17.05.2019 - 5tyd 1d
Wyniki badań z drugiej tury:
- Beta-hCG 3151 mLU/mL
- progesteron 19,76 ng/mL
Wyniki badań z trzeciej tury:
- Beta-hCG 6188 mIU/mL
- progesteron 18,32 ng/mL
Przyrosty bety jak na moje oko są OK chociaż widać ze zwolniło bo przyrost między II a III badaniem już tylko 97% ( a pomiędzy I i II byl wzrost 167%) - ale wszystko nadal w normie wiec się nic nie martwię.
Natomiast martwi mnie ten progesteron- ciagle spada. Niewiele bo niewiele ale jednak tendencja spadkowa jest.
W piątek byłam na pierwszej wizycie u mojego lekarza prowadzącego. No i pięknie sobie zweryfikowałam opinie pierwszego lekarza. Nawciskał mi głupoty
! I się stresowałam!!!
Endometrium grube- 25mm
Szyjka rozpulchniona i zasiniona czyli ewidentnie ciążowa
Jedynie problem jest z ciałkiem żółtym w jajniku- to z niego wynika problem z moim progesteronem. Nie jest do końca wydolne - a i ten problem był mi znany bo przy stymulacjach w 7dpo osiągałam zazwyczaj wartość 13ng/mL w progesteronu.
Wiec obstawiono mnie lekami - Duphaston 2x1 i Luteina dopochwowo 2x1
Musimy dotrwać do wytworzenia się łożyska! I choćbym miała dziennie przyjmować ciężarówkę leków- będę to robić jeśli będzie taka potrzeba
A no i najważniejsze po wizycie!
Mamy pęcherzyk ciążowy 7,5mm odpowiadający 5tyd 3d (czyli jesteśmy 2dni do przodu) i pęcherzyk zoltkowy wewnątrz. Zarodka niestety nie udało się ki zobaczyć 
Ale kosmowka ładna i równa wiec wszystko w porządku u kropeczka.
Następne odwiedziny kropeczka zaplanowane na 30.05 - mam nadzieje już się zobaczyć moja kruszynko i zobaczyć Twoje bijące serduszko 
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2019, 18:39
22+1
Jesteśmy po wakacjach, wróciłam z naladowana bateria na maxa 😍
Jestem taka szczęśliwa, brzuszek coraz bardziej zauważalny, kilka osób w Grecji zaczepiło mnie pytaniem: "chłopczyk czy dzieeczynka?" Albo "który tydzień?", coś pięknego.. móc pochwalić się moim Cudem pod serduszkiem.
Mała kopie coraz mocniej! Tatuś pod ręką wyczuwa córeczkę już wyraźnie, jego uśmiech jest nie do opisania! Mam nawet kilka filmików, które ukazują jak brzuszek już faluje 
Jeszcze tylko 2 dni i zobaczę moja dziewczynkę.. ach, byle do środy 

Hanka nadal nie siedzi.
Od wczoraj pełza- tzn tak śmiesznie podciąga się
Dzisiaj powiedziała mama- wiadomo, że "tak jej wyszło" ale było to cudowne.
W związku z tym, że Mama bywa u nas często (nosi, tuli, wymysla takie zabawy, że nie wierzę ile ona ma lat
), trochę też sadzamy do zabawy Haneczkę- po trzeciej drzemce jest koszmarna. Jojczy, nic jej nie interesuje- tylko noś, albo posadź i zapewniaj atrakcje.
Dzisiaj D.już mnie wkurzył. Kurcze wiadomo, że łatwiej jest ją nosić przez godzinę niż słuchać jojczenia, ale jak jesteśmy same to ja po prostu nie mam ani sił,ani chęci, ani czasu jej nosić bo jojczy- a ona ewidentnie wymusza to. Co z resztą jest niesamowicie śmieszne bo marszczy nosek, otwiera buzię, pokazuje zęby- przestaje patrzy na efekt, udaje, że płacze... serio 9 msc dzieci tak robią?!
Nosz, wczoraj już nawet w chustę nie dała się zawiązać- a to się wyginała, a to ręke wyciągała, a to kopała nozkami, myślałam ze oszaleje.
Dzisiaj to samo, po czym po kąpieli, godzinę baraszkowala w łóżku- a to mnóstwo buziaczków, tulaski, próba włożenia palców do buzi mamy, a to piszczenie, a o 18- już "mamao mamao ledwo na oczy patrzę, zajmij się mną i choćmy spać".
Kokon wrócił do łóżeczka. Ja nie wiem co mówią mądre głowy o spaniu tak dużych dzieci w kokonie, ale ona będzie spała do 30 w nim. Tzn dzisiaj wrócił pierwszą noc i zobaczymy czy tam prześpi noc. Chciałabym żeby D.wrócił już do sypialni.
Aha- gdy używam termomixa i np. coś miksuje i jest głośno, Hania chwyta się za ucho... 
Byłysmy na zozieraczkach i Haneczka głaskała małą po nóżce 
My mamy na zimowisku 2 zarodki, kat. 8A. Biorąc pod uwagę, że na lekach ładnie "zachodzę" w ciążę to możemy mieć bliźniaki... boli to moja psychikę trochę...
Ilez ja ostatnio jem... jak jem tak też wyglądam.
Aha, zaczynam się zastanawiać co z nocnym karmieniem po roku. Chciałabym skończyć po roku. Żywienie dzienne jest wiadome, ale co z nocami? Nie chcemy wprowadzać butelki. Ale czy ona ptzetrwa noc na np. kaszce? A jak w nocy mleko to jak jej podam? Ile tej kaszki musiałaby zjeść?
Znowu mamy problem z jazdą w foteliku. Ok. jest z 20 min. Później albo trzeba mieć kogoś do zapewnienia atrakcji albo jest histeria. Nawet gdy się zatrzymam, poprzytulam ja ( bo nie ma opcji nakarmienia bo poza sypialnia się nie da nakarmić piersią) to się drze. Boże gdzie ja robie błąd...
Następny fotelik chcieliśmy mieć też tyłem do kierunku jazdy, ale teraz już sama nie wiem.
Aha - mamy pol samochodu zabawek. W trakcie jazdy podaję jej jakies inne żeby się nie znudziła. Kija to pomaga. Ostatnio podawałam jej mus z tubki, ale zmieniły się swiatła i po prostu jej zostawiłam ten mus- ona brudna az po włosy, fotelik, pasy, okno- ale wroclysmy do domu (10 min) w ciszy...byo warto.
Jestem przeziębiona. Pogoda piekna, a ja chora.
Jakoś ostatnio mam ciężki czas. Nie mam siły wstawać do pracy, jestem ciągle zmęczona. Jak wracam do domu to zmuszam się do ćwiczeń na kręgosłup, bo męczy mnie ta rwa kulszowa. Byłam u fizjoterapeuty, kazał przychodzić raz na 3 miesiące, ale kazał mi ćwiczyć bo słabe mięśnie brzucha i pośladków... No to ćwiczę, ale później siadam na kanapie i gapie się w tv... Mam zjazd mocy. 😔
Dzisiaj przyszła @. Brzuch boooli, chyba gorzej niż te cykle przed laparo... Znowu się nie udało. Te kreski to był albo biochem albo ovi... Beta wyszła w 13 dpo 26 a próg 6,6 to bardzo nisko. Już to odchorowalam. To był chyba najgorszy cykl Staraniowy, zaraz po tym z pierwszą cb. Poczułam się jak nieudacznik życiowy. Jak gorsza kobieta. Teraz wiem że to było zupełnie bezpodstawne, ale tych emocji się nie dało stłumic. Zaczęłam się zadręczac tym, że nigdy nie zaznam szczęścia, nie będę mamą, nie doświadczę tak wielu rzeczy. A potem ktoś mi dał do zrozumienia, że halo kobieto ogarnij się! To, że własnoręcznie nie zajdziesz w ciążę i nie urodzisz dziecka nie znaczy, że nigdy nie będziesz mamą! Rozmawiałam wstępnie z emkiem i oboje się zgodzilismy z tym, że po 3 rocznicy wstępnie umówimy się na rozmowę w OA, a to już niedługo! I teraz zaczęłam tak myśleć, że to będzie pierwszy krok ku temu, żeby poznać nasze dziecko, którego jeszcze może nie ma na tym świecie, a może jest i gdzieś czeka na nas? Zdaje sobie sprawę, że ten proces jest bardzo trudny i długotrwały, ale chcę się tego podjąć. Nie ma sensu czekać dłużej... Może okazać się, że w ogóle odesla nas z kwitkiem, bo niektóre OA dopuszczają tylko pary które są małżeństwem przynajmniej 5 lat, tak więc i tak i tak musimy czekać. Chciałabym tylko zmienić charakter tego oczekiwania, adopcja jest dla mnie bardziej realna niż własna ciąża. Jak taka się przytrafi będzie cudownie i najlepiej, ale szansa że taki cud nastanie moim zdaniem jest niewielka. Muszę nauczyć się wyobrażać sobie swoje życie bez dziecka, inaczej niedługo wyląduje w pomieszczeniu bez klamek. Szkoda mi życia na to wieczne oczekiwanie, kiedy naprawdę mogłabym zrobić coś pożytecznego.
Robię to tylko że względu na laparoskopie i to wszystko co już poświęciłam - ostatnie dwa cykle starań... I akurat na wakacje dostanę @, taka nagroda na dobitkę,zeby nie było za wesoło. Trzeba będzie obstawiać się na wakacje luteina i dupkiem, żeby jakoś przetrwać, przynajmniej wiem że się to u mnie sprawdza. Jadę nad morze i zamierzam się w nim popluskac! Po wakacjach mogę zdychac!
19tyg+3dni
Ok, udalo mi sie umowic do lekarza na jutro. Bede spokojniejsza. Co do rodzaju bolu, to niestety jestem pewna, ze to skurcze (a nie gazy, cisniecie na pecherz...). Skurcze sa takie typowe: zaczynaja sie wyzej i schodza nizej. Dzis w nocy sie obudzilam i znow to mialam. To wlasciwie nie boli, ale jest takie nieprzyjemne. Wczoraj z tego stresu mialam male zalamanie nastroju; siedzialam i ryczalam. Maz pocieszal, ale po prostu musialam sie wyplakac. Dzieki za komentarze dziewczyny. A co do 'mniej i wolniej' to u mnie juz bardziej mniej i bardziej wolniej sie nie da :o) Ale wkurza mnie, ze nie moge zyc normalnie. Jak gdzies jade to musze taksowka, bo dojscie na komunukacje miejska juz mnie meczy (mam kilkaset metrow do przystanku), zakupy w markecie to dreptanie w tempie wolniejszym niz moj babcia (prawie 90 lat :o))... No ale nic, wytrzymam jeszcze kilka miesiecy, a potem bede biegac z dzieciakiem (mysle o takim specjalnym wozku do joggingu...).
Wczoraj rozmawialismy tez z mezem o planach na przyszlosc :o) O tym, ze za jakis czas bedziemy chcieli zmienic mieszkanie na wieksze (jak uzbieramy fundusze), o tym, gdzie bedziemy jezdzic na wypady wakacyjne, o psie, ktorego w koncu bedziemy miec (jak dzieciak podrosnie). Lubie takie snucie milych planow.
i jeszcze apel:
Siedz zwierzaku grzecznie w brzuchu i nie strasz mnie!!!
17 dc / 1 dpo
Lekarz potwierdził, że z dużym prawdopodobieństwem doszło do owulacji, z oceny usg dość niedawno. Chociaż od rana byłam pewna, że owu w tym cyklu nie będzie (pecherzyk mniejszy niż zwykle, brak bólu owulacyjnego, brak skoku temperatury, brak śluzu płodnego). Poszłam do lekarza aby usłyszeć wyrok, a tym czasem kamień z serca. Jest szansa. Oby tym razem los był łaskawszy..
Pęcherzyk 1,3 nieregularny kształt, lekko wypełniony krwią
Endometrium jak w pierwszej fazie cyklu
Temp +0,16 (ale nadal jest w obszarze niskich wartości)
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 maja 2019, 09:01
Po piątkowym i sobotnim USG dawki leków znacząco zmniejszone bo pęcherzyki wystartowały... Znaczna większość, jeśli nie wszystkie. Czekam na wynik estradiolu i dziś kolejne i chyba już ostatnie USG. Prawdopodobnie w środę punkcja, jeśli wszystko pójdzie ok.
Niestety Doktor obawia się przestymulowania i na sobotniej wizycie wspomniał o odroczeniu transferu 
Mam nadzieję, że nie będzie to konieczne. Czuje się już w miarę ok, wiadomo lekki dyskomfort jest bo jajniki są trochę powiększone ale nie dzieje się nic złego. Początkowo po zmianie puregonu na menopur był koszmar. Dwie nieprzespane noce... Ale po zmniejszeniu dawki jest już ok.
W tej chwili boję się tylko tego odroczenia. Nie wiem jak zniesie to moja psychika, jest mi ciężko. Człowiek nie zdaje sobie sprawy patrząc z boku jak wielkim obciążeniem dla kobiety jest in vitro. Wizyty co drugi dzień, zastrzyki, badania krwi... Dużo tego... Nie żałuje i nigdy nie będę że podjęliśmy decyzję o podejściu do procedury ale przyznaję, że jest to bardzo trudne doświadczenie...
Wczoraj pozbylam sie juz mysle ostatnich rzeczy na strychu ciuszki wrzucilam do pck bylo tez lozeczko sanki i jakas zagroda lozeczko rozwalilam sanki maz mial wyniesc ale wynioslam na plac rano sie okazalo ze moj tato z powrotem sanki przytachal do domu nie wiem czy on mi na zlosc robi czy co pytalam siostr biora jak nie to wyrzucam powiedzialy jasno nie biora. Nie oszukujmy sie skoro od 2 lat nie potrafie nawet zajsc w ciaze yo cudow nie bedzie jeszcze myslalam na poczatku ze to moze potrwac niestety nic poza in vitro nie jest w stanie nam pomoc a tez nie eiem czy in vitro pomogloby bo okazuke sie ze maz ma kiepskie nasienie a ja odrzucam ciaze
Dziś był u nas kierownik. My mamy kierownika w większym mieście. A my jesteśmy tzw filia.
Na początku jak od marca został naszym kierownikiem, wydawał się niesympatyczny taki bardziej jak to określić gestapo.
Ale z każdym spotkaniem poznajemy go lepiej.
Dziś nawet się śmieliśmy rozmawialiśmy o urlopach itd. nawet go polubiłam.
Dowiedzieliśmy się od niego, że 4 lata temu jak tu nie pracowałam jeszcze ta nasza spółkę mieli zlikwidować, ale wszedł PIS i zmienili się kierownicy na górze zaprzestali zwalniać ludzi i nasza spółka została.
A teraz myślą nad redukcja etatów, chcą wdrożyć oprogramowanie które pozwoli że wszystko sami się będzie zaczytywać i odpisywać. A my będziemy niepotrzebne.
I to by się zgadzało, czemu mi tak stają tymi umowami. Coś ma się zadziac na początku lipca, ale zanim to na całego wdrożą to mi dadzą kolejna umowę na rok a potem podziękują.
Czyli teraz wiem że dobrze robię podchodzac do ivf . Będę mieć czyste sumienie. Bo max mogę pracować do września - grudnia 2020.
Czyli chłopa na koniec sierpnia wysyłam na badania. I od września zacznę pomału. Tak aby październik/listopad zacząć wszystko. Bo gdybym miała podchodzić do szczepień to 3 miechy będzie odpoczynku.
Najważniejsze aby wychodowac dużo pęcherzyków, tylko czy przy moim AmH da radę.
Choć nie ukrywam że mam cichą nadzieję że w którymś z 3 cykli stymulowanych przy accofilu cudem zaskoczy.
Musze powiedziec ze Bromergon mi sluzy choc tak nie lubilam tego leku czuje sie taka wyluzowana jak go biore moze dlatego ze wiecznie mi slabo ... sytuacja z samochodem skonczyla sie tak ze podstawia mi dzisiaj zastepcze auto na miesiac wiec nie tak zle ale jak zawsze szkoda mi tylko tego czlowieka bo dostal mandat i punkty i jeszcze ubezpieczenie go ukarze wiec naprawxe mi szkoda bo przyjechal do pracy a tu jeszcze taki koszt.
Na wizycie przynajmniej zrobilam cytologie maz ma powtorzyc badania nasienia ponoc ruchomosc jest zla kolejny problem do listy ja zas ta prolaktyna...
Jutro wizyta, usg... Siedze jak na szpilkach.
Maleństwo rosnij, niech jutro serducho bije jak dzwon 🤞🤞✊✊
Hanka usiadła samodzielnie ♥️
PONIEDZIAŁEK
To juz jutro..... Aaaaaaa....!

troszke mnie tu nie bylo. pamietacie nas jeszcze? 
abym nie zapomniala, Ola stawia pierwsze kroczki. poki co przy kanapie w boki smiga bez problemu, do przodu przy podanych rekach stawia kroczki chwiejnie. niestety nauczyla sie wstawac w wozku przy odpietych pasach, to samo fotelik do karmienia. zwariowac mozna. wydaje mase nowych dzwiekow, ale mama nadal nie mowi
stan zebow bez zmian. nadal 4 sztuki, ale dwojki wyraznie zarysowane i juz prawie biale koncowki widac. zaczela byc bardzo interaktywna z innymi, na spacerach tez wiecej ja interesuje. juz idzie z nia "pogadac". czuje, ze to juz taka mala dziewczynka jest.
za nami wyjazd na Kos. bylo super. lot bez problemu. najwieksza atrakcja to bylo lotnisko. wszystko ja fascynowalo, zadne zabawki nie byly potrzebne. jadla tez piekne prowiant, jaki jej zabralam na droge. lot trwal 2,5 godziny. w jedna strone spala ponad 1 h, na pokladzie mnostwo dzieci tez placzacych, ale moje dziecie bylo super spokojne. kupilam jej pare badziewnych zabawek nowych na lot i to zalatwilo sprawe. w drodze powrotnej gorzej, bo organizacja greckiego lotniska pozostawia wieeeele do zyczenia. stalismy w 4 kolejkach, zero czasu na siku czy z zmiane pieluchy. dyskryminacja narodowa (Niemcy wpuszczani na lotnisko po ok 40 osob z kolejki, podczas gdy Polakow po 10 osob wpuszczano- tak tak, kolejka do wejscia na lotnisko tez byla). po wejsciu do samolotu okazalo sie, ze bedzie opoznienie max 30 min. okazalo sie, ze siedzielismy w bezruchu ponad godzine. wiec lot zamiast 2,5h trwal prawie 4h..... Ola tez spala po wystartowaniu, tez ladnie jadla zabrany prowiant, ale ostatnia godzina byla ciezka. trzeba bylo wymyslac rozne zabawy, zeby ja zajac. inne dzieci plakaly. na szczescie ona nie, ale nagimnastylowalam sie i bylam totalnie umeczona po tym locie. sam pobyt rewelacja. na pewno wrocimy tam, ale z takim raczkujacym dzieckiem nie jest latwo. noie mozna jej wszedzie wypuscic z wozka, bo sobie porani kolanka od raczkowania. wiec sporo czasu w wozku. osrodek ogromny wiec duzo spacerow, znalezlismy kilka miejsc gdzie mozna ja puscic, ale znowu zdalam sobie sprawe, jak dobrze jest byc w domu i jak dobrze mamy zorganizowana przestrzen. w domu moge zostawic Ole w jendym pokoju i wyjsc do kuchni. czasem bawi sie w miejscu, a czasem przychodzi do kuchni lub idzie do swojego pokoju bawic sie zabawkami. kontakty pozakrywane, nic niebezpiecznego na drodze nie stoi. a wGrecji non stop trzeba bylo uwazac co bierze, gdzie wlazi, czy nie spadnie / nie wpadnie itd itp. takze wyjazd udany, ale meczacy pod katem macierzynstwa i spostrzegawczosci. niechetnie chodzila nam tam na drzemki i nocne spanie. ewidentnie chciala byz z nami. wiec po powrocie odsypia teraz
i mamy drzemki az po 2h!!!! uwielbiam
jedzenie tam na szczescie bylo takie, ze nadal jadla sporo posilkow stalych, zawsze moglam jej wybrac gotowane warzywa, grillowana rybe czy mieso. ale nie ukrywam, ze jak wrocila do domu i dostala posilki ktore zna, to zajada z takim smakiem, ze az mi sie serce raduje 
w ta sobote urzadzam roczek Oli dla rodziny. takze kolejne wyzwanie
W niedzielę byliśmy na kursie pomocy pediatrycznej. Z czystym sumieniem zachęcam przyszłych rodziców do udziału w takim kursie. Mnóstwo teoretycznej i praktycznej wiedzy przekazanych przez ratowników. Najważniejsze, że każdy uczestnik miał szansę przećwiczenia również z użyciem AED na fantomach noworodkowych i dziecięcych.
Kurs jest odpłatny ale moim zdaniem to na prawdę dobra inwestycja.
kurcze kurcze...
wieczorem zrobiłam jeszcze jeden test Amil (czułość od 20) i kreseczka już bardziej wyraźna
https://cdn.ovufriend.pl/cms/File/gallery_tests/e482f559e9348f8c2ae8d0d9194a1d4c.jpg
na zdjęciu wydaje się być cieniem, ale w rzeczywistości jest wyraźniejsza...
Rano zrobiłam test Quixx ale to był w ogóle cień, z tym, że ten test ma mniejszą czułość, bo 25.
Dzisiaj byłam na becie, wieczorem wyniki...
boję się cieszyć.... jeszcze nie oznaczam pozytywnego testu na wykresie bo mnie za szybko przeżuci na ciążową stronę, a wolę być 100% pewna.. Jutro lecę do mojej gin 
Trzymajcie kciuki, żeby było wszystko ok i, żebym mogła spokojnie przejść na fioletową stronę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2015, 07:40
http://zapodaj.net/bf9eed82a57ec.jpg.html <a href=http://zapodaj.net/37f9711c76e71.jpg.html>IMAG112
[img][/img]
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2016, 22:32
Mieliśmy mieć we wtorek wizytę u doktorka, ale z przyczyn osobistych odwołał wszystkie wizyty tego dnia i wizyta będzie dopiero jutro. Nawet się tym faktem nie zmartwiłam, bo dobrze, że upłynie trochę czasu między jednym a drugim usg (heh, cały tydzień).
Czuję się nadal dobrze, a po południami nawet mi trochę brzuszek wywala. Ostatnio nieznajoma pani w naszym osiedlowym markecie mnie przepuściła w kolejce
Aż się zawstydziłam i mówię, że przecież jeszcze nie widać, a ona (mając w wózku na zakupy dwa brzdące, więc doświadczona kobietka) uśmiechnęła się i mówi - oj już troszkę widać 
W 7-10 tc strasznie mi się chciało spać już od popołudnia. Później mi ta faza minęła i nawet udawało mi się do 22 czytać książki albo oglądać filmy z mężem. Teraz znowu po 18 jestem nie do życia. Nic mi się nie chce robić, najchętniej bym leżała i odpoczywała (gdzie ta energia?)
Ten mój stan mnie irytuje, tym bardzie, że z natury bywam raczej sową niż skowronkiem.
Poza tym moje libido chyba się gdzieś po drodze zagubiło 
Aż mam wyrzuty sumienia wobec męża mego. Co prawda doktorek jeszcze nie dał nam zielonego światła na seks, ale przecież są różne formy okazywania o sobie czułości (pominę fakt, że doktorek mocno zaakcentował, że zakaz seksu mam ja, a nie mąż
), ale mnie się zwyczajnie nie chce, nie mam siły, chcę się tylko przytulić wieczorem i spać. Mam nadzieję, że to przejściowe...
Na koniec dodam, że zrobiłam się jakaś poddenerwowana. No dobra, ja zawsze jestem nerwowa i warczę na mojego święcie cierpliwego męża, ale ostatnio to nakrzyczałam na niego, bo zjadł ostatnie jabłko i się nim ze mną nie podzielił (jak nic kwalifikacja czynu na przestępstwo). Pfffffffff. Oczywiście później ładnie przeprosiłam a scysja, jak to u nas, trwała jakieś 10 minut, ale co nagadałam ,to nagadałam.
Jeszcze dwa dni i weekend 
Widzę nieśmiałą różową kreskę ale mocno wierzę, że jest prawdziwa
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.