15 dc
TRANSFER.
Wstalam rano, bez nerwow i wiekszych emocji. Az sama sie sobie dziwie ze jestem taka opanowana. Transfer mial byc o godz.14.20. Pojechalam wczesniej autobusem do miasta i udalam sie do galerii handlowej. Lazilam troche po sklepach. O godz.13 bylam juz w klinice. Wygladalo to mniej wiecej tak:
- recepcja 2100zl
- wizyta u doktorka, pokazal nasze blastocysty. Zaplodnilo sie 8 szt i wybrano najlepszego.
- czekajac na transfer, do kliniki dojechal malz (nie bylo to konieczne ale chcial)
- zabiegowka, tym razem do ubioru byla juz tylko spodniczka, pilam duzo wody.
- sam transfer trwal moze 3min?? Bol taki jak przy badaniach cytologi/posiewu, czyli znosnie
- widzialam na ekranie jak doktorek umieszczal nasze babelki (doslownie tak wygladalo jak babelki) w jamie macicy
- po wszystkim przewieziono mnie na sale, lezalam 25min
- po wyjsciu zrobilam jeszcze progesteron wg zalecenia lekarza.
- kontyuacja przyjmowania lekow, a za 2 tyg test bety.
Jestem spokojna, czy to normalne? Cala ta nagonka i strach przed ivf to jakies zarty. Wszystko trwalo krotko bez wiekszego bolu.
Teraz czekamy
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2019, 18:02
Bardzo się rozpisuje
inaczej się niestety nie da 
Badania nie wyszły złe, ale pani immunolog i tak kazała brać leki i zastrzyki. Przegadaliśmy sprawę z Emkiem, decyzja zapadła, że skoro mamy jeszcze 2 próby refundowane to podchodzimy. W klinice kazali zadzwonić jak tylko dostanę @, umówią nas na wizytę i zaczynamy całą procedurę od początku. Okres nie chciał przyjść, z kliniki wydzwaniali czy już bo mamy kolejkę. Próbowałam wytłumaczyć że nie mam na to wpływu. Skoro nie chcą dać mi leków na wywołanie to musimy czekać aż @ przyjdzie sama. Przyszła po 64 dniach. Byłam w szoku, nigdy tak nie miałam. Pojechałam na wizytę zaczynającą stymulację. Machina ruszyła od nowa. Leki, zastrzyki, podglądanie. Każda wizyta u kogoś innego, frustrujące. Pod koniec stymulacji jedna z pań lekarek wygadała się, że mam torbiel. Jak tylko się zorientowała że nie mam o tym pojęcia zaczęła tłumaczyć,że koledzy nie powiedzieli bo jest mała i na pewno jeszcze się wchłonie. Wkurzyłam się. Kolejna punkcja, kolejne ok. 20 komórek jajowych pobranych. Tym razem nie ekscytowałam się ilością. Powrót do domu, czekanie na telefon kiedy transfer i wyjazd po nasze dziecko. Tym razem na pewno się uda. Przed transferem rozmowa z lekarzem. Niestety powtórka z rozrywki. Mamy tylko jeden zarodek. Pozostałe przestały się rozwijać
Po raz kolejny dostaliśmy kołkiem w łeb. Trzeba było szybko się pozbierać mamy przecież jedną kruszynkę. Transfer odbył się z problemami. Lekarz nie mógł umieścić kruszynki we właściwym miejscu. Próbował 3 razy. Zrobiliśmy przerwę. Lekarz wziął inną pacjentkę, ja zaczęłam chodzić po korytarzu, starałam się wyluzować i piłam wodę by pęcherz był pełny. Wróciłam na salę, poszło trochę lepiej ale nie bezproblemowo. Noc była tragiczna, miałam gorączkę, dreszcze, drgawki i rozwolnienie. Leżałam w łazience nago na zimnych płytkach. Nie miałam siły. Następnego dnie wracaliśmy do domu, rano poczułam się lepiej. Kolejny raz wykupiliśmy pakiet konsultacji telefonicznych, to był błąd. Pierwsze badanie bety 0,1 drugie 0,5 , trzecie badanie 3,1 pani konsultantka powiedziała, że to jeszcze nie ciąża ale coś się zaczęło dziać. Kazała za dwa dni zrobić kolejny pomiar bety. Pojechałam z mamą, przed wejściem do szpitala powiedziałam do niej,że byłabym w szoku jak coś by wyszło. Ona na to żebym się nie nastawiała i co wynik 12,1 CIĄŻĄ. Pani konsultantka na to że nie ma się z czego cieszyć, ciąża najpewniej uszkodzona, nie skończy się dobrze. Że co kuźwa???? Kobieto walczę 5 lat a ty mi takie bzdury opowiadasz??? Ja nigdy nie widziałam takiego wyniku. Ciąża, te cyferki pokazywały ciążę!!! Dodała jeszcze że jest 5% szans, że beta będzie rosła. 5% to ogrom dla mnie. Dodała jeszcze że mam się stawić w klinice za 2 dni i potwierdzić u nich wynik. Żałowałam potem że nie złożyłam skargi na nią. Jak można ludziom w naszej sytuacji mówić takie bzdury i to przez telefon!!! Zupełnie nie pamiętam tych dwóch dni, nic, zero. Chodziliśmy z mężem jak zombi. Pojechałam do Gdańska sama, Emek nie mógł. W życiu nigdzie nie jechałam tak długo, nawet do Zakopanego. Pobrali mi krew i czekałam na wizytę i wyrok. Modliłam się i błagałam by beta urosła. Czekanie dłużyło się w nieskończoność. Lekarz zaprosił mnie do gabinetu, okazał się tym samym co robił nam transfer. Ucieszyłam się na jego widok. Ledwo weszłam do gabinetu, nie mogłam utrzymać się na nogach. Wyraz twarzy miał kamienny. W końcu się odezwał. 115,2 ładnie pani Joanno. Co??? Co do mnie mówisz??? Zorientował się, że nie dociera do mnie co mówi. Zapytał nawet czy dobrze się czuje. A ja byłam w niebie, każda komórka mojego ciała wypełniona była szczęściem. Jesteśmy w CIĄŻY, udało się, w końcu, po tylu latach, cierpieniach udało się. Będziemy mieli dziecko. Pamiętam tylko jak mówił kiedy mamy udać się do naszego lekarza na serduszko. Jeszcze wspomniał, że nie ważne w jakim tempie rośnie beta tylko liczy się ze wzrasta. Wyfrunęłam z gabinetu, zadzwoniłam do Emka i wykrzyczałam mu w słuchawkę że się udało. Popłakaliśmy się, powiedział do mnie "mamo" a ja do niego "tato". Nasza euforia, szczęście i radość rozlewała sie na wszystkich. Emek wyszedł po mnie żeby mnie odebrać z dworca. Był tylko on, nikogo innego nie widziałam, jak w filmach rzuciliśmy sie sobie w ramiona. Szczęście, szczęście dookoła szczęście.
Czwarta strona pamiętnika. Nie przypuszczałam, że tak to zejdzie.
Marzec i nadejście wiosny jakoś przyśpieszył i tak też w naszych staraniach to wygląda. Wcześniej pisałam, że przełożono nam o ponad miesiąc wcześniej wizytę w Poradni Genetycznej. A w piątek Mężuś dostał smsa, że wizytę u lekarza ma w poniedziałek (czyli dziś), a nie w piątek
szybko trzeba było zrobić badania hormonów.
Wyniki:
estradiol: 74,17 (spadł w porównaniu z tym sprzed 2 tygodni o 20,87%, ale nadal przekracza normę męską, która jest do 44)
progesteron: 0,25 (spadł w porównaniu z tym sprzed 2 tygodni o 34,21%, ale nadal przekracza normę męską, która jest do 0,2)
testosteron: 9,1 (spadł w porównaniu z tym sprzed 2 tygodni o 18,75%, mieści się w górnej granicy normy do 9,23).
Także teges, także ten.
Lekarz na wizycie powiedział, że: zareagował dobrze na zaproponowane leczenie. FSH sprzed 2 tygodni przekracza normę, ale w ocenie lekarza, wynika to z tego, że organizm sam próbuje się wyregulować. Estradiol i progesteron spadają wolno, ale niektórzy tak mają i to jest ok. Testosteron zapewne jeszcze troszkę spadnie, ale nie powinien wrócić do poziomu startowego (około 2 jednostki). Mężuś pogadał też na temat ewentualnego rezonansu - zdaniem lekarza, na razie nie jest to konieczne, ale gdyby Mężuś się uparł, to proszę bardzo. Skoro jest reakcja na leczenie, to nie ma guza. No i ciekawostka w kwestii helicobacter pylori i przeciwciał przeciwplemnikowych. Lekarz powiedział, że helicobacter powoduje przeciwciała przeciwplemnikowe u 3% kobiet oraz u 6-7% mężczyzn. Jego zdaniem powoduje on powstawanie przeciwciał przeciwplemnikowych z komórek NK wtedy, gdy plemników jest mało. Komórki NK nie potrafią w takiej sytuacji rozróżnić, czy mają do czynienia z plemnikiem czy helicobacterem. Natomiast, gdy plemników jest dużo, potrafią rozróżnić i nie powodują powstawania przeciwciał przeciwplemnikowych, tylko przeciwciała przeciwko helicobacter. W ocenie lekarza, Mężuś powinien sprawdzić czy po kuracji hormonalnej produkcja plemników ruszyła. Jak ruszyła - nie przejmować się helicobacter. Jeśli nie ruszyła - przejąć się helicobacter i wyleczyć, bo leczenie antybiotykami jest mniej obciążające niż leczenie sterydami. My akurat i tak jesteśmy w trakcie leczenia helicobacter, to była raczej rozmowa - z czego to gówno wynika. I działanie nowych specyfików na helicobacter nie powoduje niszczenia plemników, ale powoduje, że składniki odżywcze, z których się one budują nie wnikają w ciało i plemniki nie mają z czego się zbudować.
Kontynuacja leczenia w zmniejszonej dawce, przełom marca/kwietnia badanie nasienia. Po badaniu nasienia i hormonów - wizyta u lekarza.
Ja czekam na @. Myślałam sobie, że może nie przyjdzie, może się udało. Ale dziś już czułam brzuch. Tak fr@ncowato czułam brzuch. Zobaczymy. Teraz jak biorę antybiotyki to może nawet lepiej byłoby gdyby się nie udało.
Jeśli @ przyjdzie: monitoring pomałpowy.
Z życia pozastaraniowego: złożyliśmy projekt na wstawienie okien i wykonanie stropu w Urzędzie Miejskim- przerabiamy strych na lokal mieszkalny. Czekamy na decyzję, a w międzyczasie czytamy o oknach. Plus Mężuś od tygodnia jest na diecie dr Dąbrowskiej - na schudnięcie i utrzymanie w ryzach cholesterolu. Wstępnie chciał iść na 2 tygodnie, żeby jednak 40-dniową dietą nie robić dodatkowego zamieszkania hormonom. Na wadze nic się nie zmieniło, ale widoczne jest (nie zmierzyliśmy na początku) w obwodzie talii i brzucha. Żałujemy bardzo, że nie mamy porównania z tym, jak wyglądały te obwody przed tygodniem. W zakresie sportu - ponieważ dotychczasowe treningi na siłowni i w domu nie przyniosły rezultatu w postaci utraty wagi i w miarę szybkiej poprawy sylwetki (różnica była zauważalna, ale dla Mężusia za mało), to wrócił miesiąc temu do uprawiania sportów walki. A mi po miesiącu wspinania tyłek się poprawił, łydki nabrały kształtów, siły w rękach przybyło (nie na tyle, by samodzielnie słoiki odkręcać ;P), nawet, jak to Mężuś stwierdził z przemiłym wyrazem zaskoczenia na twarzy - boki piersi się ujędrniły
Szanowna Lożo Szyderców - proszę się nie śmiać, mi raczej nie ma co wisieć, za chuda jestem na takie rzeczy, a pączki z Tłustego Czwartku nie poszły w cycki, i jak się okazało można było co nieco poprawić
na jogę w dalszym ciągu śmigam - w ramach relaksu, rozciągania, poznawania ludzi, nauki spokoju. Te "ciężarówki", od których to miałam się pozarażać ciążą - cóż została utworzona dla nich odrębna grupa. Liczę na szybkie dołączenie do tej grupy.
Rano spadek temperatury 36,64 wprawie w południe dostałam okres także ….
1 dc !!! 13 cs
Czy mam plan na ten cykl? Uzupełnię brakujące badania.
Suplementacja, trzymanie diety, dołączę delikatna aktywność fizyczna. Ale to delikatna co by znowu cykl nie zwariował 😬
Z nowości zakwasze sobie pochwę hahaha🤣😂🤣😅 Kuźwa sama już nie wierzę w to co mówię 🤭🤭
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2022, 14:29
4tydz 5 dni
Mam wyniki bety:)
1782
Chyba ładny wynik, niestety nie powtórzę badania, bo nie mam kiedy. Poczekamy do wizyty.
Zrobiłam też TSH i FT4 i tu już gorzej. Tsh 2,3 ft4 1,92 ft4 za wysoko,norma w 1 trymestrze 1,62.
Glukoza spoko 91,40. Takiej dawno nie miałam:)
Zmartwila mnie ta tarczyca, wizyta u Endo dopiero w kwietniu ale napisałam do babki maila przez medicover. Muszę czekać do środy na odpowiedź, czy zmieniamy dawki Letroxu.
A i progesteron 23,02 ng/ml.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 marca 2019, 23:10
Wczoraj byl zwariowany dzien kupilam buty okazalo sie ze w domu mnie uciskaja pojechalam wymienic na wiekszy rozmiar bo jakbym obciela metke to koniec, wymienic nie mozna. Przyjechalam do domu na styk i szukalam umowy z silowni w celu wypowiedzenia latem powinno sie spedzac jak najwiecej czasu na powietrzu juz kiedys biegalam i nie ma nic lepszego bo w zamknietych pomieszczeniach nie dotleni sie tak organizmu
troche mi przykro bylo bo polubilam chodzenie na silownie ale jeszcze mam dwa miesiace
oczywiscie nie zdazylam na zajecia zdrowy kregoslup wiec zostaly maszyny orbitrek wioslarz rowerek w sumie ponad 1 h cwiczen potem sauna naszczescie przestalam sie przejmowac tym ze zaszkodze fasolce baaa jakiej fasolce jeszcze jakby ona tam byla
dlatego zyje pelnia zycia nie zamartwiam sie nie obwiniam. W zyciu duzo rzeczy mi sie nie udalo ale tez duzo sie udalo uwielbiam swoja prace zmianowa naprzyklad wczoraj wszyscy prawie wszyscy
musieli isc do pracy a ja spokojnie sobie spacerowalam po galerii mojej ulubionej kupilam smoothie z mango banan jablko jogurt rewelacja polecam
poprzymierzalam rzeczy powachalam perfumy spotkalam sie z siostra a dzisiaj na przyklad mam na 14 do pracy inni pewnie pobudka o 6 szybkie sniadanie make up i do pracy u mnie luzik spanko do 7;). Wczoraj ogladalam z mezem film o bokserze co ciekawe oczywiscie w filmie pojawil sie epizod ciazy dziecka calowania w brzuch mezowi powiedzialam ze trafil z filmem ale ogolnie oboje sie z tego osmialismy i oczywiscie nie dotralismy nawet do polowy w momencie gdy ogladamy fim obojgu nam chce sie spac zazwyczaj to ja pierwsza drzemie potem maz zasnelismy na kanapie przykryci kocykiem nad ranem wstalam i polozylam sie do lozka
W sobotę robiłam makijaże do sesji, wyjazd na hotel o 7.15, wyszłyśmy z niego o 19.55 czyli 5 minut przed planowanym końcem się wyrobiłyśmy 
Kobiety były przeróżne, jedna znajoma, pani terapeutka od uzależnień, fryzjerka, tipserka, dziewczyna po zmniejszeniu żołądka, Panie po 40. Każda coś w sobie miała..swoją historię..
i z każdą bez problemu nawiązywałam rozmowę. Już pod koniec byłam wyczerpana... na makijaż i ogarnięcie włosów schodziło mi jakaś godzina, godzina piętnaście.
Plecy w dupę właziły, na dodatek zimno było mi w stopy od podłogi i ból jajnika. Tylko nie domyśliłam się, że ten jajnik boli na okres, bo przecież byłam w trakcie brania duphastonu..a myślałam,że od zimna,choć może coś w tym też było.
Po końcu pracy podsumowując, niby zarobiłam ładnie za te 12 godzin, ale patrząc na wkład jaki w to wszystko włożyłam, na drogie kosmetyki,których używam, stwierdziłam że jednak troche się narobiłam, a za włosy i makeup wzięłam grosze w porównaniu z moją pracą.
Ale okej, zobaczymy jak to będzie w przyszłości.. postanowiłam,że zacznę kupować tańsze kosmetyki,a nie podkład za 129zł w jednym kolorze
a typy i odcienie skóry są przecież różne.
A jednym słowem, mój okres mnie zaskoczył. Nie wiem dlaczego, ale nigdy tak nie miałam,że podczas brania duphastonu dostałam okres. Liczyłam na wtorek wieczór/środa. Niestety nie znam się w tym temacie czemu było inaczej niż zwykle.
Metforminę biorę. Siofor500 od Truskavvkowej i jeszcze załatwiłam sobie na zaś 2 x 120 tabl., jakaś lewa recepta, zapomniałam że ktoś coś może załatwić
Ogólnie rzecz biorąc, czuję się dobrze, ale mam masakre w gębie po kawie! Nawet jak o niej pomyśle to aż niesmak mam. No szkoda, bo kawę lubię 
Pojechałam dziś do pracy, ale niestety teść musiał mnie odwieźć,bo pomimo tramalu byłam zgonem człowieka, takie miałam okropne bóle..czy kiedyś mi się to skończy?wrrrrrr....
Robię wtedy ciepły termofor..daje mi to takie cudowne ukojenie:)
Na 16.02 mąż ma do neurochirurga, zobaczymy co mu tam wyśpiewa.. i czy da mu wreszcie skierowanie na operację,a nie na rehabilitacje po raz trzeci.. (po których mu gorzej)bo już się biedny męczy że i ja mam dość 
No i oznajmiam wszem i wobec,że niedługo przechodzę na fioletową stronę, tam do tych brzuchatych, co mają mdłości, rzygają i pakują torbę do szpitala miesiąc przed 
Taki o mam plan!
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/96061a4ecc84.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lutego 2015, 22:56
nie wiem co mi sie dzieje z tym okresem. Zawsze był obfity, a teraz tylko plamienia juz 4 dzien. Do dupy
24dc
Miałam sen, że przyszła @ wiedziałam to chociaż nie sprawdzałam.. Obudziłam się z uczuciami, które nabyłam we śnie smutek, niechęć do wszystkiego, żal... Pięknie się zaczął dzień -.-
Oby faktycznie sny się nie spełniały.
Ale za to temperatura podskoczyła
Wczoraj był spadek, a dzisiaj w górę!
Wczoraj miałam takie śmieszne/dziwne uczucie na dole brzucha jakby skurcze?
Modlę się aby to była implantacja, oby modlitwy zostały wysłuchane.
Widzicie, jak to się plecie... Po tej piątkowej becie już się poddałam, chciałam leki odstawiać, ale lekarz mi nie kazał - póki beta rośnie, brać leki! No to brałam, w weekeend zrobiłam dwa sikańce i wyszły dużo dużo ciemniejsze niż ten robiony w czwartek. Więc w poniedziałek zrobiłam znowu betę. I ta dam! - 123.7!
Także jeszcze walczymy 
że jeden i ten sam wpis...
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2019, 11:02
wyskoczył 3 razy i nie dał się usunąć >
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 marca 2019, 11:03
Wczoraj wróciłam do bromwrgonu, ale tylko cwiartke. Zobaczymy jak ten cykl przejdzie.
Dzisiaj mozna dopiero dostac do głowy pogoda raz deszcz raz słońce na poczatku plany byly koszula wiosenna ale ten wiatr brrr nie lubie zimna....
3 dpt. Obudziłam się z płaczem. Już sama nie wiem czy we śnie czy na jawie to było, ale gadalam z bąbelkami. Mówiłam im, że wszyscy tu na nie czekają. Mama, tata, babcia, dziadek, ciocie i wyjkowie. Chyba schizuje. Ciężko będzie się z nimi pożegnać.
W tolacie lutinus zabarwiony na różowo, ale czy to coś znaczy ?
Święta Rito wyproś łaski dla mnie u Pana Boga i pozwól mi cieszyć się macierzyństwem.
Wariuje. To na pewno.
U tesciow. Emil przeszczesliwy! Biega za kuzynami, ciagle chce głaskać psa, obczaja wszystko. Cały dzień na podworku. Piaskownica, samochodzik-jezdzik, kawa w kawiarni ze znajomymi, lody. Slonce spalilo mi czoło! Kurde, chyba dzieciaka do zlobka poślę, on kwitnie w towarzystwie.
NIEDZIELA
Dziś 2dc. Miesiączka bolesna i obfita jak zawsze... Jedyne co to nie mialam skrzepów dzisiaj. No chyba, że jutro się pojawią... Zobaczymy... Rozpoczynamy cykl pełen nadziei.... już się go boję, już się boję wracać do starań i do tego emocjonalnego kołowrotka... wcale mi tego nie brakowało... Byli u nas znajomi... przynieśli ciasto... auć skusiłam się na jeden kawałek
kurde... reszte wywaliłam do kosza, żeby mnie znowu nie skusiło
już widzę tę twarz całą w pryszczach od tego jednego kawałka
Wizyta ustalona - 15 lipca godzina 17. Doktorek zaczął przyjmować popołudniami - super sprawa, nie będę musiała tłumaczyć się w pracy.
Wczoraj widziałam dużo bocianów. Jeden leciał wzdłuż naszego auta, a drugi stał na środku asfaltu i nie zamierzał zejść. Musieliśmy zatrzymać się przed Nim a on wolnym i niechętnym krokiem zszedł na pobocze. Mam nadzieję że to dobry znak 
Już 35 dni Nowenny Pompejańskiej za mną.
16dc
Dzien po transferze. Ogolnie czuje sie dobrze, jedynie w nocy wystapily bole podbrzusza, ktore mnie obudzily. Trwaly chwile i ustapily. Bylam na spacerze (u was tez tak cholernie wieje?), zrobilam lekkie zakupy, przygotowalam obiad i odpoczywam. Mam zamiar dbac o siebie przez te dwa tygodnie.
@jeheria zapytala o urlop. Na cala procedure wypisalam 3 dni wolnego: na pt punkcja, na pon transfer i na dzisiaj odpoczynek i wszelkie ewentualnosci. Pracuje przy biurku, niczego nie dzwigam, potencjalne zagrozenie jest znikome. Zatem jutro ide z kropkiem do pracy
.
Wczoraj z malzem przeliczylismy na oko koszt ivf. Wyszlo nam ok 10tys ( nie wliczalismy wszystkich wizyt w klinice oraz badan do in vitro czyli kariotypy, posiewy itd)
Nie znosze przyjmowania luteiny dopochwowo, nieprzyjemne i niewygodne. Wiem jednak ze taka forma przyjmowania leku jest najlepiej wchlaniana przez organizm.
Zdaje sobie sprawe, ze to dopiero poczatek mojego dwutygodniowego czekania na wynik, ale jestem o dziwo spokojna. Nie ślęcze w internetach wyszukujac kolejnych historii staraczek. Mam nadzieje ze wytrzymam bez swirowania do konca.
W mojej rodzinie nikt nie wie o ivf, wszystko trzymamy z małżem w tajemnicy-tak postanowilismy. Powiem szczerze,że dobrze mi z ta decyzja. Nie znioslabym ciaglych pytan, nerwow mamy, i ich zmartwien.
Nie twierdze ze to jest najlepsze rozwiazanie, ale wybralismy dla siebie najbardziej komfortowa sciezke.
Maluda jest coraz bardziej kumata.. Lubi oglądać kolorowe książeczki.. Z chęcią chwyta ulubione zabawki, ogarnęła jak je dłużej trzymać.. Najbardziej śmieszy mnie piłka z tasiemkami.. Chwyta za tasiemki i próbuje ją zjeść.. Widok kosmiczny bo piłka jest wielkości jej głowy:-D przekręca się na jeden boczek.. Na drugi próbuje ale jeszcze nie wychodzi.. Bardzo lubi mojego tatę.. Na sam dźwięk jego głosu się śmieje
robi się coraz bardziej społeczna, lubi nowych ludzi, z chęcią się im przygląda i zagaduje po swojemu: aaa, eee, hee.. To ostatnie brzmi jak hej Ty!
Wytrwale odkladam ją popołudniami do łóżeczka na drzemkę i jest przeróżnie ale awantury są coraz mniejsze:-D a czasem nawet nie ma:-D zauważyliśmy też że mimo że się obudzila trzeba kilka razy jej podać smoczek i uśpić na kilka minut.. Takie jeszcze 5 minut.. Jak poranne drzemki taty na budziku
wtedy jest spokojniejsza 
I jak ją ostatnio ważyłam miała 6900!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.