29tc + 4 (30tc)
Powoli się roztapiam
. Do tego nie mogę jeść lodów, jedyne co mi zostaje to schłodzone koktajle owocowe na jogurcie dwa razy dziennie i duuużo wody. Mąż kupił ostatnio bardzo fajną formę na kostki do lodu, więc jakoś sobie radzę
. Wbrew pozorom Synuś
radośnie kręci się w brzuchu, tak jakby w ogóle nie było mu gorąco
.
Ale jest plus tego wszystkiego
. Mogę za dnia zrobić 3 prania
i wszystko wysycha dosłownie w godzinę
.
Byłam dzisiaj na małych zakupach i kupiłam maliny
. Zjadłam kilka, dla Synusia
to nowy smak bo jadłam je pierwszy raz w tym roku
i chyba mu posmakowały, bo miło mnie smyra 
Mamy mały sukces
. Mój Mąż podpisuje dzisiaj umowę o pracę
. I po co były te wszystkie nerwy i awantury?
Mąż jest dumny, bo to oznacza, że są z niego zadowoleni skoro już po miesiącu dają umowę
.
28dc -12dpt ( 6 dni przed domniemaną @)
Nad ranem o 3 .08 siku... nie lapalam aby zrobić test... na papierze trochę krwi wodnistej bo po siku... nic więcej.
Tuz po 6 siku zrobiłam test... jakby cień cienia... lub mam jakies SCHIZY !,ale spoko nic się nie dzieje, nie ma sladu krwi. Brzuch w podbrzuszu boli... jak na @... sama nie wiem czy po 12 jechać na bete… czy może poczekać np. do piątku...
mam jeszcze jeden test... nie wiem może właśnie w piątek go zrobię, wtedy wypada 14 dni po transferze. tyle ile zalecane przez lekarzy.
Lutinus skończył mi się, więc zaczęłam luteine brać. Dzisiaj na aplikatorze po wyjęciu, zauważyłam krew ze sluzem.
P.S.
Przy poprzedniej ciąży (
, która skończyła się w ostatnim 8tc ) dopiero w 13 dpt lekka II kreska była... sprawdzałam w pamiętniku.
8.48 krew na wkładce.
Po 12 beta Hcg zrobiona przed 17 powinien być wynik...
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2019, 12:55
Wszystko co dobre szybko się kończy. Wczoraj do domu wróciliśmy przed 22. Dużo spacerowaliśmy nawet nie wiem kiedy, ale spaliłam sobie plecy i dekolt do tego złapała mnie alergia na nogach. Masakra. Cała noc nie spałam ciało mnie siedziało, drapalam się do tego upał masakryczny, a na 6 pobudka do pracy. Ledwo żyje.
Dobrze że chociaż klima w pracy jest, bo jak wrócę do domu będzie koszmar.
Lubię takie krótkie wycieczki.
Fajne było jak mój do mnie, mamusia nie może doczekać się kiedy pojedziemy nad morze. A ja uknulam pomysł. Kupiłam butelkę wina i rocznicę zrobiliśmy w niedzielę po południowym
pokazałam mu zarezerwowany pobyt w Pieninach choć nieopłacony. Powiedziałam że to z okazji rocznicy. A ten a co z mamusią. Ja do niego najwyższej odwołam. I tyle.
A ten to pojedziemy na 3dni w lipcu ja do niego nie chcesz aby mamusia przeszkadzała nam w dniach płodnych a potem urlopu nie nam odłożyłam na ivf.
A ten wściekły najwyżej sam z mamusią pojadę a ja do niego to jeszcze razem udanej zabawy.
Finał był taki rezygnuje z namusi i jak coś to pojedziemy. A mamusi wytłumaczy że nie tym razem. Może za rok 😂
A za rok albo z brzuchem albo bez kasy będziemy wtedy zaproponuje mamusi aby z nami jechała i nam wyjazd zasponsorowała. 🤗
Co dalej z mężem nie wiem ma podejść do badań w piątek mówił kierownikowi że ich nie przejdzie ale ma badania która robił 2 tyg temu te niewiadomo czy są ważne, bo w tych tylko okulistę powtarza reszta została. Więc czekamy na rozwój a życie samo pokaże rozwiązanie najbardziej korzystne.
Dostałam jeszcze dwa tygodnie zwolnienia więc do końca tygodnia jestem w domu. Dziś zdjęto mi szwy. Okazało się, że podczas operacji zostały uszkodzone nerwy czuciowe w pachwinie. Jak dotykam tego miejsca to z jednej strony jest to bardzo nieprzyjemne a z drugiej jakby było częściowo znieczulone. Lekarz mówi, że czucie wróci i że często tak się zdarza przy cięciu cesarskim.
Jutro kolejna wizyta w klinice, myślę, że ustalimy już plan leczenia. Dobrze się składa bo jestem na końcówce cyklu, może z początkiem kolejnego będę mogła rozpocząć stymulacje - mam taką małą nadzieje.
Lubię czytać książki o niepłodności, przeczytałam już "Samotność w niepłodności", "Wszystkie nasze tajemnice", a obecnie czytam "In Vitro Rozmowy intymne" Małgorzaty Rozenek Majdan, jeśli znacie jeszcze jakieś inne to dajcie znać 
Ta ostania książka "otworzyła mi oczy" jak to wygląda w Polsce (ja i mój mąż żyjemy w Niemczech). Pomijam już fakt, że Polska jest jedynym krajem w UE w którym nie ma wsparcia finansowego jeżeli chodzi o ifv. Stosunek kościoła w tym wypowiedzi księży przyprawiają mnie o mdłości. Muszę przyznać, że odkąd borykamy się z problemem niemożności zajścia w ciążę drogą naturalną mój stosunek do instytucji kościoła bardzo się zmienił. Jestem osobą wierzącą, wierzę w Boga ale już nie wierze w kościół. Do tego wszystkiego dochodzi brak akceptacji ze strony osób trzecich. Naprawdę brak mi słów.
Chciałam wam powiedzieć jak to wygląda u nas. W Niemczech jest kilka kas chorych które finansują 3 procedury w 100% (dlatego zdecydowaliśmy się na zmianę), pozostałe 50%. Za czwartą i każdą kolejną próbę trzeba już płacić samemu. Jeżeli uda się zajść w ciąże i staramy się o kolejne dziecko to znowu mamy 3 darmowe podejścia.
Kasy chorych nie pokrywają mrożenia zarodków. Prawo ochrony zarodków pozawala na zapłodnienie tylko 3 komórek. Zabroniona jest także selekcja embrionów. Już pierwszego dnia po zapłodnieniu trzeba zdecydować, które embriony (w moim przypadku 2) zostaną podane matce a trzeci (jeżeli uda się uzyskać 3) zostanie zamrożony. Badanie genetyczne na embrionach są również zabronione. W każdy kraju wygląda to inaczej.
12 dpt jest dniem ostatnim... 😓
Wynik beta Hcg <1.2
Na to wygląda że ciąża biochemiczne, a zrobienie bety 2 dni temu, to już spadek był.
Nie wiem jak dla męża powiedzieć... Jutro po pracy napisze do doktora... Jak tylko dowiem się jak tam z zarodkiem który miał do 5 doby rozwijać się... 😫😓😫😓🤬
Przykra sprawa... Nie wiem co robić...
Chyba po prostu poproszę lekarza aby podjąć się leczeniu tej mojej infekcji, a następnie w sierpniu/wrześniu dalszą walka... Przykra sprawa... Co ze mną jest nie tak?!?!?! Wszystko niby w porządku oprócz mojej słabej odporności... Łzy mi Cisna się do oczu...
Jutro dowiem się co i jak, zadzwonię do Embriologa i wtedy napiszę do lekarza... A od wieczora już zaprzestaje brania leków. 😓
7 dpo
Jest piekielnie gorąco!!! W pracy ciężko wytrzymać, w domu jeszcze gorzej :< za tydzień @... Zaczynam się bać, że znowu się nie udało... Nie chce robić testów bo mnie to doluje, nie chce znowu oglądać jednej kreski. Byle do środy.... A teraz idę chyba się zdrzemnac bo ta parnota jest nie do wytrzymania.
Miłego dnia :*
Baaaardzo dziękuję za kciuki i otuchę!
Transfer odroczony. Istnieje 60% prawdopodobieństwo późnej hiperstymulacji. Jajniki na usg nie wyglądają zbyt ładnie. Choć czuję się dobrze, brzuch nie boli, razem z Mężusiem i lekarzem podjęliśmy taką decyzję. Mężuś głównie dlatego, że na cyklu naturalnym będę brać mniejsze dawki hormonów i przez krótszy czas, ja głównie przez ryzyko hiperki. To chyba oczywiste, że podejmując decyzję płakałam, prawda? Z uwagi na to, że mam najukochańszego Mężusia na świecie, to usłyszałam, że to przez te hormony, którymi jestem naszprycowana. I skoro mam wytłumaczenie, to mogę się rozklejać 
Na dziś z 5 komórek, które się zapłodniły - mamy 1 zarodek do transferu, 2 pozostawione do obserwacji do jutra. Pozostałe się zatrzymały po 3. dobie. Naszym zdaniem - czynnik męski. Szczegółowe inf. o klasie komórek, parametrach nasienia i klasie zarodków będą na karcie kończącej procedurę.
Moja lekarz dziś nie przyjmowała, ale zadzwoniła do kobiety, która mnie przyjmowała i przekazała moje obawy (wczoraj sobie z lekarką prowadzącą solidnie posmsowałam). Ta nowa równie cierpliwie i szczegółowo odpowiadała na nasze pytania.
Dowiedziałam się, jak wygląda transfer - przez lekko krzywą szyjkę bałam się przypadku robienia transferu przez nieznającego mnie lekarza. Dalej powiedziała wszystko o transferze na cyklu naturalnym. Uspokoiła nas i powiedziała, że mają kilkuprocentowo wyższą skuteczność w przypadku kriotransferów niż w przypadku świeżych. Że na kilkaset transferów tylko kilka zarodków nie przeżyło mrożenia. Nikt nie zagwarantuje, że nasz przeżyje, ale to uspokaja. Odpowiedziała również na moje, tylko pozornie durne, pytanie "Na naturalnym cyklu mam swoją owulację. Jakby się wydarzył cud i udałoby nam się zajść w ciążę, to wtedy w dniu transferu nikt nie wie o ciąży i może się zdarzyć mnoga?"-"Tak, dlatego zalecamy wstrzymać się ze współżyciem. Mamy taki przypadek bliźniąt. Jedno dziecko poczęte naturalnie, drugie z in vitro.". 
Nie zamierzamy się powstrzymywać z rozkoszowaniem się, gdyż ostatnio i tak mieliśmy siebie mało - laparoskopia, gojenie się, stymulacja, przed transferem 2 dni muszą być bez.
Mam stopniowo schodzić z encortonu, wyłaczyć duphaston, zostać przy minimalnej dawce luteiny. Stawiam się w klinice około 10 dc. Szybko policzyliśmy, że transfer byłby 16 sierpnia. Długi weekend - ciekawe jak będą wtedy pracować.
Wracam dziś do dawek wszystkich supli sprzed histeroskopii. Wtedy zrobiłam sobie luz - bo i po co, a potem jakoś zeszło. Nie będę brać nic na śluz, bo przed histeroskopią nic nie brałam, a był idealny.
P.S. Jestem po pierwszych zastrzykach z heparyny. Jak one bolą! I nie chcą wbijać się w skórę i robią ślady!
I
W związku z moim zespołem sjogrena reumatolodzy z Instytutu mówili, że jak tylko zajdę w ciążę, to mam zgłosić się do dr T-Cz, bo to specjalistka od ciąż z sjogrenem. Nie udało mi się jeszcze ustalić czy przyjmuje prywatnie. W szpitalu na Karowej termin na połowę sierpnia (hahaha) Panie w rejestracji powiedziały żebym przyszła we wtorek, bo dr przyjmuje 9-15, to może mnie pod koniec dyżuru przyjmie. Zwolniłam się z pracy, przyjechałam przed 14, a tam już od dłuższego czasu pani dr nie było, bo skończyła przyjmować. Płacą jej za dyżur w przychodni za 6 h., nie ma wolnych terminów, a babeczka kończy z 1,5h przed upływem dyżuru. WTF?
No nic, spróbuję za tydzień we wtorek. Pojadę tam chyba w samo południe.
II
Wczoraj byliśmy na wizycie u doktorka. Szczerze - jesteśmy oboje rozczarowani. W ubiegły pt. ten inny doktor to i spódniczkę mi polecił ubrać i parawan zastawił, żebym się komfortowo czuła, a mąż tylko podglądał monitor. Do tego zrobił dostawkę do fotela, tak, że leżałam bez tych nóg w górze. A nasz doktorek wczoraj - bezpardonowo kazał mi siadać na fotel, nogi w górę, tak że mąż mnie w całej okazałości "podglądał"
wiem, że wszystko "zostaje w rodzinie". Kurczaki, tak jakoś mało humanitarnie się poczułam.
Ale kit z tym. Bardziej nas rozczarował tym, że po tej wizycie to wiemy tylko, że Mały Człowiek nadal tam jest i że mu bije serduszko. Doktorek robił usg na tym samym aparacie, co w pt., więc pytam czy możemy usłyszeć to serduszko, a on nawet nie zareagował, więc nie usłyszeliśmy
Nie powiedział nam jak duży jest Kropek, ani jak mu bije serduszko. Czy ma dobre parametry. Powiedział tylko, że na razie jest dobrze, ale nie znamy jeszcze kondycji ciąży, że jestem jak wydmuszka i mam unikać przeziębień, infekcji itd.
Nadal nie wiem czy mam brać Metypred i Plaquenil, no bo doktorek stwierdził, że to reumatolog powinien zadecydować. Taa, już czuję, że stres mnie nie opuści 
Generalnie mamy zaufanie do doktorka, bo chociaż czasami jego metody nas zadziwiały i mieliśmy chwile zwątpienia, to jednak dzięki niemu jesteśmy tu gdzie jesteśmy. Mam zrobić badania krwi i kolejna wizyta za 2 tygodnie. Mam nadzieję, że to będzie kolejne spotkanie z Kropkiem. Tak bym chciała żeby zamiast tej szarej plamki na usg były rączki, nóżki no i baaardzo mądra główka 
III
Z ciążowego pola walki - czuję się świetnie (???). Żadnych dolegliwości, złego samopoczucia, ba, nawet na męża nie krzyczę i nie wściekam się częściej niż zwykle, a on to niezmiennie dzielnie znosi
Nadal nie czuję się w ciąży, nadal nie mogę uwierzyć. Boję się, że mój organizm jeszcze (7t5d.!) nie zajarzył, że jest odmiennego stanu. M. mówi, że jestem wielkim niedowiarkiem. Dwa usg, a ja nadal wątpiąca. Ech.
Muszę odnotować, że nasza Mała Dziewczynka pływała dzisiaj w Bałtyku
(skoro w 5tc pływała w morzu Śródziemnym to jak jej odmówić polskiego morza w 5 mc?)
W niedzielę mamy 7 rocznicę ślubu, więc zrobiliśmy sobie 3dniowy wypad do Sopotu.
Lubię Sopot głównie dlatego, że ludzie siedzą na Monciaku, a plaża i Bałtyk jest odludniona - czyli dla nas idealnie 
No ja wiem, że to nie 30 stopni, ale woda na prawdę w stosunku do powietrza była ciepła i dziwi mnie że przez pół dnia naliczyłam 5-7 osób w wodzie.
Na początku miałam tylko trochę pobrodzić w wodzie, ale jak już przywykłam a majteczki trochę mi się ochlapały, to nie mogłam sobie odmówić przepłynięcia chociaż 10 metrów
Oczywiście pobyt był krotki, a później ciepła herbatka coby Małej Ludki nie przeziębić.
A, no i na ten wyjazd kupiłam sobie ciążowe tankini plażowe - heh do zeszłego tygodnia to nie wiedziałam, że coś takiego istnieje
Człowiek się całe życie uczy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2019, 18:00
29 dc
14 dpo
Miałam okropne sny: że podmienili mi męża na innego i rozpaczałam, ze chcę tego mojego i że była na jakiejś podwójnej konsultacji w klinice leczenia niepłodności.
Obudziłam się rano i dla formalności sięgnęłam po termometr. Trochę się odkryłam, więc sądziłam że temp spadnie. A tu patrze i jest 36,90. W dniu okresu tak mi nie grali. Zanim wstałam z łóżka przejrzałam wszystkie stare wykresy i faktycznie, nie było tak.
Wygrzebałam jakiś zachomikowany test ciążowy, będący gratisem do suplementów męża. Z trzęsącymi rękami zrobiłam test. Wkropiłam ten mocz. Czekam. Patrze - biel wizira. Myślę, super mnie wykres w wacka zrobił a ja naiwna uwierzyłam. Po chwili pojawiła się druga kreska.
Poleciałam na betę (i przy okazji progestreon,tsh i ft4).
Wyniki popołudniu.
Wygrzebałam też duphaston, mam ze 30 tabletek.
Jestem w przyjemnym szoku i zaczęłam już rozumieć, skąd moje potworne zmęczenie w ostatnich dniach.
Na szybcika zapisałam się do losowej lekarki w klinice, że podpytać co tymi moimi komórkami nk, czy coś się z tym robi teraz w ciąży? jakiś intralipid czy nie?
Obiecałam sobie mieć teraz same pozytywne myśli w głowie. Cokolwiek się wydarzy.
29dc
Po tym co się stało, nadal mam bóle w podbrzuszu, kłuje mnie niekiedy. Czekam więc na @, oficjalnie za 5 dni mam dostać ale po odstawieniu duphastonu i Lutinusa (luteinę wzielam podajze 2 tabletki tylko jak się lutinus skonczyl), ale mam nadzieje ze do weekendu dostane.
Mąż bardziej przezywa, zwłaszcza ze obwinia siebie o to ze nie może mieć dzieci. U mnie ogólnie w porządku, oprócz astmy i alergii.
Miałam laparoskopie rok temu, doktor powiedział, że pusto tylko wiatry latają, żadnej endomendy, zrostów itd.
Zarodek do mrożenia niestety nie przetrwał do 5 doby
.
Dobrze Że w sumie przez 3 dni koenzymu Q10 nie brałam, więc działam dalej i będę jadła witaminy. Witamine D2000 j.m. jem od 2 lat, w wakacje będzie rozpoczęty 3 rok .
Dalej walcze z moją małą odpornością, została mi od 18 czerwca ostatnie dawki 10 tabletek(1 tabletka na czczo) ISMIGEN- od alergologa z powodu ze ciagle od jesieni do wiosny przeziebiona a od wiosny alergia się zaczyna, wiec praktycznie cały rok mam katar.
Lekarz odpisał, że najpierw moją infekcje zwlaczymy co będzie bardzo, ale to bardzo uporczywe ze względu na tą odporność, i wszystko się czepia, chociażbym 20 razy dziennie czyściła srodek cipki szczotka zamoczoną w domestosie, ciągle cos mi jest. Choc nie wiadomo skąd złapałam ta infekcje wirusową 
A później najwyżej dodatkowe badania .
Czemu w miare dobrych ludzi ( bo nikt swiety nie jest) nie może spotkać SZCZĘŚCIE 
Ja nie wiem co mogę więcej zrobić, oprócz zgubienie kilku kilo, bo przez to wszystko kilka kilogramów poszło do góry...
Ahh…pewnie przez kilka dni lub dluuuuzej dopóki nie będziemy mieli planu , lub dalszej walki nie będę już robiła wpisów , bo po co....
Miłego i spokojnego dnia życzę, oby innym się poszczęściło, może z zazdrości nei padne 
Dziś 9+0 tydz. Wizyta za 5 dni.. Cały czas myślę... Czuje ciagniecia w pachwinie, oby to byl dobry znak, malenstwo rosnij zdrowo! ! 🤞🤞✊✊
12 dc
Inseminacja zaplanowana na 13 i 15 dc, kontrolne rozpoczęłam dziś monitoring cyklu. Jakie było moje zdziwienie kiedy lekarz powiedział, owulacja dziś lub jutro, pęcherzyk 0,22x0,17. Szybkie zmiany w kalendarzu i udało się przestawić termin, inseminacja dzisiaj jeszcze zastanawiamy się czy lepiej powtórzyć jutro czy pojutrze. Dzisiaj rano temp zaliczyła ostry pik w dół, czyli niby jak powinno być przed owu. Test LH negatywny, choć lekarz wspomniał, że to może nic nie znaczyć. Zobaczymy jak to będzie, nie chce się nastawiać, nie chce sobie robić nadziei.
24+2
Dzisiaj byliśmy w Zoo . Pola zachwycona,zaciekawiona a główną atrakcją było karmienie małych kóz w dziecińcu
( oczywiście specjalnym pokarmem do tego przeznaczonym) .
Rano zaliczyliśmy na szybko tesco i hot dogi w ikei a w drodze powrotnej też ikee 
W domu byliśmy o 18 to praktycznie była zaraz kąpiel,kolacja i do spania.
Ja dałam rade na nogach zasuwać cały dzień, Olek mnie za to skopał wieczorem 
Kuzyn przyjeżdża w środę. O 12 odbieramy go z peronu no i Pola będzie miała okazję zobaczyć z bliska pociąg 
kończę oglądać Projekt Lady i uciekam spać, bo padaaaaam :p
23+5
ja już po wizycie ! W poczekalni 3.5h! Ale do rzeczy:
poprzednio przytylam w 3 tyg. 1.6 kg. dzisiaj pięknie 800 gram -łącznie 2 kg. od wagi startowej .
Położna wyłapala serduszko detektorem 😍
na wizycie wszystko dobrze. Szyjka długa, urosła jeszcze o 10 mm (ma 4.07) od poprzedniego razu, zamknięta, macica ładna. Olek kopał mnie cały czas, skopał detektor 😁wszystkie pomiary super prawie idealne do wieku, waga 642 gram😍😍 żelazo spadło,ale dostałam szanse by naturalnie podnieść, mam 3 tygodnie 😜 glukozę dostanę dopiero też wtedy. no ale... właśnie jest ale... mam nisko łożysko, 5mm... mam się nie martwić, bo mamy 3 tygodnie do wizyty i powinno się podnieść więc zaleceń na to nie mam, gorzej jak się nie podniesie..ale oczywiście już się boję na myśl o cc. I zapowiadam synu,że nie rodzę dopóki się nie podniesie, bo mam zamiar pobić naturalnie moje 3 minuty partych!!
Jak wróciłam to Pola miała wieczór jak to będzie jak pojade rodzic i płakala..ze będzie bardzo tęsknic. Mam nadzieję, że jakoś to sie poukłada bo jestem przerażona..
Jutro planowany termin @. Nie pasuje mi to, mogłaby przyjść dopiero w niedzielę. Idziemy w sobotę do znajomych a nie mam zamiaru umierać pół wieczoru.
Badan nasienia nie robimy. Nie ma sensu. Męża dorwala rwa kulszowa, dziś bierze ostatni zastrzyk... Jak zawsze wiatr w oczy. Ale nie poddajemy się, chociaż różnie bywa. Nastawienie ostatnio zdecydowanie na plus.
Czerwiec miesiącem bez starań. Lipiec zapowiada się podobnie, bo praktycznie nie będzie nas w domu.
Jutro planowany termin @. Nie pasuje mi to, mogłaby przyjść dopiero w niedzielę. Idziemy w sobotę do znajomych a nie mam zamiaru umierać pół wieczoru.
Badan nasienia nie robimy. Nie ma sensu. Męża dorwala rwa kulszowa, dziś bierze ostatni zastrzyk... Jak zawsze wiatr w oczy. Ale nie poddajemy się, chociaż różnie bywa. Nastawienie ostatnio zdecydowanie na plus.
Czerwiec miesiącem bez starań. Lipiec zapowiada się podobnie, bo praktycznie nie będzie nas w domu.
Dupa.
Jak się tego można było spodziewać.
Rano sikaniec ledwo widoczny, bledszy niż dwa dni temu. Jeśli wtedy beta była 20, to dzisiaj pewnie jest 10.
😞
Szybko się ta moja ciąża skończyła. Rano i tak pojechałam na betę, żeby z czystym sumieniem odstawić dupka. Jechałam jak na ścięcie. 😞 Wyrok pewnie ok.13.
Ech.
Moj pierwszy dzien w pracy byl naprawde fajny. Ciesze sie, ze postanowilam isc, mimo, ze wyszlam wczesniej, bo chcialam uniknac tloku w metrze i masy pracy fajnje bylo byc wsrod ludzi.
Nawet mnie nie ruszyl fakt, ze jak tylko usiadlam w metrze to dwie ciezarne kobiety usiadly obok mnis 😁 normalnie mam wrazenie, ze je przyciagam. Pomyslalam sobie usiadzcie moze mnie zarazicie i tez zajde w ciaze jakos nie dlugo 😀😀😀
A co tam moja dewiza zyciowa na dzisiaj, mysl pozytywnie i wszystko sie w koncu uda. Przeszlam juz zabieg, to mysle, ze juz jestem blizej niz dalej podczas tej dlugiej wedrowki. Przesylam pozytywne mysli do Was wszystkich drogie starajace sie, o ile ktos to przeczyta 🙋♀️🙋♀️🙋♀️
33t+3d (34tc)
Do terminu porodu zostało 46 dni. Mała waży 2100g, rośnie ładnie a ciąża przebiega bez problemów. Cieszy mnie to tak bardzo!
Jest mi coraz ciężej to fakt (wczoraj zaliczyłam pierwsze golenie miejsc intymnych przy użyciu lusterka
), ciężko się schylac, obracać z boku na bok. Ale to nic w porównaniu z tym szczęściem i miłością która mnie zalewa gdy myślę o niedługim spotkaniu z córeczka 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.