Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 20 grudnia 2017, 09:54

11tyg+5dni

Po badaniu.

Na wstepie lekarz stwierdzil, ze troszke za wczesnie przyszlam, bo plod musi miec minimum 4,5 cm zeby dalo sie go zbadac. Kazal mi sie polozyc i zaskoczyl mnie, ze badanie bylo przez brzuch (a nie transwaginalnie). Klade sie a on mowi "prosze patrzec na ekran". A ja nie chcialam/nie moglam spojrzec dopoki nie uspokoil mnie tekstem "o, rusza sie". Wtedy juz spojrzalam. Okazalo sie, ze bachorek ma 5,2 cm wiec mozna bylo go zbadac. Ah, w miedzyczasie do gabinetu wlazl moj Maz i widzialam po jego twarzy, ze jest zachwycony tym ruszajacym sie robakiem (a pamietajcie, ze on nie pokazuje czesto swoich emocji). No wiec lekarz stwierdzil, ze serce, zyly i jeszcze jakies tam inne narzady ok. Ale problem byl taki, ze dzieciak byl zle ulozony i nie mogl zmierzyc przeziernosci. Dziabal mnie ta glowica (myslalam, ze mi flaki wyplyna) zeby zmusic dzidiola do przekrecenia sie. Robal sie ruszal, ale uparcie siedzial jak siedzial. Lekarz zdecydowal sie zbadac mnie przez pochwe, ale to nie pomoglo, nie udalo sie dokonczyc badania. A ze bylo juz pozno (po 21) to stwierdzil, ze najlepiej bedzie jak umowimy sie na "po swietach". No ale i tak mega sie uspokoilam i... ucieszylam :-)
W ogole niesamowita sprawa ta cala aparatura do usg, czego to ludzie nie wymysla.
Aaaa i jeszcze lekarz rzucil mimochodem, ze widac COS (sterczacego) miedzy nogami. Ale nie przywiazuje sie do tego, bo to zdecydowanie za wczesnie.

33dc.
Od odstawienia luteiny mija 10 dni. Piersi bolą, brzuch tez. Testowałam w poniedziałek, ale ujrzałam biel. Nie wytrzymałam. Żyje nadzieją, że moze jednak. Za tydzien do gina jezeli @ się nie pojawi, moze on tam cos zobaczy?

Kinia16 Chciałabym cudu 20 grudnia 2017, 10:55

Wczoraj zaczal się 21 tydzień, ten czas tak szybko leci nawet nie wiadomo kiedy. Tak jakby to było wczoraj zadreczalam się że nigdy się nie uda i zrobiłam ten test. Szczęśliwy test, w sumie to trzy :). Co jakiś czas mam sny że maluszek jest juz z Nami, chyba się doczekać już nie mogę maja <3. W 13 tyg się dowiedzieliśmy że bd synek, mi to w sumie byli obojętnie ale bardzo się cieszymy. Jutro wizyta u lekarza, mam nadzieję że powie że z małym wszystko dobrze :)

anemic Wielkie chcenie ... 20 grudnia 2017, 12:10

Ta pierdolnieta beta rośnie dobrze. 31,480 co jest 416% przyrostem. Ale wiem, że w moim przypadku beta może rosnąć zajebiście nawet, a później jest przykro. Ale tym będę martwić się później. Na chwilę się cieszę.

Zniechecona 2022 mial być nasz 16 czerwca 2022, 21:34

Dzisiejszy dzien to jakas katastrofa. Obudzilam sie i juz wiedzialam, ze z moim pecherzem ewidentnie jest cos NIE TAK.
Zlapalo mnie zapalenie pecherza albo cewki i trzymalo wlasciwie caly dzien. Na ratunek przybyl luxmed i ich internista, ktory wypisal mi od razu antybiotyk, ale niestety doczytalam, ze jest on bezpieczny w 2 i 3 trymestrze, a ja JESLI JESTEM, to jestem dopiero na poczatku pierwszego, wiec nie zdecydowalam sie go zastosowac. Ratowalam sie ogromnymi dawkami wit. C i wypilam przy tym chyba z 3l wody, ale po okolo 15h od pobudki moge powiedziec JEST LEPIEJ, wiec narazie antybiotyk do szuflady.
Jak jutro bedzie gorzej a nie lepiej to zastosuje.

Oczywiscie jak na szpilkach czekam na testowanie, a jeszcze pewnie z tydzien... Chyba zniose jajko 😆

5 tydzień (4 tyg i 6 dni)

W pon. pojechałam do kliniki. Zrobili mi betę na cito, czekałam jak na szpilkach i wynik 1250 czyli się podwoiła od soboty. Na usg widoczny pęcherzyk ciążowy 3 mm ( a był wtedy 4 tydz i 4 dni). Dostałam kroplówkę z intralipidu na komórki NK. I w piątek powtórka z USG, żeby sprawdzić czy pęcherzyk dobrze rośnie.

Wbrew logice czuję, że trochę się denerwuję. Wiem, że w niczym mi to nie pomoże i staram się zapanować nad tym.

Jest jeszcze druga sprawa. Endokrynolog dał mi receptę na encorton, ale dopiero jutro zadecyduje czy go wprowadzić (jutro właśnie mam zrobić badania androgenów i shgb i skonsultować wyniki). Bo jak sam stwierdził, są plusy i minusy, trzeba to wyważyć.

Co do pracy - uczę się asertywności. Klienci mnie wkurzają, niektórzy nie przychodzą na spotkania mimo smsów przypominających,a chcieli się za przeproszeniem zesrać żeby spotkać się teraz, już przed świętami. Dlatego teraz daję dalsze terminy i nie biorę na siebie zbyt wiele. I basta.
Planuję pracować coraz mniej. Na początek 2-3 razy mniej. Zwolniłam tempo i dobrze mi z tym :) chyba powoli leczę się z pracoholizmu.

Będzie dobrze. Jest dobrze. Tak sobie powtarzam.

W końcu znaleźliśmy czas by zawieść zaświadczenie do OA. Wybraliśmy się w poniedziałek. Zadzwoniłam by zapytać jak pracują ale się nie umawiałam na wizytę. Trafiliśmy na tą samą Panią pedagog co na pierwszej wizycie. Pamiętała nas (nie wiem czy to dobrze czy nie). Oczywiście skomentowała, że nie byliśmy umówieni. A ja na to ,że po co sie umawiać jak my tylko na chwilę i przy okazji podrzucamy zaświadczenie. Przeczytała, nie skomentowała. Powiedziała, że odezwą sie po nowym roku. Ja na to że liczyłam na informacje do świąt. Ona że nie da rady, bo musi przegadać nasz przypadek z kilkoma osobami. Ja na to, że w takim razie trudno, liczyłam na spokojne święta. Zaczęła kombinować, że może sie uda i takie tam. Ja na to że byłabym wdzięczna. Dodałam jeszcze, że jestem juz po terapii u swojej pani psycholog. Zaoferowałam możliwość przyniesienia zaświadczenia. Usłyszałam dobrze dobrze jak będzie taka konieczność. Byłam stanowcza i pewna siebie- jak nie ja. Udało się kolejny punkt odhaczony.

Jeszcze się trzęsę, nie dawno odebrałam telefon z OA. Pani powiedziała, że mamy kompletować dokumenty !!!!!!!!!!!! Wiem, że dłuuuuga droga jeszcze przed nami ale cieszę się i to bardzo bardzo :-D :-D :-D Można było w dwa dni załatwić? A nie po nowym roku. Yes yes yes

Sheis 2 niepowodzenia 20 grudnia 2017, 14:05

20 tydzień (19t4d)

Nuudzi mi sie i jestem glodna. Od rana wymiotowalam i bylam slaba. Mam takie zmiany nastroju, od wewnętrznego niepokoju po stany radosci. Do poludnia byl ten pierwszy, a obecnie przeżywam ten drugi. Mlody kopie jak szalony. Moj luby jak przylozy reke to tez czuje ruchy, czasem mowi do synka, więź sie zacieśnia i bardzo mnie to cieszy, bo nie tylko ja juz sie zaangazowalam uczuciowo w ta ciaze. Kocham najmocniej Naszego synka i czuje jego obecność, od 2 tygodni potrafi naprawde mocno kopac. W nocy wstaje ze 2-3 razy na siku, meczy mnie to. Nooo i czesto sie budze. Wczoraj ubralismy choinke, jeszcze takiej duzej nie mielismy :) Codziennie w kazdym pomieszczeniu wycieram kurze. Zostal tylko salon i łazienka. Podlogi i okna w tym roku zostawiam dla mojego narzeczonego.

Edit postu ⬆
Rozpoczęłam mój 1 dc, @ własnie przyszla. Z jednej strony mam ulgę, bo luteina skraca rzeczywiscie moje cykle, ten trwal 33dni, a z drugiej strony..wiadomo ... jednak testy nie kłamią, oficjalnie witam w moim 6 cyklu starań ... ahh muszę się bardziej skupić na urządzaniu mieszkania...

To nasza panna Bąbelkówna w 19tc. Ależ tacie szczęka opadła, że jednak córka. Byliśmy niemal pewni, że syn, a tu taka miła niespodzianka. Córcia będzie, córcia. <3

32ab8e5c1115def5med.jpg

Magic Niemożliwe 20 grudnia 2017, 15:15

Dzięki kochane :) wiem że mogę liczyć na wasze wsparcie i te "kopniaki" dla opamiętania ;)
Kajola.R przepraszam że tak wtrącę ale nie znasz ani mnie ani mojej historii. A na pewno 500 plus nie jest dla mnie czynnikiem zachęcającym do rozmnażania się. Ten program ile przetrwa to Max 3 lata A ja dzieci mam z miłości do męża :) pozdrawiam Cię serdecznie.
Kochane obawiam się że nie będę mieć już chwili więc życzę Wam wesołych,radosnych i pełnym ciepła świąt Bożego Narodzenia i aby wasze plany i marzenia na nadchodzący rok się spełniły w 100% :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2017, 15:17

7 tydzień
6t + 5d wg BBF
6t + 3d wg USG
17%

A więc na USG pięknie widać naszą kruszynę !
Zdziwiło mnie to że musiałam przyjść z pełnym pęcherzem bo badanie będzie przez brzuch.
No i oczywiście na początku się wystraszyłam jak Pani Ginekolog/Położna powiedziała że muszę się wysikać bo prócz pęcherzyka nic nie widać.
Ale jak się zbierałam z kozetki szybko się poprawiła że ciałko żółte ładnie widać było.
A na transwaginalnym piękny pierścionek z naszą 0,55 cm kruszyneczką się pokazał od razu ! I na pierwszy rzut widoczne, pięknie bijące serduszko !
Cóż za uczucie ! Odebrało mi mowę ! Nigdy czegoś takiego nie czułam.
Błogi spokój że z moją malutką istotką jest wszystko w porządku. Cudowna fala miłości.
I cóż za zdjęcia ! troszkę rozmazane bo aż się trzęsłam z emocji i na badanie serduszka musiałam wstrzymać oddech ale są najcudowniejsze. Nigdy nie widziałam piękniejszych.

Fasolko/Klusku widzimy się zaś za trzy tygodnie <3

Niezmiennie uważam, że psycholodzy to nawiedzony gatunek ludzki. Wczoraj miałam drugie zetknięcie z tym "gatunkiem".
Pierwsze było jakieś 6-7 lat temu w ramach projektu unijnego rozwijającego predyspozycje społeczne młodych ludzi - jakieś 4 indywidualne spotkania. I co się wtedy dowiedziałam?
A no, że: moje zakompleksienie, wycofanie społeczne, dążenie do wiecznej rywalizacji, silna samokrytyka, zaniżona samoocena, brak pewności, trudności w nawiązywaniu relacji, ogólna samotność w świecie, nieustannie porównywanie się z innymi i uważanie się za gorszą to wina... mojej mamy, która tak, a nie inaczej mnie wychowywała, traktowała, stop, czas teraźniejszy - traktuje nadal. I ja to wiem, ja się z tym w pełni zgadzam. Aha, no i ona mówiła wtedy, że mój narzeczony (obecny mąż) jest moim ratunkiem i wiele mi pomaga :) Tamtą panią psycholog nawet polubiłam, ale po tym epizodzie nic nie robiłam z moją psychiką, chociaż tamta pani namawiała mnie, że warto spróbować.

Minęło tych parę lat i wybrałam psychologa, który pracuje w klinice niepłodności, chociaż dobrze wiem, że mój problem jest głębszy niż ciągła chęć posiadania dziecka i dążenie do tego, zazdroszczenie innym i takie tam, wiecie o co caman.
No i czego się dowiedziałam?
Że mama zła, że mąż cudowny, że przydała by się psychoterapia. Pfff tyle to ja sama wiem, a ta pani psycholog, to tak mnie świdrowała wzrokiem, tak kiwała zmartwiona głową twierdząc, że musi mi być bardzo trudno w życiu i że mój mąż ma przy mnie bardzo trudne zadanie...... aaaaaaa tyle to ja sama sobie mogę za te 120 zł powiedzieć. Nie żałuję, bo potwierdziła moją autodiagnozę, powiedziała, że psychoterapia to cotygodniowe spotkania liczone w miesiącach (skąd wziąć kasę? i czas?, czy warto? hmmm), ale że po nich powinnam w końcu stać się przyjaciółką samej siebie. Powiedziała też, że psychoterapeutę trzeba wybrać tak, żeby czuć międzyludzką chemię, bo to też ważne by złapać kontakt. No to ja chyba nie złapałam tym razem, ale nie wykluczam, że w przyszłym roku zacznę szukać nowego przedstawiciela tego dziwnego "gatunku".
Doszłam do wniosku, że może potrzebuję psychoterapii by w końcu być szczęśliwą, by być lepszą matką dla moich dzieci, nie powielać błędów mamy itd. Ale kurczę, ja jakoś nie widzę tego, że będę się wyzewznętrzniać intymnie przed obcym człowiekiem i nagle zmienię siebie, zwój sposób patrzenia na świat, stanę się radosna, pewna siebie, stratatata...

A co do starań. Wg OF 4 dpo, ale jutro może się to jeszcze przesunąć. Dziś baardzo wysoka jak na mnie temperatura 36,8. No i byłoby się czym cieszyć, ale po pierwsze za krótko by to cokolwiek znaczyło, po drugie rano obudziłam się z zatkanym nosem i bolącym gardłem, więc baju baj, będzie przeziębienie na święta, chociaż temperatura pod pachą to było tylko 36,35 :|

Idziemy dziś na Gwiezdne wojny, więc chwilę nie będę myśleć o głupotach :)

Jesteśmy po kolędzie. Był super ksiądz (a nie od nas z parafii), ja się poryczałam, opowiedzieliśmy o różnych rzeczach, które nam się w tym roku przydarzyły. Ksiądz powiedział parę mądrych i ważnych słów. I poświęcił nam cały dom, bo go poprosiliśmy (to nasza pierwsza kolęda tutaj). Bardzo czekałam na tą kolędę w tym roku.

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 20 grudnia 2017, 19:25

Jestem w 24 tygodniu ciąży
23t2d miesiąc 6 trymestr 2
Dzisiejszy wpis będzie poświęcony badaniu usg a ściślej pisząc sprawdzaniu kogo mam pod sercem:-)
Wczoraj byłam na kolejnej wizycie przy okazji gin wykonał mi usg,obejrzał pomierzył moje kochane dziecko które o dziwo chętnie współpracowało,wszystko jest w jak najlepszym porządeczku co bardzo mnie i mojego lekarza cieszy,na tym mogło by się skończyć to magiczne badanie ale poprosiłam jeszcze lekarza o sprawdzenie płci maluszka,na poprzednich 2 usg było raczej wiadomo że mieszka w moim brzuszku dziewczynka,no ale co mi szkodzi zapytać o to jeszcze raz,mimo że wiedziałam co usłyszę.Nie minęło kilka sekund(Tu znów muszę pochwalić moje kochane dziecko za wspaniałą współpracę)lekarz zapytał mnie,,czy widzi pani to co ja?'' po chwili namysłu i patrzenia w ekran mówię ,,tak widzę'' i nie chodziło tu o serduszko tylko o małego siusiaczka i woreczek,no pięknie okazało się że jestem mamą chłopczyka:-)Po chwilowym szoku,przyszła wielka radość no przecież marzyłam o chłopcu,lekarz aż się zdziwił,że tak można się cieszyć z płci dziecka,a no można tym bardziej że dziecko jest zdrowe:-):-):-)
Co jeszcze okazało się że mam zagęszczony mocz i obrzęki plus żylaki na deser,dostałam leki których zapomniałam wykupić,jutro czeka mnie wycieczka do apteki.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2017, 19:42

24 tc (23t4d)

hej, dziś miałam zajęcia ze szkoły rodzenia, położna pokazywała nam oddział, sale porodowe, wszystko nowe, po remoncie. wrażenie super.

moja matka mnie wkurzyła, ciągle ma problem z tym że rodzę w innym szpitalu niż mam lekarza. wybrałam szpital który mam bliżej. i ja dzwonię do niej żeby pogadać powiedzieć co się dowiedziałam a tu krytyka że będę tego żałować itp. wkurza mnie takie jej podejście, wcale nie szanuje moich decyzji tylko narzuca mi swoje. a potem ma pretensje że ja z nią nie rozmawiam, po co mam rozmawiać jak mnie tylko atakuje? żałuję że zadzwoniłam, następnym razem nie zadzwonię do niej po zajęciach. jest mi przykro, bo teściowa jest lepiej nastawiona do mnie niż własna matka. ehh.

37t4d
17 dni do TP


Nadal jesteśmy w dwupaku. Dziękuję Wam, Dziewczyny, że czekacie razem ze mną, to miłe :*
Dzisiaj miałam wizytę u mojej kochanej pani doktor, było sympatycznie. Malutka waży 3330 g wg USG, nadal dało się potwierdzić płeć i nadal ma długie nóżki. Szyjka znów odrobinę się skróciła i rozwarła, więc teraz tylko potrzebne są skurcze, żeby coś ruszyło, bo Malwinka toruje sobie drogę. Gin wróży, że w czasie świąt urodzę i raczej na pewno nie dotrwam do stycznia - gdybym jednak jakimś cudem nie urodziła, to mam się zjawić 04.01. po pacjentkach jako dodatkowa osoba, a 09.01. miałabym pojechać do szpitala na wywołanie. To się jednak prawdopodobnie nie stanie, gin dała mi swój prywatny nr, abym wysłała jej mmsem fotkę Malwinki. Natomiast łożysko jeszcze bardzo sprawne.

Ja nie czuję się w ogóle na poród, skurcze B-H się wyciszyły, czasami zepnie się trochę brzuch, ale rzadziej niż wcześniej. Seks też nie robi na malutkiej żadnego wrażenia. Siedzę z Arturkiem u teściowej, bo P. nie ma już urlopu i tu w razie rozpoczęcia akcji porodowej mam od razu opiekę nad Arturkiem, a ktoś z rodziny dowiezie mnie do szpitala. Nie mam tu za dużo roboty, luz, więc pewnie dlatego brzuszek się nie spina. Jednak najchętniej wróciłabym do siebie, choćbym miała Wigilię spędzić w szpitalu... bo nie ma to jak u siebie, własne kąty, własne nawyki. Tęsknię za swoim mieszkaniem. Na szczęście Artur jest zadowolony, ma tu sporo zabawek, dobrze mu jest. Dzisiaj trochę bardziej się nudził i marudził, więc jutro obowiązkowo wezmę go na spacer, chyba brakuje mu świeżego powietrza i odmiany.
Noce to koszmar, bo kiedy leżę, to czuję się, jakby miało mi rozerwać żebra. Malutka jest duża, brzuch ciężki, więc niefajnie jest... dodatkowo mam trochę obrzęków na nogach. Taki finisz ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 grudnia 2017, 22:12

21 zaczęliśmy ze sobą być, 21 się zaręczyliśmy, 21 wzięliśmy ślub, a teraz jakimś dziwnym zrządzeniem losu 21 chowamy do grobu naszą córeczkę :( Co za wstrętny czas, co za wstrętny rok. :(

anemic Wielkie chcenie ... 21 grudnia 2017, 10:35

Wczoraj zadzoniłam do dr P. z kliniki, kazała włączyć duphaston 3 x 1, a jutro zbadać betę i progesteron.
Wczoraj plamień nie było już w ogóle. Dzisiaj rano śluz znowu brunatny, ale wkładka czysta.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)