Kochajcie się rano! Poranne współżycie może zwiększyć Wasze szanse na zajście w ciążę, gdyż ilość spermy rośnie w ciągu nocy.
Dzisiejsza porada z ovufriend
oby się sprawdziła
6t3d.
Ojej. Wczorajszy lot był zdecydowanie najgorszy w moim życiu. Co prawda przetrwałam bez haftowania... na kilku stronach znalazłam tipy, jak sprawić, żeby opanować nudności.
Migdały. Zjeść kilka migdałów, kiedy dopadają nas mdłości... super!!!
Dziewczyny moja porada jest taka - jeśli jednak macie ostre wymioty nie decydujcie się na orzechy, gdyż ich kawałeczki baaaaardzo ciężko przechodzą przez gardło. Ffs... i przez nos. Po wylądowaniu męczyłam się przez dobre 30 minut.
Jutro wizyta. Proszę trzymać kciuki. Dziękuję ♡ dobranoc :*
Dziewczyny ośrodek i placówka próbowały nam załatwić wejście, szpital się nie zgadza. Nikt nas nie wpuści. Ja też nie chciałabym na 10 min bo uważam że to było by jeszcze gorsze dla niego, jakby nas na chwilę zobaczył.
no to idę
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/d87cbfc21868.jpg
jak to się mówi..do czterech razy sztuka? 
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/067ec1e07071.jpg
Trochę mnie tu nie było... Dziś wkroczylismy w 9 miesiąc czyli 35+0. Po czwartkowej wizycie wyniki rewelacja ale maleńki jest już główka wpasowany w kanał rodny. Głowa wyczuwalna i też wg usg na wysokości kości lonowej. Zalecenia.. Więcej leżeć. A tu święta za tydzień i goście na dwa tygodnie z dziećmi. Jak to przetrwam? Następna wizyta 4.01.18 ponoć potem będę mogła już hasać bo poleci 38tc. Chciałabym wytrzymać do końca roku. Nie chcę by mały urodził się w święta czy sylwestra.
Tata Kubusia jakoś się nie kwapi do bycia tatą. Nie wiem co będzie dalej.. Ale najważniejsze że mały był zdrowy.. I żebym nie padła psychicznie przez to jego podejście. Co będzie trudne bo bardzo go kocham..
A co do wagi.. Odkąd stosuje dietę słodkich mam.. Z powodu cukrzycy nie przybyło mi zbyt wiele bo max 1kg od września.. Mały ze mnie wyciąga ile może.. Więc waga 75 w porywach do 76kg.. Czyli od początku ciąży z 63 + 12/13kg..
24 tc (23t2d)
Dziś miałam poranne ważenie i mierzenie, obawa że waga znowu skoczy o kilka kg się nie sprawdziła. w 2 tyg mam + 0,9 kg czyli w normie
teraz dwa tyg będą gorsze bo święta i sylwester, no ale będzie mąż w domu, a to zwykle mnie trochę hamuje przed podjadaniem hehe
więc są szanse że nie wskoczy mi 3-4 kg! 
a tu tabela wymiarów:
data: 18.08 /06.09 /14.09 /1.10 /11.10 /25.10 /06.11 /20.11/ 03.12 / 18.12/ ile na +
waga: 72,6 /73,9 /74,0 /75,2 /76,1 /76,5 /79,3 kg / 80 kg / 81,4 kg / 82,3 kg/ 9,7 kg
biust: 96 /97 /98 /99 /101 /100 /103 cm /103 cm / 104 cm / 104 cm / +8 cm
talia: 78 /79 /78 /80 /82 /82 /84 cm / 84 cm / 85 cm / 88 cm / +10 cm
oponka: 93 /92 /94 /93,5 /94 /96 /99 cm / 98 cm / 103 cm / 104 cm / +11 cm
biodra: 105 /104 /104 /104,5 /105,5 /105 /109 cm / 108 cm / 109 cm / 109 cm / + 4 cm
udo: 61,5 /61 /61 /62,5 /62,5 /63 /64 cm /64 cm /64 cm / 64 cm/ +2,5 cm
18DC? sama tak, na prawdę nie wiem który to dzień cyklu, ale tak obstawiam.
Co u mnie? dzień jak każdy inny, gdyby nie kalendarz to znowu nie wiedziałabym jaki jest dzień tygodnia. Siedzę dalej na zwolnieniu, jak to Pan doktor powiedział na wizycie daje mi świąteczny prezent L4 do 1 stycznia.
Co dalej? nie wiem. Czuję, że nie jestem gotowa wrócić do pracy, fizycznie może w porządku ale psychika całkowicie zryta... Pan doktorek powiedział, że według niego powinnam razem z mężem udać się do psychologa. Boję się. Nie wiem, co zrobić.
Ale wiecie co? Chyba Pan doktorek miał rację. W piątek postanowiliśmy wyjść z domu do znajomych, co wiązało się ze spożywaniem alkoholu. Oczywiście najpierw nie chciałam pić, trzymał mnie jakiś rozsądek, ale później stwierdziłam czemu nie, oczywiście była to głupota. Z racji faktu, że nie piłam bardzo długo bardzo szybko upiłam się. Wcześniej myślałam, że jak napije się to taki reset dla głowy, dla myśli będzie. Nic bardziej mylnego, bo wymiotów nie nazwałabym resetem ;/
Najgorsze w tym wszystkim było to, że jak wróciliśmy do domu naszła mnie taka nostalgia, że o 2 w nocy zaczęłam wyć jak bóbr, tak płakałam i żaliłam się, że mój K. nie mógł mnie uspokoić. Ciężkie to wszystko dla mnie jest. Rano w sobotę oczywiście kac, tzn. chciało mi się bardzo, bardzo pić i mdliło mnie, całe szczęście że nie bolała mnie głowa. Rano to też pojęcie względne godzina 13 obudziłam się 
Poza tym co? dalej remontujemy naszą sypialnię, ogólny bałagan panuje w domu. Atmosfery świąt wgl nie czuje, mogłoby ich nie być dla mnie. Nawet nie kupiłam choinki, nie posprzątałam do tej pory mieszkania (wychodzę z założenia, że nie ma sensu skoro trwa remont), ale jeden plus jedziemy na święta do moich rodziców więc tam będzie porządek i choinka. Kompletuje prezenty, bo przecież w piątek przypomniało mi się, że zaraz święta a ja jeszcze nie mam nic kupione.
Teraz leże w łóżku i jak zwykle nic mi się nie chcę, ale to standard, pewnie za 2 godziny wyjdę z niego i będę snuła się po domu. Teraz w sumie czekam na miesiączkę, nie wiem kiedy ona przyjdzie, myślę że może 27? wedle obserwacji które zaczęłam prowadzić <czego oczywiście nigdy nie robiłam> to 12-13 prawdopodobnie była owulacja, bardzo bolał mnie lewy jajnik, 12 wyszedł pozytywny tez owu, 13 już negatyw, co do temperatury to jestem początkująca, jeszcze zaczęłam ją mierzyć od połowy cyklu więc nie zwracam na razie na nią uwagi, bo jest nieadekwatna. Ale tak, czekam na @. Czemu tak czekam? bo jestem bardzo ciekawa po jakim czasie pojawi się, czy będzie można mówić o jakiejś regularności w stosunku do @ sprzed ciąży? wszystko okaże się.
Pogody ducha na te nadchodzące święta Wam wszystkim życzę, oby ten nowy rok był bardziej owocny i szczęśliwy dla nas wszystkich.
14dc estradiol 227...zobaczymy zaraz jak tam moje pecherzyki. Wizyta udana mam dwa pecherzyki z jednej i drugiej strony... mam nadzieje, ze do jutra do wieczora jeszcze nie pekna, bi zabieg mam o 15.45
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2017, 18:14
Ile jeszcze ciąż z najbliższego otoczenia muszę przejść, żeby przestało mnie to dobijać? Czy kiedys się na to obojętnieje?
6t4d.
Odetchnęliśmy z ulgą. Dzidziuś jest śliczny i pięknie bije mu serduszko ♡♡♡
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/25fed557e264.jpg
20 tydzień (19t2d)
Moj gin zbadal mnie w szpitalu w ekspresowym tempie, tyle ludzi. Szyjka ok, na usg tez maly dobrze. Jedynie mam brac nospe, ale nie biore bo juz mi sie tak brzuch nie napina.
Polowa ciazy za nami. Z perspektywy czasu zlecialo to szybko, ale mi sie juz troche dluzy i chciałabym zeby to lecialo szybciej. Piszac ten post czuje jak.maly wierzga, najczęściej robi to jak sie najem. Nie mamy jeszcze choinki, ale moze dzis lub jutro zawita w naszym mieszkaniu
Lubie ubierac choinke z muzyką swiateczna w tle. Jedynie nie lubie spotkań rodzinnych... najchętniej bym gdzieś pojechala, ale z dzidzia sie boje podróżowac. Z zachcianek ciazowych od kilku dni chodza za mna krewetki, wcześniej ich nie lubilam, brzydzilam.sie troche, a ostatnio mi taaak zasmakowaly, ze myślę o nich od kilku dni i dzisiaj beda na obiad
11tyg+3dni
Jutro USG. Do tej pory bylam spokojna, teraz wlaczyla sie nerwowka. Dzis w nocy nie moglam spac. Mam nadzieje, ze uslysze same dobre wiadomosci...
Bylismy wczoraj z Mezem u jego rodzicow. Sa totalnie zakochani w swoim dwuletnim wnuczku. Ciagle tylko `maly to, maly tamto`, non stop na Skype z `Malym` i jego rodzicami... Nie, zeby mi to przeszkadzalo, ale sklonilo mnie to do innego typu rozmyslan... Patrzac na ta rodzine po drugiej stronie komunikatora zaczelam sie zastanawiac... jak to bedzie u mnie? U nich wszystko sie kreci wokol dziecka. Ono jest najwazniejsza. Pokoj zawalony zabawkami. Maly dostalby gwiazdke z nieba gdyby jej zapragnal... Wszystkie rozmowy w 3 sekundy schodza na dziecko. A ja... nie znam sie na dzieciach za cholere. Nigdy nie trzymalam dziecka na rekach (tak tak, nigdy nie chcialm, bo nie lubie dzieci i nie czulam potrzeby `poprzytulania` dziecka kolezanki). Nie widze siebie wymyslajacej jakies dziwne zabawy typu `kuci kuci ga ga gu` polegajace na ciagnieciu dziecka za palec u nogi i patrzenie jak sie cieszy... Mam wrazenie, ze jestem na to wszystko zbyt... rozsadna? (nie wiem czy to dobre slowo). Powiedzialm o moich `lekach` Mezowi, ale stwierdzil, ze znow zaczynam biadolic... No coz...
Beta 6,96 - 6dpt. Może nie powinnam się tu jeszcze przenosic.
Wyniki dotarły do mnie jak byłam na zakupach. Zakupów nie zrobiłam.
Brzuch boli już bardzo okresowo, staram się tym nie zadręczać.
D.zabrania się cieszyc bardzo. Powiedziałam tylko mojej Mamie.
Dawno mnie tu nie było... to nasze drugie wspólne święta... Jestem już dużym, coraz bardziej świadomym chłopcem...
2 lata temu odliczałam dni po transferze... dzisiaj mam prawie 1.5rocznego chłopca... 🥰 fajnie kupować prezenty własnemu dzieckuz dostawac pd innych, a nie tylko patrzeć na prezenty dla innych dzieci...
Ciąża rozpoczęta 27 listopada 2017
Czasami przychodzą takie dni jak te, kiedy to zastanawiam się jak będzie wyglądało moje życie mając jedno dziecko. Zawsze z mężem pragnęliśmy aby nasz synek miał rodzeństwo. W każdym miesiącu wraca ten strach, że już nigdy nie zajdę w ciążę a tym samym syn będzie jedynakiem. Nie to żebym coś miała do jedynaków ale zawsze nawet jako mała dziewczynką mówiłam, że będę miała co najmniej troje dzieci. Dziś moja dobra koleżanka z czasów szkolnych została mamą bliźniąt. Nie będę kłamać zazdroszczę jej, zazdroszczę wszystkim mamą, które mogą przytulić swoje maleństwa, które są takie szczęśliwe. Kiedyś czas starań kojarzył mi się z przyjemnością a teraz ze strachem, niepewnością czy aby się udało czy znów zaliczyliśmy kolejną porażkę. Wiem, że poronienie to potęguje. Czasami czuję się gorsza od moich koleżanek, bliskich z rodziny, którzy mają drugie dziecko itd. Czy Wy też tak macie?
Ostatnio też nauczyłam się aby nikogo nie oceniać po okładce. Kilka dni temu siedziałam na fb w pewnym momencie na stronie głównej(przypadkowo) wyskoczył post pewnej blogerki jaki to cud dla niej być w drugiej ciąży. Pomyślałam wtedy: pewnie takiej to się dobrze pisze bo nie poroniła i pewnie długo się nie starała. Chyba, żeby się podobijać postanowiłam otworzyć ten wpis i poczytać. Byłam nie sprawiedliwa dla niej bo okazało się, że o drugie dziecko starała się przez 3 lata. Na początku tego roku poroniła a lekarze nie dawali jej szans na ciąże a jednak się udało. Pomyślałam jaka byłam niesprawiedliwa przez to, ze już ktoś jest w ciąży to zakładam, że poszło mu to jak z płatka. Wiem, przemawia przeze mnie zazdrość. Musze bardziej nad sobą pracować taki tego morał i nie zakładać, że innym wszytko łatwo i przyjemnie przychodzi.
Sprawozdanie z frontu:
1. Borowiną się okładam.. Zobaczymy czy to przypadek czy tym razem cykl też będzie normalny..
2. Z leczenia zębów zostały 2 wizyty..
3. Sport uprawiam.. Jestem dużo szczęśliwsza:-D
4. Kiepsko mi idzie regularne branie witamin, acardu itd. Muszę się bardziej postarać.. Nadal czuję się roztrzęsiona.. Biorę magnez, ale chyba nerwy dają o sobie znać..
5. Praca dorywcza fajna, jednak zaskoczyła mnie intensywność pracy..
6. Moje zwątpienie nad moją pracą się utrzymuje.. Ostatnio jest dziwne.. Jakby zawód przestał mi sprawiać przyjemność..
7 dc - zaczynamy oczekiwanie na owulacje lub jej brak. Byłam wczoraj w aptece po inofolic, złamałam się, kupiłam testy owulacyjne. Obiecywałam sobie, że ten cykl będzie na luzie, bez sprawdzania, monitoringi itp. Taaaa, yhym
nie jestem dobra w postanowieniach.
Ciąża zakończona 21 grudnia 2017
Dziś o 5:48 znów dopadł mnie świat. Mój 2 syn jest gdzieś w słoiku? W brzuchu pusto pod sercem cicho... To znowu spotyka mnie... byłam tak daleko. Nie wiem co się stało - serce nie bije.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 grudnia 2017, 06:08
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.