s1985 walcząc 25 sierpnia 2017, 13:19

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/80276dd65807.jpg


Wyniki z wczoraj

Wczoraj zamówiłam e-booka Jak pokonać PCOS od Akademii Płodności. Przeczytałam go połowę. Zamówiłam kolejne suplementy😳 bo kilka nowości wyczytałam a propo poprawy jakości komórek jajowych.
Jest też konkretnie zalecenie wprowadzenie aktywności fizycznej a ja nie potrafię się zmotywować szukam tylko wymówek.

Na domiar złego zjadłam słodycze zamiast kolacji - nienawidzę mieć okresu 😡
Jutro mam nadzieję wrócić do sił. Dzisiaj w sumie przeleżałam cały dzień w łóżku. Chyba mnie mocny dołek złapał.

Jutro wizyta u osteopaty, fajnie, lubię te wizyty. Poproszę o ściągnięcie ze mnie stresu i rozluźnienie mnie.

A tym czasem idę poczytać pamiętniki.

34+3

Wszystko (prawie) o czym pisałam w zeszłym tygodniu udało się zrealizować 🙂.
Torba spakowana. Zostało kilka rzeczy do dorzucenia, w tym jedzenie. Ciężka to była przeprawa, mimo że wcześniej zrobiłam listę i myślałam, że tylko powrzucam i wsio. No, ale nie. Musiałam wszystko popakować w woreczki strunowe i opisać, żeby nie było bałaganu i żeby mąż albo położna mogli szybko znaleźć, co trzeba. Trochę zmieniłam system w porównaniu do poprzedniego pakowania. Dwa lata temu miałam ze sobą tylko walizkę. Wylądowałam wcześniej na wywołaniu, na patologii i tą walizkę ciągle musiałam otwierać i coś z niej wyciągać. Nie było to dla mnie zbyt wygodne. Teraz dokupiłam torbę zakładaną na rączkę od walizki, do której spakowałam wszystko, co będzie potrzebne typowo do porodu. Jeśli znów mnie czeka wywołanie, trochę tą torbę zmodyfikuję. Nie jest ciężka i będzie na pewno poręczniejsza w obsłudze, niż walizka, do której musiałam ciągle się schylać. Na razie jestem zadowolona. Zobaczymy, co przyniesie praktyka 😃.
Komoda nadal niegotowa, ale wyciągnęłam wszystkie ubranka po Czarku, które miałam popakowane w worki próżniowe. Zrobiłam w nich porządek segregując na rozmiary i zaczęłam pranie. W tygodniu muszę zrobić miejsce w naszej szafie na ubrania Czarka, które trafią do niej z komody, a komoda zostanie już tylko do Młodej.
Wanienka i stelaż przyszły.
Gondola też doszła i jest ok. Co prawda wydaje się być trochę przykurzona albo przybrudzona z zewnątrz, więc będę musiała to jeszcze jakoś ogarnąć, bo trochę kłuje mnie w oczy. Na szczęście w środku jest czyściutko 😅. No, ale daliśmy ok. 300 zł z przesyłką, a nowa kosztuje 700-850, więc myślę, że nie ma co wybrzydzać 😃.

Z Czarkiem dalej walczymy. Siku idzie super, ale dramat jest przy kupie 😪. On wszystko wie i wszystko rozumie. Wie, że czuje, że idzie kupa. Wie, gdzie ma ją zrobić i jak. Ale mimo to ma jakąś blokadę. Podobno w przypadku kupy tak bywa. I w sumie nie ma co mu się dziwić. W końcu niemal dwa lata robił kupę w inny sposób. Mam nadzieję, że czas wystarczy i z każdym dniem będzie lepiej.

Czarek ma bostonkę na 90%. Jutro idziemy to potwierdzić do lekarza. Nie przechodzi póki co źle. W nocy z czwartku na piątek miał stan podgorączkowy i już nie poszedł do żłobka. Wczoraj zauważyłam na podniebieniu krostki, trochę wyglądające jak nadżerki i przy kąpieli wypryski na łydce. Dzisiaj doszły niewielkie wypryski wkoło ust, więcej na nogach i jedna na ręce. Na wewnętrznych stronach stóp i dłoni pusto 🤷.
Jakby tego było mało to idzie jeszcze dolna, lewa piątka.

Także fajnie się dzieje przed tym porodem. Nie za nudno jest.

Dzisiaj brzuch mi strasznie dokuczał. Dużo twardniał, od czasu do czasu coś zakłuło. Młoda już się tak nie wiertoli jak kiedyś tylko wypycha się leniwie. Na szczęście daje spać w nocy. Albo po prostu mi nie przeszkadza wiercące się dziecko 😅. Z Czarkiem było tak samo. Nie umiem pojąć jak niektóre kobiety nie mogą spać przez chodzący brzuch 🤣.

W środę byłam u fizjo. Podobno MDM super, brak napięć. Jak dojdzie do porodu sn to powinno pójść sprawnie. Przed porodem jeszcze jedno spotkanie już typowo na rozluźnienie. Tak mi nagadała o tych wspaniałych mięśniach, że w nocy pierwszy raz w tej ciąży miałam sen. I to w dodatku sen o porodzie 😂. Wszystko poszło super, a ja bez problemu urodziłam małą, czarną kulkę (wtf) 😂.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2023, 22:29

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 24 września 2019, 22:21

38+3

Dalej bujam się z zębem.. to juź 5 dzień antybiotyku i dopiero teraz na momenty zdarza się że jest ciut lepiej. Mimo wszystko nadal gryźć nie mogę,spuchniete mam mega węzły no i ten ból. Byłam dzisiaj jeszcze do kontroli no ale niestety nic nie można zrobić więcej jak płukac plus antybiotyk. No i wyciskać ropę co faktycznie przynosi ulgę. Od 2 dni jestem bez apapu ,wybawieniem jest olejek goździkowy.

Miałam być dzisiaj w zusie,ale sprawy się skomplikowały i byłam wczoraj. W nocy się dziwnie drapalam a od kilku dni miałam ciemniejszy mocz..napisałam do dr i na cito robiłam wyniki. Okazało się że mam cholestaze... Jutro jadę więc na szybsze usg i będzie decyzja co dalej,mam liczyć ruchy. Oluś się kręci jak zawsze,dzisiaj wpychal w kanał aż w pachwinach czułam. Wieczorem z 4 mocniejsze skurcze tylko. Ciekawa jestem co się jutro okaże,jesteśmy przygotowani na to,że zostanę w szpitalu już.. zrobiłam dzisiaj moim obiad na 2 dni,umyłam okna i zrobiłam prania od razu.
Pola jakoś to chyba rozumie,Tomasz dużo jej mówi,w praktyce wyjdzie wszystko -oby na plus.

Co do urodzin chrzesniaka ,które są jutro (i się smialysmy że wtedy urodze ;p )to okazało się,że byłam sama na chwilę z mamą.. maly miał katar i nie chciałam ryzykować a jak się okazało, młodsza część gości miała mega kaszle,katary i kij wie co jeszcze..jak dobrze,że nie ryzykowalam bo byłby pogrom!

Jutro przyjeżdżają ciotki i mają do nas wpaść. Mam nadzieję że będę jednak jutro w domu,bo wiem że Pola będzie się wstydzić ..oby do rana,wszystko się okaże.

Pinka. Piąty transfer 25 września 2019, 13:59

12dc

Wracam z kliniki. Moj Doktor jest małomówny i irytuje mnie to. Placimy kupe pieniedzy, wiec oczekuje od wizyty "czegos wiecej".
Sprawdzil wyniki, zbadal mnie, rozpisal leki i wszystko to odbywalo sie w ciszy. Zero komentarza i ludzkiej empati. Wiem, że liczy sie wiedza lekarza a nie jego "towarzyskosc", ale jakos stracilam humor po tym spotkaniu. Czulam sie potraktowana jak na tasmie produkcyjnej-kolejna nic nieznaczaca pacjentka.

Oczywiscie jak zawsze musi byc cos nie tak, okazalo sie ze brakuje badan na kiłe. Najprawdopodobniej Panie w laboratorium pobraly za malo probek krwi. Musialam dorabiac je w klinice. Bede musiala isc do laboratorium narobic boruty.

Abstrachujac co ustalone:
01.10 - transfer
Od 26.09 - luteina i duphaston

No i tyle, nawet nie wiem jaka u mnie sytuacja z pecherzykami bo Doktorek nic nie powiedzial a ja nie dopytywalam.

Jestem zla.

Izape_91 Szycioterapia - po 3 latach jest! 25 września 2019, 19:08

18 dpo

No więc zmiana planów. W piątek nie pójdę na USG, bo udało się przełożyć wizytę u dr P. i w piątek jedziemy do Łodzi. Strasznie dużo myślę o tej immunologii i muszę ale skonsultować dla dobra malucha, bo inaczej nie chce sobie pluć w brodę, że zrobiłam za mało. Zobaczymy co lekarz powie, może zmieni jakieś dawki leków, to też warto skonsultować, czy gin mnie dobrze poprowadzi. Póki co czuje się normalnie. W dole brzucha w pachwinie mam dziwne bóle, ale obstawiam że tka ma być i ma kłuć/ boleć. Cycki z boku trochę bolą, poza tym czuję się rewelacyjnie, może trochę bardziej senna wieczorem.
Niestety w pracy zapierdziel, ale dzięki temu nie myślę tak o tym czasie do wizyt....

Plamienia ustąpiły i już drugi dzień nie mam nawet zabarwionego śluzu co mnie mocno uspokaja. Jutro chciałabym skoczyć chyba na ostatnią bete, żeby się zorientować,że faktycznie już przekroczyła ten 1000 i że wszystko idzie w dobrą stronę. W poniedziałek pójdziemy na USG, zobaczyć czy maluch jest w macicy. Mam nadzieję że wszystko jest dobrze, że on sobie tam już znalazł swój kącik na kolejne 8 miesięcy 😊 bardzo kocham tego maluszka mimo, że go zupełnie nie znam...

taśta Jak nie My to kto??? 27 września 2019, 11:28

Odliczania ciąg dalszy :D Cycki zaczynają boleć więc jakieś 7-8 dni do @ :D myślałam że czytanie książki "In vitro- rozmowy intymne" mi przyspieszy czekanie ale książka mnie tak wciągnęła że przeczytałam ją w jeden wieczór i dalej nie mam się czym zająć :D w przyszłym tygodniu mam chirurgiczne usuwanie przetoki nad zębem to mam nadzieję że tydzień mi zleci na użalaniu się nad sobą po zabiegu :D

gosiulla Nie takie to proste jak mówili 30 września 2019, 11:41

Dzisiaj miałam krótką wizytę kontrolną u swojego gina.

Wszystko wychodzi na to że jest super.
Słuchaliśmy chwilę bicia serducha małego, i jest szybkie. Doktor na oko (a właściwie na ucho) stwierdza że koło 150 uderzeń na minutę.

Cały czas to serducho bije szybciutko w okolicach tych 150 i powyżej.
Wszystkie stronki internetowe mówią że jest to wysokie tętno (powyżej 150 już jest zaliczane do tachykardii), a żaden lekarz się tym nie przejmuje.
Mam nadzieję że wszyscy wiedzą co robią.

A ja póki co, wracam do pracy...

s1985 walcząc 26 sierpnia 2017, 14:52

https://naforum.zapodaj.net/thumbs/a1262cdec671.jpg

Dziś postanowiłam opisać mój sen, który miałam po stracie Aniołków.

Kiedy wróciłam do domu po bardzo ciężkiej nocy w szpitalu (była to najgorsza noc w moim życiu, ponieważ w tedy dokładnie o 23. 00 po niekompletnym poronieniu miałam lyzeczkowanie) pierwsze co zrobiłam to po prostu poszłam spać. I przyśniło mi się niemowlę-dziewczynka. Była zawinieta w kocyk i podeszłam do niej i ja ucałowałam. Była śliczna. W niedługim czasie jeszcze raz przysnila mi się znowu dziewczynka, tym razem starsza. Tak bardzo czekaliśmy z mężem na to spotkanie bo miała skądś przyjechać. I widziałam ja bardzo dokładnie, miała blond kręcone włosy i kolor oczu męża-piwne. Pierwsze co zrobiła to powiedziała '' mamo dlaczego placzesz''. Ogromnie się cieszylismy i przytulaliśmy. I na tym sen się skonczył.

Oddalabym bardzo wiele, żeby móc dowiedzieć się czy faktycznie to byly dziewczynki. Wierzę, że nasze Aniołki po prostu przyszły, żeby się pożegnać i mocno wierzę w to, że kiedyś spotkamy się wszyscy razem. I będziemy szczęśliwi jak nigdy dotąd.

I łezki poleciały...

Wczoraj było echo naszego malutkiego serduszka.
Najpierw położna robiła nam badanie jakimiś takimi krążkami (coś a'la badanie detektorem/usg)nie wiem po co, ale dość mocno naciskała brzuch. Malutka się chyba przestraszyła bo widziałam na monitorze, że tętno podskoczyło jej z 121 na 153(!) i uciekła chyba na drugi koniec macicy, bo później już to urządzenie nie wykrywało jej tętna :P
Położna była średnio miła i na prawdę mam nadzieję, że te na porodówce będą bardziej friendly...

Później było echo - wszystko w normie <3 :D
Waga w 22tc3d - 430 gram - pani dr powiedziała, że w normie :)

A, że ja drobna jestem i wszystko pięknie widać, to chyba w życiu nie miałam tak długiego usg, bo młoda lekarka/praktykantka? uczyła się na moim brzuszku badania czasu AV. Widać, że to etap nauki, bo zdecydowanie była mniej delikatna niż wcześniej pani doktor. No, ale kiedyś nauczyć się musi, a Malutka też chyba miała dość tych szturchań, bo była ruchliwa i uciekała spod głowicy usg przez co wcale nie ułatwiała sprawy biednej dziewczynie. Pani dr tylko powtarzała tej młodszej - nie pozwalaj by dziecko rządziło Toba i badaniem ;)

Jeszcze przez dwa tygodnie będziemy mieć badany czas AV, a później wypadają mi ze dwa tygodnie bez wizyt i bez usg - jak ja taki długi czas bez podglądu naszego Maleństwa przeżyję???
Dobrze, że przynajmniej coraz częściej ją czuję <3

Dziś "w ramach" diety cukrzycowej zjadłam na śniadanie kanapkę z Nutellą :P i cukier po godzinie tylko 99, więc wcale jakoś szczególnie nie podskoczył. Ufff.








Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2019, 10:50

Patt1002 Czekamy na Aniołka 24 września 2019, 23:25

Właśnie pomału dobiegają końca moje piękne hiszpańskie wakacje. Opalanie, zwiedzanie, relaks. Juz jakiś spory czas przed wyjazdem udało mi sie w pewien sposob odpuścić totalnie z ciążą z dzieckiem, na jakiś moment przestałam aż tak intensywnie o tym myśleć. Jutro albo w czwartek powinna przyjąć @. Dzisiaj słońce mnie przegrzalo a dodając do tego drinka jest mi totalnie nie dobrze.... Mam okropne mdłości. A do tego te objawy przed @, piersi bolą mnie strasznie, aż sutki mam lekko sine.... Jak w ciąży te objawy, kumulacja przegrzania na słońcu i @....


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2019, 12:35

Pinka. Piąty transfer 18 lipca 2018, 18:12

14dc

Za rada zrobilam dzis kolejny test owulacyjny. Tym razem kreska wyszla grubsza od testowej. Od rana mnie mdli i czuje klucie w podbrzuszu. Byc moze wlasnie teraz mam owulacje. Z <3 czekamy do jutra aby plemniczki sie zregenerowały.

W pracy dzis mialam harmider i tak samo zapowiadaja sie najblizsze 2 tygodnie.
Kolezanki czesto opowiadaja o swoich dzieciach rozne smieszne/wzruszajace historyjki. Lubie tego sluchac,ale w srodku czuje pustke po moim Aniolku*. Wiem,ze one (mimo ze wiedza co przezylam) nie chca sprawic mi smutku. Po prostu nie wiedza ze kazda wzmianka o dziecku budzi we mnie ogromne emocje.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2018, 18:15

Środa 21 dc / 26 cs

Nie jestem już w stanie dłużej udawać, że nic mnie nie rusza, że z każdym problemem także z niepłodnością sobie poradzę. Mam dość codziennego zakładania na siebie "uśmiechu nr 5" i grania najszczęśliwszej osoby na świecie! Nie mam już ani siły, ani ochoty. Akademia Filmowa powinna mi wręczyć Oscara... Wszystko jest nie tak w tym temacie. Dziś 3 dzień plamień, rozhuśtały się i mam okres przed okresem ;/ po prostu super, no genialnie. Gratuluję swojemu beznadziejnemu organizmowi.
Nie wiem, chyba odstawie tą luteinę bo po co się faszerować jak czy z nią czy z duphastonem jest tak samo. Kurczę nawet na tabl.anty plamiłam! co prawda dużo mniej i może to być wynikiem samych tabletek, ale litości dajcie odpocząć od ciągłych wkładek!
Dołujący wpis, ale obawiam się, że taki być musi, bo nie jestem w stanie się uśmiechnąć i tchnąć trochę optymizmu, Targają mną emocję, chcę krzyczeć, chcę płakać, chcę uciec od siebie, od wszystkich.

gunia29 Już nie czekam na cud... 25 września 2019, 18:22

Jest kiepsko... właśnie zaczyna szaleć u mnie zaostrzenie choroby Crohna...po 2 latach daje o sobie przypomnieć.
Wrzuciłam od razu tryb dieta i większą dawkę leków,ale na razie nie widzę efektów i powiem szczerze ,że mnie to przeraża bo nie wiem co mnie czeka...chyba ostanie 'grzeszki' żywieniowe,masa stresu odbiły się na maxs w moich jelitach...
Starania na razie odroczone na rzecz sklejania naszego małżeństwa... dobrze,że się tak złożyło bo moje libido wynosi 0 już dawno nie było tak źle... ostatnio lekko zmuszałam się do seksu żeby nie zrobić K przykrości, owszem później było ok..ale sam początek jakieś przełamanie to tragedią. Może nasze ostanie relacje na to wpłynęły? Mam nadzieję że to przejściowe i odzyskam dawną siebie, chociaż starania o dziecko okropnie mną przeoraly. Czuję się tak bardzo zmęczona nie fizycznie...nie wiem skąd wezmę siłę na sono hsg, na kolejne wizyty może w efekcie inseminacje?
Nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo trzeba być silnym i odpornym żeby walczyć o dziecko.

taśta Jak nie My to kto??? 25 września 2019, 20:21

18 dc

jeszcze jakieś 10 dni do @.... ekscytacja ciut opadła bo czas się okrutnie dłuży :D
część wymazów już mam :) cytologia ok, posiew i czystość też chyba ok więc czekam na chlamydię, myco i ureo i jak będą ok to robię potrzebne badania z krwi :)
z jednej strony cholernie się boję zastrzyków i czy cokolwiek się uda zapłodnić... najbardziej się boję że nie będzie czego w ogóle transferwać a z drugiej cieszę się jak dziecko na myśl o św. Mikołaju :D do tego na fb zaczęły mi się pojawiać reklamy kalendarza ciążowego więc ja już odbieram to jako znak :D nie chcę się mocno nakręcać żeby się gorzko nie rozczarować w przypadku porażki ale jakoś mi ciężko... po ostatnich latach bez jakiejkolwiek nadziei jak pojawiło się światełko w tunelu to lecę do niego jak głupia ćma ;)

HELPUNKU
Rozbiłam wczoraj termometr rtęciowy 😟
Tak, wiem zakazany od jakichś 10 lat, ale mi się jeden uchował i wolałam go niz elektrycznie... Nie wiem co mnie pokusiło. Przeziębiłam się i wolałam pewniakiem zmierzyć temperaturę.
No to mam... pewny stres.

Strzepywałam termometr i uderzyłam nim o ekran komórki. No comment. Ubił się czubek i część rtęci wylała się na narzutękanapy w salonie. Skulkowalismy wszystkie drobinki w jedną kule, wrzucili do słoika i mąż wyniósł do apteki. Później jeszcze mąż znalazł pod kanapą drobinki tej rtęci i też wyeksmitowalismy je z mieszkania. Oczywiście salon cały czas sie wietrzył, podłogę umyslismy wodą z sodą, a narzutę i mój szlafrok na który mogło spaść trochę rtęci wrzuciłam do pralki, wyprałam i się wietrzą. Szlafrok w małym pokoiku s narzuta na balkonie. Jak stwierdziliśmy że rtęć zebrana to jeszcze odkurzylismy kanapę i podłogę w salonie.
Okno było całą noc otwarte i teraz jak mnie nie ma w mieszkaniu to też się cały lokal wietrzy.

Mądry Polak po szkodzie:
-rteć do słoika ale z zimna wodą (unas było bez wody)
-NIE ODKURZAĆ! (bo odkurzacz rozbija drobinki i zwiększa opary)
-to nie same kuleczki rtęci są tak groźne, tlko te cholerne opary rtęci, które są bezwonne itd.

A ja głupia, zamiast uciec to jeszcze z m. sprzątałam te kuleczki, później zjedliśmy obiad a wieczorem jeszcze obejrzeliśmy film w salonie.

Niby zrobiliśmy wszystko co można a może i więcej, ale jestem chora, że za mało.
Mąż całą noc prawie czytał chyba wszystko po polsku i angielsku na temat szkodliwości rtęci. Nawet jakiś doktorat znalazł. Ostatecznie wyszło że nic nie powinno się stać, bo mało, bo krótko, bo rtęć w postaci takiej jaką jest w termometrach nie wnika do dziecka tak jak ta z tuńczyka czy innych ryb. itd. itp.
A z drugiej strony rtęć wpływa na układ neurologiczny dziecka, może obniżać IQ, powodować zaburzenia koncentracji, i takie tam...
Oczywiście dzisiaj u lekarza zapytałam lekarkę o tą rtęć. Ale powiedziała mi tylko, że kiedyś na porodówkach kobiety ciągle tłukły termometry i nic się nie działo, a ja chyba więcej nie zamierzam ich tłuc...No nie, ale co jeśli coś zostało gdzieś?
Wszyscy bagatelizują, tatuś mój (fizyk) też, wi albo oni się nie znają albo ja panikuję. (Znalazłam wpis dziewczyny w ciąży która kazała wykładzinę zrywać... więc może nie przesadzam wcale? Bo ja paneli nie zamierzam na razie rwać)


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2019, 11:42

Dziś brutalność życia, czyli - 22tc5d (6mc) zaliczyłam 1-sze rzyganko... oby ostatnie :P

Rano nie jadłam nic, bo pojechałam na pobranie krwi, co przecież robiłam już miliony razy w życiu. Po pobraniu wypiłam ciepłą herbatę z dodatkiem miodu i soku z żurawiny, którą zrobiłam sobie w domu - też nic nowego.
Jak wyszłam ze szpitala to wraz ze wspinaniem się na wzgórze zamkowe robiło mi się coraz słabiej i niedobrze. Do tego wszędzie mokro, więc nawet nie miałam możliwości usiąść na ławce. Zakładając, że to efekt braku cukru wzięłam do ust cukierek, który już parę razy w podobnych sytuacjach ratował mi życie (WertersOryginal). Po chwili poczułam zapach spalin z autobusu i... cała moja pieczołowicie przygotowana w domku herbatka wylądowała na trawniku :| Żołądek pusty, więc była dosłownie sama woda, ale dobrze, że w okolicy żywego ducha, bo byłby wstyd no i park, a nie uliczny chodnik :P
Do pracy bliżej niż do domu, więc zdecydowałam się jednak pojechać do pracy. Kupiłam w barku kanapkę, jabłkowego Tymbarka i już jest dobrze, ale chyba przestanę bez obstawy jeździć na pobieranie krwi jeżeli tak ma to wyglądać. Na szczęście na naszym osiedlu jest Alab, więc jakoś damy radę ;)

Jednak dobrze, że kończę z pracą, bo ciąża powoli zaczyna mi ciążyć (nareszcie) :P i trzeba się skupić na naszej Malutkiej Dziewczynce, by miała komfortowe warunki w brzuszku :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2019, 20:13

Ona-na-na Zmutowana (może kiedyś) mama 26 września 2019, 10:04

Wczoraj miałam konsultację u lekarza ze specjalizacją z genetyki. Pani dr stwierdziła że mam się nie przejmować Mo mi mutacjami ponieważ w najnowszych badaniach udowodniono że nie mają wpływu na problemy z zajściem w ciążę i donoszeniem. W tym momencie zbaraniałam. Zalecono mi i mężowi wykonanie kariotypu. Muszę się nad tym zastanowić.

Mimo wszystko dalej planuje przyjmować metylową formę folianów i acard.

Po konsultacji pojechałam do centrum handlowego na małe zakupy przed testowaniem (zestaw testów). Przy okazji postanowiłam się posilić. Moje samopoczucie przypominało to na początku ciąży. Dokładnie pamiętam to uczucie a wczoraj powróciło. Senność, oczy same się zamykają więc kierując pokazem muszę słuchać energicznej muzyki aby nie zasnąć. Nudności. Cały czas jest mi słabo, nawet po posiłku.

Możliwe że to złudne objawy dzięki lekom, które przyjmuje. Jednak w głębi serca pojawia się mała iskierka nadziei.

(20dc)

Hej. Chlopaki spia. Tzn Kacperek zasypia ale cos marnie mu idzie. Wazne ze Bartus spi juz godzine. Ja rozwiesilam pranie. Ogarnelam lazienke i chwile leze ;)
U nas jest dobrze. Bartus juz troche ske oswoil z nowa sytuacja. Nie jest juz taki nieznosny. No moze czasem. Ale to w koncu male dziecko.
Kacperek za 4 dni konczy mc! Ale czas leci! Jeju. Jemu juz sie takie bystre oczka zrobily. Rozglada sie. Popoludbia lubi na rece... Nie podoba mi sie to no ale troche nosze. Niestetu nie moge go klasc na lozku i z nim lezec bo Bartus jednak bywa nie obliczalny.
Za tydz w pon idziemy do szpitala na kontrolne badania. Mam nadzieje ze bedziemy tam max dwa dni.
Mi po ciazy 2 kg zostaly. No ale po Bartusiu mam +10 kg wiec nie wesolo. Ale mam juz plan. Po wyjsciu ze szpitala przechodze na diete zupowa i chce do chrzcin (26.12) zgubic 15-20 kg. Ale zobaczymy. Musze cos ze soba zrobic. Bo zle mi z ta waga.
Juz nie siagam pokarmu. Przestalam w pon. Zabandazowalam cycki i maly jest tylko na mm. Juz mnie meczylo to sciaganie zwlaszcza ze mialam coraz mniej. I tak dlugo mu dawalam bo 3 tyg. A Bartus aby 10 dni. Trzecie wykarmie piersia hehe. Nie no zart! Nie decydujemy sie na kolejne dziecko. Juz nie. Dwoje starczy. Z nimi mam co robic. Sa dni ze nie mam czasu zjesc. Ale i tak jestem szczesliwa. Chcialam i mam. :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)