8 dzień cyklu = całkowity koniec @. Temperatura spadła do 36,69. Detektor płodności wskazuje na dzień płodny, gdyż występuje u mnie rozciągliwy śluz i szyjka macicy znajduje się wysoko, jest średnia w dotyku i średnio otwarta. Czekam na owulacje.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2018, 12:08
30tc (29+3) Happy birthday to me! 
Dzisiaj moje 27 urodziny. Nie lubię robić podsumowań, bo do tej pory nie były one dla mnie zbyt łaskawe... Dzisiaj jest inaczej
w końcu ten dzień kojarzy mi się ze szczęściem. A szczęście bryka w brzuchu (ojjj daje popalić), trzyma mnie na co dzień za rękę (mój mąż) i wspiera mnie w tym co robię (rodzina i przyjaciele). To cholernie miłe kiedy siadasz rano, pijesz kawę i myślisz sobie, że w końcu jesteś szczęśliwa
ten rok był fajny! Jedyne czego żałuję, to niektóre znajomości, które moja ciąża zakończyła. Trochę mi przykro, ale staram się zrozumieć, szczególnie te kobiety, które walczyły razem ze mną, a dzisiaj straciły już nadzieję...
Czego sobie życzę? Tylko tego, aby za rok o tej porze to uczucie szczęścia nadal było obecne w moim życiu
i podsumowania były bardziej łaskawe 
Zaczynam nowy cykl, przyszła @.
Znowu zaczyna mnie bardziej swędzieć. W nocy obudziłam się z rękami całymi w bąblach, teraz mam czerwone wykwity. Wysmarowałam się maścią, wzięłam leki na uczulenie i da się wytrzymać. Teraz pytanie: czy uczulenie wzrosło bo przez 2 dni nie wzięłam leku na uczulenie czy może dlatego, że zaczyna mnie uczulać metizol??? Byłam u ogólnego i mówił, że thyrozol już powinien się wypłukać ale koleżanka mówiła, że jej syn miał kiedyś pokrzywke i trzymała się 2 tygodnie. Lepiej żeby to nie był Metizol by nie mam już wtedy więcej możliwości.
Teraz rozkmina w związku z dawkowaniem leku. Endo 1 kazała mi tydzień temu zwiększyć dawkę Metizol o 10 mg (30 na dobę) niestety nie podjęłam się bo tak mnie swedzialo, po 2 tyg kazała zejść na 20 mg na dobę. Endo-seksuolog 2 kazał zostawić dawkę 20 mg na dobę i po 10 dniach zejść na 15 mg. No i jak tu teraz brać żeby wyśrodkować. Myślę, że skoro zostałam przy dawcę 20 mg na dobę a i tak mnie swędzi to zrobiłam dobrze, przy większej dawcę mogła być tragedia. Tyle, że nie zejdę po 10 dniach a przetrzymam 15 dni i wtedy zejdę na dawkę 15 mg (3x5mg). Za tydzień w środę mam całkiem nowego Endokrynologa ( endo 3) a w piątek wracam do endo 1 (o ile dojdzie do wizyty). Mam nadzieję, że endo 3 będzie strzałem w 10-tke 
No i teraz nerwy z apteki. Ostatnio za Metizol płaciłam chyba 8 zł a teraz niecałe 30 zł
lekarz taka dał mi receptę
ma-sa-kra! Wkurzyłam się. Teraz już w szafce mam 2 opakowania nietknięte thyrozolu 20 mg, 2 opakowania thyrozolu 10 mg
No i przepłacam za Metizol bo mi do dupy receptę dał lekarz. Co to ma być do cholery?
Sprawdziłam na necie wynik Wit D i jest 49. Nie mam tam podanej normy wiec nie wiem czy jest Ok ale ostatnio tyle leżałam na słoneczku i jeszcze wcześniej brałam Wit d3 1000 mg że nie powinnam mieć niedoboru
To jest ostatni wpis w tym pamiętniku 
Przebrnęłam przez róż i fiolet, przez lata oczekiwań i walki, poddania się, odrodzenia i zwycięstwa. Zostałam mamą drugi raz. Mam cudowne, wspaniałe dzieci, z których jestem dumna z całego serca.
Gdybym miała przejść przez to raz jeszcze, to zrobiłabym to, aby na końcu drogi wziąć w ramiona tą maleńką, ciepłą, spragnioną miłości istotkę.
Macierzyństwo to wspaniała sprawa, ale i też ból, przez który trzeba przejść, bo to ból dla dziecka. To poświęcenie i miłość do drugiego człowieczka.
Nie będę już tu pisać,bo moja droga w tym pamiętniku zakończyła się, teraz idę inną, radosną i pełną jasnych nadziei 
Dziękuję Wam za Koleżanki za towarzystwo w wyboistej drodze po dziecko i pełnej nerwów, trudnej ciąży. Tym, które są Mamusiami życzę, żeby Wasze Szkraby zdrowo rosły i się rozwijały. Oczekującym życzę spełnienia oczekiwań o ciąży. Niezdecydowanym (M. - Ty wiesz, że to o Tobie
) życzę podjęcia dobrych decyzji, które uspokoją to, co niezaspokojone i ukoją pragnienie.
Oczywiście zostaję na Belly i Ovu, dalej będę śledzić Wasze losy i pozostanę w kontakcie na prv.
KONIEC.
Ciąża zakończona 31 sierpnia 2018
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 września 2018, 15:20
Ostatnio usłyszałam od jednej dziewczynki, ze chciałaby żebym była chociaż na tydzień jej mamą, bo jestem miła. Zrobiło mi się tak ciepło na sercu. Miałam też kontakt z dziećmi i maluchami i takimi większymi z rodziny. Usłyszałam też wzruszającą historię pary, która zdecydowała się na adopcję.
Jeszcze bardziej umocniło mnie to wszystko. Bardzo bym chciała adoptować dziecko, jeśli się nam nie uda. Chce dać mu dom, jakiego nigdy mogłoby nie mieć, chce dać mu bezpieczeństwo i móc wychować na dobrego człowieka.
Ciąża zakończona 18 sierpnia 2018
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2018, 23:55
Dzisiaj wracając do domu autobusem po 11 godzinach (to był mój wybór) pracy normalnie się rozpłakałam 
Ogólne zmęczenie
Przepracowanie
Głód
PMS
Złe wyniki męża
Kolejne niepowodzenie
Nie wiem co jeszcze...
M. przyszedł po mnie na przystanek i chyba pierwszy raz od wielu wielu miesięcy, może i od roku się rozpłakałam jak bóbr ;(
Nie jestem płaczliwa, ale normalnie te bakterie chyba przelały czarę goryczy, chyba tracę nadzieję na ciążę i jeszcze nie wiem jak sobie poukładać przyszłość, Czuję się zagubiona w tym wszystkim.
Dzisiaj byłam zmęczona tym staraniem się, chętnie bym trochę wrzuciła na luz i zajęła się czymś przyjemnym. Jednak z drugiej strony jestem dosyć niespokojna i chciałabym zgłębić się w tajniki mojego ciała i zbadać czy wszystko jest ok. Na pewno potrzebuję też dużej ilości wiedzy.
Zrobiłam mały plan co kiedy powinnam / chcę zrobić i tak:
- 7 dpo progesteron - zrobione
- 3 dc prolaktyna. lh, fsh
- październik badania przed ciążą (pakiet:
MORF - Morfologia (C55)
TSH - Tyreotropina (TSH) trzeciej generacji (L69)
FT4 -Wolna tyroksyna (FT4) (O69)
AHCV -HCV - p/c przeciw HCV (WZW typu C) (V48)
TOX-G - Toxoplazma gondi - p/c IgG (X41)
GLU - Glukoza (L43)
MOCZ - Badanie ogólne moczu (A01)
CA - Wapń całkowity w surowicy (O77)
CMV-G - CMV - wirus cytomegalii p/c IgG (F19)
KWFOL - Kwas foliowy (M41)
RUB-G - Rubella (różyczka) - p/c IgG (V21)
FE - Żelazo w surowicy (O95)
WIT-DTO - Witamina 25(OH)D Total
AHIV - HIV - wirus HIV test przesiewowy (p/c anty-HIV 1/2, antygen p24) (F91)
AHBS - HBs - p/c przeciw HBs (WZW typu
(V42)
plus do tego FT3
- w listopadzie ginekolog i cytologia
- w grudniu badanie nasienia
- w styczniu monitoring cyklu
I to by było na razie na tyle. Mam nadzieję, że nie będę musiała całego planu realizować.
W drugiej połowie cyklu mam zamiar zwolnić i skupić się bardziej na nauce, bo czeka mnie kolokwium z cywila.
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 września 2018, 11:14
27dc
Małpy jeszcze nie ma . No i dzisiaj poległam na polu walki z testami . Zrobiłam No i oczywiście biel , fakt ze po wstaniu od razu nie robiłam tylko kilka godzin później ale to nie zmienia faktu ze kolejny negatyw. Oczywiście i tak czuje ze nadchodzi ale wierzyłam ze może cud się wydarzył i będą dwie kreseczki, Haha naiwna ja.
Wakacje się udały. Zjechaliśmy kawał Europy. Byłam w dwóch miejscach kultu religijnego, które słyną z cudów. Zgadnijcie o co się modliłam... Jak chodzi o myśli o całej naszej niepłodności to udało mi się już nie płakać ale jak mnie taka fala nieprzyjemnych myśli raz na czas zalewała to było ble.
Ginekologicznie jest ok.
Wczoraj dostałam wypis. Stwierdzono u mnie niezróżnicowaną spondyloartropatię-chorobę autoimmunologiczną, przewlekłą. Objaia się zapaleniem kręgosłupa i stawów. Plus do tego podejrzewają jakis rodzaj zapalenia jelit, bo to daje podobne objawy. Dostałam skierowanie do poradni gastrologicznej celem wykonania kolonoskopii.
Przygotowywałam się na diagnozę RZS. I całkoem dużo o tej chorobie wiem, ale o.mojej diagnozie nie wiem nic.
Zaproponowane leki mam brać 3 miesiące. W trakcie terapii nie możemy się starać o ciążę. Po 3 miesiącach leki powinny działać, wtedy możemy wznowić działania...
Nikt nie daje gwarancji, że leki zaczną działac 
Od wczoraj jestesmy na wsi. Jest cudnie.
Podroz? Super. Emilski spal. Mielismy tylko 2 postoje na ssanie i przewijanie (i rzecz jasna na maka przy autostradzie, ktory-jak wiadomo-smakuje najlepiej). Na pewno pomoglo tez to, ze w sporej czesci jechaliśmy po zmroku. Tak wiec mąż mnie "porzucil" (i pojechal sobie w góry na kilka dni) i zostalismy sami. Tylko, ze nie do konca sami, bo jest moja mama i babcia i ciocia i zawsze ktos wpada z wizyta. Sa koty (w tym jeden mini mikro koteczek:o)) i psy. I kroliki i sarny, i lisy na polach. I maliny z ogródka, i jablka z sadu, i cisza i spokój...
17dc
Już w poniedziałek wizyta w klinice 
Bardzo się cieszę rozpoczynającym urlopem. Choć to tylko tydzień. Mam w planach umyć okna, chociaż z drugiej strony zawsze wymyślam sobie na urlopie dodatkowe prace, przez co mało wypoczywam. Muszę dokończyć sofę z palet na taras. WYszlifowałam i pomalowałam na biało 5 palet, 6 przede mną. Z 9 robię sofę, taki narożnik, a z dwóch stolik do którego zamontuiję kółka i położe szkło. W tamten weekend pomalowałam też na biało dwa łóżka, jedynki. Dostałam je od znajomego za free. W sam raz do pokoju gościnnego. Za tydzien przyjeżdzają tez goscie, ciocia. Zobaczą mój domek-ostatni raz widzieli go podczas budowy.
Ogródek praktycznie uprzątnięty. Zostało wykopać marchew, pietruszkę i pory. No i pomidory i papryka jeszcze rosną w foliaku. Plan na dziś-zrobić ostatni raz (mam nadzieję, już rzygam przetworami) przecier z pomidorów i może hybrydy? Koleżanki mają przyjść jutro.
29 wrzesnia mam panienski kolezanki. Kupiłam sobie super kieckę. Obowiązuje strój- czarne sukienki z koronką, a takiej nie miałam w mojej szafie. Wylicytowałam na allegro za 10 ziko sukienke z New Look. Jest zajebista.
Przyszedł pellet na zimę, 4 tony a więc poszło po kieszeni. We wtorek montują alarm.
Wczoraj odebrałam wyniki tsh, ft3, ft4 i antytpo. Robilam je do endokrynologa na nfz - wizytę mam dopiero 6 pazdziernika ale wyniki chciałam miec juz na poniedziałek. Moje przypuszczenia okazały się trafne. Odkąd choruje na hashimoto moje tsh non stop skakało (3 lata). Przy rozpoznaniu choroby tsh wynosiło ok 10. Antytpo=371. Dostałam eyturox 50. Po roku tsh wynosiło 1,5. Jak zaczełam starania tsh skoczyło to 2,3. Sama zwiekszyłam dawkę na 75. SPadło chwilowo by znowu wzrosnąć. Zbadałam prolaktynę. WYszła 26. Lekarz nie chciał dac bromegronu. Wzięłam castagnus. Tsh spadło do 1,5. Odstawiłam castagnus po 3 miesiacach. Tsh 1,7. Lekarz zalecił eutyrox 88. Wzięłam. Tsh 2,05. Lekarz każe brać 100. W koncu zbadałam prolaktynę znowu=35 i krzywe glukozową i insulinową. Wyszła IO. DOstałam bromegron, metformax. Zostałam przy eutyrox 88. WIedziałam że tsh spadnie po ustabilizowaniu insuliny i prolaktyny. DLaczego? Bo ft4 mialam zawsze dobre, czyli w gornej granicy czyli dawka była dobra, nawet 50 ale organizm nie konwertował jej na ft3 w wyniku czego tsh rosło. Konwertowanie zaburzały choroby, dieta. A wiec po wprowadzeniu diety, leków tsh w czerwcu wyniosło 1,38 a teraz 0,37. Ft4 mam za wysokie. Muszę zejsc do eutyrox 75. Lekarz zdziwi się że mam taki wynik nie zwiekszajac dawki a jeszcze musze ja zmniejszyc. W koncu go nie posluchalam
Zbadałam po 3 latach antytpo. Od 6 mieisęcy jjem selen. Antytpo 145. Spadło 
Aktualnie jestem chora juz od tygodnia. Chyba od meza sie zaraziłam. Po wycieczce rowerowej w deszcze biedak zachorował. A teraz ja mam katar ból gardła. Psikam, głowa strasznie boli. Doprawiłam się bardziej zbieraniem grzybów w niedzielę. I mam za swoje. Ale za to kurki do słoików powędrowały 
Miłego dnia kochane 
Niesamowite, jak mocno może się człowiek zmotywować do działań i ile jest w stanie osiągnąć "od ręki" jeśli bardzo mu na czymś zależy. Jeszcze dwa miesiące temu prowadziłam zupełnie inny styl życia. A to zapaliłam papieroska, nie szczędziłam sobie piwka, pizzy, kebaba i mnóstwo, naprawdę mnóstwo słodyczy. Bałam się jedynie przybrania na wadze, ale nie bardzo dbałam o zdrowie. Miewałam "rzuty", kiedy zajadałam się nasionami chia, owocami goji, siemieniem lnianym itp., ale zawsze było to przeplatane z tymi złymi produktami. Dziś dieta zmieniła się o 180 stopni, jestem zaopatrzona we wszystkie niezbędne leki, bieżące badania (ba, nawet dentystę mam umówione na załatanie ostatniej dziury) i wizyty u specjalistów i to w niespełna półtora miesiąca. A przede wszystkim przestawiła się klepka w głowie i nawyki. Bo nie sztuką jest coś zmienić bez poparcia wewnętrznego...
Zawsze byłam niczym chorągiewka w swoich postanowieniach, raz tak, raz siak, wielki plan na przyszłość, zaraz rezygnacja, zmiana, znudzenie.
Zapragnęłam dziecka, bo w końcu mam poczucie, że tak bardzo chcę założyć rodzinę akurat z tym mężczyzną. Jestem zakochana jak nigdy w nikim i tak samo mocno czuję się kochana. A zdając sobie sprawę z PCO i tego, że zajście w ciążę może być utrudnione, nie chcę czekać do 30 rż. ze staraniami, żeby po latach prób ponieść porażkę. Mam poczucie, że na ten moment zrobiłam wszystko, co mogłam by wesprzeć płodność i podnieść "jakość" organizmu.
Naszły mnie dziś rano, zaraz po przebudzeniu wątpliwości, czy aby na pewno dobrze robię. Czy nas to nie przerośnie, bo stażu nie mamy zbyt długiego, a mieszkamy razem ok. 4 miesiące. Z drugiej strony wiem, że jestem z człowiekiem, który jest moją bratnią duszą i jeśli my sami tego nie spieprzymy nikt nas nie podzieli. Czuję, że będziemy tworzyć zdrową, szczęśliwą rodzinkę
Chciałabym tylko mieć pewność, że jeśli się pięknie uda i powiem mu o ciąży, będzie równie szczęśliwy. Głupie obawy, biorą się chyba z faktu, że mocno wierzę, że kuracja z clo, luteiną i estrofenem pomogą i naprawdę jeszcze w tym roku mogę być w ciąży. Nie wiem, czego się spodziewać, ginekolog ostatnio powiedziała, że wyniki mam bardzo dobre, "bardzo ładna płodność". Jednak jeśli ta "bardzo ładna płodność" wymaga zażywania 4 leków i 3 suplementów to chyba nie jest taka ładna :p
3 miesiące temu przestaliśmy w łóżku "uważać". Poruszyłam wiele razy temat, czy jest pewien, czy chce tego, odpowiedział, że gdyby nie chciał nikt, żadnym sposobem nie byłby w stanie go na to namówić. Przyznam, że jest to człowiek bardzo pewny we własnych postanowieniach, wie czego chce, nie waha się i przemyśli każde słowo jakie wypowiada, nie mówiąc o czynach. Padły hasła "niech się dzieje co chce", "będzie co będzie". Zaczęliśmy w ten sposób ciche starania, a raczej daliśmy przyzwolenie, by dać się "zaskoczyć". Kochamy się jak zwykle, od 8 miesięcy codziennie, z przerwą wtedy, gdy jestem na dobie w pracy. Kochamy seks, kochamy się ze sobą kochać, seks sprawia nam dużo frajdy, zupełnie jak byśmy byli stworzeni pod tym kątem dla siebie. Będąc w małżeństwie miałam totalną kaszanę, seks raz na 2 miesiące, wymuszony, czułam się jak gówno, które nie pociąga własnego męża. Teraz rewelacja. Najważniejszy jest czysty umysł, z racji tego, że nie staramy się aktywnie, celowo, seks nie służy tylko do poczęcia dziecka, nie myślimy o tym w trakcie, nie pytamy "czy tym razem coś z tego wyjdzie?".
Wiem jednak, że nie będzie tak łatwo z PCO, więc po cichu zaczęłam wspierać organizm na ile potrafię. Tak jak niedawno napisałam, ginekolog nie chciała mi pomóc do póki nie zechcę dziecka. Nie mogłabym poprawić swojej gospodarki hormonalnej i działania jajników bez kłamstwa aktywnego starania.
Jutro zaczynam cykl z clo. 3 - 7 dzień, w międzyczasie 5 - 9 dzień estrofen.
Dzis rozpoczelam moja terapie u psychoterapeutki. Na poczatku bedzie kilka spotkań konsultacyjnych, a potem ustalimy plan działania. Jak tak mówiłam o sobie to wyszlo, ze tak naprawde mam wiele innych punktow zaczepienia. Chyba na pierwszy plan wysuwa się moje dążenie do bycia jak najlepszą i stawianie sobie coraz to nowych poprzeczek. Ogólnie to miałam ciężką noc, spałam kilka godzin, serce mi walilo i caly czas myśli czy sie uda. Boje sie, ze ten stres wszystko zniweczy. Jak nie myśleć???
Przedwczoraj była owulacja, ładna, piękna, prawidłowa. Endometrium urosło do 11mm. Kurde, jednak te migdały działają
. Ovitrelle zadziałało, czyli dobrze zrobiłam sobie zastrzyk.
Teraz szukam miejsca gdzie mogłabym zrobic histeroskopię i chyba padnie na Bociana w Białymstoku. Podzwonię jeszcze i posprawdzam.
Jutro jedziemy do znajomych, którzy mają 5 miesięcznego dzieciaczka. Nawet się cieszę
, wydziergałam mu sympatycznego Misia, mam nadzieję, że się ucieszą
Maca działa na wzrost popędu - tyle Wam powiem. Ja na razie nie łykam ale może też powinnam żeby nadążyć...
Generalnie plan jest taki aby przez 3 miesiące jeść macę i fertilman plus i sprawdzić - ostatni już raz - seminogram. Tak z ciekawości czy cokolwiek to daje. Doktor powiedział, że te wyniki będą raz gorsze, raz lepsze ale ciekawe czy mają szansę czasem realnie podskoczyć?
W tym tygodniu czekam na: powrót do pracy (o nieeeee........), wizytę u psycholog (zastanawiam się czy nie odwołać, co mi to da skoro - jest jak jest i trzeba się z tym pogodzić).
#będziemy rodzicami - w tym tygodniu będziemy kompletować dokumenty i pisać życiorysy więc sądzę, że w ostatnim tygodniu września (idealnie prawie w trzecią rocznicę ślubu bo OA powiedział, że 3 lata to minimum) złożymy te papiery.
W ogóle nie czuję się zrelaksowana po tych wolnych dniach. No trudno. Jeden dzień na raz.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2018, 10:35
12t3d
Coraz ciężej znaleźć czas i siły na pisanie! Muszę w końcu pójść na L4, bo po pracy jestem wykamana, choć i tak dogadałam się z szefem, że przychodzę tylko na 7h co drugi dzień i na 6h w ten kolejny. Daję sobie miesiąc, maks 2 i zamierzam skorzystać z tej szansy pobyczenia się tyle czasu. Tym bardziej, że laski w pracy testują moją cierpliwość każdego dnia.. Dość o pracy.
W piątek byłam na badaniach prenatalnych. Niestety (stety) moje dziecko było tak grzeczne, że całe jego oglądanie zamknęło się w 10 minutach! Tak ładnie współpracowało. Bąbelek miał już 5,8 cm co wskazuje na TP 27.03.2019 (ponoć w tym okresie dokładność jest największa), ja zostaję przy 28.03 bo bardziej mi się podoba
NT 1,3, kość nosowa świeciła z daleka, generalnie wszystko cacy
Teraz czekam na wyniki Pappa. Trochę mnie martwi to całe prawdopodobieństwo choć wiem, że póki co, to tylko kwestia wieku, ale inne dziewczyny z forum miały prawdopodobieństwo rzędu 1:18.000, a ja mam takie:
Trisomia 21 1: 2.813
Trisomia 18 1: 4.043
Trisomia 13 1: <20.000
Co będzie przy drugim dziecku, jeśli uda nam się zmajstrować rodzeństwo? Trzeba zdążyć do 35 rż 
Poza tym cały czas działamy. Chcemy kupić mieszkanie, a że nie mamy kasy bo w kwietniu kupiliśmy auto, to teraz ja będę musiała wziąć kredyt na wkład, a mąż na mieszkanie. Już działam z wnioskami (ponoć dobrze, że jeszcze pracuję) i oglądamy mieszkania. Niestety po MDM-ach rynek opustoszał. Mamy kumpla w nieruchomościach. Mówi, że jego biuro zwykle miało ponad 100 ofert aktualnych, teraz ma tylko kilkanaście! A zostało pół roku, gdzie jakiś remont, gdzie formalności, gdzie przeprowadzka, jak ogarnąć te wszystkie raty skoro nie wiemy ile dzieciątko będzie kosztować? Dzięki Bogu udało się uniknąć inseminacji, zawsze to grosz w portfelu! Dzieciątko zdecydowało się przyjść, tym samym zasłużyło na ładny wózek 
Z dobrych wieści, mówiłam, że kuzynka zaczyna starania i troooszkę się bałam, że będzie pierwsza? Zaszła miesiąc po mnie! Będę miała z kim się nudzić w L4 i pójść do szkoły rodzenia
Tyle szczęścia w rodzinie naraz 
Czuję się już dużo spokojniejsza, mdłości pomalutku odpuszczają, ponoć najpiękniejszy okres ciąży za rogiem.. A! Już mi się typy imieniowe zmieniają
Z powodu natłoku Leonów, nie wiem czy nie przerzucić się na Bruna. Mąż i cała jego rodzina ciemna i kosmata więc będzie pasować
Dla dziewczynki wciąż prym wiedzie Nela, ale coraz bardziej podoba mi się Zoja! Tylko nie wiem sama czy nie jest jeszcze zbyt oryginalne. Nie chcę przesadzić.. No nic, zobaczymy co jeszcze wymyślę 
Cudnej niedzieli! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2018, 10:45
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.