Patryk ma rok miesiąc 4 tygodnie i dwa dn
dni
Mamy za sobą pobyt w szpitalu który kompletnie nic nie wniósł no może poza tym ze dziecko ma podwyższony cukier,zły wynik żelaza i lipazy. Te badania będę robić ambulatoryjnie nie chce więcej leżenia z dzieckiem w szpitalu. Człowiek polasil się na darmowe badania, nie powiem bo sporo kasy zaoszczedzilam. czekamy jeszcze na wynik wit d i badań na celiakie oby były dobre i skończyły się już te,, zabawy,,w szpital. Nadal nie mamy zębów dostaliśmy skierowanie do kliniki stomatologicznej w łodzi mamy jeszcze skierowanie do poradni fizjoterapeltycznej, ta na szczęście nie jest w łodzi uffff. Nadal nie chodzimy co mnie zaczyna martwić :-(no ten cukier waha się w granicach 93-99 w szpitalu raz miał 114.Na ta chwile obsetwujemy w przychodni
28 dc / 11 dpo
Dzień "cudownych" wiadomości..
Wizyta kontrolna u lekarza i tekst "ale patrząc na obraz endometrium nie wykluczałbym ciąży". Serio? Kiedy już się pogodziłam z tym, że nic z tego nie będzie, to lekarz odpala lont z dynamitem o nazwie nadzieja. Nie jestem, wiem to na 100%, od ostatniego czasu nie robiłam testu i nie robiłam bety, nie muszę. Po prostu wiem. Niestety czuje to każdą komórką ciała.
Informacja nr 2, nasz dawca wyjeżdża zawodowo za granicę w lipcu i wróci.. Chm.. no właśnie niewiadomo kiedy, a w sumie raczej nie wróci i będzie na tyle daleko, że o wizytach mogę zapomnieć..
Płakać mi się chce.. Nie wiem co robić, przedłużyć próby o kolejny cykl, czy odpuścić. Wszystko jest pod górę, tracę nadzieję, że kiedykolwiek będziemy mieli dzieci..
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 czerwca 2019, 09:28
Dzisiaj mąż zauważył na mojej nodze dziwne czerwone znamie, wraz z fioletowa otoczka. Ma ok 8 mm razem z otoczka. Spanikowalam. Mialam cos identycznego, w tym samym miejscu 2 lata temu, ale po kilku dniach zniknelo, nawet do dermatologa nie poszlam. Nie wyglada to dobrze. Jestem przerażona. Boże, nie dokładaj mi już...
Jeżu, milo, ze pytasz. Tak, mamy remisje. Skora fragmentami brzydkawa (nozki, ramionka, karczek) ale totalnie pod kontrola. Dieta bez bmk, probiotyk, lek na ergie, smarowanie i jakos ciagniemy. Wlasnie zamawiam Emilowi na dzień dziecka pizamke mustela (odzież nawilzajaca). A ogólnie to siedzimy w aucie i pedzimy do Gdanska po miesiacu u mamy mojej. Mdli mnie jak patrze w kom niestety a szkoda bo to dobry czas na napisanie czegoś dluzszego tu. Nocnikujeny dalej rewelacyjnie no ale to z domu napisze. Ah mamy juz mieszkanie we Wrocławiu, duze, fajne... Ale ja juz cicho poplakuje za hdanskiem...
17dc
Dzis po aplikacji Lutinusa, z godzinę później zaczęły mnie strasznie jajniki i podbrzusze boleć... Może za głęboko wsadziłam tabletkę. Wzięłam paracetamol, a później nospe na wszelki wypadek.
Krwi nie ma... Tylko ból... Leżę może przejdzie...
Ból towarzyszy mi lecz mniejszy, popołudniu nawet musiałam lecieć 2 razy do WC na dwojeczke. Nie wiem co to... Ale nospe i paracetamol mam 😁.
Przy aplikacji popołudniu lutinusa nic nie bolało mnie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 czerwca 2019, 18:33
Od 4 lat nic nie pisałam bo nie było o czmy. Starania zakończyły się niepowodzeniem. Od 3 lat borykam sie z mięśniakami i myśla ze musze poddac sie zabiegowi usuniecia całej macicy. Mieśniakow jest na tyle dużo ze lekarka zasugerowała mi wyciecie jej. Wiem, wiem igram z życiem zwlekajac z ta decyzja ale ona nie jest łatwa do podjecia. Pozatym moje małżeństwo przechodzi ogromny kryzys i nie wiem jak sie to skończy. Siedze nadal na wyspach brytyjskich i mam ich po dziurki w nosie ale juz decyzja zapadla ze jeszcze troche i zjezdzam na stałe do Polski. Jedyna rzecza co mi sie udało to rozkrecic troche swoja mala firme jestem stylistka paznokci ;)ktura nawet daje rade. Z tego sie ciesze i sprawia mi to ogromna frajde ze klientki wychodza zadowolone i chca ponownie wtacac na kolejne stylizacje.
Kamil ma już 14 m-cy...
Z dzisiejszego ranka. Wstałam o 6. Wypiłam kawę (zdążyłam cuuud), a potem zaczyna się - Kamil do cyca (dalej karmienie 10-15 minut), a potem pełen sił i energii zaczyna rozrabiać. Z szuflad w sypialni powyciągał ubrania, resztki kawy rozlana, baterie z pilota pewnie gdzieś pod łóżkiem.... Pies wyszarpany. Szybki prysznic (mąż pilnował dziecka), pranie nastawić, przebrać pościel małego, obudzić starszego syna, przygotować go do sprawdzianu z angielskiego (wczoraj nie zdążyliśmy wszystkiego, powtórzyć trzeba też słówka). Oczywiście w domu nie ma nic na śniadanie. Syn zjadł wszystko z lodówki i całą paczkę bułeczek maślanych. Mąż biegnie do sklepu. Większość czynności i tak robię z uczepionym do spodni młodszym synem
Oczywiście pies zdążył zwymiotować. Wytrzeć podłogi.... uhhh... biegania strasznie. Za chwilę do pracy (to jest nieco wytchnienia), a tu jeszcze włody mokre, pies nie wyprowadzony, dziecko chce iść spać, a starszy włóczy się za nami z kartkami z angielskiego, bo potrzebuje pomocy z someone,somewhere, anyone, anywhere itd... Czasem mam dość. Chętnie wysiadłabym z tej karuzeli, zatrzymała się na moment... A tu jeszcze dom się buduję, w sb mam egzamin na studiach podyplomowych i nie mam na nic czasu... Grrr... Oczywiście martwię się także o Kamila. Ma 14 m-cy i wciąż nie chodzi... To znaczy przy meblach, z pchaczem, za ręce nawet jedną chodzi, ale sam nie... Nie mówi prócz mama, tata, baba, ale nie wiem czy jest to świadome - za to non stop krzyczy. Aaaa - i pokazuje ręką co on chce. W dodatku pani z terapeutycznego przedszkola zwróciła uwagę na kształt jego głowy. Mamy iść na konsultację do fizjoterapeuty według niej... Zastanawiam się czy Kamcio się dobrze rozwija. Wydaje mi się, że powinien zacząć już więcej mówić, bawić się sorterem (on ściąga nakładkę na ksztłaty z pudełka i wrzuca klocki - za to kuleczki uwielbia wrzucać do wieży), nie umie jeszcze z klocków budować wieży - nawet nie próbuje, lubi za to przewracać wieżę. Ach - już sama nie wiem... Cały czas się martwię.
U nas ciężkie kladzenie na drzemki, mimo że śpiąca jak bąk. Że 3 lub 4 próby... W nocy milion pobudek. Obstawiam zęby .
Plus jest taki, że już stabilna jedna drzemka, dokładnie w godzinach o jakich dzieci w jej żłobku chodzą spać. Powoli układam rytm dnia wg grafiku żłobka, żeby było jej łatwiej się odnaleźć. Minus taki, że przez taki grafik nie możemy chodzić na gordonki, bo wypadają w drzemkę Oli.
Do tej pory nie spi całej nocy i są karmienia mlekiem o ok 19, 23, 4.
Ostatnio zaczekam dawać jej zupy na wieczór ok 18 zamiast ok 15 i dzięki temu po karmieniu o ok 19.30 mlekiem spi do ok 3. Czyli udało mi się wyeliminować jedno mleko... większych porcji niż 160 nie wypije. Odwraca główkę. Na siłę nie chce jej karmić.jak to zrobić, by oszczędzić żeby przed próchnica i wyeliminować nocne karmienia? Jestem bezradna. Woda nie da się oszukać.
Jeździ sie i po sciezkach i po wszystkim innym. Na glowe kask dla malucha (sic! Dopiero musimy kupic). Mamy dobra przyczepke, dobra amortyzacja (thule). To byl moj pierwszy rower od jesieni 2017 (ciaza) a jestem rowerowym freakiem. Kocham kocham kocham. Tesknilam.
Straszna noc za nami. Cos mu dolegalo. Drapal się i poplakiwal. Ssal i ssal. Nie spalam prawie nic. Ale zyje! Lece sie spotkac z kolezanka (ostatnie pożegnania ze wszystkimi przed wrockiem). Eej, serio nie ma tu zadnej dziewczyny z wroclawia? Nikogo nie bede tam znac! Z kim kawkowac? I na lody chodzic?
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 czerwca 2019, 11:36
Dzisiaj dzien dziecka no coz jak zwykle @ na dodatek w pracy mialam jeden paracetamol i zwijalam sie z bolu przez 3 h potem przeszlo ale co ja sie na zginalam skurcze jak nie wiem. Od wczoraj struta chodze mam konflikt z siostrazostawila u nas dziecko oczywiscie nic nie mowiac i juz miesiac jej nie ma mlofy pyskuje i ogolnie odechciewa mi sie wszystkiego i z drugiej strony mysle jakie sa plusy nie majac dziecka. Choc i tak wiecej znajduje minusow. Zaczelam sie modlic do Boga, zeby odebral ode mnie chec posiadania dziecka w koncu chce jakos funkcjonowac jeszcze mysle troche przede mna. Kiedy sie uczylam marzylam u ukonczeniu kiedy skonczylam marzylam o pracy kiedy mam prace marze o dziecko wszystko tak trudno mi przychodzilo praca tyle lat staran, meza myslalam ze juz nie znajde bo same dupki sie mi przytrafili a teraz juz 4 lata staran i mysle sobie ze fajniebyloby jakbym wczesniej dostala menopauzy skoro juz mam nie miec no to na co mi ten okres macie takie mysli? Takze skupiam sie na nauce pracy. Nastepny cykl odpuszczamy mamy dosyc to bedzie nasza 5 rocznica dokladnie w owulacje mam dosyc myslenia a moze teraz sie wstrzelimy no raczej nie wstrzelimy bo juz dawno bysmy sie wstrzelili najpierw szok zaprzeczanie pretensje az w koncu akceptacja ze jestem bezplodna im wiecej razy to powtorze moze w koncu zaakceptuje to i usiade na dupie.
Dodam jeszcze ze z mezem wybieramy sie do sklepu podzwonek do drzwi nie wiem czy to dobry pomysl dzisiaj wszedzie duzo dzieci to ich swieto jako dziecko cieszylam sie z tego swieta teraz sa one dla mnie strasznie smutne tak jak dzien matki ojca Boze Narodzenie a nawet zajaczek przezyc te wszystkie swieta.... no i moje najlepsze swieto no to chyba majowe i Nowy Rok nowe lany i nadzieje lubie tez Wszystkich Swietych bo czuje obecnosc zmarlych wtedy rzeczywiscie jade na groby i sie do teho przygotowuje taki ze mnie krejzol a Bozego Narodzenia od kilku lat tylko zeby odbyc zyczenia od taty ze zyczy nam dziecka choc wie ze juz to nie realne jemy i po wszystkim.
Pomimo iz mam cudownego meza ktory znosi moje humory i jesli doszloby do rozstania to tylko z mojej winy to czuje sie taka pusta w srodku i tego juz nie da sie zmienic.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 czerwca 2019, 12:38
26dc, 10dpt
Wynik bety 5! Wtf?!?!
Albo dziś się coś ruszyło albo po ptakach... A piątkowe plamienie 1godzinne było nie wiem czym?!?! Lub jutro już test wyjdzie... Najwyżej w środę jeszcze raz zrobię betę...
W sumie jestem 8 dni przed @... Trzeba mieć nadzieję że rozkręcić się... Inaczej zwatpie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2019, 12:55
Może nie tu, może nie teraz
Może to nic, muszę poczekać
Może ten czas wszystko naprawi za nas sam
Może o krok, będziemy zawsze
Może to nic, że czasem przygaśnie
Może ten czas wszystko naprawi za nas sam
I tak jak w moim śnie, będzie coraz lżej...
A, jeszcze a propos jedzenia.
Nie chce chwytać już do rączek - jedynie chleb i ogórek daje radę. Tak ładnie sobie radziła (jedynie cukinia ją brzydziła chyba bo robiła taki dziwny grymas i ciapkała rączką), a teraz nic. Nabierałam jej na łyżeczkę, a ona sama wkładała do buzi- teraz nie. Banana odgryza tak duże kawałki, że je wypluwa i szybko się zniechęca- muszę rozgniatać. Czy my aby na pewno się rozwijamy?!
Jeżyku, co do jedzenia. Ona stałych je dużo
I o tej 14 to normalny obiad jest. Żeby zobrazować, czasami dostaje jedzenie ze słoika, z tego dużego zjada 3/4 co przekłada się na objętość miseczki: zakryte całe dno, na wysokość ok, 2 cm. I tak też szykuję jej obiady jak gotujemy. Zjada wszystko. Kasze wieczorem podobnie. Wydaje mi się, że to sporo, czy się mylę?
Nadal jeździmy w łupinie, w sumie nie przyszło mi do głowy, że można zmienić fotelik. Choć najchętniej bym wypróbowała najpierw
Książeczki z futerkami mamy dwie:
- Kocham moją mamę- Puszysty królik. Tu w serii są jeszcze dwie : małpka i szczeniaczek.
- Moje ukochane zwierzątka - książka dotykowa
Hanka też wkłada do buzi wszystko no ale myślę, że klocków z sortera nie połknie
Za to z dużą determinacją poszukuje na podłodze: śmieci, chrupków kota, skórki z cebuli.
Ona też niby siedzi sztywno (tzn nie garbi się), ale oparcia używa, I właśnie czasami tak się prezy jakby chciała mostek zrobić. W foteliku też mi to robi. I warczy przy tym.
https://plodnosc.pl/moja-siostra-jest-nieplodna-tak-bardzo-mi-wstyd-za-to-co-jej-zrobilam-list/?fbclid=IwAR12Emwp8zYBTetJQwWqSat_-67mdvQ_3uhJjdBMTAPHgbn2RrPwKbUp2Fs
A tutaj dla Tych ktorzy podobnie czuja ta pustke myslalam ze sama jestem ale widze ze nie tylko ja nie lubie spotkan rodzinnych i rozmow o euforii ciazach i dzieciach szkoda ze moje siostry nie potrafia przytulic i powiedziec ze wszystko bedzie dobrze tylko ze ja jestem msciwa ze nie cieszs sie szczesciem innych a ja tego nie umiem sluchac
31dc 12dpo
Ahhh jak mnie ten PMS zrobił w konia, ajj jak mnie zrobił... 😤 Temperaturka tak jak pięknie rosła, tak teraz cudnie spada. Piękna sinusoida na moim wykresie no i ciąży brak... Piersi mało nie wybuchną, i pomału skurcze w podbrzuszu także @ gdzieś za rogiem się czai.
No trudno, głowa do góry i trzeba iść do przodu. Zapas testów ciążowych i owulacyjnych dziś przyszedł pocztą. A więc nie na marne 😅. Tymczasem trzeba chwytać chwilę... Wolny weekend, słońce świeci, temperatura dochodzi do 26°C. Jutro grillowanko i można w końcu bez obaw popiwkować.
Może następnym razem się uda....
Ostatnio prowadzę intensywny tryb życia, więc na nudy nie narzekam.
W środę byłam na biorezonansie. Choć różne opinie o tym słyszałam, że to oszustwo itd.
Może i bym nie poszła, ale mój kolega z pracy był i poleca tym bardziej że jego żona ma bolerioze i jedynie za pomocą leczenia biorezonansu uśpiła chorobę. A więc zaryzykowałam.
Aby sprawdzić czy wychodzi prawda. Kazałam sprawdzić czy mam uczulenie na słońce i kurz bo wiedziałam że to mam. I potwierdziło się że mam na to alergię. Więc poszłam dalej w kierunku pasożytów wyszło że mam glistę ludzka i jaja . Z innych rzeczy paciorkowca o czym wiedziałam po wymazie z gardła, drożdżycę --- przecież z tym głównej walczę odkąd odstawiłam sterydy. I kolejne ciekawostki alergia pokarmowa wyszło mleko, jaja, orzechy ziemne, kakao , kurczak i co fajnego soja.
A ukochana soja z badań krwi mi nie wyszła.
I analizując wszystko brałam w zeszłym roku intralipid na wysokie NK a to olej z soi .
I teraz wiem czemu NK mi szalały i rosły w górę. Nie wiedziałam że mam nietolerancje. Ale po roku sprawa się wyjaśniła. I zapewne przez to estradiol mi szalal. Zagadki wyjasnione.
Postanowiłam się odczulic. Terapia na 1 składnik trwa około miesiąc.
Przez 3 tyg nie wolno danego produktu jeść a potem zaczyna się odczulanie. Zaczynam od jaja potem mleko soja kurczak kakao i słońce. Ponoć odczulenie działa na 2-3 lata. Kolega miał na cos tam i jak narazie 2 rok jest ok. To może do ivf uda mi się z 3 czynniki odczulic. 3 są najważniejsze.
Moz po tym układ immunologiczny zacznie mi normalnie funkcjonować.
Myślałam że po akumpulakturze @ będzie obfita a tak się nie stało, to albo cienkie Endo lub kochana menopauza.
Zaczynam cykl stymulowany w piątek mam gina ciekawa jestem co powie na moje AMH , pewnie usłyszę uciekać i startować pod ivf.
Jak słyszę słowo ivf to mnie zalewa. Czasem mój głos wewnątrz mówi abym dała spokój. Bo to sensu nie ma. Jakie mam szanse, ,??? Z amh z immuno tak naprawdę małe.
Mojego zapisałam do urologa niby lekarz ok, zobaczymy. W poniedziałek pojedziemy niech go sprawdzi. Bo badań nie będę robiła szkoda teraz kasy przed ivf się przyda bo turbo termin chodzi ważności badan. A co do reszty to nie wiem.
A z mych rzeczy dostaliśmy mąka podwyżke. To plus. I pytalam się kierownika co dalej ze mną, czy szukać nowej pracy. Ten powiedział aby nie szukać coś się wymyśli.
Też tak myślałam, że mi dadzą umowę na kolejny rok a potem jak będzie pora na czas nieokreślony to powiedzą żegnaj.
22+0
Witaj 23 tygodniu 😊
Dzisiaj Dzień Dziecka 😍 Pola od rana miała niespodzianki- rano miała luzy i moga pograć sobie ze mną w gry dla dzieci na telefonie i oglądac kotki na yt 😀 później dostala bajeczki od babci,lego od nas wszystkich. Gdy zrobiliśmy ciacho to pojechaliśmy odebrać szumisia i pojechaliśmy do mc😀 Pola zajadała i bawiła sie nowymi zabawkami z zestawu,ciesyła się z atrakcji
popołudniu siedzieliśmy jeszcze na ogródku,było dzis baaardzo ciepło. Teraz juz zasypia (mam nadzieje,że w końcu ;p) a jutro dzień dziecka organizowany jest na wsi wiec tez się wybierzemy 
Ja po dzisiejszej pogodzie nie mam nawet spodenek bo wszystko ciasne,muszę się zaopatrzyc w coś :o
Szumiś odebrany, wygląda na bardzo fajnego,zobaczymy czy się sprawdzi przy Olusiu 😊
SOBOTA
Dziewczyny, ale jestem wzburzona... sam na sam z mamą pierwszy raz po ostatniej rozmowie. I co? Zawiodłam się na całego. Po raz 101. Zresztą czego się można było spodziewać? Wiedziałam, że tak zareaguje, wiedziałam, że będzie miała takie poglądy i podejście. Już żałuję, że jej powiedziałam
że po raz 101 dałam się nabrać, że może akurat tym razem będzie inaczej. Nie jest. Nigdy nie będzie. Trzeba się chyba z tym pogodzić. Taki ma charakter, a im starsza tym gorsza, mniej wyrozumiała itp.
Przyjechałam do rodzicow i od wejścia zaczęła się awantura (wyjątkowo łagodna w sumie, bo ja jakoś też bardzo pozytywnie byłam dzisiaj nastrojona, nieskora zupełnie do kłótni). Że my się staramy krótko (ona naprawdę sobie ubzdurała, że 2 miesiące i się dziwimy, ze się nie udaje - argument? jeszcze w styczniu mówiłam, że nie chce mieć dzieci i takie tam, ja pierdzielę), ona nie łapie, że 2 lata to nie jest to samo co dwa miesiące. Że zamiast uprawiać seks z mężem to ja latam na zabiegi (kto po dwóch miesiącach starań by mnie wziął na laparoskopię?). Że nie był potrzebny ten zabieg (no ale przecież wiemy ze mam endomendę dzięki temu!). Że ta endometrioza to wymyślona (ekhm???), że to wcale nie przeszkadza w zajściu w ciążę, że ja jestem zdrowa i wszystko tkwi w mojej głowie! Że pochodzę z taaaakiej płodnej rodziny, że skoro moja ciotka zaszła w wieku 40 lat w pierwszą ciążę (w 1cyklu starań-szczęściara) to ja tym bardziej zajdę (co ma piernik do wiatraka?). Że mam wreszcie wyluzować. I ona wyluzowała i ma dzieci! A tak to miała problemy z poronieniami. I to dzięki temu, że WYLUZOWAŁA i dopóki ja nie wyluzuję to nie uda nam się (2 ciąże poroniła i 3cia to ja). I że powinnam się nie stresować. I że ona mnie DOSKONALE rozumie, bo przechodziła to samo kiedyś. I że to nie wystarczy raz czy dwa się pokochać, że to trzeba się wstrzelić w odpowiednim momencie (ja pierdziele, serio? Amerykę odkryła). No i mam iść do kościoła się pomodlić (tak, czekałam na ten argument, nie ukrywam, brakło mi go ostatnio). A i wysyła mnie na badania do mojej ciotki lekarki, że mam porobić wszystko. Na argument, że już robiłam - odp: straciły ważność
aaaa... no i bym zapomniała. Lekarze się w ogóle na niczym nie znają. Mam się słuchać tylko i wyłącznie jej i żebym nie odważyła się brać żadnych hormonów to bo NISZCZY CZŁOWIEKA...! OMG!!! TAK. Czuję się zniszczona. I to niestety psychicznie. Przez własną matkę
Trochę mnie tu nie było, sporo się wydarzyło... Byliśmy na dwóch różnych konsultacjach, w dwóch różnych klinikach. Obie są zdania, że operacja jest konieczna. Zdecydowaliśmy się na klinikę, która jest bliżej naszego domu bo jednak trzeba tam dość często jeździć. Zrobiliśmy już pierwsze badania krwi. Mąż zrobił kolejne, badanie nasienia. Ma za mało plemników -50%. Morfologia 2 %
oboje kwalifikujemy się do ifv, może to już nie ma znaczenia. W środę poddałam się operacji, nie mam już jajowodów... Mogłabym powiedzieć, że z biologicznego punktu widzenia jestem bezpłodna, chociaż czy nie było tak już przed operacją... Tym razem bardziej boli niż po poprzedniej operacji, dół brzucha jest jeszcze spuchnięty. Lekarz powiedział, że teraz to już wszystko zrobiłam co mogłam, żeby sobie pomóc. Przed samym wejściem na salę operacyjną czułam strach, myślałam po co to robię żeby dodać sobie odwagi. Zwolnienie dostałam tylko na 3 dni, w poniedziałek pójdę do lekarza rodzinnego i mam nadzieję, że dam mi jeszcze dwa tygodnie. 13 czerwca kolejna wizyta, myślę, że w kolejnym cyklu będziemy mogli rozpocząć stymulację.
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 czerwca 2019, 20:21
Kobiety maja wiele rol w zyciu sa corkami siostrami zonami niektore tez matkami.
Nieplodnosc odebrala mi duzo w zyciu wiele przyjaciol siostry a nawet meza nauczyla za to pokory i empatii dla innych osob zawsze cos za cos... stalam sie bardziej cicha mniej, pewna siebie mialam marzenia ktore sie nie spelnily wylane lzy wydane pieniadze sprzeczki z mezem wszystko tylko po to aby byc pelna rodzina nieustanna walka co miesiac rozczarowanie zlosc beznadziejnosc takie emocje ma ta nieplodnosc ewidentnie nie sluzy mi ten stan. Dlatego Boga prosze o odebranie mi checi zostania mama jaka przekornosc losu gdy mama moja zachorowala prosilam Boga o uzdrowienie blagalam na kolanach plalalam i blagalam gdy cierpiala i to widzialam prosilam zeby zabral ja do siebie zeby ulzyl w cierpieniach. Nieplodnosc mnie pokonala nie chce tak zyc jesli mam cierpiec nie chce juz wiecej sie starac kazdy seks to oczekiwania a miesiaczka rozczarowaniem. To bedzie ostatni moj wpis w pamietniku nie skonczyl sie happy endem kto wie moze jeszcze los kiedys zaskoczy wiem ze nie taki plan w chwili obecnej jest dla mnie, dzicko to bowiem dar od Boga nie jestem juz w stanie prosic o cud ale prosic o ulge zawsze bede bo wiem ze choc w tym jednym mi pomoze.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.