gosia2020 Trudna droga do szczęścia 12 października 2013, 08:10

Wariuję… być może… ale w tym szaleństwie jest chyba metoda… im więcej będę marzyć i wyobrażać sobie moje małe szczęście tym szybciej zagości ono w moim brzuszku:)

Aaaaa pełna optymizmu :):)
ZAKUPY!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 października 2013, 08:16

biedronka1982 W poczekalni 12 października 2013, 09:14

Dzis bedzie o tym, jak bardzo moj luby pragnie dziecka. Oto wycinek z naszej konwersacji:
Ja: "Smutno mi. Powiedz mi cos milego."
On: "Dzwonil kuzyn i pytal, czy beda chrzciny w tym roku."
Ja: "Jakim cudem niby?"
On: "Tez mu tak powiedzialem."
Inna scenka. Przyniosl do domu wiadro po kleju do tapet i mowi: " Chcialas, zebym sie zbadal, to prosze, nalalem, ale chyba zaschlo!" :-)
A wczoraj: " W wannie to bez sensu, bo sie w wodzie potopia i znowu bedziesz plakala."
Ironizuje. U niego oznacza to, ze jest bardzo zaangazowany w temat! :-) <3

agusia78 Czekamy na Ciebie Kruszynko 12 października 2013, 16:21

I znowu dol...
Ilez razy mozna sie wpatrywac w ten sam wykres??? Przeciez od tego wpatrywania nic sie nie zmieni a ja siedze I analizuje. Chyba mi odbilo.
Wkurza mnie, ze nawet mimo przeziebienia mam tak niska temperature (36,40).
Na razie 0 objawow nadchodzacej @.
Ostatnio myslalam sobie jak bardzo zycie moze zaskakiwac. Mialam ta historie opisac dopiero po przyjsciu @ ale dzis odczuwam ogromna potrzebe wyzalenia sie pamietniczkowi.
Kiedys pracowalam z pewna dziewczyna, niezbyt ja lubilam, bo donosila szefowej, chcac zrobic sobie z niej przyjaciolke. Po jakims czasie zorientowalam sie, ze dziewczyna ma problem z bulimia. Kilka razy dziennie zwracala jedzenie w toalecie. Przemyslalam sprawe I mimo naszych nie najlepszych kontaktow, postanowilam z nia pogadac. O dziwo, nie zaprzeczala ale powiedziala, ze ma to pod kontrola. Pamietam, ze w rozmowie z nia uzylam argumentu przyszlego zajscia w ciaze, ze moze miec problem a przeciez chce byc mama. Zaproponowalam swoja pomoc I czas, gdyby potrzebowala pogadac lub pojsc z kims do lekarza. Miala partnera w tamtym czasie ale pozniej rozstali sie. Jakis czas pozniej dowiedzialam sie zupelnym przypadkiem od jej najlepszej przyjaciolki( ktora miala zachowac to tylko dla siebie), ze ta moja znajoma jest w ciazy z bylym partnerem. Choc wokol huczalo od plotek ten facet o niczym nie wiedzial. Znajoma chciala ukryc ten fakt przed nim, mimo, iz przychodzila do pubu, gdzie on rowniez przebywal. A brzuszek rosl. Najbardziej zdziwila mnie jej reakcja w stosunku do mnie. Przychodzila do miejsca, gdzie pracuje I zauwazylam, ze jakby chowa sie przede mna I mnie unika. Gdy przechodzila obok, robila wszystko, bym nie dostrzegla, ze jest w ciazy. Bardzo mnie to zastanowilo, bo zachowywala sie tak tylko w stosunku do mnie. Wtedy nie wiedziala, ze ja staram sie o dziecko I mam problem. Teraz jej dziewczynka ma juz prawie 2 latka I czasem je widuje obie. Mam wrazenie, ze za kazdym razem jak spotykam ta moja znajoma ona mysli o tych slowach, ktore jej wtedy powiedzialam, ze moze miec problem jesli dalej bedzie zwracac jedzenie. I ze mysli o tym z satysfakcja, ze jednak jej sie udalo miec dziecko I usidlila bylego faceta a ja mam problem I nie moge zajsc w ciaze. Wtedy pomyslalam jak bardzo to zycie jest niesprawiedliwe. Ja swieta nie jestem ale duzo brakuje mi do wyrachowania I manipulowania innymi. Nie potrafie zrozumiec jak to jest, ze niektore kobiety nawet jak nie chca to zachodza w ciaze I nie bardzo ich to cieszy a inne bardzo pragna I nie moga sie doczekac tego wysnionego malenstwa.
Moj lekarz ginekolog podczas ostatniej wizyty powiedzial, ze dosc pozno zabralismy sie do robienia dzidziusia. Odparlam, ze lepiej poczekac na tego wlasciwego faceta niz meczyc sie z dupkiem. Wiem, ze troche czasu mi to zabralo ale kurcze, wierze, ze nam sie uda...


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 października 2013, 16:22

Dziś około 15 zaczęłam delikatnie krwawić ....byłam w szpitalu na usg lekarz na razie nic nie widzi nie wiadomo czy to ciąża biochemiczna czy jednak zacznie się rozwijać czy nie daj Boże pozamaciczna bo jest jakiś zaległy płyn w macicy....mam zwiększyć dawkę luteiny i czekać....nic zobaczymy!!!!!

dorota1987 Walka z czasem 12 października 2013, 09:47

Mój wykresik ma również zaznaczoną owulację, a że mąż był przy mnie w tym czasie to mam dużo nadziei. Boję się nawet pomyśleć, że się nie uda. Z nowych obserwacji to od momentu zastrzyku czuję się dość zmęczona i odczuwam mdłości. Mój organizm w końcu nie wytrzyma takich zastrzyków hormonów.
Dziś rano na razie jest dobrze, jest weekend, nie muszę męczyć się w pracy, w której nie mam czasu nawet zjeść. Niestety dziś nie odpocznę, bo będę się bawić na wieczorze panieńskim przyjaciółki, który z resztą współorganizuję. Ale wiem już, że nie sięgnę po alkohol, choćby nawet miał nie zaszkodzić, ale kto pije jak czuje mdłości?
Dziewczyny powiedzcie, że tym razem się uda, te oczekiwanie, leczenie, masa leków, siedzenie w poczekalni, słuchanie z gabinetu jak dochodzą głosy szczęśliwych rodziców i lekarza, który zaczyna być poważny gdy wchodzę do gabinetu i te skoki nastroju, od euforii do depresji i te pytanie rodziny i przyjaciół o dziecko i marzenie by uciec z męczącej pracy na L4, pracy, której teraz nie mogę zmienić, skoro mam na czas nieokreślony...tyle tego, oby już nadszedł szczęśliwy finał, dla mnie i dla Was wszystkich/

Ikusia1221 Mój słodki Potworek już jest :) 12 października 2013, 10:04

Dziś troszkę lepszy dzień, uśmiecham się do wszystkich :) Zastanawiam się nad wyjazdem do domu 31 października, lecz chyba jednak sobie odpuszczę ten wyjazd...
Życzę miłego dnia :)

Dziewczynki mam mały dylemat.... W związku, że już "długo" się staramy , no i wcześniejszą ciąże straciłam poprzez poronienie, zastanawiam się, czy nie zaczać brać luteiny??? Mam w domu dopochwową... Nie wiem tylko, ile jej brać i czy w ogóle się w to bawić? Czy jednak poczekać z tym do "ewentualnej ciąży"...?? Co o tym myślicie? Proszę o pomoc....

Klaudia93 starania po stracie córeczki 12 października 2013, 11:40

Musze wam coś powiedzieć.. Zrobiłam dziś test nie zapytajcie.czemu bo nie wiem chyba z własnej głupoty bo minęło dopiero 8 dni od owulacji więc on nie miał prawa wyjść pozytywny no ale do rzeczy.. Kiedy go robilam szła ta rozowa linia i w punkcie T się pojawiła wyrazna ale gdy kreska z punktu C wyszla to ta z T znikła.. Pierwszy raz coś takiego miałam a zrobilam wieeele testow i przysięgam takie ,,coś,, widziałam pierwszy raz.. Miała którąś z was tak??

Kochane błagam niech któraś mi napiszę czy spadek temperatury z 37,30 na 37,00, oznacza coś złego? Strasznie się boję. Nie wiem co mam o tym myśleć. :(

Czy temp. powinna się utrzymywać w ciąży na jednym poziomie?

Rutelka Na wszystko jest czas pod Słońcem. 17 listopada 2014, 05:03

8cs
27dc
12dpo
4d plamień :(
test ciążowy - wielki negatyw
poniedziałek

9cs czas zacząć. Martwię się. Smutno mi. Złoszczę się.

Moim jedynym sukcesem tego cyklu jest 15ty dzień diety dziś i 3 kg mniej na wadze. Przynajmniej na to mam wpływ.

Zaczarowana A miało być tak pięknie… 12 października 2013, 16:56

Wczoraj koleżanka, która jest w ciąży, pokazała mi swój (już widoczny) brzuszek i kazała się po nim pogłaskać :) Zrobiłam to bez entuzjazmu i powiedziałam "przecież nic jeszcze nie czuć". Wtedy pokazała mi miejsce, w którym powinnam dotknąć i poczułam delikatne, miękkie uwypuklenie. Szok, nie sądziłam, że tak szybko można zauważyć, że tam w środku ktoś mieszka. Wzruszyłam się bardzo. To muszą być pięknie przeżycia, widzieć, czuć, że pod sercem nosi się nowe życie. Szkoda, że ja tego nie mogę doświadczyć, tak bardzo mi żal.

Ostatnio szłam sama przez park. Świeciło słońce, było ciepło, barwy liści zadziwiały mnie swoją różnorodnością. Szłam i czułam w środku taką beznadziejną pustkę, bezsens. Trudno opisać to uczucie, ale jest naprawdę bolesne, przenika do najdalszych zakamarków duszy :( Gdyby u mnie pod sercem mieszkała dzidzia, czułabym się taka szczęśliwa i silna.
To wszystko miało wyglądać zupełnie inaczej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 października 2013, 17:00

agusia78 Czekamy na Ciebie Kruszynko 12 października 2013, 17:45

Przed chwila dzwonilam do domu, chyba niepotrzebnie. Moj mlodszy brat jest z synkiem w domu rodzicow I przyjechala w odwiedziny mlodsza kuzynka, rowniez ze swoim dzieckiem. Wysluchalam jak to maluchy razem sie bawia, jak tam jest milo I wesolo.
Po odlozeniu sluchawki rozplakalam sie. Tak bardzo chcialabym, zeby ta radosc byla tez czescia mojego zycia.
Tesknie za nimi wszystkimi tak bardzo a nie bylam w Polsce 2 lata odkad zaczelismy sie starac o dzidzie. Napierw odkladalam rezerwacje biletu bo moze sie uda w tym cyklu I nie bede ryzykowac lotu samolotem, pozniej regularne wizyty u lekarza, monitoring cyklu I mnostwo innych spraw zwiazanych ze staraniem sie, a teraz nie jezdze do kraju, bo boje sie pytan I wspolczujacych spojrzen, ze taka "stara" I jeszcze nie ma dzieci.
Boze, daj mi nadzieje I wiare w to, ze sie uda. Dzisiaj mi tego brakuje...

Wyniki odebrane...
Chyba nie jest najgorzej, chociaż tak naprawdę nie mamy pojęcia, zupełnie się nie znamy.
Na szczęście już w środę N wybiera się z wynikami do androloga.

Zaznaczona na czerwono (więc domyślamy się, ze tak być nie powinno:) jest
- barwa,
- lepkość,
- koncentracja plemników (mln/ml) wynik 7 a powinno być ponad 15 :/
- ruch postępowy
- koncentracja leukocytów aż 5 a prawidłowy wynik powinien wynosić mniej niż 1

Tak więc jak dla mnie to jedna wielka niewiadoma.
Byle do środy!

Dziękuje za wsparcie <3

Z Krakowa do Nowego Targu trzy godziny w korkach, gorącu i z wiercącym się na kolanach psem.... warto było :). Od kilku godzin jesteśmy na Słowacji a tu piękna, ciepła, złota jesień (a może babie lato?). 18 stopni, słoneczko, kolory porażające wzrok, cisza i wreszcie my dwoje (no i piesiec) tylko dla siebie. Zwiedziliśmy Czerwony Klasztor, pospacerowaliśmy nad brzegiem Dunajca, zjadłam największy na świecie placek ziemniaczany z gulaszem i wypiłam słowackie piwo. Teraz wtulam się w TŻta, bo mimo wszystko humor nie najlepszy. Temperatura w dół, plecy pobolewają, dół brzucha też..... wszyscy wiemy co to znaczy :(

ewcia2337196 starania o maleństwo 12 października 2013, 21:00

wow nie dostałam jeszcze @ a powinnam już mieć :) oby nie przyszła


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 października 2013, 21:00

milunia PCOS zaczynam walczyc z Tobą :) 12 października 2013, 21:12

Nie wiem co mam sobie myśleć, im bardziej staramy się o dziecko tym więcej jest problemów i tym bardziej się wszystko komplikuje. Na początku tylko tak sobie powiedzieliśmy sobie ok, co będzie to będzie i się udało. Skończyło się tak jak się skończyło i mój Aniołek odszedł. Po tym jak poroniłam postanowiliśmy się faktycznie mocno postarać o dzidziusia i wszytko zaczęło wychodzić a przecież jak byłam w ciąży miałam idealne wyniki a teraz jakieś cysty, jakaś tarczyca, cukrzyca alergia i ciekawe co jeszcze wyjdzie? wiem że najpierw muszę o siebie zadbać ale im więcej tego wychodzi tym coraz odleglejsza jest moja przyszła ciąża i coraz bardziej mam doła że może się nie udać . Czas mija a on jest moim największym wrogiem. Wiem że mam jeszcze trochę czasu ale jak tak co chwila będzie coś wyskakiwać to będzie go coraz mniej i mniej. Nie wiem może to za dużo emocji jak na jeden tydzień i już mam go dość. Mój przez ostatni tydzień tak jak by zaczął się trzymać na boku i też nie wiem co mu jest bo jak pytam co jest nie tak to zaczyna mi wypominać że sobie coś wymyślam i nie wiem do końca co mam o tym myśleć. Zrobiłam też test ciążowy, który był perfidnie negatywny i całkiem się już zmieszałam się uczuciowo bo teraz co drugi dzień płaczę. Mam nadzieję, że za niedługo będę miała lepszy humor. W poniedziałek mam wyniki badań i kolejną wizytę u lekarza zobaczymy co to będzie dalej

Niunia198617 Więc teraz serca mam dwa....:) 12 października 2013, 22:08

Hmm, dawno mnie nie było... ale dużo zmian:) Po dwóch cyklach starań udało się, jestem obecnie w 9 tygodniu i 3 dniu ciąży. Dzidzia ma 2 cm, także kawał dziecka noi serce jak dzwon. Jestem pełna obaw o wszystko ale mam również nadzieję, że wszystko będzie dobrze i szczęśliwie się skończy...

Dziękuję Wam za odwiedziny i miłe słowa :)

U mnie wczoraj i dziś Wielkie Ogarnianie! Układanie, pranie, sprzątanie.

Wczoraj byłam też w domu na wsi po część swoich gratów. Ubieraliśmy też choinkę :)

No więc jesteśmy gotowi na odwiedziny.

Dziś wpadnie, moja mama z mężem, potem mama Kuby ze swoim partnerem i wieczorem moja przyjaciółka Kasia.

fbex.jpg

Tempo nadal szalone :P Problemy żołądkowe związane ze zmianą jedzenia już mniej więcej opanowane, choć zgaga dobija :/.

Niestety mam coraz większy katar, kaszel i przeziębienie atakuje coraz mocniej. Cóż, to było nie do uniknięcia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 grudnia 2013, 13:51

Podczas spokojnej towarzyskiej kolacji zapytałam znajomą ginekolożkę z ogromnym doświadczeniem zawodowym jak wspomóc naszą płodność. Kobitka ma bardzo dużą skuteczność w ciążach.
Wypytała mnie o wszystko. Nasze badania są w normie.
Poruszyłam zatem 3 kwestie:

1. Koniecznie witamina C dla mojego Lubego. 3x dziennie po 200 mg. Dodatkowo do cynku i l-karnityny. Antyoksydanty dla nas obojga to podstawa.

2. Dla mnie kwas hialuronowy dopochwowo dla polepszenia nawilżenia. W niczym to nie przeszkodzi a może pomóc. Więc kupię sobie mucovagin.

3. Na którejś z konferencji dla ginekologów poruszono temat przyczyn niepłodności. Zauważa się związek między częstym przebywaniem na świeżym powietrzu a płodnością. Nawet może nie o sam ruch chodzi ale o przebywanie. Otóż rolnicy, to grupa, która ma z niepłodnością najmniejszy problem. Wstają z kurami a potem zawsze coś na zewnątrz jest do zrobienia. Więc dotleniajmy się:)

Właśnie poszli od nas nasi znajomi, Zabawne jaki ten świat jest mały. Jeszcze rok temu bawili na naszym weselu, potem kontakt nam się urwał aż do momentu kiedy sprowadzili się do Hannoveru i teraz mieszkają w tej samej klatce co my i naprzeciwko nas. <przynajmniej jak oni są to człowiek nie myśli tyle o tych staraniach i dziecku. Wchodze na ovu czasami i patrze ile nowych osób zaciążyło, ilu kobitkom się udaje i nasuwa się zawsze wtedy pytanie kiedy nadejdzie moja kolej....

Kiedy los się do mnie uśmiechnie. We wt wizyta u gina. Dzień po naszej rocznicy ślubu. Boje się trochę tej wizyty i tego co mi powie lekarz. Mam nadzieje, że wieści nie będą złe. Pokasowałam z fejsa wszystkich znajomych co mają dzieci. Nie mogłam patrzeć jak każda z osobna chwaliła się swoim swoim dzieckiem na fejsie. Serce się kraja i łzy stają w oczach

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)