W środę USG - to najważniejsze. Strach jest. Aby mnie obmierzyć zarezerwowali mi godzinkę hehhehe. Wizyty mam co 2 tygodnie. I dostałam zwolnienie. Lekarz chce abym miała do końca ciąży. Ja chyba też. Muszę bardzo się oszczędzać, bo w tej ciązy jest duże ryzyko porodu przedwczesnego oraz niestety niepokoi go moja szyjka. Nie wiem czy nie będę musiała mieć jakiegoś krązka założonego. Nawet muszę stronić od serduszkowania, na razie nie mam na szczęście całkowitego zakazu.

Choc termin mam na sam koniec marca, na 99% poród odbędzie się 2-4 tygodni wcześniej. Na 100% cesarka.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września 2013, 13:04

Ech... najchętniej to jednak zainstalowałabym kamerę w brzuchu. Błogi spokój trwał jakiś tydzień teraz znów wkradają się powoli jakieś bezsensowne niepokoje.

Ale nic zrobić nie mogę i muszę czekać. Wszystkie badania porobiłam, wyniki dobre. Objawy wieczorne ciąży są...

Problem jedzenia i odpowiedniego przybierania masy w ciąży na dzień dzisiejszy opanowany.
Książek o ciąży nie czytam - bo za dużo stresu.

Zajęłam się wiec wyglądem :P

Jakieś 4 lata temu założyłam się z moim J. że jako 30latka będę wyglądała lepiej niż wtedy :P

No cóż, może i nie lepiej ale mam szansę wyglądać równie dobrze a to już świetnie :) - tak zatrzymać czas na 4 lata :P

Kupiłam wiec już krem na brzuszek, żeby zminimalizować rozstępy.

Wypadanie włosów jakoś udało się opanować. Muszę tylko zebrać się, żeby iść do fryzjera :P

No i mój największy obecnie "urodowy" problem - okropny cień nad górną wargą. Zwykle miałam tam ciemniejszą skórę, ale teraz od ciąży i słońca - zrobiło się poważnie. Wyglądam jakbym miała wąsiki - a to niestety obrzydliwe :( Czasem na prawdę aż się wstydzę chodzić po ulicy tak to stało się widoczne :( Nawet J. chce być miły i nic nie mówi ale widzę, że mu to przeszkadza.

No wec dziś miałam swój pierwszy zabieg w klinice urody mający to wybielić. Środki bezpieczne w ciąży są droższe i mniej skuteczne, wiec wymagają sporo nakładu czasu i pieniędzy, ale pozbędę się cholerstwa. :P

Problemy jakieś trzeba mieć :P bo zawsze coś sobie wymyślimy, więc zapycham umysł banałami by nie skupiać się na zagrożeniach dla ciąży.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września 2013, 15:00

Coś adekwatnego do mojego chwiejnego dziś nastroju...

Lemon - Nice

"Gdybyś powiedziała mi, że kiedyś będą tutaj wszyscy
Nigdy bym nie zwątpił w to co mam
Gdybym dostrzegł cię u mego boku w mojej bitwie wcześniej
Wtedy czułbym, że nie jestem sam

Przerzuć kartkę, zaryzykuj, bądź dziwakiem
Nie idź ścieżką, własną depcz, otwórz głowę
Zanim powiesz, zrozum, bądź
Nigdy nie burz, buduj, twórz
Smakuj, milcz, myśl i czuj

Zrozumiałem - by żyć musisz chwytać dzień
Wstań by biec, bo istnieć nie znaczy żyć
Weź się w garść, ten dzień jest twoim dniem
A wierzę, że będzie dla każdego z nas piękno w naszych sercach

Gdybym nie był sobą, gdybym w mojej bitwie miał kogoś -
Czy bym wtedy zwątpił i wciąż stał?
Gdyby każda strata mogła zysk dać i na mojej drodze,
Gdyby każdy kolec różę miał...

Komutując miejsce słów, migawki zobacz
Jest ryzyko oswojenia nadal
Zbędna mowa, nowa krótko skrzydła
Miękkość kości, kielich, ból, łapacz snów

Zrozumiałem - by żyć musisz chwytać dzień
Wstań by biec, bo istnieć nie znaczy żyć
Weź się w garść, ten dzień jest twoim dniem
A wierzę, że będzie dla każdego z nas piękno w naszych sercach

Potrafimy kochać i marzyć
Dlatego wszyscy jesteśmy zwycięzcami...

Tak wiele serc, wiele słów, wiele snów jest w nas
Tak wiele łez, wiele chwil, jest w nas
Tak wiele serc, wiele słów, wiele snów jest w nas
Tak wiele ciepła jest w nas, jest w nas

Zrozumiałem - by żyć musisz chwytać dzień
Wstań by biec, bo istnieć nie znaczy żyć
Weź się w garść, ten dzień jest twoim dniem
A wierzę, że będzie dla każdego z nas piękno w naszych sercach"

Jestem trochę przesądna, więc jeszcze nie dziękuję ;) Jutro wizyta u lekarza, kazał przyjść. Trochę się martwię, bo bolą mnie krzyże i brzuch, ale wg niego jajo płodowe rozciąga macicę. Mam nadzieję, że wie co mówi. Zresztą zawsze przed @ bolały mnie krzyże, więc może taka moja natura. Póki co czekam na męża. Testy z czapeczką (którą kiedyś dostaliśmy od mojej mamy) czekają zapakowane w wedlowskim sercu po czekoladkach. W środku też list od dzidziusia do tatusia. Jak na ironię kiedy zastanawiałam się na czym go napisać, do drzwi zapukał pan zbierający pieniądze na dzieci z porażeniem mózgowym. Dał mi pocztówkę z misiem :) Tak więc zaraz ją wykorzystałam :)Najgorsze jest to, że się wygadałam rodzicom. Zaraz po wejściu do domu mama zauważyła, że coś jest nie tak i że jestem szczęśliwa, a że wiedziała, że @ się spóźnia zapytała czy robiłam test. Kurczę, nie umiem kłamać. W domu szał od 12. Czuję się jak we śnie i mam nadzieję, że szybko się nie obudzę.

natalli Brak wiary,że cuda się zdarzają 9 września 2013, 15:36

Mamy wrzesień i nadal nic,właściwie to raczej nic innego się nie spodziewałam ,postanowiłam jednak,że to nie koniec i powalcze jeszcze troche,tym razem metoda niekonwencjonalna. Jutro o 15 wizyta u CHINKI.

biedronka1982 W poczekalni 9 września 2013, 16:12

Boze, to dopiero poniedzialek?! Ja juz padam na twarzyczke, a gdzie tu jeszcze do weekendu?! Zaraz sie dobije fitnessem, potem wanna i lozeczko. No i mam w planach nowa kompozycje wieczorowego wdzianka przetestowac na lubym. Moze sie serduchem skonczy! ;-)

Tak sobie dziś pomyślałam, że może powinnam brać coś jeszcze oprócz kwasu foliowego, co dobrze wpłynęło by na maluszka. Zażywacie może jakieś inne witaminy, które również są bardzo ważne? No i może powinnam zacząć faszerować czymś mojego N.?

Vixen Alexander. 18 grudnia 2013, 10:48

Cień cienia na teście dzisiaj oO Ledwo widać, ale WIDAĆ. Proszęproszęproszę niech jutro rano będzie ciemniejsza ta kreska *__*

no i dziś wróciliśmy do domku .... pogoda do dupy leje i zimno jak szlak :( .... Boże zaś jak wyjdę wieczorem z moim kochanym czworonogiem na spacer to będzie wyglądał jak chodzące nieszczęście...nic trudno ręcznik pójdzie w ruch .... My już po serduchowaniu mimo że Ovu pokazuje tylko dni potencjalnie płodne a owulka dopiero 20 .....


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września 2013, 17:18

Patuchna W oczekiwaniu na największy cud 9 września 2013, 17:18

No i tempka spada z dnia na dzień... :( Dziś jest już tylko 36,2 C.... Mam już pewność, że i tym razem się nie udało... W najbliższych godzinach przyjdzie ta wredna @ :/ No szkoda... Nie ten cykl to będzie następny.... Najważniejsze żeby się nie poddać :D

dziewczyny czy któraś z Was używała kiedyś test owulacyjny Afrodyta ten ze śliny??? ja go kupiłam z zeszłym miesiącu i ze śliny nie zdawał egzaminu :( ale teraz od jakiegoś czasu stosuje go ze śluzu i jest lepiej .... dziś pokazuje dni przejściowe czyli mało płodne tak jak Ovu ....tylko jedno mnie nurtuje czy po @ dni nie powinny być niepłodne????

Dzisiaj temperatura troszeczkę w dół i 18 dzień po @. Możliwe, że aż tak późno owulacja ?? Że aż tak się przesunęła ?? A może cykl bezowulacyjny ? A może czeka na męża ?? A może............. Jakieś negatywne myślenie znów mi się włączyło. Ale nie dam się !! Będzie dobrze !! Już środa a w piątek kochanie moje wraca !! Jupiiii

Reakcja męża... Hmmm, bezcenna :) Po powrocie z pracy wręczyłam mu pudełeczko. Otworzył, zobaczył test, zapytał: udało się? Pocałował, przytulił, po czym pobiegł na koniec pokoju do laptopa, a jak zapytałam co robi, sięgnął po butelkę i zaczął zachłannie pić wodę. Teraz jest na budowie, nie wiem, chyba jeszcze do niego nie dotarło... Jeszcze nie myśli racjonalnie. Zaliczyłam już popołudniową drzemkę. Bardzo mi gorąco, temp. ciała 37,5. Oby teraz tylko nie rozłożyło mnie żadne przeziębienie... Jutro wieczorem do lekarza. Pewnie nic nie będzie widać. Wg ovu jutro zacznie się 6 tc. Wolę to jednak skonsultować, po tych wszystkich torbielach i przejściach trochę się boję. W domu mega zamieszanie, młodsza siostra skacze i już pyta o imiona. Na wszystko za wcześnie, w przeciwieństwie do nich ochłonęłam i cieszę się już "po cichu".

Cały dzień mnie brzuch boli, ba! bolał już wczoraj ale pojechałam do cioci mojego lubego i ona mnie znieczuliła , śmiechem i lampką pyszniutkiego wina. Zrobiła mi też fryzurkę nową jestem zadowolona jak kot przy śmietance. A dzisiaj od rana znowu boli, i latam do wucetu bo nie wiem czy to już ,czy nie a normalnie to w domu w sukience i bez gatek latam więc byłby przypał. Jutro o tej godzinie wyląduje samolot z moim panem i wreszcie będę mogła zasnąć obok, uwielbiam to , choć w dużej mierze dlatego że on śpi na skraweczku i nie chrapie, i zawsze tak ładniutko pachnie;) Tym razem będzie tak domowo, obiadki , przytulanie, wieczorne kino, spacery. Wreszcie będę wypoczęta , bo ostatni rok jego powroty miałam tak okrojone przez pracę i zmęczenie. Wściekałam się że po powrocie jeszcze tyle muszę robić a potem jak wyjechał to wyrzucałam sobie że nie cieszyłam się tym i nie doceniałam jak należy... Byłam dzisiaj w pracy po ostatnie wynagrodzenie, dziewczyny dalej zasuwają po 12 godzin , dobrze że mam to za sobą. Prezesik sobie ze mną żartował i czarował, że niby do zobaczenia z grzeczności powiedziałam że nie wykluczam ale ani mi się śni tam wracać, choć nie warto palić za sobą mostów , kto wie co życie przyniesie. Mam humorek, dużo czytam ,oglądam serial i żyje nie licząc na nic. Spokój mnie ogarnął i zadowolenie z wszystkiego. Pieska wymęczyłam tak że teraz chrapie mi tu jakby drzewo piłował , kochany staruszek. Życie kiedy sobie już odpuścisz jest piękne , to cudowne budzić się i nie myśleć cały czas o dziecku , o ewentualnej ciąży. Wierzę w przeznaczenie i wiem że dziecko kiedyś tam się pojawi , nie musi teraz , nic na siłe.. Przeczytałam na Ovu co było do przeczytania i mamy kilka nowych ciężaróweczek , pięknie

Witam jestem tu od niedawna i czytuje wieczorami Wasze historie.. cieszy mnie to , że nie jeden beznadziejny przypadek okazał się szczęśliwy to zawsze daje nadzieję:)
Dziś byłam na monitoringu mój max pęcherzyk miał dopiero 11,8 cm więc w piątek kolejne usg, ale za to moje endometrium nie za ciekawe tylko 4,11 ale mamy jeszcze czas więc może się poprawi(trochę się zdziwiłam bo zawsze było ladne) ale może to efekt moich kuracji. Od tego cyklu stosuje mieszanke nr 3 O. Sroki i krople Hormeel SNT i bałam się ze przestymuluje się ale na razie wszystko ok:) Natomiast po sierpniowym hsg mój lewy jajnik zachowuje si edziwnie co nie podoba sie Pani doktor ale tak badzo się nie martwię bo prawy pracuje dobrze i prawy jajowod tez jest ok natomiast lewa strona jest prawie nieuzyteczna..
Rozmawialysmy tez o inseminacji bo zaczynam się martwic ze cos jeszcze jest nie tak na razie obserwujemy mój cykl bez stymulacji hormonalnej i zobaczymy czy będzie owulacja czy znow torbiel.. szczerze powiem ze ostatnie miesiące i faszerowanie nie wychodzą mi na dobre no i na razie nie przynoszą upragnionych efektów w postaci II kreseczek..Niby wszystko ok a dziecka nadal nie ma.. Może za bardzo się spinam i o tym mysle nie wiem..


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2013, 13:18

Wkleje może któraś z Was skorzysta:)

Modlitwa o macierzyństwo

Dobry św. Gerardzie,
potężny orędowniku przed Tronem Bożym,
ty który dokonujesz wspaniałych rzeczy
za naszych dni, wołam do Ciebie i
proszę o pomoc.
Ty, kiedy żyłeś na ziemi,
zawsze wypełniałeś plany Boże.
Pomóż mi, abym ja także zawsze
wypełniała święto wolę naszego Pana.
Proś Pana Życia, od którego pochodzi
wielkie życie, aby mnie pobłogosławił
łaską macierzyństwa i abym mogła
wychowywać dzieci Boże w tym życiu
i dziedziców Królestwa Jego chwały
w życiu przyszłym.

Amen







Zaczarowana A miało być tak pięknie… 9 września 2013, 19:06

Długo nosiłam się z zamiarem pisania pamiętnika, ale miałam wątpliwości, więc jakoś nawet nie zaczynałam. Bałam się, że jak zacznę pisać pamiętnik, to całkiem pochłoną mnie myśli o zajściu w ciążę i wtedy padnie mi na głowę i już na pewno się nie uda, bo będę jak opętana. Postanowiłam sobie jednak miesiąc temu, że jeśli nie uda się w tym cyklu, to zacznę pisać, bo komuś w końcu muszę się wygadać, a ciągle mam wrażenie, że nikt do końca mnie nie rozumie...nie udało się, więc jestem.

Kiedy w kwietniu podjęliśmy z Mężem decyzję, że jednak nie będziemy czekać z decyzją o dziecku aż do momentu, kiedy będziemy za granicą, postanowiliśmy, że dajemy sobie 6 miesięcy na zajście w ciążę. Jeśli się uda, to fajnie, dziecko urodzi się tutaj, ja z racji psucia sobie krwi przez tyle lat w jednym zakładzie pracy, pójdę na roczny macierzyński i wyjedziemy za granicę z naszym dzidziusiem. Gdyby jednak się nie udało (no bo przecież różnie to bywa), po 6 miesiącach bezowocnych starań, pojedziemy - bez dziecka. W sumie dopuszczałam do siebie myśl, że przecież zajście w ciążę to nie takie hop siup, ale po tylu wiadomościach o ciąży "za pierwszym razem", o dziewczynach, które zachodzą w ciążę bo mają dość szefa, o wpadkach i po przejrzeniu wykresów cykli, w których to za pierwszym razem się udało, jakoś nie dochodziło do mnie to, że po 2-3 miesiącach nadal będę bez maleństwa pod sercem. Pierwszy raz bardzo bolał, oj upadło mi się porządnie. Byłam święcie przekonana, że udało się, no bo jak inaczej ? Jeszcze to pobolewanie podbrzusza po owulacji - tak jak nigdy. No ale nie udało się, a w dniu, w którym dostałam okres Mąż (nieświadomie) zabrał mnie na grilla do koleżanki, która nie dość, że ma maleńką niunię, to jeszcze nazapraszała pełno młodych rodziców ze swoimi dziećmi; mniejszymi, większymi. Było mi tak cholernie przykro. Każde spojrzenie na wózek, na maleństwo na rękach ojca, było najprawdziwszym bólem fizycznym. Na dodatek koleżanka wpakowała mi w ramiona swoje dziecię i tak siedziałam wśród tych rodziców dyskutujących o problemach wychowawczych, o mleczkach, nianiach, ciuszkach, maskotkach, z nie swoim dzieckiem w ramionach, które ogrzewało mnie swoim ciepłem, dotykało maleńkimi rączkami moich rąk i tak ufnie patrzało wielkimi, niebieskimi oczętami w moje. Po powrocie do domu usiadłam i najnormalniej w świecie pobeczałam się, a Mąż pocieszał mnie, że przecież to był pierwszy raz, następnym razem na pewno się uda. Nie udało się.

I teraz jest tak. Dziś mam 5 dzień VI cyklu starań. Wiem doskonale, że inne dziewczyny starają się zajść w ciążę latami bez skutku i te moje 6 miesięcy to nic takiego w porównaniu z ich cierpieniem. U mnie jednak dobijające jest to, że mieliśmy plany, plany, w których mieliśmy się zmieścić ja i mój ciążowy brzuszek. Niestety nie udało się, a tydzień temu ktoś sobie ze mnie zakpił. Piszę "zakpił", bo wielokrotnie przyznawałam, że już bardziej wolę, żeby okres przyszedł szybciej, żebym szybciej zaczęła nowy cykl, starania, najbardziej w świecie nie chcę i nie chciałam złudzeń! A tu masz! Najpierw temperatura spadła, więc byłam gotowa na okres, a potem zaczęła piąć się do góry, a jeden z testów pokazał bladziusieńką kreskę. Poszłam więc na badanie beta HCG, z którego wyszło mi 14,48 mIU/ml. Malutko, ale jednak więcej niż 5. Martwiłam się, ale i tak zaczynało tlić się we mnie szczęście. Tłumaczyłam sobie, że może dopiero co było zagnieżdżenie i może dlatego... dwa dni później i temperatura i beta spadły, i już wiedziałam, że nic z tego. Nie dość, że narobiono mi głupich, złudnych nadziei, to jeszcze straciłam czas...

Teraz mam tylko tę jedną szansę, jeden cykl i nie łudzę się. Niby wykres nazwałam optymistycznie, ale chyba tylko po to, żebym lepiej się poczuła patrząc na niego. Przez to, co się stało w poprzednim cyklu chyba coś mi wariuje, bo temperatura dziwnie skacze. Mam początek cyklu, a wartości temperatur zdarzają się takie, jak z tej drugiej fazy cyklu. Tak więc chyba nie mam co się łudzić, że w ostatnim możliwym cyklu uda się. Chciałabym, bardzo bym chciała, tym bardziej dlatego, że sytuacja życiowa moja i Męża zmieniła się. Jeśli w tym cyklu nie uda nam się, to po Nowym Roku Mąż wyjedzie sam za granicę, beze mnie, dopiero po jakimś czasie będę mogła do niego dojechać. Zostanę tutaj sama, bez Niego, bez dzidzi. Nie wiem jak przeżyję tę rozłąkę, nigdy nie rozstawaliśmy się na dłużej niż parę dni. Ech, przykro mi i mam żal o to, że ta nasza sytuacja robi się taka beznadziejna. Tytuł pamiętnika chyba doskonale oddaje nastrój tej sytuacji - a miało być tak pięknie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września 2013, 19:14

nika78 poprostu 24 stycznia 2014, 13:04

Chyba nie mam już złudzeń, brzuch boli ,cycki wielkie jak balony..... @ małpa idzie :( Dziś byłam na kursie , moze coś sie ruszy z pracą to wtedy nie będzie tyle czasu na siedzenie przed kompem :(

Bajka jak na karuzeli... : ) 9 września 2013, 20:38

No pięknie... mój ovu przyjaciel przestawił mi owulację 2 dni później niż początkowo i tak się złożylo, że akurat w tym dniu serduszek nie było po też nie :/ normalnie zgapiłam się :) więc jakby w tym cyklu się udało to byłby to normalnie cud : )


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 września 2013, 20:39

Rozpadłam się dziś na milion kawałków... Taki podły dzień, podły humor i okropne samopoczucie... Już wiem co będzie jutro. Jutro będzie nowy dzień, nowy cykl, nowe postanowienia i nowe starania. Dlatego muszę szybko się pozbierać, by mieć siłę, by walczyć i by wygrać tę walkę. Walkę o naszego małego Bąbelka.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)