Ralpina Matylda? 9 lipca 2015, 14:26

Czwartek
23dc, 7dpo

Miałam iść zrobić progesteron, ale nieco zaspałam rano... Wczoraj z Elżbietą po raz kolejny spotykawszy się przy winie, użalałyśmy się wespół nad naszym niecnym losem (obie zachodzimy w ciążę, ona od prawie roku, ja od ponad pół). Efektem jest dzisiejszy ból głowy, zarówno u mnie jak i u Eli (coś z tym winem było nie tak, bo akurat u mnie to norma, że mam kaca jeśli nawet tylko powącham alkohol, ale Ela to baba z gór i takie śmieszne ilości jakie spożyłyśmy wczorajszego wieczoru nie powinny zrobić jej krzywdy).

Jestem pewna na 99,9% że się w tym cyklu nie udało. Skąd wiem? Bo mi moja intuicja niezawodna podpowiada, a ona się niestety nie myli... Ever... A tak naprawdę, to podpowiadają mi moje miękkie, niewrażliwe, kompletnie obojętne imitacje cycków, które posiadam (najmocniej was grochy przepraszam, ale w tym śmiesznym rozmiarze, który pozostał po poprzedniej ciąży (a nawet dwóch), to ciężko was dumnie biustem nazywać).

Nie martwi mnie nawet specjalnie to niepowodzenie, bo, jak to mawia moja babcia "Nie od razu Kraków zbudowano". Martwi mnie natomiast mroczne podejrzenie Dziadziusia, że mój lewy jajnik nie działa w ogóle (wszystkie do tej pory potwierdzone owulacje były z prawego jajnika). A to onacza, że w następnym cyklu nie ma o co walczyć i kolejna szansa dopiero we wrześniu... We wrześniu to ja miałam III trymestr rozpoczynać, a nie łaskawie jajeczkować... !!

A teraz coś, co dzisiaj na mej twarzy uśmiech wywołało: (żeby nie było, że tylko zrzędzę):
U mnie dupa nieco odrestaurowana po zimie, ale szału też nie ma...

http://iv.pl/images/73867521961841812242.png


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lipca 2015, 14:37

Iva_82 Wciąż czekam na CUD 16 października 2019, 20:53

Tym razem nie czułam zupełnie bólu brzucha. Piersi były obolałe od transferu. Dostałam zwolnienie na tydzień więc oszczędzałam się i czekałam cierpliwie do bety. Nie robiłam testu płytkowego nie widziałam sensu wolałam zrobić test 11 dpt. Przeczuwałam że się nie udało bo 6 dpt raptem piersi zrobiły się miękkie doszedł ból brzucha taki okresowy ból jajników. Dla pewności zrobiłam test z krwi w sobotę 12.10 i niestety <2😱😱😱😱😱😱😱😱😱😱😱😱😱😱😱😱😱😱😱😱😱😱😱😱😱😱😱😱

Ralpina Matylda? 20 lipca 2015, 14:13

Poniedziałek
4t5d

Jest gorąco, ja jestem śpiąca i rozdrażniona (jedno z drugim być może powiązane), zupełnie nie potrafię myśli pozbierać, więc w pracy mówiąc delikatnie mały koszmarek, zwłaszcza, że koleżanka na urlopie i mnie w zaszczycie przypadło ją zastąpić. W sobotę (a najlepiej jeszcze w piątek) wywożę potomka nr 1 do babci na wakacje a wczorajszym wieczorem zepsuła się pralka. W najgorszym wypadku zawiozę do domu brudy i je tam razem z tym dzieckiem moim jedynym zostawię. Bardziej jednak optymalnym rozwiązaniem jest zakup nowej pralki. Najssss...

Umówiłam się do Dziadziusie na 3.08 i nie wiem, czy nie za wcześnie... Ale chyba nie wytrzymam dłużej.

A propos mojego nieustającego ostatnio poddenerwowania (czytaj wk&^&rwienia permanentnego):

http://iv.pl/images/88309376338203872564.png

PS: P wykazuje troskę. Znaaaaacznie większą niż w poprzedniej ciąży, a z tą pierwszą Majkową to w ogóle bez porównania: "Nie chodź na boska po tych kafelkach, bo się rozchorujesz" ; "Nie sprzątaj czasem chaty jakimiś chemikaliami" ; "Nie dźwigaj tego dziecka do cholery!". Eeee... W ciąży z Majką dzwigałam codziennie zakupy, malowałam ściany wdychając opary, sprzątałam całe mieszkanie po remoncie kuchni i było OK. Wniosek: do mojego szanownego małożonka dotarło, że ciąża nie przemienia kobiety cudownie w niezniszczalnego cyborga. Wręcz bym powiedziała przeciwnie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lipca 2015, 16:19

Bajka jak na karuzeli... : ) 1 lipca 2014, 11:41

15+0 = 16 tydzień

podsumowanie

- Jest 3 kg do przodu ale mam wrażenie że jedynie brzuszek się powiększył
- Żadnych mdłości, zawrotów głowy itp. :)
- więcej energii w dalszym ciągu do godz. 15 od 15 muszę się położyć chociaż na godzinkę:)
- mniej ataków histerii niż wcześniej:) z czego mój mąż chyba jest najszczęśliwyszy :)
- coraz mniej ubrań przedciążowych jestem w stanie na siebie wcisnąć (spodnie, spódnice)

dziś zrobiłam zlecone badania (morfologia, mocz, AFP, Hbs wyniki odbiorę po południu, następna wizyta z usg za tydzień we wtorek to mi powie co i jak bo najbardziej boję się tych wyników AFP zwłaszcza, ze często wynik jest pełen wątpliwości.
Szykuję do mojej gin listę niezbędnych pytań. Może nawet będzie wiadomo jaka płeć. Jak ja chciałabym się już dowiedzieć...

Dziś kupiłam dla maluszka spodenki i 2 x body :) na razie uniwersalne ale jak już dowiemy się jaka płeć to będzie szaleństwo :)

Później jadę do teściów na grilla mmm uwielbiam:)

no i oczywiście moje skarby:) na razie tylko tyle mamy :)

http://wrzucaj.net/images/2014/07/01/DSC0032.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2014, 14:07

Ralpina Matylda? 22 lipca 2015, 20:06

Środa
5t0d

Zaczynamy 6ty tydzień. Mój najnowszy potomek jest wielkości ziarna sezamu.
Poza tym, że lekko nabrzmiał mi biust i że 20:00, no 21:00 max to dla mnie koniec dnia (powieki uparcie poddają się grawitacji i zaczynam przeciągle intensywnie ziewać), Fasol zupełnie nie daje o sobie znać. Daleka jestem od wpadania w panikę z powodu braku objawów ciążowych. To moja trzecia ciąża. Czuję się na tyle doświadczoną ciężarówką, by wiedzieć, że słowa: KAŻDA ciąża jest inna to nie jest jakiś tam pusty frazes. O tej porze:

- w ciąży nr 1 - zasypiałam o 18:00, biust miałam wielki, bolesny, nie byłam w stanie przełknąć kawy
- w ciąży nr 2 - posiadałam nieograniczone pokłady energii (biegałam na fikołki nieomal codziennie), biust miałam wielki, bolesny, pojawiały się mdłości
- w ciąży nr 3 - zasypiam o 21:00, biust delikatnie się powiększył, lekko uwrażliwił się na dotyk

Spakowałam dzisiaj moją pierworodną córkę na wyjazd do babci. Jedziemy w sobotę. Młoda zostaje do połowy sierpnia. Cieszy mnie niezmiernie, że mam to z głowy, gdyż szczerze nienawidzę się pakować. Od zawsze. A że naturę mam włóczęgi, więc miałam nieszczęście się w swym życiu pakować setki razy. Kolonie/obozy/zimowiska/piesze rajdy/biwaki/wypady w góry/namioty/rejsy morskie/weekendowe żeglowanie po jeziorach/zagraniczne wakacje allinclusive/delegacje służbowe... Kilkanaście razy pakowałam cały swój dobytek i przeprowadzałam się z miejsca na miejsce, z kraju do kraju... I zawsze pakowanie było dla mnie udręką. A teraz pakuję nas dwie. A niedługo nas troje/trzy.

Poza tym nic nowego. Gorąco... Czekam...

http://iv.pl/images/88680966282337501190.jpg

Ingwer Mam swoją historię. 13 stycznia 2020, 08:23

No i powracam, nie wiem jak długo tu zabawię ale stwierdziłam że przyda mi się prowadzenie notatek. Miałam nadzieję, że po pierwszej ciąży coś się we mnie naprawi i już nie będę miała problemu żeby zajść w drugą, ale jednak problem pozostał.
To mój 5 cykl starań i narazie 5 zmarnowany.
Od 26 grudnia biorę bromergon ze względu na hiperprolaktynemię czynnościową. W 12 dniu cyklu byłam u ginekologa, nie było żadnego pęcherzyka dominuącego, największy miał niecałe 7mm. Biorąc pod uwagę moje cykle 26 dniowe nie ma szans na owulację. Kolejny cykl niestety też będzie bez stymulacji, ginekolog póki co chce sprawdzić jak reaguję na bromergon i uniknąc ewentualnego przestymulowania. Dziś 16 dc a temperatura 36,12 - co za porażka..

Ralpina Matylda? 3 sierpnia 2015, 15:58

Jest Fasol!!

Malutki taki... CRL 0,53cm, co odpowiada 6t2d. Serce głośno i wyraźnie pukało 115 ud/min.
Słabego małego serducha lutowego Fasola nawet doppler nie łapał...

Na chwilę obecną wszystko wygląda dobrze :)


Pan doktor karał zrobić badania i przyjść z nimi jeszcze w tym tygodniu. Mówi, że chce sprawdzić jak się ma moja tarczyca. Umówiłam się na piątek.

Dziś po raz pierwszy zupełnie szczerze ucieszyłam się z tej ciąży :) Żyłam w mocnym wyparciu do tej pory. Wolałam się nie przyzwyczajać do myśli o Fasolu... Tak na wszelki wypadek :) Głupia, wiem...

2985111_USG3.08.157tc.jpg

http://iv.pl/images/73627052274219342196.png


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 sierpnia 2015, 18:37

Emiliada Kalina - moje pierwsze dziecko! 18 grudnia 2014, 12:36

21 + 4

Nigdy nie należałam do osób piśmiennych ;) - stąd moje krótkie relacje, raczej notatki.
I tak niewiele osób tu raczej zagląda, ale mi niezmiernie pomaga przelewanie uczuć na komputer :)
Wczoraj byliśmy na USG połówkowym, okazało się, że jednak nie czekamy na Córeczkę (jak nam to mówiono do tej pory), a na SYNA! :)
I nie ma już cienia wątpliwości, więc raczej nic się w tej kwestii już nie zmieni :)
Przyznam się od razu... że pierwsze co poczułam - to lekki zawód. Tak bardzo chciałam mieć Córkę...
Nie mniej przespałam się z myślą o synu i postanowiłam nie dać się złym myślom.
Uf.. lżej mi, wygadałam się.

Jeśli chodzi o wyniki, Synek jest ideałem :) Ale która mama nie uważa tak o swoim Dziecku? ;)
wiem też, skąd moje obawy o brak ruchów. Łożysko okazało się, usadowiło się na przedniej ścianie łożyska. Amortyzowało kopniaki mojego synka.
Mam nadzieję, że nie niesie to za sobą "innych szkód".

Synek waży 390g :) jest cudny.
Pani doktor dała nam w prezencie zdjęcie synka w 3D. Myślałam, że za takie fotki się płaci... nie mniej to potwierdza, że jest PIĘKNY! :)
Oto dowód :
http://wrzucaj.net/images/2014/12/18/BOBAS.th.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lutego 2015, 00:44

gabi544 moja historia 26 września 2015, 21:00

http://iv.pl/images/80020929100227673978.jpg

Tak bardzo tego pragnę <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2015, 21:01

22+2
Różowego szału ciąg dalszy. Dziś nie mogłam (no naprawdę nie mogłam) się powstrzymać w sklepie i do wyprawki dołączyły kolejne różowe elementy (a obiecałam sobie kupić na allegro co tam jeszcze potrzebuję, bo taniej jednak wychodzi). I tak oto Laura ma pierwszy kocyk i cudowny pajacyk :D
http://iv.pl/images/79470205454054761905_thumb.jpg
http://iv.pl/images/12378091990729578411_thumb.jpg
Doszło też łóżeczko więc jak już się tak chwalę to i pokaże jak będzie w efekcie wyglądać, bo na razie jeszcze oczywiście nie będzie rozłożone w całości :)
http://iv.pl/images/08101103016095989789_thumb.jpg
http://iv.pl/images/89177035449043882033_thumb.jpg

Kocham zakupy dla mojej córeczki <3
Oszalałam?


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2015, 15:48

Iva_82 Wciąż czekam na CUD 17 października 2019, 21:07

Ciekawe ile jeszcze stron tego pamiętnika jeszcze przede mną??????

Dziś wizyta u gina na NFZ
Postanowiłam że będę chodzić do dwóch ginie na NFZ po badania darmowe i prywatnie bo u tego prywatnego będę w szpitalu rodzic ( pracuje w państwowym szpitalu)
Trochę się obawiam czy wszystko jest ok strach jest mam nadzieję że wszystko ok z dzidzia😃


Dziś będzie o arbuzach.

Wyobraź sobie, że jakimś cudem udaje ci się wepchnąć kilkukilogramowego arbuza do wnętrza gumowego balonika, zwykłego imprezowego balonika. Teraz złap za dzióbek owego balonika i podnieś go na wysokość ok. 120-140 cm. Uwaga, nie podtrzymuj arbuza od spodu! Pozwól grawitacji robić swoje!

Teraz wyobraź sobie, że masz w tym baloniku CZUCIE.

Tak, od kilku dni mam takie dwa baloniki z arbuzami w środku. Nie, określenie "ciężkie piersi" nie jest adekwatne!

🙄🙄🙄🤦‍♀🤦‍♀🤦‍♀

Bajka jak na karuzeli... : ) 9 maja 2014, 21:40

http://wrzucaj.net/images/2014/05/09/na-swiecie-istnieje-tylko-jedno-perfekcyjne-dziecko.jpg

7tydz i 2 dni
do następnej wizyty 14 dni
Nie mogę się doczekać też tak macie??? a tuż przed wizytą strach i radość :)

Dziś humor super odpoczywam, mąż zabrał mnie na niezdrowe ale najpyszniejsze frytki :D
bardzo rzadko ale zdarzy mi się taki wyskok :)

Zdecydowałam po krótkim namyśle, że jednak nie będę malować paznokci, przynajmniej na razie :) mój ukochany ciemny róż musi poczekać cierpliwie na półce na odpowiedni moment :)

W pracy epidemia ospy i przeziębień więc na razie siedzę w domku, profilaktycznie.
Dziś poszłam na badania krwi, lekarka zleciła mi na początek morfologię, glukozę, mocz, toksopl., grupę krwi, i WR- kiła ii czekam do poniedziałku :)
Ostatnio ciągle na coś czekam... nieźle :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 maja 2014, 21:48

Bajka jak na karuzeli... : ) 19 maja 2014, 19:22

Wizytę musiałam przełożyć na piątek na 19.20 więc jeszcze 4 dni do wyczekanego długo USG :)
Mam nadzieję na piękne serduszko :)
doczekać się nie mogę ale i stres dopada :)
Zastanawiam się czy zabrać męża co prawda usg jeszcze nie będzie przez brzuch 10 tydz
ale chciałabym zobaczyć jego reakcję:) (taki twardziel ) :)))

Czekam z niecierpliwością na pizzę którą przed chwilą zamówiłam, nie wytrzymałam po prostu :)
Zwłaszcza że maluch mi dziś dał popalić... jak?
2gi rzyg zaliczony i zdrowe śniadanko poszłooo, później ugotowałam botwinkę ale zjadłąm 2 talerze i jestem taaaaka głodna :((((
Dziś byłam w pracy, uwielbiam chodzić do pracy i w domu ledwie wytrzymuję :)

http://wrzucaj.net/images/2014/05/19/pizza.png

spełnienie moich dzisiejszych największych pragnień :D

aaaa zapomniałam dodać najważniejszego cos gdzieś w środku mam przeczucie na synka :) ciekawe czy się sprawdzi :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2014, 19:25

Marti... Goniąc czas 15 października 2019, 11:17

jakos cicho tu ostatnio. nic nie piszecie Dziewczyny. jak zyjecie? jak Wasze maluchy?

u nas Ola nadal niewiele mowi. najczescie uzywane slowa to tata, mama, tak. zaczela mowic BA na bach, gdy upadnie, KA - na Slomke (naszego psa). ale idzie sie z nia dogadac o wszystko. dobrze ja czytam, ona sama duzo pokazuje.
wydaje dzwieki jak robi piesek, ktoek, krowka. nie do konca tak jak to brzmi, ale ja rozrozniam. piesek jest najbardziej podobny do "chau-chau", choc brzmi bardziej jak "hu-hu" :)
gdy ogadamy ksiazeczke, potarfi wskazac zwierzatka o jakie ja pytam.
uwielbia ukladac drewniane ukladanki. najfajniej jej idzie (100% bezblednosci) z ukadanka, ktora pod danym elementem ma takie samo zdjecie jak na puzzlu. wysypujemy wszystko na podloge i pytam ja gdzie jest krowa/swinka itd, ona lapie puzzla i pozniej pytam ja, a gdzie jest na planszy? i ona wklada w odpowiednie okienko. mega :) duma mnie rozpiera.
lubi tez ukladac wierze z klockow.

uwielbia sprzatac. gdy chce ja przebrac i podaje ubranka czyste, to zanosi je do pralki :) myslac, ze to do prania. gdy szykujemy kapiel, to podaje jej rzeczy i ona ladnie zanosi do lazienki. rozpakowywanie zmywarki przeszlo na level up, teraz nie tylko podaje, ale wrzuca co jej sie nawinie w raczki do akurat otwartej szafki.. trzeba uwazac, zeby nic nie potlukla. nadal chodzi jak pijana, szczegolnie gdy jest spiaca. na spacerze potrafi przejsc spokojnie dystans 1,5km. na wybory w niedziele poszla z nami na pieszo. wzielismy wozek, ale w ogole z niego nie skorzystala :) jak sie na cos uprze to jest dramat i histeria. nic nie idzie wytlumaczyc, naogol pozwalam jej sie wywrzesczec i pozniej proponuje przytulanie. tlumacze tez, ale widze, ze pona nie chce sluchac :)

do zlobka poki co chodzi nadal. naprawde wierze w moc tego leku na odpornosc. nawet jak lapala ostatnio katar, wo widzialam, ze o wiele lagodniej przechodzi chorobe. bede kontynuowac aplikacje leku.

Ola uwielbia rysowac, nadal zmienia sobie siedzenie przy lawie na lezenie na brzuszku i rysowanie dalej.

na gwiazdke planujemy kupic na spolke z dziadkami kuchnie dla dzieci do zabawy. to jest ulubiony "mebel" na wszelkich placaw zabaw i knajpach do jakich chodzimy. potrafi sie bawic sama z godzine. martwie sie tylko, ze za duzo miejsca nam zajmie w mieszkaniu, no ale czego sie nie robi ;)

z nowych rzeczy to ostatnio zaczela chodzic na kolanach. to zapewne jakis kolejny etap. nie robi tego czesto, ale jak ma maly dystans do rpzejscia, to wlasnie z siadu wstaje na kolanka i przechodzi te trzy kroki.

za nami jakis skok rozwojowy. przez 4 dni od ok 3 w nocy do samego rana wybudzala sie z krzykiem co 15 min. ja chodze jak zombie, bo przeciez jak mozna tak spac ;)
ale po akcji nocnej widze, ze jest jakas doroslejsza. rzeczy ktore umiala robi dokladniej itp.

i urosla chyba. jakos z dnia na dzien :) serio. 2 tyg temu zakladalam jej jedna bluzke, ktora byla przyduza. zalozylam ja dzisiaj, a pona jakas tak krotka :)

Olka uwielbia gotowac. kaze sie brac na rece i miesza w garach. probowac chce. kuchara mi rosnie. jestem zachwycona. niestety w tych czasach nie kazdy bawi sie w gotowanie. a ja uwazam, ze to wielki talent, ktory trzeba pielegnowac. nie moge doczekac sie, jak bedzie mi pomagala tak naprawde :)

w pracy poukladalam sobie wszystko. duzo pracuje z domu, bo moge. wieczorne spotkania ze Stanami poprzekladalam tak, ze tylko w czwartek koncze o 17, czyli najpozniej. czasem wpadnie cos ad-hock, wtedy ustawiam calle na po 20. mam pewnosc, ze Ola spi i moge sie skoncentrowac.

chcialabym tez bardzo, zebysmy zalapali sie do panstwowego przedszkola. ... nie wiem, czy jest tak ciezko jak ze zlobkami. czy sa jakies kryteria finansowe jak przy zlobkach, kiedy zapisywac sie na liste? probowalam googlowac, ale jakos niewiele jest na ten temat w necie. tak od strony praktycznej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2019, 12:38

dynamiczna do wylania łez 16 listopada 2014, 19:41

W ferworze walki z remontem ( oczywiście na ostatni moment ) zaniedbałam nieco dokumentację moich ostatnich dni z ogromną piłka z przodu .

W skrócie. Pokój duży pomalowany , przemeblowany , dostosowany do nowego lokatora. Wojtuś ma już w nim swój kącik, łóżeczko i fotel bujany, przewijak jeszcze nie złożony bo oczywiście nie zwróciliśmy uwagi że do stojaka pod przewijak należy dokupić kołki. Teraz kołki już są ale czasu na poskładanie jakoś brak. Więc obecnie wygląda tak :

http://www.wrzucaj.net/images/2014/11/16/pokoiksY5T2.jpg

Jak już przewijak będzie gotowy to zaktualizuje zdjęcie.

Niestety w ciągu dalszym śpię na ziemi ( tylko na materacu z łóżka ) ale pocieszającą myślą jest to że przede mną ostatnia taka noc. Jutro odbieram kanapę z Agaty i wreszcie spanie , a raczej nocna wstawanie będzie mniej uciążliwe.

w ten weekend odbyła się druga część remontu zadanie do wykonania to pomalowanie pokoju chłopców - udało się zrealizować ... jutro rano wchodzą panowie i montują łóżka piętrowe a pod spodem biurka. Projekt wygląda tak : ( inna tylko kolorystyka bo kolory jasne a nie ciemne) :

http://www.wrzucaj.net/images/2014/11/16/KŁ3.jpg

Tyle jeżeli chodzi o sprawy organizacyjno remontowe.

Ciąża przebiega bez większych rewelacji. Z ważniejszych faktów :
1) Anestezjolog załatwiony ( pani delikatnie mnie wyśmiała że do trzeciego porodu chcę znieczulenie :) ) No cóż oby miała rację że pójdzie gładko
2) na wizycie w środę mały ważył 2800 wszystkie pomiary w normie
3) lekarz stwierdził ze za dwa tygodnie ostatnie ostatnia wizyta potem czekać na poród
4) z nowych objawów zaczęłam puchnąć jak balon mam problem ze zgięciem palców a łydki mam ciężkie jak kamienie.
5) brzuch nieco niżej ale bez rewelacji ...

Pozostało 21 dni :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2014, 19:41

dynamiczna do wylania łez 18 listopada 2014, 11:34

No to jest udało się :) Cel osiągnięty mieszkanie gotowe na przyjęcie maluszka :)

No może jeszcze trzeba trochę posprzątać ale to już najmniejszy problem tym bardziej ze ja mogę już to robić bez ograniczeń bo ciąża już donoszona :)

Tak wygląda upragniony pokoik moich chłopców, tak strasznie się ciesze ze mogłam im go tak urządzić , a najlepsza ale mnie nagrodą jest uśmiech na ich twarzach kiedy to zobaczyli :)

http://www.wrzucaj.net/images/2014/11/18/pokoj_chłopcow.jpg

http://www.wrzucaj.net/images/2014/11/18/Pokoj_Chłopcow_2.jpg

Mają teraz sporo miejsca do zabawy dużo skrytek na swoje skarby miejsce do odrabiania lekcji i co najważniejsze wygodne spanie :) Dodam ze cel nie było osiągnąć łatwo bo pokoik ma zaledwie 10m2 ale udało się :):)

A tak wygląda moja nowa kanapa na którą zamieniłam łóżko,no cóż trzeba było iść na kompromis ze względu na Wojtusia, który póki co spać będzie w naszym pokoju więc duże łóżko nie wchodziło w grę a tak osiągnęliśmy trój funkcyjność : pokój dzienny, dziecięcy i sypialnia w jednym :) i to wszystko na 16 m2

http://www.wrzucaj.net/images/2014/11/18/DSC0062.jpg

Niestety trzeci pokój jest wyłączony z życia rodzinnego bo tam mieści się moja pracownia i zapewne przez najbliższe trzy lata tak zostanie aż Wojtuś nie pójdzie do przedszkola , bo będę pracować w domu :) więc musiałam tak zorganizować przestrzeń abyśmy mogli pomieścić się na dwóch pokojach w piątkę, myślę że mi się udało :)


Taka tylko małą dygresja : Jesteśmy z mężem 10 lat po ślubie i tak na prawdę dopiero od 2 lat zaczęło się wszystko układać wcześniej nigdy nie było kasy zawsze były kłótnie, nieporozumienia ale teraz dzięki temu że wiem jak było tak bardzo doceniam to co mam , jest cudownie i oboje dorośliśmy do wielu spraw. I jak to mówi mój M po chudych latach zawsze muszą przyjść tłuściejsze a po burzy zawsze wyjdzie słońce.

Jestem szczęśliwa !!!

pozostało 19 dni :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2014, 11:36


Udało mi się dziś odzyskać wyniki badań hormonów z przed 2 lat. Wówczas dla sprawdzenia pani doktor (bardzo fajna, rzetelna, ale niestety ciągnąca pieniądze niesamowicie) położyła mnie w CZMP. Zrobili mi komplet badań, które widzicie poniżej. W większości normy podane - tak naprawdę wszystko w normie...obraz USG przy okazji pokazał, że jest tendencja do obwodowego układania się powiększonych pęcherzyków...ale ani zawyżonego testosteronu, ani zatrzymanych miesiączek, ani owłosienia gdzie popadnie, ani innych czynników wskazujących z PCOS.



http://wrzucaj.net/images/2015/01/13/CAM02631.jpg

http://wrzucaj.net/images/2015/01/13/CAM02632.jpg

http://wrzucaj.net/images/2015/01/13/CAM02633.jpg



Ok. Ale tak czy inaczej na jakiej podstawie postawiona została taka diagnoza? :) Oni też wróżą z fusów? :)

http://wrzucaj.net/images/2015/01/13/CAM02632-2.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2015, 18:49

37tc

Jak ten czas szybko leci. Ja się coraz wolniej tocze, boli mnie krocze, latam do wc dosłownie co 5 min bo mam wrażenie że muszę A jak siądę na toaletę to 3 kropelki i chwilowa ulga. Nasz mały akrobata główką już naciska na pęcherz jeszcze bardziej niz zwykle . Tydzien temu bylam u lekarza, mamy 3200g już, w tym tyg myślę że z 3500 będzie. Już mógłby się urodzić:p Malutki wstawiał się do wchodu i szyjka się powoli skracała, ale jeszcze nie na tyle żeby prognozować czy blisko czy daleko do porodu:) Często wydaje mi się że wody mi odchodzą:D A to się okazuje że taka duża ilość wodnisto kremowej wydzieliny. Jest generalnie wszystko ok poza wynikami moczu. Robiłam 2x bo wyszły mi liczne bakterie i straszna ilość glukozy w moczu, ale za pierwszym razem nie było leukocytów więc gin powiedział.ze bakteriami mam się nie przejmować, co do glukozy to nie byłam pewna ale myślałem.ze pewnie zjadłam przed snem kromkę z nutella, bo oczywiście ja nigdy nie pamiętam że mam przed badaniem zachowywać umiar żeby nie sfałszować wyników. No i kazał mi powtórzyć dla własnego spokoju. No to 2 tyg później powtórzyłam i tym razem miałam i bakterie i leukocyty i glukoze, w prawdzie mniej o wiele niż wtedy ale jednak jest. Tylko zaś nie wiem czy np pizza która jadłam o 21.30 nie mogła podnieść mi glukozy... No ale chyba za dużo sobie tłumaczę a fakt jest taki, że jak się okazało że krzywa cukrowa była spoko, to nie myślałam o dietach i jadłam w cholerę węglowodanów prostych... Więc pewnie wyszło szydło z worka teraz...
W każdym razie na mocz dostałam tylko 1 saszetke antybiotyku, ale lekarz i tak nie siał paniki, nie chciał mnie faszerowac większą ilością, powiedział że nie ma ryzyka, a za 2 tyg pewnie urodze i że lepiej dla dziecka nie faszerowac się teraz niczym. Glukoze skomentował tak, żeby po połogu sobie sprawdzić czy się wszystko unormuje A jak nie to do internisty po skierowanie i dalej prowadzić będzie mnie diabetolog lub nefrolog, zależy co wyjdzie. Ale jest zdania że się unormuje. Także, nie przejęłam się tym. Mierzylam cukier glukometrem, wszystko był w normach...
Na wizycie jedynie ciśnienie mi skończyło do 140/90 ale wierzono mi je z biegu po wchodzeniu na schody. Kazał mierzyć i sprawdzać w domu. W domu jest ok. Ale byłam na wizycie u anestezjologa na pogadance i u niej ciśnienie też było wysokie. Dodatkowo nastraszyla mnie ta glukoza i moczem i kazała ponowić badanie w innym laboratorium, ale tak dla siebie bardziej aniżeli do porodu, bo i tak mnie to nie dyskwalifikuje do znieczulenia. Może zrobię jeszcze raz i sprawdze ale tak już później. Do diabetologa i tak nie zdążę i tak. Najważniejsze że z dzieckiem wszystko ok i nie ma jakiś drastycznych zmian w wadze, rozwija się prawidłowo, ilość wód plodowych jest w normie.
Ale ale ... z takich innych ciekawostek to zatrzymuje mi sie woda w organizmie i mam obrzeki:/ nogi jak u słonia serio... twarz trochę opuchnięta. No i waga... juz mam 20kg na plusie :/ i ja nie widzę końca:/ kompletnie nie wiem co z tym robić. Parę dni temu kupiłam sobie nowe buty na jesień bo w nic się nie mieszczą z tego co mam. Kupiłam 2 rozmiary większe niż zwykle! Mierząc w sklepie były ok. Mówię, pochodzę trochę w nich bo nawet są rozciagliwe. Ostatnio wybieram się do tego anestezjologa, wkładam nogę w buta i ledwo weszła:/ no jakiś armagedon:/
Do tego bolą mnie kolana, gdy muszę wstać i udźwignąć tą swoją ciężką dupe. Masakra. Dlatego już nie mogę doczekać się porodu...:) ! Chociaż ta woda wcale tak szybko może nie zejść... się okaże:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2019, 13:01

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)