17tc+3
43% ciąży, 158 dni to porodu!

Jesteśmy po wizycie, wszystko jest w porządku :) Ta taśma niestety wciąż jest, no ale z Malutką wszystko jest w porządku. Ma jakieś 13-14cm i waży 200g :) No i już na 100% dziewczynka. <3

Mała leży już główką w dół, zupełnie jakby chciała wychodzić :P
Szyjka długa na 4cm! :) Łożysko na przedniej ścianie, więc za ruchami jeszcze sobie poczekamy. Zwiększona dawka żelaza, no i wciąż kontrolujemy cukier. Ale ogółem wszystko jest DOBRZE :)
Za 4 tygodnie widzimy się na połówkowych :) I póki co mamy zielone światło na jakiś krótki lot samolotem - jeśli dorwiemy jakieś last minute :P Ale to jeszcze będzie jedna wizyta przed naszym urlopem.

Tak mnie naszło... zamiast szykować się do porodu i kompletować wyprawkę dla malucha, pomagam mamie przygotować się do szpitala...
Zamiast planować wakacje z dzieckiem, zastanawiam się jak ogarnąć wszystko, by wziąć urlop i pomóc jej po operacji.
Zastanawiam się jak pogodzić starania z opieką nad nią, bo chyba będę musiała jakiś czas z nią zamieszkać (mieszkam 100km od domu rodzinnego...).

Owulacja za 1-2 dni... Chyba.
Ale powoli tracę nadzieję, serio. Czuję, że bez kliniki się nie obędzie. I tu pojawia się pytanie, czy na prawdę jestem gotowa na wszystko...

Hej. W końcu mam czas i wenę żeby napisać kolejny wpis. U mnie sporo się dzieje.

BUDOWA:
Już bliżej jak dalej ale te ostatnie prace będą się ciągnęły przez zimę i wiosnę aż do lata kiedy to chcemy się przeprowadzić. Obecnie mamy zrobione ocieplenie i w poniedziałek robią nam elewacje. Zamówione meble do kuchni. Łazienka na górze już w płytkach. Powoli to idzie. Jak by była kasa to i na Wielkanoc by się udało. A tak trzeba trochę poczekać.

BARTUŚ:
Gada gada gada. Buzia mu się nie zamyka. Ale to dobrze bo wiem jak się martwiłam że mało mówi a piszczy. Odpieluchowany całkiem. Na noc zakładam już ale już nie sika zawsze ma sucho. Odsmoczkowany. Poszło gładko! W szoku jestem że aż tak dobrze. Zawiózł swoje smoczki do sklepu. Wybrał sobie samochodzik. Oddal pani. Pytał o smoczki przez kilka dni ale powtarzalam mu gdzie są ze sam tak zdecydował i nie było płaczu histerii awantury. Szok. Pozytywny ale szok :)

KACPEREK:
Chodzi już sobie na całego. Bawi się ładnie zabawkami. Lubi się przytulać i długo siedzieć na kolanach. Mówi mama tata baba dać chlap. Składa rączki do Bozi i pokazuje jak duży urośnie. Jest małym obzarciuchem. Ciągle coś je hehe.

Biją się te moje chłopaki. Głównie starszy klepie albo gryzie itp. no ale to dzieci. Oby im szybko przeszło. Dobrze że pogoda jest bo chodzimy na spacery. Taka odskocznia od tego co się dzieje obecnie w kraju. Dobrze że mieszkam na wsi. Nie jestem zamknięta w domu jak bym mieszkala w mieście nie było by pewnie takiej swobody.

Moi rodzice mają tego wirusa. Już ponad tydzień siedzą zamknięci. Ehh.

Moja dieta idzie tak sobie. Mam zrywy i trzyma się a mam dni że totalnie nie mam weny żeby się pilnować najgorsze są wieczory.... Ćwiczyć trochę ćwiczę. Chociaż tyle.

Moje maleństwa już śpią. W końcu Bartuś zasnął. Idę na trening. Prysznic i spać. Padam już na pyszczek. Jutro kolejny dzień z moimi skarbami. Jak zawsze piękny i wyjątkowy. Ciekawe czym jutro mnie zaskoczą :)

Anovi Szewc bez butów chodzi 19 czerwca 2018, 15:54

Dziś w trakcie powrotu z koleżanką zaczęłysmy dyskusję na temat suplementacji luteiną w drgiej fazie ykli stymulowanych Klomifenem... w zasadzie jak zwykle zdania są podzielone, do tej pory nie suplementowałam cykli progesteronem i tak też nie kazał znowu w tym cyklu go brać mój dr do którego latam zaocznie na kontrole i monitoringi...Ale żeby nie było - lekarzu lecz się sam :p stwierdziłyśmy, że a co tam, nie zaszkodzi, więc własnie zasadziłam sobie 200mg dowcipnej Luteinki...zaszkodzić nie zaszkodzi, a nuż pomoże :p
Dodatkowo zapisałam się na Tajski masaż, jedziemy na wesele, w czwartek skocze na depilację bikini a zaraz idę do fryzjera, paznokcie sama zrobiłam przedwczoraj :) No i wydałam trochę na przecenach :D
Ale mój mąż kupił sobie tablet więc jestem usprawiedliwiona z rozrzutności :)

12dc.
Tak siedzę w poczekalni w oczekiwaniu na monitoring... JAKBY jednak tym razem pęcherzyk pękł to może byłoby warto wziąść encorton wcześniej, a nie czekać do pozytywnego testu? I będę brać nospe jak będą skurcze macicy.
Oh oh, Boże daj szansę zawalczyć i uracz nas owulacją.

Pora wrócić do szarej rzeczywistości i do pracy... Jak tylko odpaliłam komputer i firmową pocztę to trafiłam w sam środek awantury logistyki i handlowca z IT. Serio? Nikt od czwartku nie mógł wprowadzić produktów na platformę? Niedługo nie będzie mnie całe dwa tygodnie, chyba w ogóle platforma nie będzie funkcjonować przez ten czas, bo przecież urlop i nikt nie będzie umiał tego zrobić. Dramat... Napisałam uprzejmego maila do IT, że dodanie 4 produktów zajęło mi dokładnie 5 minut i że na prywatnym laptopie nie mam programów do obsługi platformy i nie zamierzam mieć. Niech robią to osoby, które dostają służbowe laptopy, iphony i samochody ( tego już nie napisałam, może chociaż powinnam :)).

Nie mogę się denerwować i stresować, zaczęłam znów pić melisę, żeby trochę opanować nerwy.

Ogólnie czuję się mocno średnio ;/, od wczoraj boli mnie brzuch jak na @. Ale przecież ma być dopiero 29.06.
Ledwo wytrzymuję z biustem :( Nie urósł bardzo ale i tak jest duży i bardzo mnie boli :( zwłaszcza po bokach i od góry. Momentami mam wrażenie, że od środka lewej piersi coś mnie pali. Założenie stanika było dla mnie dzisiaj niezłym wyczynem. Nie daję się dotknąć Mężowi, który jest żywo zainteresowany wyglądem mojego biustu. Faceci... :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 czerwca 2018, 17:42

Grzechotka2 Miłość się mnoży... 19 czerwca 2018, 19:15

4t5d

Jest ciałko żółte, jest zarodek. Nie jest to biochemiczna i nie jest pozamaciczna. Mam założona kartę ciąży.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 czerwca 2018, 19:15

Anuśla Musisz dać życiu szansę 19 czerwca 2018, 19:57

Beta oczywiście znów 1.20 - zawsze jest taka sama. Niepotrzebnie wydany pieniądz. Teraz dwa zastrzyki z pregnylu i następna beta. Bezsens totalny dla mnie. Nie jestem lekarzem, ale dla mnie to nie ma sensu. Niby na pobudzenie trofoblasty, ale przecież nie doszło do zapłodnienia, o czym informuje beta, więc po co? Zrobię dla świętego spokoju, bo mąż prosi, żebyśmy robili jak nam gin kazał. Ale będziemy naszą przygodę z tą kliniką kończyć.

Hej. Dziś ktoś podmienił mi dziecko. Wcale nie śpi w dzień. Ucina sobie drzemki po 15 min ma 30 min i nie śpi. Marudzi. Już nie mam sił, mam nadzieję że to jednorazowy dzień taki, bo jak tak dalej ma być to nie wiem. Dobrze że mąż idzie od pt na urlop na 3 tyg to trochę mi pomoże.
Ogólnie nocki są super, bo mały śpi do 5 rano. Potem je i dosypia do 8 także i ja wyspana.
Od wczoraj jestem na diecie którą moja mama ma od dietetyka. Dała mi rozpiskę, 3 jadłospisy każdy na 2 tyg. Ogólnie jedzenie jest ok, nie jestem głodna. Tam jest 5 posiłków ale mi wychodzi 4 bo moja mama wstaje o 5 rano a ja jem śniadanie ok 8 więc do 18-19 mam 4 posiłki.
Waga z wczoraj 79 kg, powoli spada. Ciekawe ile po tyg będzie.
Ćwiczę z Chodakowską skalpel. Chcę codziennie robić te ćwiczenia i zobaczymy jak efekty, ale pocę się przy tym bardzo. Mam nadzieję że do kolejnej ciąży schudnę do 65 kg. Taki mam cel.
Zaczęły mi się płodne dni.

18dc

Hmm owulacji chyba jeszcze nie było, bo szyjka macicy wciąż miękka i otwarta. Trochę obnizona ale wciąż wielka dziura :p
Niestety... męża nie ma.Dzis delegacja, wróci jutro. Tak bardzo chciałabym wierzyć w to, ze te plemniczki poczekają aż pojawi się komórka jajowa. Doba to chyba nie tak długo nie? :p
Nie wiem jak z jakością i ruchliwościa u mojego męża, bo wciąż nie byliśmy na badaniach. Ciągle nie ma czasu. A on nie może zaplanować kiedy bedzie w domu i o której godzinie. Jakby się dało w sobotę tak jak wtedy na tych dniach otwartych... To byłoby super. Narazie czekam na ten odpowiedni moment. Może w urlop.

Miru Wyczekany On ,teraz wymarzona Ona 19 czerwca 2018, 20:58

27 tc Boże już 27 tydzień?

Powoli u nas wszystko się zbiera, po Natim to mamy lozeczko i spacerowke :)
Parę bodziakow, a reszte trzeba było coś babskiego kupic :)
Wozek upatrzony.
Wyprawka poscielowo, kocykowa uszyta, ubranka uszyte, teraz trzeba odswiezyc pokoik i Natikowi zrobić łoże.
Czekamy :)
Zdalam sobie sprawę że 9 tyg pozniej był Nati z nami :o

kamila123 Nadzieja umiera ostatnia 20 czerwca 2018, 02:18

26dc13dpo już małpa jest za rogiem bo brzuch boli :-(. No niestety następny cykl przed nami. Ciekawa tylko jestem ile jeszcze przede mną i czy w ogóle będzie kiedyś zielony kropeczek. Im dłużej czekam tym mam więcej wątpliwości ze kiedyś to nadejdzie. Niedawno gadałam z moim n i powiedział ze woli adoptować dziecko niż żebyśmy robili in vitro . A ja bym wolała spróbować in vitro a potem jakby co to adoptować . Chyba będziemy mieli dużo pogaduszek na ten temat. Chociaż czasami się zastanawiam ze może nie możemy mieć dzidziusia bo mamy jakiegoś malucha adoptować i pomoc mu żeby miał lepsze życie . Ciekawe . No cóż jak na razie trzeba się starać naturalnie, czas pokaże co na nas czeka :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2018, 02:19

Pinka. Piąty transfer 20 czerwca 2018, 06:50

Dziewczyny,bylam na monitoringu po clo. Pecherzyki ladnie urosly. W prawym 18mm w lewym 16mm. Ginka kazala co drugi dzien <3, dlaczego co 2gi dzien? Nie chce zmarnowac swojej szansy,zastanawiam sie czy chodzi o jakosc plemnikow?

Poki co czekamy z pregnylem dwa cykle. Jesli sie nie uda,wtedy dodatkowo zastrzyk dostane.

Stwierdzam wszem i wobec, że nie jestem w stanie odmówić Mężowi <3 :). Nie wiem jak on to robi, ale pomimo bolących piersi dałam się skusić :). Jest taki delikatny i czuły, zwłaszcza w tej drugiej fazie cyklu, gdy wie że nie za dobrze się czuję i wszystko mnie boli. Wczoraj mi powiedział, że właśnie w tej drugiej fazie jestem niezwykle kusząca (to chyba jednak przez ten biust :D) :) Kochany jest :), bo ja sądzę że w ogóle nie jestem kusząca :D.

Ogólnie to złapałam lekkiego doła, bo dowiedziałam się że nasz wspólny znajomy u którego niecałe dwa lata temu byliśmy na weselu rozwodzi się. No normalnie szok, aż nie mogłam uwierzyć. Gdy zadzwonił do Męża, to od razu pomyślałam że chce się pochwalić że będzie tatą, a tu zonk. Jakoś na dniach zapewne się z nim spotkamy, bo wyczułam że chce się wygadać. To jest najlepsze w takiej sytuacji.

A ja chyba dopiero teraz zaczęłam doceniać to, że mam kochającego, wiernego Męża, który zawsze stoi po mojej stronie. Ma swoje wady jak każdy, ja również je mam. Nikt nie jest idealny. I pomimo tego że nie mamy dzieci i w sumie nie wiadomo czy będziemy mieli to już zawsze będziemy mieli siebie. Na dobre i złe :)

Beta z poniedziałku 88. Niby rośnie dobrze, ale po biochemicznej boję się jak nie wiem, że to za mały przyrost. Z Wojtusiem na tym etapie miałam zdecydowanie większe (200% teraz jest 110%), w biochemicznej nie dość, że byłam w późniejszym dniu cyklu to jeszcze przyrosty były mniejsze.
Dziś o 15 idę powtórzyć. Miałam jechać rano, ale zapomniałam wczoraj poinformować przełożonych, że się spóźnię, a dziś nie chciałam już kombinować. Jak zrobię o 15 to też mi to da jakiś obraz sytuacji. Tak bardzo chciałabym mieć drugie dziecko...

Edit: Beta 130. Za mało. Czekam na poronienie, a potem zaczynamy od nowa się badać...


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2018, 20:53

Sporo śluzu, a dopiero 8dc. Na razie kremowy, ale coś się ruszyło. Byle jeszcze jajka pękły w terminie! No ale to najwcześniej i tak dopiero za tydzień, więc dalej czas mi się dłuży. W pracy nie mogę się skupić, myślę o staraniach... W wariatkowie wyląduję, jeżeli sobie tego w głowie nie poukładam. Oczywiście dookoła same ciąże, co w ogóle nie pomaga na psychikę.

Adaś jest najsłodszym małym chłopcem na świecie. Cokolwiek wyjdzie ze staraniami o rodzeństwo, taka jestem szczęśliwa, że go mam!

Lady_E , 20 czerwca 2018, 10:37

Myślałam że nigdy się tu nie pojawie.
Tak w skrócie 5 lat starań i płaczu. 3IUI, 3 IVF w których nie uzyskaliśmy żadnego zarodka. Lekarze nie dawali szans. Moje komórki ponoć były uszkodzone.

Ostatnie IVF w lutym. W marcu dostałam @ i później cisza. Nie przejmowałam się bo mam PCOS i często mi sie spóźniał. Dopiero jak zaczęły mnie boleć piersi na poczatku czerwca i nie przestawały poczułam to coś. Serio poczułam że się udało. W poniedziałek zaszłam do spteki po 2 testy.
Przyjechałam do domu zrobiłam test i... dwie tłuste krechy wyszły od razu. Zaczęłam się trząść... Nie wiedziałam co mam robić :)

Pojechałam odrazu na betę. Na wynik czekałam jak na szpilkach. Po powrocie jeszcze jeden test takie same dwie krechy.

Wynik bety 26609 mIU/ml :) Jak to zobaczyłam nie wiedziałam czy krzyczeć czy płakać...

Mąż przyjechał z pracy stanęłam ze łzami w oczach i testami w ręku oznajmiłam jestem w ciąży. Staliśmy paręnaście minut płacząc i się śmiejąc na przemian.
Tak długo czekaliśmy na ten dzień.

Jutro jadę do lekarza. Modlę sie żeby z maluszkiem było wszystko ok.

Nawet nie wiem który to tydzień. Nie mam pojęcia kiedy była owulacja. Jutro się okaże :)

Kolejny przykład że natura wie co robi :) Gdy w końcu odpuściłam i zrozumiałam że nic z tego nie będzie zaszłam w ciążę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2018, 10:40

30+6

Rozstępy jak szybko się pojawiły, tak szybko zniknęły. Chwała biooil :)
Ogarnęłam się i kupiłam peeling, z postanowieniem częstszego stosowania. Po czymś takim te wszystkie olejki wchłaniają się faktycznie lepiej a skóra jest gładsza. Mąż mówi, że cała sypialnia śmierdzi moimi kosmetykami i ja sama też. Trudno, musi to jakoś wytrzymać.

Czytałam (tak jak piszecie Dziewczyny), że rozstępy mogą zaatakować na koniec ciąży i po porodzie podczas obkurczania się skóry.

Brzuch mam już duży. Przytyłam 9 kg a w obwodzie brzucha coś koło 25 cm. Zadziwia mnie zasięg nóg mojego dziecka - potrafi wypchać się po prawej skrajnej stronie brzucha! Trochę nam ciasno, ale jeszcze znośnie. Chyba, że młoda zacznie szaleć tak, że brzuch lata mi na wszystkie strony - czasem się zdarza, a ja się martwię czy z nią wszystko ok.

Druga sprawa. Wtrącańsko się rodzicielek.
Moja uważa, że skoro steruje moją siostrą (której to pasuje a może nawet i potrzeba- jej sprawa) to u mnie też można. I zaczyna się niby niewinnie, czyli w jakich kolorach mam kupować dziecięce ubranka i akcesoria. Żeby było jasne - nie jestem fanką różu od góry do dołu i słitaśnego looku. I młoda ma ubranka i białe, i szare i kolorowe, i trochę różości też. Zamówiłam jej rożek na allegro, z MIKO i z zewnątrz jest biały z delikatnym kwiatowym wzorem, a w środku delikatny pudrowy róż. Ile już się nasłuchałam i napatrzyłam na fochy, że nie jest kuźwa w środku BIAŁY bo dziecko najlepiej wygląda w białym, tak czyściutko.
Stwierdziliśmy z mężem, że trzeba będzie już delikatnie stawiać granice żeby nam na głowę nikt nie wchodził, bo z reguły zaczyna się od pierdół.

Druga sprawa ze szkoły rodzenia.
Mój mąż się pytał po co ma tam jechać, jak będą omawiane etapy porodu.
Ano streszczając - po to, by wiedział jaka jest jego rola, zwłaszcza w etapie numer 1 który może być długaśny.
W skrócie wygląda to tak - do rozwarcia 4 cm kobieta ponoć jest w miarę kontaktowa.
Przy 5 cm może zamykać się w sobie i żądać "niedotykania", przy 7 cm błaga o cesarkę i krzyczy, że nie da rady (tu ponoć jest kryzys) i to dobry moment na jakiś zastrzyk przeciwbólowy.
I przy skurczach trzeba oddychać, żeby mniej bolało.
facet w tym czasie może masować plecy, stanowić oparcie, przypominać o oddychaniu i w razie czego przypilnować, by personel nie "olał" rodzącej, kiedy akcja nie postępuje. Czyli ma mieć jaja.

Do porodu najlepiej iść z radością i uśmiechem, bo to oznacza że ten wymarzony, wyczekany moment kiedy utulimy nasze maleństwo jest już blisko. I podejść do tego tak, że ból, każdy skurcz przybliża nas do tego momentu.
Położna mówiła, że poród jest w naszej głowie - stres, adrenalina - blokują nas, wydłużają cały poród, sprawiają się bardziej boli. A dobre pozytywne podejście (związane z wpływem na przysadkę mózgową - w skrócie) sprawi, że pójdzie szybciej.

Ciekawe. Jak to będzie.

Dzisiaj jest ten dzień, termin mojego porodu.To tylko data, to dzień jak każdy inny a tak bardzo bolesny. Myślałam, że nie będę o tym myśleć a jednak się nie da. To pierwszy cykl od kiedy mogę się starać, czuję że się udało . Czuję, że coś tam się zagnieżdza. W poniedziałek idę na krew i wtedy być może zacznie sie 9 miesięczna walka o moje małe nowe życie.

Lady_E , 20 czerwca 2018, 11:22

Kurde juz coś namieszałam... Spokojnie dalej jesteśmy w ciaży


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca 2018, 01:32

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)