No i powracam, nie wiem jak długo tu zabawię ale stwierdziłam że przyda mi się prowadzenie notatek. Miałam nadzieję, że po pierwszej ciąży coś się we mnie naprawi i już nie będę miała problemu żeby zajść w drugą, ale jednak problem pozostał.
To mój 5 cykl starań i narazie 5 zmarnowany.
Od 26 grudnia biorę bromergon ze względu na hiperprolaktynemię czynnościową. W 12 dniu cyklu byłam u ginekologa, nie było żadnego pęcherzyka dominuącego, największy miał niecałe 7mm. Biorąc pod uwagę moje cykle 26 dniowe nie ma szans na owulację. Kolejny cykl niestety też będzie bez stymulacji, ginekolog póki co chce sprawdzić jak reaguję na bromergon i uniknąc ewentualnego przestymulowania. Dziś 16 dc a temperatura 36,12 - co za porażka..
Jest Fasol!!
Malutki taki... CRL 0,53cm, co odpowiada 6t2d. Serce głośno i wyraźnie pukało 115 ud/min.
Słabego małego serducha lutowego Fasola nawet doppler nie łapał...
Na chwilę obecną wszystko wygląda dobrze 
Pan doktor karał zrobić badania i przyjść z nimi jeszcze w tym tygodniu. Mówi, że chce sprawdzić jak się ma moja tarczyca. Umówiłam się na piątek.
Dziś po raz pierwszy zupełnie szczerze ucieszyłam się z tej ciąży
Żyłam w mocnym wyparciu do tej pory. Wolałam się nie przyzwyczajać do myśli o Fasolu... Tak na wszelki wypadek
Głupia, wiem...

http://iv.pl/images/73627052274219342196.png
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 sierpnia 2015, 18:37
21 + 4
Nigdy nie należałam do osób piśmiennych
- stąd moje krótkie relacje, raczej notatki.
I tak niewiele osób tu raczej zagląda, ale mi niezmiernie pomaga przelewanie uczuć na komputer 
Wczoraj byliśmy na USG połówkowym, okazało się, że jednak nie czekamy na Córeczkę (jak nam to mówiono do tej pory), a na SYNA! 
I nie ma już cienia wątpliwości, więc raczej nic się w tej kwestii już nie zmieni 
Przyznam się od razu... że pierwsze co poczułam - to lekki zawód. Tak bardzo chciałam mieć Córkę...
Nie mniej przespałam się z myślą o synu i postanowiłam nie dać się złym myślom.
Uf.. lżej mi, wygadałam się.
Jeśli chodzi o wyniki, Synek jest ideałem
Ale która mama nie uważa tak o swoim Dziecku? 
wiem też, skąd moje obawy o brak ruchów. Łożysko okazało się, usadowiło się na przedniej ścianie łożyska. Amortyzowało kopniaki mojego synka.
Mam nadzieję, że nie niesie to za sobą "innych szkód".
Synek waży 390g
jest cudny.
Pani doktor dała nam w prezencie zdjęcie synka w 3D. Myślałam, że za takie fotki się płaci... nie mniej to potwierdza, że jest PIĘKNY! 
Oto dowód :
http://wrzucaj.net/images/2014/12/18/BOBAS.th.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lutego 2015, 00:44
http://iv.pl/images/80020929100227673978.jpg
Tak bardzo tego pragnę 
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2015, 21:01
22+2
Różowego szału ciąg dalszy. Dziś nie mogłam (no naprawdę nie mogłam) się powstrzymać w sklepie i do wyprawki dołączyły kolejne różowe elementy (a obiecałam sobie kupić na allegro co tam jeszcze potrzebuję, bo taniej jednak wychodzi). I tak oto Laura ma pierwszy kocyk i cudowny pajacyk 
http://iv.pl/images/79470205454054761905_thumb.jpg
http://iv.pl/images/12378091990729578411_thumb.jpg
Doszło też łóżeczko więc jak już się tak chwalę to i pokaże jak będzie w efekcie wyglądać, bo na razie jeszcze oczywiście nie będzie rozłożone w całości 
http://iv.pl/images/08101103016095989789_thumb.jpg
http://iv.pl/images/89177035449043882033_thumb.jpg
Kocham zakupy dla mojej córeczki 
Oszalałam?
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2015, 15:48
Ciekawe ile jeszcze stron tego pamiętnika jeszcze przede mną??????
Dziś wizyta u gina na NFZ
Postanowiłam że będę chodzić do dwóch ginie na NFZ po badania darmowe i prywatnie bo u tego prywatnego będę w szpitalu rodzic ( pracuje w państwowym szpitalu)
Trochę się obawiam czy wszystko jest ok strach jest mam nadzieję że wszystko ok z dzidzia😃
Dziś będzie o arbuzach.
Wyobraź sobie, że jakimś cudem udaje ci się wepchnąć kilkukilogramowego arbuza do wnętrza gumowego balonika, zwykłego imprezowego balonika. Teraz złap za dzióbek owego balonika i podnieś go na wysokość ok. 120-140 cm. Uwaga, nie podtrzymuj arbuza od spodu! Pozwól grawitacji robić swoje!
Teraz wyobraź sobie, że masz w tym baloniku CZUCIE.
Tak, od kilku dni mam takie dwa baloniki z arbuzami w środku. Nie, określenie "ciężkie piersi" nie jest adekwatne!
🙄🙄🙄🤦♀🤦♀🤦♀
http://wrzucaj.net/images/2014/05/09/na-swiecie-istnieje-tylko-jedno-perfekcyjne-dziecko.jpg
7tydz i 2 dni
do następnej wizyty 14 dni
Nie mogę się doczekać też tak macie??? a tuż przed wizytą strach i radość 
Dziś humor super odpoczywam, mąż zabrał mnie na niezdrowe ale najpyszniejsze frytki 
bardzo rzadko ale zdarzy mi się taki wyskok 
Zdecydowałam po krótkim namyśle, że jednak nie będę malować paznokci, przynajmniej na razie
mój ukochany ciemny róż musi poczekać cierpliwie na półce na odpowiedni moment 
W pracy epidemia ospy i przeziębień więc na razie siedzę w domku, profilaktycznie.
Dziś poszłam na badania krwi, lekarka zleciła mi na początek morfologię, glukozę, mocz, toksopl., grupę krwi, i WR- kiła ii czekam do poniedziałku 
Ostatnio ciągle na coś czekam... nieźle 
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 maja 2014, 21:48
Wizytę musiałam przełożyć na piątek na 19.20 więc jeszcze 4 dni do wyczekanego długo USG 
Mam nadzieję na piękne serduszko 
doczekać się nie mogę ale i stres dopada 
Zastanawiam się czy zabrać męża co prawda usg jeszcze nie będzie przez brzuch 10 tydz
ale chciałabym zobaczyć jego reakcję
(taki twardziel )
))
Czekam z niecierpliwością na pizzę którą przed chwilą zamówiłam, nie wytrzymałam po prostu 
Zwłaszcza że maluch mi dziś dał popalić... jak?
2gi rzyg zaliczony i zdrowe śniadanko poszłooo, później ugotowałam botwinkę ale zjadłąm 2 talerze i jestem taaaaka głodna
(((
Dziś byłam w pracy, uwielbiam chodzić do pracy i w domu ledwie wytrzymuję 
http://wrzucaj.net/images/2014/05/19/pizza.png
spełnienie moich dzisiejszych największych pragnień 
aaaa zapomniałam dodać najważniejszego cos gdzieś w środku mam przeczucie na synka
ciekawe czy się sprawdzi 
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2014, 19:25
jakos cicho tu ostatnio. nic nie piszecie Dziewczyny. jak zyjecie? jak Wasze maluchy?
u nas Ola nadal niewiele mowi. najczescie uzywane slowa to tata, mama, tak. zaczela mowic BA na bach, gdy upadnie, KA - na Slomke (naszego psa). ale idzie sie z nia dogadac o wszystko. dobrze ja czytam, ona sama duzo pokazuje.
wydaje dzwieki jak robi piesek, ktoek, krowka. nie do konca tak jak to brzmi, ale ja rozrozniam. piesek jest najbardziej podobny do "chau-chau", choc brzmi bardziej jak "hu-hu" 
gdy ogadamy ksiazeczke, potarfi wskazac zwierzatka o jakie ja pytam.
uwielbia ukladac drewniane ukladanki. najfajniej jej idzie (100% bezblednosci) z ukadanka, ktora pod danym elementem ma takie samo zdjecie jak na puzzlu. wysypujemy wszystko na podloge i pytam ja gdzie jest krowa/swinka itd, ona lapie puzzla i pozniej pytam ja, a gdzie jest na planszy? i ona wklada w odpowiednie okienko. mega
duma mnie rozpiera.
lubi tez ukladac wierze z klockow.
uwielbia sprzatac. gdy chce ja przebrac i podaje ubranka czyste, to zanosi je do pralki
myslac, ze to do prania. gdy szykujemy kapiel, to podaje jej rzeczy i ona ladnie zanosi do lazienki. rozpakowywanie zmywarki przeszlo na level up, teraz nie tylko podaje, ale wrzuca co jej sie nawinie w raczki do akurat otwartej szafki.. trzeba uwazac, zeby nic nie potlukla. nadal chodzi jak pijana, szczegolnie gdy jest spiaca. na spacerze potrafi przejsc spokojnie dystans 1,5km. na wybory w niedziele poszla z nami na pieszo. wzielismy wozek, ale w ogole z niego nie skorzystala
jak sie na cos uprze to jest dramat i histeria. nic nie idzie wytlumaczyc, naogol pozwalam jej sie wywrzesczec i pozniej proponuje przytulanie. tlumacze tez, ale widze, ze pona nie chce sluchac 
do zlobka poki co chodzi nadal. naprawde wierze w moc tego leku na odpornosc. nawet jak lapala ostatnio katar, wo widzialam, ze o wiele lagodniej przechodzi chorobe. bede kontynuowac aplikacje leku.
Ola uwielbia rysowac, nadal zmienia sobie siedzenie przy lawie na lezenie na brzuszku i rysowanie dalej.
na gwiazdke planujemy kupic na spolke z dziadkami kuchnie dla dzieci do zabawy. to jest ulubiony "mebel" na wszelkich placaw zabaw i knajpach do jakich chodzimy. potrafi sie bawic sama z godzine. martwie sie tylko, ze za duzo miejsca nam zajmie w mieszkaniu, no ale czego sie nie robi 
z nowych rzeczy to ostatnio zaczela chodzic na kolanach. to zapewne jakis kolejny etap. nie robi tego czesto, ale jak ma maly dystans do rpzejscia, to wlasnie z siadu wstaje na kolanka i przechodzi te trzy kroki.
za nami jakis skok rozwojowy. przez 4 dni od ok 3 w nocy do samego rana wybudzala sie z krzykiem co 15 min. ja chodze jak zombie, bo przeciez jak mozna tak spac 
ale po akcji nocnej widze, ze jest jakas doroslejsza. rzeczy ktore umiala robi dokladniej itp.
i urosla chyba. jakos z dnia na dzien
serio. 2 tyg temu zakladalam jej jedna bluzke, ktora byla przyduza. zalozylam ja dzisiaj, a pona jakas tak krotka 
Olka uwielbia gotowac. kaze sie brac na rece i miesza w garach. probowac chce. kuchara mi rosnie. jestem zachwycona. niestety w tych czasach nie kazdy bawi sie w gotowanie. a ja uwazam, ze to wielki talent, ktory trzeba pielegnowac. nie moge doczekac sie, jak bedzie mi pomagala tak naprawde 
w pracy poukladalam sobie wszystko. duzo pracuje z domu, bo moge. wieczorne spotkania ze Stanami poprzekladalam tak, ze tylko w czwartek koncze o 17, czyli najpozniej. czasem wpadnie cos ad-hock, wtedy ustawiam calle na po 20. mam pewnosc, ze Ola spi i moge sie skoncentrowac.
chcialabym tez bardzo, zebysmy zalapali sie do panstwowego przedszkola. ... nie wiem, czy jest tak ciezko jak ze zlobkami. czy sa jakies kryteria finansowe jak przy zlobkach, kiedy zapisywac sie na liste? probowalam googlowac, ale jakos niewiele jest na ten temat w necie. tak od strony praktycznej.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2019, 12:38
W ferworze walki z remontem ( oczywiście na ostatni moment ) zaniedbałam nieco dokumentację moich ostatnich dni z ogromną piłka z przodu .
W skrócie. Pokój duży pomalowany , przemeblowany , dostosowany do nowego lokatora. Wojtuś ma już w nim swój kącik, łóżeczko i fotel bujany, przewijak jeszcze nie złożony bo oczywiście nie zwróciliśmy uwagi że do stojaka pod przewijak należy dokupić kołki. Teraz kołki już są ale czasu na poskładanie jakoś brak. Więc obecnie wygląda tak :
http://www.wrzucaj.net/images/2014/11/16/pokoiksY5T2.jpg
Jak już przewijak będzie gotowy to zaktualizuje zdjęcie.
Niestety w ciągu dalszym śpię na ziemi ( tylko na materacu z łóżka ) ale pocieszającą myślą jest to że przede mną ostatnia taka noc. Jutro odbieram kanapę z Agaty i wreszcie spanie , a raczej nocna wstawanie będzie mniej uciążliwe.
w ten weekend odbyła się druga część remontu zadanie do wykonania to pomalowanie pokoju chłopców - udało się zrealizować ... jutro rano wchodzą panowie i montują łóżka piętrowe a pod spodem biurka. Projekt wygląda tak : ( inna tylko kolorystyka bo kolory jasne a nie ciemne) :
http://www.wrzucaj.net/images/2014/11/16/KŁ3.jpg
Tyle jeżeli chodzi o sprawy organizacyjno remontowe.
Ciąża przebiega bez większych rewelacji. Z ważniejszych faktów :
1) Anestezjolog załatwiony ( pani delikatnie mnie wyśmiała że do trzeciego porodu chcę znieczulenie
) No cóż oby miała rację że pójdzie gładko
2) na wizycie w środę mały ważył 2800 wszystkie pomiary w normie
3) lekarz stwierdził ze za dwa tygodnie ostatnie ostatnia wizyta potem czekać na poród
4) z nowych objawów zaczęłam puchnąć jak balon mam problem ze zgięciem palców a łydki mam ciężkie jak kamienie.
5) brzuch nieco niżej ale bez rewelacji ...
Pozostało 21 dni
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2014, 19:41
No to jest udało się
Cel osiągnięty mieszkanie gotowe na przyjęcie maluszka 
No może jeszcze trzeba trochę posprzątać ale to już najmniejszy problem tym bardziej ze ja mogę już to robić bez ograniczeń bo ciąża już donoszona 
Tak wygląda upragniony pokoik moich chłopców, tak strasznie się ciesze ze mogłam im go tak urządzić , a najlepsza ale mnie nagrodą jest uśmiech na ich twarzach kiedy to zobaczyli 
http://www.wrzucaj.net/images/2014/11/18/pokoj_chłopcow.jpg
http://www.wrzucaj.net/images/2014/11/18/Pokoj_Chłopcow_2.jpg
Mają teraz sporo miejsca do zabawy dużo skrytek na swoje skarby miejsce do odrabiania lekcji i co najważniejsze wygodne spanie
Dodam ze cel nie było osiągnąć łatwo bo pokoik ma zaledwie 10m2 ale udało się 

A tak wygląda moja nowa kanapa na którą zamieniłam łóżko,no cóż trzeba było iść na kompromis ze względu na Wojtusia, który póki co spać będzie w naszym pokoju więc duże łóżko nie wchodziło w grę a tak osiągnęliśmy trój funkcyjność : pokój dzienny, dziecięcy i sypialnia w jednym
i to wszystko na 16 m2
http://www.wrzucaj.net/images/2014/11/18/DSC0062.jpg
Niestety trzeci pokój jest wyłączony z życia rodzinnego bo tam mieści się moja pracownia i zapewne przez najbliższe trzy lata tak zostanie aż Wojtuś nie pójdzie do przedszkola , bo będę pracować w domu
więc musiałam tak zorganizować przestrzeń abyśmy mogli pomieścić się na dwóch pokojach w piątkę, myślę że mi się udało 
Taka tylko małą dygresja : Jesteśmy z mężem 10 lat po ślubie i tak na prawdę dopiero od 2 lat zaczęło się wszystko układać wcześniej nigdy nie było kasy zawsze były kłótnie, nieporozumienia ale teraz dzięki temu że wiem jak było tak bardzo doceniam to co mam , jest cudownie i oboje dorośliśmy do wielu spraw. I jak to mówi mój M po chudych latach zawsze muszą przyjść tłuściejsze a po burzy zawsze wyjdzie słońce.
Jestem szczęśliwa !!!
pozostało 19 dni 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2014, 11:36
Udało mi się dziś odzyskać wyniki badań hormonów z przed 2 lat. Wówczas dla sprawdzenia pani doktor (bardzo fajna, rzetelna, ale niestety ciągnąca pieniądze niesamowicie) położyła mnie w CZMP. Zrobili mi komplet badań, które widzicie poniżej. W większości normy podane - tak naprawdę wszystko w normie...obraz USG przy okazji pokazał, że jest tendencja do obwodowego układania się powiększonych pęcherzyków...ale ani zawyżonego testosteronu, ani zatrzymanych miesiączek, ani owłosienia gdzie popadnie, ani innych czynników wskazujących z PCOS.
http://wrzucaj.net/images/2015/01/13/CAM02631.jpg
http://wrzucaj.net/images/2015/01/13/CAM02632.jpg
http://wrzucaj.net/images/2015/01/13/CAM02633.jpg
Ok. Ale tak czy inaczej na jakiej podstawie postawiona została taka diagnoza?
Oni też wróżą z fusów? 
http://wrzucaj.net/images/2015/01/13/CAM02632-2.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2015, 18:49
37tc
Jak ten czas szybko leci. Ja się coraz wolniej tocze, boli mnie krocze, latam do wc dosłownie co 5 min bo mam wrażenie że muszę A jak siądę na toaletę to 3 kropelki i chwilowa ulga. Nasz mały akrobata główką już naciska na pęcherz jeszcze bardziej niz zwykle . Tydzien temu bylam u lekarza, mamy 3200g już, w tym tyg myślę że z 3500 będzie. Już mógłby się urodzić:p Malutki wstawiał się do wchodu i szyjka się powoli skracała, ale jeszcze nie na tyle żeby prognozować czy blisko czy daleko do porodu:) Często wydaje mi się że wody mi odchodzą
A to się okazuje że taka duża ilość wodnisto kremowej wydzieliny. Jest generalnie wszystko ok poza wynikami moczu. Robiłam 2x bo wyszły mi liczne bakterie i straszna ilość glukozy w moczu, ale za pierwszym razem nie było leukocytów więc gin powiedział.ze bakteriami mam się nie przejmować, co do glukozy to nie byłam pewna ale myślałem.ze pewnie zjadłam przed snem kromkę z nutella, bo oczywiście ja nigdy nie pamiętam że mam przed badaniem zachowywać umiar żeby nie sfałszować wyników. No i kazał mi powtórzyć dla własnego spokoju. No to 2 tyg później powtórzyłam i tym razem miałam i bakterie i leukocyty i glukoze, w prawdzie mniej o wiele niż wtedy ale jednak jest. Tylko zaś nie wiem czy np pizza która jadłam o 21.30 nie mogła podnieść mi glukozy... No ale chyba za dużo sobie tłumaczę a fakt jest taki, że jak się okazało że krzywa cukrowa była spoko, to nie myślałam o dietach i jadłam w cholerę węglowodanów prostych... Więc pewnie wyszło szydło z worka teraz...
W każdym razie na mocz dostałam tylko 1 saszetke antybiotyku, ale lekarz i tak nie siał paniki, nie chciał mnie faszerowac większą ilością, powiedział że nie ma ryzyka, a za 2 tyg pewnie urodze i że lepiej dla dziecka nie faszerowac się teraz niczym. Glukoze skomentował tak, żeby po połogu sobie sprawdzić czy się wszystko unormuje A jak nie to do internisty po skierowanie i dalej prowadzić będzie mnie diabetolog lub nefrolog, zależy co wyjdzie. Ale jest zdania że się unormuje. Także, nie przejęłam się tym. Mierzylam cukier glukometrem, wszystko był w normach...
Na wizycie jedynie ciśnienie mi skończyło do 140/90 ale wierzono mi je z biegu po wchodzeniu na schody. Kazał mierzyć i sprawdzać w domu. W domu jest ok. Ale byłam na wizycie u anestezjologa na pogadance i u niej ciśnienie też było wysokie. Dodatkowo nastraszyla mnie ta glukoza i moczem i kazała ponowić badanie w innym laboratorium, ale tak dla siebie bardziej aniżeli do porodu, bo i tak mnie to nie dyskwalifikuje do znieczulenia. Może zrobię jeszcze raz i sprawdze ale tak już później. Do diabetologa i tak nie zdążę i tak. Najważniejsze że z dzieckiem wszystko ok i nie ma jakiś drastycznych zmian w wadze, rozwija się prawidłowo, ilość wód plodowych jest w normie.
Ale ale ... z takich innych ciekawostek to zatrzymuje mi sie woda w organizmie i mam obrzeki:/ nogi jak u słonia serio... twarz trochę opuchnięta. No i waga... juz mam 20kg na plusie
i ja nie widzę końca:/ kompletnie nie wiem co z tym robić. Parę dni temu kupiłam sobie nowe buty na jesień bo w nic się nie mieszczą z tego co mam. Kupiłam 2 rozmiary większe niż zwykle! Mierząc w sklepie były ok. Mówię, pochodzę trochę w nich bo nawet są rozciagliwe. Ostatnio wybieram się do tego anestezjologa, wkładam nogę w buta i ledwo weszła:/ no jakiś armagedon:/
Do tego bolą mnie kolana, gdy muszę wstać i udźwignąć tą swoją ciężką dupe. Masakra. Dlatego już nie mogę doczekać się porodu...
! Chociaż ta woda wcale tak szybko może nie zejść... się okaże:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2019, 13:01
30dc 4tc
Postanowilam dzisiaj opisac moje zycie kilka dni przed i po tranaferze. Byc moze ktoras z was skorzysta..
Chcialam jednak zaznaczyc ze nie czuje sie zwyciezca. Poczuje sie nim gdy bede miala na rekach swoje zywe dziecko.
Przed i po tranaferze bralam leki: duphaston i luteine 3x1, acard 1x1, kwas foliowy 1x1, iskial 1x1. I to koniec moich przygotowan. Zylam normalnie, jadlam co chcialam, pilam kawe, jezdzilam rowerem po 50km, chodzilam do pracy, bralam cieple kapiele, a nawet zdazylo mi sie byc chorą..
Podsumowujac: zarodek jesli ma sie przyjac to sie przyjmie i nie mamy na to wplywu.
Byc moze macie inne doswiadczenia, one z pewnoscia tez sa cenne.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2019, 19:14
Wysłałam mu kilka artykułów jakiś czas temu. Nie wiem nawet czy to przeczytał. Chciałabym z nim iść do lekarza ale jak skoro on kategorycznie nie chce powtórzyć wyników nasienia. Bo się boi ze wyjdzie to samo. Wydaje mi się ze on traktuje te 0% jak 0 plemników, a ich jest przecież dużo tylko budowa jest do bani. I jak się nakręci to lazi po mieszkaniu i steka ze nie jest prawdziwym facetem, ze nie możemy mieć dzieci przez niego, ze on da mi rozwód bym znalazła sobie prawdziwego faceta. Mnie to ten wynik 0% na początku dobił, teraz mnie to już nie rusza. Do 2010 roku WHO wymagało morfologii na poziomie 30%. Teraz nagle wystarczy 4%.
Anuśla miesiączki są bolesne ale tylko 2 pierwsze dni. Wtedy ratuje się Nimesilem (lek przeciwbólowy) działa szybko, z tym ze chce mi się później spać. Tak to nie narzekam na zadne inne dolegliwości.
W tym miesiącu owulacja pojawiła się dużo wcześniej niż zazwyczaj. Może ze stresu przesunęła się o 4 dni? Zeszło mi ciśnienie na "robienie" dziecka. W tej chwili skupiam się na tym, żeby ustalić co jest z moim mężem. Wizyta u lekarza już za 2 dni. Swoje wypłakałam, teraz czas na działanie.
Wciąż mierzę temperaturę, ale już nie doszukuję u siebie objaw ciąży, tak jak zwykle to robiłam. W ogóle nie nastawiam się na ewentualną ciążę. Może to nieodpowiedzialne, ale zdarza mi się zapomnieć o kwasie foliowym czy też normalnie poję alkohol, gdy mam na to ochotę. Nie mogę, by ciąża, której jeszcze nie ma (i nie wiadomo czy będzie możliwa w naturalny sposób) zdominowała moje życie.
Jestem już tym zmęczona psychicznie tym staraniem.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 października 2019, 09:37
Gdy podchodziliśmy do tej próby to nie przypuszczałam, że tę porażkę tak przeżyję. Chyba za bardzo pozytywnie byliśmy nastawieni. Ale przecież tyle się mówi o pozytywnym nastawieniu i ogólnie działaniu psychiki na ciążę. U nas, jak widać nic to nie zmieniło.
Za tydzień wizyta w klinice. Lekarz pewnie doradzi kolejne próby, ale sami nie wiemy czy chcemy. Tak samo nie wiemy, czy na pewno chcemy iść w adopcję, skoro jeszcze nie odżałowaliśmy naszych biologicznych dzieci...
@Niki - przerwa nic nie da. To był 7 transfer, 6 był prawie rok wcześniej. Pomiędzy 5 a 6 były prawie dwa lata przerwy... To nic nie daje, a tylko czas nam ucieka.
Samopoczucie na dziś - jeszcze niższe niż ostatnio...
To juz dziś. Testy psychologiczne. Po takim długim czasie cos ruszyło. Dziwne emocje targaja czlowiekiem w takich chwilach. Oboje bardzo to przeżywamy. Juz tyle przeszliśmy razem tej drogi.... Od samych początków starań z radością i bez większych obaw, przez badania, szukanie co jest nie tak, przez badania, przez diagnozę, leczenie, diety, kolejne trudne badania...., łzy, żałobę.... Przez odpuszczenie, przez myśl, ktora raz utkwila w głowie a dziś staje sie realna... Adopcja... Moze to wlasnie tan czeka nasz aniołek... Strasznie trudna droga... Wywraca życia do góry nogami od samego początku... Po tylu różnych przejściach zrozumieliśmy, że gdzieś tam są dzieci, które na nas czekają i nas potrzebuja... A drugorzędne to my potrzebujemy ich.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.