Mój ostatni brak weny został poprzedzony skrajnym niewyspaniem. Nie da się żyć bez snu. Myślałam, że w weekend nadrobię, a tu jednak...
Plan był taki: w sobotę popołudniu wpadają znajomi z małymi dzieckiem, więc zakłądaliśmy, że posiedzą trochę i wio. W niedzielę obiad u rodziców i popołudni kawa u drugich. A przedpołudnie miałam zamiar odpocząć, sprzedając dziecię mężowi.
Po sobotnim sprzątaniu, szykowaniu (zrobiłam sałatkę, ciasto i naszykowałam rzeczy na stół, odkurzyłam dom i częściowo ogarnęłam łazienki - bo przytym wszystkim moja córka nie spała wcale) wpadłam w histerię, kiedy mąż przyszedł i powiedział, że łazienki to się sprząta od początku do końca, a nie częściowo. Przerosło mnie to, że ciąglę glancuję, staram się, nie zawsze wychodzi idealnie a i tak pretensje. I co weekend goście. Stwierdził, że źle to odbieram. Że najlepie to zamknąć się w domu i z nikim nie spotykać.
Sam dokończył łazienki i umył podłogi w kilku pomieszczeniach. Sam wie ile mu to zajęło, a robił to bez przerwy nie odrywając się od dziecka, które miało fazę jeść co 1,5 h. I odbijać ją trzeba czasem 20 minut. Bo tak ma.
Znajomi trochę nas zaskoczyli, bo siedzieli do godziny 3 (dziecko położyli spać) i jak widziałam, że średnio się zbierają do domu to zaproponowałam nocleg bo ja już wysiadałam - oczy mi opadały same. Co ciekawe ci sami znajomi, kiedy my mieliśmy się z nimi spotkać kilka mies po narodzinach ich dziecka stwierdzili, że teraz to już nie czas na całonocne siedzenie. U nich.
Muszę popracować nad asertywnością. Bo człowiekowi nieraz głupio zareagować odpowiednio, ale przecież ja nie mogę sobie pozwolić na taki poziom wykończenia. Tyle w tym szczęścia, że mój mąż obsługiwał potem śniadanie, kawki etc.
Za to w niedzielę, w nocy o godzinie 1 Młoda obudziła się zajebiście wyspana i nie spała do 5. Tak na dobitkę. Olałam wszystko i spałam z nią później przez całe przedpołudnie, mąż przywiózł obiad z zewnątrz litując się nade mną bo widział, w jakim jestem stanie.

Odkryliśmy też, że Młodą trzeba kąpać około 18, bo wtedy idzie spać na noc. I nie przetrzymamy jej. Wczoraj ją tak wykąpaliśmy wcześniej i poszła od razu ładnie spać po jedzeniu, dając 13 godzin snu nocnego (z przerwą na jedzenie, bez imprez!). Eureka, pierwszy raz się wyspałam od tygodnia.
Maleńka (6,5kg) robi postępy - leżąc na brzuchu podnosi dupę (jakby chciała raczkować, ale jeszcze nie umie), w tejże pozycji obraca się na boki - zazwyczaj w kierunku (wyłączonego)telewizora. Potrafi przekręcić się z brzuszka na plecy. I na boki. Wczoraj pierwszy raz śmiała się do męża jak bobas - takie hahaha. Piękna chwila :)
Do pracy na razie nie wrócę - tej on-line. Przytomnie stwierdziłam, że wieczorem nie dam rady pracować, gdyż nie mam służby (obowiązki domowe), dziecko ma bardzooo różne dni, na pomoc męża nie zawsze można liczyć bo jak zadzwonią to do firmy nieraz musi jechać o każdej porze dnia i nocy, a ja wtedy zwyczaje padam na twarz. I intelektualnie to jestem kupa.

22 DC.
Hej!
Zbierałam się do tego wpisu już długo ale po powrocie nie miałam jakoś do tego głowy, do tego złożyło się sporo bo kłótnia z mężem, choroba moja -przeziębiłam się, i mały gorączkuje, idą mu dwójki i górne trójki i ma katar i noce są tragiczne. Byłam wczoraj u pediatry bo nie wiedziałam co mu jest, wysoka gorączka i ten katar ale na szczęście to tylko zęby i nie trzeba podawać żadnych leków prócz paracetamolu i witamin. Siedzimy w domu. Mały nie daje oczyszczać noska, robię to na siłę bo wtedy mu lżej oddychać ale ile jest krzyku płaczu przy tym to masakra.
Mały ładnie sam siedzi :)
Co do starań to ten cykl tak jak pisałam na straty bo owulka była na wyjeździe (tak sądzę) ale nie mierzyłam tempki więc nie wiem dokładnie, zresztą teraz jestem chora i też ta tempka nie jest wiarygodna. No nic, następne płodne na święta jakoś wypadają więc zobaczymy może pod choinkę zajdę w ciążę :D

Marti... Goniąc czas 27 listopada 2018, 13:38

Dziewczyny.

Jaki krem ochronny na zime polecacie dla maluchow i dlaczego? Chcialabym, zeby byl naturalny i skuteczny jednoczesnie... nie wiem co wybrac


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 listopada 2018, 13:38

Chyba jednak skłamałam. Jest fatalnie :/ mam jakiegoś doła. Nie wiem czemu mi się tak zmieniło w 3h :( może dlatego że już mnie brzuch zaczyna boleć i jednak cala nadzieja właśnie prysła? :(
no nie wiem co jest nie tak ze mną. Czy i ja kiedyś będę w ciąży...?

Marti... Goniąc czas 27 listopada 2018, 16:31

Suuper. Dzieki Dziewczyny. Cos musze jutro ogarnac, bo juz mroz dzis u nas :)

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 27 listopada 2018, 19:08

Emil mial w nocy dzidziusiowe koszmary. Krzyczal przez sen. Nie placz a wlasnie krzyk. Zawal serca (u mnie). Oby jak najmniej takich. Nie jem slodyczy. Dzis dzien 1 detoxu XD

No i jestem po wizycie. Ogólnie przez Lamette udało mi się "wyhodować" 6 pęcherzyków - 5 jest po 12mm i 1 z 16,5mm także jest dobrze, bo po CLO zazwyczaj mialam tylko jeden. Mówiłam doktorowi, że ostatnio mocno boli mnie brzuch, powiedział że to dobrze bo jajniki pracują i przy tej ilości pęcherzyków nie dziwi go że boli.
Przepisał mi Menopuren teoretycznie na jeszcze większe pobudzenie jajników do pracy, ale jak dowiedziałam się ile to kosztuje to wcale nie realizowałam recepty. 1000zl za 5 ampulek, no powaliło ich! Mąż jak uslyszal cenę to zwątpił. Ja wiem, że to jest bardzo skuteczne ale chyba jeszcze tego nie potrzebuje.

Dostałam też receptę na Ovitrelle, które mam sobie wstrzyknąć w piątek rano. Tu już nic nie mówiłam, bo znam i stosowałam. I dziala i mnie dobrze.

Za tydzien kontrola czy pecherzyk pękł.

Mendosa Start 27 listopada 2018, 19:11

Dzisiaj 17dc i moje obawy wróciły, ponieważ zaczeło się plamienie. Od paru miesięcy mam plamienia przy owulacji, trwają jednak za długo bo nawet 10dni. Bardzo mnie to martwi i byłam u ginekologa, zbadał mi hormony w 3 dniu cyklu, powiedział, że męskie mam podwyższone, ale zanim cokolwiek zrobimy mamy się rok starać :(. Ja sie zamartwiam i humor mam zepsuty, ale Mąż mnie uspokoił i wziął w obroty :). Serduszkowanie zaliczone,a owulacja się zbliża wielkimi krokami - teoretycznie. Praktycznie mierze temperature i robie testy owulacyjne, bo nawet nigdy nie sprawdzałam czy działam prawidłowo. I nie miałam pojęcia jakie to skomplikowane i ile kobieta nabywa obaw i niepewności jak zaczyna tak sprawdzać. Paranoja!

Hmmm ten mój pamiętnik zaczyna przypominać opowieści trudnej treści... same problemy... podobnie będzie tym razem. Jak zwykle dzieje się u mnie coś niemożliwego. Co do starań o pracę to chyba trafiłam na całkowicie martwy sezon. Pochodziłam na kilka rozmów bez efektu, na stanowiska pracy dużo poniżej moich kwalifikacji. Chodziłam na nie dla treningu ale dziwi mnie fakt, że mimo iż pięknie wypadałam na rozmowach nikt nie zaproponował mi pracy :( może ze mną jest coś nie tak... a może jak ktoś dzwoni do mojej poprzedniej pracy po rekomendacje to kadrowa obrabia mi tyłek. Kusi mnie aby to sprawdzić.

Co do tarczycy... wczoraj zrobiłam badania. Oczywiście miałam tego nie robić, miesiąc temu endo kazał wrócić do siebie dopiero w styczniu. Ale coś czułam, raz miałam lepszy dzień, raz gorszy... męczyło mnie tylko przeczucie, które już dobrze znam, że coś jest ku*wa nie tak.

No i oczywiście się nie myliłam:

FT3 3,6 [2,5-4,3] od ostatnich wyników 4 tygodnie temu trochę wzrosło ale dalej ładnie w normie
FT4 0,63 [0,65-1,48] też ładnie wzrosło bo takie było zamierzenie, zbliżam się do normy
No i ostatnie... TSH 12,61 [0,38-5] nie wiem jakim cudem tak wystrzeliło w kosmos, ostatanio było jeszcze 0,2, a to było raptem 4 tyg temu. TSH ponoć reaguje wolniej niż ft3 i ft4 i ponoć normuje się dopiero jak pozostałe hormony są już ładnie w normie. A moje tsh nic sobie nie zrobiło z normy, ominęło ją szerokim łukiem i od razu poszło na drugą stronę mocy czyli niedoczynność.

No i od wczoraj zastanawiałam się co to ze mną dalej będzie... czytałam o przypadkach kiedy ludzie brali thyrozol czy metizol, a do tego euthyrox ale zazwyczaj było to w przypadkach kiedy leczyli się na niedoczynność i wpadali w nadczynność polekową. Czy w drugą stronę też to tak działa? Nie wiem...

Nie chcąc zwariować i się niepotrzebnie zamartwiać dziś zrobiłam użytek z otrzymanego od endokrynologa nr telefonu komórkowego i zadzwoniłam z zapytaniem.
No i skutek tej rozmowy jest taki, iż mam się stawić na wizytę przed świętami z nowymi wynikami, a do tego czasu całkowicie odstawić metizol.
Szok. Odstawić??? Ale jak to?? Już czuję, jak mi wraca nadczynność. No przecież leczenie nie mogło trwać tylko 4 miesiące... ale lekarz pytał od kiedy mam wdrożone leczenie i ja mówiłam, że od sierpnia. Zapytałam raz jeszcze czy odstawić całkowicie? Potwierdził. No i cóż... kusi mnie żeby brać po pól tabletki czy coś bo wiem, że szybkie odstawienie leku może skutkować natychmiastowym nawrotem nadczynności. Z drugiej strony ja lekarzem nie jestem i powinnam komuś zaufać. Tylko czy po moich przejściach z lekarzami potrafię? Czy chcę?

Ogólnie te moje przeczucia... babki powinny do mnie przychodzić na kawę, a ja mówiłabym im czy mam przeczucie, że mąż je zdradza... może mogłabym zarabiać w ten sposób hehehe :)

Myślicie, że moje cudowne zachorowanie przemieni się w cudowne ozdrowienie? Cały czas tli się we mnie nadzieja, że jak szybko znalazłam to choróbsko to może szybko też się tego pozbędę bo moje "ja" tak pragnie dziecka, że choroba przyszła i poszła? No tak bardzo bym chciała aby tu znalazło się szczęśliwe zakończenie tej zbyt długiej i pewnie nudzącej Was historii...

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 27 listopada 2018, 20:16

Tak na szybko:
Progesteron 17.50 ng (norma f.l. do 15.9) . Nic to nie mówi,zobaczymy..tempka póki co ładna, szyjka też. Jakiegokolwiek objawu- brak.

hmmm...
a co u mnie??

Dziś zrobiłam sb dzień laby...
Kupiłam sb winko :D (które się powoli kończy :D )
Zjadłam lody z bita śmietaną i polewa a co tez mi się należy :D
Słucham muzyki :P odrazu zachciało mi się jechać na imprezkę do klubu :P
Pełen relaks :D

Chyba powoli staram się pogodzić z tym ze bd ciężko o maluszka...
Albo po prostu nie bd mi dane zostanie matką...

Taka jaką myśl mam od jakiegoś czasu heh...
Jutro będzie równy miesiąc do moich 27 urodzin. Postanowień brak...
Może jedno do 30-stki daje sb czas.. Nie dłużej...


NaszŚwiatWśródWas To dopiero początki. 27 listopada 2018, 22:28

Tak więc po przebiciu wód bole stały się 2 razy większe i dłuższe. Już praktycznie nie było między nimi przerwy. Pamiętam tylko jak z zacisnietymi oczami krzyczałam do M. " to nie przechodzi! W ogóle nie przestaje !". Czułam tylko ból. Nie było nic poza bólem. Gaz wciągałam jak ćpun na głodzie. W sumie nie wiem po co bo nic nie dawał. W tych minimalnych sekundowych przerwach między skurczami co chwilę miałam "tam " wkladane ręce . "Jest super ! Czuje główkę bardzo nisko. Ale masz tylko 7 cm. To się nie uda jeszcze". I tak mnie zostawili. Delikatne prośby o epidurol nie działały. Dopiero jak zaczęłam wrzeszczeć że już więcej nie dam rady i zaraz wykituje. Wybiła 9 rano i dostałam czego chciałam. Cudowna ulga, zero bólu i sen. Spałam 1.5 h i epidurol przestał działać. Kolejne dawki nic nie dawały, poprawa wkłucia tak samo. Wrócił ból.
O 11 nie miałam siły ruszyć powieką. Po prostu tam leżałam i powoli czułam jak odlatuje.
Wtedy usłyszałam zbawienne słowa lekarza " nie ma postępu, nadal krwawi, wody są zielone- tniemy "
O 12.33 Miałam ją przy sobie. Mój ideał. Moje słońce. Moja Michalina. Która świat przywitała opuznionym krzykiem bo najpierw chciała zrobić siusiu. Była Cudowna, taka biedna, malutka, bezbronna ale i zadziwiająco głośna ( otrzymała tytuł najglosniejszej na całym oddziale) <3

Jestem zmęczona i zła. Powodem tego jest moja mama. Przynajmniej raz w miesiącu dopytuje o wnuki. Ciągle ja spławiam tłumacząc że mam umowę do kwietnia i babcia na razie nie zostanie. Niby rozumie ale jednak każda rozmowa kończy się zarzucaniem mi że nie chcemy dzieci. Na weekend widzieli się z najbliższymi znajomymi. Ich syn w tym roku brał ślub a teraz jego żona jest w ciąży. A my braliśmy w zeszłym i ja nie jestem do tej pory. Nie powiem jej dlaczego na prawdę nie mamy jeszcze bobasa. Boję się że skoro teraz jest upierdliwa to co będzie gdy znajdę w ciążę? Dobrze ze wciąż pracuje bo w innym wypadku pewnie by siedziała mi na głowie od rana do wieczora.

23 DC
Hej, u nas kataru dzień kolejny. Eh to okropne, mały się męczy, odciągać nie daje wcale, trochę na siłę odciągam bo przecież go zadusi! Jedyny plus że dużo kicha i samo przy tym wylatuje sporo. Boję się żeby nie poszło na uszy albo na płuca :(
Do tego moja wszechwiedząca teściowa wali teksty typu oj daj mu spokój, on tak płacze. Nosek go boli, niech mu furczy aby nie płakał. Nosz ku**a! to lepiej żeby za tydzień dostał antybiotyk bo mu się zrobi jakaś poważniejsza infekcja??
Czy ja mu to robię dla przyjemności, bo chcę żeby sobie popłakał? Też mi serce pęka jak go widzę w takim stanie ale to dla jego dobra. Muszę mu jeszcze psikać wodą morską, tego też nie daje. Może zrobię inhalację dziś z soli kuchennej? To dobry pomysł? Poczytałam w necie że to też pomaga.
Kupiliśmy kolejne materiały na budowę, spłukaliśmy się z kasy, na same święta... no ale prezenty już w sumie kupione więc da się radę.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 28 listopada 2018, 15:41

Emil czasem wkurza. Marudzi, bo jest zmeczony, ale spi "prawdziwie" tylko na spacerze. W domu ucina 15minutowki. To nie wystarcza dla dzidziusia. Dzidziusie musza duzo spac, bo rosna. Czemu dzidziusie nie sluchaja rodziców? Detoxu dzien drugi. Jem jablka i kanapki z domowym dżemikiem. Zadnych kupnych slodyczy az do Mikołaja 06.12. Wtedy sobie pofolguje haha.

9 dni!!! Czekamy na Ciebie Synku.

anemic Wielkie chcenie ... 28 listopada 2018, 20:45

Dzisiaj mały sukces - Hanka spała 2 x po ok 1h ...w łóżeczku :D Tyle w tym czasie zrobiłam, że przed ciążą pewnie tydzień by to trwało :D
U nas już mocne hartowanie bo w ciągu dnia było - 6st, Hanka nadal "przejściowym" kombinezonie i cienkiej czapce. Jutro wizyta w centrum hand.
Próbowałyśmy pampersów DADA - dla nas beznadziejne, w pampersie po 2 h nie ma tak napchane jak w dadzie po 1 siku.
ZUS nie przelał mi w tym msc macierzyńskiego hahha próbuję się dodzwonić na infolinię a tam "twój czas oczekiwania 46 min" yhm
Chudnę, na szczęście.

Anovi Szewc bez butów chodzi 4 września 2019, 14:15

Daaawno mnie tu nie było :) sama nie wiem czemu nie pisałam. Ciąża szła książkowo :)
Jak na razie z USG wszystko idzie dobrze, jesteśmy już na końcówce :)
Synek jest malutki, na razie ma mniej więcej 2500g.
W sobotę kończymy 37 tygodni i będzie oficjalnie ciąża donoszona! Mały siedzi nisko od początku, buźki pokazać ani razu nie chce :) szyjka już ma tylko 0,7cm, jest małe rozwarcie ja palec, moja ginekolog daje mi max 2 tygodnie 😂. Jestem już praktycznie spakowana. Kącik niemal gotowy, zostały sprawy dekoracyjne, mąż przykręci półeczkę i chyba pomalujemy jedna ścianę w sypialni. Taki mnie naszedł nesting syndrome. :) Mam nadzieję, że zdążymy :) generalnie jeśli nie, to szczegóły, wszystko co niezbedne już mamy :) .
3majcie kciuki ! :)

7dc/8dc
7 dzień cyklu nie liczac plamienia.
Wizyta u lekarza estradiol po 5 dniach przy zastrzyk ach menopur, gonal f sięgnął 514. Pęcherzyki na obu jajnikach... 12 mm, 11, 10... I mniejsze jeszcze dzisiaj i jutro na zastrzykach. Jutro wizyta o 11.30 z anestezjologiem, w piątek wizyta u lekarza i pewnie decyzja kiedy punkcja.

13 DC

Zaczynamy w lutym in vitro ! Krótki protokół !!! Czuję, że dzięki ivf zostanę mamusią !!!! Jest moc ! A teraz dwa miesiące odpoczynku.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)