Może nie górka, ale już nie dołek.
Z życia:
Ta sytuacja gdy wracasz po świętach ze skrzynką żarcia... a Twój syn na pytanie co by zjadł na śniadania (karpia, pasztetu, sałatki, szyneczki?) mówi: naleśniczki!
A potem robisz sobie kawę z mlekiem (a raczej mleko z odrobiną kawy), w ulubionym kubku Bolesławiec i słyszysz:
- Mooogę?
- ???
- Mooogę spróbować?
- Ale to jest kawa...
- Moooogę?
Dajesz łyczek licząc, ze wykrzywi buzię...
- Smakuje mi!
Po całym dniu buszowania pada o 17.30. Absolutnie nie daje sie dobudzić po 20-30 minutach. Może to już na noc jednak? Święta musi odespać? O 20.20, ledwo jeszcze przytomny, ale jednak na własnych nogach staje w drzwiach. "Ja już duużo spałem"
49dc, 3 procedura IVF, 14dpt
Beta zrobiona z przymusu. Nie chcę widzieć wyniku:( Poprosiłam jednak by przysłali do 17, bo muszę jeszcze zadzwonić do kliniki...
Jakby było mało smutku, wczoraj w pracy kolega przy okazji życzeń rzucił mi ni z tego ni z owego "wiesz, że urodziło mi się dziecko (kolejne w przeciągu 2 lat)??
" - czekał na gratulacje... Zatkało mnie, chyba nawet nic nie powiedziałam, ciekawe jak to odebrał. Ja poczułam jakby mi ktoś z liścia przyłożył, mimo, że bardzo go lubię i dobrze mu życzę... Ostatnio w pracy jakiś wysyp. Mam tego powoli dość
Jestem jedyną osobą z młodszego pokolenia, która dzieci nie ma:( Już nawet przestali ze mnie żartować, bo chyba czują, że sytuacja się nie zmieni (tfu tfu tfu!) 
To nieprawda ze każda następna porażka mniej boli... ale prawdą jest ze sukces innych boli jeszcze bardziej

Ale noc.
Haneczka usypiala sie 17-20.00
O 23.30 wybudziła sie,zjadla i usypiala do...1.30 o 2.03 sie wybudziła. I co pol godz wybudzała sie, nie bylo opcji zeby ja włożyć do łóżeczka. O 8 D.zabral ja do salonu, kimnelamtroche. Mam wrażenie ze kręgosłup mi lada chwila pęknie. Oby dzień minął szybko,a noc przyniosła dobry sen. I jeszcze byłoby wskazane zeby moc byla ze mna.
1 dc 29 cs
Dostałam okres! Mogę znowu się starać
Już 1 seks za mną. Przedwczoraj - po 3 tygodniach, nie 4 jak zalecano. Bałam się. Nie było przyjemnie.
To teraz do boju! Został mi letrozol na 1 cykl, nie omieszkam go wykorzystać 
Dzisiejszy monitoring pokazał 17mm pęcherzyk dominujący na lewym jajniku znowu, prawy jakiś nie współpracujący. Przez weekend działamy, i początek tygodnia, potem luteina i znowu to czekanie.
Przeżyłam powrót do pracy, obu dalej tak było...
Święta, Święta i po Świętach... Z wyjazdu niestety wróciliśmy dzień wcześniej bo mój Mężuś skręcił kolano na nartach... na całe szczęście niezbyt mocno więc już dochodzi do siebie i Sylwester będzie taneczny:)
To co zakładałam udało się, nie myślałam o tym jaki dzień cyklu, co się dzieje... Wiadomo że trzymałam się zaleceń i saunę odpuściłam, zero alkoholu i ogólnie uważałam na siebie ale nie myślałam natarczywie "co w trawie piszczy". W sumie to nawet nie wiem dokładnie który dzień cyklu dziś mam:D
W środę/czwartek miałam zrobić progesteron żeby sprawdzić czy było owu bo tak wypadał tydzień po teoretycznej owulacji ale w środę były jeszcze święta a wczoraj pojechałam do szpitala w Zakopanem i okazało się że zrobią badanie ale próbki wysyłają do Krakowa i wynik byłby dopiero 2.01, więc nie miałabym już jak odebrać. Wróciłam do domu i zrobiłam dzisiaj, jutro powinien być wynik ale jestem jakoś dziwnie spokojna... Nie panikuje, nie oczekuje, w ogóle ten cykl jest inny...
Od samego początku to poczucie że nic z niego nie będzie... Działa to tak że nic sobie nie obiecuje, nie wmawiam objawów... Jedyne co to bolą mnie piersi co świadczy TYLKO o tym że jest progesteron i tego się trzymam:)
Jeśli @ się nie pojawi to za jakiś tydzień testowanie.
Wam wszystkim Kochane życzę przede wszystkim życzę 2 kreseczek, nudnych 9 miesięcy i dużo szczęścia w nowym roku:*
Wynik progesteronu 5.21 ng/ml ok 8-9 dpo
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2018, 07:53
?dc
Nie wiem o co chodzi..wczoraj przy porannej toalecie mialam smuge krwi uznalam to za 1dc, ale potem caly dzien nic sie nie dzialo (chodzilam z wkladka).
Dzisiaj 25dc i nadal czysto. Moj brzuch wskazuje ze @ czeka za rogiem.
Wyglada na to ze wydluzyl mi sie cykl w tym miesiacu, ale to dobrze bo przeciez czekamy na te kariotypy
.
Weekend 
Pierwszy zastrzyk cetrotide dany. Nie lubię ich wolę te wieczorne nie wiem czy w cetrotide igła jest bardziej tępa bo gorzej było się m wbić a co za tym idzie bardziej bolało
Mam nadzieję że się uda bo nie wiem czy zdecyduje się na drugą stymulacje
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2018, 10:11
Święta, święta i po świętach... został niesmak. Fantazjowaluśmy ze Starym, a żeby tak iść tylko na te dwie wigilie, a na pozostałe dni zabaradykować się w domu. Nie dziwię sie, że coraz więcej ludzi wyjeżdża.
Niestety został kwas i tak jak Marti pragnę zapomnieć. W skrócie: dzieci mojej siostry moga wszystko bo są małe, kłócić sie i drzec w niebigłosy zwłaszcza kiedy moja spi. i nikt nie spieszy aby je wyciszyc ( rozumiem ze dziecko płaczę czy wpada w histerie ale jakas reakcja moglaby byc)a kiedy jej dzieci spia to trzeba fruwac w powietrzu, kiedys dostałam opieprz że za głośno otworzyłam furtke na podworku. Moja mama twierdzi, ze traktuje wszystkich sprawiedliwie. Nawet moj ojciec zauważył ze jednak nie. Kiedy chciałam wyciszyc mała w innym pokoju bo byla jednoczesnie głodna, spiaca i przebodzcowana to co chwile ktos wchodzil do pokoju i a to bylo krecenie głową z politowaniem ze mi dziecko tak placze a to weszła moja mama kiedy Młoda zasypiala na cycu i zaczela "radzic" zebym sie z nia polozyla. i caly wysilek w dupe, obudzila sie a mi skonczyla cierpliwosc. chcialam wracac do domu. wg mojej siostry powinnam sie leczyc psychiatrycznie. W moim rodzibnym domu jest tak ze nie wolno sie odezwac tylko trzeba sie na wszystko godzic, przytakiwac, a ja stawiam pewne granice i nie godze sie na wszystko, zwłaszcza wtrącanie w moje życie. ale dużo by pisać.
Co do Młodej to rozszerzanie diety idzie dobrze. Wszystko muci. Karmienie idzie sprawniej, już sie tak nie brudzimy.
Kupy już są codzien a byly 1 raz na tydz.
Przy cycku swirowanie. Nieraz karmie na spiocha bo tak sie wije i wierci. Chce spac na rękach. w nocy poddalam sie i biore do łózka i podpinam pod cycka w razie potrzeby to i ja sie wyspie bo mam dosc trybu zombie.
A to wszystko przez zęby. wychodza dwie górnę jedynki. Biedne dziecko obgryza smoka dookoła zamiast ssać. Smaruje viburgel. Polecacie coś na ząbkowanie?
Szukamy też fajnej spacerówki bo odziedziczylismy sama gondole. a mloda na spacerach nie spi tylko obserwuje. Spodobała mi sie x-lander x-cities bo jest zwrotnaci nieduża, można swobodnie zabrac do sklepu, kawiarni. Ale chcemy jeszcze coś poogladac bo to kosztowny zakup.
Są też w mojej glowie mysli o drugim dziecku. jednak. i obawy. ale to na osobny wpis
Mialam wylewac dalej zale. Ale mi sie nie chce wracać do tego co chce zapomniec. U mnie metoda wyparcia sprawdza sie najlepiej 
Pozytyw Swiat tylko taki, ze Ola dostala same fajne prezenty. Niektóre na wyrost. Ale ja tak wolę. Np książeczki z serii Pucio czy ulica czeresniowa. Niby za wcześnie, ale juz ogladamy. Ola wylapuje detale, bo chce je łapać. Albo klocki drewniane. Nic teraz nie ułoży, ale maja rozne kolory i sie nimi bawi obracajac w raczkach, buzi itp. Klocki mule z ikei czy Simki ze smyka. Sorter.drewniany. puzzle 6cio elementowe drewniane sztuk 2. Od nas dostala pacynki (krokodyl, zaba, zyrafa) bo uwielbia śpiewanie, Podkladanie glosu i teatrzyki. Na ten pomysl wpadlam na gordonkach. Dostala tez maskotke duzego psa, skarpetki z grzechotkami i inne ksiazeczki dla.maluchow. ja jestem zadowolona 
A tymczasem.mam rozkmine. Jak wysiedlic Ole z naszej sypialni do jej pokoju. Do tej pory spała w dostawce do łóżka. Od ok 2 tyg spi ze.mna w łóżku, bo były gorsze noce. I teraz widzę, ze dostawka za ciasna sie zrobila. Jej łóżeczko nie zmiesci sie nam.do sypialni. Wiec.musi wyemigrować do swojego pokoju. Myslalam, zeby usypiac ja jak do tej pory w.lozku u nas i potem wynosic. Przez jakis czas spalabym na rozkladanej pufie na podłodze u Oli. Wybudza sie czasem z placzem. Albo szuka smoczka i trzeba szybko podac, zeby sie nie obudzila calkowocie.... jak to wygląda u Was dziewczyny? Macie jakis pomysl jak zmienic malej pokoj?
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 grudnia 2018, 17:19
Dziś po podglądaniu wyszło że rośnie mi na JP 7 pęcherzy i na JL również 7 pęcherzyków mam nadzieję że będzie szczęśliwa 7;)
Następne podglądanie w środę i wtedy będzie wyznaczony dzień punkcji
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 grudnia 2018, 23:18
Dziewczyny! Mimo, że już po świętach, życzę Wam wszystkiego co najwspanialsze
nasze święta minęły bardzo rodzinnie i wesoło. Macierzyństwo wychodzi mi co raz lepiej. Już za kilka dni Emi kończy 4 tygodnie... A ja kiedy myślę, że bardziej już nie da się kochać tego szkraba zaczynam nowy dzień i okazuje się, że przynosi on jeszcze więcej miłości i szczęścia. Cholera, to jest właśnie to... Już rozumiem o co w tym wszystkim chodzi, już wiem po co była ta walka. Wiadomo, są trudne chwile, szczególnie teraz kiedy zaczyna nam się pierwszy skok rozwojowy. Ale kiedy jest naprawdę źle odpalam swój pamiętnik na ovu, przypominam sobie jak wiele przeszliśmy, aby być w tym miejscu, w którym jesteśmy i od razu jest mi lżej. I od razu mam nowe siły do działania 
Uwielbiam być mamą tej kruszyny
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 grudnia 2018, 22:52
1dc
Tak, to jednak dzisiaj mam pierwszy dzien cyklu. Dwa dni temu znaki dymne, wczoraj czysto a dzis wodospad krwi..bardzo duzo krwi.
Zaczynam nowy cykl w oczekiwaniu na ivf.
PORAŻKA
Wczorajsza beta pokazała <0.5... To koniec naszych marzeń o dziecku będącym połączeniem mojej cząstki i cząstki m.:'(((
* prawie 5 lat starań,
* III inseminacje,
* III procedury IMSI,
* III transfery + 1 odwołany z powodu śmierci zarodków,
* niezliczona ilość kroplówek intralipidowych, scratchingów, zastrzyków, badań, połkniętych leków i innych zabiegów,
* tysiące kilometrów przejechanych, by spełnić marzenie o własnym dziecku (prawie 6000 tylko w ostatnim półroczu),
* kilkadziesiąt tyś. zł okupionych ciągłym wyrzeczeniami i stresami, że nie damy rady...
* rzeka wylanych łez, niemal rozpad mojego małżeństwa...
i to wszystko na nic:'(((
Nie umiem się pogodzić z tym, że nie będziemy mieć własnego dziecka, ale w końcu będę musiała... Serce mi pęka. Dziękuję Wam za wiarę, ale to już nie ma sensu.
Rozpoczynamy nowy etap - starania o adopcję, choć nie wiem czy powinnam skoro nie jestem jej pewna. Mamy już jednak swoje lata, m. bardzo chce, a to długotrwały proces, więc nie możemy zbyt wiele zwlekać...
............
Kurtyna w dół...
W ogóle nie mogłam w nocy spać. Wierciłam się i kręciłam z boku na bok próbując ułożyć się tak, żeby piersi bolały jak najmniej. Chciałam się przenieść na kanapę do drugiego pokoju, żeby chociaż Mąż się wyspał, ale stanowczo zaprotestował. Powiedział, że to nasze wspólne dziecko, wspólne dolegliwości i wspólnie przez to przejdziemy. Jak ja nie będę spała to on też
. Mówiłam już, że kocham wariata?
.
Zwlekłam się z łóżka dopiero po 11:00, od rana miałam mega mdłości, teraz się już trochę uspokoiło, ale czasami jeszcze mnie szarpnie. Leżałam sporo na lewym boku z głową wyżej (praktyka wyciągnięta ze szpitala, gdy miałam mdłości i wymioty po narkozach), pomogło mi to
.
Na szczęście teściowie nie za często przychodzą na górę, więc nie muszę się tłumaczyć ze słabego samopoczucia, jeszcze kilka dni i nie będę musiała niczego ukrywać
.
Czytałam ostatnio mój pamiętnik na Ovufriend i nie mogę wyjść z podziwu, że jedna blizna uniemożliwiała mi zajście w ciążę... Dwa lata łez, rozczarowań i załamań, przez bliznę o której nawet nie wiedziałam.
Ale na szczęście ją usunęli i mogę teraz cieszyć się ciążą
i wiem, że to głupie bo to jeszcze za wcześnie, ale należę do dość szczupłych osób i gdy leżę na plecach to po prawej stronie na dole widzę bardzo delikatne wybrzuszenie w porównaniu do lewej strony. Wiem, że być może to wzdęcie albo coś innego, ale często trzymam tam rękę
.
Dużo odpoczywam
, robię tylko to co niezbędne
. Teraz np. szydełkuję małego, śpiącego Dinozaura. Jak zobaczyłam wzór to nie mogłam się oprzeć
. Jak skończę to pokażę Wam zdjęcie 
Gdy jeszcze nie wiedziałam, że jestem w ciąży to chciałam moje wyszydełkowane maskotki przeznaczyć na WOŚP, ale teraz siedzą na komodzie i czekają na Maluszka

101015, spoko, nie chowam urazy. W 2019 mam zamiar sie pozbierac haha.
Teraz konam ze zmeczenia. Walczymy w przeprowadzka. Ok, tera widze, ze codziennosc z dzieckiem to plaza w porownaniu z przeprowadzką z dzieckiem haha.
Ja dziś po testowaniu. Negatyw... Czekam na @
28 dc
Czekam na okres. Nie ukrywam... psychicznie nastawiłam się w tym miesiącu na wigilijny, imieninowy, noworoczny prezent i już organizm zwariował. Ostatnio cykle króciutkie, a tu 28 dzień, testy oczywiście białe jak śnieg, którego u mnie nie ma i wciąż czekam na @.
Święta zleciały fajnie. Życzenia dziecka oczywiście usłyszałam od teściowej ale zrobiłam tak wymuszony uśmiech, że mam nadzieje, iż zauważyła, że te same życzenia co urodziny, imieniny, święta, noworoczne itd są już po prostu nuuuuudne 
Niech ten 2019 już się zacznie
nowy rok, nowa praca, nowe nadzieje 
Macie jakieś postanowienie noworoczne? Ja NIGDY żadnego nie robiłam... tzn chciałam rzucić palenie ale nigdy nie robilam z tego postanowienia. Z racji tego, że ten nałóg już dawno za mną to postanawiam dwie rzeczy:
1. Porządne ograniczenie jedzenia czipsów. Jestem od nich uzależniona gorzej niż od papierosów.
2. Więcej konstruktywnego spędzania czasu z mężem w ruchu, a co za tym idzie ograniczenie oglądania telewizora
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.