Hedgehog Pamiętnik jeżyka 35+ 2 października 2019, 10:58

Masakra, ręce mi opadają. Dziękuję dziewczyny za życzenia zdrowia. Było fatalnie. W ciągu dwóch dni byłam na poz na pewno 5 razy jak nie więcej. Ledwo się młodemu antybiotyk skończył dostał mega wysokiej gorączki w nocy i nic nie pomagało. Gorączka spadała Max o pół stopnia. Kolejny antybiotyk. A teraz jeszcze pleśniawki mu się w buzi zrobiły. Całymi dniami Krzyki. Ja chyba ogłuchnę od tego. Trójki i czwórki idą agresywnie.
Sama dostałam antybiotyk po którym mdliło mnie kilka razy mocniej niż w ciąży. Dostałam zmianę ale działa gorzej bo cały czas boli mnie jeszcze gardło. Mąż wychodzi z domu o 5:00 i wraca o 21:00. Tak naprawdę nie ma kiedy pójść nawet na zakupy, bo przecież chorego dziecka nie wezmę do marketu. A mąż jest teraz tak długo w pracy ze wszystko jest już pozamykane. Dobrze że zawsze dbałam o zapasy.

Najgorsze że przez te choroby przepadają nam terminy na rehabilitację.

Wpis o żłobku miał być oddzielny. Ale już nie będzie. Napiszę tylko tak pokrótce. Adaptacja przeszła super gładko. Pierwsze 2 dni wydawało się że młody jest na mnie trochę obrażony, ale w żłobku ładnie się bawił i jadł. Po południu zdarzało mu się więcej krzyczeć jakby odreagowywał. W drugim tygodniu miał 2 dni strajku głodowego. Jadł tylko chrupki kukurydziane. Ale poza tym super. Myślę że lubił żłobek. Na zdjęciach wrzucanych przez panie na Facebook widać że był uśmiechnięty. Panie wymyślają różne zabawy i na pewno nie nudzi się tam tak jak w domu. Mają duży basen z kuleczkami, chodzą na spacery, mają mini plac zabaw z mini urządzeniami w budynku, maszyne do puszczania baniek i takie tam. Ja mu takich atrakcji nie jestem w stanie zapewnić. Jedyne zastrzeżenia mogę trochę mieć to wyżywienia - ale to pewnie jak w większości placówek.

Pinka. Piąty transfer 2 października 2019, 17:24

19dc 1dpt

Zlapalam bol gardla i katar, najprawdopodobniej od małża, ktory przez ostatnie 4 dni "umierał" na przeziebienie :D.
Podobno taka choroba nie wplywa na implantacje i oby tak bylo ✊✊.

Gotuje rosolek na poprawe stanu.

Nie wiem czy mozna miec jakies objawy w 1dpt ale czuje klucie z prawej strony brzucha. Nie robie sobie nadzieji, ze jest to jakas oznaka.

Doktorek potwierdzil, ze wynik progesteronu jest ok i mam kontynuowac aplikacje lekow.

Trzymajcie ✊✊

24 cs - 11dc

monitoring
P 11mm
E 4 mm

kolejny w 13dc
IUI w tym cyklu nie będzie, bo wypadałoby w pon a wtedy mój mąż wyjeżdza

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/ca7f547e6321.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 października 2014, 09:53

12 dc (punkcja)
W klinice zjawiliśmy się o 8 rano, o 8:30 leżałam na stole, anastezjolog założył wenflon, coś wyblubrał, że zaraz zasnę. Sekundę później zrobiło mi się ciepło w gardle, a drugą sekundę później słyszałam "pani x, pani x, dobre się pani czuje", myślę sobie "odejdź babo, daj spać", nie otwieram oczu, nie ruszam się, może sobie pójdzie, ale nie odpuszcza. Ból jajników uświadomił mi, że już po zabiegu, a ten natręt to pielęgniarka, otworzyłam jedno oko, patrzę, pielęgniarka się szczerzy "wszystko dobre? ", "dobre, dobre", chyba było widać, że boli bo drugie o co zapytała to czy chce coś przeciwbólowego (to było jak pytanie do dziecka czy chce odpakować wcześniej prezent spod choinki). Pielęgniarka przyniosła czopka, rezolutnie zapytałam, w który otwór 😎. Czopek pomógł - trochę boli, ale znośnie, mąż na pytanie jak się czuje, usłyszał "jakbym wypiła butelkę wina i jakby ktoś zgwałcił mi jajniki, kolejność dowolna".

Wracamy do domu, pobrano 15 komórek, jutro dowiem się ile z nich jest dojrzałych.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2019, 14:19

Jedna z piękniejszych chwil w życiu, wyczekane dwie kreseczki pojawiły się 29.07 :)
https://naforum.zapodaj.net/thumbs/1d8d274b362f.jpg

Fasolko rośnij zdrowo ♥

Ciąża rozpoczęta 5 lipca 2016


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2016, 22:47

15 dc
Złamałam się, miałam więcej nie robić owulaków olać to i działać ale oczywiście nie wytrzymałam 🙄 jest wyraźny pozytyw więc owu pewnie jutro. Na monit wybiorę się w takim razie we wtorek a to mój test z dziś 😁:
https://naforum.zapodaj.net/bc10ac3fbafc.jpg.html


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2021, 09:59

Mąż mnie obudził dziś z informacją, że śniło mu się, że zachorowałam psychicznie. Że wszystkie szafki były wypchane pieluchami, mlekami i innymi rzeczami dla dziecka. Że jezdziłam ciągle na zakupy, przyjeżdżałam z tymi rzeczami do domu i się rozpłakiwałam.

Oycho Ufaj dalej, nie poddaj się :) 9 sierpnia 2022, 21:46

17-OH-progesteron: 1.31 (normy: 0,1-0,8 ), było 2,43.
A więc i tutaj poprawa, ale nadal poza normą.
Wygląda na to, że przyczyna będzie gdzieś w nadnerczach.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 sierpnia 2022, 21:47

Jestem już po wizycie u Paśnika. Wyniki mam lepsze niż 2 lata temu
Do transferu dostałam encorton 10 mg accofil na 2 dzień po transferze po 1/3 dawki.
Zamiast wlewu screatching endometrium.
Do tego heparyna od transferu. Dawkę ma ustalić gin.
Zakaz soi bo mam alergię i nie dostałam intralipid. Jeszcze z wykrzyknikami napisał kartkę ginowi.
Encorton i accofil powinien pomóc.
Accoffil na obniżenie NK nie jest, jest neutralny podwyższa leukocyty jak steryd on jedynie niweluje braki kirow.
Zapytałam go które u mnie da najważniejsze a których mi brak to powiedział że dwóch 2ds1 i 2ds5 stąd accofil.
Akumpunkture mogę nadal mieć jedynie baniek nie.
NK prawdopodobnie potwierdził moja tezę że mam od alergii na słońce stąd Ana dodatnie , a czynnik jąderkowy odpowiada tak jak myślałam od zmian skórnych. Więc NK i Ana opadną za jakiś czas. Bo reszta np współczynnik jest ok. Cross match bardzo dobry. Gdyby nie NK nie ma co się czepiać.
Ważne że cytokiny się poprawiły
Sam stwierdzil że dobrze robię przesuwając transfer na styczeń, i to będzie idealna pora bo nie będzie słońca i alergii nie będę wtedy mieć.

Teraz odpoczynek i w styczniu zaczynam przygodę. Raczej pod koniec grudnia czeka mnie screatching i leki.

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 12 września 2014, 19:52

Dzień 31.

uf co za szalony dzień ! jestem mega zmęczona, boli mnie głowa i kręgosłup...
ale buty na jesień kupione no i dla maluszka też coś mam :)
body oczywiście :

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/983a36ae67d7.jpg

no i była promocja 5szt. pieluch tetrowych i też wzięłam, dwie z pięciu :

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/20e441db255d.jpg

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/682c9c392123.jpg

A wczoraj dostaliśmy skarpeteczki od cioci A. :

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/f10a5fb2fef0.jpg

To na tyle dzisiaj zdjęć, jutro pokażę brzuch bo zaczynamy 18t. i wyskoczył nam :)

19 dc (około 9 dni do rozpoczęcia procedury)
Zaczynam świrować :D myślę o nadchodzącej stymulacji 50x na minutę, dla wyciszenia szukam informacji o IVF w necie, nawet wiem już co to antagonista GnRH i w jakim celu się go stosuje (creepy). Ech.. cierpliwość nigdy nie była moją najmocniejszą stroną, nakręcam się od tygodnia i nie zapowiada się aby było lepiej hihihi. Doskonale wiem, że spokój jest najważniejszy, ale rozum swoje, a emocje swoje..

Właśnie sobie uświadomiłam bardzo istotną rzecz, PMS is coming.. i wszystko jasne :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2019, 20:18

gunia29 Już nie czekam na cud... 3 października 2019, 07:54

Dziś nasza 4 rocznica ślubu...nadal we 2.
Są wzloty i upadki ale póki jesteś ze mną nam siłę by się podnieść.
Jeszcze niedawno wszystko wydawało się takie proste...my zakochani, upragniony dom , później dzieci... koniecznie parka...ehh jak czas weryfikuje wszystko
Wczoraj dotarła do mnie info o kolejnej ciąży wśród znajomych, brat mojego szwagra w sierpniu wziął ślub a już się spodziewają dziecka.. przyjęłam to o dziwo spokojnie, przecież to normalne że ludzie będa powiększać rodziny, będą małe dzieci i ciężarne wśród najbliższych, czuję że niedługo brat K ogłosi podobną nowinę bo wiem że starają się o rodzeństwo dla swojego córeczki.
Co mogę zrobić? Chyba tylko mieć nadzieję że i ja kiedyś będę spacerowała z wózkiem wpatrzona w swoje maleństwo, a nie odwracająca wzrok na widok ciężarnych, że i ja kiedyś będę mogła uczestniczyć w dyskusjach dot. dzieci, że i my kiedyś doświadczymy tego szczęścia..


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 października 2019, 07:55

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/b25f12008c97.jpg

'Promocje' nie sumują się :)
No więc jakieś 26% mam szans, zobaczymy. Oczywiście schiza ciążowa pełną parą... Choć dziś myślę że chyba się nie udało :(

Żródło: http://www.antykoncepcja.pl/prawdopodobienstwo-zajscia


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 października 2014, 09:58

9t4d

Wczoraj robiłam krzywą glikemiczną, trzy razy pobierały mi krew, rano, po 1 i 2 godz. Odbieram dziś wyniki, a tam tylko 2 pozycje, trzeciej po 2 godz brak. No szlag mnie trafił. Jutro dzwonię / jadę bo bez przesady. Nie powtórzę tego za dzień czy dwa, bo ile można takich dawek glukozy sobie podawać ... Niestety pierwszy wynik 109, drugi 170 czyli w normie. Trzeciego brak... I teraz nie wiem...

I martwi mnie moje TSH. 0.172, pisze, że za niskie. dwa tyg temu jak byłam w szpitalu było 0,460.
Idę do endo za 2 tyg... Ale martwię się...nigdy nic nie brałam na to...nie wiem czy to jeszcze ok, czy co...

Tak sobie mysle, że teraz ciśnienie, może te zastrzyki przeciwzakrzepowe, to jeszcze cukier i tarczyca?

W pn ginekolog, we wtorek rodzinny...

EDIT:
wynik odnaleziony, popołudniu mam podjechać.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 października 2019, 09:37

Wiki Czekając i żyjąc...żyjąc i czekając... 3 października 2019, 11:30

Czwartek 1dc / 27 cs

Oficjalnie, z przytupem otwieram kolejny cykl... Rano, choć dziś mogłam pospać ciut dłużej, obudziła mnie Ona, wredna...nieproszony, bolesny gość :( To zła wiadomość. Powiedziałabym nawet tragiczna, ale czy ja mam na to jakiś wpływ? Żaden... I dlatego tak to boli.

Z dobrych wieści spłynał wynik ANA - ujemny. Wszystko dobrze. Pozostał tylko AOA. Czekamy na dzidzie, masz rację oczywiście z tym Ca, ale występuje korelacja między jego wysokim wynikiem a endometriozą. Sam wysoki parametr nie jest jej potwierdzeniem, potrzeba kolejnych badań ( laparo) ale jak jest w normie to jest niemal pewne, że jej nie ma. Dlatego pokusiłam się o jego wykonanie :) zawsze to jakaś wiedza.

Za tydzień mąż mnie zabiera na weekend na jakieś zadupie, daaaaaaaleko od naszego miejsca zamieszkania. Do siedliska ze zwierzątkami, bez tv, internetu. Wiejski domek z piecem - kozą. Myślę, że tego potrzebuje. A za miesiąc nasza pierwsza wyprawa do Azji... Tak, trzeba czymś zająć głowę. Pewnie ze wolałabym dziecko niż podróże, ale póki co...


Ostatnio miałam ciężki czas.
Mąż bez pracy, jak dostał świadectwo pracy to zaczął szukać. Nic ciekawego się nie trafiało, do tego wada wzroku brak widzenia steryskopowego wyklucza go z niektórych prac. Siedział dniami załamany nawet myślał o samobójstwie. W koncu się wściekłam powiedziałam dość tego.
O gadałam jego matkę o to że nie wyleczyła mu zeza jako dziecko a on Sue tłumaczył że mama chodziła do lekarza i nie dało rady. Ja mu powiedziałam że też miałam zeza mama odkładała jazdy grosz odkładając sobie jedzonko aby mnie wyleczyć. Brat ze mną jeździł do Łodzi i wyleczyli mnie. To uznał że byłam bogata, to mu powiedziałam jakby matka nie chlala to kasa by była i dziecko było zdrowe. Do tego ja interesuje tylko ona żeby ona miała wszystko ostatnio obraz mały za 200 zł kupiła a płacze że nie ma kasy. Tak mu wygarnęłam że głowa mała. A z babka w weekend nieźle się pokłóciłam sprowokował kłótnię i widać jak wredna jest. I tak będę robić często niech zobaczy jaka kochana mamusie ma 😂
Będę wredna i to bardzo może ten matoł na oczy przejrzy. Wracając do pracy znalazłam jedna fajne robotę. Mój nie chciał bo to magazynier w firmie mięsnej. Ale jakos przekonałam go wysłał podanie i po 10 min odzew. Kazali mu się stawić na rozmowę.
Dali mu skierowanie na badania. Żnow płacz i lament że nie przejdzie. Ja żnow do akcji opierdzielilam i to na ostro. I zagroziłam że jak tak będzie dalej niech pakuje się i siedzi z ukochaną mamusią która będzie go wielbić i zniszczy.
No i powiedzialam mu że ja go widzę w tej firmie.
Do tego nasz syn będzie miał na imię Piotruś Krzysztof. O matko awantura ale zgodził się.
I kochane tym samym badania przeszedł . Pozytywne myślenie działa. Pamiętam ten moment kiedy mój Krzysio dostawał się na studia i powiedział. Dostanę się na studia do Anglii zobaczysz ja mu powiedziałam jak się dostaniesz to będę pozytywnie mówić haha ale wiem że nie realne byś się dostał. Kilka dni później telefon o 22 Gosia dostałem się do Anglii masz teraz pozytywnie myśleć.
I co.. Gosia od tego momentu myśli pozytywnie 😁
A mojemu powiedziałam jak praca będzie do kitu to poszukamy innej 😄

35t2d
I znowu dawno nie pisałam,ale już nadrabiam
Zaliczyłam już szpital,na szczęście tylko dwa dni...a zaczęło się od tego,że moją ginekolog zaniepokoiły moje mdłości,zwracanie i zgaga.Dała mi skierowanie na próby wątrobowe no i dwa wyniki wyszły sporo podniesione.Do tego dziwnie swędziały mnie stopy
( myślałam,że to od kręgosłupa) i puchły mi dłonie.Moja ginekolog jak zobaczyła wyniki,zleciła mi od razu dodatkowe wyniki i oczywiście jeśli coś mnie zaniepokoi to nie czekając na wyniki,jechać do szpitala.Nooo to się zaniepokoiłam i wolałam od razu pojechać na wizytę do ginekologa,który pracuje w szpitalu gdzie chcę urodzić.No i pojechałam 30.09 i jak lekarz zobaczył wyniki,jak jestem opuchnięta a do tego skoczyło mi ciśnienie 150/100 to od razu wysłał mnie do szpitala.
W szpitalu dali mi kroplówkę,pobrali krew i mocz,robili ktg,USG i przepływy - tak że z opieki jestem zadowolona.Wynki z krwi wyszły podwyższone ,mam cholestazę ciążową na którą od razu dostałam leki.Ciśnienie jest już prawidłowe,więc wypisali mnie z zaleceniem brania leków,diety wątrobowej,sprawdzania ciśnienia i liczenia ruchów córeczki.
Do lekarza będę jeździła raz w tygodniu i raz w tygodniu na ktg do szpitala.
Jak wszystko będzie dobrze,to oczywiście w zależności od sytuacji i wyników dostanę skierowanie CC w 38 lub 39 tygodniu.
Mój skarb waży już 2600.

28dc
Dzisiaj robiłam TSH wynik 0.925 więc super...

Pewnie za jakieś 2 tyg pójdę do lekarza po receptę na Euthyrox... I od razu zapytam się czy po dobrym wyniku cytologii mam pod koniec cyklu się zgłosić czy może po rozpoczęciu cyklu... Ale to dopiero tak w styczniu/lutym...


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 października 2019, 21:37

Hedgehog Pamiętnik jeżyka 35+ 4 października 2019, 14:32

ROK

To już ostatni wpis z podsumowaniem. Rok zleciał. Rok temu był małym zawiniątkiem a teraz biega po całym mieszkaniu. Trudny rok który zmienil mnie bezpowrotnie. A nasze małżeństwo z jednej strony umocnił a z drugiej oddalił nas od siebie. Taki paradoks.


Ten miesiąc to byl koszmar. Głównie przez choroby ale nie tylko. Kubuś na zmianę daje w dupę albo jest małym kochanym słodziakiem. a jak daje w dupę to na calego. Bardzo chce postawic zawsze na swoim. Źle reaguje jeśli coś nie jest tak jakby chciał. A czasem chce chociażby przesunąć ścianę.... Reaguje głównie wrzaskiem. Niestety obawiam się jak będzie sobie radzil ze złością w przyszłości. A także o mój słuch. I to nie jest przenośnia. Od "nowości" bardziej krzyczy niż placze, a zakres decybeli ma taki że potrafi w uszach dzwonić.
Ale kiedy wszystko jest dobrze to jest rozkosznym małym wesołym chłopaczkiem. Potrafi się w szeroko uśmiechać na nasz widok pomimo wysokiej gorączki, a nawet macha tacie papa przez sen kiedy ten wychodzi do pracy przed świtem. W takich momentach mam wyrzuty sumienia że mi puszczają nerwy w chwilach kiedy krzyczy. A jeśli przyczyną nasilenia krzyków są zęby to Boże drogi niech one w wyjdą zanim ktoś wystawi mi żółte papiery.....

Waga 10kg
Wzrost około 80cm
Sen: nadal dwie drzemki
Zęby : trójki i czwórki mnie wykończą

-nie wiem co zrobić z jedzeniem. Nadal najchętniej jadłby z podłogi. gdybym przygotowany obiad po prostu rzuciła na płytki to pewnie byłby zjedzony w całości i jeszcze wylizana podłoga... walka toczy się o pierwszą łyżeczkę. Jak już spróbuje to zawsze coś zje, ale żeby spróbował to rany boskie ile się trzeba namęczyć
- wsuwa wszystko pod meble, a meble mam takie że jak coś tam wpadnie to przepadło aż do "porządków świątecznych"
- ściąga mi okulary :/ długo je ignorował i myślałam że tak już zostanie. Niestety.
- śmieje się ze swoich pierdów ;)
- tańczy i śpiewa. Ulubiona piosenka to pan tik tak, a najchętniej śpiewa hymn....
- podaje pranie do powieszenia ;) wrzuca swoje ubranka do kosza na pranie (po kąpieli), wkłada ubrania do pralki, podaje zakupy do odłożenia
- współpracuje przy rozbieraniu na przykład podnosi nóżkę kiedy ściągam mu spodenki
- kręci główką na nie, ale na razie to nic nie oznacza
- układa wieżę z trzech klocków
- denerwuja się gdy coś mu się nie uda np. wieża się przewróci
- kuca. Robi przysiady.
- wskazuje ręką na przedmioty i oczekuję że poda się mu nazwę tego przedmiotu
- logopeda i pediatra twierdzą że szybko zacznie mówić bo komunikuje się w swoim języku ponadprzeciętnie jak na roczne dziecko. Ja jestem sceptyczna bo mówi tylko bu na auto i la na lampę. Nawet tata jest raczej bez zrozumienia. Mama w zasadzie nie mówi. Czasem tylko powie mammm
- wiesza się na szyi i dużo tuli
- chodzi a nawet trochę biega. Ale tylko w budynkach na zewnątrz się boi.
- dotyka się że mną noskami i mizia noskami
- wybiera najcięższe i największe przedmioty i je nosi stękając i krzycząc przy tym z wysiłku.
- przesuwa koraliki po druciku.... pzynajmniej częściowo, bo ogólnie tego typu zabawy go nie interesują. Wzrusza ramionami i prycha kiedy mu pokazuje takie zabawki.
- rano jak ma dość kokoszenia się na łóżku po prostu schodzi z niego i sobie idzie... Gdzieś.... Pierwszym razem przeżyłam szok. Jak to? Poszedł sobie?
- ubrać go to masakra. Ucieka
- nie chce siedzieć w krzesełku. Wstaje, ucieka, krzyczy, wygina się
- je rękoma
- Nie lubi butów, skarpetek i długich rękawów :/ - ahoj zimo....
- lubi pchacza, autka, zabawki gniotki, kąpiel, piłeczki, książeczki i przytulać misie.


Ja swojego podsumowania roku macierzyństwa robić nie będę bo już kilka razy o tym doświadczeniu pisałam i zdania nie zmieniłam. Cieszę się że ten rok jest za mną. Nie chciałabym przechodzić przez to jeszcze raz. Jednocześnie rozumiem że pod wieloma względami będzie łatwiej z każdym miesiącem, ale w tym samym czasie boję się o nadchodzące wyzwania z jakim przyjdzie stawić mi czoło w kolejnym roku/latach. Boję się czy im podołam.

Wik89 Zabiegana 5 października 2019, 11:05

1 dc
Okres przyszedl niemal jak w zegarku 29 dnia cyklu (spodziewalam sie @ w czwartek lub wczoraj, ale widocznie owu byla troche pozniej niz sadzilam).
Zaczął się 17 cykl starań. Plan na ten cykl - u mnie histeroskopia (mam nadzieję, że się uda, w poniedziałek mam umawiać termin), natomiast mąż łyka jakies kolejne leki zapisane przez urologa i czekamy na operację męża, ktora będzie w grudniu (za tydzien ma znac konkretną datę). Moze w listopadzie sprobujemy podejsc do iui.
Poki co nie kwalifikujemy sie na dofinansowanie do invitro w woj. mazowieckim, nie uwzglednili w warunkach programu słabego testu hba i zerowej morfologii, zaś wg kryterium malej liczby i ruchu plemnikow nie kwalifikujemy się. Wiec jedynym warunkiem, na ktory „mamy szanse” są trzy nieudane iui. Stąd pomysł, żeby sprobowac podejsc jednak do iui mimo slabych wynikow meza. Oczywiscie bedziemy to jeszcze konsultowac w tym miesiącu



Wiadomość wyedytowana przez autora 5 października 2019, 11:10

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)