20dc
Jestesmy po wizycie. Doktorek zakwalifikowal nas do in vitro icsi, jak to powiedzial z ultraszybkim protokolem czyli krotki z antagonista. Wszystko tak szybko sie dzialo.. bylam przygotowana mentalnie na dlugi protokół. Wygląda na to, że jeszcze w lutym bedzie transfer. Ciesze sie a jednoczesnie okropnie boje porażki.
Dostalam recepte na dwa rodzaje zastrzyków, mam sie stawic na wizyte w 7dc. Bylismy ostatnimi pacjentami i niestety nie zalapalismy sie na kurs "klucia igla"do pani pielegniarki.
Ogolnie ze spotkania nie jestem zadowolona. Doktorek sie spieszyl, malo tlumaczyl i czuje sie niezaopiekowana. Musimy jeszcze raz pojechac na przeszkolenie i wykupic leki, bo apteka juz byla nieczynna.
Cieszy mnie natomiast ten krotki protokol. Wystarczajaco sie naczekalam na kariotypy:P
Nie rozumiem tego Ovufriend testy owulacyjne wyszły pozytywne, dzisiaj ostatni dzień płodny a owulacji jeszcze mi nie wyznaczyli. Cały czas jest napisane : owulacja nie została jeszcze wykryta. czy ktoś wie kiedy owulacje wyznacza? pod koniec cyklu? nie miałam też jakiegoś dużego skoku temperatury tylko o 0,1 stopnia wyzsza od podstawowej i utrzymuje sie na takim poziomie juz od czterech dni po spadku temperatury do 36,4. nie wiem co o tym myśleć.. martwie się troche, że nie doszło do owulacji i mam bezowulacyjne cykle....

Pada pada śnieg wiosno gdzie jestes tesknie.
Okresu narazie nie ma aleee brzuch mnoe dzisiaj bolal i sprawdzajac byla plamka krwi rozowej wiec jutro a moze w walentynki w sumie to takie czerwone swieto wiedziala kiedy sobie wybrac termin. Wczoraj tysiac mysli w glowie a co jak jest tam ktos ? Moje mysli czasami mnie zadziwiaja tak jakbym miala dwa wcielenia jedno sprowadza mnie na ziemie a drugie łudzi sie jeszcze ze moze nie trafialismy w dni plodne. Zdecydwanie wole ta osobe ktora mnie sprowadza na ziemie i patrzy na swiat realistycznie. Jesli nie czujesz nie podejrzewasz ze moze byc ciaza po prostu nie wmawiaj sobie ze moze objawy nie musza byc widoczne nie ma bata. Zostalo 3 miesiace do wyjazdu na wczasy no i dobrze ze maz tupnal noga bo ja mowilam a jak bedzie dziecko a maz a jak nie bedzie to co bedziemy czekac i lezec a zycie nam przeleci?
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2019, 07:55
Dawno nie pisałam
jestem szczęśliwa że los dał mi Synka. Jest mądry, śliczny, kochany - idealny!
Jednak szkoda że nie mogę mieć drugiego dziecka. Endometrioza jest okropną chorobą
z in vitro bez problemu zachodzę w ciążę, nawet jeśli podany jest bardzo słaby zarodek (druga ciąża najsłabszy zarodek - lekarze nie dawali szans że się przyjmie a jednak była ciąża biochemiczna), a naturalnie po prostu się nie da
Chcę podejść do drugiej procedury, jednak boje się że moje jajniki mogą temu nie podołać 
A marzy mi się jeszcze raz poczuć jak to jest mieć w środku nowe życie, poczuć ruchy, pokochać, poznać drugi raz...
Jestem wdzięczna Kamilkowi że dał mi możliwość poznać to uczucie, że dał mi możliwość zostać mamą!
Kocham Cię Synku nad życie!
21dc
Zaczynam odliczanie. Z mężem już swoje zrobiliśmy więc teraz tylko wszystko w rękach natury:) nie wiem czemu mi nie wyznaczyła Ovufriend owulacji ale wzrost temperatury jest, przytulanko było i testy owulacyjne wyszły pozytywne przez dwa dni więc trzymam mocno kciuki żeby się w końcu udalo ale staram się za bardzo nie nakręcać choć będzie z tym ciężko.. nie wiem jak ja zniosę kolejny cykl bez fasolki...
ehhh jeszcze 10 dni...
A i odebrałam wyniki prolaktyny i Tsh:
prolaktyna - 24.59 ( wart.refer. 1.30-25 ng/ml)
tsh- 1.286 (wart.ref. 0.25-5.00 uU/ml)
moje pytanie: Czy nie uważacie, że prolaktyna za wysoka? niby mieści się w przedziale, ale chyba za blisko górnej granicy.. badania robione w 5 dniu cyklu, w sumie w pierwszej fazie ona jest podwyższona..już sama nie wiem a wizyta u ginekologa 1 marca..
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2019, 12:19
Ciąża rozpoczęta 11 września 2018
WTOREK
Obudziłam sie dzisiaj z przeczuciem, że znowu nic z tego. Piersi przestają boleć... Jutro pójdę na krew, żeby mieć 100%pewności co do odstawienia Duphastonu... ale obawiam sie, że doskonale wiem jaki wynik zobaczę...
"26tc
"
13dc/14cs
Wczoraj byłam na kontroli owulacji. Jeden pęcherzyk w lewym jajniku 20x20mm. Dobrze, że choć jeden ale chyba te leki na mnie nie działają. Od razu po wizycie zastrzyk Ovitrelle i jeszcze działania. I teraz czekanie i już nic ode mnie nie zależy co ma być to będzie. Jak to się łatwo mówi. Tak jak w temacie zaczynam jakiś 26 tydzień ciąży. (Mam nadzieje, że nie urojonej jak co miesiąc). Tak właśnie wyliczyłam że jakoś już 26 tygodni żyłam jakbym była w ciąży (bo może akurat się udało) a później jest jak jest. Chociaż nie powiem bo kilka z tych tygodni na prawdę byłam w ciąży, ale tak krótko to było, że czasem się zastanawiam czy to była prawda. Dobrze, że mam teraz kilka rzeczy zaplanowane na najbliższe dni więc może nie będę tak myśleć i doszukiwać się objawów.
W tym tygodniu wyjazd do Zakopanego na narty z moim M i moją siostrą i jej chłopakiem 
Na pewno będzie wesoło! W tym roku chcę mieć cudowne walentynki! Nie tak jak w tamtym roku. Ten rok ma być lepszy!
36t4d
Za trzy dni ciąża donoszona (umownie
). W czwartek mam wizytę u gina z KTG. Zobaczymy co tam się dzieje. Może coś się już zaczyna rozwierać?
Jesteśmy gotowi. Ernest może wyskakiwać. Torby spakowane czekają, jedynie mój plan porodu nadal w powijakach. Nie do końca wiem czego chce i na czym mi zależy. Zastanawiam się też czy ten plan porodu faktycznie jest egzekwowany. To mój pierwszy poród i nie wiem czego mam się spodziewać. Nie wiem co myśleć o znieczuleniu zewnątrzoponowym. Miałam okazje kiedyś mieć taki rodzaj znieczulenia do zabiegu i szczerze to raczej nie chce go ponownie. Ale z drugiej strony co jeżeli ból będzie tak wielki, że już będę chciała WSZYSTKO byleby uśmierzyć ból? Wiem, że na pewnym etapie jest już za późno... Zresztą jak nie będzie anastezjologa na oddziale to i tak nie podadzą. I generalnie dużo mam takich rozkmin
Nacinanie krocza... chronić czy nie. Moja gin mówi, że bez sensu, bo jak pęknę to może to pójść w kiepskim kierunku
Miałam w planach robić masaż krocza żeby je przygotować, ale sprawia mi to zbyt duży dyskomfort i się poddałam. Może robię coś źle.
Kupiliśmy wózek. W ostatniej chwili zdecydowałam się na używany, bo rozsądek przeważył. Słyszałam od wielu osób, że te wózki głęboko-spacerowe nie są fajne na dłuższą metę i że później warto kupić po prostu spacerówkę. Bo lżejsza, mniejsza itp. Wzięliśmy więc na początek używany mutsy nomad, który rozkłada się do spacerówki. Ale za pół roku będę mogła bez wyrzutów sumienia kupić wypasioną spacerówkę. Bo tak gdybym wydała na wózek ponad 3 koła to byłoby mi szkoda pieniędzy na pewno.
Już jakiś czas temu ból kręgosłupa zupełnie minął i końcówka ciąży jest dla mnie względnie wspaniała póki co. Dalej chodzę z psiakami na długie spacery, sprzątam, gotuje, wiąże buty, schylam się, dobrze śpię
Także oby tak pozostało do samego końca.
Sugar.
Dieta nie jest restrykcyjna.3l wody dziennie, odstęp między posiłkami 5h. Chyba ze pójdę spać o 2 w nocy to mogę 4ty posiłek. Węglowodany do dwóch pierwszych posiłków. Nabiał nie wykluczony. 2 porcje owoców dziennie po 1 i 2 posiłku. Orzechy jesli mam miec opóźnienie w godzinie posilku. Tabela dozwolonych niedozwolonych produktów i komponuje codziennie. Za jakiś czas będzie kontrola wynikow. A w miedzyczasie wejdę na dietę redukcyjną, bo u dietetyka nie wyladowalam z problemem insulinoodpornosci tylko z nadwagą. Więc jedno leczymy, drugie eliminujemy
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2019, 10:39
Przyszły wyniki posiewu... wszystko ok, nie ma żadnej bakterii- czyli co, chyba zaczynamy!!!
24 DC piersi zrobiły się dziwne- ciężkie, swędzące, twarde, wrażliwe na dotyk i mega mocno pieką... Brzuch nie boli tylko od czasu do czasu podobnie jak piersi. Czy to Aromek przed @ tak działa czy to podwójna dawka ovitrelle?? Dziwny ten cykl.... Aaa i jeszcze ciągle odbija mi się wszystko i mam dziwny metaliczny posmak w ustach (nawet tuż po umyciu zębów czy wypiciu kawy lub herbaty).
wiem, że nie wszystkie z nas tutaj są wierzące, ale czuję potrzebę napisania tego. Dziś mija rok, kiedy podeszliśmy do IUI, i w wyniku czego stał się wielki cud, który właśnie niewinne śpi obok mnie. O tej rocznicy uświadomiłam sobie dopiero teraz, kilka minut po tym, jak postanowiłam, że znów zacznę odprawiać modlitwy by w przyszłości, doświadczyć jeszcze raz tego cudu, a które były mi bliskie gdy staraliśmy się o Filipka. Kończę ostatnią modlitwę, i jakoś patrzę na datę w telefonie i wtedy olśniło mnie, że to. było rok temu... życie zatoczyło okrąg. Jeszcze dzisiejsza @. Może to wszystko przypadek, ale w moim życiu jest ich coraz więcej. Pozwala mi to wszystko zrozumieć, że to ma sens...
Dziś jestem szczęśliwa, silniejsza strachem i niepokojem, który przeżywałam rok temu.
Filip to duży chłopak, urodził się z wagą 4060, 58cm. Miałam cc ze względu na podwyższone tętno małego w ostatniej fazie porodu. Bycie mamą to trudne zadanie, zwłaszcza pierwsze tygodnie, gdy wszystko jest nowe i powoduje strach o kruszynę. Pomimo to, daję sobie radę i jestem szczęśliwa... a teraz nieśmiało zaczynam marzyć o kolejnym dziecku. Jednak ze względu na cesarkę, możemy zacząć starania nie wcześniej jak pod koniec roku.
Wczoraj pierwsza wizyta w tym cyklu z cyklu "Monitoring".
Brałam Clostilbegyt od 5-9dc . Niestety w żadnym jajniku nie urosło praktycznie nic (są dwa pęcherzyki po 11mm w każdym jajniku) więc ciężko określić czy coś w tym miesiącu wyniknie. Jeszcze dostałam informację że to ostatni cykl z CLO - i że trzeba poszukać przyczyny niepowodzeń ponieważ 95% pacjentek biorących Clo zachodzi w ciąże w ciągu 6 miesięcy. Super być tak wyróżnioną, że jestem tym 5%

Dzisiaj mąż ma wizytę u androloga z wynikami .
Mężulek zrezygnował z gorących kąpieli, sauny, pilnuje żeby nie nosić komórki w kieszeni ani nie trzymać laptopa na kolanach. Zmniejszył tez intensywność treningów - trenuje triathlon i treningi miał nie raz wyczerpujące. Boje się że będzie musiał z tego zrezygnować
a wtedy wiem że będzie mu bardzo ciężko bo to jego pasja.
Kupiliśmy też arsenał suplementów - Supramen, wit B, C, D, omega3 6 9, maca, burak (żelazo).
WYNIKI:
czas upłynnienia (min): 20 (wartość referencyjna: <60)
objętość (ml): 3,0 (wartość referencyjna: >= 1,5)
pH: 8,1 (wartość referencyjna: >= 7,2)
lepkość (+, ++, +++): + (wartość referencyjna: +)
aglutynacja (-, +, ++, +++): - (wartość referencyjna: -)
agregacja (-, +, ++, +++): - (wartość referencyjna: -)
KONCENTRACJA
koncentracja plemników (mln/ml): 27,0 (wartość referencyjna: >= 15)
koncentracja plemników w ejakulacie (mln/ejakulat): 81,0 (wartość referencyjna: >= 39)
RUCHLIWOŚĆ (%)
plemniki ruchliwe (P+NP): 44 (wartość referencyjna: >= 40)
ruch postępowy (P): 22 (wartość referencyjna: >= 32)
ruch niepostępowy (NP): 22 (wartość referencyjna: >= 32)
plemniki nieruchliwe (NP): 56
MORFOLOGIA (%)
plemniki prawidłowe: 5 (wartość referencyjna >= 4)
plemniki nieprawidłowe: 95
Koncentracja komórek okrągłych (mln/ml): 0,3 (wartość referencyjna: <= 5)
Rozpoznanie: asthenozoospermia
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2019, 12:00
Usłyszałam dziś od serdecznej kumpeli, która wie o naszych zmaganiach, że myślała o mnie. Doszła do wniosku, że się zmieniłam, spoważniałam i stałam się mniej wyluzowana.
Myślałam, że tylko ja to widzę i czuję, że dobrze się ukrywam. Niestety, to wszystko widać. I do tego jeszcze kwestia urlopu: przez to życie na odległość, urlop wykorzystuję na zwykłą codzienność, a nie na urlop gdzieś hen hen daleko. Nawet jeśli to daleko jest 100 km od domu, to inaczej się odpoczywa, niż planując kilka zwykłych dni w domu z Mężusiem. Coś w stylu sprzątanie, pranie, prasowanie, odkurzanie, kolacja, obiad.
Walka rzuca mi się na mózg. Możliwe, że sport pozwoli mi to odkręcić, a możliwe, że będzie coraz gorzej. Nie chcę, żeby było coraz gorzej. Nie chcę tracić siebie.
Na razie pijawek nie będę miała, zostawiam je sobie na deser po antykach.
A co fajnego u mnie. Kupiłam na walentynki mojemu ulubione perfumy + golarkę, taki prezent. Do tego zakupiłam bilet do kina na 16 lutego ( planetę singli 3) do tego dnia pójdziemy na jedzonko chińskie 
Będą to pierwsze walentynki od dawien dawna choć na 14 bo mój będzie w pracy.
A ostatnio uzależniłam się od serialu (telenoweli). Ale sama tego chciałam.
Od razu przypominają mi się czasy jak chodziłam do szkoły średniej i mieliśmy wycieczkę wtedy zwykle wieczorem w granicach 18 siadaliśmy na świetlicy i oglądaliśmy telenowele pamiętam ze leciała wtedy Paloma.
I codziennie wtedy siadałyśmy i oglądaliśmy, potem zaczął się zbuntowany anioł ale to już w domu.
A kiedy poszłam na studia nie miałam czasu na oglądanie. A tak w telenowele wciągała mnie moja babcia. Przyjeżdżała do nas i razem oglądaliśmy pamięta Fiorellę, Luz claritę itd. I tak się zaczęło.
Niestety skończyłam studia nie mogłam nigdzie znaleźć pracy a tu brak doświadczenia itd. Byłam załamana.
chodziłam strasznie znerwicowana i gorsza od innych. Tato nawet próbowała mi znaleźć pracę po znajomości, ale jak to ludzie oszukiwali, straciłam nadzieję. wpadłam w depresję. Chodziłam jak wrak człowieka. Do tej pory pamiętam to uczucie.
Któregoś dnia weszłam do neta szukając telenoweli stwierdziłam ze może ona mnie uratuje. I tak znalazłam się na 3 forach internetowych i tam poznałam 2 wspaniałe osoby - facetów z którymi do dziś mam kontakt. Było nas więcej, ale niektórzy kontakt urwali. I jeszcze kochana Pani Ania kobitka która kupowała telki a potem mi podsyłała
Wspaniała kobieta do tej pory ze sobą rozmawiamy. Choć minęło od tego czasu 9 lat.
I wtedy zaczęło się oglądanie, nagrywanie i wspólne rozmowy o bajkach. I tak o tym sposobem wylazłam z depresji, a pracy jak nie było tak nie było. Pamiętam te 6 lat wtedy było okropne.
Potem udało mi się znaleźć pracę po moich ślubie rozpoczęłam pracę, nie podobała mi się. Chciałam zajść w ciążę aby z niej uciec, ale życie dało inny scenariusz. 1,5 roku pracowałam na agencji potem zatrudnili mnie na firmę i tak minęło rok w sumie w lipcu będzie 3 lata jak tu pracuję, przez ten czas wiele się zmieniło polubiłam swoją pracę, dostałam podwyżki.
Mam nadzieje ze mnie zostawią i od października dostane umowę na czas nieokreślony.
A jak pisałam wcześniej szukałam sposobu aby przestać myśleć całkowicie i dosłownie o staraniach i stwierdziłam że jak się uzależnię od bajek to mi się to w 100% uda.
A więc wpadłam na pomysł oglądnięcia tłumaczonych telek 1 telka miała 12 odc przetłumaczonych z 80 w tydzień obejrzałam nie miałam co robić. Doszłam do wniosku ze nie tedy droga znalazłam serial który ma 112 odc i jest cały. to więc stwierdziłam zobaczę 1 odc jak będzie mi się podobał to oglądam, to było 2 tyg temu w weekend.
obejrzałam 1 odc potem 2 i skończyło się na 10 i to jednego dnia z tym ze odcinki było 25 minutowe, od 11 zaczęły się 45 min. I tak dziennie po 1-2 odc oglądałam. W ten weekend przeszłam samą siebie 6 odc pod rząd. A do pracy niewyspana. Chodzę teraz po 23 spać. Wczoraj były takie ciekawe odc ze 3 naraz. Jak tak dalej będzie to do połowy kwietnia skończę baję, już mam kolejną w planach.
Ale nie myliłam się teraz tylko myślę iść do domu, swoje zrobić a potem o 20 do łóżeczka i 2-3 odc ukochanej bajeczki.
Jeszcze coś muszę zrobić aby zacząć ćwiczyć, bo ochoty nie mam a ciężko mi się zmusić.
I znów zaczęłam jeść słodycze to kolejne uzależnienie 3 miechy byłam na odwyku, chyba za chrom się wezmę.
Rozwoj dziecka jest niesamowity
Jeszcze wczoraj rano nic nie kumał, a już wieczorem pokazywał żabki w trzech różnych książkach (gdzie jest żabka? O tu. I mama przyniose jeszcze drugą książeczkę tam też jest żabka! ) i budował z klocków megablocks...
(No dobra po prostu wpinal klocki na płytke - nic nie zbudował
)
Ależ jestem dumna 
Ale marazm.
Wczoraj pokłóciłam się z D. o.... barszcz. Tak mnie wkurzył (choć w sumie raczej wyolbrzymiłam wszystko w swoim chorym umyśle- ale jak o tym myślę, to wcale nie- i słusznie się wkurzyłam)- aż się popłakałam. I wkurw trzyma mnie do dzisiaj. Dzisiaj oziębłość- więc wkurzyłam się jeszcze bardziej. I w sumie ciesze się ze pojechał na dyżur.
Kurcze było tak dobrze, a jakoś ostatnio nie umiemy zaskoczyć rytmu.
Tak się czasami zdenerwuję, że serce mi kołacze jak szalone. Teraz siedzę sama, Hanka spi, D.nie ma a mi serce kołacze jak powalone.
Hanka dzisiaj jak nigdy wstała o 6.00 - tzn budzi się o tej godz, karmi i zasypia do7.00. Ale dzisiaj od 6 spiewała, wzięłam ją do łóżka, ok.7 zrobiła się marudna, wiec próbowałam ja uspac- awantura do 7.30, wiec wstałyśmy, ubrałam ja- jednak awantura na spanie. Zasneła i spała do 8.30 i poprzesuwały się drzemki. Generalnie, ona jest jak zaprogramowana, i tak np. przychodzi czas drzemki o 15- i ona czuje, ze czas spac, a spać się jej nie chce (jakkolwiek to brzmi) no i złości. Ogólnie dzień był cieżki i znowu się popłakałam z tej bezsilności. Tak wiec marazm.
W niedziele mam urodziny, co roku robiłam małą imprezę a w tym roku mi się nie chce.
no nie do konca tak jest Lentilko.
jem 3 posilki. owoc jest czescia jednego z dwoch pierwszych dan, ale wazne aby na koniec.
co do insulinoodpornosci. u mnie dlugie przerwy maja nie wplywac na skoki cukru tak znaczaco, moja krzywa byla bardzo ladna i cukier swietnie spadal. a wydluzone przerwy miedzy posilkami maja sluzyc zbijaniu insuliny, ktora dla odmiany opornie na krzywej spadala. kazdy posilek pomiedzy glownymi/przekaska/lub nawet woda z cytryna pobudzaja trzustke i watrobe, dlatego nie moge jesc pomiedzy, aby pozwolic insulinie opadac. tzn moge tylko wode pic.
tak troche laickim jezykiem, ale tak zrozumialam dietetyka. zreszta jak napisalam wczesniej, ta dieta jest indywidualna, to co mnie pomaga innemu moze zaszkodzic, dlatego nie chcialam pisac dokaldniej tez wyliczen gramowych posilkow.
waga ruszyla pieknie. minal tydzien i 2 dni od wizyty. wynik -3kg. jeszcze 19 i bedzie zajebiscie
co wdlug mojej dietetyk jest celem, bo taka wage miala nie w liceum, a jeszcze 5 lat temu po naszej wspolpracy
I po wizycie u androloga. Zrobił lekarz mężowi usg, obejrzał i wewnętrznie wszystko w porządku. Ilość morfologicznie prawidłowych nadrabiana jest ilością wiec tu nie jest zle według lekarza natomiast spojrzał trzeźwo na ruchliwość i powiedział ze tu trzeba popracować nad tym. Nie zbagatelizował sprawy mówiąc ze „nie z takimi wynikami i zachodzili w ciąże. „ Przepisał suplement i tabletkę na pobudzenie ruchliwości plemników która bierze się na 1h przed seksem.
Zabronił gorących kąpieli, sauny, komórka z dala i w czasie snu najlepiej żeby była na dole. Nie zabronił treningów (tutaj pewnie mąż poczuł ulgę ale i ja tez bo nie chciałam bardzo żeby zostało mu to odebrane) ale powiedział żeby nie były wysokiej intensywności i robić sobie krótkie odpoczynki. Światełko malutkie się pojawiło. Zobaczymy jak za 2miesiace będą prezentować się wyniki
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 lutego 2019, 21:07
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.