Pochmurny ale ciepły poniedziałek się zaczął podobnie jak moje samopoczucie. Z jednej strony szczęście z drugiej taka ogarniająca beznadzieja i te cholerne czekanie. Dobija mnie to... Myśli w głowie się kłębią i zastanawiam się jak zająć ją czymś by nie myśleć, by ten czas szybciej mijał. Postanowiłam zacząć ćwiczyć i muszę się zmotywować bo jednego dnia mam chęci innego całkowity ich brak ale nie, muszę coś zrobić ze sobą bo oszaleję. Fitness w okolicy to dobry pomysł. Czas w końcu przestać myśleć i spożytkować ten wolny czas jak najlepiej. Wstań kobieto i rusz tyłek! Przestań się nad sobą użalać przecież jest tak jak być powinno. Zdrowa ja, druga ja i tylko chcieć coś zmienić. Nikt za Ciebie tego nie zrobi. Czas się podnieść i zacząć żyć! Zrobić coś dla siebie dla swojego zdrowia i pozbyć się tych nieustannych myśli. Wstaję 
Od czwartku jestem w domu. 17.07 zrobiono mi zabieg czyszczenia jamy macicy. Na szczescie mialam znieczulenie, wszystko odbylo sie poza moja swiadomoscia.
Dostalam zapalenia zyly, poniewaz za dlugo trzymano wenflon- reka zrobila sie czerwona, twarda i opuchnieta. Najgorsze jednak dzialo sie w sobote. Moje piersi zwariowaly staly sie nienaturalnie olbrzymie, twarde, czerwone, gorace, bolace. Nie wiedzialam co sie dzieje. Maz robil mi oklady. Moj lekarz zalecil bandazowanie/stanik sportowy i leki bromergon. Wieczorem po masowaniu zauwazylam drobna krople mleka na lewym sutku. Rozplakalam sie. To byl za duzy cios. Zaczela sie laktacja, a ja nie mam kogo karmic
.
Musze popracowac nad soba fizycznie i psychicznie. Hormony szaleja okropnie.
Poki siedze w domu i nikt nie zaczyna tematu dziewczynek to jest ok, udaje ze nic sie nie stalo. Gdy tylko ktos mi wspolczuje, kreci sie rozmowa zaczynam plakac. Przeciez musze wychodzic do ludzi, nie moge za kazdym razem rozplakiwac sie.
Maz wrocil do pracy, a ja mam 8 tygodni mcierzynskiego..
Krew oddana. teraz 2 h czekania. Jak wyszlam z kliniki poczułam dziwną ulgę. Panie położne były bardzo miłe i dodawały otuchy
Mam nadzieję, że z roboczo nazwanym "Bobkiem" wszystko ok, bo ja czuje się coraz gorzej. Ciagle mnie mdli i mam zgagę. Jedno co mnie nie boli to macica więc spoko
poprzednim razem miałam bóle jak na okres teraz nic więc jestem dobrej myśli ♡
5 na 6 komórek się zapłodniło. Mężuś aktualnie jest zdania, że jak tylko się uda i będą rosły to wracamy po wszystkie 
Pan z lab stwierdził, że zadzwonią w środę rano, żeby potwierdzić transfer i nie będą dzwonić w 3.dobie, bo najlepszym dowidem na prawidłowy rozwoj zarodka, jest to, że on jest w tej 5.dobie.
W ramach zagłuszania stresu ja kupuję kosmetyki, Mężuś je.
Czekamynadzidzie - właściwie nie zaprzestaliśmy starań. Nie jestem już stymulowana, próbowaliśmy dalej naturalnie. Prawdopodobnie lekarz już mnie skieruje na badanie drożności.
Zbadać jeszcze coś? Jakieś badania z krwi (oprócz tarczycowych)?
Dziewczyny! jest dobrze
beta 96,8 (przyrost dwudniowy 121.2 %) progesteron 120.7
dzisiaj mam wizyte o 17:30 ale juz jestem spokojniejsza 
1 dzień weryfikacji,
na ten moment mamy 4 maluszki 
Proszę, walczcie dzielnie 🙏🙏🙏
Wróciliśmy z Mazur. Byliśmy w agroturystyce. Na końcu świata 🙂 jak w skansenie, drewniany dom, stodoła, boćki na dachu, koza i żwirowa droga. Pojeździlismy na rowerach, poplywaliśmy. Fajnie było.
Trochę odpoczeliśmy.
Ale oczywiście musiałam mieć sytuacje ciążową, dwie ciężarne dziewczyny z małymi dziećmi rozmawiały ze sobą. Jedna mówi do drugiej : u nas to wysyp ciąż moich 5 koleżanek w ciąży jest.
A ja akurat oczywiście musiałam obok nich przechodzić 🤦♀️ i wszystko słyszałam.
I sobie myślę, że mogłaby i mnie ta ciąża wreszcie spotkać...
??? No kiedy??? Czekam, czekam i czekam... Marzenia 🤔 🙄🥺
38dc
@nadal brak! Wrr
Rano miałam wizytę u rodzinnej z RTG z opisem.
Ogólnie rzecz biorąc :
-zmiany chrzestno kostne (coś takiego) ~ nowotwór łagodny. Nic z Tym się nie robi dopóki nie urośnie 😁.
-zwyrodnienie odcinka środkowo ~ dolnego
- klinowanie się kręgów,mam ciasno i uciskaja nerwy, ból, dyskomfort.
-Jeszcze jakieś drobne niuanse ale nie sprawiają mi bólu.
Skierowanie do neurologa, i zalecenie co to rezonansu. Czyli rok jak nic czekania. W czwartek zajade i zapisze się do neurologa.
Potem rehabilitacja. Lecz boję się bo w tamtym roku przy rehabilitacji na odcinku szyjnym coś sobie zrobiłam. Po kilku dniach, kilkunastu zaczęła mi łopatka boleć. W pracy przy dzwiganiu kręgosłup. Bałam się prostowac bo blokada w plecach była, i prostowanie sprawiało mi ból.
Także dzisiaj powiem, żeby nie wpisywala mnie kiero przy dużych dostawach na ranki na sklep, chyba że przy kasie, bo może źle się skończyć i moje plecy zbuntuja się do takiego stanu że będzie nie dowytrzymania i będę leżeć chociażby na podłodze w sklepie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lipca 2019, 10:35
15+1
wczoraj ból pleców ciągnięcie w pachwinie, wszystko po lewej stronie i to uczucie napięcia skóry na brzuchu. Dopiero w pozycji leżącej przechodziło.. Troszkę się wystraszyłam, ale już jest lepiej.
Cały czas rozmyślam nad zakupem detektora tętna, mąż oczywiście mi odradza ( bo będe się niepotrzebnie stresowała), a ja wiem że może i ma trochę racjii, ale też wiem, że troche bym się uspokoiła, tym bardziej że kolejna wizyta 7 sierpnia..
ciągle się zastanawiam, ale pewnie kupię, dla własnego spokoju.
A ty maleństwo rośnij prawidłowo i zdrowo
wierzę, że będzie wszystko dobrze 🤞🤞✊✊
Emil chodzi... po schodach...
Dwie dwojki sie przebily i diabel stal sie aniolkiem. Szok. Ale pozytywny.
News dnia: dostal się do zlobka. Panstwowego. We wrocku. Jakim cudem? Ano, jest to zlobek-getto dla malych alergików!
35tc + 3 (36tc)
249 dzień cyklu
3 tygodnie do CC
Miałam mieć dzisiaj KTG i pobranie do GBS, ale doktor chyba coś źle mi zapisał i mam w końcu jechać jutro. Już jak weszłam na teren i nie widziałam samochodu to wiedziałam, że albo ja coś porąbałam albo lekarz. No ale okazało się, że zamiast 24.07 wpisał mi 23.07, zdarza się każdemu
. Pojadę więc jutro, teść już się zaoferował, że mnie zawiezie 
Wracając zajechałam do Lidla, jest teraz jakiś tydzień Street Food, więc kupiłam Mężowi burgery na spróbowanie
, lubi takie wynalazki w przeciwieństwie do mnie
.
Dla siebie kupiłam maliny i brokuły bo Jaś lubi
i cukier po tym mam niski, więc mogę ciut więcej zjeść
.
Dziś o 2:00 w nocy po raz pierwszy obudziłam się, żeby iść do toalety
. Zazwyczaj noc mam spokojną pod tym kątem, ale dzisiaj już nie dałam rady się wstrzymać
.
Zauważyłam, że coraz częściej mam spięty brzuch, to chyba skurcze przepowiadające, ale nic mnie nie boli i nie ciągnie. Normalnie czuję ruchy Jasia, czasem są trochę bolesne, jak wsadzi nogę nie tam gdzie trzeba
. Zobaczymy czy jutro coś wyjdzie na KTG.
Bylismy wczoraj u mojego gina. Zalatwil mi spotkanie w poradni laktacyjnej w szpitalu. Pani polozna dala mi laktator i pokazala jak spuscic pokarm. Obie piersi odciagalam ok 45min. Od razu zelzaly i zrobily sie miekkie. Zostalam zabandazowana. Teraz mam juz nic nie odciagac i brac leki. Stan zapalny chyba minal.
Postanowilismy z mezem przyjzec sie glebiej sprawie smierci naszych dzieci. Zdobylam ze szpitala historie choroby. Wg nas i mojego gina podano mi bezpodstawnie dwa leki ktore nie powinna przyjmowac kobieta w ciazy. Zlecilismy sekcje zwlok dzieci. Bedziemy dociekac dalej..
15 tc 5 dni
Byłam na badaniach powtórnie, wszystko super, maleństwo zdrowe, przepływy ok i prawdopodobnie będziemy mieć synka:) Szczęśliwa, musi być dobrze. Byle wytrwać minimum do tego 30 tc.
35tc + 4 (36tc)
250 dzień cyklu
2 tygodnie i 6 dni do CC
Noc była ciężka, w ogóle nie mogłam spać, zauważyłam że zgagę mam już nawet po wodzie
. Nie muszę nawet nic jeść, wystarczy że napiję się wody. Co najlepsze najmocniejszą zgagę zawsze mam w okolicach północy, nie wiem od czego to zależy. Zasnęłam grubo po 2:00 w nocy, chyba padłam już ze zmęczenia.
Na szczęście jeszcze tylko niecałe 3 tygodnie, dam radę choćbym miała wcale nie spać.
Ledwo zwlekłam się na dzisiejsze KTG i muszę przyznać, że prawie na nim przysnęłam :p. Musiałam leżeć cały czas na prawym boku, bo gdy leżałam na lewym to położna nie mogła złapać Jasia. Oczywiście Małemu nie podobało się to badanie, więc kopał w aparat
.
Ogólnie doktor powiedział, że KTG wyszło bardzo dobrze, tętno Jasia to 130/80 i nie mamy czynności skurczowej. Miałam też pobranie do GBS, wynik będzie na kolejną wizytę.
Dzisiaj o 12.40 przeszedł,poprzez zaplanowane cesarskie cięcie na świat nasz syneczek Jakub, ma 4kg.
Cesarska była dość trudna ze względu na moją wagę, ale lekarze zrobili wszystko wspaniale, przynajmniej narazie tak to widzę i czuję. Pionizacja jutro, dziś mam być przeniesiona na oddział położniczy.
Nie wiem jaki jest dzień cyklu, to przyjemne uczucie.. Wróciłam do badania temperatury. Uspokaja świadomość, że w lodówce czeka na mnie pakiet do stymulacji jajeczkowania, czekam na pierwszy dzień cyklu, w zależności jak wpadnie zaczynamy symulacje za 2 lub 6 tygodni, nie mogę się doczekać
Poszlam sobie dzis pierwszy raz w zyciu na joge. W sumie wczesniej cos tam z youtube probowalam, ze dwie asany moze znalam z nazwy, a praktycznie to chyba sporo wiecej, tylko nie wiedzialam, ze to z jogi. Okazalo sie, ze jestem czlowiek guma. Mimo tylu miesiecy przerwy w sporcie, jestem rozciagnieta jak stare stringi. Kazda pozycje wykonalam bez trudu i bez bledu, ba, nawet niektore docisnelam mocniej niz prowadzaca, np. ulubionego motylka. Doslownie milimetry dziela moje kolana od ziemi, za tydzien docisne do konca, dzis nie chcialam szalec tak od razu. Najtrudniejsze jest jednak oddychanie i oczyszczenie glowy. Zrelaksowac sie i o niczym nie myslec to dla mnie niewykonalne. Jest wiec nad czym pracowac i na pewno praca ta wyjdzie mi na zdrowie. Nerwy ukoi, a kobieta zrelaksowana od razu 10 lat mlodziej wyglada. Tylko zebym sie za bardzo nie wyluzowala, bo mnie to tak odmlodzi, ze w pampersach bede musiala chodzic! 🙈
3 cykl po laparoskopii niestety zaliczam do tych nieudanych. Magiczne 3 cykle po laparoskopii nie przyniosły efektów. To mnie utwierdziło w przekonaniu, że problem lezy gdzieś głębiej. Najgorsze jest to, że przy cyklu z laparoskopia się udało i coś ruszyło co dało mi złudne nadzieję na kolejne cykle. Obecnie nie mam żadnych nadziejo, że się uda naturalnie. Nie powiem,że jest mi lekko, bo jest cholernie ciężko się z tym pogodzić... Ale jakoś musimy sobie dać radę... Byle zrobić te badania do końca roku i może po nowym zdecydujemy się podejść do in vitro, choć nie wiem jak ja sobie z tym poradzę... Poza tym wypadałoby do końca maja podpisać umowę na czas nieokreślony. Czuję się jakbym znowu się cofnęła w tych staraniach zamiast iść do przodu. Rok praktycznie zmarnowałam. Cholernie to niespeawiedliwe.
Czuję że jeszcze trochę i zwariuje.. serio
czuję że jestem na granicy... Nie wytrzymam tak dłużej... Nie zniosę kolejnego miesiąca... Miesięcy... Mam tego wszystkiego serdecznie dość. Chciałabym żeby ten pierdolony los wreszcie się odczarował... Wreszcie żeby było dobrze i tak jak trzeba... Czemu nie może ...? Czemu muszę się tak katować sama własnymi myślami. Tak bardzo cierpie... Czuję że wysiadam powoli, jeszcze chwila i wyląduje w psychiatryku. Naprawdę i nie żartuje. Bóg nie istnieje i cud się nie wydarzy, bo dlaczego miałby akurat nam ? Wydarza się każdemu dookoła, a nam nie, bo jakieś pierdolone dna jest złe? Pijak spod sklepu ma lepsze nasienie niż mój mąż ? Serio ?! Do dupy z tym wszystkim. Jakaś patologia może się rozmnażać co chwila, a jak człowiek chce jedno dziecko, jeden cud to nie. Dobra, to nie. Nie będzie cudu o nie będzie też mnie. Będzie remis.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lipca 2019, 20:33
Dawno mnie tutaj nie było... trochę się odcięłam. Roki zajął mój czas żeby nie myśleć.
Ostatnie dwa miesiące były bardzo intensywne, dłużej zostawałam w pracy potem na budowę, pod opieką mały pies który nie da mi nic zrobić tylko wszędzie za mną chodzi. Jednak znów wraca pragnienie maleństwa. Co się u nas zmieniło hm...
Okres dwa razy mi się spóźniał ale w końcu go dostałam. Tydzień temu byliśmy w Lublinie w klinice OVUM u dr Szkodziaka.
Bardzo fajny lekarz jak na pierwszy rzut. Zrobił mi badanie USG i polip niestety coś urósł i kazał go usunąć wiec 7 sierpnia mam iść do Szpitala. Mąż powtórzył badania dalej 1 % plemników. Zrobił USG jąder i badanie prostaty i tutaj jest wszystko ok także dalej nie znamy powodu. Lekarz kazał mu brać 3 miesiące Fertill Man i powtórzyć badania. Mnie oprócz zabiegu czeka sprawdzenie drożności jajowodów i pewnie jakieś badania. Myślę że jak do końca roku się nie uda to zdecydujemy się na inseminację. Naturalnie nam nie wychodzi a przy wynikach męża możliwe ze naturalnie nie mamy szans. Wiec po co się tak katować, ale najpierw czeka mnie badanie i zabiegi co trochę potrwa wiec daje czas do końca roku. Mam nadzieje tylko ze teraz okres mi się nie spóźni i zrobimy zabieg w sierpniu bo później lekarz idzie na urlop.
Pod koniec roku planujemy się wprowadzić do naszego domku jak wszystko się uda i oby wtedy szczęsliwie udało nam się naturalnie czy nie, ale żebyśmy słyszeli w tym domu kroki małych nóżek.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.