Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 11 lipca 2019, 07:21

Kiepska noc. Non stop poplakiwal. Wzięłam go do lozka, bo bez sensu wstawac co 5 minut. Winie zęby... Dodam, ze mamy tylko 4. Teraz dwojki wylaza.

Boże!!! Ostatni okres był 25.04 dziś zrobiłam test....ok tydzień temu też robiłam i był negatywny A dziś....dwie krechy!!! Boję się boję się cholernie bo nie spodziewałem się że mogę być teraz w ciąży. Lato grill, ognisko alkohol, papierosy...Tak dużo tego było!!! Nie wiem co robić czy mam się czego bać??? Boże wybacz mi że robiłam takie rzeczy...w środę mam wizytę u lekarza oczywiście umówiłam ja po to bo nie mam już leków na wywołanie @ A tu dziś taka niespodzianka... czy ja sobie zaszkodziłam? Czy nam zaszkodziłam??? Jeszcze wczoraj piłam piwo l. Boję się cholernie czuje mętlik w głowie i nie wiem co robić....

4 dpo. Zrobiliśmy co mogliśmy. Usg, zastrzyk na pęknięcie, ♥️ w każdym dniu. Zobaczymy co przyniesie los... Może będzie łaskawy.
25 czerwca nasza 3 rocznica ślubu. Szybko zleciało. Nasze starania też się przedłużają. Już prawie 2 i pol roku... Kto by pomyślał.
Moja siostra wychodzi za mąż 29 czerwca, od roku marzyłam, że na ich ślubie będę w ciąży. Nie wiem czemu, jakoś tak... Od dawna mam to w głowie. Ciekawe. Na szczęście między nami się układa i jest naprawę miło, to mnie cieszy. Wczoraj byliśmy na lodach. W lodziarni pełno rodziców z dziećmi, ale jakoś nas to nie ruszyło. Może powoli się oswajamy z myślą, że możemy nie mieć dzieci...
Zobaczymy, nie uda się tym razem to może inseminacje zrobimy. Ooohh liczę, na ten cylk bardzo!

Poziomka6 Wieczne czekanie 17 czerwca 2019, 21:49

Druga strona pamiętnika - a liczyłam że nie będzie potrzebna.

Oczywiście kolejny i kolejny cykl dupa. Zaczęłam kolejny, w 10 dc ból lewego! jajnika i plamienie owulacyjne wszystko pięknie. Dziś 6 dpo a temperatura szoruje po dnie. Więc moje nadzieje szorują razem z tą temperaturą. P. się leczy. Dostał clo i polfilin. Ale skutków nie będzie jeszcze tego leczenia. Mam dość wszystkiego, nie nadaję się do niczego

W środę bratowa wysłała mi zdjęcie pozytywnego testu ciążowego. Wspominała parę dni wcześniej, że okres jej się spóźnia więc liczyłam się z tym, że może być w ciąży. W lutym usunięto jej jeden jajnik bo miała na nim tak dużą cystę, że jajnika nie udało się uratować. Lekarz zalecił jej odczekać z ciążą ok 3 miesiące aż wszystko się zagoi i da jej znać, że może zacząć starania, wspomniał jeszcze, że z jednym jajnikiem może być trudniej. Bratowa wspomniała, że zabezpieczali się sporadycznie w dni, kiedy myślała, że ma dni płodne a w pozostałe nie (sugerując się aplikacją w telefonie ). Trochę jestem na nią zła bo wiele spraw porostu olała, będąc w ciąży (nie wiedząc o niej) wzięła silną tabletkę przeciwbólową bo bolał ją brzuch (myślała, że dostanie okres), była na prześwietleniu rentgenowskim i miała szczepienie na krztuśca, błonicę i tężca nie wspomnę już, że nie brała kwasu foliowego. Cieszę się, że jej się udało ale nie rozumiem jak można tak lekkomyślnie podchodzić do sprawy. Jej lekarka powiedziała, że trochę się pospieszyła i że to szczepienie teraz nie było najlepszym rozwiązaniem. Oby wszystko było dobrze.

10 dpo

Jutro chyba będzie wiadomo czy coś z tego cyklu będzie czy nie, ale podejrzewam, że znowu nic. Moja psychika woła o święty spokój! Mam ochotę złożyć broń, ale zaraz podchodzimy do tego IUI... o ile lekarz nas dopuści, jeszcze niewaidomo kiedy to będzie... Czasami myślę, że może ja naprawdę nie chce tego dziecka, tylko moja psychika tak działa, że im bardziej czegoś mieć nie może, tym bardziej tego chce. Zaczynam lubić swoje życie, możliwości które mi daje, i po które zaraz zamierzam sięgnąć.

Ostatnio mąż mi się przyznał, że powiedział mamie już dawno o naszych problemach.Może to i lepiej, nie czeka nie pyta kiedy wnuki. Szkoda mi jej trochę bo ma tylko jednego. Moi rodzice mają już 4 wnuków i pewnie jeszcze będą mieć 1-2 u siostry. U nas nigdy ich nie będzie. Kolejny cykl zamierzam poprostu przeżyć. Bez żadnych wspomagaczy, ten cykl jeszcze na heparynie, encortonie, mecie i ovi, ale następny już koniec. Jest mi cholernie przykro, że mimo tego całego kłucia, łykania tony leków, które nie są obojętne dla mojego organizmu nie udaje się... Nie mam siły też chodzić za emkiem i dawać mu tabletek, więc mu odpuściłam, będzie brał tylko salfazin, bo czuję, że kupowanie tych fertilmenów itd to tylko pieniądze wyrzucane w błoto, bo to dla ""niepłodnych" więc można zarobić. Zamierzam zainwestować w siebie pieniądze wydawane na leki monitoringi i wizyty u lekarzy, którzy i tak nie chcą mi pomóc i przyprawiają o depresję. Wypróbowałam już wszystkich sposobów, które na innych działały. Na mnie oczywiście się wykładają. Już coraz rzadziej jestem na forum. Nie udzielam się tak często. Wyrzuciłam wszystkie rzeczy, które miałam a które były związane ze staraniami, jest mi trochę lepiej. Chciałabym płynnie wrócić do normalności. Nie zadręczać innych o moich problemach z zajściem w ciąże. Oni i tak nie chcieli o tym słuchać.

Była u mnie moja znajoma położna. Opowiadała, że kobiety w zaawansowanej ciązy uciekają im ze szpitala, żeby się napić, zapalić papierosa. Nigdy bym tego nie zrobiła mojemu dziecku, ale go nie mam. Za to ja mogę się dziś napić! Mogen David stoi w lodówce!

Jutro jedziemy do Krakowa do znajomych, zobaczyć ich nowe mieszkanie i odwiedzić, bo już dawno się nie widzieliśmy(koleżanka jest teraz z 2 dzieckiem w ciąży, więc może być ciężko....zwłaszcza że brali ślub wtedy co my, a mają już 1 szkraba) , więc muszę coś im kupić, a później jedziemy zobaczyć się ze znajomymi z aplikacji, niestety nie wszyscy będą, ale i tak będzie fajnie ! Uwielbiam czas wakacji, piękna pogoda i chętniej spotkać się ze znajomymi. Łatwiej też nie myśleć ....

Będzie mnie tu mniej.

9 tc +6 dni
Dzisiaj byłam na usg, wszystko wyglada dobrze:) Chciałam przenieść pamiętnik na stronę ciąży, ale nie mogę zrobić tego bez wykupienia abonamentu, trochę rozczarowana jestem ... A tak to u nas powoli wszystko do przodu, nie mogę spać w nocy, codziennie budzę się koło 3 i mam po spaniu, ciagle jest mi niedobrze, szybko się mecze. Ciśnienie narazie wzorowe, dzieciaki tak dają mi w kosc, zwłaszcza 2,5 latek który przeżywa jakiś bunt, bije, gryzie, kopie można z nim oszaleć. Myślimy powoli jak rozdzielić jeden pokój duży na dwa mniejsze żeby każde z nich miało swój pokój (córa liczy ze będzie miała siostrzyczkę, synek chce brata). Ja oczywiście najbardziej chce zdrowe dziecko urodzone w terminie, ale czasem myśle ze chyba lepiej mieć siostrę niż brata, z obserwacji otoczenia wynika, ze siostry maja bliższy kontakt ze sobą. Sama mam brata i nie mamy jakoś wybitnego kontaktu, różnimy się bardzo, o mnóstwie spraw nie mogę z nim porozmawiać, mąż ma siostrę i tez wiecznie się kłócą i są problemy. Zobaczymy, ja najchętniej chciałabym wiedzieć płeć dziecka dopiero po porodzie, ale nie wiem czy tyle wytrzymam:) W pracy mam chorobowe, wołanie ryzykować po przebojach z poprzednimi ciążami. Wiec sobie odpoczywam, jeżeli można to tak nazwac🧘‍♂️.

Hejo, hejo.
USG mózgowia w normie. Wizyta u neurolog... szkoda komentować. Więcej do niej nie pójdziemy. Stwierdziła, że asymetrii nie ma, o napięciu nic nie wspomniała. Dopiero jak sama kolejny raz dopytałam, co z tym napięciem mięśniowym? To zasugerowała się tym co mówiłam wcześniej, że no w zasadzie to faktycznie... jest tak na granicy i lekko ma obniżone napięcie. A oceniła to po próbie trakcji, na co fizjo powiedziała, że ta próba nic nie określa. Szkoda kasy. Kazała chodzić na kontrole, ale na pewno się u niej nie pojawimy więcej. W październiku idziemy do ośrodka wczesnej interwencji i niech tam go neuro już bada, a póki co chodzimy na rehabilitacje prywatnie. Choć tak szczerze mówiąc wydaje mi się, że i bez tego by było ok, no ale chodzimy. Choć tanie to nie jest.
Byłam z nim ostatnio pierwszy raz na basenie. Było fajosko i będziemy jeździć.
Ja dalej walczę z kg i jest słabo, eeeeeeeeeeeeeh.
Poza tym nic ciekawego się nie dzieje. Za 3 tyg lecimy na wakacje, a tak to dzień za dniem praktycznie taki sam.

2 Cs 22dc
Znowu siedzę w robocie.
Jeszcze 2 dyżury i urlop 😍.
Wiem, miałam się nie nakręcać ale jak już wspominałam, to mój pierwszy cykl z testami owu, i co?! Moja owulacja poprostu robi mnie w balona. Testy zaczęłam robić w 11 dc, z dnia na dzień można było zauważyć jak kreseczka nabiera koloru. W 18 dc już piękna, czerwona niczym kontrolna- myślę ,, owulka tuż za rogiem''! Sexy lęcą jak szalone, jajnik wyraźnie daje się we znaki a tu nic, temperatura stoi! Wczoraj badam szyjkę, podniosła się bardzo wysoko, czuję że jest otwarta, śluz pięknie się ciągnie - myślę to już! Zaciągam męża do łóżka. Rano wstaję podekscytowana, napewno był skok tempki- mierzę! A tu dupa... Stoi. 😕
Wychodzi na to że ten cykl będzie jeszcze dłuższy od poprzedniego... A z tego wszystkiego, skończyły mi się już testy 😂. No cóż, nawet chyba mój mąż ma już dosyć seksu w tym miesiącu 😂. A czy dzieci z tego będą?? Oto jest pytanie...

I po wizycie u lekarza. Wyniki obejrzane... No i trzeba się wziąć za cukier i cholesterol, wskazana dieta cukrzycowa, więc się zapoznaję od samego rana... Dostałam jakiś GlucoCare. Ciśnienie ładnie uregulowane po tabsach - bo je biorę. Co prawda 1 a nie 2, ale zdecydowałam się je brać. Jak będzie ciąża, to będzie (choć pewno stan zapalny ją uniemożliwia). Chyba dojrzałam do tego, żeby zająć się przede wszystkim sobą. Chce żyć, chcę żyć dobrze.
Skierowanie do endokrynologa też dostałam, niby TSH ok i w normie ale taka tendencja spadkowa jest jeśli porównać wyniki. W przyszłym tyg kardiolog. A potem urlop i odpocznę od tego wszystkiego... (choć czuję się jak emerytka, bo przecież na wakacje muszę ciśnieniomierz zabrać i stertę leków...)

17 dc, a mój wykres płaski... Jednak pj jest leniwy i stwierdził że nie będzie pęknięcia. No cóż przynajmniej nie będę ryczeć jak przyjdzie @.
Takie życie. Kurde, żeby człowiek miał tyle pieniędzy ile mu potrzeba. To by nie było problemu, klinika, badania, lekarze wszystko byłoby załatwione. A tak trzeba kombinować. W tym momencie jesteśmy spłukani. Kupiliśmy mieszkanie na kredyt co prawda, ale wkład własny trzeba było uzbierać🤦‍♀️ Boże, żeby tak wygrać ze 400tys... No nic... Miłego weekendu Kochane 💚

1dc
Nie wiem jaj rozpocząć wpis...
9 lipca mam wizytę u doktorka...
Od piątku moja babcia przebywa w szpitalu.
Dzisiaj jadąc do niej autobusem zobaczyłam że mam imieniny... Ale to chyba będzie moje najgorsze wspomnienie, bo dowiedziałam się w autobusie przez telefon, że mojej babci stan jest poważny.
Guz mózgu, tetniak w plucu, i złamana kość biodrowa. Lekarz daje jej mało czasu.
Kiedy przyjechałam do szpitala i weszłam na salę, patrzyłam się i nie poznałam jej 😓. Płakałam cały czas, w życiu nie widziałam jej w takim stanie. Ale pocałowala mnie 2 razy w rękę trzymając ja, nie chciała puścić...
Na razie będzie w szpitalu, potem zobaczymy czy, oraz kiedy stan zdrowia jej się poprawi aby mogła być do domu przetransportowana.
Jutro po 10 z mamą pojadę, może coś nowego będzie wiadomo.
Jeszcze tydzień temu mówiłam jej, że mogłaby odpocząć, umrzeć bo cierpi, wszyscy razem z nią męczą się... Na co ona odpowiedziała "ja też się męczę".
Ale widać że jej stan pogorszył się tak szybko ze wzg na guza skoro przestała z tygodnia na tydzień mówić... A z 2 tyg temu upadła, i mama dzwoniła do brata mojego aby pomógł ja podnieść, bo nie da rady sama i wtedy musiała kość biodrowa złamać.
Mam wyrzuty sumienia za to co jej powiedziałam, nie wiem jak sobie z tym poradzę... Strasznie wszystko przeżywam... Sumienie gryzie, płacz, czasami chciałabym aby moja empatia była nie widoczna, a ja nawet jadąc busem i myśląc co powiedziałam wtedy, albo że tak ona wygląda, tak się zmieniła, może za mało z siebie dałam... Chciałabym aby przestała cierpieć ale nie wiem czy jestem gotowa, aby ona odeszła, choć to nieuchronne.😓😫

Iva_82 Wciąż czekam na CUD 16 czerwca 2019, 17:47

Druga wizyta kontrolna odbyła się 27maja. Przez 7dni przyjmowałam zastrzyki Purogen 100jm. I od 3dni Cetrotide żeby pęcherzyki nie pękły przed czasem. Tego dnia wyniki hormonów niezadowalające słaby estradiol tylko 300ng. Dostałem dodatkowo zastrzyki Menopur przez kolejne 3dni i kontrola w czwartek 30maja. Pani. Dr zobaczyła na USG śluzówkę o dziwnym obrysie podejrzewa polipa. 😭 Zaniepokoiło nas to ale nie przerywamy stymulacji gdyż ewentualnie dojdzie do punkcji ale do transferu dopiero po histeroskopii.. ogarnął nas strach co będzie dalej....

Iva_82 Wciąż czekam na CUD 16 czerwca 2019, 17:53

Wizyta 30 maja u dr prowadzącego. Najpierw standardowo badania hormonów potem wizyta. Wyniki słabe estradiol tylko 660 ng za mało i USG niestety okazało się że jest tylko jeden pęcherzyk wielkości 24mm pozostałe liczne małe.😰 Na dodatek jest polip 😭😭😭😭 i co dalej. Szybka decyzja o przerwaniu stymulacji i wykonanie histeroskopii. Tego samego dnia przeszłam zabieg w znieczuleniu ogólnym. Wycięli mi polipa miał 1,5cm . Przez kolejne 10dni mam brać progesteron na wywołanie okresu i wrócić żeby zacząć od nowa

Iva_82 Wciąż czekam na CUD 16 czerwca 2019, 17:54

Okres pojawił się w 3 dniu od momentu odstawienia Primolut nor. Zapisałam się na 14 czerwca na wizytę w 3dc.

Iva_82 Wciąż czekam na CUD 16 czerwca 2019, 18:00

14 czerwca w końcu wizyta. Zacznę znów stymulacje. Pojechaliśmy z wielką nadzieją że to już ostatni cykl... Teraz musi się udać.... Niestety znów porażka 😓😓😓😓😓😓😓 jest torbiel 4cm pozostałość po stymulacji widocznie ten pęcherzyk nie pękł. A miałam takie podejrzenie bo bolał mnie prawy jajnik. Czułam że tak może być i niestety okazało się to prawdą. Dostałam znów Primolut nor na wchłonięcie się tej torbieli na 20 kolejnych dni po 2tab. Oby pomogło.... Kolejna wizyta po 8 lipca. Boże... Ile jeszcze 😭😭😭😭😭😭😭😭😭😭😭

5dpo. Bolą mnie piersi i to nie całe tylko pół, w sensie od pachy do sutka. I to obie. I do tego kłuje mnie w lewym jajniku (z niego miałam owulacje) kuuurde mam nadzieję, że to nie objaw zbliżającej się @... A jak mi się coś zrobiło po tym gonapeptylu? To był mój pierwszy raz... Świruje już 🤪 serio 🤦‍♀️
I dokucza mi rwa kulszowa, ale to juz od początku miesiąca. Muszę iść znowu, żeby mi kręgosłup ustawił bo zwariować można.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2019, 18:35

Patt1002 Czekamy na Aniołka 21 czerwca 2019, 11:18

Mialam dziś taki piękny sen....
Bo ten miesiąc staramy sie regularnie serduszkowac co drugi dzień (mimo świadomości naszej sytuacji) i śniło mi sie ze sobie leżymy na łóżku rano i ja sobie tak myślę zrobię test obojętnie jaki czy ciążowy czy owulacyjny chociażby po to by zobaczyć te 2 kreski choćby na chwile nawet na takim owulacyjnym.... I zrobiłam ciążowy a tam takie dwie wielkie wyraźne kreski :O szkoda, ze to tylko sen, ale i tak milo bylo sie cieszyć tą chwile ;)

Anuśla Musisz dać życiu szansę 6 września 2019, 18:43

Wydębiłam od lekarki badania na glukozę - test obciążenia i insulinę na czczo. Czy to jest ta krzywa? Lekarka powiedziała, że to wystarczy, żeby się dowiedzieć czy mam insulinooporność, że rozmawiała z diabetologiem ostatnio i powiedział jej, że to się teraz bada, żeby IO wykryć. Internistka zbadała mi od razu z rana ciśnienie: 90/55. Mam niskie ciśnienie, ale to już żart hahaha. Lekarka powiedziała, że mam strasznie chude ręce i powinni mi zakładać rekawki do mierzenia dziecięce, bo te dla starszyh mogą być niemiarodajne. Tak że jak będę już miała dzidzię, to poproszę pediatrę o zmierzenie mi ciśnienia:-)

We wrześniu dostaję wyższą wypłatę o 40% , jupi! Szkoda, że tylko w tym miesiącu. A wrzesień to też czas okropnych wydatków: ubezpieczenie auta 1600, weekend u siostry plus prezent na jej nowe mieszkanie, wesele, monitoring cyklu naturalnego przed ivf - jak będzie z hormonami to myślę, że 1000 zł nie mój, wizyta u immunologa 200 zł, badania przed histero: MUCH i posiewy. Ok, mogę zrobić na Luxmed, ale oni wysyłają do Diagnostyki, a ja jakoś Diagnostyce nie ufam ostatnimi czasy, wolę zrobić w Synevo metodą PCR.

No i kwota niezła się uzbiera, nie? Jak żyć?

Ostatnio gadałam z siostrą i opowidała mi, że u niej w pracy dziewczyna podchodziła do ivf i wszyscy za nią trzymali kciuki i kibicowali i się udało. Seriously? Musiała być odważna, że tak dzieliła się z ludźmi z pracy tym przeżyciem. Ja np. o inseminacjach mówiłam koleżankom w poprzedniej pracy, ale potem dawało mi to dodatkową presję, czułam że wszyscy mi współczują i to było okropne. W każdym razie siora mówi: jak chcesz in vitro to ja ci dam kasę (ona jest bizneswoman i ma dużo forsy). A ja strasznie się wpieniłam. Powiedziałam jej, że mam dość tematu dziecka i że jak będę chciała podejść do in vitro to mamy własną kasę i co ona sobie myśli, że my nieudacznikami jesteśmy czy co, że nie mamy oszczędności. Powiedziała: no dobra, co się unosisz, przecież mówiłaś kiedyś, że takie to drogie itd.

Od naszej rozmowy kilka mcy minęło i myślę sobie, że niepotrzebnie reaguję takim wzburzeniem, ale mam wtedy poczucie, że ktoś z buciorami pakuje się w moje życie, w moją macicę, w nasze łóżko i najbardziej intymne sprawy, w coś co jest sprawą tylko moją i mojego męża, tak bardzo osobistą, jak żadna inna na tym świecie. I chyba dlatego tak się unoszę i ja i inne niepłodne osoby. A pomoc siostry jest cenna i być może w przyszłości z niej skorzystam, choć proszę Boga z całego serca, żebym nie musiała.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2019, 18:45

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)