Ikusia1221 Mój słodki Potworek już jest :) 11 października 2013, 09:14

Jestem zmęczona, nie śpię po nocach... Cały czas użalam się nad sobą, zastanawiam się co jest ze mną nie tak, dlaczego nie mogę być szczęśliwa, dlaczego nie mogę spełnić marzenia mojego jak i mojego narzeczonego? Nie mam już siły na to wszystko....

21 wizyta u ginekologa, zacznę brać leki i zobaczymy co to będzie...

ewcia2337196 starania o maleństwo 7 listopada 2013, 21:22

wczoraj wieczorem 37.3 a dzisiaj wieczorem 37.4.. @ jak do tej pory nie ma :) jak jutro nie przyjdzie to testuję :)

agusia78 Czekamy na Ciebie Kruszynko 11 października 2013, 09:46

Oboje z Piotrem jestesmy rozlozeni przez chorobe.
Dzis 27 dzien cyklu, strasznie mnie korci by zrobic test ale obiecalam sobie, ze poczekam do dnia spodziewanej @ wiec do wtorku. Mam ostatni (z 20 chyba) test ciazowy, schowany na dnie szuflady. Moze ten ostatni bedzie szczesliwy?
Dziwne, ze mimo przeziebienia nie mam podwyzszonej temperatury, utrzymuje sie na poziomie 36,60 od trzech dni. Za 3 dni powinna (choc nie musi) nadejsc @ a moje piersi przestaly byc wrazliwe I nie sa juz tak nabrzmiale, jak przez kilka ostatnich dni.
Bede silna I nie zrobie testu. Aga, tak trzymaj!

agata86 Chcę mieć dzidziusia 11 października 2013, 10:13

Wczoraj miałam wizytę u ginka, i wszystko ok serduszko bije to 7t4d, zapisał mi luteinę 2x1 tabletka ze względu na to aby zrobić wszystko abym znów nie poroniła. Cieszę się bardzo, ale przed USG to myślałam ze mi serce z piersi wyskoczy tak się denerwowałam. Za 2 tygodnie kolejna wizyta już z wynikami badań, musi mnie obserwować bo z mężem mam konflikt serologiczny.

Czekam,czekam,za godzinke odbiór bety!jak ja sie boje!!!!!!!

Odliczanie do powrotu do męża, nie licząc dzisiejszego dnia jeszcze 4 dni ;)

Dziewczyny do którego tyg ciąży bierze się luteinę ja zaczęłam brać w 31tc bo miałam ciążę zagrożoną przedwczesnym porodem wyszłam ze szpitala i brałam tak jak mi kazano 2x2 dopochwowo. I teraz w sobotę rano wezmę ostatnie 2 tabletki i koniec próbowałam się dodzwonić do mojej prowadzącej ale nie moglam sie
pozniej wylaczyli telefon
po 14
wlaczyli
i w koncu sie dodzwonilam ale Pani. SZ juz nie było a wizyta dopiero w czwartek.

no to wchodzimy w 20 tc. :)

jak ten czas leci...

Michaś coraz częściej daje o sobie znać... delikatne kopnięcia najczęściej uaktywniają się po czekoladzie z orzechami laskowymi :)

można by rzec, że wyprawkę odzieżową mamy już kupioną w całości, zaczynając od body do śpiworków, czy kombinezonów zimowych...
Nasz Skarb ma przyjść na świat (rzekomo) w marcu, ale jak zima będzie wtedy wyglądać to się dopiero przekonamy...
wózek już wybrany, fotelik z bazą isofix również, teraz czekamy na zakup może do stycznia, lutego, żeby niepotrzebnie nie tracić gwarancji.
pozostało nam do kupienia mnóstwo pierdółek, które zapewne wyniosą więcej niż w/w rzeczy razem...
ale musimy dać radę, w końcu nie takie koszty jeszcze przed nami :)

zbliża się weekend, podobno z ładną pogodą, może wybierzemy się do Krakowa... :)

powoli zaczynam odczuwać stresik przed wizytą 17 października, hm - w sumie jak przed każdą...




nutka Cud Miłości się wydarzył! 11 października 2013, 12:54

Wydarzył się cud! Już to pisałam na kilku tematach, ale powtórzę i tu! Wczoraj wieczorem i dziś rano- dwa pozytywne testy! W poniedziałek zrobię betę i progesteron i odwiedzę lekarza. Ale wiecie co? W czerwcu urodzę dziecko! Wierzę w to! Teraz wszystko już musi być dobrze!

Olena Druga szansa, historia się powtarza. 21 października 2013, 15:40

Przesyłam Wam wiruski. Łapcie kochane.

Kobietki jestem w ciąży!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!dziękuje za kciuki;-)

biedronka1982 W poczekalni 11 października 2013, 14:53

Mam ogolnego wkurwa na wszystko. Boli mnie reka. W mieszkaniu syf. Do jedzenia mamy tone slodyczy i piwo. Luby lezy i nie pachnie. Ja na prochach przeciwbolowych drugi dzien. A tu piekny sluzik i pozytywny tescik. No i dylemat: robic teraz to dziecko? Przy braku checi i tonie lekow we krwi? Czy moze dobic sie alkoholem i bzyknac sie dla frajdy, bo takiej mieszanki to chyba moje jajo nie wytrzyma!? :-/

Klaudia93 starania po stracie córeczki 11 października 2013, 17:47

Hehe siedzę na.podwórku patrzę jak mąż wycina drzewo i przypomina mi się jak super było być w ciazy.. Te początki... I przypomniała mi się śmieszna historia.. Pamiętam jak poprosilam męża żeby zrobił mi herbatę no i zrobił poslodzil jak zawsze 2 lyzeczki.. A jak się napilam czułam jakby tam był z litr miodu za slodka była i biedny oberwal ta szklanka z herbata;)) a.on w tedy powiedzial kochanie Ty czasem nie jesteś w ciazy?? Smialam się w tedy z tego co powiedzial ale miał rację bo kilka dni później mialam pozytywne testy;) fajnie tak powspominac.. Pamiętam też jak.siedzielismy w aucie było to ok 34 tc i pukalam lekko palcem w brzusio a ona odpowiadala kopniakami mąż w tedy pierwszy raz widział tak wyraźne kopanie;) cudowne chwilę to były dobrze że chociasz mile.wspomnienia zostaja.. Jest ich wiele

Śluz płodny właściwie się kończy :( Testy owu cały czas nie chcą być pozytywne . Nic nie rozumiem czyżby ten miesiąc też był bez owulacji . Mam skrajne odczucia , jestem zmęczona , przygnębiona a zarazem pełna wiary i ochoty do działania . Chyba muszę się nauczyć czekać , być cierpliwa , niestety nie jest to moja mocna strona .

ah jak ten dzien szybko minął, nie wiem dlaczego ale kiedy ma się dzień wolny to czas leci tak szybko...
Jutro od rana zajęcia i szybciutko musze wracać do domu bo goście przyjeżdżają do mężulka :D
popijemy, pojemy, śmiechu bedzie masa----> tylko ciekawe jak ja w niedzielę wstane na 8:00 do szkoły i jeszcze zdam zaliczenie:(
kto jak kto ale JA muszę dać radę!!!! ;)

i po badaniach...

Wyniki jednak jutro do 14.00. Cieszę się co ma być to będzie. Przynajmniej będę miała "spokojny" weekend. W poniedziałek N ma też je otrzymać mailem a wtedy będę mogła przesłać je dalej do mojej Pani doktor. Oczywiście jutro i tak pewnie będę je interpretować po swojemu. Musze znaleźć jakieś normy w necie czy coś. Bo kompletnie nie mam pojęcia jakie są parametry "dobrego" nasienia. :D

i cudownego weekendu dla WAS wszystkich kochane! <3

agata2502 marzenia się spełniają ;) 11 października 2013, 21:51

Nowy cykl rozpoczęty, owulacja zbliża się małymi kroczkami. Ah nie wiem dlaczego ale kazdego miesiąca przed owulacją czuje stres- żebyśmy tylko broń boshe nie omineli dnia kiedy jajeczko sie uwolni :( badanie szyjki opanowane, śluz mniej więcej też testy zakupione to teraz pozostało nam wsiąść się do roboty ;) jesli w tym cykl nie uda sie nam to nastepny cykl to bedzie cykl w którym rok temu zaszłam w naszą pierwszą ciąże :( ahh pragnę tego by nam sie wkońcu udalo :(

Zaczarowana A miało być tak pięknie… 11 października 2013, 22:03

Mam teorię.

Najpierw jednak pokażę, jak wyglądają moje wyniki. Może przy okazji, któraś z Was zna się na nich trochę i może coś podpowie.

Oto one:

FSH w 4 dc 4,66 mIU/ml (norma: 3,03 - 8,08 mIU/ml)
LH w 4 dc 2,40 mIU/ml (norma: 2,39 - 6,60 mIU/ml)
Estriadol w 4 dc 50,00 pg/ml (norma: 21 - 251 pg/ml)
Prolaktyna w 4 dc 17,37 ng/ml (minimalna wartość: 1,20 maksymalna: 29,93)
Testosteron w 4 dc 47,52 ng/dl (minimalna wartość: 10,83 maksymalna: 56,94)

Progesteron w 21 dc: 9,10 ng/ml (norma 1,2 - 15,9 ng/ml)
Progesteron w 22 dc: 13,90 ng/ml.

Przeanalizowałam moje wykresy i sytuację, która miała miejsce w V cyklu starań i doszłam do wniosku, że u mnie problemem może być progesteron. Ginekolog co prawda twierdzi, że jest o.k. (choć mógłby być lepszy), ale ja mam co do tego poważne wątpliwości. Mój wynik co prawda mieści się w normach z mojego laboratorium, ale w internecie znajduję informacje, że w tej fazie cyklu, górna granica to nawet 28 ng/ml, a ja miałam marne 13,90 ng/ml. Patrząc na moją fazę lutealną, w której temperatura nie powala, a parę dni po owulacji ma tendencję spadkową i analizując V cykl starań, w którym ewidentnie coś się działo - temperatura szła w dół do 28 dc, a potem zaczęła piąć się do góry, test ciążowy pokazał bladą kreskę, a wynik bety wartość 14,48 mIU/ml, dochodzę do wniosku, że być może to progesteron jest winowajcą naszych przedłużających się starań. Może nam się czasem udaje, tylko mała wartość progesteronu nie pozwala ciąży dalej się rozwinąć? No bo jak inaczej tłumaczyć tamtą sytuację? Nie wiem, lekarzem nie jestem, ale zamierzam porozmawiać z nim o tym i mam nadzieję, że weźmie moje wnioski na poważnie, bo to jest nienormalne żeby nasze starania tyle trwały i to bez skutku. Ten nieszczęsny V cykl i ta durna beta ostatnio coraz częściej chodzą mi po głowie... widzę, że inne dziewczyny na ovufriend cieszą się betą o wartości 13, a ja na dzień dzisiejszy jakbym zobaczyła taką wartość, to od razu poszłabym płakać w poduszkę. Chciałabym spróbować z przyjmowaniem progesteronu, ale nie wiem czy doktor będzie chciał mi go przepisać. No nic, przedstawię mu swoje argumenty, może akurat się ze mną zgodzi... A jak nie, to ostatnia deska ratunku - zapisałam nas na wizytę do ginekologa posiadającego specjalizację z andrologii. Nie wiem jak ta wizyta ma wyglądać, ale zamierzam z niej wycisnąć ile się da. Za 200 zł chcę wyjść z gabinetu z wiedzą i to nie byle jaką!

Ja już po prostu mam dość tych nieudanych prób, jestem zmęczona tym oczekiwaniem, tymi nadziejami, a potem bolesnymi upadkami. Gdybym jeszcze wiedziała - np. nie udaje wam się, bo masz za dużo tego, albo za mało tamtego, ale lekarz patrząc na moje wyniki mówi, że ogólnie jest o.k., więc co do licha?! To wykańcza psychicznie.
Nie chcę już czekać, chcę być w ciąży! :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2013, 22:07

Według Platona, u zarania dziejów istniały tylko istoty dwupłciowe, które w niczym nie przypominały dzisiejszych kobiet i mężczyzn. Jedna szyja podtrzymywała jedną głowę o dwóch twarzach, z których każda patrzyła w innym kierunku. Były niczym bracia syjamscy zrośnięci plecami. Miały dwa narządy płciowe, cztery nogi i cztery ręce.

Lecz pewnego dnia zazdrośni bogowie zdali sobie sprawę, że czterorękie stworzenie jest zadziwiająco pracowite, że dwie pary oczu nieustannie czuwają i trudno podejść je podstępem, cztery nogi bez większego wysiłku mogą długo stać i daleko zajść. Ale najgorsze było to, że istota obdarzona zarówno męskim, jak i żeńskim narządem płciowym była samowystarczalna w rozmnażaniu. Wtedy Zeus, władca Olimpu, rzekł: „Mam pomysł, jak odebrać moc tym śmiertelnikom”. Cisnął piorun i rozpłatał owo stworzenie na pół. Tak narodzili się kobieta i mężczyzna. Wprawdzie liczba ludności na ziemi się podwoiła, ale jednocześnie ludzie poczuli się słabi i zagubieni. Odtąd musieli przemierzać świat w poszukiwaniu swej utraconej połowy, w poszukiwaniu czułego uścisku, w którym mogliby odnaleźć dawną moc, umiejętność obrony przed podstępem, odporność na zmęczenie i wytrwałość w pracy. I ten uścisk, w którym dwa ciała zlewają się na powrót w jedno, nazywamy dziś seksem...

dunia1287 Będzie co ma być. 12 października 2013, 05:57

Wstałam po 5 i zapomniałam przed wstaniem z łóżka tempkę zmierzyć... :/

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)