Dziś rozpoczęłyśmy przygodę z rozszerzaniem diety <3 Na stół wjechała marchewka i brokuł w kawałkach :D Tosia łapała w rączki i wkładała do buzi, ale wątpię że coś zjadła :P Ale i tak przeuroczo się na to patrzy! A jak na pierwszą próbę, to i tak chyba super sobie poradziła :)

Wczoraj byłyśmy też na szczepieniu, nasza Kluska waży 7630g :) I super dzielnie zniosła szczepienie <3

W poniedziałek kończymy pół roku, wciąż się zastanawiam gdzie ten czas zleciał.

Beta hcg 154.27 mIU/ml. ❤❤❤❤❤❤
Około 4 tydzień ciąży:) w czwartek powtórka żeby zobaczyć czy ładnie rośnie:) jeszcze do mnie nie dociera że jestem w ciazy.... szok...
Trzymajcie kciuki :*
Zostawiam wiruski #/£¥#$%%^*&%#)*^##$& ❤🍀🍀🍀🍀


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2019, 11:55

Kochane dziewczyny !!!
Życzę Wam zdrowych, spokojnych, pełnych ciepła, miłości i nadziei Świąt Bożego Narodzenia, cudownej atmosfery, spokoju, wspaniale spędzonego czasu z rodziną i tego CUDU o którym każda z nas będąca na różowej stronie marzy ( niech w końcu się spełni :) ) czego Wam i sobie życzę z całego serca !!!

Wesołych Świąt :)
graphics-christmas-trees-799144.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 grudnia 2015, 22:52

Nowy cykl czas start. 35 czy 36? ja pikole....

Jedyna super nowość jest taka, że w końcu, 3 miesiączka po operacji wygląda tak jakbym tego chciała od razu po operacji. Małpiszon przylazł, a brzuch praktycznie nie bolał! Już miałam jechać i nawrzeszczeć na doktorka co on mi zrobił.... Bałam się, że znowu będzie cholernie bolało tak jak ostatnio. Może organizm po operacji dopiero doszedł do siebie w 100%. Kończą mi się wszystkie suple... nie chciałabym kupować nowych, a z drugiej strony perspektywa inseminacji... wypadałoby jakoś zmaksymalizować szanse, a mnie znowu szlag trafia, bo znowu tyle trzeba wydać bez sensu i się buntuje. Miałabym za to materiały na sukienki. ... i chyba tak zostanie, wolę sukienki niż jakieś tabsy, które i tak nie pomogą. Zdecydowałam, że już nie biorę ovitrelle, heparyna też raczej odpada.To i tak nic nie daje, a mój organizm cierpi przez te wszystkie leki i wspomagacze. Mam wrażenie, że to tylko przeszkadza... dwa razy zaskoczyło jak nic nie brałam,.Leki teraz i tak u mnie idą nieregularnie. Raz wezmę raz nie wezmę... Ogólnie rzecz biorąc nadal głupio wierzę, że się uda, to ostatni 3 cykl po laparoskopi...

Jesteś w 26 tygodniu ciąży 😍
25+0
Miesiąc 6
Trymestr II
Do porodu zostało 105 dni.

Aaaaa😍😍😍🤗

31t1d

Jeszcze 6 tygodni i ciąża będzie donoszona. Z wielkim szokiem muszę stwierdzić, że szyjka do tej pory trzyma. Zobaczymy co będzie po kolejnej wizycie za 1.5 tygodnia, bo od 3 dni odczuwam delikatne klucia w pochwie. Wczoraj złapał mnie też pierwszy bolesny skurcz. W ciąży z Wojtusiem takich nie miałam. Tak czy siak jesteśmy już na takim etapie, że nawet jakby się ta szyjka teraz skrócila to już raczej dotrwamy. Z Wojtkiem dotrwalam mimo 20 mm w 25 tygodniu.
Coraz czesciej myślę o tym jak to będzie z dwójką dzieci. Czy Młody nie bedzie zazdrosny, czy uda nam się podzielić miłość, albo tak po prostu czy będę miec czas żeby zająć się swoją figura po ciąży. Ale najważniejsze na tym etapie jest to żeby ciaze donosic. Kornelia się rozpycha w brzuchu. To też jest inne niż poprzednio. Wojtka ruchy odczuwalam, dużo delikatnej. Teraz aż czasami brzuch faluje jak Mała się wierci. 🙂 A ja to uwielbiam 😁 Dzięki temu bardzo mało używam detektora i się po prostu mniej martwie.

29tc + 6 (30tc)

Dziś jest nasza 5 rocznica ślubu <3 <3 <3. Tak samo była piękna, słoneczna i ciepła aura :). Lubię wracać myślami do tego dnia :). To był jeden z najszczęśliwszych momentów w naszym życiu :), długo przygotowywany i planowany. Zupełnie jak drugi najszczęśliwszy moment - zobaczenie pozytywnego wyniku bety po dwóch latach walki i zobaczenie Groszka na USG :).
Mąż dzisiaj szedł do pracy na II zmianę (od 11:00), więc poranek mogliśmy spędzić razem :), ja co prawda musiałam wstać w okolicach 7:00, żeby zjeść śniadanie, bo Synuś już mocno się niecierpliwił i kopał mnie co chwilę :). Ale Mąż mógł pospać chwilę dłużej :). Potem było dużo przytulania, głaskania i rozmów do Brzuszka :).

W ogóle to wczoraj przyjechał wózek <3, od razu go złożyliśmy i stwierdzam, że jestem w nim absolutnie zakochana <3 <3. Jest taki leciutki i śliczny <3, widać że jest solidnie wykonany, na pewno będzie nam się z nim dobrze spacerowało :). Dokupiliśmy do niego również fotelik samochodowy więc mamy już wszystko dla Maluszka <3 <3.

Anuśla Musisz dać życiu szansę 22 czerwca 2019, 18:10

Kilka dni po operacji ręki. Narkoze znioslam gorzej niż ostatnio, ale i tak ok. Mam zwolnienie i mialam odpoczywać, ale strasznie się poklocilam dziś z mama. Pyta jak tam u mnie i czy chodzę do lekarzy. Powiedziałam że nie to sie zdziwiła, że powinnam drążyć i szukać że może u nich w miescie pójdę do gina. Rozumiecie? Jakiegoś z dupy gina! Przecież ja tej kobiecie mówiłam o klinikach, o inseminacji, o zastrzykach, o biopsji endo.A ona do mnie z tekstem że u ilu lekarzy byłam. Mówię że u 6, to mówi że trzeba szukać dalej. Kurwa, mówię że u nas nic sie nie da zrobić, że zostaje nam ivf. To mówi że ja sobie nie zdaje sprawy, że to boli itd. Ja sobie kurwa nie zdaje sprawy?? Przez dwa lata nie kiwnela palcem, nie dołożyła złotówki nawet jak z ojcem działkę sprzedali, ja pierdole ale sie rozryczalam. Aaa ale tekst że mogliśmy się starać wcześniej niż rok po ślubie mnie rozjebal. Staraliśmy sie 3 mce po, tylko mówiliśmy, że nie, żeby sobie presji nie robić. Rady mi daje kobieta, która była 3 razy w ciąży na pierdniecie. A ja, styrana 2 latami lekarzy, z utopionym zdrowiem i oszczędnościami i muszę tego wysłuchiwac. Nie mam sił...a musze u rodziców spędzić ten tydzien po operacji, bo musi mi ktoś gotować, umyć głowę itp. Porażka. Z nowości staraniowych, będę robić jednak histero prywatnie. Mam termin na pazdziernik, wtedy też ruszamy z ivf, a wolę mieć przerwę kilkumiesieczna po histero. Mam nadzieje że w lipcu się uda ją załatwić.

monika993 No za jakieś 5 lat.. 22 czerwca 2019, 18:25

Waga dziś rano: 78,4 kg.
Postanowienie: Porządnie zająć się staraniami, nie uciekać po 1 wizycie, wykonywać sumiennie polecenia lekarza.

Jeśli miałabym jednym słowem opisać minione 12 miesięcy miałabym dylemat, czy wybrać słowo "porażka' czy "problem".
Starania minimalne nie przyniosły żadnego efektu. Przestałam wierzyć, że kiedykolwiek nam się uda, mam wrażenie, że nawet nie chce mieć już dzieci? Niemniej jednak mąż ciągle na coś liczy. Umówiłam się wiec do super gina-endo z polecenia. Podobno ogarnia PCOS i insulinooporność. Jeśli endo to zakładam, że Hashimoto też ogarnie. PCOS w sumie nigdy nikt nie zdiagnozował. Tak samo jak torbieli na jednym jajniku :/ Wizyta początkiem lipca. Zrobiłam sobie TSH FT3 i FT4 - głupia zapomniałam o anty TG i anty TPO, do tego ROMA, wyniki są w normie. Na resztę poczekam, co zleci super gina-endo.

Nowy cykl czas start. 35 czy 36? ja pikole....

Jedyna super nowość jest taka, że w końcu, 3 miesiączka po operacji wygląda tak jakbym tego chciała od razu po operacji. Małpiszon przylazł, a brzuch praktycznie nie bolał! Już miałam jechać i nawrzeszczeć na doktorka co on mi zrobił.... Bałam się, że znowu będzie cholernie bolało tak jak ostatnio. Może organizm po operacji dopiero doszedł do siebie w 100%. Kończą mi się wszystkie suple... nie chciałabym kupować nowych, a z drugiej strony perspektywa inseminacji... wypadałoby jakoś zmaksymalizować szanse, a mnie znowu szlag trafia, bo znowu tyle trzeba wydać bez sensu i się buntuje. Miałabym za to materiały na sukienki. ... i chyba tak zostanie, wolę sukienki niż jakieś tabsy, które i tak nie pomogą. Zdecydowałam, że już nie biorę ovitrelle, heparyna też raczej odpada.To i tak nic nie daje, a mój organizm cierpi przez te wszystkie leki i wspomagacze. Mam wrażenie, że to tylko przeszkadza... dwa razy zaskoczyło jak nic nie brałam,.Leki teraz i tak u mnie idą nieregularnie. Raz wezmę raz nie wezmę... Ogólnie rzecz biorąc nadal głupio wierzę, że się uda, to ostatni 3 cykl po laparoskopi...

o to test

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/1e8e3d1604c9.jpg



lol082.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lutego 2016, 11:56

Mishigami00 Czekam na mały cud! 23 czerwca 2019, 11:42

Dziś 25dc. 10dpo.

Zrobiłam test Pink super czuły - NIC.
Wiedziałam, że nic z tego w końcu z 2% prawidłowych plemników to jak wygrać w totka, a ja nie mam szczęścia w takich grach.
Mąż idzie w środę do androloga, ciekawe co on powie...

Wczoraj czułam się fatalnie byliśmy ze znajomymi na wycieczce na spływ Dunajcem, pół dnia mnie mdliło, miałam dziwne ciągnięcia brzucha, lekkie zawroty głowy i nogi jak z waty. Ogólnie czułam się strasznie słabo. I mam dwie możliwości albo mam chorobę lokomocyjną (jechaliśmy 2h po fatalnych drogach tam i z powrotem) albo to są skutki brania Duphastonu. No dobra jest trzecia opcja czułam się tak w wyniku tych dwóch kombinacji.

Jutro prawdopodobnie przyjdzie @, najpóźniej we wtorek.

Najgorsze jest to, że nie mam planu na kolejne cykle, nic nie mogę zrobić. Jestem bezsilna.
Jak bardzo trzeba być naiwnym, aby przy takich wynikach nasienia mieć ciągle małą nadzieję?

Bezsensu, sama siebie katuje, ale nie umiem się wyłączyć, nie myśleć o tym.

anemic Wielkie chcenie ... 23 czerwca 2019, 13:18

Muszę to napisać.
Jak mnie czasem do szewskiej pasji doprowadza własne dziecko to chyba nikt nie uwierzy.
Drzemki spała może z 30 min- czyli do wieczora szykuje się armagedon- D. w pracy.
W nocy wybudzała się co 15-30 min, rano obudziła się przede mną, spadła z łóżka. Postanowiłam, że od dzisiaj śpi w łóżeczku i koniec. Poranna drzemka trwała z 20 min. Teraz 30 min- przy czym próbowałam ja odłożyć 4 razy, w końcu się wybudziła. Kurwicy można dostać. Teraz siedzi i patrzy na mnie tymi cudnymi oczkami, a mi się chce płakać. Wiem, że za kilkanaście minut zacznie się jojczenie bo będzie zmęczona, a jak ją połóżę spać to później pojdzie o 22. No i zobaczymy jak nocne odkładanie, niestety w łóżku już nie będzie spać.
Może dlatego powinno się mieć dzieci "młodo" bo ma się więcej cierpliwości.
Wieczorem próba nakarmienia kaszą to jak łapanie wiatru- wierci się, kręci, otwiera buzie po czy rzuca głową i ja mam w tą buzię trafić. Wczoraj już nie wytrzymałam i po prostu jej nie nakarmiłam.

Myslałam ze teraz pospi, ze spokojie zrobię sobie obiad, odsapnę chwilę i zamówię jej ciuchy na 80, ale nie- zaraz będę się bawić w te odmóżdżające zabawy. Ale najpierw sobie poryczę.

Wczoraj miałam masakryczna noc.
Jakimś cudem uciekł mi z domu kocurek, on jest niewychodzacy.
Przez 2 godz go szukałam i ani śladu do tego była 22 i ciemno. A on czarny, tak się popłakałam. Nawet nie umiałam zasnąć. On jest moim oczkiem w głowie, moim synkiem. O 2 w nocy postanowiłam iść i go szukać bo stwierdziłam że jak będzie rano to może być za późno. Odtworzyłam taras weszłam pod koc i czekałam, po 10 min zjawił się ale jakiś dziki i szybko zwiał, pobiegłam za nim. Ale go nie znalazłam, po kilku okrążeniach w domu usłyszałam tupot w domu, szybko weszłam a tam on, zamknęłam balkon i był mój. Do 3.30 wojowalam a dziś czuje się jakbym na imprezie była. Ale najważniejsze że znalazł się. Nie wiem co bym bez niego zrobiła.

NIEDZIELA
16dc, 22 cykl starań, pierwszy po przerwie i pierwszy po laparoskopii. Już po owulce - cykl maksymalnie wykorzystany :)
Wczoraj przeleciał mi przed samochodem bocian :) moja mama mówi "o, będą dzieci" :) oby to był dobry znak <3 miałabym przepiękny prezent na moją 30tkę... taaa... zaczyna się znajdowanie okazji lol.gif

Czytam właśnie książkę Rozenkowej o in vitro. Bardzo ciekawy fragment przykuł moją uwagę. Pozwolę sobie zacytować.
"(...) kobiety są dla siebie bezlitosne. Żaden facet kumplowi, który właśnie wyszedł z kliniki po nieudanej próbie in vitro, nie wysłałby zdjęcia z córeczką w różowym serduszku z dopiskiem: <Bycie matką to wielki dar. Modlimy się za was> (...)"
Taaak. Dla mnie to jest też niepojęte. Nawet kobiety które starały się latami - jak się uda to zapominają w mgnieniu oka jakie to było bolesne oglądać takie zdjęcia i słyszeć takie głupie hasła. I szybko zapomniały, że to tylko rozwala psychikę drugiej osoby, ta ich potrzeba pochwalenia się swoim szczęściem. I tym sposobem mam 3 osoby w moim najbliższym otoczeniu, które przy pierwszej próbie kontaktu albo opowiadają non stop o swoim dziecku/dzieciach albo wysyłają zdjęcia. Efekt? Codziennie jestem bombardowana zdjęciami małych dzieci, w każdej możliwej pozycji (warto dodać, że to nie jest jedno czy dwa zdjęcia, tylko tak minimum 5). Aż mi się nie chce zerkać na telefon, bo po co sobie psuć humor z rana. Jedna z tych osób sama się starała 1,5 roku. Jak jeszcze jestem w stanie zrozumieć tamte dwie pozostałe osoby (nie mialy nigdy do czynienia z niepłodnością, nie były w takiej sytuacji, nie rozumieją tego). Tak tej trzeciej to za cholerę nie potrafię wytłumaczyć... Skąd u ludzi taki totalny brak empatii? Dla mnie niepojęte.
Wchodzę teraz w moją ulubioną fazę cyklu - tzw. wieczne czekanie i doszukiwanie się objawów ciąży :D i pewnie stąd teraz zwiększona wrażliwość na takie zachowanie ze strony innych kobiet. Do zobaczenia za 2 tygodnie, chyba, że wcześniej mnie coś natchnie 8P.gif

22 dc
dzisiaj 4 dzień jak mam zawroty głowy.. czasami podłoga mi ucieka
Bez względu na to czy siedzę czy leżę potrafi mi nieźle świat zawirować. ALbo stres wyłazi albo odezwał się kręgosłup. W każdym razie nie jest dobrze. Dzisiaj doszedł ból głowy z mdłościami.

wczoraj wieczorem pojawiła się plamka
dzisiaj już większe plamienie .. czyżby zbliżała się @? trochę za wcześnie! Ktoś sugerował zagnieżdżenie.. ale w tym cyklu <3 było tylko raz i to dużo przed owu..no chyba, że była wczesna..

Tak czy inaczej jutro idę do lekarza. Niech coś poradzi, bo sypię się
Babina!
graphics-grandma-and-grandpa-763311.gif


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2013, 13:37

8dc
Dzisiaj byłam od samego rana na mieście. Najpierw zajechalam do rodziców, okazało się że wujek z ciocią nocowali więc troszkę się pogadalo, zwłaszcza że widzimy się średnio raz na kilka lat. Oczywiście z wujkiem musiałam zrobić zdjęcie pamiątkowe ~ mój chrzestny więc korzystam, zwłaszcza że jak się widzieliśmy u nich z mężem to niestety zdjęcia z urlopu wcielo mi przez wirusa na laptopie 😓, z ciocią również zrobiłam, trochę pogadalo się. Oczywiście ojciec zaproponował, kieliszeczek wisniowki, lecz od kwietnia przestałam pić, nawet piwko. Uznałam, że wolę trochę przystopowac, jeśli mam zajść w ciążę ~ co nie wyszło, lecz pozostaje przy tym postanowieniu. Choć Lech truskawkowy 2% czeka na mnie zimne w lodówce jakoś jeszcze musi zaczekać na gorszy czas... Babcia od wczoraj ma dobre dni... Nie krzyczy, opowiada stare czasy. Wczoraj siostry ciotecznej mąż robił zdj w szpitalu dla babci, dla nich, na pamiatke (wujka córka).
Dzis po obiedzie babci, oczywiście ja dzisiaj w czasie obiadu się nią zajmowałam, babcia poprosiła, abym zrobiła zdjęcie wspólne...

abym miała na pamiątkę, żebym o niej nie zapomniała....

Popłakała się, a ja zaraz po niej.

Aaa i oczywiście SZARANCZA (siostra z bratem) wbili do domu, oczywiście musieli się pokazać dla wujka i cioci, urządzić cyrk. Mama zła była bo nikogo miało nie być, ja już przed wizytą wujka i cioci miałam ustalone że przyjadę bo busa mam w niedzielę rzadko i nie będę szła na autobus na piechotę, no u mnie co 2 godziny są...
Na szczęście miała więcej na obiad przyszykowane, ale była niezadowolona, no przychodzą wręcz POKAZAĆ SIĘ. Brat z żoną po obiedzie poszedł na spacer z siostrą, jej mężem i synem ~ dziećmi to zaszedł łaskawie do babci, lecz na krótko, jak zwykle tak to się nie interesują, a zlatuja się przy dobrej widowni. Babci sąsiadka zauważyła, że tylko ja z rodzeństwa przyjadę, nakarmie, posiedzę, pogadam... A oni postoja kilka do 30 min i sobie pójdą.
No jak obcy już tak myślą, to nie tylko ja tak sądze.
Jutro mam popołudnie na 13 także nie pojadę do szpitala, bo babcia nie puszcza tako sobie żeby ją sama zostawic. Trzyma za rękę tak długo jak tylko może...


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2019, 18:21

Ciąża zakończona 8 lutego 2019

Aagonia Poronilam 9 września 2022, 23:03

Dziękuję Kasiu wielkie dzięki. Czy udało Ci się u nich?

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 23 czerwca 2019, 20:48

Patryk ma rok dwa miesiące tydzień i 6 dni
Trochę nas nie było zresztą nie pierwszy raz. Dużo się dzieje 19.06 było zakończenie roku szkolnego dzień wcześniej Patryk miał wysoka gorączke 40 stopni :-(rano pojechałam z córką na zakończenie roku szkolnego wcześniej zadzwoniłam do przychodni umówić wizytę lekarska dla Patryka. Po zakończeniu pojechaliśmy do przychodni lekarz stwierdził że zapalenie oskrzeli jest i podejrzewa zap płuc. Dostaliśmy skierowanie do szpitala. pojechaliśmy na izbie miał 38,2 na oddziale było już 39 stopni. Dostał sporo leków... Dziś już 5 dobę po dzisiejszym obchodzie lekarka stwierdziła że jest ładnie. Daje mi to duża nadzieje ze jutro synek będzie wpisany z jednej strony ciesze się i mam duże nadzieje z drugiej strony boje się ze do jutra się zmieni i zostaniemy raz tak było. Oby juz jutro do domu. Tęsknię za dziećmi bardzo.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)