No to ten cykl faszeruję się magnezem i cynkiem, na dniach odstawiam żelazo i postaram się o odpowiednią dietę. Jedna tabletka mniej.
Zaczynam się czuć jak jakiś lekoman...
Chyba wybiorę się w przyszłym tyg do gina na usg jakoś po owulacji, zobaczyć co się dzieje... Może pogadamy o tej nieszczęsnej fazie lutealnej. Ech,zobaczymy kiedy ovu będzie i jak to się potoczy... I chyba zrobię znów usg piersi, odkąd u mamy wykryto guza i stwierdzono, że to nowotwór złośliwy, mam obsesję...
Jakoś to będzie... ale jak tu się nie martwić, nie stresować? wiem, że to nie służy, ale nie potrafię...
Kolejny dzień, wczoraj odebrałam wyniki, niestety brak owulacji i dość niski progesteron :<
Co dalej ?
Chcę zarejestrować się w urzędzie pracy, później ginekolog. Muszę jakoś to wszystko nadrobić, żeby wszystko było w końcu dobrze i żeby mieć szansę na dzidziusia ♥ czas działać !
MIŁEGO DZIONKA !
Nowy cykl, nowe nadzieje... Niby tych nadziei w poprzednim cyklu nie miałam, ale jednak rozczarowanie było. No cóż, 2 cykle starań za mną, może trzeci będzie szczęśliwy. Choć czasami mam ponure przeczucia, że nie uda się, póki nie odstawię Adasia, a na to się nie zanosi w najbliższym czasie. Młody wisi na piersi jak noworodek.
Wiaterku, dzięki za rekomendacje książek! Pucia mamy i jest absolutnie ukochany przez Adasia, ale muchę muszę sprawdzić 
Powtórzył mąż badanie nasienia w klinice bo było darmowe w ramach akcji "miesiąc taty" czy coś takiego ale wyniki można odebrać jedynie osobiście a że do kliniki mamy ponad 200km to odbierzemy wynik dopiero na następnej wizycie czyli w sierpniu chyba
.
13dpo
Czekam na zakupy z tesco, a tam test ciążowy. Robiłam ichniejsze testy ostatnie cykle i tylko biel. Z senymentu kupiłam. I ciekawości. Co będzie jeśli kreska zniknie?
Jutro beta. Przecież oszaleję do tego czasu.
36tyg+6dni
Ostatnio piszę coś codziennie, ale to dobrze :o)
Co do doszukiwania się objawów rozwiązania to (uwaga, kolejne kibelkowe historie!) dziś z rana pierwsze co (zanim jeszcze wstałam z łóżka), to pogoniło mnie na dwójkę… Ale znów: żadna biegunka (ale coś czuję, że to jeszcze nie koniec na dziś jeśli chodzi o wizyty w kibelku). Więc nie wiem, czy to przypadek, czy powoli powolutku coś rusza? Nie jestem gotowa :o) chciałabym jeszcze przed porodem pofarbować włosy, ale planowałam umówić się do fryzjera gdzieś na początku lipca dopiero (czyli tuż przed godziną zero), żeby farbowanie ‘starczyło na dłużej’, bo wiadomo, że szybko po porodzie do fryzjera się nie wybiorę…
Dzieciaczek rusza się baaardzo dużo, rozpycha się i ‘drażni’ mi dół brzucha. Sam brzuch też baaardzo często twardnieje, co jest troszkę bolesne. Apetyt mi dopisuje niesamowity, jadłabym wszystko i cały czas. Nie wspominam już o ciągocie do słodyczy (zaraz zacznę cukier łyżeczkami jeść…). Z tym jedzeniem to śmiesznie, bo większe problemy z pojemnością żołądka miałam w połowie ciąży niż teraz pod koniec. Teraz wsuwam normalne porcje bez większych sensacji…
Idę dziś do paczkomatu odebrać kocyki :o) i martwię się, bo mam tylko jedną cienką bawełnianą czapeczkę… i nie wiem czy dokupić? No i kupiłam sobie 2 śliczne koszule nocne z ItalianFashion. Nie do samego porodu, ale na 'po porodzie'. W takich ładnych, to nawet wizja spędzenia całego dnia 'w pidżamie' nie jest mi straszna.
Według ovu rozpoczęły się dni płodne, owulacja jeszcze nie została wykryta, ale czuję, że czai się tuż za rogiem. Zazwyczaj nie myślę o wynikach i próbuję żyć dalej tylko czasem łapie mnie taki strach i ból, że aż zatyka mnie w płucach i nie mogę złapać oddechu, a do oczu same lecą łzy. Staram się radzić sobie z tym. Postanowiłam nadal prowadzić obserwacje swojego cyklu, może kiedyś taka wiedza mi się przyda. Obserwuje wykresy innych dziewczyn i czytam ich pamiętniki i tak bardzo fascynujące jest to, że czasami tak długo się nie udaje, a potem nagle następują szczęśliwe zakończenie, jest tu tyle walki, potu i łez, a potem najpiękniejszy zielony finał, to napawa optymizmem.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lipca 2018, 13:02
I jesteśmy już po wizycie u Dr Dziadeckiego. Potwierdzam to co powiedział wcześniej mój K. Lekarz z powołaniem
Nasza wizyta trwała ponad godzinę. Doktor przejrzał wszystkie moje wyniki, wszystkie zapiski z ovufriend
, wypytał dokładnie o historię rodziną i ewentualnych problemów z płodnością. Potem zrobił usg. I w końcu zabrał się za mojego K. 
Ustaliliśmy plan działania. Jeśli w tym cyklu nam się nie uda (a owulacja lada moment nastąpi, w usg był widoczny piękny pęcherzyk w którym zaczął się już proces zapadania ścianek - więc jajeczko wkrótce się uwolni) to w lipcu robimy badani krwi w pierwszej fazie cyklu, potem drożność i inseminacja i trzymamy kciuki. Jestem pełna optymizmu
pomimo tego, ze mój K wkurzył mnie strasznie podczas tej wizyty. W trakcie mojego usg wyciągnął telefon bo już mu się "dłużyło"...
PS Chyba bardziej dłużył mu się później wieczór kiedy nie miałam ochoty z nim rozmawiać 
Temperatura utrzymuje sie dalej na tym samym poziomie. Niestety nie mam do czego jej porownac, bo wczesniej jej nie mierzylam, wiec nie wiem czy to dobrze czy zle. Oprocz tego dzien straszny. Od samego rana klotnie z mama, bardzo duzo stresu. Niestety w moim zyciu stres to niemal codziennosc. Byc moze to jest powodem naszych nie udanych staran. Staram sie go ograniczac, ale nie jest to latwe. No nic zmykam do pracy. Przynajmniej zajme czyms mysli.
Dziś jest nasza 4 rocznica ślubu
. Były wzloty i upadki, ale jednak tych radosnych chwil jest więcej
.
Równo dwa lata temu Mąż podjął decyzję o staraniach o Dzidzię, której do tej pory nie ma... Przyznał mi się, że teraz żałuje że tak późno się zgodził, że wcześniej nie uległ moim namowom. No cóż, czasu nie cofniemy, czekałam chwilę aż się zdecyduje i trzeba powalczyć jeszcze trochę
. Być może zaszłabym w ciążę od razu, a może nie. Nie ma reguły, nie sprawdzimy tego więc nie ma co żałować 
Zgodnie z zaleceniem od lekarza od dzisiaj zaczęłam znowu brać Duphaston 2x1 tabletkę, aż do @. Chyba, że wcześniej dostanę plamienia.
Wykres wskazał, że owulacja była w niedzielę. Niewiele się pomylił, bo była w poniedziałek
. Śluz zmienił się w lepki, od wczoraj również pobolewają mnie piersi, które troszkę urosły. Tradycja po owulacji, Duphaston pewnie jeszcze to pogłębi. Znowu nie będę miała w co się ubrać
.
Wczoraj USG - nadal jest pęcherzyk, 26mm w jp, doktor mwi - patrzymy dalej...super, tylko kurcze nie mam problemu z tym, że nie rosną, tylko z tym, że nie pękają...mówi, że jednak nie bedziemy dawać na pęknięcie, mam zobaczyć w pt lub poniedziałek.
Dziś mam dyżur, na jutro (piątek) umówiłam się z kumpelą z ginekologii, - też będzie po dyżurze więc USG lecę na 7:30
Kolega przypilnuje już wtedy oddziały, dobrze, że mamy razem dyżur.
Eh...ciekawe jaka będzie noc, czy uda się coś zdrzemnąć do pomiaru temp.
No nic, w dzień od 8 było trochę pracy, przyjęcia, izba, zaraz wychodzą ludzie z oddziału i zostaję sama. Chyba się pouczę.
MAm od kilku dni taką niemoc...nic mi się nie chce... rabarbar leży od tygodnia na blacie..miałasm zrobić ciasto, kupiłam wczoraj masło i śmietanę, a ciasta nie zrobiłam nadal. Eh...mam nadzieję, że jakaś depresja mnie nie dopada.
Wysłałam maila do Ovu, żeby mi przydzielli bezpłatą wizytę w Invicta. Umówię się na przyszły cykl.
Dziewczyny, pocieszcie, bo nastał słaby czas dla mojej psychiki
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 czerwca 2018, 14:25
Wizyta w poradni przyszpitalnej w szpitalu gdzie zamierzam rodzić.
Na temat Pani doktor nie mam wyrobionego zdania.
Zdzwiło mnie to, że kompletnie się nie interesowała tym jaki był powód niepłodności skoro były 4 IVF. O tarczycę nawet nie zapytała. Nie pytała o badania, przyjmowane leki, choroby przewlekłe, uczulenia. NIC
Nie wiem, może na następnej wizycie bardziej się przyłoży, jak już dostanie wyniki krwi i moczu może bardziej się pochyli. Bo pierwszy raz u niej byłam i może już się nie pojawię więcej.
Póki co jest na "warunkowym". Moja ciąża to 40+, więc hellooo!.. wyczekana, wymarzona, wypłakana.
Trzeba chuchać i dmuchać.
Następna wizyta 27.06
Dostałam skierowanie na usg I trymestru + test pappa. I zaczęły się schody. NIE MA MIEJSCA, a jak jest to w sierpniu. "No ale jakby chciała pani prywatnie to kiedy sobie pani życzy" 
Obdzwoniłam po kolei i mam znalazłam i to u specjalisty, do którego bardzo chciałam się dostać. 
17.07 cudownie
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 czerwca 2018, 14:27
Strasznie dokucza mi ta ciąża. Myślałam że im późniejsza ciąża tym lepsze samopoczucie. A u mnie raz lepiej, raz tragicznie, raz gorzej. Eh oby szybko minęło bo sił już brakuje.
Jupi
w końcu udało mi się zaklepać przejazd na nasz lipcowy urlop
Uparłam się na Flixbusa (dawniej Polski Bus), muszę przyznać że mile się zaskoczyłam, ponieważ okazało się że za dodatkową opłatą można zarezerwować sobie konkretne miejsca
. Zarezerwowałam zaraz przy przedniej szybie
taka jestem szalona
.
Zdecydowaliśmy się na autokar, ponieważ mieszkanie na urlop mamy wynajęte w samym sercu wrocławskiego Rynku i nie mielibyśmy gdzie zostawić samochodu.
W ogóle w ostatnim czasie ciągle jesteśmy z Mężem w rozjazdach
, na początku czerwca byliśmy nad morzem, jutro jedziemy do Opola, a za dwa tygodnie - 02.07 jedziemy na prawie dwutygodniowy wypoczynek do Wrocławia
.
W sumie to jeżeli nie dostanę @, to testować się będę właśnie na urlopie
, dopiero byłaby radocha
.
Objawowo to trochę boli mnie dzisiaj brzuch i wyraźnie urósł mi biust. Duphaston jednak dobrze działa 
-16 dc-
Jestem po wizycie u ginekolog na NFZ. Czekałam 6 m-cy na termin, to można poczekać 2,5 h w poczekalni, a co
Poprosiłam o cytologię i o radę co dalej zanim zobaczę się z moją standardową ginką. A więc: owulacja zaszła, było ładne ciałko żółte. Endometrium ładne, bo 10 mm (powinno być 8-12 mm, jestem ok. 2-4 dpo). O prawym jajniku zapomniała powiedzieć, na lewym widziała 3 pęcherzyki. Gdyby mój pierwszy wynik AMH (0,54) miał się potwierdzić to spodziewałaby się raczej 1-ego pęcherzyka, natomiast normalnie w moim wieku oczekiwałaby ok. 6-ciu. Pokazałam jej moje dotychczasowe wyniki i powiedziała, że wszystko jest ok. Nawet stosunek LH:FSH 0,66 nie stanowi ponoć problemu. Tak więc progesteron ładny, witamina D też, owulacja u mnie zachodzi normalnie, cykle mam równe, faza lutealna zawsze 12 dni. Niestety przy niskim AMH komórki jajowe są gorszej jakości a szanse na ciążę mniejsze niż u przeciętnej osoby.
Co dalej: jajniki mam przepłukane co usprawnia ich pracę, więc normalnie zaleciłaby kilka cykli spróbować naturalnie ale jeśli boję się uciekającego czasu mogę od razu od następnego cyklu spróbować inseminacji. Nie tak jak u przeciętnej osoby z 6 razy, tylko 1-2. Miesiąc czy dwa nie robi różnicy przy wygasaniu pracy jajników, ale rok już owszem. Dlatego sugeruje mi max dwie próby inseminacji, a potem in vitro. Raczej krótki protokół, ale to zależy od kliniki i od jakichś przepisów, więc różnie może być, ale ona nie widzi przeszkód, żeby działać od razu. Ewentualnie jeszcze mogę zrobić badanie na wrogi śluz, bo skoro praktycznie wszystko jest w normie to co się dzieje, że w ciążę nie zachodzę?Można to sprawdzić. Ja jednak chyba nie chcę czekać. W poniedziałek na wizycie podejmiemy decyzję, ale wydaje mi się, że dokończę ten cykl, może max jeszcze 1 naturalny, a potem lecę pozbyć się wszystkich oszczędności. Tak czy siak raczej nie doczekam się dwójki bąbelków co jest trochę przykre, ale nie takie przypadki medycyna znała.. Może trafią się bliźniaki? A może nic. Tak czy siak najbliższe miesiące zdecydują. Już nie mam siły na dłuższe czekanie. Wóz albo przewóz. Jeśli inseminacje i in vitro nie wyjdą, wracam do normalnego życia.Bo dawnej Sylwii już dawno nie widziałam. Tęsknię za nią.
2dpt a ja nie czuje kompletnie nic 
Piersi flaki nie boli ani troszeczkę brzuch.
Czuję się bardzo dobrze i boje się
13dpo
Dzisiaj dzień bez bety, więc zrobiłam ten test z tesco. I co? Bladzioch taki, że rzeba go szukać pod światło. Oczywiście depresja, smutek, rozgoryczenie. Wysłałam męża do apteki po bobotest, a on mi kupił jakiś inny, bo myślał, ze to taka śmieszna nazwna na testy... No i jest. Gruba, tłusa krecha. Zawał minął.
Dziś przyszła @ nie liczyłam na wielki cud ale mimo to gdzieś tam w sercu smutek..W sobotę ten wielki dzień wychodzę za mąż, myślalam że może będzie piękny prezent. Niestety nie w tym miesiącu. Skierowanie na badania juz jest szybka decyzja między 2-5 dniem muszę iść do labolatorium..
15dc
Owulacja była wczoraj, tak mi się wydaje. Wskazywały na to moje odczucia bólowe (a mega mnie boli na owulację), jak też test owulacyjny. Pierwszy raz wyszedł mi taki ładny test owulacyjny, a mam te beznadziejne z allegro. Jeżeli chodzi o to co zmieniłam to biorę od zeszłego cyklu inofem. Od przyszłego cyklu planuje zająć się już bardziej sobą. Iść do ginekologa, może wrócić do mierzenia temperatury itp. Boję się tylko, że powtórne badanie nasienia na początku lipca znowu pokaże beznadzieje i się załamie drugi raz. Tak to przynajmniej mam nadzieje, że sytuacja wraca na dobre tory. Żyję też wpisami robotki z tego forum u której mężowi po 3 miesiącach nasienie wróciło do normy i zaszła w ciążę. U nas musi być podobnie 
Czy to jest jakaś tradycka, że ja owuluję na dyżurach...przez to nigdy nie możemy trafić z
w samą owulacje...yh..wiem,że to nie ma znaczenia, bo zawsze jest w dni naookolo, ale kurczę,może przy gorszych parametrach chłopaki albo moje jajko się mijają bo jedni albo drugie zdechnie w oczekiwaniu heh...no nic. Wczoraj znowu pękłam na dyżurze, test lh był dodatni naaxa, wieczorem bolał prawy dół biodrowy, ranou koleżanki pęcherzyka już nie było i ślad płynu w zatoce. Nie nastawiam się, nie nastawiam się,nie dajcie mi się nastawić dziewczyny. Upiekę to cholerne ciasto.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.