Trochę się nazbierało.
Po histeroskopii oczekiwanie na wynik. Czy to endometrioza czy nie.
Na szczęście okazało się, że polip, który niby usunięto w poprzednim szpitalu, ma się dobrze. Ma prawie 1 cm. Stwardniał i przyjął formę mięśniaka. 
Choćbym bardzo chciała w tym czymś i w tym miejscu nie miałam szans na ciążę!
Umówiłam się na wizytę startową.
Będę szła długim protokołem z podówjnym wyzwoleniem.
Milion badań do zrobienia dla mnie i dla męża.
od 21 dc Decapeptyl 1 zastrzyk
Encorton rano 1, wieczorem 1/2 tabletki
oczywiście zbijamy TSH 6,33
po @ mam zadzwonić i umówić się na wizytę w 14-17 dniu brania Decapeptylu.
Niestety @ opóźniła się kilka dni
65 Cs - 20 dzień brania Decapeptylu
Mam brzuch jak muchomor. Pełno kropek, siniaków. Czasami wbiję się we zrost i ..auć boli
wizyta w klinice, wcześniej krew
niestety LH jest 4,7 i musi spaść do 3 
więc czekamy
zwiększamy Decapeptyl do 2 zastrzyków dziennie
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2017, 20:08
33dc. zrobiłam ponownie test... niestety nie udało się
czekam na @ aby przyszla jak najszybciej aby znowu moc starania.
ahhh
Jest! Wreszcie zobaczyłam drugą kreseczkę na teście!!! Ogromne zaskoczenie bo ten cykl niczym nie różnił się od pozostałych. Chociaż chyba wiem co pomogło - dieta z niskim ig i zrzucenie 9kg! A tak długo się zbierałam do tej diety i co? Wystarczyły dwa miesiące i sa efekty w postaci okruszka
Jesteśmy tacy szczęśliwi! Wiem, że przed nami długa droga i różnie moze być ale mocno wierzę, że wszystko bedzie dobrze.
Pierwsza beta 22, jutro kolejna 
Jest! Wreszcie zobaczyłam drugą kreseczkę na teście!!! Ogromne zaskoczenie bo ten cykl niczym nie różnił się od pozostałych. Chociaż chyba wiem co pomogło - dieta z niskim ig i zrzucenie 9kg! A tak długo się zbierałam do tej diety i co? Wystarczyły dwa miesiące i sa efekty w postaci okruszka
Jesteśmy tacy szczęśliwi! Wiem, że przed nami długa droga i różnie moze być ale mocno wierzę, że wszystko bedzie dobrze.
Pierwsza beta 22, jutro kolejna 
Ciąża rozpoczęta 31 października 2017
30listopada wieczorny test i o dziwo ten o czułości 10 negatywny a na czułości 25 cieniuteńka bardzo jasna kreseczka
rano 1 grudnia powtórka i ta sama sytuacja (10 znowu nic nie pokazała!!) i decyzja jadę na betę.
Beta 22 
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2017, 08:55
Ostatnio tyyyyyyyyle się wydarzyło.. Mam szansę na awans.. Muszę się postarać to może tym razem się wydarzy.. Poza tym znalazłam pracę dorywczą.. Dodatkowa kasa na spłatę długów i dalsze leczenie.. Także zbieram się do dalszych starań pełną parą 
Postanowiłam też wyeliminować wszystkie czynniki, które mogą wpływać na to że się nie udaje..
1. Jeżeli jest jakiś stan zapalny walczę z nim borowiną.. Pierwsze efekty chyba już są - obecny cykl zapowiada się 28dniowy.. Ostatni normalny cykl miałam przed operacją w styczniu!
2. Leczę zęby.. Niby nie są straszne.. Malutkie ubytki, ale zawsze..
3. Następne podejście planujemy w lutym.. Jeżeli mój organizm nie zrobi psikusów jak ostatnio z jakimiś torbielami planuję na ten czas urlop.. Nikt z pracy nie będzie pytał, a dla mnie to duży spokój psychiczny..
4. Wróciłam do sportu.. Ostatnio różnie bywało i zauważyłam u siebie ogromne napięcie.. Będę ćwiczyć umiarkowanie, ale regularnie.. Organizm nie dozna szoku, a ja będę szczesliwa:-D
5. Moje zachowanie po transferze nie ulegnie zmianie.. Zrobiłam wszystko żeby się udało.. Tym razem również zalegnę na kanapie:-D
W domu też jakby ostatnio jeszcze lepiej.. G. również ma szansę na zmiany.. Zapowiada się dobry rok
I oby tak było!
15 dc, może nawet 16 jak liczyć to wieczorne pierwsze plamienie. bardzo liczyłam na ten cykl, bardzo. Przeminęło z gwiazdami, no sama modlitwa nie wystarczy, bzykać tez trzeba... no kurde dziewczyny piszą, ze efekty w pierwszym cyklu z ziołami sa rewelacyjne. Zostaje mi mieć nadzieje, że przynajmniej cykl się skróci do przyzwoitej długości. Niestety znów bedzie trzeba iść do pracy. Trudno mi się pracuje jak myśli mnie męczą i trudno się ich pozbyć. Teraz myśle o tym, że w święta znów usłysze "pomyślcie o dzieciach"... no szlak, M. mówi, że chce ale wydaje mi sie, ze raczej chce mnie zadowolić niżby sam miał pragnienie dziecka. Dla mnie ta potrzeba też nie jest jakaś masakrycznie silna, bo czuje, że jestem z tym sama. I, że potem w trudnych chwilach będzie, że "dzieci mi się zachciało". Tak jak z budową. Bardzo mi zależało i dopięłam swego, ale żadnej pomocy bez mojego nacisku nie otrzymałam. A w chwilach trudnych tylko "bo uparłaś się na te budowę". No i układał te pieprzone puzzle do 24ej, i dziś od samego rana. No na wieczór usłyszałam "no może dziś podziałamy", odpowiedziałam "nie wiem", ale wchodząc do łóżka rozpoczął burzę słowami "o co Ci kurde znowu chodzi". Mimo, że nie wiem jak z owu to dziś odstawie donga.
jak powiedziałam tak zrobiłam 
Przyszła paczka.
Zwolniłam się z pracy wcześniej. Zrobiłam badanie.
Czekam teraz na kuriera, aby zabrał moją przesyłkę 
W czwartek (jutro) u nich.
Za dwa tygodnie wyniki.
23cs 54 dc.
Wciąż trwam w tym jakże długim i męczącym cyklu. A już w sobotę byłam pewna że dostałam miesiączkę. Plama krwi podczas podcierania. Po kilku godzinach już tylko brudzenie na brąz. Wieczorem to samo. A w tej chwili już czysto. Jeżeli do jutra się nie rozkręci to zrobię bete Hcg. Bo podjadę na badania. Muszę powtórzyć glukoze na czczo oraz zrobić test ROMA. Chociaż moja Pani Ginekolog mówiła żeby nie robić podczas miesiączki. Ale póki co jej nie ma.
Już mnie ten cykl dobija. Mam serdecznie dość. To takie oczekiwanie i stanie w miejscu jest najgorsze..chciałabym zacząć nowy cykl. I dalsze starania.
Umówiłam wizytę u Reumatologa na 7.12.2020. Może coś mi poradzi na te moje ANA.
A tak po za tym to zmieniłam dziś wystrój w mieszkaniu na musztardowy i dodatki butelkowej zieleni. I powiem Wam że tak jesiennie się zrobiło 🍂🍂 ale przyjemnie 🍂.
Miłej niedzieli ❤️
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 października 2020, 15:01
był dłuuuugi post dla mojego M. a dzieki temu ja odpuscilam (na chwilę)
w momencie,gdy ruszyly testy LH całe moje "nie zależy mi" legło w gruzach
sama sobie wpieram ciągle że "zdąrzę" a potem znów przychodzi to "czemu sie nie udaje"
kolejne znajome w kolejnych ciązach, wiele z nich juz ma dzieci, zachodzą nawet rok po roku
u mnie cisza . Czuje jakby moje ciało to była sucha gleba, nie wiem kiedy wyda plon. Zupełnie jałowo się czuje kobieta, która czeka.
Pojawiają się problemy ze zdrowiem. Za chwilę 29 urodziny. Rok temu miałam nadzieje że już bedę w ciąży. Ciekawe ile jeszcze urodzin tylko we dwójkę.
Jutro do pracy. Błoga majówka minęła nie wiadomo kiedy.
CZasem mysle ze jednak moze jeszcze nie pora, bo jakby to było gdyby.... ale ludzie zawsze jakos sobie radza. Panie Boże jaki masz plan dla nas? Bądz łaskawy.
Dobranoc
20 tydz. + 2 dni
W poniedziałek byliśmy na "połówkowych", tym razem u innego lekarza. Badanie było cudowne, lekarz wszystko oglądał dokładnie, opowiadał, zagadywał i ciągle chwalił, że mamy super dzidzię - w sensie, że wszystko w porządku. Ale najważniejsza była informacja o płci. Otóż wbrew przewidywaniom wszystkim, przesądom na temat ciąży okazało się, że będzie DZIEWCZYNKA
i w dodatku zdrowiutka
jesteśmy mega szczęśliwi
na początku trochę byliśmy zaskoczeni tą informacją, bo wszyscy znajomi mówili, że chłopak i jakoś tak się oswoiliśmy z tą myślą a tu niespodzianka
Mąż się śmieje, że musi kupić książkę jak się obchodzić z dziewczynkami bo on nie wie (u niego w rodzinie same chłopaki). Jakoś też od razu przestawiliśmy się, że w brzuchu siedzi Zosia (chyba takie imię zostanie bo przypadło nam obojgu do gustu i poza tym to jedyny wypracowany kompromis). Co więcej w środę jak się położyłam do łóżka (po solidnej porcji pysznej ziemniaczanej sałatki) to tak wyraźnie poczułam łaskotanie jak nigdy. A dziś jest dzień szczególny, bo po powrocie z kościoła jak zaległam na kanapie po raz pierwszy poczułam i zobaczyłam kopnięcie
cudowne uczucie
potem musiałam trochę "poszturachć" brzuch żeby mąż też mógł zobaczyć 
Świat zwariował 😟🇺🇦
Miałam pisać o tym, że szukam pracy, że Iza pięknie rośnie ale odechciewa się wszystkiego... Mam nadzieję, że jutro otworzymy oczy i doświadczymy lepszych informacji.
34dc . Wczoraj sobie czytałam o tym Duphastonie który brałam... do 28 listopada. Dzis jest 6 dzień od kiedy nie biore tego leku... Podobno po odstawieniu jego do 10 dni powinnam dostać @ zależy od organizmu... innym po 2 dniach jeszcze u innych 5 a u mnie? Lepsza luteina jest... i zamiast zacząć nowy cykl to przez tego duphastona mi się opóźni... przedluza tylko ten cykl. Już myślałam, że dziś dostałam tak podbrzusze bolało..., lecz niestety trzeba czekac dłużej. U mnie sypie śnieg w dodatku miałam coś siostrze załatwić i jej wysłać. Z jednej strony nie chce mi się a z drugiej musze? Zimno jest później podobno marznący deszcz ma być, nie lubie odśnieżać auta... Załatwie w ok 1 godziny na mieście to co mam i do domku ! Także ide szykować sobie cos cieplego do picia i przed 9 ide na dwor w ten mroz...
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2017, 07:11
Zrobiłam rano test i co ? Oczywiście znów negatywny.Do cholera jasnej czemu wszystkim wokoło się udaje. Co robię źle? Chociaż używałam testów owu, byłam u gina wyznaczył owu i dalej nic. Jednym słowem to wszystko nie ma sensu...
Już wam donoszę wieści z wizyty. Oficjalnie mówię jestem w ciąży! Mamy 8 tydzień ale z usg wychodzi róznica 4 dni ale to akurat norma
serduszko bije widziałam ale nie puszczał mi. Najważniensze że jest jedno! I aby do porodu sie miało dobrze 
Ja nadal czuje się okrutnie
dlatego nie umiem się cieszyć... Może jak minie 1 trymestr... nie mam nawet ładnego zdjęcia ale maluszek jest cudny.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2017, 09:24
Córcia

…
Jeszcze kilka ładnych dni i @ przychodzi. Nie lubię tych dni, bo chodzę zła na cały świat, wszystko potrafi doprowadzić mnie do szału. Niby staram się trzymać nerwy na wodzy, ale ciężko, bardzo ciężko mi to wychodzi. Biedny P 
Dokładnie za 4 dni mam wizytę w klinice. Cieszę się jak małe dziecko, które dostało lizaka
Co rusz nasuwają mi się dodatkowe pytania do gin., skrzętnie zapisuję je wszystkie na kartce. Zamierzam pójść po zeszyt, abym mogła mieć wszystko w jednym miejscu. Będę w nim zapisywała swoje pytania, wątpliwości i odpowiedzi gin.
Dziś zamierzam posprzątać mieszkanko i się spakować.
10 cs, 7 dc
I znowu powtórka z rozrywki. Umówiłam się dziś na za dwa dni na pierwszy monitoring. Przyznam szczerze, że wiążę duże nadzieje z braniem glucophage. Może coś tam ruszy tak jak powinno, a nie tylko udaje, że wszystko ok. ciąża rozwiązałaby tez moje problemy w pracy. Jest tutaj coraz gorzej, a znalezienie nowej i zaraz ciąża to tak średnio. niestety nasza firma raczej "rozwiąże" się sama i nie będzie czekała na mnie. Tu jest ten minus. A znowu nie chce przerywać starań, bo nie chce przerywać leczenia tabletkami, a z kolejnej strony im krócej je biorę tym chyba lepiej. Pokrętne to wszystko. nie chcecie wiedzieć co siedzi u mnie w głowie
Sporo tego jeszcze.
Wczoraj skończyła mi się @, ostatnie 2-3 dni to samo plamienie. Dziś jakieś dziwy totalne, trochę plamienia, trochę wodnistego śluzu, trochę rozciągliwego. Wgl to od 2 dnia okresu boli mnie lewy jajnik. Znowu lewy... Aż w kalendarzu zapisze sobie który kiedy działał bo oszaleć można. No i tak wcześnie?? w środę się okaże.
Niestety mimo potężnych dawek leków doktor znalazł tylko dwa pęcherzyki... oba na prawym jajniku. Według niego jestem kompletnie niepojętym przypadkiem... Sam widział na naturalnym cyklu, że pęcherzyki same rosną i to nawet po dwa... Według niego najlepiej nadaję się na in vitro na naturalnym cyklu, bo i po co leki, skoro g...o dają.
Teraz mam się modlić, żeby pęcherzyki były dobrej jakości, bo przecież wystarczy jeden dobrej jakości...Doktor mówił, że naprawdę zrobiliśmy wszystko co można było na podniesienie jakości komórek.
W środę kolejne podglądanie.
Teraz wszystko w rękach Tego w Niebie. Ufam mu i wierzę nadal mimo takich sobie wieści, że będzie dobrze.
P.S. biocenoza pochwy bardzo dobra.... przynajmniej coś 
Ciąża zakończona 22 listopada 2017
Dzień po terminie porodu urodziła się Oliwia 
W terminie oczekiwanego porodu stawiłam się z szpitalu. przyjęli mnie, wypisaliśmy dokumenty. Poszłam na porodówkę. Dostaliśmy salę rodzinna. Jakieś skurcze się pisały lecz nic specjalnego. Zrobili ktg, przyszedł lekarz i ... Kazał przejść na patologie ciąży bo stwierdził że szyjka nie jest jeszcze do końca gotowa. Myślałam że mnie coś trafi że muszę tam zostać. Poszłam do lekarza i zapytałam się czy mogę iść w takim razie do domu poczekać. Lekarz powiedział że nie ma takiej opcji że jutro będą mi zakładac balonik na szyjkę żeby ja przygotować i najwyżej dostanę kroplówkę. No to Miłosz pojechał do domu bo po co ma bez sensu siedzieć jak Mikołaj w domu czeka. Zleciał jakoś ten dzień. wieczorem znów zrobili ktg. Jedna położna powiedziała że tętno Małej jest takie średnie. Później kazali mi iść na fotel żeby mnie lekarz zbadał. zbadała powiedziała że u mnie żadnego balonika nie trzeba że samo idzie. No i się ucieszylam bo strasznie się tego bałam. nie wiem ż sumie dlaczego. Położyłam się spać. oczywiście nic nie spalam praktycznie bo laska obok strasznie się kręciła i wstawała co chwilę ponad to lekko bolał mnie brzuch. Wstałam chyba z dwa razy w nocy na siku. Plamiłam coraz bardziej bo pierwsza krew zobaczyłam w śluzie zanim pojechałam do szpitala. Wstałam chwilę przed 6 na siku. Jak Wróciłam na salę to zaczęły mi się skurcze. Przyszła w tym czasie pielęgniarka i próbowała mi podłączyć kroplówkę. Nie mogła się wbić. miałam spocone ręce nie chciało się trzymać. musiałam chodzić za nią i mówić żeby mi coś z tym zrobiła bo się odkleja. Powiedziała mi we mam siedzieć w spokoju żeby to zleciało. No to siedziałam i skurcze miałam najpierw co 6 min. Położna zbadała mnie na fotelu i okazało się ze mam rozwarcie na 5 cm. Było wpół do 7. Mówię że dzwonie do męża. to mi nie kazały bo jeszcze potrwa i zdąży. ale i tak zadzwoniłam żeby był na 7.30. W międzyczasie patrze na częstotliwośc skurczy a tam co 3 min już. Mówię pielęgniarce. No to kazała mi wziąć rzeczy dla dziecka i idziemy na porodówkę. No to poszłam. Szlam dość szybko śmiały się ze jak jeszcze lecę to potrwa chwilę zanim urodze. Zdążyłam się położyć miałam ze dwa zwykle skurcze które były mega bolesne i nie wytrzymałabym większej ich ilości a później poczułam potrzebę parcia. Akurat była zmiana położnych. Było zamieszanie. krzycze do nich że muszę przec. położna stara się mnie uspokoić i mówi żebym nie parła jeszcze. ale ja nie mogłam. Odeszły mi wody- zielone. Przyszedł lekarz. Szybko mnie ogarnęły przygotowaly i za 3 parcia Oliwia przyszła na świat. dokładnie o 7.25. Miłosz przyjechał do szpitala o 7.28. Nie zdążył na sam porod. wszystko poszło w ekspresowym tempie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 grudnia 2017, 14:14
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.