Jeheria No kiedy? 21 sierpnia 2019, 08:39

8dpt
Martwiłam się bo 5 i 6dpt praktycznie nic nie czułam. Za to wczoraj cały dzień niepokój w macicy, bóle jajników, senność. Wieczorem zaczął się mocny ból okresowy. Wzięłam nospe. Strasznie się spociłam, byłam mokra. Wstałam w nocy. Wzięłam 2 nospe. I w końcu przeszło. Już myślałam że będzie krew na majtkach, tak mocno bolało. Teraz cisza. Ale jeszcze leżę. Jutro beta.... Aaaaa!!!
Edit. Przyszedł rachunek za mrożenie zarodków: 900 zł za pierwszy rok, za każdy kolejny 400 zł.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 sierpnia 2019, 11:10

38 tc (37+2)

Hej, za 13 dni mam cc.
Jestem trochę przerażona.
Jak to się ogarnie.
Ale już mam dość brzucha i mi mega ciężko więc już chcę urodzić.

<3 8 dni <3

Wczoraj mieliśmy pierwszą wizytę położnej z przychodni :). Wspaniała kobieta :), nawet bez zająknięcia odpowiadała na wszystkie nasze pytania (dwie kartki A5 :D ). Obejrzała Jasia, zważyła - 3100g żywej wagi :D. Wrócił do wagi urodzeniowej + dodatkowo przybrał 140g :). Powiedziała mi, że widocznie mam dobry i kaloryczny pokarm :). Mam tylko pilnować, żeby Mały nie jadł za często, tj. max co 4 godziny ale nie częściej niż co 3. Wczoraj wdrożyliśmy to w życie, były protesty i popłakiwania kiedy po półtorej godzinie nie dostał piersi, ale muszę go przyzwyczajać do większych przerw, bo będzie dużo przybierał i będzie często bolał go brzuszek. I w nocy widziałam już progres, ciągnie dłużej i z obu piersi bo wie, że dostanie papu dopiero za kilka godzin.
Smaruję go zielonym Linomagiem i kąpie w wodzie z mąką ziemniaczaną, według zaleceń położnej. Żółtaczka już mu prawie zeszła, ma jeszcze troszkę na buzi, ale szybko zejdzie. Pępowinkę jeszcze mamy, ale ubieram go w spodenki i koszulkę, żeby szybciej wyschła.
Generalnie jest bardzo spokojnym dzieckiem, popłakuje tylko wtedy gdy coś bardzo mu nie pasuje. Śpi w swoim łóżeczku nawet bez większych protestów. Zaczynamy się coraz lepiej dogadywać :).

Mi dzisiaj zdjęli szwy, nareszcie :D. Troszkę jeszcze boli mnie brzuch przy wstawaniu, ale minie :). W ogóle brzuch bardzo szybko mi się wchłania :), myślę że jeszcze z tydzień i będę płaska :). W 3 dobie po porodzie wróciłam do wagi sprzed ciąży - 56kg, teraz już chudnę, dzisiaj na wadze było 54,5kg. Nogi powoli wracają do siebie, są jeszcze troszkę spuchnięte, ale zmieściłam się w moje baleriny :).
Piersi... Rozmiar G nadal jest, mam bardzo dużo pokarmu, muszę ściągać trochę laktatorem bo inaczej bym wybuchła ;).
Mogę się już normalnie przytulić do Męża w nocy :), jest rewelacyjnym Mężem i świetnym Ojcem. Moja Siostra nawet powiedziała, że zazdrości mi takiego Męża, ba, kto nie zazdrości ;). Sprzątał, gotował, robił pranie, pomaga mi przy Jasiu :), no ideał :)

Krycha Potrzeba pisania 21 sierpnia 2019, 21:56

Jeszcze 10 godzin i jestem w polowie drogi. Nie wzielam nic do jedzenia, bo po co na noc, zreszta mam lekka chorobe lokomocyjna, a tu psikus, zglodnialam. Ciezka noc sie zapowiada, dla Rotusia tez, stary dzwonil, ze juz lezy i patrzy w drzwi biedulek. A tu cztery takie noce przed nim, Boze, jak on sie wyteskni! Ja tez, juz tesknie zreszta.
Mama znalazla w kieszeni taty list pozegnalny, a w jego portfelu moje zdjecia ulozone chronologicznie. Boli serce. Wiedzialam, ze to sie tak skonczy, ale nie przypuszczalam, ze tak szybko. Jak sie z nim zegnalam, powiedzialam: "Do pazdziernika", bo wtedy mialam przyjechac znow. Nie wytrzymal. Probowalam znalezc w telefonie nasza ostatnia rozmowe, ale mam nowy telefon, wiec pokazuje niewiele jeszcze wykonanych polaczen. Na pewno mowil wtedy, zebym zadzwonila do babci na urodziny. Ja opowiadalam, jak Roti bedzie biegal na nowej smyczy po dzialce. Powiedzial tez, ze zrobil porzadek z kontem i ze wszystko, co na nim zebral, jest moje, samochod tez. Bylismy umowieni na wspolne wakacje. Przyjechalam zgodnie z umowa, ale juz do szpitala. Bylam pewna, ze stamtad wyjdzie i ze zjade do Polski sie nim opiekowac. Nie musze. Zostaje mama, ktora chce zabrac do siebie. Juz mi niedobrze, zalozmy, ze to choroba lokomocyjna, wiec sprobuje sie zdrzemnac, poki siedze sama na dwoch miejscach w autobusie.

Krycha Potrzeba pisania 11 sierpnia 2019, 15:30

Nienawidze miec okresu. Jak juz przestaje sie mocno lac i bolec, pojawia sie oslabienie i migrena. Zajadam to paskudne sampoczucie czekolada i chipsami. Na zdrowej diecie ponoc jestem! Nic przetworzonego, nic z cukrem, nic z biala maka podobno nie spozywam. Taaa... Nie dzis. Po drugie podobno regularnie cwicze. A nie, przepraszam, anemia pokrzyzowala piekne plany, od kwietnia na silownie nie zagladalam. Koncze z tym. Czuje sie juz na tyle lepiej, ze jak ogarne pourlopowy grafik, wcisne w niego fitness dwa lub trzy razy w tygodniu, jak za lepszych czasow. Po cos to czlonkostwo oplacam przeciez. Grosze, to grosze, ale jak place, to bede korzystac. Inna sprawa, ze moj pies mnie dwa razy dziennie tak przetrenuje, ze jest lepszy od najdrozszego trenera personalnego. Biceps, triceps, klata, plecy, szesciopak, abs, posladek, dwuglowy, lydka, kazdy miesien intensywnie przy nim chodzi. Do tego biegi, cardio i interwaly, a to wszystko robie z obciazeniem 60kg w pasie (sama waze 56-57kg gora). A potem sie dziwic naglym spadkom mocy i anemii. Ale kocham mojego trenera scisle personalnego najmocniej na calym swiecie!
Chyba ze rano wygospodaruje samotna chwile na wygibasy. Chlopaki pojda na orzezwiajacy spacer, ja w tym czasie pocwicze, wezme prysznic i naladowana pozytywna energia pojade do pracy. Budzik trzeba o pol godziny cofnac.

Nastepnego dnia rano:

Budzik sam sie przestawil, bo trener personalny postanowil zaczac nowy pieski dzien juz o 5:30. Nawet wstalam, ale tylko po to, by dac mu gryzaka i przekrecic sie na drugi bok. Poranna gimnastyka jest stanowczo nie dla mnie! Czekam az wroca z pierwszego obchodu, by zobic kawe i zdrowe sniadanie. Do pracy rodacy!


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 sierpnia 2019, 06:21

Czasami jak myślę co mam napisać tutaj to słowa same układają się w głowie, a jak siadam do pisania to pustka... Odebraliśmy wyniki badań ... W sumie tylko telefonicznie, ale wiem przez to, że nie jest dobrze... Czuję że moja nadzieja zamiera, jak do tej pory tliła się ta iskierka tak teraz zgasła. Chyba bezpowrotnie. Dlaczego tak późno? Mogła zgasnąć już dawno temu. Nie wiem czy grzebanie w immunologii to dobry pomysł. Wiem że przy tego typu problemach nie zachodzi się w ciążę. Mimo prób i starań.. no nie. Akceptujeto

gunia29 Już nie czekam na cud... 22 sierpnia 2019, 08:10

Powoli zaczynam się zniechęcac do pisania, sama nie wiem czemu. Może za wszelką cenę chce uciec od tego wszystkiego,udawac , że nie myślę i nie czuje.

Wczoraj zadzwoniła babka z rejestracji ogólnie myślami że dostanę zawału nim doszła do sedna o co chodzi..w cytologii wyszła jakaś infekcja nie wiem dokładnie co...bo jutro mam wizytę a ona była mało kontaktowa. Już znamy dalszą część tej historii... leczenie , przerwanie starań itd.
Już nawet nie jestem zaskoczona, dlaczego miało by być po prostej a nie pod górkę?
Ogólnie chyba te 2-3 miesiące trzeba odpuścić , bo nasze relacje małżeńskie są kiepskie skupiamy się tylko na owulacji , wykresach, seksie na zawołanie. To chore.. nawet już się nie kłócimy, wkracza obojętność... milczymy przy śniadaniu, wieczorem leżymy obojętnie przed tv...brak dziecka zabiera mi całą radość z życia i to wszystko udziela się K
Nie wiem co będzie i ten strach o przyszłości mnie zabija, czas ucieka mi przez palce i czuję ,że jest później niż się wydaje

Nowy dzień, nadzieja umiera co raz bardziej ...Nie wiem czy iść już do lekarza, czy poczekać jeszcze jeden cykl...Nie chce o.tym myśleć, przytłaczają mnie moje własne myśli, każde wypowiedziane słowo zara kojarzy mi się z ciążą, dzieckiem, porodem...Dlaczego nie może być normlanie?
Mam 22 lata, Mateusz ma 26...serio jesteśmy bardzo młodzi, zdrowi ...dlaczego to jest do cholery takie trudne?

Wreszcie pani endokrynolog odpisała na wiadomość (była na urlopie) i zaleciła zwiększyć dawkę Letroxu na 50/75. W sumie to już sama zdążyłam sobie zwiększyć dawkę. Walczymy dalej z tarczycą...


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2019, 10:34

Poziomka6 Wieczne czekanie 5 września 2019, 21:11

Po co ja zaglądam na głupiego facebooka. Znowu trafiłam na informacje o ciąży koleżanki. A ona nawet nie chciała dziecka. To ja jej mówiłam aby nie czekała, bo potem będzie miała problem jak ja. I co? Pyk i od razu ciąża. Nie potrafię znieść tej niesprawiedliwości. Nie potrafię.

Kasia q **Nic a zdrowi ** 21 maja 2021, 12:32

Juz w poniedziałek idę do gina ciekawe co zeobi jak znowu powiem ze od kilku miesięcy nie mogę zajść w ciążę ale nie on oczywiście jest wszystko ok jak mnie to denerwuje już zaraz będzie rok 😪

Dziewczyny u Nas tylko Morfologia wyszła na 0%. Cała reszta wyników była powyżej normy, i to znacznie. W samym ejakujacie było 108 ml chyba a norma to chyba 30 ml. Ruchliwosc itd. Super. Chciałam by powtórzył wynik ale w powiększeniu, on się nie zgadza. Siła nie zaciagne. Zaczął więcej palić, co też nie poprawia naszej sytuacji. Zastanawiam się ile morfologii maja faceci którzy pala kilka lat. Którzy chleja na potęgę, i wiodą zdecydowanie gorsze życie od Nas. Bo u Nas jeden wynik przewazyl wszystko. Dziś miałam okrutnie depresyjny dzień. Po prostu siedziałam i płakałam bo chce mieć dziecko. Wyników też nie chce robić. Nie wiem nawet jakie powinien zrobić. Ostatnio hemoglobiny badał chyba 5 lat temu. A cała reszta to dla mnie czarna magia.

Jak znajdę wyniki sprzed roku to postaram się wrzucić raz jeszcze.
Dla niego ten wynik to wyrok. Nie dociera do niego ze można go poprawić. Mogę tłumaczyć ale ma to gdzieś. Uważa że nie jest prawdziwym facetem. Nie umiem do niego dotrzec


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 września 2019, 02:53

Dziś ostatni dzień w pracy i jutro rano wyjeżdżam na weekend w góry, Szklarska Porębo, nadchodzę! Będziemy świętować 3 rocznicę ślubu, oj kiedy o zleciało?? A starania zaczęliśmy przed ślubem :) w końcu coś miłego w tym szarym, smutnym życiu... oby więcej takich chwil :)

Nasza córeczka urodziła się 29.07.2019 więc absolutnie w terminie. Jest zdrowa i piękna a my wprost oszalelismy na jej punkcie.
Spełniło się moje marzenie i nie przypuszczałam, że będę taka szczęśliwa. Nie ma rzeczy ważniejszej od niej ❤️
Poród opiszę niedługo, ojj lekko nie było 😊

EwkaKonewka czynnik męski/immunologia 22 sierpnia 2019, 12:54

Wczoraj syn został sam w żłobku na pół godziny. Przesiedziałm te pół godziny w aucie pod żłobem. Żłobek na pierwszym piętrze, okna otwarte, moje auto na parkingu, szyby zamknięte, a i tak słyszałam jak płacze :( Ale ciociom udało się go uspokoić. Dziś został na jakieś 1.5h, bez płaczu, za to jak wróciłam to zawodził, ale był już mocno zmęczony.

Pinka. Piąty transfer 22 sierpnia 2019, 14:50

6dc

Ja nadal na urlopie macierzynskim, dzis pierwszy raz przeszlam sie po miescie w dluzsza trase. Na mojej drodze stawały starsze kobiety pilnujace dzieci lub samotnie bądź kobiety w ciazy i/lub z wózkami. Jeszcze miesiac temu bylam w tej szczesliwej grupie ciazowej. Bezstrosko chodzilam po ulicach chwalac sie swoim ladnym brzuchem. Dzis chcialam sie schowac przed tymi ludzmi. Bylo mi smutno.

Wczoraj zamowilismy nagrobek dla naszych Aniołków. Mam takie przeczucie, ze jezeli "zamkniemy" ten rozdzial to wiecej juz nie stracimy dziecka. Wiem troche to naiwne, ale jakos pomaga mi ta wiara ze to co najgorsze bedzie juz za nami.

Poziomka6 Wieczne czekanie 22 sierpnia 2019, 17:28

Jechałam do kliniki z nastawieniem na in vitro. Mam polipa do usunięcia. W szpitalu trzeba czekać na zabieg ok. 3 miesiące. Mam już dość

Lusi35 Nie ma Cię, nigdy nie było... 26 września 2019, 10:34

Dziękuję dziewczyny, pomaga mi samo pisanie o tym, a jak jeszcze pomyślę, że ktoś poświęcił swój czas na przeczytanie tego i skomentowanie, to tak mi się miło robi😊.
Tylko raz zwierzylam się kolezance, że zaczynamy starać się o dziecko. Wtedy jeszcze nie wiedziałam jak będzie, choć czułam, że nie łatwo. Ona ma nastoletnia córkę, ale bardzo długo miała problemy z zajściem w ciążę, przez 16 lat jeździla po lekarzach, klinikach, sanktuariach. Zawsze dumnie o tym mówi, nie tyle o dziecku, co o tej walce. Nie ukrywa, że była to IUI. Ale też czasem powie mi coś przykrego, pewnie nieświadomie, ale ja to pozniej przeżywam cały dzień. Dlatego zdecydowałam, że już nikomu nie powiem-wie mój mąż i ze 20 lekarzy u których byliśmy. Moi rodzice wiedzą o problemach z piersiami i cystą-guzem? na jajniku. Mieszkamy nad nimi więc nie dałoby rady ukryć pobytu w szpitalu i długiego L4. Bardzo się martwią moim zdrowiem, o wnuku nie wspominają, czekają aż z tamtymi sprawami się poukłada. Wie też moja siostra, która zawsze przygadywala "byście sobie dziecko zrobili zamiast tego psa niańczyć", ale w obliczu mojej choroby ucichla. Teściom nie mówiliśmy, bo mieszkają daleko i ten kontakt jest głównie telefoniczny, nie chciałam żeby się denerwowali. Ale abbigal ma rację, że powinni się dowiedzieć...
Zaczynając starania zrobiłam podstawowe badania (hormony, rozyczka, toxoplazma, cytomega., cytologia, morfologia, hiv) mąż badanie nasienia 😆 (gotów był diabłu duszę sprzedać, żeby tylko nie to, ale zrobil). Wyniki super. Pierwsza lekarka kazała brać kwas foliowy i starać się rok, najpewniej za kilka miesięcy będzie ciaza. Druga wrozyla mi blizniaki, bo takie piękne pecherzyki. Zaczęłam mierzyć temperature i robić testy owulacyjne. Odkrylam problem - krótka faza lutealna, max 10 dni, ale tylko 5 bez plamień - i poszłam do kolejnego lekarza, pani dr zgodziła się z moją diagnoza i przepisała duphaston. Monitoring w następnym cyklu pokazał, że pecherzyk rosnie, ale pomalu i nie peka tak, jak powinien (nie strzela jak balon, tylko się rozlewa, więc jajeczko nie ma szans dotrzeć do jajowodu). W następnym cyklu ovitrelle, ale ta sama bajka, nie peka, a na dodatek robi się z niego torbiel. Czekamy aż się wchłonie, a potem podamy clo. Ale zamiast się wchłonac, torbiel rośnie i rosnie. Dostaje danazol i przerywamy starania. Robię coroczne usg piersi, zmiana lita, odstawiam danazol po kilku dniach brania, biopsja gruboigłowa, gruczolakowłókniak-do obserwacji. Torbiel rośnie, moja lekarka uczciwie mówi, że nie potrafi mi pomóc. Zachęca do wizyty w klinice niepłodności. Tak robimy. Wybieramy tę z najlepszymi opiniami, ale tam przykra wiadomość- to może być potworniak, koniecznie trzeba usunąć. Szukam miejsca, gdzie to zrobić, ustalamy termin, który przekładamy jeszcze dwa razy, bo w drugiej piersi też mam jakiegoś dziada 😈. Znowu biopsja (oczywiście wszystko prywatnie, za miliony monet, na nfz termin bym miała po moim pogrzebie), gruczolakowłókniak, ale z tendencja do rozrostu, lekarz mówi, że skoro rośnie, to z czasem może zezlosliwiec. Jak Bóg da, to w grudniu się go pozbędę (guza, nie lekarza😆). W końcu dochodzi do laparoskopii, wyluszczaja torbiel?, jajowody drozne, sluzowka czysta, wszystko ok. Teraz czekam na wyniki badań histopatologicznych. Człowiek do śmierci spokoju nie zazna, jak już się coś przypałęta, to jedno za drugim.
Ale żem się rozpisała.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2019, 11:07

Sukienka wyglada tak:

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/22fa2250fe5d.jpg

pelerynka tak:

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/6aae334b8c6b.jpg

jak bedzie chwila to wkleje jak ja w tych cudach wygladam ;)

Wpis porządkowy :)

Zbieram w jednym miejscu historię transferów aby wyczyścić nieco stopkę:

1IVF: 18.02.2019 - start; 14.03 - punkcja (6 oocytow, 3 zarodki, 2 zatrzymane w 5 i 6 dobie); 19.03(21 dc)-ET(1) morula; 29.03 (10dpt) beta <0,1

2IVF: 13.06.2019 - start; 4.07 - punkcja (8 oocytow, 7 zarodków), 9.07(20dc)-ET(2)-3.1.1
6dpt beta 12,37, progesteron 8,6;
8dpt - 38, prog- 16,4; przyrost 216,7%
10 dpt - 130,6, prog- 14,79; przyrost 242,1%
14dpt - 1260, prog- 15,04; przyrost 211,5%
15 dpt (4+6) - GS 2,2 mm i YS 1,1 mm
21 dpt- 9950, prog-15,65; przyrost 80,5%
23 dpt (6+0) - CRL 1,8 mm ❤️
14.11 (21+0) - usg połówkowe, 371g 👧🏼
Mamy 4 bałwanki! ❄️❄️❄️❄️
(3.1.2, 4.2.3, bl2, 4.3.2)

31.03.2021(19dc)-FET(3)-N-3.1.2, 8dpt<0,1
15.07(18dc)-FET(4)-S-4.2.3, 8 dpt<0,1

13.10(21dc)-FET(5)-S-bl2
+atosiban+encorton 7,5mg+Prograf+accofil
6 dpt beta 20,51
8 dpt 53,14 (przyrost 165%), progesteron 42
12 dpt 482,3 (przyrost 201,9%)
14 dpt 1194 (przyrost 147,7%)
15 dpt (5+0)-GS 3,7 mm
21 dpt (5+6)-CRL 1,8 mm i ❤️
4.02(19+1)-usg połówkowe, 140 ud/min, 252 g 👧🏼

5.01.2024(20dc)-FET(6)-N-4.3.2
4dpt <2,3, prog 9,27
6dpt<2,3, prog 10,88
7dpt ||
8dpt 0,21, prog 15,66
10dpt<0,1, prog 16,17

I gratis - 7.02 fałszywy test pozytywny, beta <0,1, progesteron 1,08
IMG-8861.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2024, 10:43

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)