Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 24 lutego 2022, 04:18

#żalpostzniemocy

Bezsenność...
Coś co ostatnio mnie dobija... Stres związany z kryzysem w pracy, zbliżający się transfer i wszystko co dzieje się dookoła. Ostanie dwa tygodnie śpię bardzo mało i mnie to rozbrajać ale dziś to już przesada...
Nie przespałam więcej w ciągu niz 30min a za godzinę zadzwoni budzik.

Wciąż nie ma wyniku progesteronu, mam wrażenie, że cały świat jest przeciwko mnie i mojej ciąży :( obdzwoniłam laboratorium i wynik może będzie dopiero w poniedziałek. Póki co nie jest zrealizowany, a nie jest to też badania zagrażające życiu... tłumaczenie, że tu możliwe, że właśnie o ŻYCIE chodzi nic nie pomogło.
Chciałam napisać do lekarki ale bez wyniku progesteronu to wciąż niepełne informacje...
okres się rozkręcił. Jeszcze może nie na maksa ale to pewnie wciąż wpływ końskiej dawki progesteronu. Odstawiam leki i niech się dzieje wola nieba...

Poranny sobotni Edit:
Progesteron z 10 dpt wynosił 19,5
Mail do lekarki napisałam wczoraj wieczorem bez tego proga. Jest weekend to pewnie nie dostanę wiadomości ale może do poniedziałku da znać żebym wiedziała czy iść znowu na ta betę czy już nie ma sensu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lipca 2019, 12:19

Furiatka Third time is a charme 6 lipca 2019, 13:59

Emilka skończyła 3 miesiące, więc wzorem tutejszych koleżanek postanowiłam zrobić małe podsumowanie zdobytych umiejętności malucha :)

Emilka potrafi:

- głużyć - straszna z niej gaduła i zaczepiara
- uśmiechać się - w zasadzie śmieje się cały czas, jak tylko zwraca się na nią uwagę
- zdarza się jej już też sporadycznie głośno śmiać
- chwytać zabawki i pakować je sobie do buzi, rączki też non stop w buzi
- jakieś dwa dni temu odkryła swoje kolanka i łapie się za nie
- ładnie trzymać główkę w leżeniu na brzuchu

Poza tym jest bardzo towarzyska i najlepiej, żeby ktoś obok niej cały czas siedział i zabawiał :D.

Trochę mnie niepokoi, że często jej się zdarza przewracać z brzucha na plecy na jedną stronę. Jak gdyby po jednej stronie była bardziej spięta. Leżąc na brzuszku, wierzga też dość intensywnie jedną nóżką. Nie wiem, czy to normalnie, czy może warto by to skonsultować z fizjoterapeutą. Wyginanie w c już mnie tak nie niepokoi, bo robi to już rzadziej i ewidentnie wtedy, kiedy jest zmęczona i najchętniej poszłaby spać, a nie może sobie znaleźć pozycji.
Ja natomiast od porodu mam problem z drętwiejącymi dłońmi. Opuszki w środkowych palcach jakby cały czas były porażone. Zaczęło się od noszenia małej i tu upatruję przyczynę. Pytanie, z kim to ewentualnie skonsultować. Z neurologiem? Fizjoterapeutą?

3cs
14dpo
26d cyklu
plamienie

Zbliża się @ wielkimi krokami, daje znać o sobie już kilka dni wcześniej. Czekam na nią, bo chcę działać.

Jakże zmieniła się wczoraj moja perspektywa. Trafiłam na bloga Gabrysi http://mojawalka.mimowszystko.org/
, która właśnie walczy o życie z nowotworem. Po przeczytaniu jej wpisów, moje problemy są niczym w porównaniu z jej. Ja chodzę, jestem samodzielna, może trochę przy kości i nieszczęśliwa z powodu braku fasolki, ale nic mnie do łóżka nie przykuło.

Bardzo kibicuję Gabrysi. Modliłam się za nią wczoraj wieczorem, mimo, że generalnie ostatnio mało się modlę. Rokowania są złe, ma przerzuty. Ale przecież mamy w Niebie Kogoś, kto za dotknięciem jednej ręki potrafi odmienić los tej kobietki. Tato pomóż.
smileys-praying-820668.gif

Dzisiaj jest czwarty dzien po mojej laparoskopii i wreszcie zaczynam czuc, ze energia mi powoli wraca. Przed zabiegiem, nie wiem w jakim ja swiecie zylam, ale myslalam, ze najpozniej jutro bede z powrotem na silowni 🤣🤣🤣🤣 a do wczoraj to chodzilam jak osobe w bardZzo podeszlym wieku. Czasami to ja naprawde sobie potrafie wkrecic rozne rzeczy, az mi sie smiac z samej siebie chce.
Dzisiaj musialam zmienic moje opatrunki, mam dwie rany, jedna przy wyrostku i druga w pepku. Nie wiem dlaczego postanowili zrobic dziure wlasnie tam, bo tylko dluzej zajmie czas zeby sie zagoic. Niestety nie mam plaskiego brzucha jak Shakira 😉 ale faldke i troszke boje sie infekcji. Trochs mnie wygielo jak zaczelam zmieniac opatrunek i oczyscilam lekko w okolicach pepka, smialam sie bo moj maz uciekl najpierw a potem wrocil i powiedzial, ze jak chce to mi pomoze.
Postanowilam oszczedzic go i zrobilam wszystko sama.
Tak mysle, ze jak moje TSH wyjdzie jeszcze wysokie, to moze poczekam z inseminacja do konca wakacji i pojade sobie na wakacje do domu, do rodzicow 😁😁😁 samemu niech mnie porozpieszczaja troszke. Bo najlepiej zawsze w domu w ramionach mamci 😊
Mojemu mezowi rowniez dobrze zrobi przerwa ode mnie i naszych staran,ma wystarczjaca zmartwien, zmienil pracs na poczatku roku, kontrakt ma na rok wiec caly czas jest na pelnych obrotach, bo bardzo mu na niej zalezy.

Miałam straszne sny.... śniło mi się cała noc.. że plemię.. krwawię.. podpaski itd.. koszmar... jeszcze 3 dni i wizyta u lekarza.. już nie mogę się doczekać...

Poziomka6 Wieczne czekanie 7 lipca 2019, 09:12

Czekam na okres z nadzieją, że go nie będzie, chociaż i tak wiem że będzie. Czy tak musi być co miesiąc? Czy co miesiąc musi pojawiać się ta gdziesz głęboko ukryta nadzieja. Nie chce jej, niech zniknie. Wcale mi nie pomaga tylko męczy.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 7 lipca 2019, 12:05

Jestesmy, zyjemy, nawet nie jest najgorzej. Malo mnie tu, bo drastycznie ograniczyłam czas korzystania ze smartfona. Uzywam naprawde tylko do sprawdzenia czegoś potrzebnego, w ogole nie przesiaduje w necie. Jedna noga juz we Wroclawiu, pakowanie mnie wykonczylo. Planuje przejść na jeszcze ostrzejszy 'niz do tej pory) minimalizm, bo znów mam wrazenie, ze rzeczy mna rzadza. Pozbylam sie wielu emilowych zabawek, ktore byly obrzydliwe (wszelkie plastykowe grajki, ktore tancza, spiewaja i robia salto w tyl). On i tak sie tym nie bawil. O porzadkach i minimalizowaniu mogłabym bez konca... Za tydzień Em konczy rok. Skromna herbatka w gronie najblizszych. Musze przejrzeć Wasze pamiętniki, juz widziałam u Marti wpisy zlobkowe. Wczoraj lezac w lozku pomyślałam sobie, ze nie wiem czy bede w stanie Emila oddac do zlobka. Naprawdę. Nie spodziewalam sie po sobie. Jestem z nim zwiazana nierozerwalna nicia, przez ten rok w ogole go nie zostawialam, nawet z mezem. Bedzie dramat (z mojej strony na pewno). Dobre to, ze do nowego roku mam spokoj. W pracy wypisalam wychowawczy. Najpierw osiedlimy się we wro, maz zacznie prace, zobaczymy jak mu bedzie i wtedy dop zlobek i moje szukanie roboty. Nie wczesniej niz zima 2020. Taki plan. Dodam tylko, ze noce dalej mamy tragiczne XD bywaja takie, ze budzi sieco pol h. Bywam zombie. Kp dalej. Je bardzo malo innych rzeczy...

Poziomka6 Wieczne czekanie 7 lipca 2019, 12:24

Jak w zegarku. Znowu się nie udało.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 7 lipca 2019, 12:42

A w ogole... Nie ma mnie. Nie ma juz osoby, ktora bylam. Jest tylko mama Emila. Cos sie zle zadzialo, tak byc nie powinno. Moze jak wroce do pracy, to rzeczy wroca bardziej "do normy"?

22t 4d

Daawno mnie tu nie było. Pora troszkę opisać co u nas :)

W prawdzie nic się nie wydarzyło przez ten czas, ciąża jest nudna i książkowa, nie ma na co narzekac:D
Jestem już tak spokojna o dzidzie,ze przestalam myśleć i wyczekiwać każdego badania i ten czas leci bardzo szybko. Jesteśmy po 2 badaniu prenatalnym, mamy z niego nagranie :) Chłopak rośnie, ma prawie 600g. Wszystko jest w porządku. Ja się czuje bardzo dobrze, choć brzuch mam dość spory jak na 23t. Już od 19tyg gdzieś mnie tak wybrzuszylo. Wobec czego sąsiedzi zauważyli zmiany:P
Ruchy płodu zaczęły się już od 16tyg. Ale takie mocniejsze kopniaki poczułam chyba w 19/20 I od tej pory codziennie się maluch wierci, nawet widać jak mi się brzuch unosi czasem jak mocniej przykopie :) Poza tym stymuluje maluszka muzyka klasyczna i ulubiona balladą :) Na początku gdy zaczęłam mu puszczać muzykę przez sluchawki to od razu się ożywial i kopal:) teraz chyba się już przyzwyczaił:)
Nadal nie mamy dla niego imienia, ostro myślimy ale jeszcze nic szczególnego nas nie trafiło w serca :) Nie chcemy przekombinowanego, super nowoczesnego czy nie wiadomo co. Muszę czuć sentyment do tego imieniA. O dziwo każdy się nas o to pyta. Jakie imię... non stop. A my dajemy sobie czas po prostu i Też chcemy uniknąć komentarzy: A fuuu takie imiee.. itp.
W każdym razie czekam na to olsnienie, imię które wyrazi naszą miłość do aniołka.

Z innej beczki, jem niestety jak szalona, mam ogromny apetyt, zwłaszcza na słodycze,czipsy czy gazowane:/ czyli to czego jeść nie powinnam, ale no cóż. Na zrzucenie wagi będzie czas po porodzie. Narazie na + jakieś 5 kg. Ale przed zajściem w ciaze schudłam 7:D więc jestem i tak 2 do tyłu hehe :D

Oglądamy już wózki i foteliki. Jest masakra z tym, bo chyba wszyscy w sklepach z wózkami myślą, że śpimy na pieniądzach i próbują wcisnąć najdroższy niby doradzając. Chciałam pooglądać wózki w sklepach i kupić używany tak szczerze powiedziawszy, ale taki który będzie nam pasował pod względem wagi, lekkości składania i tak żeby mieścił się do windy i bagażnika. Jak narazie pokazują mam modele i zachwalaja z tego sezonu... trochę mnie to irytuje, że chcemy obejrzeć jakiś inny wózek, a ktoś podchodzi i proponuje inny za 4tys. Czysty biznes. A potem ten za 1600 wydaje się takim marnym modelem w porównaniu do tego wypasionego.
Z chęcią poczytam jakie polecacie wózki głęboko spacerowe ale nie za miliony.

Anuśla Musisz dać życiu szansę 8 lipca 2019, 11:56

Dzięki wszystkim, tak obrona poszła super, to był w ogóle wspaniały rok jeśli chodzi o edukację, no i zaczynam szukać pracy w zawodzie.

Weekend był koszmarny, bo przyleciała siostra męża z zagranicy z mężem i dziećmi małymi. Teść mnie kilka razy pytał czy jestem smutna, że on wie, że chodzi o dzieci i cały czas gadał głupoty żeby sie nie przejmować i że jeszcze będę z bandziochem chodzić, a on nie przestanie mnie lubić przecież, bo nie mamy dzieci. Co to za teksty? Ręce mi opadły. Nie pragnę dziecka dlatego, żeby on mnie lubił czy żebym z brzuchem paradowała. Aaaaa i tekst: ciocia Basia się 10 lat starała. To zajebiście! Mam sie nie przejmować, bo ciocia Basia się starała 10 lat! Boże, widzisz i nie grzmisz, inteligentny facet, a w głowie siano.

2 dc, pierwszy cykl po laparoskopii. Przyszedł wcześniej, ale za to bez żadnego wcześniejszego bólu.

W piątek Mężuś złożył depozyt, badanie nasienia przed depozytem jest skrócone, ale i tak mamy świeży obraz sytuacji.
Badanie nr 5, 38 dni po badaniu numer 4.
objętość: 4 ml (pozostała na tym samym poziomie, w normie)
ilość całości: 16 mln (spadło z 20.88 mln, dalej poniżej normy)
koncentracja: 4 mln (spadło z 5.22 mln, dalej poniżej normy)
upłynnienie: 30 minut (poprawiło się, ostatnio było poniżej 60 minut)
lepkość: zwiększona (pojawiła się!)
ruchliwość: 59 % (zwiększyła się z 50 %, w normie)
ruch progresywny: 40 % (poprawił się z 26,92 %, pierwszy raz w normie)

Nie wiemy, co z morfologią, bo przed depozytem nie weryfikują morfologii.

W piątek byłam na wizycie u ginekologa - jest wszystko ok. Podjęliśmy decyzję, że nie ma co czekać, przystępujemy do in vitro. Mamy ograniczone parametry nasienia, nie wiemy, czy się ustabilizowały na tym poziomie, czy zaczęła się tendencja spadkowa (między badaniem numer 4 i 5, Mężuś na tydzień odstawił suple, były super upały, a do tego, nie było zbyt częstego współżycia z uwagi na moją operację, no i znowu przytył - bo zmniejszył ilość sportu - to są czynniki, które mogły mieć wpływ na obniżenie tych parametrów), obydwoje mamy przeciwciała przeciwplemnikowe, ja mam średnioprzyjazny układ immunologiczny i nieprzyjazny układ hematologiczny. Mężusiowi tak bardzo zależy, że chce podejść już teraz. Dziś powinnam zacząć zastrzyki. I ponieważ się zastanawiam, czy nie przenieść tego na przyszły cykl, a ten dać sobie szansę naturalnie - to mamy umowę, że do 20:00 podejmiemy decyzję, czy zaczynamy kłucie, czy też nie. Cholernie się boję samodzielnych zastrzyków, dzisiejszy zrobiłby Mężuś, ale jutro wyjeżdża do pracy. Boję się hiperstymulacji, boję się tego, że nie wyjdzie. Ogólnie boję się wszystkiego, a Mężuś napędza pozytywne myślenie - skup się na tym, że wkrótce zostaniemy rodzicami, że będzie jedna stymulacja, jedna procedura, jeden udany transfer i wszystko się ułoży, potem zostanie Ci łykanie encortonu i clexane, ale wszystko będzie dobrze.

P.S. Na moją skargę dotyczącą doktora hematologa jeszcze nikt nic nie odpisał.

P.S.S. Podliczyłam sobie dotychczasowe koszty leczenia, bez dojazdów, tak dla siebie: 38.143,74 zł + 2.300 zł, których nie jestem pewna, bo to były jakieś płatności przez paypala, które trudno zidentyfikować.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2019, 14:24

Błogosławiony ten, kto wynalazł cytrynową glukozę!
Pamiętam swoje pierwsze badanie obciążenia glukozą gdzieś sprzed ponad roku i do teraz mnie mdli na wspomnienie. Bleee. Dzisiaj też miała to badanie, ale zapobiegliwie przyniosłam sobie swoją. Panie pielęgniarki dziwiły się, że w ogóle coś takiego jest jak smakowa glukoza. No i to był strzał w dziesiątkę. Nie była to lemoniada i też parę razy się skrzywiłam ze słodkości, ale o niebo lepsze i nic mi po jej wypiciu nie było, nie mdliło. Tak to ja mogę glukozę badać :)

11t2d, czyli de facto trwa w najlepsze 12 tc, a mój brzuszek nadal bawi się w chowanego :|
Mężuś mówi, że trochę mi się figura zmieniła (bajerant), a jak pojem to wieczorkami trochę się zaokrąglam w obcisłych bluzeczkach, ale jakoś mi mało :P Nie żebym chciała mieć już wielki brzuchol, ale tak jakoś mam wrażenie, że chuda jestem w porównaniu z tymi innymi babeczkami w przychodni, a tam praktycznie same ciężarówki chodzą. Poza tym większy brzuszek, to namacalny dowód, że ktoś w nim mieszka. Ech... :)

Skończyłam kolejną nowennę pompejańską. Tak mi trochę łyso bez niej, ale chyba Matka Boża się nie pogniewa, że przez jakiś czas jej nie będę torpedować dzień w dzień zdrowaśkami ;)

Za cztery dni usg przesiewowe - mam nadzieję, że będzie dobrze. Oczywiście im bliżej, tym bardziej się boję.
A mój cudowny mąż ostatnio mi zarzucił, że nasze dziecko to przecież jego dziecko, a jego ród jest waleczny i się nigdy nie poddaje i że ja mam za małą wiarę w tego naszego Małego Wojownika, a on(ona), chociaż taki malutki, to tam w środku bardzo walczy żeby żyć i powinnam go tylko dopingować żeby rósł. Kochany mężuś <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2019, 11:25

anemic Wielkie chcenie ... 9 lipca 2019, 10:34

Była chwila, że trzy nocki z rzędu przespała Haneczka pięknie, budząc się o 23, 2, 5, 7 (+/-). Radość była ogromna i nadzieja. Była, bo po trzech dniach zaczęły się nocki ze spaniem na rękach. Podejrzewam dolne dwójki.

Możecie mi poowiedzieć jak kupić skarpetki dla dziecia żeby pasowały, nie były jednorazowe i przede wszystkim nie spadały?


ŚRODA
Drugi zastrzyk poszedł trochę gorzej :P wybrałam inne miejsce na brzuchu, płyn nie chciał wejść, tłok w strzykawce nie chciał ruszyć w pewnym momencie, zaczęłam mocniej naciskać, poczułam ból... i nagle słabo mi się robi, ja z igłą w brzuchu, męża w domu nie ma, ja zaraz kipnę, nawet nikt mnie nie uratuje. Dobrze, że siedzę, to tylko poczułam jak odpływam. Resztkami sił poruszałam igłą w brzuchu (zajebiste uczucie, nie ma co), coś się rozluźniło, poszedł płyn do końca! Ledwie wyjęłam igłę i musiałam się położyć. Taaaaaki bohater ze mnie nie ma co :D

Wróciłam z 2 podglądu. Progesteron to 0,877 jednostek, estradiol 1875,70. Aaaa. I wyszedł mi podwyższony cholesterol całkowity. Zły i dobry są w porządku, a całkowity jest podwyższony. Nie wiem, co źle zrobiłam, bo dbam o to, co jem i się ruszam - dużo się ruszam :)

Na podglądzie w dalszym ciągu 9 sensownych komórek. Wielkość: 14 - 18 mm, endometrium 7,8 mm. Plus do tego w prawym jajniku pojawiło się 4 małe komórki, a w lewym 5 małych komórek. Punkcję zrobiliby w piątek, ale w piątek nie ma anestezjologa (!!!) i dlatego punkcja przypadałaby na sobotę. Wyraziłam swoją obawę o poprzerastanie i przedwczesne pęknięcia oraz zdanie na temat tego, że nie ma anestezjologa, jak za wszystko jest płacone. Lekarka powiedziała, że nie przerosną, bo gdyby się okazało, że estradiol mam super wysoki, to wtedy zmniejszymy bemfolę. Że teraz mój organizm leci zupełnie na sztucznych hormonach, przysadka jest wyciszona i nie ma możliwości, żeby popękały. Nie zmniejszyło to mojego zdenerwowania na fakt, że w piątek punkcji nie będzie, bo nie ma anestezjologa. Zatrudniają 3 czy 4. Naprawdę? Żadnego?

W związku z tym, że punkcja została przesunięta musimy inaczej podejść do immunologii. Szczepienie może się odbyć dopiero po punkcji, następny wolny termin - jeśli nie skorzystamy z czwartku - to 19 sierpnia. Dlatego od jutra wdrażam encorton - ustalone z immunologiem - od 10 dc, w którym ma się odbyć transfer. Ginekolog powiedziała, że w chwili obecnej będziemy robić transfer w tym cyklu, natomiast możliwe, że w środę na podglądzie okaże się inaczej.

Miałam małe naprowadzenie Mężusia na odpowiednie myślenie. Ogólnie z domu wyjeżdża we wtorki i wraca w piątki. W tym tygodniu miała być punkcja w środę, w czwartek szczepienie, wypadłyby mu dwa dni pracy. Stwierdził, że dziś po podglądzie jedzie do pracy, bo tylu mu wypada dni pracy. Jak na podglądzie się okazało, że punkcja (i tym samym szczepienie) się przesuwa, to mówię mu:
K: To, co wracamy do domu razem?
M: Nie, wypada mi pół dnia pracy i tak muszę jechać, bo mam takie tyłyyyy...
K: (mistrz zen, oaza spokoju i zupełnie "take it easy"): Mi przez stymulację wypada menopauza półtora roku wcześniej, bo mam teraz przyspieszone dojrzewanie 18 jajeczek, 9 jest prawidłowych, a 9 drobnych, to łącznie półtora roku miesiączkowania.
M: ... Ale, ale i tak zdarzały Ci się podwójne owulacje i te małe to się nie liczą.
K: Odkąd chodziliśmy na monitoring dwa razy mi się zdarzyły wielokrotne owulacje, raz na lekach stymulujących, a drugi raz naturalnie jak lewy jajnik zaczął działać, a te drobne się nie liczą pod kątem procedury, ale dla mojego organizmu mają zarąbiście istotne znaczenie! Jak usłyszę jeszcze choćby pół słowa na temat pracy, przerywam zastrzyki. To ja mam się kłuć dwa, czasem trzy razy dziennie, to ja biorę na siebie podwyższone ryzyko nowotworów, hiperstymulacji, wszystkiego, a praca oczywiście najważniejsza.

Nie wiem, czy coś dotarło.

Pinka. Piąty transfer 8 lipca 2019, 13:41

16tc

Od soboty mialam problem zaparciowy. Kazdego ranka o tej samej porze jak w zegarku zalatwialam swoje sprawy toaletowy "na caly dzien":). Tymczasem sobota i niedziela daly mi w kosc, nagle brzuch urosl, zrobilo mi sie ciezko. Moze to przez ptasie mleczko? Musze zrezygnowac z wyrobow czekoladowych i troszke zmienic diete. Pojechalam wiec do marketu, nakupilam owocow, warzyw, fasoli czerwonej i bialej, sliwki suszone, kefir (zapomnialam ze bardzo go lubie), jogurty naturalne, ryz dziki, makaron zytni, pieczywo zytnie i ciastka owsiane.
Dzisiaj do 13 sie przyglodzilam, wypilam tylko wode oraz kawe i na szczescie "poszlo" ale lepiej wiecej nie dopuszczac do takich sytuacji. Zobaczymy czy nowe produkty pomoga.

Naogladalam sie takze rozstepow w internecie, przez weekend poszukiwalam roznych specyfikow/smarowidel. Od pierwszych tygodni uzywam olejek, ale kladac sie do lozka skora strasznie mnie szczypie-widac za slabe nawilzenie.
Zamowilam wiec balsam na rozstepy z sylveco, maslo nawilzajace i olejek z vianka (niebieska seria). Te kosmetyki maja naturalny sklad, wiec powinny byc bezpieczne dla moich blizniakow :*:*.

Co jeszcze w sprawie przygotowania? Zaczelam czytac poradniki, jestem w polowie " jak mówić żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły" nie do konca zgadzam sie z wszystkimi pomyslami, najwazniejsze aby wybrac dla siebie te metody wychowania ktore beda wychodzic naturalnie.
Kolejna ksiazka ktora czeka to "rodzenstwo bez rywalizacji" w przypadku blizniakow z pewnoscia sie przyda :).

No to tyle u mnie, jutro ide na cwiczenia ciezarnych a w srode do gina.

Prawdopodobnie wielu z was zdarzylo sie ze @ sie spoznial gdy rozpoczelyscie starania o dziecko? Dopoki dziecko nie bylo mi w glowie, to @ byl zawsze na czas przez dlugi czas nawet nie mialam aplikacji, wszystko bylo jak w zegarku. Wszystko zaczelo sie zmieniac w momencie rozpeczecia staran i niestety to nie pomaga nam w kontrolowaniu stresu i naszych emocji. W moim ostatnim cycklu, zanim poszlam na zabieg laparoskopii, moj @spoznil sie 5 dni!!!!!!! I w dodatku nie mialam PMS tak jak zawsze mam czy plamien. Myslalam, ze cud sie zdarzyl i ze po prawie dwoch lat staran, patrzenia na kolezanki w ciazy......wreszcie mi sie udalo i nie bede musiala miec zabiegu. W ramach ostroznosci nic nie powiedzialam do Bena bo nie chcialam mu robic nadziei. @ dostalam w nocy i obudzilam sie bolu zarowno fizycznym jak i psychicznym......dlaczego tak musi byc. Skoro nie zaszlam w ciaze to jedyne o co prosze, zebym wszystko sie zaczelo o czasie i moglabym sie przygotowac na nastepna szanse.

Dzisiaj poszlam na badanie krwi na TSH, zeby zobaczyc czy poziom sie zmniejszyl, bo z takim poziomem nigdy nie zajde w ciaze. Postanowilam tez wrocic jutro do pracy, koniec leniuchowania po zabiegu i czas sie zaczac ruszac. Miejmy nadzieje, moje rany sie szybko zagoja, bo nawet moj maz, ktory jest bardzo wyrozumialy zapytal mnie czy bedzie szansa na ❤ za jakies 2-3 tygodnie. Musze przyznac, ze tez sie juz za nim stesknilam, bo zyjemy w celibacie juz miesiac. Dobrze, ze mielismy taka przerwe, bo ostatnio wszystko wydawalo sie rutyna i przymusem...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)