- Muuuuuuuchaaa! - rozlega się wśród nocnej ciszy pełen pretensji głos Witka. I tak nie śpię więc pędzę na ratunek. Mucha to komar, a Wit niestety wcale nie przesadza. Ma mocne reakcje na ugryzienia komarów. Zapalam światło na korytarzu i oceniam szkody, a w tle słyszę bzyczenie maleńkiej cholery (wydaje Ci się, że jesteś tylko maleńkim człowiekiem i nic nie możesz? Spróbuj się wyspać w jednym pokoju z maleńkim komarem...)
Wit trzyma się rękoma za uszy - no to już wiem gdzie ugryzła cholera (podobno gryzą komarzyce). Ucho czerwone i spuchnięte. Smaruję Fenistilem, trochę pomaga... ale za chwilę puchnie warga. Szlag. Próbuję upolować tę latającą krowę, ale słyszę tylko bzyczenie. Targam materac z Witkiem do innego pokoju, a pokój z komarem zamykam. Taaa... naiwnie myślę, że może drzwi powstrzymają komara. Siedzę teraz jak strażnik przy Witku, Wit próbuje zasnąć (warga nie pomaga). A ja nasłuchuję. A nasłuchując napiszę to i owo o moim wcale już nie takim małym chłopcu.
* za kilka dni skończy 2 lata i 9 miesięcy
* auta i inne pojazdy są na topie, resoraki układa gdzie tylko się da (również w wannie i basenie)
* zygzag macqueen jest the best ;) stąd czapeczka z zygzakiem, 2 t-shirty noszone na zmianę, także brudne, najlepszy resorak to macqueen, a książeczkę o wyścigach znam niemal na pamięć. Aha - jeszcze miseczki z zygzakiem - przydatne bo zjada co nałone, żeby zobaczyć macqueena na dnie.
* czytać, czytać, czytać. Od kilku dni najchętniej ulotkę z autobusu - o komunikacji miejskiej. Wit twierdzi, że to jego gazeta.
* oprócz aut jeszcze zwierzaki mają pewne szanse ;) Kanał Nat Geo Wild czasem razem oglądamy. I... w sumie sama się wciągnęłam. Taki nosorożec poci się krwią, a mimo ogromnej wagi ma chód lekki jak baletnica. A tygrys, gdyby mu futro zgolić to na skórze też ma wzorzyste pasy. A każdy tygrys ma wzór niepowtarzalny, jak dna i są programy do skanowania i identyfikowania tygrysa po wzorze. ;))
* Wit lubi też pisać literki w moim starym komputerze (odpalić worda i piszemy).
* lubi układać puzzle i dobrze sobie z tym radzi. Nie ma natomiast zupełnie szału na klocki (lego czy inne)
* lubi jezdzic na działkę (a tam oglądać ciuchciuchy, zrywać maliny, podlewać co się da, jezdzic taczką, kąpać się w rzece lub baseniku. I układać auta na stole i/lub materacu ;)
* odpieluchowanie idzie dobrze - w ciągu dnia bez pieluchy, czaaem jeszcze jakaś wpadka, ale ogólnie jest dobrze i coraz lepiej. Drzemka często bez pieluchy, nocki różnie, ale też bez pieluchy się zdarzają
. Lub z pieluchą, ale suchą rano. Coraz częściej mówi, że do auta nie chce (na razie wpadki nie było)
* mówi mi czasem, że mnie kocha. Zadziwia mnie to. Bo nie mówi ot tak od czapy - mówi tak... tak, że ehh... odbiera człowiekowi mowę
* mówi też czasem mamusiu. bo wie skubany, że 'mamusiu poproszę' lepiej działa (niż mamo)
* wszedł w fazę 'a dlaczego?'
* wczoraj=wszystko co było kiedyś
* bardzo dobrze radzi sobie z nożem - prawdziwym. Ku mojej dumie i ku stanom podzawałowym taty ;)
* alergie, odpukać, na razie się nie ujawniają; odczulamy biorezonansem psa i kota, a zimą pyłki drzew.
* lubi arbuza, parówki, bułę - najlepiej z samym masłem, a w terenie po zabawie także z żółtym serem, serek z krowa (waniliowy homo rolmlecz), makaron, dorsza. No i wszystko co słodkie... i płatki kukurydziane, także bez mleka.
* wodę w każdej postaci - wąż ogrodowy, zlew w kuchni (lubi zmywać), rzeka, basenik, kałuże. Najnowszy hit to kąpuel i duuuużo piany. I auta chowające się w pianie.
* Mycie głowy nie jest ulubioną czynnością (często przed kąpielą zastrzega 'głowy dzisiaj nie myjemy'. Myjemy tak z raz na tydzień. Wie, że trzeba odchylić głowę do tyłu i zamknąć oczy. I jakoś obywa się bez wrzasków. A jak już myjemy to najchętniej szamponem mamy albo taty
* wie, że w brzuszku mieszka mała dzidzia, wie że brat i wybrał imię (a my zatwierdziliśmy. Dzięki Wit!- myśleliśmy, że ciężko i długo będzie a tu myk myk i imię jest. A nawet dwa, ale to już na inny wpis). W zeszłym tygodniu byliśmy na usg u cioci Ani. I ciocia pokazała brata na telewizorku - głowę, nos, buzię, ręce, nogi a nawet siusiaka i jajca. I dała wydruk nogi ;)
* za chwilę jedziemy z jedną babcią w góry, a potem z drugą nad morze. Cieszę się, niech się sobą nacieszą.
* aha - fascynacja zygzakiem jest na tyle duża, że w upał potrafi uprzeć się na bluzkę z długim rękawem. Bo jest na niej zygzak.

I chyba na razie tyle... a nie ;) jeszcze...
* często mówi 'to nic nie szkodzi' Mąż twierdzi wtedy, że wygląd to po nim, ale charakter - optymistyczny - po mnie
* niektóre słowa lubi i/lub go śmieszą. Eskimos. Galapagos.

I chyba tyle ;)
Wit zasnął. A ja wracam do kompa (3:23...) Mam wenę na porządkowanie papierów... Chociaż zdecydowanie rozsądniej było by położyć się spać...

Serduszko przestało bić.
Dziś na wizycie wyrok. Chociaż byłam mniej zestresowana bo przeszły mi plamienia to taka wiadomość. Jestem w rozsypce. Dzidzia już dość duża była bo mimo że dziś 7+5 to długość szacował lekarz na 8+1. Ale niestety nie było już akcji serca. Więc to musiało dziś albo wczoraj się wydarzyć. Mam skierowanie do szpitala bo powiedział że już jest tak wysoka ciąża że krwawienie będzie duże i lepiej być w szpitalu.
Jestem wrakiem człowieka. Nie wiem co mam robić. Czy robić badania genetyczne. Czy robić pochówek. Rejestrować to dziecko. Nie wiem.

Dzis Bartus sam po raz pierwszy przekrecil sie z plecow na brzuszek :)
3 mc i 5 dni :)

15cs, 5cs po laparo.
10dc.
Wczoraj byłam na wizycie u lekarki. I co? Powiedziała mi wprost - nie ma szans. Potrzebna jest operacja. ZNOWU. Zaczęłam dopiero 5cykl po laparoskopii. I znowu mam się kroić?

Układam wszystko w głowie, ale to jest tak ciężkie. Na początku nie zgadzałam się z tym. Lekarka dała mi nr do lekarza, który ma tym razem zrobić laparo dokładnie. Dała dwa nr do jej pacjentek, które były przez niego operowane. Pokazała zdjęcia córek pacjentki, która miała tez rozległą endometriozę. Zapewniła, że wtedy ostre starania, z dużą ilością progesteronu. Że miała pacjentkę, która miała się poddać czwartej laparoskopii i się opierała, dwa lata starała i dopiero jak się zdecydowała to się udało. Czyli co, pierwsza laparo niepotrzebna? Źle zrobiona? Nie ogarniam.

Dalej znikam.

Hej kochane moje mamusie i przyszle mamusie :) u nas dobrze :) synek kreci sie na brzuch ale tylko w lewa strone. Powinno mnie to martwic czy raczej dac dziecku czas na nauke przewracania sie w druga strone?? W sob mam wizyte u ortopedy to zapytam o to. Po za tym juz widze ze Bartus ma ulubione zabawki i jak mu je daje to widac sie cieszy a inne go nie interesuja :) no i juz mamy rozmiar 74 na tapecie :)

6t7d
Jutro wkraczam w 8 tydzień. Jeszcze 4 tygodnie i minie największe zagrożenie utraty ciąży. Niech minął szybko. Aczkolwiek gdzieś czytałam wcześniej, że takie największe największe ryzyko jest do 8 tygodnia. Teraz już nic nie czytam, nie chce sobie znowu robić waty z mózgu.
Nie plamiłam już więcej. Może faktycznie skaleczyłam się w trakcie aplikowania luteiny? Sama nie wiem. Od wczoraj wieczorem zaczęłam aplikować ją palcem i póki co wszystko jest ok.
Nie mogę już spać na brzuchu. Sądziłam, że przyjdzie to o wiele później. Jak próbuje leżeć na brzuchu to czuję dyskomfort, ciężko mi to wyjaśnić. Eh jednak z moich ulubionych pozycji do spania. No cóż...
Śpię coraz więcej. Najpierw spałam do 8, później do 9, dzisiaj już do 9:30 :O A zasypiam po 22, więc mega dużo godzin spania.
Samopoczucie takie sobie, ale nie ma dramatu. Ciągle czuję, że mnie muli. Choć odruchu wymiotnego nie mam. Piersi bolą jak szalone. Nawet ciężko się ułożyć do spania ;) Zaczyna mnie odrzucać od kawy. No i mam biegunki co rano, eh. Ale już przed ciążą miałam z tym problem, a teraz chyba się jeszcze nasiliło.
Od wczoraj mierzę cukier glukometrem. Póki co wszystko ok.
Dzięki dziewczyny za wszystkie komentarze. Naprawdę pomagacie mi przetrwać ten początek.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2018, 12:15

Dzisiaj mam zmułkę w pracy, złość ze wczoraj już mi przeszła. Jutro wizyta u kolejnego lekarza. Już się nasłuchałam od koleżanek opinii, że to gbur i cham, tej zepsuł cesarkę, tej nawet nie poznał w szpitalu itd... więc się nie nastawiam, pójdę, niech zerknie, może będzie miał coś do powiedzenia a jak nie to trudno. Po wyjściu na pewno nie będę ryczeć :)
W końcu po 5 tygodniach normalnie pogadam z mężem a nie, że się mijamy i mamy dla siebie 2 minuty. W niedziele jedziemy do Wrocka zawieźć znajomych na lotnisko, może wstąpię do ikei choć to grozi bankructwem :)
Kupiłam córeczce koleżanki czapeczkę handmade :) jest śliczna tylko wydaje mi się za duża... weszłaby na moją głowę a to miało być na 8 miesięczne dziecko... :/ sama nie wiem... dzieci mają duże główki, może będzie w miarę pasować :) Ostatni raz dziecięce ciuszki kupowałam parę lat temu dla kolegi, nawet nie myślałam wtedy o dzieciach. Raczej nie ma w moim otoczeniu zbyt dużo niemowląt więc doświadczenia mi brak :)

Tak mi jakoś dzisiaj smutno, że jest tu tyle fajnych kobiet jak ja, które muszą się martwić czy kiedykolwiek zostaną mamami... jest tak wiele różnych historii, tak dużo tych smutnych jak i tych szczęśliwych. Wszystkie powinny być szczęśliwe. Tak bardzo chciałabym żeby takie były.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2018, 14:05

4 dc

Bardzo dziękuję za wsparcie Agusia_pia.

Dotarło do mnie coś, czym chcę się podzielić. Dwa lata temu 23 lipca zaczął się cykl, który szczęśliwie zakończył się porodem Janka :-) jakby było cudownie gdyby teraz też się udało i urodziłabym równo dwa lata po Janku :-) prawda?
Pełna jestem wiary i pokory. Co ma być, to będzie. Nie spinamy się tylko działamy kiedy nam się będzie chciało. A T. ma urlop od następnego tygodnia, więc akurat w moje dni płodne ;-)

Marti... Goniąc czas 19 lipca 2018, 15:52

Aby upamiętnić.

Na koniec 8 tygodnia, Ola wazy 5.345 kg i mierzy 60.5 cm :) czyli 1.5 kg oraz 2.5 cm do przodu :)

Szczepienie bylo wieczorem. Ola.poszla spac. W nocy zaczęła łapać ja gorączka. O 8 rano podałam paracetamol. Tempa zabita do 10. Byly nawet już 2 spacery. Jest śpiąca bardziej niż zawsze. Ale temp max 36.6. Jest ok. Bałam sie, ze gorzej to zniesie.

32+6
Jutro zaczynam 34 tc. Chciałabym już tulić Cię synku w ramionach. Ostatnio dostaję na głowę już. Jestem nie do wytrzymania. Chciałabym już być po wszystkim. Wszystko doprowadza mnie do płaczu. Byle do końca.

Minęła 2ga doba od zaplodnienia, telefon milczy.
Czyli na razie jest dobrze.
Wizualizuje sobie w głowie nasze dzieci ☺
Mindfulness, mindfulness, mindfulness.

Pinka. Piąty transfer 19 lipca 2018, 18:15

15dc
Zrobilam czwarty test owulacyjny. Znow pozytywny, kolejny raz kreska grubsza od testowej. Co to znaczy? Od trzech dni zbliza sie owulacja? Czy clo moglo wplynac na ich wynik?


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2018, 18:20

Owulka będzie dziś... Tak myślę. Dziś spadek temp dość duży, wodnisty sluz więcej go dziś. Szyjka mieciutka i otwarta, czeka na plemniczki :D
A ja swiruje:p libido wysokie, mąż wrócił ale już ma mnie dość:p stwierdził, że jestem jak wyglodniala hiena i tylko chce jego plemnikow:p

No heloł ?! A kiedy mam chcieć? Po owulacji ?:p z choinki się urwał?:D

Tylko, że libido też mam wysokie od paru dni :p co zrobić:p

Jeden dzień, zagrajmy w rosyjska ruletke:D albo sie uda albo sie nie uda:p ...to prawie jak wygrac w totolotka :p

O to co wyczytałam na http://progesteronnaukowo.blogspot.com/2013/07/owuluje-czy-nie-owuluje-oto-jest-pytanie.html

"wyniki badań opublikowanych z końcem lat 90tych w renomowanym czasopiśmie Fertility and Sterility mówią, że tylko w połowie przypadków owulacja diagnozowana na podstawie zmian w ciągliwości śluzu potwierdzona została przez badanie USG. Natomiast zmiany w podstawowej temperaturze ciała tylko w jednej trzeciej przypadków. W artykule o znamiennym tytule Walidacja sygnałów owulacji: czy kobiety, które sądzą, że wiedzą, wiedzą naprawdę? opublikowanym w American Journal of Human Biology wykazano, że tylko niespełna połowa kobiet pewnych co do swojej owulacji jest w stanie trafnie ocenić jej występowanie na podstawie specyficznych sygnałów z ciała. Odsetek ten spadł do niecałych 30% gdy z próby wykluczono kobiety monitorujące zmiany temperatury ciała. W badaniu tym wzięły udział wyłącznie kobiety, które były przekonane, że wiedzą kiedy owulują. Pobierały one próbki moczu od 5 dnia cyklu menstruacyjnego aż do dnia, w którym stwierdzały owulację na podstawie symptomów. Rzeczywiste występowanie owulacji potwierdzono laboratoryjnie badając zmiany w stężeniach LH."


Czyli?
Mogę myśleć, że jest owulacja a wcale tak nie musi być! :D Będzie co ma być.

Zgłupiałam. Kolejny raz.

Wracam sobie z pracy, gadam z Mężem, w połowie drogi zaczął boleć mnie brzuch jak na @. Po powrocie poszłam do łazienki (ostatnio latam prawie co półtorej godziny), a tu na wkładce jasno brązowe plamienie. Ja wiem, że raczej się nie uda, ale skąd plamienie w 8 dpo? Zazwyczaj plamienia miałam od 13 dpo.
Myślałam, że skoro biorę luteinę to nie powinnam mieć plamień, a tu klops.
Co prawda było trochę na wkładce i później przy podcieraniu, ale tak to czysto. Ech...

-3t4d-
(tak to się chyba teraz pisze)

Cały dzień pobolewa mnie brzuch. Nie wiem czy to z szoku i pewnie poniekąd stresu tym wszystkim, czy raczej powinnam się martwić. Nie mam zamiaru panikować na każdym etapie, ale to jest taki mega, mega początek. Czuję, że jeszcze nie powinnam być nawet na tej stronie. Ale gdzieś muszę pisać, bo dalej nikomu nie pisnęłam słowa. Dziś widzieliśmy się z teściową i szwagierką i nie chciałam, żeby mąż się wygadał. Jutro jest 80-ka mojego dziadka, więc też mógłby się sypnąć. Powiem mu wieczorem, po wszystkim. Kupiłam już turkusowe body i nupelek, torbę z jednorożcem w Pepco i dam mu to wszystko wraz z zestawem wszystkich wysikanych bladziochów :P Ale co ważniejsze idę jutro na powtórkę bety i sprawdzę za Waszymi radami także proga. Tak bardzo się boję, żeby się nie okazało, że nie będę miała po co mu dawać tej torebki.. Staram się jak mogę być spokojna i zrelaksowana, ale to jest takie trudne!

s1985 walcząc 20 lipca 2018, 00:16

Jestem w kropce

Yousee szukam światełka w tunelu... 17 listopada 2020, 13:21

ojoj, zapomniałam już o tym "pamiętniku", ale dzisiaj go potrzebuję. Nie wiem z kim porozmawiać, bo mam wrażenie, że każdy ma w nosie moje problemy.
Przez te 4 lata niewiele się zmieniło. Była przygoda z napro, ale mój przyjaciel Crohn dalej sabotuje moje starania. Sabotuję je też sama. Dalej palę, nie umiem w dietę, zawsze znajduję wymówkę. Nawet na seks nie mam ochoty. Życie przepływa mi przez palce. Nie umiem go złapać i wykorzystać. Fakt, w poprzednich latach trochę zwiedziliśmy świata, ale ten rok jest jeszcze bardziej depresyjny przez corona-paranoję.
Znów chce mi się płakać, zawierzam swoje problemy w modlitwie, ale to nie zawsze pomaga. Myślałam, że mam to poukładane w głowie, ale nie. Znów chce mi się płakać. Tylko nad czym? Nad utraconym marzeniem? Nad tym, że nie umiem pokonać swoich słabości, żeby zawalczyć? Chyba nad jednym i drugim.
Czekam na operację w lutym. Możę zrobią porządek w brzuchu i wtedy się uda? A jeśli dalej nie pokonam nałogów, nie będę lepiej jeść to dalej będzie doopa.
Znów chce mi się płakać. Znajomi rodzą dzieci, zmieniają się w rodziców. Nam jest przyjemnie, bo wolni jesteśmy, ale tracimy nić porozumienia, zostajemy sami. Dobrze nam razem, ale... Ale co? Nie wiem.

Nie wiem co się stało, ale osiągnęłam jakiś wewnętrzny spokój. Wczoraj byłam u kuzynki z życzeniami urodzinowymi i się okazało, że też mają duże problemy, zostawili już wartość samochodu w klinice, a jak się okazało nie mają nawet podstawowych badań (np. prolaktyny czy progesteronu - to co tam badają??). Pierwszy raz w realu mogłam z kimś pogadać o tym i czułam, że rozumie co mówię.

anemic Wielkie chcenie ... 20 lipca 2018, 10:18

Haneczka ma 2200 i ma się dobrze. Bóle brzucha spowodowane są raczej jej naciskaniem na narządy wewn., szyjka zamknięta.
Wyszłam z anemii, mocz ok. Pobrał GBS
Następna wizyta 2.08 i ustali mi termin cc. Pewnie gdzieś ok 19.08
Zrobiłam reszte zakupów, zamówię jeszcze tylko majty dodatkowe przez internety i kocyk. I wsio.
Jutro moja Siostra i jej luby organizują party urodzinowe...na 70 osób ( 25 i 26 lat maja). Troche z główką mają i hajsu za dużo chyba, ale zawsze to darmowa wyżera :D Lecę więc do fryzjera (z resztą to ostatnia wizyta w dwupaku). Pogoda pod psem, leje od tygodnia.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)