Jakoś ostatnio mam ciężki czas. Nie mam siły wstawać do pracy, jestem ciągle zmęczona. Jak wracam do domu to zmuszam się do ćwiczeń na kręgosłup, bo męczy mnie ta rwa kulszowa. Byłam u fizjoterapeuty, kazał przychodzić raz na 3 miesiące, ale kazał mi ćwiczyć bo słabe mięśnie brzucha i pośladków... No to ćwiczę, ale później siadam na kanapie i gapie się w tv... Mam zjazd mocy. 😔

Dzisiaj przyszła @. Brzuch boooli, chyba gorzej niż te cykle przed laparo... Znowu się nie udało. Te kreski to był albo biochem albo ovi... Beta wyszła w 13 dpo 26 a próg 6,6 to bardzo nisko. Już to odchorowalam. To był chyba najgorszy cykl Staraniowy, zaraz po tym z pierwszą cb. Poczułam się jak nieudacznik życiowy. Jak gorsza kobieta. Teraz wiem że to było zupełnie bezpodstawne, ale tych emocji się nie dało stłumic. Zaczęłam się zadręczac tym, że nigdy nie zaznam szczęścia, nie będę mamą, nie doświadczę tak wielu rzeczy. A potem ktoś mi dał do zrozumienia, że halo kobieto ogarnij się! To, że własnoręcznie nie zajdziesz w ciążę i nie urodzisz dziecka nie znaczy, że nigdy nie będziesz mamą! Rozmawiałam wstępnie z emkiem i oboje się zgodzilismy z tym, że po 3 rocznicy wstępnie umówimy się na rozmowę w OA, a to już niedługo! I teraz zaczęłam tak myśleć, że to będzie pierwszy krok ku temu, żeby poznać nasze dziecko, którego jeszcze może nie ma na tym świecie, a może jest i gdzieś czeka na nas? Zdaje sobie sprawę, że ten proces jest bardzo trudny i długotrwały, ale chcę się tego podjąć. Nie ma sensu czekać dłużej... Może okazać się, że w ogóle odesla nas z kwitkiem, bo niektóre OA dopuszczają tylko pary które są małżeństwem przynajmniej 5 lat, tak więc i tak i tak musimy czekać. Chciałabym tylko zmienić charakter tego oczekiwania, adopcja jest dla mnie bardziej realna niż własna ciąża. Jak taka się przytrafi będzie cudownie i najlepiej, ale szansa że taki cud nastanie moim zdaniem jest niewielka. Muszę nauczyć się wyobrażać sobie swoje życie bez dziecka, inaczej niedługo wyląduje w pomieszczeniu bez klamek. Szkoda mi życia na to wieczne oczekiwanie, kiedy naprawdę mogłabym zrobić coś pożytecznego.

Robię to tylko że względu na laparoskopie i to wszystko co już poświęciłam - ostatnie dwa cykle starań... I akurat na wakacje dostanę @, taka nagroda na dobitkę,zeby nie było za wesoło. Trzeba będzie obstawiać się na wakacje luteina i dupkiem, żeby jakoś przetrwać, przynajmniej wiem że się to u mnie sprawdza. Jadę nad morze i zamierzam się w nim popluskac! Po wakacjach mogę zdychac!

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 12 lutego 2018, 09:18

19tyg+3dni

Ok, udalo mi sie umowic do lekarza na jutro. Bede spokojniejsza. Co do rodzaju bolu, to niestety jestem pewna, ze to skurcze (a nie gazy, cisniecie na pecherz...). Skurcze sa takie typowe: zaczynaja sie wyzej i schodza nizej. Dzis w nocy sie obudzilam i znow to mialam. To wlasciwie nie boli, ale jest takie nieprzyjemne. Wczoraj z tego stresu mialam male zalamanie nastroju; siedzialam i ryczalam. Maz pocieszal, ale po prostu musialam sie wyplakac. Dzieki za komentarze dziewczyny. A co do 'mniej i wolniej' to u mnie juz bardziej mniej i bardziej wolniej sie nie da :o) Ale wkurza mnie, ze nie moge zyc normalnie. Jak gdzies jade to musze taksowka, bo dojscie na komunukacje miejska juz mnie meczy (mam kilkaset metrow do przystanku), zakupy w markecie to dreptanie w tempie wolniejszym niz moj babcia (prawie 90 lat :o))... No ale nic, wytrzymam jeszcze kilka miesiecy, a potem bede biegac z dzieciakiem (mysle o takim specjalnym wozku do joggingu...).

Wczoraj rozmawialismy tez z mezem o planach na przyszlosc :o) O tym, ze za jakis czas bedziemy chcieli zmienic mieszkanie na wieksze (jak uzbieramy fundusze), o tym, gdzie bedziemy jezdzic na wypady wakacyjne, o psie, ktorego w koncu bedziemy miec (jak dzieciak podrosnie). Lubie takie snucie milych planow.

i jeszcze apel:
Siedz zwierzaku grzecznie w brzuchu i nie strasz mnie!!!

17 dc / 1 dpo
Lekarz potwierdził, że z dużym prawdopodobieństwem doszło do owulacji, z oceny usg dość niedawno. Chociaż od rana byłam pewna, że owu w tym cyklu nie będzie (pecherzyk mniejszy niż zwykle, brak bólu owulacyjnego, brak skoku temperatury, brak śluzu płodnego). Poszłam do lekarza aby usłyszeć wyrok, a tym czasem kamień z serca. Jest szansa. Oby tym razem los był łaskawszy..

Pęcherzyk 1,3 nieregularny kształt, lekko wypełniony krwią
Endometrium jak w pierwszej fazie cyklu
Temp +0,16 (ale nadal jest w obszarze niskich wartości)


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 maja 2019, 09:01

Po piątkowym i sobotnim USG dawki leków znacząco zmniejszone bo pęcherzyki wystartowały... Znaczna większość, jeśli nie wszystkie. Czekam na wynik estradiolu i dziś kolejne i chyba już ostatnie USG. Prawdopodobnie w środę punkcja, jeśli wszystko pójdzie ok.
Niestety Doktor obawia się przestymulowania i na sobotniej wizycie wspomniał o odroczeniu transferu :(
Mam nadzieję, że nie będzie to konieczne. Czuje się już w miarę ok, wiadomo lekki dyskomfort jest bo jajniki są trochę powiększone ale nie dzieje się nic złego. Początkowo po zmianie puregonu na menopur był koszmar. Dwie nieprzespane noce... Ale po zmniejszeniu dawki jest już ok.
W tej chwili boję się tylko tego odroczenia. Nie wiem jak zniesie to moja psychika, jest mi ciężko. Człowiek nie zdaje sobie sprawy patrząc z boku jak wielkim obciążeniem dla kobiety jest in vitro. Wizyty co drugi dzień, zastrzyki, badania krwi... Dużo tego... Nie żałuje i nigdy nie będę że podjęliśmy decyzję o podejściu do procedury ale przyznaję, że jest to bardzo trudne doświadczenie...

Wczoraj pozbylam sie juz mysle ostatnich rzeczy na strychu ciuszki wrzucilam do pck bylo tez lozeczko sanki i jakas zagroda lozeczko rozwalilam sanki maz mial wyniesc ale wynioslam na plac rano sie okazalo ze moj tato z powrotem sanki przytachal do domu nie wiem czy on mi na zlosc robi czy co pytalam siostr biora jak nie to wyrzucam powiedzialy jasno nie biora. Nie oszukujmy sie skoro od 2 lat nie potrafie nawet zajsc w ciaze yo cudow nie bedzie jeszcze myslalam na poczatku ze to moze potrwac niestety nic poza in vitro nie jest w stanie nam pomoc a tez nie eiem czy in vitro pomogloby bo okazuke sie ze maz ma kiepskie nasienie a ja odrzucam ciaze

Dziś był u nas kierownik. My mamy kierownika w większym mieście. A my jesteśmy tzw filia.
Na początku jak od marca został naszym kierownikiem, wydawał się niesympatyczny taki bardziej jak to określić gestapo.
Ale z każdym spotkaniem poznajemy go lepiej.
Dziś nawet się śmieliśmy rozmawialiśmy o urlopach itd. nawet go polubiłam.
Dowiedzieliśmy się od niego, że 4 lata temu jak tu nie pracowałam jeszcze ta nasza spółkę mieli zlikwidować, ale wszedł PIS i zmienili się kierownicy na górze zaprzestali zwalniać ludzi i nasza spółka została.
A teraz myślą nad redukcja etatów, chcą wdrożyć oprogramowanie które pozwoli że wszystko sami się będzie zaczytywać i odpisywać. A my będziemy niepotrzebne.
I to by się zgadzało, czemu mi tak stają tymi umowami. Coś ma się zadziac na początku lipca, ale zanim to na całego wdrożą to mi dadzą kolejna umowę na rok a potem podziękują.
Czyli teraz wiem że dobrze robię podchodzac do ivf . Będę mieć czyste sumienie. Bo max mogę pracować do września - grudnia 2020.
Czyli chłopa na koniec sierpnia wysyłam na badania. I od września zacznę pomału. Tak aby październik/listopad zacząć wszystko. Bo gdybym miała podchodzić do szczepień to 3 miechy będzie odpoczynku.
Najważniejsze aby wychodowac dużo pęcherzyków, tylko czy przy moim AmH da radę.
Choć nie ukrywam że mam cichą nadzieję że w którymś z 3 cykli stymulowanych przy accofilu cudem zaskoczy.

Musze powiedziec ze Bromergon mi sluzy choc tak nie lubilam tego leku czuje sie taka wyluzowana jak go biore moze dlatego ze wiecznie mi slabo ... sytuacja z samochodem skonczyla sie tak ze podstawia mi dzisiaj zastepcze auto na miesiac wiec nie tak zle ale jak zawsze szkoda mi tylko tego czlowieka bo dostal mandat i punkty i jeszcze ubezpieczenie go ukarze wiec naprawxe mi szkoda bo przyjechal do pracy a tu jeszcze taki koszt.
Na wizycie przynajmniej zrobilam cytologie maz ma powtorzyc badania nasienia ponoc ruchomosc jest zla kolejny problem do listy ja zas ta prolaktyna...

Jutro wizyta, usg... Siedze jak na szpilkach.
Maleństwo rosnij, niech jutro serducho bije jak dzwon 🤞🤞✊✊

anemic Wielkie chcenie ... 20 maja 2019, 15:56

Hanka usiadła samodzielnie ♥️

PONIEDZIAŁEK
To juz jutro..... Aaaaaaa....! boisie.gif boisie.gif boisie.gif

Marti... Goniąc czas 21 maja 2019, 12:25

troszke mnie tu nie bylo. pamietacie nas jeszcze? :)

abym nie zapomniala, Ola stawia pierwsze kroczki. poki co przy kanapie w boki smiga bez problemu, do przodu przy podanych rekach stawia kroczki chwiejnie. niestety nauczyla sie wstawac w wozku przy odpietych pasach, to samo fotelik do karmienia. zwariowac mozna. wydaje mase nowych dzwiekow, ale mama nadal nie mowi :D stan zebow bez zmian. nadal 4 sztuki, ale dwojki wyraznie zarysowane i juz prawie biale koncowki widac. zaczela byc bardzo interaktywna z innymi, na spacerach tez wiecej ja interesuje. juz idzie z nia "pogadac". czuje, ze to juz taka mala dziewczynka jest.

za nami wyjazd na Kos. bylo super. lot bez problemu. najwieksza atrakcja to bylo lotnisko. wszystko ja fascynowalo, zadne zabawki nie byly potrzebne. jadla tez piekne prowiant, jaki jej zabralam na droge. lot trwal 2,5 godziny. w jedna strone spala ponad 1 h, na pokladzie mnostwo dzieci tez placzacych, ale moje dziecie bylo super spokojne. kupilam jej pare badziewnych zabawek nowych na lot i to zalatwilo sprawe. w drodze powrotnej gorzej, bo organizacja greckiego lotniska pozostawia wieeeele do zyczenia. stalismy w 4 kolejkach, zero czasu na siku czy z zmiane pieluchy. dyskryminacja narodowa (Niemcy wpuszczani na lotnisko po ok 40 osob z kolejki, podczas gdy Polakow po 10 osob wpuszczano- tak tak, kolejka do wejscia na lotnisko tez byla). po wejsciu do samolotu okazalo sie, ze bedzie opoznienie max 30 min. okazalo sie, ze siedzielismy w bezruchu ponad godzine. wiec lot zamiast 2,5h trwal prawie 4h..... Ola tez spala po wystartowaniu, tez ladnie jadla zabrany prowiant, ale ostatnia godzina byla ciezka. trzeba bylo wymyslac rozne zabawy, zeby ja zajac. inne dzieci plakaly. na szczescie ona nie, ale nagimnastylowalam sie i bylam totalnie umeczona po tym locie. sam pobyt rewelacja. na pewno wrocimy tam, ale z takim raczkujacym dzieckiem nie jest latwo. noie mozna jej wszedzie wypuscic z wozka, bo sobie porani kolanka od raczkowania. wiec sporo czasu w wozku. osrodek ogromny wiec duzo spacerow, znalezlismy kilka miejsc gdzie mozna ja puscic, ale znowu zdalam sobie sprawe, jak dobrze jest byc w domu i jak dobrze mamy zorganizowana przestrzen. w domu moge zostawic Ole w jendym pokoju i wyjsc do kuchni. czasem bawi sie w miejscu, a czasem przychodzi do kuchni lub idzie do swojego pokoju bawic sie zabawkami. kontakty pozakrywane, nic niebezpiecznego na drodze nie stoi. a wGrecji non stop trzeba bylo uwazac co bierze, gdzie wlazi, czy nie spadnie / nie wpadnie itd itp. takze wyjazd udany, ale meczacy pod katem macierzynstwa i spostrzegawczosci. niechetnie chodzila nam tam na drzemki i nocne spanie. ewidentnie chciala byz z nami. wiec po powrocie odsypia teraz :) i mamy drzemki az po 2h!!!! uwielbiam :D jedzenie tam na szczescie bylo takie, ze nadal jadla sporo posilkow stalych, zawsze moglam jej wybrac gotowane warzywa, grillowana rybe czy mieso. ale nie ukrywam, ze jak wrocila do domu i dostala posilki ktore zna, to zajada z takim smakiem, ze az mi sie serce raduje :)

w ta sobote urzadzam roczek Oli dla rodziny. takze kolejne wyzwanie :)

Biene Ku dwóm kreskom 21 maja 2019, 14:29

W niedzielę byliśmy na kursie pomocy pediatrycznej. Z czystym sumieniem zachęcam przyszłych rodziców do udziału w takim kursie. Mnóstwo teoretycznej i praktycznej wiedzy przekazanych przez ratowników. Najważniejsze, że każdy uczestnik miał szansę przećwiczenia również z użyciem AED na fantomach noworodkowych i dziecięcych.
Kurs jest odpłatny ale moim zdaniem to na prawdę dobra inwestycja.

Żaniayarn Do trzech razy sztuka? 4 listopada 2015, 07:41

kurcze kurcze...
wieczorem zrobiłam jeszcze jeden test Amil (czułość od 20) i kreseczka już bardziej wyraźna

https://cdn.ovufriend.pl/cms/File/gallery_tests/e482f559e9348f8c2ae8d0d9194a1d4c.jpg

na zdjęciu wydaje się być cieniem, ale w rzeczywistości jest wyraźniejsza...
Rano zrobiłam test Quixx ale to był w ogóle cień, z tym, że ten test ma mniejszą czułość, bo 25.
Dzisiaj byłam na becie, wieczorem wyniki...
boję się cieszyć.... jeszcze nie oznaczam pozytywnego testu na wykresie bo mnie za szybko przeżuci na ciążową stronę, a wolę być 100% pewna.. Jutro lecę do mojej gin :)
Trzymajcie kciuki, żeby było wszystko ok i, żebym mogła spokojnie przejść na fioletową stronę.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2015, 07:40

Anika27 czekamy 8 stycznia 2016, 07:52

http://zapodaj.net/bf9eed82a57ec.jpg.html <a href=http://zapodaj.net/37f9711c76e71.jpg.html>IMAG112

f38be720c118c55832e8c8564f24ca3f.jpg[img][/img]49709398c2ce832f5ab932f33bbacda8.jpgDwa testy zrobiłam dzisiaj rano, w 31 dniu cykly, 11 dniu po owulacji według ovu, jak dla mnie owu była wczesniej czyli dzis byłby 13 dzien po.
Kurcze jestem w takim szoku i tak bardzo chce zeby to byla prawda...


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 stycznia 2016, 22:32

Mieliśmy mieć we wtorek wizytę u doktorka, ale z przyczyn osobistych odwołał wszystkie wizyty tego dnia i wizyta będzie dopiero jutro. Nawet się tym faktem nie zmartwiłam, bo dobrze, że upłynie trochę czasu między jednym a drugim usg (heh, cały tydzień).

Czuję się nadal dobrze, a po południami nawet mi trochę brzuszek wywala. Ostatnio nieznajoma pani w naszym osiedlowym markecie mnie przepuściła w kolejce :D Aż się zawstydziłam i mówię, że przecież jeszcze nie widać, a ona (mając w wózku na zakupy dwa brzdące, więc doświadczona kobietka) uśmiechnęła się i mówi - oj już troszkę widać :)

W 7-10 tc strasznie mi się chciało spać już od popołudnia. Później mi ta faza minęła i nawet udawało mi się do 22 czytać książki albo oglądać filmy z mężem. Teraz znowu po 18 jestem nie do życia. Nic mi się nie chce robić, najchętniej bym leżała i odpoczywała (gdzie ta energia?) :| Ten mój stan mnie irytuje, tym bardzie, że z natury bywam raczej sową niż skowronkiem.

Poza tym moje libido chyba się gdzieś po drodze zagubiło :|
Aż mam wyrzuty sumienia wobec męża mego. Co prawda doktorek jeszcze nie dał nam zielonego światła na seks, ale przecież są różne formy okazywania o sobie czułości (pominę fakt, że doktorek mocno zaakcentował, że zakaz seksu mam ja, a nie mąż :P ), ale mnie się zwyczajnie nie chce, nie mam siły, chcę się tylko przytulić wieczorem i spać. Mam nadzieję, że to przejściowe...

Na koniec dodam, że zrobiłam się jakaś poddenerwowana. No dobra, ja zawsze jestem nerwowa i warczę na mojego święcie cierpliwego męża, ale ostatnio to nakrzyczałam na niego, bo zjadł ostatnie jabłko i się nim ze mną nie podzielił (jak nic kwalifikacja czynu na przestępstwo). Pfffffffff. Oczywiście później ładnie przeprosiłam a scysja, jak to u nas, trwała jakieś 10 minut, ale co nagadałam ,to nagadałam.

Jeszcze dwa dni i weekend :)

Axon Cierpliwość 11 lutego 2021, 09:05

Widzę nieśmiałą różową kreskę ale mocno wierzę, że jest prawdziwa

Dziś 10dc od 3dc biorę estrofem 2x1 tabletka i dziś miałam również wizytę w klinice i podglaadowe USG
Endometrium ładne 8,1 mm jeszcze trochę podrośnie transfer umówiony na poniedziałek 13:30
W poniedziałek zabieramy ze sobą nasze ostatnie i jedyne dwa maluchy 2 dniowe
Dalej mam brać estrofem a od soboty luteinę 50 co 6 godzin zaczynając od 18:00 oraz luteinę dopochwową 100 co 12 h
Teraz musi być dobrze😊
oby tylko malce przetrwały rozmrozenie


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 maja 2019, 12:52

26dc 7dpo

Dzisiejszy dzień nie przyniósł nic nowego. Leżałam na kanapie czytając pamiętniki i oglądając telewizję. Nerwy trochę mi opadły, za to pojawił się jakiś smuteczek... Na samą myśl o zbliżającym się 11sto godzinnym dyżurze robiło mi się niedobrze.
Jednak teraz stwierdzam, że praca dobrze mi zrobi. To jedyna siła wyższa, która zmusza mnie by wyjść do ludzi. Nienawidzę tych dni kiedy wszystko widzę w czarnych barwach. Mam nadzieję że w pierwszej połowie cyklu znowu będzie dobrze.
Myślę, że z ciąży w tym cyklu raczej nici. Nie czuję nic szczególnego oprócz bólu w krzyżu. Piersi nabrzmiałe ale to normalne. Mam wrażenie że te dni od owulacji trwają wieczność 😨. Chciałabym mieć testowanie już za sobą...

Anuśla Musisz dać życiu szansę 11 lipca 2019, 08:27

Staniki kupione, 65g i 70f. Pani mnie mierzyla, przynosila staniory, poprawiala. Taka babska chwila, polecam iść do takiego salonu z brafiterka! Staniki tak piękne że nie mogę sie napatrzec, nie mialam wcześniej takich. Zaplacilam 400 zl, no cóż, żal dupe ściska, ale coś od życia trzeba mieć, piersi to ważna sprawa. Byłam dziś też na Prokocimiu, zrobiłam nk i cytokiny. W końcu! 670 zł za oba badania i do 10 dni wyniki. Pani pobierajaca krew anioł, mówiła, że jestem dzielna, litowala sie nad moją pokluta żyła, w której już zrost niezły jest ( od wypadku kluje sie tylko w jedna reke) i chwalila mnie nawet za to, że sie ładnie nawodnilam. Poczułam się jak dziecko:-) Ale jak zobaczyłam ile tam jest dzieci, jedno na wózku jechalo z maską na twarzy, Boże ile tam jest nieszczęścia. Ile dzieci przyjmuje chemie i nie ma dziecinstwa. Ilu rodziców placze w tej chwili. Trudne to życie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2019, 08:27

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)