IX sesja kursu - przygotowanie na zmiany

Wczoraj rozmawialiśmy o zmianach. Co się zmieni w naszym życiu po przyjęciu dziecka. Co się zmieni dla nas, dla dziecka. Jak zmienią się nasze relacje z najbliższymi, rodziną, przyjaciółmi. Jak zapanować nad zmianami, jak podzielić obowiązki. Jak odnaleźć równowagę w obowiązkach i opiece nad dzieckiem. Jak nie zatracić siebie. Jak zadbać o nasze relacje małżeńskie.
Fajnie było. Kurs jako zajęcia warsztatowe zakończyliśmy. Nie mamy jeszcze potwierdzenia w postaci certyfikatu ale dostaniemy za tydzień, na panelu. 19 czerwca spotkanie decyzyjne. Dopiero zaczynaliśmy a już koniec. Nie mogę uwierzyć. Teraz tylko oczekiwanie....



Prace domowe z zeszłego tygodnia były nawet ciekawe, szybko i przyjemnie się je robiło. Księgi życia były przede wszystkim krótkie :-D Bajkę o adopcji napisał Marcin. Jest przepiękna, bardzo mi się podoba, wzruszyłam się czytając. Jestem w tej bajce "panią Misiową" a Kosmita "małym Misiem", są w niej obrazki by Kosmita mógł ją kiedyś pokolorować :-) (mega pomysł "pana Misia"). Projekt pokoju dla dziecka zrobiłam ja. Powycinałam z kolorowych gazet wszystkie elementy potrzebne w pokoju Kosmity i ponaklejałam na kartkę. Nawet mi to wyszło choć nie byłam w pełni zadowolona. Wczoraj w pracy koleżanka mi pomogła. Tą samą metodą wyszedł nam wspaniały projekt, jestem bardzo zadowolona z niego. Ciekawe co Panie na to. Sądzę, że mogą docenić formę i metodę wykonania. Niektórzy z grupy poszli na łatwiznę i zrobili w programie graficznym co się paniom nie spodobało. Przynajmniej takie odniosłam wrażenie. I tak dobiegła końca nasza przygoda z kursem, oczywiście wczoraj jeszcze dostaliśmy księgi życia do wypełnienia ;-) Przejrzałam je pobieżnie wieczorem są straszne :-( No nic i je trzeba będzie wypełnić. Nie będę za nimi tęsknić, na pewno nie.

Alice24 Za bardzo chcę 6 czerwca 2018, 10:21

11 tydzień + 3 dni

Czy to jeszcze ciążowe zmęczenie czy już lenistwo? Tak mi się nic nie chce, że szok! Z trudem przychodzą mi najprostsze obowiązki. Nawet nie chce mi się wychodzić z domu. Nie poznaję siebie i jakoś trudno mi to zaakceptować. A jednocześnie nie umiem z tym nic zrobić...
Jutro idę zrobić wyniki z krwi do testu papp-a.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca 2018, 22:19

Obiecałam sobie, że ten cykl będzie bez nerwów.. ale ja zwyczajnie nie umiem wyłączyć myślenia "czy tym razem się uda?".
Przed owulacją pojechaliśmy z Małżem do Poznania - on w celach szkoleniowych - ja by się trochę oderwać od codzienności.. Ten choć tylko dwudniowy wyjazd nie wiedzieć czemu totalnie mnie wyciszył i uspokoił. Serio - jakiś dziwny wewnętrzny spokój że powinno się udać.. że będzie okej..

Ja wiem, że Detektor tu na Ovu ma nam pomagać.. ale serio widząc te wzrastające punkty... i rosnące procentowe szanse mój spokój został dawno zmiażdżony... wiem, że wszyscy mówią "nie przejmuj się, musi być na luzie bo inaczej nie wyjdzie, nie zwracaj na to uwagi, zwyczajnie ciesz się życiem".. staram się. Serio. Ale człowiek jednak mimo chęci patrzy na te liczby.. i z każdą cyfra więcej rośnie w nim nadzieja..
A potem znowu będzie huk..


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca 2018, 20:47

W tym cyklu nie brałam aromka ale zbadałam 25 dc to co doktor kazał.
I tak : TSH 0,667
estradiol-41,79
progesteronu jeszcze nie widzę wyniku.
Czyli wychodzi na to,że bez stymulacji się nie uda bo ten estradiol coś niski, nawet norma się zaczyna od 43,8 dla fazy lutealnej. Poprzednio miałam 138, jest różnica.
Poza tym co znowu z tą tarczycą ? Zaczęłam brać novothyral, na początek pół tabletki,żeby się przyzwyczaić i już chyba całej nie będę brać przy takim wyniku. Możliwe,że to ten naltrexon mi zadziałał na tarczycę,żebym tylko dla odmiany nie popadła w nadczynność. Zostanę przy tej dawce pół tabletki do wizyty u doktora.
Wreszcie się pokazały wyniki progesteronu : 13,60 czyli niski.

Czekam na @ i znowu wezmę aromka a potem do dzieła :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2018, 18:17

Dzisiaj:
-jedna koleżanka wspominała, że 2 lata temu zdecydowała o staraniach o drugie dziecko..po 2 tyg. była w ciąży...pamiętam jak dziś swój fatalny stan psychiczny z tej okazji.
-druga kolezanka dzis wróciła z macierzyńskiego
-trzecia właśnie złożyła L4 z powodu ciąży..........

.....cholera

Rozmawiałam dzisiaj z moim kierownikiem. Niby atmosfera się oczyściła, bo była już taka że można było siekierę powiesić. Niby mi ulżyło, ale tak naprawdę przez całą rozmowę próbowałam się nie rozpłakać. Dało mi to dużo do myślenia... Ja nigdy nie dostanę od firmy Iphona, nigdy nie dostanę służbowego samochodu, nigdy nie będę zarabiała tyle co oni. Nigdy... Kierownik nie powiedział mi tego wprost, ale dał mi to jasno do zrozumienia. Nie byłam wcale wyróżniona jako pracownik, zawsze jak dostałam podwyżkę to inni też dostali.
Niby z kolegą mamy to samo stanowisko, ale to tylko na papierze. Dlatego jutro zapytam czy mogliby obniżyć mi stanowisko z powrotem na asystentkę. I tak jestem niewidzialna, dostrzegana tylko wtedy, gdy coś złego dzieje się z biurówką...

Pozostaje mi tylko czekać na dwie kreski, bo nie wiem czy odważę się złożyć wypowiedzenie. Co miesiąc żyję nadziej, że się uda i będę mogła iść na zwolnienie.

Nauczyłam się bardziej obserwować swoje ciało. Temperatura wciąż niezmiennie 36,7 , śluz zmienił się z wodnistego w lepki, na buzi pojawiły się bolesne krostki ale może jakoś dotrzymam do soboty. Ciekawość mnie zżera czy jakiś pęcherzyk urósł i kiedy będziemy mogli zrobić zabieg.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca 2018, 20:14

Anovi Szewc bez butów chodzi 7 czerwca 2018, 20:41

Dziś znowu był zjazd emocjonalny...Nigdy chyba się tak nie czułam, jakbyk była pusta, przygnieciona ,.. nic mnie nie cieszyło... po pracy zmusiłam się do biegania, przedwczoraj biegałam pierwszy raz od 4 lat, nigdy nie bylam dobra w dlugich dystannsach, chondromalacja rzepki nie pomaga. Dziś przebiegłam 4 km. Mozee wrócę znowu na siłownię, przez 2 lata dzwigalam ciężary, a od grudnia nie chodzę bo byłam non stop chora.
Po bieganiu miałam umówiony masaż w yasumi, zrealizowalam urodzinowy bon podarunkowy od dziewczyn, chyba znalazłam swojego masazyste.
Muszee przyznać, że boeganie i masaż trochę pomogło mojej psychice, chyba zacznę korzystać częściej. No nic, czas się pouczyć o noworodkach, ciągle mam z nimi zaległości... muszę zluzować...
Z drugiej strony ...mam kurde prawego do tak złego samopoczucia, muszę je zaakceptować i przejść nad tą kłodą...

Mam potwornie regularne cykle.. 28 dni koniec kropka... Właściwie co do godziny jestem w stanie określić kiedy będzie @.

A tu co? Mój cykl postanawia robić mnie w konia... Tempka spada, bóle jak na @, testy negatywne i cisza... @ powinnam mieć wczoraj - i tak, wiem że jeden dzień dłużej właściwie nic nie znaczy, ale jednak - post wcześniej pisałam o głupiej podświadomości robiącej nadzieję - uwierzcie teraz to dopiero moja podświadomość i wyobraźnia mają używanie..

Boję się.. boję się tego huku rozczarowania gdy okaże się, że to jednak żart.. huku rozpaczy i zniszczonych nadziei..

4092a63ab32004d033e995e967205b07.png


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 czerwca 2018, 20:50

25dc. od 2 dni męczy mnie kaszel. Lekarka przepisała antybiotyk, którego oczywiście nie biorę. Kupiłam syrop wykrztuśny, ale mam wrażenie że ten kaszel męczy mnie jeszcze bardziej. Słabo spałam w nocy, a rano taki napad kaszlu, że zwymiotowałam. Dzisiaj znowu ciężki dzień w pracy bo przez ten kaszel ciężko mi wykonywać zabiegi:/ Chyba podkręcił mi sie metabolizm bo budzę sią okropnie głodna.

Hej, jeszcze 6 dni i Bartuś będzie miał 2 mc :)
Wczoraj były szczepienia. Ale maleństwo płakało :( a ja razem z nim. Póki co znosi szczepionki dobrze, je, śpi, nie ma gorączki. Może nie będzie żadnych innych objawów.

ansien Udało się? 8 czerwca 2018, 11:50

30 dzień cyklu...
wszystkie znaki na ziemi i niebie mówią, że okres czyha na mnie tuż za rogiem.
Jak ja się cieszę, że @ jeszcze nie przyszła.
Dziś cały dzień sobie powtarzam, że na pewno nie jestem w ciąży...choć w głębi duszy nadzieja jest tak duża, że aż niewyobrażalna.
Na szczęście dziś po pracy jadę na działkę, jutro robię imprezkę przy ognisku,a w niedzielę zrelaksuję się przy książce i przestanę myśleć o ciąży.


Boże... jak mogę w ogóle wpaść na to " zrelaksuję się i przestanę myśleć o ciąży" ...tak się w ogóle da?

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 19 stycznia 2019, 21:55

Ciąża rozpoczęta 29 grudnia 2018

Do końca roku jestem na zwolnieniu. Nie napracowałam się w tym roku. Ciągłe infekcje Marysi które przeskakiwały na mnie, a teraz zwolnienie z powodu chłoniaka. No to zwolnienie może nad wyrost i w głębi serca trzymam się tej nikłej nadziei, że nie bed musiała zaczynać chemioterapii.
Nie boję się tak chemii, bo może przynajmniej pozbyłabym się tego syfu z organizmu, ale panicznie boję się gwałtownego odstawienia Marysi 😱😱😱🙄☹️
Doskonale zdaję sobie sprawę, ze kp 2 lata to świetny wynik, że startując z zerowych niemal szans na kp dokonałam, a raczej dokonałyśmy niemożliwego 💪 że Marysia sobie świetnie poradzi bez mleka mamy, ale...
Teraz przebudziła się w połowie drzemki z płaczem (coś jej się chyba przyśniło) i jak ją wzięłam na ręce to od razu poszukała cyca i nadal śpi wtulona we mnie z jednym cycem w buzi, a drugim w ręce 🙈
Może no jest to dla mnie najwygodniejsza pozycja do leżenia i mogłabym w tym czasie w końcu wyprać firanki na święta, ale tych wspólnych chwil nie zamieniłabym na nic na świecie.
Serce mi pęka jak pomyślę że może się to skończyć z dnia na dzień.
Podświadomie zdaje sobie sprawę że już powinnam zacząć jej odmawiać (i robię to nawet często, ale na spokojne i nie drastycznie, czasami się udaje, a czasami cyc to lek na całe zło - nieudany rysunek, zburzone klocki, odebrane niewłaściwe "zabawki", wszelkie ała, czy niesmaczne leki które trzeba zapić cycem), ale ciągle trzymam się myśli, że jeszcze nic nie jest przesądzone, że jeszcze nie wiem na czym stoję, a nuż mi się upiecze i szkoda tracić to kp jeśli nie jest to konieczne.
Sama trochę nie wiem co robić. Czekam niecierpliwie na telefon mojej lekarki z COI. Miała dzwonić w czwartek, jest poniedziałek. Miałam mieć badania, cytometrię i konsultację z jakimś profesorem 😶
Czuję się jak w zawieszeniu, a trochę jak w matriksie 😶


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 grudnia 2021, 13:50

29dc.

Okres się zbliża, a jak okres się zbliża to hormony wariują. Jak hormony wariują to nie potrafię wytrzymać sama ze sobą. Wczoraj całe popołudnie przepłakane. Dziś miesza się smutek ze złością. Jeszcze w maju widząc kobietę w ciąży, małe dziecko myślałam, "ale jej ładnie w ciąży, ciekawe jak ja będę wyglądać", a teraz jestem totalnie zrezygnowana i na taki widok albo bierze mnie złość, że ja tez nie mogę być w takie sytuacji albo chce mi się wyć. Unikam wyjść, unikam ludzi, unikam rodzin. Najbardziej się boję, że gdzieś padnie pytanie nas o dzieci. Nie używałam ovf, nie czytałam grup, zajęłam się ogródkiem i nie dawałam sobie szans na myślenie. Ale to samo mnie dopadło. Jak wchodzę na facebooka i widzę młodsze ode mnie znajome twarze ze szkoły, które ledwo ciągły z klasy do klasy z dwójką dzieci... Mam wrażenie, że matki z dziećmi/ w ciąży mnie osaczyły. Wszędzie gdzie idę je widzę. Może i taki czas teraz, dobry na wyjścia. Może dlatego ja nawet na zakupy się wybrać nie potrafię. Mam nadzieję, że w raz z przyjściem okresu mi to minie.
Zaczęłam szukać sobie nowego celu w życiu. I wiecie co? Nie potrafię. Przecież ja już po gimnazjum poszłam do technikum, bo chciałam szybko zakładać rodzinę. Już wtedy planowałam, że chcę mieć szybko zawód, potem studia zaoczne i praca, żeby przyśpieszyć 'karierę' zawodową. Podróże? Nie nadaję się, po kilku dniach myślę już o domu... zresztą z zawodem mojego męża nie mamy możliwości dłuższych wyjazdów. Nie wiem, może postawić sobie za cel wybudowanie małego domku dla nas? Tylko czy zniosę później tą pustkę? No chce mi się wyć i nic na to nie poradzę.

Czas tak szybko leci. Już zleciały 2 tygodnie odkąd byłam w Krakowie.
Jeszcze tak wspaniałego krótkiego urlopu nie miałam dawno.
Szkoda ze czas tak szybko minął.

Wyników badań nie mam, mają być w poniedziałek albo wtorek.
Zaakceptuje każdy wynik zły czy dobry.

Mój dostałam skierowanie na badania w przyszłym tyg będzie wszystko wiadome czy pozostanie w tej pracy czy będzie konieczność zmiany.
Ja tu jestem dobrej myśli.

W poniedziałek dopadła mnie grypa po 2 latach, szok dosłownie :)
W koncu widzę że organizm się osłabił. Leki nie dały rady (encorton) a tu proszę grypsko przyszło samo. Ale już dochodzę do siebie.

Planujemy 22-24 jechać do Gdańska na mały wypoczynek.
I pewnie od 3 lub 4 lipca rozpocznę urlop. Już się doczekać nie mogę. Ciekawa jestem gdzie pojedziemy, b w tym roku nic nie planujemy wszystko wyjdzie przed wyjazdem. Będą albo góry, albo morze. Wolałabym góry, bo morze mi się znudziło.

A starania ovu mam wczesne, co zrobić. To mój 2 plan już.
Ale polubiłam spędzanie czasu we 2 , mamy czas dla siebie i robimy co chcemy. Bo gdyby było dziecko nie było by wyjazdów i większości rzeczy a tak korzystamy z życia :)


Gdy sobie pomyślę, że skoro M ma 54 mln plemników, a więc już norma, i może niedługo się uda, to jestem najszczęśliwsza. Ciekawe, co będzie..
Dziś 1 dzień z Clo. Za 10 dni kontrola hormonów. Trzymam kciuki..

Grzechotka2 Miłość się mnoży... 18 czerwca 2018, 12:14

4t4d

W ogóle nie czuję się w ciąży. Boje się, ze to oznaka czegoś złego. Niemiłosiernie bolą tylko sutki, czasami mnie mdli... Psychicznie bez zmian.
Jutro wizyta u lekarza. Teoretycznie na nic nie liczę.

Pinka. Piąty transfer 8 czerwca 2018, 12:34

Piątek 8.06 brak okresu. Zazwyczaj mam regularny. Ten weekend wcale nie musi byc smutny!!!! ;) oby nie byl.

8 dzień cyklu.
Nie było mnie tutaj już trochę...
Bardzo zawiodłam się:( Bardzo :(
Byłam taka nastawiona, to jest taki ogromny ból.
Byłam na wizycie u nowej ginekolog....
Przepisała mi luteinę od 15dc do 26.
Byłam taka omotana, że nie zapytałam dlaczego akurat tak...
Boję się, że zatrzymam sobie owulację.
Niby ta babka miła, taka życzliwa, od razu cytologię mi zrobiła..
Ale taka nutka niepewności jest we mnie co do niej.
Udało mi się zapisać na poniedziałek do niej to podpytam ją jeszcze...
I czeka mnie hsg w następnym miesiącu.
:( Tak ciężko było mi opowiadać o tym co przeszłam o tym jakim jestem przypadkiem...
Torbiel dalej się utrzymuje, chociaż ginekolog powiedziała, że nie jest groźna....

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)