AleksandraW Udało się! cud ! 10 września 2018, 01:35

Godzina 1:30. A ja leze wsłuchując sie w kopnięcia mojego maluszka. Komory ma w normie. Brzuszek wskazuje hipotrofie. 25.09 kolejna wizyta. Musze dopytac o medargin czy jakos tak na dokoksowanie Mikruska.

24dc
Przebudzilam sie o 3.47 z bolem glowy, bolem brzucha w okolicach pepka oraz kluciem jajnika prawego az czulam w pachwinie. Wzielam paracetamol i przeszlo... tak tak juz dawno zaopatrzylam sie w tabl ktore mozna brac w ciazy... jeszcze zima... w poprzednich staraniach - inseminacjach kupilam... aby miec jak najmniejszy wplyw lekow na domniemana ciaze...
Przez 8miesiecy ich nie uzywalam,bo czekalam na laparoskopie, i mialam ja na koniec maja... a teraz pierwsza proba i oby sie udalo 3mam kciuki... A spac to dzis dopiero po 5.17 zasnelam nie moglam wczesniej, cmilo mi jeszcze co do glowy pozniej i brzucha, ale zasnelam.
Test bede robila pewnie w srode albo czwartek... boje sie ze moze ja cos sobie w glowie uroilam... i tak do srody luteine dopochwowo biore...
Trzymam kciuki... aby po tylu probach oraz po tylu latach razem nareszcie sie udalo ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2018, 10:54

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 10 września 2018, 09:18

Dzielnie zniosl szczepionki moj synus. Waży 5200. Wiwat cycki! Powoli zaczynam nas pakowac na wyjazd... Przyjemnosc:o) ahh, a na jutro umowilam sobie pania od manicure na wizytę domowa:o) musze dbać o siebie, a co!

Gastroskopia wyszła ok.
Jutro konsultacja ginekologiczna.

Po wizycie.
Cały czas plamienie. Chwilę mocniej, potem przerwa, później tak delikatnie. I tak na zmianę. Sporadycznie pojawiają się małe skrzepy...
Pęcherzyki nic nie urosły, są porównywalne z badaniem sprzed tygodnia. Pani doktor kazała zrobić betę dziś i za 48 godz. Mówi, że jej zdaniem pęcherzyki są puste, nic w nich nie widać, są za małe jak na ten tydzień, że nawet jeśli późniejsza ciążą to i tak powinno już coś być widoczne. W zasadzie nie kazała mi przychodzić na kontrolę, pewnie liczy, że samo pójdzie...
W razie silniejszego krwawienia - szpital.

Znów żebrałam o L4, czy WY też macie taki problem, czy tylko ja tak ch*jowo trafiam? "a po co pani zwolnienie? a co pani zrobi jak się skończy?" no ku*wa...
Pozostaje mi się modlić, żeby szybko samo poszło...

Farciara ze mnie. 3 pęcherzyki i trzy puste. Nie mam co brać się za totolotka...
Czy się odważę na kolejną ciążę? Czy zdecyduję się na CLO raz jeszcze? Milion pytań... Wątpliwości...
Chwilowo żygam szpitalem na Polnej, zawsze miałam awersję i teraz się pogłębiło... Ale niestety, jeszcze tam pewnie wrócę...

24 cykl

Już mijają 2 lata.
M robił badania nasienia i dupa... Mimo suplementacji, diety, rzucenia palenia i wyleczenia bakterii morfologia 0%. No a miało być tak pięknie. Dlaczego tak jest? Wszystkie parametry wzrastają a morfologia spada?
Pierwsze badania w grudniu 2017 -14%, drugie badanie w maju - 4% a teraz 0% :(.
Nic tylko się pociąć... Nie wiem co teraz. Przecież z takimi wynikami pewnie nawet inseminacji nie można :(. Zobaczymy co lekarz powie... Staram się myśleć optymistycznie ale w takiej sytuacji jest ciężko...

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 11 września 2018, 13:04

Wczoraj rano byliśmy na szczepieniu. Poszło sprawnie. Chwilę po powrocie do domu było ok, a potem nadeszła wielka senność. Większość dnia Emilski przespał. Po kąpieli o 19 też uderzył w kimę. Ja też zmęczona poszłam spać wcześnie. Obudziłam się o 23.30, bo strasznie bolała mnie pierś i mleko ciekło. Prawie 5 h minęło odkąd Emil ostatnio jadł, więc zaczęłam go wybudzać. Spał jak kamień. I zaniepokoiła mnie pusta pieluszka. Przez tyle h nawet siku nie zrobił? Zmierzyłam mu temp i miał 38,5. Wiem, że po zastrzykach to możliwe, ale i tak się zmartwiłam. „Zmusiłam” go do jedzenia i potem w sumie co godzinę go przystawiałam, żeby się napił. Rano temp już nie było, ale dalej śpi baaardzo dużo. Troszkę się martwię, no bo jutro po południu wyjeżdżamy.

A jeszcze co do paznokci, o które pytacie, to się wkurzyłam. Chciałam kogoś, kto mi przyjedzie do domu, ale nie miałam nikogo z polecenia, więc wzięłam z olx. Na sms umówiłam się z dziewczyną dziś na 9 rano. I jeszcze się jej przez sms pytałam, czy nie ma żadnej infekcji, bo mam malucha szczepionego świeżo. Odpisała, że jest ‘czysta’ i sama rozumie jak to jest, bo też ma dzieci. Więc ok. Dziś rano poszłam przestawić swój samochód, żeby zrobić jej miejsce w hali garażowej i dzwonię do niej gdzie jest (już prawie 9ta była). A laska zakręcona, że nie ogarnęła, że na dziś się umówiłyśmy, ona myślała, że na przyszły wtorek. No ok, pomerdanie dat mogło się zdarzyć każdemu, to wybaczam. Ale zszokowało mnie, co powiedziała przepraszając mnie: że w tym tygodniu nie jeździ do klientek, bo ma w domu wysyp jelitówki i musi się swoją rodziną zająć. No kurde, jeszcze by mi brakowało, żeby mi przyjechała dziś mając w domu chore osobniki… Kumacie? Czyli w sumie dobrze wyszło. Ale paznokcie jak straszyły, tak straszą :oP

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 10 września 2018, 13:14

Emil skończył wczoraj 8 tygodni i chcę zanotować kilka faktów ‘rozwojowych’, żeby nie umknęły. Uśmiecha się od około 2 tygodni, lubi niektóre dźwięki (wspominane już ‘grrrrruuuu’ i ‘aaauuuuu’). Chętnie patrzy na książeczki kontrastowe, zabawki go zbyt nie interesują. Chętniej niż dotychczas leży na brzuszku i ładnie dźwiga główkę, widać to też kiedy się go trzyma na rękach. Lekarka w przychodni położyła go dziś na brzuszku i pochwaliła, że taki silny i łepek dzielnie trzyma. Od jakiegoś czasu pcha rączki do buzi, super wygląda jak zassie kciuka. Namiętnie przy tym mlaszcze, słychać w całym domu. Robi to głównie gdy jest głodny lub śpiący. Odkąd lepiej czytam jego potrzeby, to właściwie nie ma z nim żadnych kłopotów. Wcześniej gdy marudził za wszelką cenę go zabawiałam. Teraz wiem lepiej, że (na ogół) jest to oznaka zmęczenia. Uwielbia swoje łóżeczko (taki jest samodzielny! Pewnie przez te dni spędzone w sieroctwie na patologii noworodków…), kiedy marudzi (ze zmęczenia) i jest tam włożony od razu się uspokaja. W łóżeczku dostaje smoka i chwilę sobie ‘cysia’, a potem szybko odpływa. Mamy łóżeczko z funkcją bujania, ale staramy się nie używać. Najlepszy humorek ma rano, wtedy ja jem śniadanie, a Emil leży mi na kolanach i opowiadamy co się komu śniło. Ahh, fajnie już gada: ble, le, agu, auu. Przy piersi najada się i tyle (bardzo szybko, w kilka minut). Nie ma potrzeby ssania godzinami; najada się i puszcza. Czasem zaśnie ;o) Ojj, każdemu może się zdarzyć zasnąć przy posiłku, not a big deal. Powoli wprowadzam matę edukacyjną, bo potrafi już chwilkę poleżeć i popatrzeć na zabawki na pałąkach. Muszę skołować karuzelę nad łóżeczko!


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2018, 16:18

Co to był za weekend... czasem mam wrażenie, że żeby było lepiej musi być najpierw gorzej. Czy też, że nie da się iść do przodu nie robiąc kroku w tył.

W ramach weekendu z atrakcjami w nocy z soboty na niedzielę mąż obudził się około 1, po 2 godzinach snu i tłukł się jak ćma. Jak rozdrażniony, niewyspany lew czy inny tygrys. Oczywiście obudziłam się. Niewyspany człowiek dużo mówi, czesto za dużo i nie to co myśli. Ale i tak nie są to miłe rzeczy do słuchania. Ok 2.30 wstałam na siku. Siku jak siku... coś mnie w pewnym momencie tknęło. Jakieś dziwne to siku. Podłożyłam papier. Przezroczyste i nie śmierdzi. Nieee... No to ponawiam próbę z papierem - to samo. O jasna cholera? 32 tc, Jasiek prawie 2kg, www.wujek google sączenie wód? Inkubator sterydy. O jasny gwint. Ruchy? Ruchy czuję, wyraźnie ok. Torba, jaka torba, nic nie gotowe, nic nie spakowane. Leżenie? Witek? - czyli tak zwane tysiąc myśli w sekundę. Wskoczyłam szybko pod prysznic i na automacie już dalsze działanie. Męża wiadomość wyrwała z niejakiego amoku - wystraszony, z poczuciem winy, że to przez stres. Nie wiem - mówię, nie mam pewności. Ale sprawdzić muszę. Zamow mi taksówkę, za 30 minut, Ty zostajesz z Witkiem. Papier z próbkami do torebki strunowej, do torby do szpitala... coś na oślep - ręcznik, jakaś bluzka, paczka podkładów bella mama. Ubranka dla dziecka? Przecież NIC nie mam gotowego! Ale w inkubator i tak nie ubierają. Dobrze, ze kartony z ubrankami już z nami to mąż jakby co wypierze, ktoś mu pomoże. Pralka... buch butelkę octu do środka i nastawiłam (w środku nocy) program na 90*. (Sąsiadka z góry była podobno zachwycona).

- Przepraszam...
- Będzie dobrze (nie wiem skąd ta moja wiara nawet wtedy). Będę dawać znać.

Taxi. Spokój, po prostu patrzyłam przez okno, na szczęście taksówkarz nie wykazywał chęci na pogawędki. Ciemna noc, jasny księżyc, ruchy Jaśka wyraźne, lekki nacisk na pęcherz, ale samoistnie żadnych wycieków (a wód zatrzymać się nie da).

Na izbie przyjęć pusto. Rzeczowo, spokojnie. Ktg, usg, badanie, test kogostam na wody płodowe. Konkluzja - wszystko ok, fałszywy alarm. Ufff.
Taxi, powrót. Radość, ulga. Ale też rozmowa z mężem.

Niedziela... jak 2 zombie, a Wit bez drzemki. Jakoś dotrwaliśmy do wieczora. Dużo klocków do poukładania. Ale jesteśmy razem na pokładzie. Noc niedziela- poniedziałek dużo dużo lepsza.

A Wit dziś zalicza pierwszą nieobecność w przedszkolu. W weekend miał katar, w niedzielę stan podgorączkowy i lekki kaszel. W poniedziałek niby bez kataru i gorączki, ale kaszel jakiś niefajny owszem. No to decyzja - dziś przedszkole nie - obserwacja domowa.

Przyszedł okres późnym wieczorem. Napisałam do mojego doktorka, że miesiączka przyszła w terminie nic ten duphaston jej nie przyśpieszył. Odpisał, że zaczęłam brać później i to dlatego…
No to zobaczymy co ten cykl nam przyniesie…
Zamówiłam testy owulacyjne clearblue dual - fioletowe. Podobno mercedes wśród testów ,tak też kosztowały 😀
Druga sprawa zamówiłam też termometr owulacyjny więc będzie full monitoring. Bo jeszcze dojdzie monitoring cyklu USG. Zobaczymy czy wszystko ładnie się odbywa w tych moich policystycznych jajnikach w każdym cyklu.


Ogólnie już miałam ogromne rozdrażnienie z powodu oczekiwania na ten okres. Dodatkowo bardzo mnie stresuje ta cała sytuacja na świecie i to cię dzieje w Polsce z cenami. Dzisiaj tankowałam samochód za ponad 7 zł !!
Pojechałam na zakupy do galerii handlowej i dostałam ataku paniki, w ostateczności musiałam wyjść z galerii zaczekać na męża i dziecko w samochodzie. A na koniec z tego stresu zwymiotowałam w aucie podczas drogi powrotnej 🤦🏼‍♀️ A jak dotarłam do domu to się pokazało, ze krwawię No i tak o to skończył się dzień kobiet !

1 dzień cyklu - zaczynamy 12 cykl starań o drugie maleństwo.

Pinka. Piąty transfer 8 września 2019, 09:41

23dc

Czesc dziewczyny! Wlasnie wracam pociagiem z naszej wyprawy rowerowej wzdluz Bałtyku. Dalismy rade! Przejechane 519km Swinoujscie->Gdańsk. Przez ten tydzien nie myslalam o ovu i ivf. Calkowity reset psychiczny.

W przyszlym tygodniu powinna pojawic sie @ i startujemy z transferem.

Wczoraj na fb kolezanka ze studiow ktora brala slub w tym samym dniu co ja wrzucila zdj swojej nowonarodzonej corki Hani. To imie nadalismy naszemu pierwszemu Aniolkowi. Nie wiem czy to wina tej samej daty slubu ale porownuje sie do niej i jestem daleko daleko za nia. Ona ma dwojke dzieci, piekny dom, wyjazdy do drogich hoteli wszystko jak obrazek z insta. A ja jade pociagiem 2 klasy w polarze i leginsach do M2 w malej miescinie.

Mam dosyć,
nie daję rady :(

57 nie udanych cykli za nami ...

Marti... Goniąc czas 10 września 2018, 17:00

maz jest w domu. odbira drugi tydzien tacierzynskiego i jakos nie mam czasu przez niego na wiele rzeczy :D a niby mial mnie odciazyc hahaha.

ale chce upamietnic nasz wyjzad do Juraty.

Z Wawy wyjechalam z sercem na ramieniu na siedzeniu obok Oli..... szczegolnie, ze przetrzymalam ja specjalnie przed poranna drzemka, aby zasnela w samochodzie. niestety pierwsze ..dziesiat kilometrow nie spala, ale bawila sie, byla spokojna. w trasie zatrzymalismy sie na dwa dluzsze postoje (wyjmowalismy gondole) i niestety w trakcie jazdy chyba z 5 razy przewijanie sikow. raz byl placz. ale to moja wina, bo nie skumalam, ze jest glodna :D gdy dojechalismy na miejsce, to dziewczynka chyba sie ucieszyla. wyjeta na lozko prezyl sie, usmiechala, przewracala na boczki i tulila sie wrecz do nas :)
balam sie, ze nie usmie w obcym turystycznym lozeczku, ale byla tak padnieta, ze juz o 19.30 cieszylsimy sie nadmorskim powietrzem na naszym balkonie z widokiem na las sosnowy. super, ze bylismy na tyle blisko, ze slychac bylo szum morza caaaly czas, nawet przez otwarte okno.

dziewczynka spala standardowo do 7 z minutami. potem sniadanie, zabawa, przytulanie, troszke drzemki i duzo spacerow. super, ze wjuracie jest molo, bo niestety na plazy niewiele czasu spedzilismy. jednak z wozkiem jest mega niewygodnie. ja nie chcialam zapiaszczyc lozysk, wiec przenosilismy caly wozek z dzieckiem, a to latwe nie bylo. ale spoko zatoka pucka tez jest piekna. pojedlismy ryb duuuuzo. i wydreptalismy kilometry. Ola w wozku nie protestowala, choc musialam ja czasem wyjmowac na tulenie.
wieczorem powtorka z rozrywki :) ogolnie sporo spala, unormowala sobie drzemki dzienne. pierwsza miedzy 9 a 10. druga miedzy 11.30 a 12.30. a trzecia miedzy 14-15. na dwoch pierwszych to raczej takie 20 minut, ale o 14 potrafila nawet zasnac na 2 h!!!! akurat pierwszego dnia umowilam sie na pedicure i mala zostala na min 1.5 h z mezem... okazalo sie, ze caly czas przespala!!! takze ten to ma farta :) jak bylam u fryzjera, to bylo tak samo. teraz zaluje, ze jednak nie poszlam na masaze. maz poszedl na masaz glowy i kraku.. a ja nie chcialam zostawiac malej... a teraz zal :D

ze smiesznych faktow: Ola za kazdym razem gdy budzila sie w pokoju, to widac bylo jakby mowila "jeju na jakiej ja jestem planecie?" :D wiedziala, ze nie jest w domu i zanim sie usmiechnela jak zawsze po spaniu, tak tam zawsze najpierw sprawdzala gdzie jest :D.

no nic. wyjazd sielankowy. pogoda swietna (raz padalo jak z cebra po sniadaniu, ale przy otwartym oknie, to powietrze dzialalo wrecz jak oczyszczenie na dusze. uwielbiam deszcz. szczegolnie jak nie trwa 10 godzin tylko godzine :D


droga powrotna natomiast to byl koszmar. przewijanie kupy w trasie 3x ...... sikow nawet nie zlicze. zatrzymalismy sie w sumie tylko raz, bo i tak musialam ja czasem wyjac do tulenia w trakcie jazdy. takze juz rozumiem, dlaczego niemowlakom zaleca sie max 3-4 godziny jazdy.

ale juz jestesmy w domu. jutro tylko jedziemy do Lodzi po psa. z perspektywy czasu, te 1,5 h wydaja sie niczym w porownaniu z ta podroza :D

Kolejny dzień, a tu @ nie przyszła...

Czekamy dalej :D

Ogólnie szukam prezentu na 1 rocznice ślubu dla szwagierki :D
Sama nie wiem co zakupić :-P za duży wybór :p

Jutro mija 6 lat bycia razem <3 <3
A za miesiąc 4 rocznica ślubu :D
Myślałam że bd miała ładny prezent dla niego, ale narazie cisza na testach i cisza z @ ...

W szafce leża zakupione malutkie buciki <3 takie słodziutkie hehe :D
oby ich nie znalazł przed czasem xD

Testy negatywne i tak sb myślę od czego takie opóźnienie...
Może przez te globulki dopochwowe no już sama nie wiem..
Stres był... to na pewno tez ciut wpłynęło na mnie ale bez przesady...

Czekam nadal na jakieś wieści ....

Abilify05 Starania o dziecko z PCOS. 10 września 2018, 17:39

Póki co nie zauważyłam żadnych skutków brania leków, głownie mam na myśli te negatywne, bo na pozytywne trzeba trochę poczekać, a ból głowy, żołądka, zmęczenie zazwyczaj występują od razu. Na razie luteina i czekam do 3 dnia cyklu na clo.
Tyle się naczytałam na forach internetowych jak dziewczyny chodzą na monitoring owulacji do ginekologa, jak obserwują, czy pęcherzyk rośnie itp., a teraz sama będę brała w tym udział. Nie mam pojęcia czego się spodziewać, nie znam pod tym kątem swojego organizmu, wiem tylko jak to jest nie mieć regularnego okresu, a po pierwszym miesiącu obserwowania cyklu, jak to jest nie mieć żadnych objawów owulacji, prócz pozytywnego testu, które jak wiemy, mogą zawodzić ;)
Jak i czy w ogóle organizm zareaguje na stymulację, czy wytworzy te pęcherzyki, nie mam pojęcia. A jeśli wytworzy, czy jeden z nich pęknie? Do ginekologa będę szła pełna nadziei, obym nie musiała co cykl słyszeć negatywnych wniosków...

1 DC
Hej. No i mam @ kolejny juz po ciazy. I to po 27 dniach ;) unormowalo sie :) dzis mamy druga rocznice slubu z mezem. Niestety pojechal do pracy :( a ja sama z malym. Ale na smutek wlaczylam sobie skalpel i 15 min cwiczylam. Troche juz padam. Chce od jutra bardziej sie diety pilnowac. Musze to jakos rozpisac zeby wykorzystac to co mam w lodowce. A no i juz bede cwiczyc total fitness Ewki. Skalpel juz za delikatny tak mi sie wydaje. A co do tesciowej i obiadow to nie dam sie! :) to w koncu moje cialo a nie jej i mam prawo jesc co chce i jak chce!
Synek za to super. Ladnie je :) ma apetyt chociaz mleka to nie wypija tylr ile ma zalecone na opakowaniu. Bo tam jest ze powinien 4x po 180 mln wody plus proszek mm a ja mu robie np 160 mln wody i mm to wychodzi ok 180 mln mm to zostawi 30/40 mln. To bez sensu zebym mu robila po te 180 i wyleeala jak i tak wylewam... Ale rosnie bo czuje i widze po ubrankach wiec widac mu tyle wystarcza.
Zaakceptowalismy projekt domu u projektanta i sie juz robi! :) ciesze die ze za dwa lata bedziemy u siebie :) i daj Boze we czworo :)

Marti... Goniąc czas 11 września 2018, 03:51

Matko. Jaki mialam dziwny sen. Śniło mi sie, że pojechalam z całą rodziną spotkać się z Lentilka, która wyglądała jak Anakin. Na miejscu okazalo sie, że nasi faceci sie znają , a my nie mamy o czym ze sobą gadac. Hahaha. Naprawdę dziwne to było:) chyb a za dużo bbf ;) :D idę karmic:)

Koło północy zaczęło mnie boleć. Taki ból jak na bolesną @. Nie mogłam wyleżeć, chyba godz spędziłam w toalecie. Leciało że mnie dość intensywnie, nie jakoś spektakularnie ale mocniej niż dotąd. Pojawiły się skrzepy, nawet dość spore. Przez chwilę było mi słabo... zwymiotowałam. Trochę zelżało, położyłam się i w końcu zasnełam. Uspokoiło się, mogłam pospać kilka godzin.
Czy to już?
Na razie nie byłam w szpitalu, nie spieszy mi się. Wczoraj i tak bym nie dała rady, byłam sama w domu, nie miałam siły nawet się ubrać. Muszę tam pilnie jechać? Na razie chcę jeszcze trochę pospać...

5:58
Wit śpi. Mąż śpi. Jasiek brykał (i mnie obudził?), ale też chyba jeszcze przysnął.

Dwie ciekawostki dla mnie w temacie ciąży i wód czyli i na izbie przyjęć się człowiek uczy:
1. Mocz może być bezwonny i bezbarwny (jak wody) jeśli się nie zdąży zagęścić (np. gdy dużo się pije / często sika).
2. Nie ma czegoś takiego jak sączenie wód. Wody jak idą to idą.

Hmm... punkt 2 to mnie szczególnie zaskoczył. Internety coś wspominały o sączeniu... ale wiadomo - to tylko internety.

Dziś Wit do przedszkola, a ja listę rzeczy do zrobienia i wiooo...
Wczoraj w ramach 'oszczędnego trybu życia' porzadkowałam stary dom. Zostało jeszcze trochę pudeł, ale już widzę koniec/ światełko w tunelu. Genetycznie jestem oobciążona przydasiactwem - żal mi rrozstawać się z rzeczami. Ale są postępy ;) Wczoraj na przykład wywaliłam do kontenera na używane ubrania całą pakę ubranek Wita. Czy też bardziej ubranek, których Wit nigdy nie nosił bo jemu albo mi nie pasowały, nie sprawdziły się. Drobny fakt, ale zrobiłam to! I o tę torbę mi lżej. A wieczorem rozbrajaliśmy z Witkiem stare pudełka i kartony. Wiadomo - mogą się przecież przydać... tutaj pomaga mi jakieś takie odczucie, że one były w tamtym domu... a ja nie chcę stamtąd nic zabierać - w sensie nic ponad to co potrzebuję. Tak jakby te rzdczy były jakoś 'skażone'. Nie wnikam ;) Skoro moje odczucia sprzyjają - to wyrzucam. A przy tym Witold miał niezłą frajdę. I edukację - "jak coś jest niepotrzebne to rozbrajamy i wyrzucamy" (albo oddajrmy/sprzedajemy).

Ja tu gadu gadu o rozbrajaniu, a jeszcze o innej ważniejszej rzeczy muszę: od kilku dni mąż opowiads Witkowi bajki przed snem. Nie jakieś klasyczne tylko swoje, własne na bieżąco wymyślane. Wit wszedł w to jak w masło, jego czas z Tatą. Wczoraj nawet nie protestował jak wyszłam z pokoju - do tej pory musiałam asystować. Poszłam składać pranie... i aż mi się oczy zaszkliły jak do uszu mi te bajki dochodziły.

I na sam koniec jeszcze cytat z książki Położna: "Kobieta rodząca nie powinna dwa razy oglądać wschodu słońca".

Kingusia:) Wygrać z upływem czasu.... 11 września 2018, 07:00

Wizyta u ginekologa:

1) zero jajeczek, nic nie widać :( masakra. Raczej bez szans na owulację w tym cyklu.
2) zaczynamy stymulację CLO, choć nie ukrywam ze trochę się boję. 1x1 rano 3-7dc
3) Sprawdzić prolaktynę, również po obciążeniu. ewentualnie bromegron.
4) Wyniki AMH 13.09.
4) Dieta.
5) Spektakularne wyniki nie pokażą się przy pierwszym cyklu. Nie nastawiać się.

Ogólnie jestem zadowolona po wizycie, coś zaczyna się dziać... działania które może doprowadzą do szczęśliwego końca :)do wspaniałych dwóch kreseczek i posiadania wymodlonego dzidziusia.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)