Ita Projekt Junior (napro) 5 września 2013, 12:08

**NORMY MĘSKICH HORMONÓW PŁCIOWYCH U KOBIET**

Oznaczanie męskich hormonów jest elementem badań w kierunku występowania zespołu policystycznych jajników oraz zaburzeń pracy nadnerczy.

Testosteron - androgen o nasilniejszym działaniu biologicznym. Powstaje głównie z androstendionu (ok. 60 %). Reszta jest produkowana bezpośrednio przez jajniki i nadnercza (po 20 %). Do słabszych androgenów należą androstendion produkowany po połowie przez jajniki i nadnercza, dehydroepiandrosteron (DHEA) oraz jego siarczan (DHEAS) produkowane prawie wyłącznie przez nadnercza.

Tylko niewielki procent testosteronu jest w postaci wolnej odpowiedzialnej za jego działanie biologiczne, reszta jest związana z albuminami i globuliną wiążącą hormony płciowe (SHGB). Obniżony poziom SHGB wiąże się, zatem z nadmiarem czynnego biologicznie testosteronu i często występuje w PCOS.

Poziom androgenów jest względnie stały w cyklu za wyjątkiem okresu okołoowulacyjnego, kiedy ich stężenia wzrastają. Mamy w związku z tym dość dużą dowolność jeśli chodzi o wybór dnia cyklu odpowiedniego do badania.

Badanie testosteronu jest badaniem podstawowym. Dalsze oznaczanie poziomu androgenów jest wskazane w przypadku hirsutyzmu (występowania owłosienia w nietypowych dla kobiet miejscach), podejrzenia o PCOS lub poszukiwania przyczyn nadmiaru testosteronu w organizmie.

Podwyższony poziom DHEA lub DHEAS wskazuje na nadnerczowe, a samego testosteronu (zwłaszcza w połączeniu z wysokim stosunkiem LH:FSH) na jajnikowe źródło nadmiaru testosteronu. Dodatkowo można zbadać również stężenie 17-OH progesteronu w pierwszej fazie cyklu. 17-OH progesteron w pierwszej fazie cyklu jest produkowany wyłącznie przez nadnercza (a w drugiej fazie również przez ciałko żółte). Pod wpływem enzymów 17-OH progesteron przekształca się do gikosteroidów i wysokie jego stężenie może sygnalizować brak jednego z takich enzymów. Jest to objawem późno ujawniającego się zespołu nadnerczowo-płciowego. Podwyższony androstendion występuje zarówno w PCOS jak i w dysfunkcji nadnerczy z tym, że w drugim przypadku jego stężenie jest przeważnie znacznie bardziej podwyższone niż w pierwszym.



Uwagi:

Umiarkowanie podwyższony poziom testosteronu może występować u kobiet otyłych. Redukcja wagi w takim przypadku prowadzi do normalizacji jego poziomu. Wysokie stężenia prolaktyny podwyższają stężenia nadnerczowych androgenów. Poziom estradiolu koreluje z poziomem SHGB. Przewlekły brak owulacji (niski estradiol) może, zatem prowadzić do spadku stężenia SHGB i wzrostu czynnej biologicznie frakcji testosteronu. W ostatnich latach coraz więcej uwagi poświęca się związkowi pomiędzy zespołem policystycznych jajników (PCOS), a insulinoopornością. Insulinooporność to stan w którym zmniejszona jest wrażliwość tkanek na insulinę. Prowadzi to do zwiększonego wydzielania insuliny, a potem do zaburzonej tolerancji glukozy. Nadmierna ilość insuliny sprzyja nadprodukcji testosteronu i obniża SHGB powodując, że w organizmie działa więcej „niekorzystnych hormonów”. Jednym z badań które można w tym przypadku wykonać jest test obciążenia glukozą (inne badania np. klamra cukrowa są bardziej wiarygodne, ale mniej wygodne i dostępne). Badanie poziomu cukru wykonuje się na czczo, potem podaje 75g glukozy i powtarza badanie po godzinie.



Leczenie polega na zastosowaniu preparatów polepszających wrażliwość na insulinę. W Polsce dostępne są preparaty zawierające pochodne metforminy. Im dłuższe jest leczenie tym lepsze przynosi efekty. W wielu przypadkach powraca regularne miesiączkowanie i owulacja. Ale często wyniki jeśli chodzi o uzyskanie ciąży są porównywalne do uzyskanych za pomocą stymulacji owulacji. Leczenie daje korzystne efekty u osób z PCOS u których są problemy z uzyskaniem owulacji za pomocą Cytrynianu Clomifenu, zwłaszcza te u których dodatkowo występuje nadwaga (BMI >25). Zostały na ten temat przeprowadzone rzetelne próby kliniczne potwierdzające, że takie postępowanie podwyższa nie tylko odsetek owulacji ale także procent osiągniętych ciąż.

autor tekstu źródłowego: Pani Dr Ilona Królak

Ita Projekt Junior (napro) 5 września 2013, 12:09

**PROGESTERON I ESTRADIOL**

Oznaczanie poziomów estradiolu i progesteronu dostarcza istotnych informacji o przebiegu procesu owulacji.

Estradiol (E2) jest produkowany przez dojrzewające pęcherzyki Graffa. Jego poziom zmienia się istotnie w ciągu cyklu. Badanie stężenia estradiolu wykonuje się w 3dc (razem z FSH) w celu oszacowania rezerwy jajnikowej, w późnej fazie pęcherzykowej (na kilka dni przed spodziewaną owulacją) w celu oceny dynamiki dojrzewania pęcherzyków oraz po owulacji w celu oceny czynności ciałka żółtego. W monitorowaniu owulacji (szczególnie w cyklach stymulowanych gonadotropinami) powtarzanie badania estradiolu w połączeniu z USG umożliwia ocenę rozwoju pęcherzyków a także określenie optymalnego momentu do podania leków zawierających gonadotropinę kosmówkową (hcg) w celu wywołania pęknięcia pęcherzyka (pęcherzyków).



Uwagi:

W przypadku gdy pęcherzyk(i) nie produkuje(ą) dostatecznej ilości E2 pomimo tego, że osiągnęły już odpowiednią wielkość (zazwyczaj przyjmuje się, że są to pęcherzyki o średnicy przynajmniej 17, 18 mm) można opóźnić podanie leków wywołujących jego (ich) pęknięcie. Bezpośrednio przed owulacją poziom estradiolu spada. W cyklach stymulowanych gonadotropinami (najczęściej do zabiegów IVF) stężenie E2 > 2000 pg/ml sygnalizuje zagrożenie zespołem hiperstymulacji jajników. Estradiol jest wytwarzany przez wszystkie pęcherzyki jajnikowe (również te mniejsze) i o ile samo jego stężenie daje pewną informację o cyklu, to bez badania USG nie można na jego podstawie ustalić czy owulacja nastąpiła lub nastąpi.

Progesteron jest produkowany przez powstałe z pęcherzyka jajnikowego ciałko żółte, przez łożysko w ciąży oraz w śladowych ilościach przez nadnercza. Odpowiada za właściwe przygotowanie śluzówki na przyjęcie zarodka, utrzymuje ciążę, a spadek jego stężenia przy odpowiednio przygotowanym endometrium wywołuje miesiączkę. Stężenie progesteronu w pierwszej fazie cyklu jest bardzo niskie. Nieznaczny wzrost obserwuje się na ok. półtora doby przed owulacją. Potem ilość progesteronu produkowanego przez powstające ciałko żółte wzrasta osiągając szczyt w 7, 8 dniu po owulacji. Jeśli nie doszło do ciąży ciałko żółte zanika, w innym przypadku jego czynność zostaje podtrzymana przez rosnące stężenia gonadotropiny kosmówkowej. Wraz z wiekiem ciąży następuje stopniowe przejęcie produkcji progesteronu przez łożysko. Między 8 a 10 tygodniem ciąży ciałko żółte zanika, a łożysko staje się jedynym źródłem progesteronu w organizmie. Badanie progesteronu wykonuje się w celu oceny funkcji ciałka żółtego i (czasami) monitorowania wczesnej ciąży.



Powyższy schemat jest bardzo uproszczony. W rzeczywistości istnieją poważne trudności w interpretacji wyników. Po pierwsze progesteron jest wydzielany w sposób pulsacyjny i jego stężenie we krwi zmienia się co kilka godzin nawet o 50 %. W związku z tym wynik pojedynczego badania w granicach 6-10 ng/ml nie wskazuje jednoznacznie na niewydolność ciałka żółtego, bo jest możliwe, że to dolny kres jego stężenia w danym dniu, a maximum jest dwa razy wyższe, czyli prawidłowe. Żeby badanie było rzetelne należałoby je powtórzyć trzykrotnie, co z reguły nie ma miejsca w praktyce. Minimum to sprawdzenie stężeń progesteronu w dwóch kolejnych cyklach (spotyka się w praktyce). Drugą trudność stanowią indywidualne różnice w reakcjach endometrium na progesteron. Poziom progesteronu nie odzwierciedla całkowicie stopnia przygotowania śluzówki macicy. W celu stwierdzenia niedoborów pod tym względem trzeba pobrać wycinek endometrium w ustalonym dniu drugiej fazy cyklu (tzn. wykonać biopsję). Ze względu na pewną inwazyjność zabiegu biopsja jest rzadko wykonywana w tym celu (przynajmniej w Polsce).

Uwagi:

Oprócz podstawowych funkcji progesteron pełni także inne ważne role - działa rozkurczowo oraz wysokie stężenia progesteronu hamują reakcję immunologiczną skierowaną przeciwko zarodkowi na wczesnych etapach ciąży. Wykrywane w badaniu laboratoryjnym stężenia progesteronu ulegają podwyższeniu jeśli kobieta używa doustnie leki na bazie naturalnego progesteronu (czasem bada się poziom progesteronu właśnie w celu określenia czy dawka leku została odpowiednio dobrana). Laboratoryjne zestawy nie wykrywają natomiast sztucznego progestagenu np. zawartego w Duphastonie, pomimo, że w organizmie działa on identycznie. Stosowanie środków działających miejscowo np. żeli czy globulek dopochwowych z progesteronem podnosi jego poziom ogólny w stopniu mniejszym niżby to wynikało z zastosowanej dawki (stężenie miejscowe jest wyższe niż we krwi). Nie ma takiego stężenia progesteronu, które wskazywałoby na ciążę przed terminem miesiączki. Progesteron wzrasta stopniowo w ciąży. Średnio w terminie miesiączki osiąga stężenie 20 ng/ml wzrastając do 40 ng/ml w końcu pierwszego trymestru. Wyższy progesteron zazwyczaj wiąże się z większym bezpieczeństwem ciąży, ale nie ma takich stężeń na podstawie których można by wyrokować co do jej dalszego przebiegu. Zdarza się, że nawet przy bardzo niskich stężeniach progesteronu ciąża rozwija się zupełnie prawidłowo. Stężenia progesteronu w ciąży mnogiej są wyższe niż w pojedynczej. Prawidłowa długość drogiej fazy cyklu wynosi przynajmniej 12 dni. Krótsza sugeruje niewydolność fazy lutealnej.

Hojanka 9 pierwszych miesięcy 5 września 2013, 12:20

Chciałam coś napisać ale już po raz trzeci skasowałam cały tekst...
Może za jakiś czas się wezmę w garść...
Mam dosyć.

coliberek Działania..działania... 5 września 2013, 12:23

Ach..ależ miałam cudowny sen. Jak zwykle, naładowany emocjami i odczuciami. Uwielbiam moje sny, często wręcz z zaciekawieniem zasypiam zastanawiając się co tym razem będzie mi się śniło. Wczoraj natomiast, zasypiałam szybko i skutecznie. Myk-godz 22:40 , myk-ciepełko mężusia , myk-i już coliberek śpi.

Śniło mi się, że byłam w jakimś domu lub mieszkaniu. Wiedziałam, że kilka pokoi dalej moi rodzice opiekują się jakimś maleństwem, wiedziałam, że to maleństwo to było dziecko moje i mojego byłego (to maleństwo, które 27.07.2007 [*] musiało zostać wyłyżeczkowane po poronieniu) ...i wiedziałam, że jestem zła że jest to dziecko mojego byłego a nie mojego męża i chyba przez kilka miesięcy życia bobaska nawet go nie wzięłam na ręce lub na nie nie spojrzałam. (Hmm..ciekawe jak to w snach, świat senny przeplata się z teraźniejszością) Przepełniała mnie złość i rozczarowanie. Nie wiem gdzie był mój mąż, nie wiem gdzie był mój ex, ale czułam że obydwaj są w moim życiu. :/
Moje rozmyślania co raz przerywał nasilający się płacz dziecka. W końcu nie wytrzymałam, odszukałam pokój i zobaczyłam, że mój śp. Tato trzyma w objęciach maleństwo i próbuje je uciszyć, utulić do snu. Bez zastanowienia wzięłam zawiniątko od Taty, przytuliłam do piersi, spojrzałam w zapłakane oczka i poczułam taki ogrom miłości, gorącą falę zalewajacą moje ciało, że aż nie wierzyłam że byłam tak głupia, że straciłam pierwsze kilka miesięcy życia tej Kruszyny! Przestalo się liczyć wszystko dokoła. Przestało się liczyć, że tak nie chciałam tego dziecka bo było częścią mojego ex, który po kilku latach bycia razem, hucznym, długim i bolesnym zerwaniu wciąż nie rozumiał, że nie chcę z nim być i zmusił mnie do pożegnalnego seksu, który zaowocował Tym dzieckiem, nie liczyła się złość mojego męża, że to dziecko mojego ex a nie moje (hih, aktualnie nie ma opcji, żeby to się wydarzyło)
Liczyło się tylko przytulone do mnie małe ciałko, wesołe oczka, wysychające łezki, uroczy nosek, maleńkie rączki...i tak zasnęłam we śnie z maleństwem w objęciach, "zasypiając" martwiłam się żeby go nie przygnieść..a jak już zasnęłam to w realu obudziłam się. Zegar na kościele zaczął wybijać 7mą , czyli jeszcze 15 min i zadzwoni budzik. Czas na wyprawienie mojego dużego kochanego dziecka do pracy. :)

Niesamowity sen! Taki rzeczywisty...

Pamiętam, że w ogóle przez cały sen przewijal się mój były. Nie lubię jak mi się śni, bo czuję się winna tego co czuję jak mi się śni. :) Absolutnie miłością mojego życia jest mój mąż, nigdy tak nikogo nie kochałam, nie czułam się tak kochana i nikomu tak nie ufałam na każdej płaszczyźnie itp

ale.. nie ukrywam, że niczego nie żałuję z przeszłości. A zwłaszcza 3, hmm no nawet prawie 4 lat z moim ex. Pomimo smutnego finału, i bolesnych ostatnich 6-8 miesięcy razem podczas których starałam się odejść na dobre i nie wrócić to żywię do niego ciepłe uczucia. Tzn źle się wyraziłam. Nie dokładnie do niego, tylko do wspomnień z tego okresu. Do tego jaki byl wtedy i jaknam było razem. Od początku, od pierwszej przypadkowej randki wiedziałam, ze to nie ma sensu, bo dzieliła nas zbyt duża różnica wieku ale z każdym spotkaniem brnęłam w to dalej no i tak zrobiło się z tego prawie 4 lata. Przyjaciółki i rodzina stukały się w czoło, wszyscy się smiali, że chociaż bylo by wygodniej jakby miał kasę, a mnie nie zależało na niczym tylko na spędzaniu razem czasu, oglądaniu filmów, graniu na komputerze, wycieczkach w góry, przewspaniałym seksie. Cały czas wiedząc, ze nie ma szans na wspólne życie, że to bez sensu, że mogę zmarnować sobie przyszłość brnąc w to dalej itp dawałam sobie jeszcze tydzień, jeszcze miesiąc i tak czas upływał. Drastyczny krok postanowiłam zrobić w sylwestra 2006/2007 . Siedzieliśmy i oglądaliśmy Pretty Woman. W polowie filmu wstałam, stwierdziłam że...Nowy Rok to Nowe Postanowienia. Moim postanowieniem, wypracowanym przez długi czas jest to że niestety nei możemy być dłużej razem. On otworzył usta ze zdziwienia, nie zdążył nic powiedzieć a ja już byłam w samochodzie i jechałam do domu. W domu popijając gin z tonikiem, wyszykowałam się bardziej sylwestrowo i fruu na Wrocławski Rynek. Oczywiście po całym ginie z tonikiem, po szampanie w dłoni wybicie 00:00 powitałam zalana łzami i co...? Oczywiście łkający telefon do Niego, przyjechał po mnie i cieszyliśmy się sobą kolejny raz :/ No i taka roszada trwała aż do końca marca. Wtedy podjęłam ostateczną decyzję i powiedziałam koniec. Możesz głupia spotykać się z każdym innym, ale nie z nim. Na szczęście rozpoczęły się wyjazdy służbowe (pracowałam w turystyce) w celu oglądania hoteli, prezentacje oferty w Tunezji, Turcji, Grecji itp. Na przestrzeni kwietnia i maja usilnie próbował się ze mną skontaktować, zrozumiał że to już koniec i zaczął mnie śledzić, wypisywać straszne smsy typu : jeśli ja Cię nie mam to nikt Cię nie będzie miał; jeśli nie mam Ciebie to kończę ze sobą; pożałujesz tej decyzji... i tego typu rzeczy. Zaczął pokazywać swoją nową, bardziej agresywną twarz, a ja zaczęłam się nawet go trochę bać, bo nie wiedziałam ile w tym wszystkim prawdy. Policja oczywiście rozłożyła ręce, bo za namową przyjaciółek poszłam się zorientować co mmogę zrobić.
W maju trochę się uspokoiło, ok 18.maja był wyjazd ofertowy do Tunezji. Zagraliśmy z Tatą w papier i nożyce kto pojedzie. Wypadło na mnie. Juuppi.
Wszystko fajnie, znajomi z branży, po piwku na rozluźnienie wchodzimy do samolotu, siadamy...samolot wystartował...układam się do drzemki żeby lot szybciej minął a tu prosto do ucha "cześć maleńka" :-o
Nie wiem jak wybadał, że jadę akurat z tą grupą akurat na to study tour, ale też się wkręcił no i zaczął się koszmarny tydzień. Z jednej strony było mi przykro, ze tak cierpi i że tak dałam mu popalić, z drugiej jednak po tych wszystkich smsach bałam się go trochę i nie dopuszczałam do okazji sam na sam. Starał się pogadać, starał się pokrzyczeć, próbował wiele ale pozostawałam nieugięta i udawałam, ze spływało po mnie to jak po kaczce. Nie ukrywam, ze wiedziałam iż jak znowu się złamię, to znowu trudniej będzie iść do przodu i układać życie wg tradycyjnego schematu. No i tak przebrnęłam przez caly wyjazd, aż do ostatniego wieczoru, kiedy wydarzyły się sprawy, które zmieniły na zawsze moje życie. Była kolacja pożegnalna, tańce, śpiewy, winko itp Ok 23 stwierdziłam, ze wymknę się z imprezy żeby nie prowokować niezręcznych sytuacji. Miałam go cały czas na oku, odwrócony do mnie plecami, w przeciwległym kącie restauracji/pubu. To bylo takie połączenie restauracji, pubu i dyskoteki. Szybciutko zniknęłam z pola widzenia i okrężną drogą udałam się do pokoju. Na nieszczęście pojawił się jak otwierałam drzwi, zaczął się łasić, płakać, wyznawać miłość a ja go cały czas odpychałam odpychałam aż wepchnął mnie do pokoju, zatrzasnął drzwi i zaczęła się jazda. :/ Do dziś nie pamiętam ile w tym było jego złości ile mojej, wiem tylko ze cały czas krzyczałam żeby spadał stąd, że do niczego nie dojdzie, że to juz koniec ..ale on był coraz bardziej agresywny, więc zaczęłam się bać i stwierdziłam że no ok, przecież nie jest to pierwszy raz, przecież koniec końców i tak będzie przyjemnie więc już niech ma ten jeden, ostatni raz. Lepiej odpuścić, niż na koniec 4 lat odkryć kolejne oblicze cwaniaczka i zostać np pobitą skoro w nim tyle agresji...

Teraz już wiem, że wolałabym zedrzeć sobie gardło, wolałabym zostać nawet pobitą niż zajść wtedy w ciążę, stracić tą ciążę, cieszyć się z tego poronienia i potem całe życie myśleć "co by było gdyby".

Wiem, że wszystko byłoby inaczej jakby ta ciąża się utrzymała..Może tak właśnie miało być. Może gdyby ciąża się utrzymała, nie poznałabym mojego cudownego męża? Czasami tak cofam sie wstecz, podążając za łańcuchem wydarzeń i faktycznie jest tak, ze nic nie dzieje się bez przyczyny. To jest niesamowite.

Ach..przepraszam Dziewczyny, że tak się rozpisałam. I to jeszcze nie w temacie starań. Może to ten sen...może to fakt, ze za mniej niż 2tyg będę z moim ukochanym w Tunezji? Nie wiem...

Hojanka 9 pierwszych miesięcy 5 września 2013, 12:31

Wczoraj wieczorem zaczęłam plamić. Nie jest to dobry znak bo plamienie utrzymuje się też dzisiaj. Dzwoniłam do d-ra Tomka. Powiedział, że mam się nie denerwować bo to może nic nie znaczyć (bardzo śmieszne), leżeć, odpoczywać, wstawać tylko do łazienki. Jest 12:30 a ja już dostaję z nudów bzika. Poczytałam oczywiście już co nie co w internecie - pisze, że takie plamienia mogą się zdarzyć w czasie kiedy normalnie wystąpiłaby miesiączka co akurat teraz mniej więcej miałoby faktycznie miejsce, i że plamienia zdarzają się zwłaszcza w I trymestrze kiedy nie ma jeszcze wykształconego łożyska. Pocieszające jest to, że nie krwawię i nie mam bóli. W niedzielę, jadę do św. Rodziny na Tomka dyżur zobaczymy co wtedy.
Jutro Weroniki panieński, tak bardzo chciałam iść a teraz nie wiem co zrobić. Nie wybaczy mi jeśli nie pojadę. Makabra.
Zdenerwowałam się, nie ma co kryć. Rysiu na mnie patrzy wzrokiem, który ma mnie pocieszyć (nawet skutecznie) muszę się wprowadzić w lepszy nastrój.
Poczytam profil Krysi Jandy na fejsie a potem Rysia Kapuścińskiego. Jak nie pomorze idę spać...
Z Rysiem Kwembe.

Hej. Zmiana planow. Dzis telefon od gina. Jutro na 7:30 do szpitala. A po 10 cc. Tak troche z zaskoczenia no ale moze i dobrze. Jeszcze Nie dociera to do mnie ale jutro juz maly bedzie z nami!

Wprowadził się tu u mnie zamęt, wkradło się niedomówienie. Wiem że żadna z Was nie chciała źle , że wszystkie dobrze mi życzycie i jak zawsze powtarzam jesteście CUDOWNE. Nie mam żadnej depresji , może lekkie przesilenie. Lato się kończy , jesień zaczyna , zima której nienawidzę za progiem, może była pełnia akurat nie wiem. Kilka dni mój nastrój był troche do dupy i tyle. Nie będę się ciąć , na prawko chodzę i nie wjechałam ani razu pod prąd ;) a tak na poważnie lubie siebie , gdybym powiedziała że kocham to bym przesadziła ale lubię tą wiariatkę , którą od 30 lat oglądam w lustrze. Jestem przed @ a wtedy zawsze popadam w melancholię, której sama nie rozumiem po prostu przychodzi ,choc wcale jej nie zapraszam i później odchodzi bez słowa. Mam problemy ale kto ich nie ma .. Zgubiłam swój cel , bo jak pisałam kilka postów wcześniej, zawieszam moje starania na czas bliżej nieokreślony , przez co czuję pustkę bo ostatnie 18 miesięcy , tych prób i oczekiwania na nie, były poniekąd sensem mojego życia a teraz tego nie ma.. Powinnam odejść z ovu , bo to już nie miejsce dla mnie, ale kibicuje Wam wszystkim, tym które noszą już pod sercem swoje dzieciaczki i tym które dopiero czekają. Ciężko mi się z Wami rozstać . Lubie ten nasz mikroświtek tyle ..

biedronka1982 W poczekalni 5 września 2013, 17:24

Lata praktyki i czlowiek wie, jak postepowac z jedzami. "Moja wina, moja bardzo wielka wina" i juz, po problemie, a jedza zadowolona i usmiechnieta! W sumie rzeczywiscie ja namieszalam, bo mi sie papierki pomylily, hehe! Przynajmniej mam dowod, ze szefowa czyta, co ma podpisac, a nie jak niektore leci tasmowo. Dobrze o niej swiadczy!

Prywatnie to luby mi szaleje. Sperma mu na mozg cisnie i opowiada niestworzone historie. Spokojnie kochanie, jutro pewnie juz bedzie mozna <3 ! :-D

bilibili starania o trzecią kruszynkę :) 5 września 2013, 17:54

Kochane odwiedzające :) Jesteśmy dzisiaj po wizycie u doktora na usg po 30 tygodniu ciąży (4D). Już w pierwszym trymestrze z badania krwi wyszło nam prawdopodobieństwo przedwczesnego porodu o 3 tygodnie! Dzisiaj na badaniu pan doktor potwierdził to przypuszczenie. Bowiem ilośc wód płodowych powoli dochodzi do granicy minimalnej! W przyszłym tygodniu czeka nas KTG - mam nadzieje,ze dotrwamy ;) trzymajcie kciuki :)

Nie zadzwonili do mnie ze szpitala z wynikami badań. Jutro muszę się jakoś z nimi skontaktować, albo jechać tylko, że to drugi koniec miasta :/

Od wczoraj chodzę z brzuchem wielkim jak balon. Ogólnie wielka się czuję i permanentnie przejedzona. Postanowiłam nawet tak mniej więcej szacować kalorie, żeby nie przegiąć. Ile ich powinno być? Nie więcej niż 2000kcl? 1800kcl? Czy mniej? Mam 155cm wzrostu i
przed ciążą ważyłam 50kg.

Wiem, że ważne jest przede wszystkim to co jem, ale mocno zastanawia mnie bilans energetyczny.

Wiecie coś na ten temat? Proszę o poradę!!!

Bo problem z ograniczeniem jedzenia jest taki, że jak tylko mija uczucie sytości natychmiast straszne mdłości mnie atakują i nawet myśleć nie mogę o niczym innym :P Nie pomagają też owoce ani lekkie dania. Pomaga tylko coś konkretnego. Generalnie magluje mnie dziś Maleństwo niemiłosiernie. No ale trudno - wytrzymam :)

Ogólnie czuję też wielki spokój. Znalazłam już jakiś czas temu taki artykuł - może się Wam też przyda:
https://sites.google.com/site/miscarriageresearch/miscarriage-general
i tylko czekałam na to USG aby zobaczyć bijące serduszko. No ale skoro pod koniec 10 tygodnia Maluszek jest zdrowiutki to teraz tylko ryzyko 0,7% przez 11 tydzień, (nie wiem jak w 12 tygodniu ale raczej też nie więcej niż 0,7%) no a potem już tylko 0,5% w drugim trymestrze i tak do końca...

Nie wiem czy kiedykolwiek już zupełnie odetchnę z ulgą, ale pozytywny stan obecny bardzo mnie uspokaja :)

Aaaa i OVU mnie poinformowało, że właśnie wkroczyliśmy w 11 TYDZIEŃ :)

Dziękuję za pomoc:
Podsumuje:
W ciąży jemy 300kcl więcej dziennie niż zwykle.
Ale ile to jest "tyle co zwykle"? Nigdy tego nie liczyłam, co najwyżej jakiś diety na których wytrzymywałam max tydzień.

Znalazłam to:
http://www.we-dwoje.pl/ile;kalorii;spalam;w;ciagu;doby,artykul,4443.html

Wyszło mi ok 1700kcl dziennie wiec teraz 2000kcl dziennie - nie więcej i tego będę się trzymać

A ile ma co mogę sprawdzić gdzieś w necie ale zwykle będę szacować mniej więcej dla ogólnej orientacji. Nie będę wszystkiego ważyć i mierzyć bo zwariuję.



Wiadomość wyedytowana przez autora 5 września 2013, 20:15

Czuję się bardzo dziwnie... Mam mieszane uczucia...

biedronka1982 W poczekalni 12 września 2013, 15:52

Moje postanowienie zrobienia prawa jazdy wzroslo po kolejnej przejazdzce autobusem dzis rano. Jutro zspisuje sie na kurs! A dzis bede musiala lubego zgwalcic, bo ani chybi zaczely sie plodne dni! A wiec male odswiezanko po pracy i ATAK! ;-)

frutka :) 5 września 2013, 23:29

czytam i oglądam wykresy osób, które dopiero zaczynają próbować i przypominam sobie..jak to fajnie było nie wiedzieć o tym wszystkim, o czym wiem teraz i żyć ze świadomością, że pewnie niedługo się uda, ze przecież nie musi od razu.. Rozumiem w pewnym sensie intencję lekarza, który mówił, żeby spokojnie próbować, a robienie badań po kilku miesiącach nie pomoże..No jak do tej pory nie pomogło, ale też nie żałuję, bo jednak problemy są i to poważne..Jakie życie było wtedy piękne, gdy jeszcze nic nie wiedziałam...
Tak się boję, że nie będziemy mogli mieć dzieci. (In vitro nie wchodzi w grę). Czasem żartuję, ze moje "przeczucia" się sprawdzają, ale tego "przeczucia" bardzo się boję, bo nie jest pozytywne...Boże, błagam Cię, daj nam dzieciątko..

Ale się zalatwilam!!!! PIerwszy dzień w pracy i wypilam kawe i szklanke coli a teraz sa tego skutki. Jeden dzień popracowałam i od razu dostałam checi do zycia! Praca nawet w miare,wiadomo początki zawsze sa trudne. Wszystko zależy od wysokości placy. A obawiam się ze nie będzie satysfakcjonujaca. Jeśli tak będzie to chyba podziekuje i będę szukala dalej. Z ludzmi którymi dzisiaj bylam było ok szlo się zgrac jutro będę pracowala z szefem kuchni i się okaze jaki on jest.. Mysle ze radziłam sobie dobrze,jestem wzrokowcem i to mpja zaleta.
Ale by było jakby nam się teraz udało dopiero co zaczelam pracować.. Szefowi chyba by ciśnienie skoczylo. Mam go w nosie nie jestem już taka glupia jak kiedyś. Nie warto swoim kosztem!!! Mój wykres jakiś taki inny,temp fajna ale po owulacji zawsze taka jest zobaczymy jaka będzie za tydz.
Niestety z naszego urlopu nici. Bo znalazłam te prace i nie mogę rzadac wolnego. Chociaz maz wzial sobie 2 tyg niech odpocznie sobie. Bo zapiepsza jak wol!!! A miała być na początku Chorwacja poten Bieszczady a poten Zakopane.. Troche mi przykro:-((

MILA jak będzie tym razem?? 6 września 2013, 06:54

Długo nie pisałam, miałam urlop. Córka szła do I klasy :-) no a ja teraz wkraczam w ten
najważniejszy czas w cyklu - czekam na OWU !!!! :-) narazie ovu mi nie wykryło owulacji więc
testy pójdą w ruch !!

Coś na dziś

Bednarek - Cisza


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2014, 14:05

Ewunia A czas ucieka.. 6 września 2013, 08:32

Mąż umówił się na badanie nasienia na wtorek. Ma je dostarczyć w ciągu pół godziny. W ogóle to w laboratorium powiedzieli, że nie mają pomieszczenia, gdzie można to zrobić. Dla męża to nawet lepiej, zresztą mieszkamy niedaleko szpitala. Nie ma problemu. Ale tak sobie pomyślałam - a co z osobami, które mieszkają poza miastem? Toaleta?! To jest po prostu żenujące. Beznadziejna polska służba zdrowia!!!
Jeszcze jedno. Wszędzie czytałam, że ma być od 3 do 5 dni wstrzemięźliwości. A u nas powiedzieli, że minimum 5, a im dłużej, tym lepiej. Może mają jakąś inną metodę badań? W każdym razie znaleźliśmy złoty środek - czekamy równo 5 dni :).
Odpoczywam w tym cyklu od starań. Uspokoiłam się. Praktycznie cały okres płodny był bez serduszkowania (mieliśmy mnóstwo spraw na głowie i ciągłe wyjazdy, więc zwyczajnie nie było ochoty)i przynajmniej nie doszukuję się objawów ciąży. Stwierdzam też, że przytulanko na luzie, bez uporczywych myśli, że musimy, bo może akurat teraz zajdę, jest duuużo przyjemniejsze!:)
A jutro znowu w jedziemy w góry. Zresztą mam plan ). Ułożyłam tak długą trasę, że po powtocie do domku mężowi nie będą w głowie amory, tylko zmęczony grzecznie pójdzie spać).


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2013, 08:41

Ufff udało się - dodzwoniłam się do szpitala, na szczęście nie mają niedorzecznych przepisów - wystarczy podać numer pacjenta i nazwisko i podają wyniki przez telefon.

Oba hormony TSH i FT4 mam w normie :) Oby tak dalej :)

Kolejne badania, paniki i lęki dopiero 23.09 - to będą ważne badania. Mam nadzieję, że to tylko formalność i potwierdzą, że moje Maleństwo jest nie tylko śliczne :P ale i zupełnie zdrowe :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2013, 08:45

Hymm... co się ze mną dzieje? Chyba zaczynam fiksować! Od wczorajszego popołudnia mnie mndli. Czuję się nie za dobrze. I nie mam pojęcia, czy mój organizm jest na tyle beszczelny, żeby tak sobie ze mnie żartować i wpędzać w złudne nadzieje? A może nie wydaje mi się i już nie jestem sama? Kurcze... jak by nie było, to przecież nic strasznego. Tylko dlaczego tak nagle przez moją głowę przebiega tysiące myśli i dlaczego się boję? Jeśli przyjdzie @ to nie powinnam się bać tylko skupić się na sobie, mężu i naszej miłości. Jeśli mam małego towarzysza to powinnam się cieszyć. Tyle tylko, że ja jeszcze nic nie wiem. Nie wiem jak się to wszystko potoczy. To czekanie jest okropne! Tak wiem, wiem, powinnam być cierpliwa, spokojna. Tak. Ale jest zupełnie inaczej...

Jutro decydujące starcie bitwy nr 1 o moje największe marzenie - test - i możliwości są tylko dwie...

Mąż w delegacji w Belgii. Niestety wraca dopiero za tydzień a więc po owulacji :( Mam nadzieję, że teraz zostanie w Polsce przynajmniej 3 tygodnie albo i więcej. Wtedy byśmy zaczęli starania pełną parą. A tutaj klops :(
Córę dzisiaj trzeba zabrać do fryzjera bo jej grzywa włazi w te śliczne niebieskie oczęta. Mam nadzieję, że pójdzie bez oporów.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)