7.08.2018 - kolejny dzień cyklu
Wczoraj tak strasznie stresowałam się wizytą u lekarza. Okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Wszystko jest w najlepszym porządku, ponadto..jajniki cudownie pracują i mamy owulację. Endometrium mamy puchate i dostaliśmy zielone światło na dalsze starania. I sama nie wiem co robić... z jednej strony chciałabym znów być w ciąży, ale jednocześnie boje się, że historia się powtórzy.
Obecnie przebywam na zwolnieniu lekarskim, po prostu nie jestem gotowa wrócić do pracy. Wszystko tam mi się będzie źle kojarzyło..zaszłam w ciąże, tak się tym wszystkim cieszyłam, aż tu nagle...moment kiedy chciałam uciec na zwolnienie. Wyrwać się od tej chorej atmosfery..ech, nie chce wracać do tego wszystkiego..
Teraz zatem czekamy albo na @, albo na jej brak... 
Dzis kończymy 3 miesiąc ! 13tyg za nami, a czas leci nieubłaganie 
Nasz Synek waży już prawie 8,5kg, szok! Za dwa i pół tyg kolejne szczepienie nas czeka.Ubranka 68 stają się przyciasne...niektore 74 są idealne.
Mały zasypia między 22-23, budzi się między 6-7,jestem normalnie w szoku ,że jest tak cudowny :)Szkoda,ze ja nie potrafię przespać całej nocy...Musze się napić i iść siusiu,wtedy się rozbudzam...eh,trudno 
Filipek śmieje się w głos, gaworzy jak szalony, potrafi parę minut leżeć na brzuszku i sztywno trzyma głowę. Zaczyna przekręcać się z pleców na brzuszek, gdy odkręci się go na bok.Sam chwyta zabawkę i wkłada ją sobie do buzi.Gdy leży pleckami na moim brzuchu dźwiga głowę niczym do siadania, ale hamuje jego zapędy,bo jest za mały.
Robi się z niego mały terrorysta,bo ciagle by chciał być noszony w pozycji do odbicia.Nie wiem co bym bez nosidelka zrobiła...Gdy tylko się budzi,to gaworzy i uśmiecha się pelna buzią.To bardzo radosne dziecko 
Dziś oglądałam zdjęcia robione przez panią anestezjolog zaraz po jego wyjęciu-byl taki malutki,a teraz z dnia na dzień rośnie w oczach 
Warto było tyle czekać

Już miałam napisać pierwszy, optymistyczny wpis. A tymczasem siostra wytrąciła mnie z równowagi. Przyznam, że moja reakcja jest nieadekwatna co nie zmienia faktu. że teraz jestem cała roztrzęsiona. Moja reakcja zdenerwowała A. i wydarł się na mnie co jeszcze bardziej mnie rozstroiło. Jak zawsze lepiej wszystko zachować dla siebie.
Dziś znowu dzień schiz. Noga nadal pobolewa, głównie pod kolanem. To nawet nie jest ból, tylko po prostu ją czuję, czasami zakłuje. Lekarz stwierdził, że jeżeli ból nie jest stały i nasilający się, to nie ma powodów do zmartwień. Boję się zakrzepicy, tym bardziej że wyszedł mi kiedyś dodatni antykoagulant tocznia. Zrobię jutro fibrynogen i d-dimery dla świętego spokoju. Poza tym mam dziwne uczucie lekkiego swędzenia w górnych drogach oddechowych. Po pierwszym i drugim nieudanym transferze też mnie swędziało, tylko niżej i mocniej. Tak sobie myślę, czy to nie przez steryd, który zwiększa podatność na różne świństwa, np. na jakieś zarazy z klimatyzacji. No ale oczywiście schiza jest, a jakże. Betę i proga wg lekarza mam powtórzyć 16.08. Do tego czasu to ja jeszcze pewnie ze 3 zrobię, bo osiwieję. Wizyta dopiero 23.08, czyli miesiąc po transferze. Jakoś tak późno kazał przyjść, nie sądzicie? Zastanawiam się, czy nie pójść w międzyczasie do jakiegoś innego gina na podgląd. Toż to nieludzkie tyle czasu trzymać człowieka w niepewności.
Po wizycie. Ola wazy 5990
przyrost ok.
Rozwija się bardzo szybko jak na 2.5 miesiaca. Ponoc osiąga to co powinna za 2 tyg. Mamusia jest dumna. Mamy skierowanie do poradni rehabilitacyjnej. Podejrzenie wzmożonego napięcia mięśniowego... ehhh
Wykupilismy rotawirusa. Dzizas jakie to drogie! Myslalam, ze 6 w 1 jest droga, ale ta przeszła moje wyobrażenie. 394 zeta. Szok! Na dziecku nigdy oszczędzać nie będę, kupilabym jakby było i drożej. Ale jestem zaskoczona 
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2018, 19:18
8dc
Jestesmy po wizycie u endokrynologa. Pani doktor poswiecila nam sporo czasu, zrobila usg tarczycy - jest ok.
Przepisala euthyrox na zbicie TSH oraz Dostinex na zbicie prolaktyny. Dostinex jest drozszy, ale podobno lepiej znosza go pacjentki. Za 6-8tyg do kontroli.
Ogolnie z wizyty jestem zadowolona. Od jutra zaczne przyjmowac leki a nastepnie szybko zajde w ciaze (hihihi).
Za tydzien kolejna wizyta-ginekolog z kliniki nieplodnosci.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2018, 19:23
8 DC
Dni lecą jak szalone, wypełniam je sobie po brzegi pracą, obowiązkami domowymi oraz małymi i większymi przyjemnościami. Od piątku tak mi czas szybko zleciał, że ani się nie obejrzałam a z 7 zastrzyków zostały tylko dwa. W czwartek monitoring i wyznaczenie terminu 8 IUI (3 w tej turze). Lecę zrobić przed ostatni zastrzyk, a potem już tylko wieczorne przyjemności
Miałam dzisiaj bardzo ciężki dzień. Jestem zmęczona i boli mnie kręgosłup
. Mam nadzieje że minie mi przez noc, bo muszę iść jutro do pracy.
Krótko o dzisiejszej wizycie: pecherzyk po lewej ma 13mm, nie ma tragedii jak na 11 dc. Jak kariotypy wyjdą dobre to czeka mnie histeroskopia. Najprawdopodobniej w szpitalu na Szaserów w stolicy. Podeszłam do tego bez zbytniego entuzjazmu.
Mąż zerka znacząco. Błagam tylko nie dzisiaj... Nie dam rady... Może przeczekać aż zasnie?
[58 dni pozostało...]
Progesteron mnie zaskoczył. 23,87ng/ml (normy 1,5-20). Nigdy nie miałam takiego wysokiego proga. WOW. Albo błąd w laboratorium, albo to przez to, że rano przed badaniem wzięłam Letrox, może on wpłynął na wynik? Albo może bardzo dobrej jakości owulacja była? Albo ciałko żółte nawaliło i zrobiła się torbiel? ... I teraz nie wiem co robić - pić, nie pić? Szkoda mi tego wesela jeśli by mialo się znowu okazać, że lipa
chyba powtórzę proga w sobotę w Diagnostyce i zrobię betę. To będzie 11dpo , jak wyjdzie nieoznaczalna to będzie wszystko wiadomo i nie zmarnuję wesela
wynik powinien być już mniej więcej wiarygodny
planowana @ dopiero w środę 15tego. Proszę trzymajcie kciuki...!
Witam i pozdrawiam z nocnej sesji ssania:o) obudzila mnie "kanonada" w pieluszce (spie czujnie jak wazka) , przebralam ziomusia i teraz ssie az miło. Dzis byl mily dzien, odwiedzila mnie mama (pierwszy raz widziała wnuka). Zrobila obiad, pomogla mi w domu i zostaje (niestety) tylko do jutra. Wysle ja na spacer, a sama sobie pedicure zrobie. Ogarniamy żłobek. Do panstwowego nawet nie startujemy. Prywatny=1450pln/mc... Ładne buty... Jest tez opcja o 400pln tansza ale w gorszej dla nas lokalizacji. Musimy szybko podjac decyzje, bo tygodnie leca. Od wrzesnia będziemy miec do pomocy pania do sprzatania, z polecenia (sprzata u znajomej). Kocham czystosc, ale wole czas dać dziecku. Mam tylko nadzieje, że będę mogla wrocic do gotowania obiadow, bo to tez dla mnie wazne. A poki co dziekuje niebiosom za teściów i mame i instytucje zamrazarki.
Plus 3 dni.
Nadal czekam. Dziś z rana pojawił się różowy śluz co wg Pani z porodowki oznacza rozpoczęcie porodu w ciągu 24 h . Ale przez telefon można powiedzieć dużo. Póki co cisza . Było parę skurczy porzadniejszuch ale ucichlo .
Nadal czekam na Ciebie Misiaczku 
Po 11 ma przyjechać do mnie położna. Może zrobimy masaż szyjki żeby coś ruszyć 
To mnie pocieszyłaś, Mamo Ali
Nie żebym miała jakieś idealistyczne podejście... ale jak to ja - i tak łudzę się, że jakoś mi się uda i jakoś to będzie 
Wit wczoraj szalał na placu zabaw. Do 22. Co prawda o 21 został wyprysznicowany i zapakowany do łóżka i już już zasypiał... aż tu nagle zerwał się z okrzykiem 'kupa', skorzystał z nocnika... ożył i wyfrunął do dzieci. A klimat wakacyjny, mnóstwo dzieciaków, jakieś gitary w tle i ten chłód wieczorny dający po całym dniu odrobinę odetchnąć.
Noc niespokojna - burza i deszcz. W nocy wstawałam zamknąć drzwi na taras, wciągnąć suszarkę i leżak. Babcia i Wit nadal sobie smacznie chrapią. A ja nie śpię
To przy okazji o tym (nie) spaniu moim. Mam ogromną łatwość zasypiania, a równocześnie nie za bardzo lubię spać. Lubię obudzić się wcześnie, kiedy wszyscy jeszcze śpią. Mam wtedy czas dla siebie i taką poranną magię. Lubię ten spokój wynikający ze snu kogoś obok. Czasem pośpię dłużej, ale to dłużej oznacza raczej 8 niż 12. Na studiach dużo książek przeczytałam w weekendy - bo ja się budziłam jak zwykle, a mężowaty nie wcześniej niż o godzinie dwucyfrowej. Jeśli pójdę wcześniej spać - pewnie się wcześniej obudzę - tak jakby wewnętrzny zegar po określonej ilości snu stwierdzał, że akumulator naładowany. Ale nie cyborgiem nie jestem. Deficyt snu ciężko się u mnie objawia - i ciężko dla mnie i dla otoczenia. Jestem marudna, płaczliwa, a w moim łbie lęgną się pesymistyczne wizje, zwykle, że do kitu jestem i wszystko robię źle... Taaaak, to dobrze wróży w kontekście baby no. 2
Ale nie ma co za bardzo martwić się na zapas.
A jak już przy spaniu jesteśmy. Duża zmiana upodobań u Wita. Całą wiosnę walczyliśmy z przykrywaniem. Młody skopywał co się dało, spał odkryty, marzł. Próbowałam być matką wyluzowaną (że dzieci inaczej odczuwają ciepło, że się przykryje...) Taaa... zdarzało się, że w nocy wszczynał alarm - że zimno i faktycznie nogi zimne, ręce zimne... Różne kocyki, body z długim, spodenki od piżamy... Nawet specjalny śpiworek z nogami, w którym nawet 1 nocy nie raczył przespać. I co? Nastało lato... a Wit polubił kocyki i kołdry. Sam się ich dopomina, sam się przykrywa, nawet na pół śpiąco. O ironio - z racji temperatur zdarzało mi się już czekać aż zaśnie - żeby kołdrę z niego... zdjąć 
Oho - o wilku mowa. Wit sobie mruczy - pewnie wkrótce się obudzi i zawoła 'kaszkę'. Albo tak jak wczoraj - kota! Jakiego kota? Ciepło, kota - żeby zabrał ciepło (czytaj: jak miał gorączkę zmoczyłam ręcznik z kotami, żeby dziabąga ochłodzić. Jako że na taką opcję zareagował jak diabeł na święconą wodę - tłumaczyłam, że to kot zabiera ciepło. No to sobie zapamiętał i w tym kontekście o kota poprosił
No... oczy otwarte. Dzień dobry! Dziś ostatni dzień nad morzem, jutro wracamy.
63 % ciąży
zaczęty 26 tydzień
Dzisiaj witam się w smutnym humorze. Pierwszy raz w życiu doświadczyłam tego, że jeśli Jagoda się urodzi to już nigdy nie będę sama ( no ... dobra do jej 18 roku życia
). Dziękuję Ci Boże za ten cud, który we mnie się rozwija i kopie
. Kocham ją nad życie i spróbuje dać jej wszystko co najlepsze. Obawiam się natomiast bo mąż ma zadatki na psychopatę
. Ja już w dzieciństwie przeżyłam dużo grozy i sytuacji stresujących ( typowa polska rodzina z damskim bokserem na czele ) - nie chcę by stało się tak, że moja córeczka kiedykolwiek będzie cokolwiek stresującego widziec. Spokojnie kochane - nic takiego oprócz stłuczonego talerza się nie stało. Po prostu bardzo mi smutno, że muszę się smucić i stresować w ciąży.
Jestem słaba, spakowałam się w walizeczkę i pojechałam z domu na godzinę, ale oczywiście zapomniałam dezynfekcji do zastrzyku i wróciłam
. Zgięłam się ... eh bardzo mi smutno... okropnie smutno ...
Wczoraj Wit miał słabszy dzień - od rana męczyła go gorączka, a właściwie to bardziej stan podgorączkowy - na granicy 37/38. Słaby, marudny, śpiący. Pić nie, chłodny okład nie, jeść nie, schłodzić się pod prysznic nie. Chory i uparty, wystrzałowa kombinacja
Na szczęście przed wieczorem mu odpuściło, wyszliśmy na późną obiadokolację - a tam sam już krzyczał: rosół, rosół! No i buzia znów się od gadania nie zamykała
Po obiedzie jeszcze przechadzka deptakiem i spacerek ścieżką nadmorską, przepiękny zachód słońca i na koniec deser w kafejce z widokiem na morze. Wróciliśmy to już prawie 22 była, Wit padł bez mycia 
Z innych inszości natomiast takie przemyślenia... ups - będą później bo Wit wstał i chce śniaaaadanko!
Nie napiszę od razu to nie napiszę wcale. Przy dziecku łatwo pewne rzeczy przeoczyć. To znaczy niby się wydaje, że wszystko ok, a potem się okazuje, że coś umknęło, że ten kurs co wydawał się ok gdzieś trochę na manowce spłynął. Nie żeby od razu jakiś dramat, ale jednak matka sternik musi ten kurs obserwować i korygować. I to nie kurs dziecka, a kurs własnego zachowania - bo zachowanie dziecka to po prostu pochodna tegoż. To w sumie dobra wiadomość - że trzeba korygować siebie a nie dziecko. Czy to łatwiej? Hmmm...
A przekładając na konkrety - do skorygowania:
- żywienie Witka
- nie noszenie na rączkach - mamolot
- nie dostosowywanie w całości działań do dziecka / granice / ramy.
Tonia kończy dzisiaj 3 miesiące!
Słoneczko mamusi
Jak zwykle śpi na cyckach, więc nie bardzo dostaję do klawiatury
44 dzień cyklu - 20.08.2022
Okresu nadal brak, ale mam wrażenie że w niedzielę (42 DC) była owulacja. Więc albo tak spóźniona albo cykl zakończył się bez krwawienia. W sumie to możliwe bo 1.08 endometrium miało 7mm a progesteron <0,2.
Wczoraj lekarz na USG mówił że pęcherzyka nie widzi, więc albo była albo nie było owulacji, ciężko stwierdzić. Zalecił luteinę 100 2x1 od dziś. Wyszłam z gabinetu i położna mówi że skoro mam wrażenie że była ta owulacja to żeby poczekać, 3-5 dni i dopiero wtedy zacząć brać luteinę. Może to pomoże jeśli faktycznie miałaby być ciążą, a najwyżej się kolejny tydzień opóźni okres (w tym momencie to żadna różnica 🤣).
Leki do stymulacji czekają w szufladzie a ja nadal nie wiem na czym stoje. W każdym razie czekam, trochę z nadzieją, a trochę zagubiona.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 sierpnia 2024, 15:52
Cześć dziewczyny!
Nie było mnie u dawno. Nie wiem czy nie chce tu zaglądać czy nie mam czasu. U mnie się pozmieniało po 11 latach zwiazku i 6 latach małżeństwa rozwiedliśmy się. Niestety starania o dziecko nas przerosły. On przestał się mną interesować, zaczął częsciej pić itd. Od stycznia mam nowego Partnera Przemka jest 11 lat starszy i ma dwojke malych dzieci w wieku 7 i 4 latka. Jest cudowny przeciwienstwo mojego bylego juz meza. Z moim kochanym staramy się o dzidzie od pół roku i nic myślalam ze wina lezy po stronie bylego meza mial slabe nasienie ale z nowym partnerem tez nie wychodzi wiec wina lezy gdzies po mojej stronie chociaz lekarze nie mowili zeby bylo cos ze mna nie tak. Jedynie mialam niedobor witaminy D i od kad zaczelam stymulowac sie do ICSI ,mialam 2 i jeden crio stransfer, moje TSH szaleje a nie mialam nigdy problemow z tarczyca to tak od marca tamtego roku dowiedzialam sie ze mam lekka niedoczynnosc ale po braniu Euthyroxu juz nie mam tylko TSH mi ciagle skacze raz jest idealne a za 2 miesiace znowu powyzej 3. Mnie juz przerastaja starania juz nie daje sobie z tym rady to bardzo boli. Myslalam ze z obecnym partnerem zajde naturalnie a tu zapowiada sie a dalsze leczenie. Moje cykle znowu sie rozregulowaly totalnie i nie wiem kiedy mam owulache nigdy jej nie czuje i sluz plodny jakos zaczal zanikac. WYSIADAM !!! juz tyle zrobilam przez te 7 lat zeby byc w ciazy ze juz chyba wymiekam ale nie wyobrazam sobie dalszego zycia bez dziecka ;(. Znowu wrocilam do Holandii po dwoch latach i moze znowu tu zaczne sie leczyc tu mialam laparoskopie i 2 in vitro ale ja juz nie wiem co moge jeszcze zrobic zeby bylo dobrze sil juz brak. Zaczynam myslec o adopcji. Ale to jeszcze daleka droga. Ale ja chce byc w ciazy, poczuc ruchy dziecka, miec swiadomosc ze we mnie rozwija sie nowe zycie czemu to musi byc takie trudne bo wiekszosci sie zdaje ze pstryknie sie palcem i bach jestes w ciazy. Troche mnie ponioslo widze ale tylko Wy mnie zrozumiecie.
no i @ wczoraj nadeszła ale jest jakaś taka mało intensywna.Jutro jadę do hematologa a upał ma być w Poznaniu straszny. Jakoś muszę się dowlec. Ciekawa jestem co powie.
1 dzień na plusie !
No i pobudka o 6.30 zaowocowała wysprzataniem domu na wysoki połysk. Z podłogi można jeść a Miśka tak jak siedziała w środku tak siedzi
nie spieszy się naszej księżniczce do nas. A tatuś tak bardzo chciał by się przytulić 
A więc przyspieszenie porodu poprzez sprzątanie nie daje u nas rady. Mimo że codziennie sprzątam cały dom wraz z odkurzaniem. Jak jakaś furiatka 
To dziś trzeba spróbować innych sposobów z 5S . Schodów nie mam więc pada na seks !
przyjemne z pożytecznym 
Misia wyskakuj ! 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.