Dzisiaj jest czwarty dzien po mojej laparoskopii i wreszcie zaczynam czuc, ze energia mi powoli wraca. Przed zabiegiem, nie wiem w jakim ja swiecie zylam, ale myslalam, ze najpozniej jutro bede z powrotem na silowni 🤣🤣🤣🤣 a do wczoraj to chodzilam jak osobe w bardZzo podeszlym wieku. Czasami to ja naprawde sobie potrafie wkrecic rozne rzeczy, az mi sie smiac z samej siebie chce.
Dzisiaj musialam zmienic moje opatrunki, mam dwie rany, jedna przy wyrostku i druga w pepku. Nie wiem dlaczego postanowili zrobic dziure wlasnie tam, bo tylko dluzej zajmie czas zeby sie zagoic. Niestety nie mam plaskiego brzucha jak Shakira 😉 ale faldke i troszke boje sie infekcji. Trochs mnie wygielo jak zaczelam zmieniac opatrunek i oczyscilam lekko w okolicach pepka, smialam sie bo moj maz uciekl najpierw a potem wrocil i powiedzial, ze jak chce to mi pomoze.
Postanowilam oszczedzic go i zrobilam wszystko sama.
Tak mysle, ze jak moje TSH wyjdzie jeszcze wysokie, to moze poczekam z inseminacja do konca wakacji i pojade sobie na wakacje do domu, do rodzicow 😁😁😁 samemu niech mnie porozpieszczaja troszke. Bo najlepiej zawsze w domu w ramionach mamci 😊
Mojemu mezowi rowniez dobrze zrobi przerwa ode mnie i naszych staran,ma wystarczjaca zmartwien, zmienil pracs na poczatku roku, kontrakt ma na rok wiec caly czas jest na pelnych obrotach, bo bardzo mu na niej zalezy.
Miałam straszne sny.... śniło mi się cała noc.. że plemię.. krwawię.. podpaski itd.. koszmar... jeszcze 3 dni i wizyta u lekarza.. już nie mogę się doczekać...
Czekam na okres z nadzieją, że go nie będzie, chociaż i tak wiem że będzie. Czy tak musi być co miesiąc? Czy co miesiąc musi pojawiać się ta gdziesz głęboko ukryta nadzieja. Nie chce jej, niech zniknie. Wcale mi nie pomaga tylko męczy.
Jestesmy, zyjemy, nawet nie jest najgorzej. Malo mnie tu, bo drastycznie ograniczyłam czas korzystania ze smartfona. Uzywam naprawde tylko do sprawdzenia czegoś potrzebnego, w ogole nie przesiaduje w necie. Jedna noga juz we Wroclawiu, pakowanie mnie wykonczylo. Planuje przejść na jeszcze ostrzejszy 'niz do tej pory) minimalizm, bo znów mam wrazenie, ze rzeczy mna rzadza. Pozbylam sie wielu emilowych zabawek, ktore byly obrzydliwe (wszelkie plastykowe grajki, ktore tancza, spiewaja i robia salto w tyl). On i tak sie tym nie bawil. O porzadkach i minimalizowaniu mogłabym bez konca... Za tydzień Em konczy rok. Skromna herbatka w gronie najblizszych. Musze przejrzeć Wasze pamiętniki, juz widziałam u Marti wpisy zlobkowe. Wczoraj lezac w lozku pomyślałam sobie, ze nie wiem czy bede w stanie Emila oddac do zlobka. Naprawdę. Nie spodziewalam sie po sobie. Jestem z nim zwiazana nierozerwalna nicia, przez ten rok w ogole go nie zostawialam, nawet z mezem. Bedzie dramat (z mojej strony na pewno). Dobre to, ze do nowego roku mam spokoj. W pracy wypisalam wychowawczy. Najpierw osiedlimy się we wro, maz zacznie prace, zobaczymy jak mu bedzie i wtedy dop zlobek i moje szukanie roboty. Nie wczesniej niz zima 2020. Taki plan. Dodam tylko, ze noce dalej mamy tragiczne
bywaja takie, ze budzi sieco pol h. Bywam zombie. Kp dalej. Je bardzo malo innych rzeczy...
Jak w zegarku. Znowu się nie udało.
A w ogole... Nie ma mnie. Nie ma juz osoby, ktora bylam. Jest tylko mama Emila. Cos sie zle zadzialo, tak byc nie powinno. Moze jak wroce do pracy, to rzeczy wroca bardziej "do normy"?
22t 4d
Daawno mnie tu nie było. Pora troszkę opisać co u nas 
W prawdzie nic się nie wydarzyło przez ten czas, ciąża jest nudna i książkowa, nie ma na co narzekac:D
Jestem już tak spokojna o dzidzie,ze przestalam myśleć i wyczekiwać każdego badania i ten czas leci bardzo szybko. Jesteśmy po 2 badaniu prenatalnym, mamy z niego nagranie
Chłopak rośnie, ma prawie 600g. Wszystko jest w porządku. Ja się czuje bardzo dobrze, choć brzuch mam dość spory jak na 23t. Już od 19tyg gdzieś mnie tak wybrzuszylo. Wobec czego sąsiedzi zauważyli zmiany:P
Ruchy płodu zaczęły się już od 16tyg. Ale takie mocniejsze kopniaki poczułam chyba w 19/20 I od tej pory codziennie się maluch wierci, nawet widać jak mi się brzuch unosi czasem jak mocniej przykopie
Poza tym stymuluje maluszka muzyka klasyczna i ulubiona balladą
Na początku gdy zaczęłam mu puszczać muzykę przez sluchawki to od razu się ożywial i kopal:) teraz chyba się już przyzwyczaił
Nadal nie mamy dla niego imienia, ostro myślimy ale jeszcze nic szczególnego nas nie trafiło w serca
Nie chcemy przekombinowanego, super nowoczesnego czy nie wiadomo co. Muszę czuć sentyment do tego imieniA. O dziwo każdy się nas o to pyta. Jakie imię... non stop. A my dajemy sobie czas po prostu i Też chcemy uniknąć komentarzy: A fuuu takie imiee.. itp.
W każdym razie czekam na to olsnienie, imię które wyrazi naszą miłość do aniołka.
Z innej beczki, jem niestety jak szalona, mam ogromny apetyt, zwłaszcza na słodycze,czipsy czy gazowane:/ czyli to czego jeść nie powinnam, ale no cóż. Na zrzucenie wagi będzie czas po porodzie. Narazie na + jakieś 5 kg. Ale przed zajściem w ciaze schudłam 7:D więc jestem i tak 2 do tyłu hehe 
Oglądamy już wózki i foteliki. Jest masakra z tym, bo chyba wszyscy w sklepach z wózkami myślą, że śpimy na pieniądzach i próbują wcisnąć najdroższy niby doradzając. Chciałam pooglądać wózki w sklepach i kupić używany tak szczerze powiedziawszy, ale taki który będzie nam pasował pod względem wagi, lekkości składania i tak żeby mieścił się do windy i bagażnika. Jak narazie pokazują mam modele i zachwalaja z tego sezonu... trochę mnie to irytuje, że chcemy obejrzeć jakiś inny wózek, a ktoś podchodzi i proponuje inny za 4tys. Czysty biznes. A potem ten za 1600 wydaje się takim marnym modelem w porównaniu do tego wypasionego.
Z chęcią poczytam jakie polecacie wózki głęboko spacerowe ale nie za miliony.
Dzięki wszystkim, tak obrona poszła super, to był w ogóle wspaniały rok jeśli chodzi o edukację, no i zaczynam szukać pracy w zawodzie.
Weekend był koszmarny, bo przyleciała siostra męża z zagranicy z mężem i dziećmi małymi. Teść mnie kilka razy pytał czy jestem smutna, że on wie, że chodzi o dzieci i cały czas gadał głupoty żeby sie nie przejmować i że jeszcze będę z bandziochem chodzić, a on nie przestanie mnie lubić przecież, bo nie mamy dzieci. Co to za teksty? Ręce mi opadły. Nie pragnę dziecka dlatego, żeby on mnie lubił czy żebym z brzuchem paradowała. Aaaaa i tekst: ciocia Basia się 10 lat starała. To zajebiście! Mam sie nie przejmować, bo ciocia Basia się starała 10 lat! Boże, widzisz i nie grzmisz, inteligentny facet, a w głowie siano.
2 dc, pierwszy cykl po laparoskopii. Przyszedł wcześniej, ale za to bez żadnego wcześniejszego bólu.
W piątek Mężuś złożył depozyt, badanie nasienia przed depozytem jest skrócone, ale i tak mamy świeży obraz sytuacji.
Badanie nr 5, 38 dni po badaniu numer 4.
objętość: 4 ml (pozostała na tym samym poziomie, w normie)
ilość całości: 16 mln (spadło z 20.88 mln, dalej poniżej normy)
koncentracja: 4 mln (spadło z 5.22 mln, dalej poniżej normy)
upłynnienie: 30 minut (poprawiło się, ostatnio było poniżej 60 minut)
lepkość: zwiększona (pojawiła się!)
ruchliwość: 59 % (zwiększyła się z 50 %, w normie)
ruch progresywny: 40 % (poprawił się z 26,92 %, pierwszy raz w normie)
Nie wiemy, co z morfologią, bo przed depozytem nie weryfikują morfologii.
W piątek byłam na wizycie u ginekologa - jest wszystko ok. Podjęliśmy decyzję, że nie ma co czekać, przystępujemy do in vitro. Mamy ograniczone parametry nasienia, nie wiemy, czy się ustabilizowały na tym poziomie, czy zaczęła się tendencja spadkowa (między badaniem numer 4 i 5, Mężuś na tydzień odstawił suple, były super upały, a do tego, nie było zbyt częstego współżycia z uwagi na moją operację, no i znowu przytył - bo zmniejszył ilość sportu - to są czynniki, które mogły mieć wpływ na obniżenie tych parametrów), obydwoje mamy przeciwciała przeciwplemnikowe, ja mam średnioprzyjazny układ immunologiczny i nieprzyjazny układ hematologiczny. Mężusiowi tak bardzo zależy, że chce podejść już teraz. Dziś powinnam zacząć zastrzyki. I ponieważ się zastanawiam, czy nie przenieść tego na przyszły cykl, a ten dać sobie szansę naturalnie - to mamy umowę, że do 20:00 podejmiemy decyzję, czy zaczynamy kłucie, czy też nie. Cholernie się boję samodzielnych zastrzyków, dzisiejszy zrobiłby Mężuś, ale jutro wyjeżdża do pracy. Boję się hiperstymulacji, boję się tego, że nie wyjdzie. Ogólnie boję się wszystkiego, a Mężuś napędza pozytywne myślenie - skup się na tym, że wkrótce zostaniemy rodzicami, że będzie jedna stymulacja, jedna procedura, jeden udany transfer i wszystko się ułoży, potem zostanie Ci łykanie encortonu i clexane, ale wszystko będzie dobrze.
P.S. Na moją skargę dotyczącą doktora hematologa jeszcze nikt nic nie odpisał.
P.S.S. Podliczyłam sobie dotychczasowe koszty leczenia, bez dojazdów, tak dla siebie: 38.143,74 zł + 2.300 zł, których nie jestem pewna, bo to były jakieś płatności przez paypala, które trudno zidentyfikować.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2019, 14:24
Błogosławiony ten, kto wynalazł cytrynową glukozę!
Pamiętam swoje pierwsze badanie obciążenia glukozą gdzieś sprzed ponad roku i do teraz mnie mdli na wspomnienie. Bleee. Dzisiaj też miała to badanie, ale zapobiegliwie przyniosłam sobie swoją. Panie pielęgniarki dziwiły się, że w ogóle coś takiego jest jak smakowa glukoza. No i to był strzał w dziesiątkę. Nie była to lemoniada i też parę razy się skrzywiłam ze słodkości, ale o niebo lepsze i nic mi po jej wypiciu nie było, nie mdliło. Tak to ja mogę glukozę badać 
11t2d, czyli de facto trwa w najlepsze 12 tc, a mój brzuszek nadal bawi się w chowanego 
Mężuś mówi, że trochę mi się figura zmieniła (bajerant), a jak pojem to wieczorkami trochę się zaokrąglam w obcisłych bluzeczkach, ale jakoś mi mało
Nie żebym chciała mieć już wielki brzuchol, ale tak jakoś mam wrażenie, że chuda jestem w porównaniu z tymi innymi babeczkami w przychodni, a tam praktycznie same ciężarówki chodzą. Poza tym większy brzuszek, to namacalny dowód, że ktoś w nim mieszka. Ech... 
Skończyłam kolejną nowennę pompejańską. Tak mi trochę łyso bez niej, ale chyba Matka Boża się nie pogniewa, że przez jakiś czas jej nie będę torpedować dzień w dzień zdrowaśkami 
Za cztery dni usg przesiewowe - mam nadzieję, że będzie dobrze. Oczywiście im bliżej, tym bardziej się boję.
A mój cudowny mąż ostatnio mi zarzucił, że nasze dziecko to przecież jego dziecko, a jego ród jest waleczny i się nigdy nie poddaje i że ja mam za małą wiarę w tego naszego Małego Wojownika, a on(ona), chociaż taki malutki, to tam w środku bardzo walczy żeby żyć i powinnam go tylko dopingować żeby rósł. Kochany mężuś
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2019, 11:25
Była chwila, że trzy nocki z rzędu przespała Haneczka pięknie, budząc się o 23, 2, 5, 7 (+/-). Radość była ogromna i nadzieja. Była, bo po trzech dniach zaczęły się nocki ze spaniem na rękach. Podejrzewam dolne dwójki.
Możecie mi poowiedzieć jak kupić skarpetki dla dziecia żeby pasowały, nie były jednorazowe i przede wszystkim nie spadały?
ŚRODA
Drugi zastrzyk poszedł trochę gorzej
wybrałam inne miejsce na brzuchu, płyn nie chciał wejść, tłok w strzykawce nie chciał ruszyć w pewnym momencie, zaczęłam mocniej naciskać, poczułam ból... i nagle słabo mi się robi, ja z igłą w brzuchu, męża w domu nie ma, ja zaraz kipnę, nawet nikt mnie nie uratuje. Dobrze, że siedzę, to tylko poczułam jak odpływam. Resztkami sił poruszałam igłą w brzuchu (zajebiste uczucie, nie ma co), coś się rozluźniło, poszedł płyn do końca! Ledwie wyjęłam igłę i musiałam się położyć. Taaaaaki bohater ze mnie nie ma co 
Wróciłam z 2 podglądu. Progesteron to 0,877 jednostek, estradiol 1875,70. Aaaa. I wyszedł mi podwyższony cholesterol całkowity. Zły i dobry są w porządku, a całkowity jest podwyższony. Nie wiem, co źle zrobiłam, bo dbam o to, co jem i się ruszam - dużo się ruszam 
Na podglądzie w dalszym ciągu 9 sensownych komórek. Wielkość: 14 - 18 mm, endometrium 7,8 mm. Plus do tego w prawym jajniku pojawiło się 4 małe komórki, a w lewym 5 małych komórek. Punkcję zrobiliby w piątek, ale w piątek nie ma anestezjologa (!!!) i dlatego punkcja przypadałaby na sobotę. Wyraziłam swoją obawę o poprzerastanie i przedwczesne pęknięcia oraz zdanie na temat tego, że nie ma anestezjologa, jak za wszystko jest płacone. Lekarka powiedziała, że nie przerosną, bo gdyby się okazało, że estradiol mam super wysoki, to wtedy zmniejszymy bemfolę. Że teraz mój organizm leci zupełnie na sztucznych hormonach, przysadka jest wyciszona i nie ma możliwości, żeby popękały. Nie zmniejszyło to mojego zdenerwowania na fakt, że w piątek punkcji nie będzie, bo nie ma anestezjologa. Zatrudniają 3 czy 4. Naprawdę? Żadnego?
W związku z tym, że punkcja została przesunięta musimy inaczej podejść do immunologii. Szczepienie może się odbyć dopiero po punkcji, następny wolny termin - jeśli nie skorzystamy z czwartku - to 19 sierpnia. Dlatego od jutra wdrażam encorton - ustalone z immunologiem - od 10 dc, w którym ma się odbyć transfer. Ginekolog powiedziała, że w chwili obecnej będziemy robić transfer w tym cyklu, natomiast możliwe, że w środę na podglądzie okaże się inaczej.
Miałam małe naprowadzenie Mężusia na odpowiednie myślenie. Ogólnie z domu wyjeżdża we wtorki i wraca w piątki. W tym tygodniu miała być punkcja w środę, w czwartek szczepienie, wypadłyby mu dwa dni pracy. Stwierdził, że dziś po podglądzie jedzie do pracy, bo tylu mu wypada dni pracy. Jak na podglądzie się okazało, że punkcja (i tym samym szczepienie) się przesuwa, to mówię mu:
K: To, co wracamy do domu razem?
M: Nie, wypada mi pół dnia pracy i tak muszę jechać, bo mam takie tyłyyyy...
K: (mistrz zen, oaza spokoju i zupełnie "take it easy"): Mi przez stymulację wypada menopauza półtora roku wcześniej, bo mam teraz przyspieszone dojrzewanie 18 jajeczek, 9 jest prawidłowych, a 9 drobnych, to łącznie półtora roku miesiączkowania.
M: ... Ale, ale i tak zdarzały Ci się podwójne owulacje i te małe to się nie liczą.
K: Odkąd chodziliśmy na monitoring dwa razy mi się zdarzyły wielokrotne owulacje, raz na lekach stymulujących, a drugi raz naturalnie jak lewy jajnik zaczął działać, a te drobne się nie liczą pod kątem procedury, ale dla mojego organizmu mają zarąbiście istotne znaczenie! Jak usłyszę jeszcze choćby pół słowa na temat pracy, przerywam zastrzyki. To ja mam się kłuć dwa, czasem trzy razy dziennie, to ja biorę na siebie podwyższone ryzyko nowotworów, hiperstymulacji, wszystkiego, a praca oczywiście najważniejsza.
Nie wiem, czy coś dotarło.
16tc
Od soboty mialam problem zaparciowy. Kazdego ranka o tej samej porze jak w zegarku zalatwialam swoje sprawy toaletowy "na caly dzien"
. Tymczasem sobota i niedziela daly mi w kosc, nagle brzuch urosl, zrobilo mi sie ciezko. Moze to przez ptasie mleczko? Musze zrezygnowac z wyrobow czekoladowych i troszke zmienic diete. Pojechalam wiec do marketu, nakupilam owocow, warzyw, fasoli czerwonej i bialej, sliwki suszone, kefir (zapomnialam ze bardzo go lubie), jogurty naturalne, ryz dziki, makaron zytni, pieczywo zytnie i ciastka owsiane.
Dzisiaj do 13 sie przyglodzilam, wypilam tylko wode oraz kawe i na szczescie "poszlo" ale lepiej wiecej nie dopuszczac do takich sytuacji. Zobaczymy czy nowe produkty pomoga.
Naogladalam sie takze rozstepow w internecie, przez weekend poszukiwalam roznych specyfikow/smarowidel. Od pierwszych tygodni uzywam olejek, ale kladac sie do lozka skora strasznie mnie szczypie-widac za slabe nawilzenie.
Zamowilam wiec balsam na rozstepy z sylveco, maslo nawilzajace i olejek z vianka (niebieska seria). Te kosmetyki maja naturalny sklad, wiec powinny byc bezpieczne dla moich blizniakow :*:*.
Co jeszcze w sprawie przygotowania? Zaczelam czytac poradniki, jestem w polowie " jak mówić żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły" nie do konca zgadzam sie z wszystkimi pomyslami, najwazniejsze aby wybrac dla siebie te metody wychowania ktore beda wychodzic naturalnie.
Kolejna ksiazka ktora czeka to "rodzenstwo bez rywalizacji" w przypadku blizniakow z pewnoscia sie przyda
.
No to tyle u mnie, jutro ide na cwiczenia ciezarnych a w srode do gina.
Prawdopodobnie wielu z was zdarzylo sie ze @ sie spoznial gdy rozpoczelyscie starania o dziecko? Dopoki dziecko nie bylo mi w glowie, to @ byl zawsze na czas przez dlugi czas nawet nie mialam aplikacji, wszystko bylo jak w zegarku. Wszystko zaczelo sie zmieniac w momencie rozpeczecia staran i niestety to nie pomaga nam w kontrolowaniu stresu i naszych emocji. W moim ostatnim cycklu, zanim poszlam na zabieg laparoskopii, moj @spoznil sie 5 dni!!!!!!! I w dodatku nie mialam PMS tak jak zawsze mam czy plamien. Myslalam, ze cud sie zdarzyl i ze po prawie dwoch lat staran, patrzenia na kolezanki w ciazy......wreszcie mi sie udalo i nie bede musiala miec zabiegu. W ramach ostroznosci nic nie powiedzialam do Bena bo nie chcialam mu robic nadziei. @ dostalam w nocy i obudzilam sie bolu zarowno fizycznym jak i psychicznym......dlaczego tak musi byc. Skoro nie zaszlam w ciaze to jedyne o co prosze, zebym wszystko sie zaczelo o czasie i moglabym sie przygotowac na nastepna szanse.
Dzisiaj poszlam na badanie krwi na TSH, zeby zobaczyc czy poziom sie zmniejszyl, bo z takim poziomem nigdy nie zajde w ciaze. Postanowilam tez wrocic jutro do pracy, koniec leniuchowania po zabiegu i czas sie zaczac ruszac. Miejmy nadzieje, moje rany sie szybko zagoja, bo nawet moj maz, ktory jest bardzo wyrozumialy zapytal mnie czy bedzie szansa na ❤ za jakies 2-3 tygodnie. Musze przyznac, ze tez sie juz za nim stesknilam, bo zyjemy w celibacie juz miesiac. Dobrze, ze mielismy taka przerwe, bo ostatnio wszystko wydawalo sie rutyna i przymusem...
Beta 1
2 dni do wizyty..
Dzisiaj tak mnie nawala w krzyżu że to jakiś dramat. Cały weekend przeleżalam to pewnie dlatego... mam nadzieję że to nie oznacza nic złego, bo oczywiście już przeszukałam internety i sobie wkręcaj milion rzeczy...
Pomodlcie się za nas kochane :* A ja pomodlę się za Wasze szczęście:*
23dc
Dawno nie pisałam, bo w sumie nie ma o czym...
Byłam w sobotę na weselu kumpla męża.
Zenil się w mundurze, policja czekała pod kościołem... Wesele bardzo mi się podobało i bawiłam się na prawdę bardzo dobrze. Pierwszy raz od kwietnia też piłam. Kaca nie miałam choć dużo namieszalam, lecz żołądek mi bolał, aż do dzisiaj... Wczoraj byłam tak zmęczona, niewyspany, czułam się nieobecna, nieprzytomny, nie do życia. Ale niczego nie żałuję, jeszcze wczoraj rozmawialiśmy z państwem młodym... Pożegnaliśmy i po ponad godzinie byliśmy w domu. Nogi obolałe, mam nawet pęcherze na nich. Wygodne buty miałam, lecz cała noc na nogach, tancowalam więc i o 3.30 uznaliśmy że czas stop i poszliśmy na górę do pokoju spać... A zasnelismy już ok 4.30, u mnie pobudka po 7...
Jutro mam przed 14 wizytę u lekarza... Pewnie leczenie u mnie potrwa do jesieni... Wypytam się lekarza co mogę zmienić jeszcze aby było lepiej i Marzenie się spełniło.
Kończą mi się tabletki Euthyrox 100, więc zrobiłam dzisiaj wynik j wyszedł 0.292 a norma zaczyna się od 0.350 wzwyż... Nie wiem od czego takie wahania... Jak miałam Euthyrox 88, to powyżej 2 było... Pff i pewnie mi zapisze "88".
Jutro pewnie odezwę się jak będę znała odpowiedzi.
Marti, do wrocka za tydzień juz z calym dobytkiem zjezdzamy. Skora ok... Nawet zaczelam jesc ciut nabialu (lody jogurtowe, cukierek czekoladowy-taaa, niezle proby powrotu do "normalnej" diety). Wybudza sie nie przez skore, wybudza sie na ssanie... On w ogole nie potrafi sie sam uspokoic, nie ma mowy o samodzielnym zasypianiu, jak tylko sie budzi (w lozeczku) to krzyk, by go wyjac. Wasze dzieci tez tak maja? U nas nie ma i nigdy nie bylo "gaworzenia przez pol godziny" po wybudzeniu sie. Moje koleżanki mowia, ze jak slysza, ze dziec sie obudzil to wiedza, ze maja jeszcze z pol h snu, bo dziec "gada sam do siebie i bawi sie w lozeczku". Lol. U nas zaraz ryk "WYCIAGAJ MNIE JAK NAJSZYBCIEJ". Tak, nawet pisalam do Dobrejnocki... Ale... Czy to serio serio pomoze? Wydatek spory, kilka stow za indywid konsuktacje... Eh. Nie wiem czy ja popelnilam gdzies blad, czy taki egzemplarz mi sie trafil.
Napewno jestem już po owulacji chyba 2 dpo. Owulacja w 21-22dc. Mi się marzyła inseminacja we wrześniu.... Oczywiście nic z tego nie będzie. Mam wrażenie że tylko mi nic nie pomaga... Muszę się ofzwyczajac od tego forum o dostanę pierdolca. Tu każdy zachodzi w ciążę po laparoskopii albo histeroskopii, HSG itd. Ja po niczym. Czy ten pierdolony pech się kiedyś skończy? Żeby było wesoło termin @ wypada mi idealnie w dzień wyjazdu na wakacje. Znowu muszę brać albo dupka albo luteine... Plan ma dzisiaj wysprzatac pięknie mieszkanie i coś poszyc. Potem jedziemy do teściowej na ogórki! Będzie się działo!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.