Nelcio za 2 dni bedzie miał 13 miesięcy. Jest ostatnio mega uciążliwy i płaczliwy. póki co ma 8 zębów czyli bez zmian. Nie wiem co sie dzieje z resztą
ładnie już się uszczał i już myślałam,że pójdzie na roczek,ale sie przewrócił i się zniechęcił. Teraz zaczął znowu się puszczać,w domu już robi dystans około 1.5m sam. Urodziny sie udały,robiliśmy na ogródku. Jak ja się cieszę,że dzieci mam z ciepłych dni. Te imprezy na 20osób robić w domu, chyba by mi się nie chciało. a tak? wszelkie atrakcje na ogrodzie dla dzieci. Tort przepyszny,prezentów dostał kilka,ale serio już nie wiemy co kupować
Nie piję już dużo mleka raczej na noc z kaszką. Jest malutki, nosi ubranka na 74 częściej już 80. Nóżki też na tyci 
A co do starszaków?Najstrasza nie chodzi do przedszkola alw już żałuję swojej decyzji o pozostawieniu jej w domu, Oliś ma aktualnie przerwę techniczną w żłobku ale wraca na 5 dni i jedziemy na wakacje. Jedziemy na 11 dni wracamy i zaraz jego urodziny 3. I potem tylko 2 tyg i wrzesień.
Z naszą działką powoli sie rusza. Mamy już warunki przyłącza prądu, mamy mapkę z sączkami. W tym tygodniu jade załatwiać resztę. W sobote byliśmy i kosiliśmy trawę.
Marzy mi się już tam mieszkać....ale daleka droga do tego....
Jest okres. Boli i to bardzo, czyli jak zwykle. Lekarze ze szpitala stwierdzili, ze takie bole nie sa normalne (serio?! 🙉) i gdyby nie starania o dziecko, zablokowaliby je hormonalnie. Za taka terapie dziekuje pieknie. Nie chodzi o dziecko, raczej o menopauze. Nie chce jej na sile odsuwac w czasie, jak ma byc, niech przyjdzie sobie sama naturalnie, a nie po chemii. W sumie to moglaby sie pospieszyc. Te comiesieczne bole unieruchamiajace mnie w lozku na caly dzien utrudniaja normalne funkcjonowanie. I tak chwala Najwyzszemu, ze najgorsze wypada dzis, kiedy mam jeszcze wolne, ale ile dni gryzlam w pracy rece z bolu, wie tylko On i ja. W ogole ma chyba znowu ochote testowac moja cierpliwosc, bo bawi sie w kolejne plagi. Ha, jeszcze zyje, jeszcze sie trzymam i ani mysle Cie przeklinac. Odpusc mi juz Boze, przeciez wiesz, ze nic mnie od Ciebie nie odsunie.
Tego samego dnia wieczorem:
Jestem tak umeczona calodniowym bolem, ze az mi niedobrze. Plusem tej sytuacji, czyli cyklu (rzekomo bezowulacyjnego) po torbieli, jest zachowanie mojego starego. Chodzi na paluszkach i bez mrugniecia okiem wykonuje najbardziej wydumane polecenia, typu: "Mam ochote na ciasteczka maslane" lub: "Kolo szkoly rosna sloneczniki, wez nozyk i utnij kilka". Nawet pies dzis wyjatkowo grzeczny, unika konfrontacji z cierpiaca pania i wiekszosc dnia przespal mi w nogach. Dla rownowagi sa minusy. Tu bryluje moja mama. Moj pobyt w szpitalu zbiegl sie z pobytem taty w szpitalu. Jednak u niego to dluzsza i bardziej skomplikowana choroba. Oprocz mamy tate w szpitalu odwiedza jego siostra, kobieta dosc specyficzna w mowie i czynie. Grzeszy glownie slowem, zdania jakie wypowiada na glos w najlepszym wypadku rania adresata do glebi, w gorszym jad rozlewa sie wkolo jak zaraza. Cioteczka znow nieopatrznie otworzyla usta, wywolujac u mojej mamy spazmy placzu. Martwi mnie to, gdyz mama do tego stopnia przezyla ten ostatni atak, ze kompletnie nie pamieta nic z wczorajszej rozmowy ze mna! A wszystko to dzieje sie w Polsce, 1100 km ode mnie. Dopiero co stamtad wrocilam, po weekendzie praca, inaczej jak przez telefon nie pomoge, a i tak mama na drugi dzien nie pamieta rozmowy. Wysylalam ja do psychologa, bezskutecznie. Jak sie wali, to wszystko po kolei, doslownie. Armagedon.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia 2019, 21:57
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/254f4d30189f.jpg
Leon 
15 DC
To miałby piękny urlop. Przyjechaliśmy do Karpacza we wtorek i wieczorem dostałam bolą zęba kolejnego dnia szukaliśmy stomatologa. Super że się znalazł.
Wczoraj mój nadwyrężył nogę i dziś siedzimy w domku. Bo chodzić nie może ehhhh Lech to pech.
A ja sobie myślę nad skróceniem urlopu bo przecież po co mam bezczynnie w domu siedzieć jak mogę iść do pracy a wolne wybrać kiedy indziej.
Mieliśmy jechać nad morze ale po co jak mój ledwo żyje. Niech sobie odpoczywa sam.
Bo mi się leżąc całymi dniami nie chce.
I tak dowiedziałam się że krzywa cukrowa insulinowa wyszła źle więc będę brać leki. Do tego wyszła mi mutacja w genie mtfhr. Super tylko się cieszyć. Czekam na wyniki ANA i robię kolejne.
Jednak widzę że ciąża nie jest mi dana.
Już lepiej być nie może.
Nawet nie wiem kiedy miałam owulację. Nic mnie w tym cyklu nie bolało a przecież miałam stymulację.chyba już leki na mnie nie działają. O boli 0 niczego ehhhhh
A może pęcherzyki nie popękały i dlatego. Nie mam monitoringu nie wiem nic.
Ale mam dość naprawdę mam dość tego wszystkiego.
Najchętniej bym to wszystko rzuciła nie mam sił na nic.
Może życie to jeden wielki niewypał.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2017, 11:20
Pochmurny ale ciepły poniedziałek się zaczął podobnie jak moje samopoczucie. Z jednej strony szczęście z drugiej taka ogarniająca beznadzieja i te cholerne czekanie. Dobija mnie to... Myśli w głowie się kłębią i zastanawiam się jak zająć ją czymś by nie myśleć, by ten czas szybciej mijał. Postanowiłam zacząć ćwiczyć i muszę się zmotywować bo jednego dnia mam chęci innego całkowity ich brak ale nie, muszę coś zrobić ze sobą bo oszaleję. Fitness w okolicy to dobry pomysł. Czas w końcu przestać myśleć i spożytkować ten wolny czas jak najlepiej. Wstań kobieto i rusz tyłek! Przestań się nad sobą użalać przecież jest tak jak być powinno. Zdrowa ja, druga ja i tylko chcieć coś zmienić. Nikt za Ciebie tego nie zrobi. Czas się podnieść i zacząć żyć! Zrobić coś dla siebie dla swojego zdrowia i pozbyć się tych nieustannych myśli. Wstaję 
Od czwartku jestem w domu. 17.07 zrobiono mi zabieg czyszczenia jamy macicy. Na szczescie mialam znieczulenie, wszystko odbylo sie poza moja swiadomoscia.
Dostalam zapalenia zyly, poniewaz za dlugo trzymano wenflon- reka zrobila sie czerwona, twarda i opuchnieta. Najgorsze jednak dzialo sie w sobote. Moje piersi zwariowaly staly sie nienaturalnie olbrzymie, twarde, czerwone, gorace, bolace. Nie wiedzialam co sie dzieje. Maz robil mi oklady. Moj lekarz zalecil bandazowanie/stanik sportowy i leki bromergon. Wieczorem po masowaniu zauwazylam drobna krople mleka na lewym sutku. Rozplakalam sie. To byl za duzy cios. Zaczela sie laktacja, a ja nie mam kogo karmic
.
Musze popracowac nad soba fizycznie i psychicznie. Hormony szaleja okropnie.
Poki siedze w domu i nikt nie zaczyna tematu dziewczynek to jest ok, udaje ze nic sie nie stalo. Gdy tylko ktos mi wspolczuje, kreci sie rozmowa zaczynam plakac. Przeciez musze wychodzic do ludzi, nie moge za kazdym razem rozplakiwac sie.
Maz wrocil do pracy, a ja mam 8 tygodni mcierzynskiego..
Krew oddana. teraz 2 h czekania. Jak wyszlam z kliniki poczułam dziwną ulgę. Panie położne były bardzo miłe i dodawały otuchy
Mam nadzieję, że z roboczo nazwanym "Bobkiem" wszystko ok, bo ja czuje się coraz gorzej. Ciagle mnie mdli i mam zgagę. Jedno co mnie nie boli to macica więc spoko
poprzednim razem miałam bóle jak na okres teraz nic więc jestem dobrej myśli ♡
5 na 6 komórek się zapłodniło. Mężuś aktualnie jest zdania, że jak tylko się uda i będą rosły to wracamy po wszystkie 
Pan z lab stwierdził, że zadzwonią w środę rano, żeby potwierdzić transfer i nie będą dzwonić w 3.dobie, bo najlepszym dowidem na prawidłowy rozwoj zarodka, jest to, że on jest w tej 5.dobie.
W ramach zagłuszania stresu ja kupuję kosmetyki, Mężuś je.
Czekamynadzidzie - właściwie nie zaprzestaliśmy starań. Nie jestem już stymulowana, próbowaliśmy dalej naturalnie. Prawdopodobnie lekarz już mnie skieruje na badanie drożności.
Zbadać jeszcze coś? Jakieś badania z krwi (oprócz tarczycowych)?
Dziewczyny! jest dobrze
beta 96,8 (przyrost dwudniowy 121.2 %) progesteron 120.7
dzisiaj mam wizyte o 17:30 ale juz jestem spokojniejsza 
1 dzień weryfikacji,
na ten moment mamy 4 maluszki 
Proszę, walczcie dzielnie 🙏🙏🙏
Wróciliśmy z Mazur. Byliśmy w agroturystyce. Na końcu świata 🙂 jak w skansenie, drewniany dom, stodoła, boćki na dachu, koza i żwirowa droga. Pojeździlismy na rowerach, poplywaliśmy. Fajnie było.
Trochę odpoczeliśmy.
Ale oczywiście musiałam mieć sytuacje ciążową, dwie ciężarne dziewczyny z małymi dziećmi rozmawiały ze sobą. Jedna mówi do drugiej : u nas to wysyp ciąż moich 5 koleżanek w ciąży jest.
A ja akurat oczywiście musiałam obok nich przechodzić 🤦♀️ i wszystko słyszałam.
I sobie myślę, że mogłaby i mnie ta ciąża wreszcie spotkać...
??? No kiedy??? Czekam, czekam i czekam... Marzenia 🤔 🙄🥺
38dc
@nadal brak! Wrr
Rano miałam wizytę u rodzinnej z RTG z opisem.
Ogólnie rzecz biorąc :
-zmiany chrzestno kostne (coś takiego) ~ nowotwór łagodny. Nic z Tym się nie robi dopóki nie urośnie 😁.
-zwyrodnienie odcinka środkowo ~ dolnego
- klinowanie się kręgów,mam ciasno i uciskaja nerwy, ból, dyskomfort.
-Jeszcze jakieś drobne niuanse ale nie sprawiają mi bólu.
Skierowanie do neurologa, i zalecenie co to rezonansu. Czyli rok jak nic czekania. W czwartek zajade i zapisze się do neurologa.
Potem rehabilitacja. Lecz boję się bo w tamtym roku przy rehabilitacji na odcinku szyjnym coś sobie zrobiłam. Po kilku dniach, kilkunastu zaczęła mi łopatka boleć. W pracy przy dzwiganiu kręgosłup. Bałam się prostowac bo blokada w plecach była, i prostowanie sprawiało mi ból.
Także dzisiaj powiem, żeby nie wpisywala mnie kiero przy dużych dostawach na ranki na sklep, chyba że przy kasie, bo może źle się skończyć i moje plecy zbuntuja się do takiego stanu że będzie nie dowytrzymania i będę leżeć chociażby na podłodze w sklepie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lipca 2019, 10:35
15+1
wczoraj ból pleców ciągnięcie w pachwinie, wszystko po lewej stronie i to uczucie napięcia skóry na brzuchu. Dopiero w pozycji leżącej przechodziło.. Troszkę się wystraszyłam, ale już jest lepiej.
Cały czas rozmyślam nad zakupem detektora tętna, mąż oczywiście mi odradza ( bo będe się niepotrzebnie stresowała), a ja wiem że może i ma trochę racjii, ale też wiem, że troche bym się uspokoiła, tym bardziej że kolejna wizyta 7 sierpnia..
ciągle się zastanawiam, ale pewnie kupię, dla własnego spokoju.
A ty maleństwo rośnij prawidłowo i zdrowo
wierzę, że będzie wszystko dobrze 🤞🤞✊✊
Emil chodzi... po schodach...
Dwie dwojki sie przebily i diabel stal sie aniolkiem. Szok. Ale pozytywny.
News dnia: dostal się do zlobka. Panstwowego. We wrocku. Jakim cudem? Ano, jest to zlobek-getto dla malych alergików!
35tc + 3 (36tc)
249 dzień cyklu
3 tygodnie do CC
Miałam mieć dzisiaj KTG i pobranie do GBS, ale doktor chyba coś źle mi zapisał i mam w końcu jechać jutro. Już jak weszłam na teren i nie widziałam samochodu to wiedziałam, że albo ja coś porąbałam albo lekarz. No ale okazało się, że zamiast 24.07 wpisał mi 23.07, zdarza się każdemu
. Pojadę więc jutro, teść już się zaoferował, że mnie zawiezie 
Wracając zajechałam do Lidla, jest teraz jakiś tydzień Street Food, więc kupiłam Mężowi burgery na spróbowanie
, lubi takie wynalazki w przeciwieństwie do mnie
.
Dla siebie kupiłam maliny i brokuły bo Jaś lubi
i cukier po tym mam niski, więc mogę ciut więcej zjeść
.
Dziś o 2:00 w nocy po raz pierwszy obudziłam się, żeby iść do toalety
. Zazwyczaj noc mam spokojną pod tym kątem, ale dzisiaj już nie dałam rady się wstrzymać
.
Zauważyłam, że coraz częściej mam spięty brzuch, to chyba skurcze przepowiadające, ale nic mnie nie boli i nie ciągnie. Normalnie czuję ruchy Jasia, czasem są trochę bolesne, jak wsadzi nogę nie tam gdzie trzeba
. Zobaczymy czy jutro coś wyjdzie na KTG.
Bylismy wczoraj u mojego gina. Zalatwil mi spotkanie w poradni laktacyjnej w szpitalu. Pani polozna dala mi laktator i pokazala jak spuscic pokarm. Obie piersi odciagalam ok 45min. Od razu zelzaly i zrobily sie miekkie. Zostalam zabandazowana. Teraz mam juz nic nie odciagac i brac leki. Stan zapalny chyba minal.
Postanowilismy z mezem przyjzec sie glebiej sprawie smierci naszych dzieci. Zdobylam ze szpitala historie choroby. Wg nas i mojego gina podano mi bezpodstawnie dwa leki ktore nie powinna przyjmowac kobieta w ciazy. Zlecilismy sekcje zwlok dzieci. Bedziemy dociekac dalej..
15 tc 5 dni
Byłam na badaniach powtórnie, wszystko super, maleństwo zdrowe, przepływy ok i prawdopodobnie będziemy mieć synka:) Szczęśliwa, musi być dobrze. Byle wytrwać minimum do tego 30 tc.
35tc + 4 (36tc)
250 dzień cyklu
2 tygodnie i 6 dni do CC
Noc była ciężka, w ogóle nie mogłam spać, zauważyłam że zgagę mam już nawet po wodzie
. Nie muszę nawet nic jeść, wystarczy że napiję się wody. Co najlepsze najmocniejszą zgagę zawsze mam w okolicach północy, nie wiem od czego to zależy. Zasnęłam grubo po 2:00 w nocy, chyba padłam już ze zmęczenia.
Na szczęście jeszcze tylko niecałe 3 tygodnie, dam radę choćbym miała wcale nie spać.
Ledwo zwlekłam się na dzisiejsze KTG i muszę przyznać, że prawie na nim przysnęłam :p. Musiałam leżeć cały czas na prawym boku, bo gdy leżałam na lewym to położna nie mogła złapać Jasia. Oczywiście Małemu nie podobało się to badanie, więc kopał w aparat
.
Ogólnie doktor powiedział, że KTG wyszło bardzo dobrze, tętno Jasia to 130/80 i nie mamy czynności skurczowej. Miałam też pobranie do GBS, wynik będzie na kolejną wizytę.
Dzisiaj o 12.40 przeszedł,poprzez zaplanowane cesarskie cięcie na świat nasz syneczek Jakub, ma 4kg.
Cesarska była dość trudna ze względu na moją wagę, ale lekarze zrobili wszystko wspaniale, przynajmniej narazie tak to widzę i czuję. Pionizacja jutro, dziś mam być przeniesiona na oddział położniczy.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.