Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 30 października 2018, 08:24

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/27806d2b2383.jpg
Dzis b intymnie, mam nadzieję, ze nikogo nie uraze. Tak wyglądamy kiedy sie karmimy. Tudzież spimy i ssiemy przez sen od godziny haha. Ze spotify gra nam muzyka klasyczna. Zapijam czarną kawa. Jest ok...

Natalia1992 Największe marzenie:) część II 29 października 2018, 17:19

Dziś zamówiłam Cyclodynon czyli niepokalanka. Zobaczymy kiedy do mnie trafi:) Ovarin, wiesiołek, niepokalanek- a pomyśleć że jeszcze 3 miesiące temu nic nie brałam :D
Koniec @ to i samopoczucie dobre :)
Wstrzymam się chyba z wizytą u ginekologa do czasu badania nasienia. Wtedy będziemy mieli lepszy obraz tego, co można zrobic :)

Marti... Goniąc czas 29 października 2018, 17:25

ehhh. przymierzam sie do jeszcze jednego waznego wpisu do pamietnika Oli. mialam tro zrobic kiedy indziej, ale niestety smierc siostry mojego kolegi z liceum popycha mnie do dotkniecia tematu szybciej. pewnie widzialyscie wiadomosci tvn albo gdzies w necie czytalyscie o zaginieciu Pauliny D., a potem znalezieniu zwlok w Lodzi.... no wlasnie. jak uchronic dziecko przed taka tragedia. jak nauczyc ja ostroznosci..... chcialabym aby miala wlaczone sygnaly ostrzegawcze poznajac nowych ludzi.. szczegolnie w wieku imprezowym..... jesli macie pomysly, dajcie znac. przytulanie, rozmowy, dzielenie sie doswiadczeniami... wiem, ze wczesnie... ale to nieuniknione i chce wykorzystac wszystkie mozliwosci tak wczesnie jak sie da, by uchronic dziecko przed nieszczesciem

Patt1002 Czekamy na Aniołka 29 października 2018, 17:42

Dopadła mnie choroba i w sumie trochę dobrze, bo potrzebuje odpoczynku i resetu. Za jakieś 9 dni mam mieć @ i strasznie sie przed nia bronie.... Mam wrażenie ze ten okres który za chwile ma przyjść mnie zabije. Przez ta chorobę dodatkowo nie umiem sie postawić na nogi. Chce wierzyć ze sie uda... Ale ciezko mi ostatnio... Zastanawiałam sie czy brać leki, czy lepiej nie, bo co jesli jednak stal sie cud? Mimo, ze gdybym nawet była w ciąży to przecież byłby sam poczateczek i teoretycznie leki nie maja jeszcze wpływu na dziecko w rej fazie...ale to chyba ta chęć za wszelka cenę by tym razem juz sie udało. Mam wrażenie, ze ta moja troska czy wezmę te leki czy lepiej nie, zatrzymuje na dlozej ta ulotna chwile nadziei, zanim zabierze mi ja ten krwawy dzień po raz kolejny.... Próbuje na sile zapamiętać każdy objaw, który mógłby być tez objawem ciąży, by choć przez moment czuć ze mogę być mamą....

Żeby nie było kolorowo zapomniałam dodać w poprzednim wpisie, że łącznie ze smutną rocznicą zawitał u mnie okres ...! Złośliwość rzeczy martwych ? Paradoks sytuacji ? Nie wiem czy się śmiać czy płakać...
w terminie porodu również dostałam okres, teraz w rocznicę śmierci dziecka również miesiączka... nie umie tego logiczni wytłumaczyć.
Mam w sobie wiele bólu, wiele smutku i ogromną rozpacz więc każdy kolejny post będzie kompletnym zdołowaniem ! Muszę wyrzucić z siebie te wstrętne emocje ...ten nieopisany ból, który pojawia się już kilka razy dziennie.... zabija mnie...

bertha Drzewo nadzei... 29 października 2018, 20:10

Z nowości - teraz robiliśmy odrobaczanie, M bierze zioła na układ moczowo-płciowy, ja na nerki i wątrobę.
Jestempo 10 zabiegach akupunktury żeby odblokować kanał energetyczny, oraz godzę na refleksologie stop.
Dieta i ruch leżą i kwiczą. Stymulacje robię sobie sama - lametta albo clo i nolvadexem, w zależności co mam w zapasach.
Czekam na cud...

Anuśla Musisz dać życiu szansę 29 października 2018, 20:45

Postanowiłam, że będę tutaj zapisywać moje rozważania z wizyt u psychoterapeutki. Wydaje mi się, że to będzie idealne miejsce, bo ja chcę wracać do tych rozważań, a inne dziewczyny będą miały jakiś wgląd w to jak taka terapia wygląda.

Terapia psychodynamiczna jest trudna, bo polega na moim mówieniu o czymkolwiek. Trudno tak nagle z dupy zacząć o czymś gadać. No, ale że ostatni tydzień był mocno depresyjny, bo @, więc się jakoś rozkręciłam. Doszłyśmy do tego, że każdy okres traktuję jak porażkę - siebie jako kobiety, żony, córki i elementu społeczeństwa. Jako porażkę, nie jako smutek z powodu tego, że nadal małej istotki nie będzie na świecie. No i wreszcie padło pytanie, którego od dawna juz się spodziewałam: po co chcę mieć dziecko. Po co? Nie wiem, bo tak, bo tak mają wszyscy, a ja chcę być taka jak wszyscy? Bo mam rodziców po 60-tce, którzy ode mnie mogą mieć swoje jedyne wnuki? Bo zawsze chciałam być mamą, mieć takiego małego szkraba, którym moglibyśmy się opiekować, jeździć pod namioty itp. Ale gdyby kobiety rodziły dopiero koło 40, to nie przeszkadzałoby mi to, nie czułabym jeszcze dziecka, bo byłoby tyyyle czasu. Czuje presję społeczną, po prostu. Zaczęłam też użalać się nad sobą, czemu do tego wszystkiego co mnie w życiu spotkało doszła jeszcze niepłodność. Dlaczego ja? Psycholog wtedy zapytała co się teraz dzieje, że widać , że jestem poruszona. Oczywiście, że byłam, chciało mi się ryczeć z żałości, ale jednak nie chcę się rozryczeć, lubię panią psycholog, ale jednak nie chcę ryczeć przy obcej babie. Powiedziałam, że jestem po prostu zła.

Z tematów staraniowych, zaczynam wierzyć, że może faktycznie przez to zaniżone HBA nam się nie udaje. Na wątku męskim jest dziewczyna, która właśnie zaszła w ciążę akurat wtedy kiedy poprawili HBA powyżej 70%. A więc da się poprawić i da się zajść w ciążę. Może niepotrzebnie bagatelizowałam to badanie, ale przecież słuchałam lekarzy. W każdym razie wybieramy się do dr Lachowicza, ale umówiłam się na wyrost, bo już 5.11, a przecież musimy powtórzyć HBA i posiew, więc muszę odwołać, bo mój się ostatnio cały czas chce seksić, a przecież trzeba mieć kilkudniową abstynencję. I zabił mnie dzisiaj tekstem: teraz nie pójde bo masz okres okołoowolacyjny. Buehehehehehe koń by się uśmiał. Tyle dobrego z tej pierdolonej niepłodności, że chłop się czegoś o kobiecie nauczy.

Animajka__ To nie takie łatwe... 29 października 2018, 22:10

Nie udało się. Nie tym razem.
10 dpo
Beta <1,2
Progesteron 5,92


Sama nie wiem co robić, oprócz walki oczywiście... Czy szukać "już" pomocy u ginekologa, czy przebadać też drugą stronę...
Dlaczego te cykle muszą trwać tak długo???
Nie wiem jak opisać mój stan- czuję się, że poniosłam po raz kolejny porażkę. A on co? Poszedł grać w piłkę i udaje, że nic się nie stało. A ja leżę, opadam z sił. Staram się być twarda, wmawiać że to po prostu niefart...ale gdzie tu sprawiedliwość?
Dlaczego jedni rodzą czworo dzieci co roku, chodź o siebie nie dbają, a inni starają się, pragną i nic nie wychodzi? Nie rozumiem w czym tkwi tajemnica.

Kiedyś miałam sytuację w pracy...kobieta poprosiła o test ciążowy, dodając, ze jak będzie pozytywny to ona się załamie i nie wie co zrobi...bo chce mieć dzieci, ale nie teraz bo się jeszcze nie wyszumiała...

Może po prostu trzeba przestać chcieć???

Patt1002 Czekamy na Aniołka 30 października 2018, 08:39

Trochę jestem podbudowana... Rozmawiałam z mężem i bardzo mi to pomoglo. Przypomniał mi, ze byłam juz gotowa na adopcje, ze sie cieszylam. Powiedział pieknie, ze przecież nie ważne jak, ważne ze w końcu bedziemy mieli dziecko. A rodzina, no jak jest wpadka to wszyscy sie boja a jak dziecko sie rodzi to sa szczęśliwi i podobnie bedzie jak przyprowadzimy juz dziecko z adopcji. Beda sie cieszyć. Wiele to dla mnie znaczy, bo wiem, ze mam w mężu ogromne wsparcie i ze on tez cierpi, ze razem cierpimy....


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 października 2018, 08:40

Od godziny leżę po zabiegu.
Rzeczywiście bezbolesne. Teraz tylko aby obyło się bez negatywnych skutków i wynik był prawidłowy.

USG przed amnio potwierdziło że czekamy na kolejnego synka <3

Mieliśmy mnóstwo szczęścia do tej pory, niech nadal nas nie opuszcza...

Mama w UK Mama po chemioterapii i 4 ciaza w UK 30 października 2018, 10:27

Czytam Wasze historie i pamietam siebie, jak 5 lat temu zakladalam swoj pamietnik na ovu. Dostalam tutaj wtedy mnostwo wsparcia, bylam przez okolo 3 lata, po narodzinach synka, jak mial okolo 4 mce pozegalam sie z ovufriend i zamknelam swoj pamietnik, bo myslalam, ze juz nie beda mnie te tematy interesowac, ze to juz nie dla mnie. A teraz staramy sie o trzecie baby i znow zaczyna sie wszystko na nowo. Strach czy wszystko bedzie dobrze i uda sie i nadzieje, ze juz moze sie udalo i jeszcze nie wiem, ale jestem w ciazy. Oby, tak bardzo na to czekamy.

MaBi Marzenia o rodzinie... już spełnione :) 30 października 2018, 10:37

Dzisiaj teoretyczny, przewidywany dzień @. A u mnie poza wzrostem temperatury, bólami miesiączkowymi i jajników nic się nie dzieje.

Zastanawiam się, czy przypadkiem tej owulacji nie miałam jednak ostatnio. Tak jakby skoczył mi progesteron bo mam dosłownie kilka krostek i biust zrobił się troszkę pełniejszy.

Mój Mąż jest od dzisiaj na zwolnieniu lekarskim bo się trochę pochorował, więc chyba jutro z rana zajadę do laboratorium i zrobię hormony...

Docent ma plan. Od nowego cyklu (teoretycznie od wtorku) equoral i encorton przez 14 dni.. od pozytywnego testu accofil do 9tc i encorton..ale dawkę dał śmieszną bo tylko 5mg a ja czuję że potrzebuję dużo większą.. :( zresztą nie będę teraz o tym myślała bo najpierw trzeba być w ciąży...docent daje nam 3 miesiące po kuracji immunosupresyjnej...zastanawiam się dlaczego powiedział, że podczas kuracji należy się wstrzymać ze staraniami a niektórym dziewczynom podobno pozwalał? 🤔 szczerze mówiąc wolałabym nie odpuszczać cyklu..
Jutro chyba pojadę odebrać wyniki do szpitala a we wtorek zrobię świeżą morfologię i mocz żeby mieć do prof.B...jadę do niej w dniu,kiedy miała się urodzić moja trzecia córeczka 😭😭😭


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2021, 10:38

WTOREK
śniło mi się że byłam u jakiegoś lekarza i pani w rejestracji mówi do mnie "o mamy tutaj pania w ciąży, juz zakladam pani karte ciazowa, jak sie pani czuje". I nawet w tym snie zrobilo mi sie smutno i przykro ze pomylila mnie z kims innym :( i jej tlumacze ze my dopiero na etapie staran. Juz nawet moj mozg mi nie daje spokoju jesli chodzi o ten temat :( a ciekawe bo dzis duzo rzeczy mi sie śniło bo sie co chwile budziłam, a zapamiętałam tylko ten sen :/
Nie wiem gdzie jechac na wakacje w grudniu. Grudzien to ogolnie kiepska pora na cokolwiek, a my na sile musimy wykorzystac urlop :/ i jeszcze zeby bylo niedrogo. Jakies pomysły?

I znowu muszę pogodzić się ze sromotną porażką!
Test poranny nie pokazał nawet cienia cieniów, a użyłam takiego o czułości 10... więc jeśli 12dpo nic nie wychodzi nie ma co się łudzić... nie udało się.

Obecnie odczuwam dwa bóle...
ból podbrzusza - ciągły, nieustający, czasami kłójący. Już się do niego przyzwyczaiłam. Organizm zapewne pokazuje mi ze zaraz przybędzie szanowna Pani @
ból serca - że znowu się nie udało. Znowu poniosłam klęskę. Mimo stymulacji i początkowej radości ze udało się pięknie pęcherzyk wyhodować. Mimo uczucia że jest kompletnie inaczej w tym cyklu niż w innych... ta temperatura, bóle podbrzusza, zmęczenie, dreszcze, uderzenia gorąca... To wszystko było takie obiecujące

nie umiem sobie tego wytłumaczyć, że to ja muszę mieć problem w kolejnej ważnej dla mnie sprawie. Zawsze, ale to zawsze są problemy. Ze wszystkim. Zawsze pod górkę. Musze wydzierać od losu jakieś ochłapy szczęścia. Normalne starania nigdy nie pomagają.
Powoli bardzo mnie to męczy.

Nie umiem sobie wytłumaczyć tego, że większość znajomych bah bah bah i kolejne dziecko i kolejne... bez problemu... nawet marudzą że ciężko, że za szybko, że tak nie chciały... ja bym przyjęła każdą ilość tego ich nieszczęścia - bo dla mnie byłoby to największe szczęście...

Drażni mnie widok dzieci na zdjęciach na FB, w reklamach, kobiety w ciąży czekające na badania w laboratorium...
Po prostu tak bardzo sama chciałabym być na ich miejscu... Poczuć to cudowne uczucie

Nie potrafię nie załamywać się kolejną porażką. Nie potrafię!

Abilify05 Starania o dziecko z PCOS. 1 listopada 2018, 08:53

32 dc.
Dobra, nie wytrzymałam i pobrałam sobie w pracy krew. Ciul z kasą, wczoraj po seksie znowu ogromny ból skurczowy macicy i prawego jajnika, aż się w pół zginałam. Przeszedł po 15 minutach. Kilka dni temu tylko ćmiło, teraz już ostra jazda, nie wiem co się dzieje i nie wytrzymam w tej niewiedzy. Za 1,5 h wynik. Po owulacji zdarzyło się, że dwa dni czułam mokro tam na dole, do dnia dzisiejszego kremowo, stosunkowo sucho, dziś znowu wrażenie jakbym okres dostała. Postaram się o tym nie myśleć.

an-25F20tcF20-000000ffffffxxxxxx25002-1-0-200-purple026.gif czyli już an-60F20F25F20-000000ffffffxxxxxx25002-1-0-200-red003.gif za Nami :) coraz bliżej do spotkania z Naszym synkiem <3 <3 - jednak niech jeszcze w brzuszku posiedzi min. 13 tyg :)

Ostatnio mało piszę bo tydzień temu wpadła teściowa i miała być na weekend a została aż do obecnego weekendu :P a dziś my wyjeżdżamy :O :O - takie życie w biegu, ale to dobrze bo czas wtedy szybciej leci :)

A do wizyty pozostały już tylko an-5F20DNIF20F3aF29F20-000000ffffffxxxxxx25002-1-0-200-purple025.gifmini-graphics-smileys-295225.gif i zobaczymy na USG Nasz CUD :)

A przede mną jeszcze w pn standardowe badanie morfologii, ogólne badanie moczu i bonusowo glukoza - na czczo - po 1h i po 2h. Mam nadzieję, że przetrwam ;)

I tak Nam mijają dzień za dniem :) Maluszek puka - stuka ale nadal czekam na te mocne kopniaki :P Chociaż teraz jak Synuś daje znak o sobie to mam wrażenie, że stuka coraz wyżej :) już kilka cm nad pępkiem <3 kocham te stuki i puki <3 <3 <3 nie ważne, że już coraz ciężej się śpi :P bo problem z ułożeniem..te puknięcia są cudne <3

Ostatnio dla Synusia kupiliśmy trzy - trzypaki skarpetek :P

2nvcd2f.jpg

Jeszcze muszę zakupić z dwa trzypaki mniejszych skarpetek. I chyba kilka pajacy - ale zobaczę co jeszcze dostanę od siostry i koleżanki wtedy się dokupi :)


A tak prezentuje się mieszkanko Synka w 25tc :) <3

122g3zr.jpg

Życzymy miłego weekendu :) 613297zegamvbcj3.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lutego 2015, 12:33

DOROTA. ENDOKOBIETA W oczekiwaniu na cud 30 października 2018, 12:07

Po wczorajszej wizycie u androloga mamy światełko w tunelu. My jak i lekarz przecieralismy oczy ze zdziwienia. Niesamowite jest to jak ogromny wpływ na nas ma dieta palenie itd. Niesamowite jak w ciągu tygodnia wyniki mogą się różnić między sobą. Bitwa wygrana, choć wojna dalej trwa.

19tc za mną. Jak to, to już prawie połowa?! Drugi trymestr naprawdę mija mi znacznie szybciej niż pierwszy.

Denerwuję się trochę, bo od wczoraj słabiej czuję ruchy maluszka. Aż użyłam dzisiaj detektora i na szczęście w końcu znalazłam silnie bijące serduszko. Zajęło mi to sporo czasu (i nerwów!), bo okazało się, że maluch jest wyżej niż myślałam :) Urósł :) Wiem, że na tym etapie ruchy wciąż mają prawo być nieregularne, ale jednak bardzo mnie stresuję gdy jest ich mniej :(

Dzisiaj w domu z Adasiem, miał wczoraj sporą gorączkę. Dzisiaj póki co temperatura normalna i pełno energii. Mam nadzieję, że to nie bostońska, w żłobku właśnie mieli dwa przypadki. Bardzo boję się, żeby mnie nie zaraził czymś, co może zaszkodzić maluszkowi :(

Adaś jest jednocześnie coraz bardziej słodki, zabawny i kochany, a z drugiej strony bywa absolutnie nieznośny i męczący. Odkrywa swoją indywidualność i na całego ją chwilami podkreśla. Ale jest taki mądry, kochany i po prostu nasz, że pomimo momentów ogromnego zmęczenia i frustracji rozpływały się nad nim z mężem po kilka razy dziennie. Mamy takie szczęście, że go mamy <3

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)