Kd_eye Dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze? 25 listopada 2019, 19:19

Dzisiaj dwa lata temu kochalismy sie z moim mezem ktory w trakcie stwierdzil, ze powinnismy sie zaczac starac o dziecko. Jak ja sie wtedy przestraszylam, ze juz pewnie na bank jestem w ciazy a tu prosze.....przez caly ten czas ani razu nie mialam podstaw nawet na jedno podejrzenie, ze sie udalo. Od wczoraj mam plamienia i standardowy bol brzucha choc myslalam, ze bede musiala jeszcze troche poczekac do srody!
Dzisiaj bylam umowiona do lekarza, zeby przedyskutowac nieudane IUI i gdy zadzwonilam recepcjonista mowi mi, ze mamy byc oboje a moj maz w pracy. Probuje tlumaczyc, ze nikt mi nie powiedzial i pytam czy jak zadzwonimy do meza przez FaceTime to bedzie jakby byl na wizycie, bo to tylko miala byc rozmowa. Niby taki rozwiniety kraj, sami zachecaja do online konsultacji a tu mi mowia, ze nie ma bata. Najlepsze z tego wszystkiego bylo, ze mnie umowili na ponowna wizyte 11 lutego......no gdzie logika!!!!!!! Za tydzien zaczynamy proces invitro! Rece opadaja.
Niech ten wstretny okres juz przyjdzie i mnie wymeczy.

Jeszcze dzisiaj dostalismy zaproszenie na slub do kuzynki meza do USA na luty. Wiecie co jest najgorsze, ze sie nie ucieszylam z zaproszenia a sobie pomyslalam, ze jak zajdzie szybko w ciaze po slubie przede mna to sie zalamie. To juz sie zaczyna robic totalnie chore!!!!!!!!! Jestem pewna, ze zaczna sie starac od razu, bo kuzynka meza jest chyba tylko rok mlodsza ode mnie.

Polityka szpitala mówi że dwoje ginakologow ma zrobić USG i postawić decyzje jak będzie taka sama iż rozwoju ciąży brak wtedy podejmą decyzję czyli jutro kolejne USG i decyzja co dalej
W cuda nie wierze i dzidzia cudownie się nie pojawi boję się tylko że będzie potrzebny zabieg;(

Mam wyniki:

tsh 2.00 (24.10 było 0,912 czyli skoczyło dwukrotnie w ciągu miesiąca)

progesteron >60 co to ma być? muszę zadzwonić jutro rano, żeby podali dokładny wynik.

beta 1901,00 czyli wzrost 117,4%/24h - przyrost zwalnia ale według kalkulatora BBF chyba jest to "zwolnienie" normalne


6e8e4677d7bd.jpg

Zakładając, że dynamika przyrostu znowu troszkę spadnie (ok. 110%/24h) jutro w czasie wieczornej wizyty beta powinna wynosić ok. 3100. Mam nadzieję, że zobaczymy ten pęcherzyk (pęcherzyki :-P ) Oby!



A tak wygląda przyrost od pierwszego badania do dzisiaj (16.11-25.11)

327cfebc9130.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 listopada 2019, 15:20

Witam. Dzis mialam cwiczyc ale boli mnie brzuch mocno na dole-efekty zaparc bo mecza mnie od mc... I juz odpoczywam w pizamce. Chlopaki spia. Kacperek pewnie do 6-7 ;) Bartus pewnie do ok 8 ;) rozpieszczaja mnie. Tyle ze budza sie w nocy. Mlodszy monia szuka. Starszy czesto krzyczy przez sen zaczyna plakac ale szybko sie uspokaja.

Sssss tesciowa pomaga jak ma humor.

Czytam w pamietnikach ze moje "znajome" z czasow staran o pierwsze malenstwo juz sa w drugiej ciazy. Tak sie ciesze :)

Z fajnych rzeczy u nas z mezem w lozku rozkwit ;) i mimo mooch kg i lekko obwislego brzuszka jest super a maz mnie adoruje ze potrafie zapomniec o swoim nieidealnym ciele. To bardzo wazne dla mnie. Bo powrot do formy wymaga czasu. I mimo ze staram sie trzymac diete to przy dwojce maluchow nie ma mozliwosci na reguralne posilki. Czesto zjem cos w biegu albo jak np dzis o 10:30 przypomnialam sobie ze po za kawa wypita po 7 nic nie zjadlam. A to wiadomo nie sprzyja efektywnemu odchudzaniu. No ale po cichiu licze ze do wiosny bede lala ;)
Poki co musze zrzucic to co mi zostalo po pierwszej ciazy bo po drugiej zostaly mi tylko rozstepy na brzuchu okropne :(
Budowa domu weszla w stan surowy zamkniety. Za dwa lata pewnie juz zime bedziemy na swoim ;) nie moge sie doczekac.
Doskonale sie w szyciu.
Zaczelam ukladac puzzle. Mam juz dwa obrazy po 500 el. Zamowilam 1000 i 1500 ;)

19 dc
(Estrofem 2x1, Wit D, Wit C, B12, Magnez, olej z wiesiołka, Acard + popołudniu i wieczorem Utroestan)

Stał się Estrofemowy cud i moje liche endometrium przez 3 dni podwoiło swój rozmiar - obecnie 1,19 cm (czyli dość tłusto). Teraz się zastanawiam czy nie za tłusto?


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2019, 08:48

PONIEDZIAŁEK
Wracam do mojej pierwszej kliniki, do Angeliusa w Katowicach. Tam było mi zdecydowanie najlepiej, tam mam najlepszego lekarza pod słońcem. Dr Paligę :-)
Podchodzimy do 3 procedury. Tym razem krótki protokół (nie, nie wymusilam, Doktor sama zaproponowała). Jak się uda mi ogarnać wszystkich specjalistów to mozemy zaczynać w maju. Jeszcze mam sie udać do diabetologa i niech on oceni czy mamy zielone światło, czy moze trzeba krzywe cukrowa i insulinowa powtorzyc, zeby ocenić czy dawka leków jest odpowiednia. Wizytę mam w środę, więc zobaczymy. Nastawiam się na czerwiec na spokojnie, nie wiem czy na maj się wyrobię, mamy powtorzyc fragmentacje DNA nasienia, na które sie czeka jakies 3 tygodnie. Ja musze zrobic wymazy. W dodatku męża nie będzie w maju, wiec nie wiem kto mnie na tą punkcję by zawiózł. Jeszcze spróbuje oszacować te terminy, ale no dosyć napięte to wszystko, tak jak widzę :P

20 dc (3 lub 4 dni do transferu)
(Estrofem, Utroestan, Acard, Encorton, Medargin, Metafolin, Wit D, Wit C, B12, Magnez)

Będzie transfer!! <3
Lekarz określił, że grubość endo jest idealna i podajemy leki na dojrzewanie, czekam na info czy transfer w piątek popołudniu czy w sobotę rano :) wszystko w tym cyklu było tak pod górę, że byłam pewna, że transfer zostanie odwołany, a tu proszę, taka niespodzianka!

@Wio Oby u mnie również okazało się szczęśliwe!
@Wiki Estrofem 2mg, dwa razy dziennie, rano i wieczorem jedna tabletka (myślę, że to efekt Estrofemu, diety i Silndenafilu)
@Linka2019 Nie jest trójlinijne, mój naturalny cykl nie dał rady wygenerować dobrej grubości endometrium a i na owulację zapowiadało się dość leniwie, więc przeszłam na cykl sztuczny, wczoraj endo osiągnęło dobry rozmiar więc podano mi progesteron na jego dojrzewanie.

Wtorek 26 dc / 28 cs

Dziewczyny - Esperanza, Niki345 , i pozostałe kochane babeczki, bo ja w temacie immunologii to mam wiedzę raczej średnią... Co ja mogę wykonać, jakie badania??? Robiłam do tej pory tylko AOA i ANA obie negatywne, ale to raczej podstawowe badania. Tyle, że wiem, że nie ma stanu zapalnego, przeciwciał w surowicy, zespołu antyfosfolipidowego, choroby tkanki łącznej, a moje jajniki działają prawidłowo i nie rozpoczął się proces ich wygaszania. Co zweryfikuje i da jakieś spojrzenie na endometrium, zagnieżdżenie etc? Zanim wydam kilkanaście tysięcy koła na in vitro, to może chociaż sprawdzę czy to ma w ogóle jakiś sens z punktu widzenia immunologicznego...

Estrogen nie zadziałał na endo, za to plamień BRAK. Ciekawe, że przy dobrych parametrach tzn. laboratoryjnych, poziomu estrogenów i progesteronu one występowały. Co za dziwna zależność i organizm. Badania badaniami, wyniki wynikami a organizm swoje.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2019, 22:49

gosiulla Nie takie to proste jak mówili 26 listopada 2019, 10:40

28+4

Ciągle do przodu.

Właśnie wróciliśmy z weekendu w górach Świętokrzyskich. Pochodziliśmy po niskich górach, ale że co chwilę sapałam jak stara lokomotywa to były to raczej spokojne spacery :) Nie mniej fajnie się poruszać, chociaż zakwasy na łydkach nie są najprzyjemniejsze!

Dzisiaj od rana w biurze.
Ciężko mi wysiedzieć ale jak tylko wstaję żeby gdzieś podejść mam wrażenie że brzuch robi się twardy i ciężki jak kamień. A nie wygląda na za duży.
Maks dodatkowo cały czas się kręci i wierci - przez co mam ochotę zwrócić całe drugie śniadanie.




30 dc

Dalej czekam na pierwszą @ po zabiegu. Chyba nigdy tak bardzo nie chciałam mieć 🙊 😂
Małpo przylaź!

Zrobilam sobie TSH, wyszło 1,8. Nie jest źle, ale zapisałam się na poradę z endokrynologiem, przed staraniami miałam idealnie 1, chce tyle mieć za 3 miesiące jak będziemy się znów starać.

Sobota, ogarniam dom, czuje się już świetnie. I czeeeeekam. Ostatnie 2 miesiące to ciągle oczekiwanie na coś. Może się w końcu doczekam pozytywnych rzeczy :)

12 dc
Wczoraj zakończyłam stymulację. Wszystko szło dobrze i gładko aż do wczorajszego usg kiedy okazało się ze na prawym jajniku z 8 pęcherzyków zrobiło się nagle 12 i wzrosło ryzyko hiperki. Było za dobrze musiało się coś zjebac. Lewy jajnik grzecznie pozostał przy początkowej liczbie 4 pęcherzyków. Mimo wszystko nie dostałam ovitrelle tylko 2 amp gonapeptylu i tyle - jutro punkcja. Pytałam doka o szanse na świeży transfer i powiedział ze widzi to 50/50 a on nie z tych którzy robią fałszywą nadzieje. Wiec mam jeszcze mikroskopijną nadzieję na serduszko przed świętami. Ale tez mocno się nie nastawiam - wole się nie rozczarować bo będę bardzo płakać a i tak nic nie poradzę - jak trzeba odłożyć transfer to trzeba i nie ma gadania. Co ciekawe czuje się całkowicie normalnie, nawet lepiej niż w normalnym cyklu wiec tym bardziej trudno mi będzie uwierzyć w odroczenie transferu. Z tego całego stresu nie spałam całą noc. Na dodatek mąż nie miał zrobionych badań grupy krwi wiec wczoraj po 19 jeszcze jeździł po całym Rzeszowie żeby wynik był gotowy na jutrzejszą punkcję. A dzisiaj dzwoniłam do kliniki żeby zamówić embrioskop na jutro i Pani mi powiedziała ze nie wiadomo czy będzie miejsce jutro na nasze zarodki! Strasznie mnie to wszystko załamało - tak bardzo mi zależało na tym embrioskopie. Przecież po to jeżdżę taki szmat drogi z Rzeszowa do Krakowa żeby było lepiej a nie gorzej :( a tu może się okazać ze ani hiperki nie uniknę ani nie będę miała embrioskopu.

Strasznie mnie to wszystko dołuje i okropnie chce mi się płakać ale akurat mam dzisiaj cały dzień szkolenia dla Działu Eksportu wiec muszę się wziąć w garść. Nie ma co rozmyślać tylko przyjąć wszystko tak jak będzie - już tyle wycierpiałam ze to naprawdę drobiazg... 🥺

Nadal 20 dc (3 dni do transferu)

@Linka2019 miałam zrobione na receptę czopki dopochwowe, 2x dziennie przez 4 dni

Czy przypadkiem już nie wspominałam, że w tym cyklu wszystko jest pod górkę?
Właśnie dotarły do mnie dwie informacje, świeże jak ciepłe czerstwe bułeczki. Odebrałam wyniki dodatkowych badań i mam dodatnie HLA-1, lekarz chce zwiększyć dawkę leków, aby organizm nie odrzucił zarodka, ale najpierw mam zbadać czy nie toczą się w moim organizmie jakieś choroby bezobjawowo, które w przypadku obniżenia odporności wypełzną ze swojej pieczary, wyniki tych badań będą na wtorek w przyszłym tygodniu, a transfer w piątek w tym tygodniu.

jprd, czy to się kiedyś skończy?
Przysięgam, to moja pierwsza i ostatnia procedura, odbiorę moje mrozaczki i koniec, żadnych starań o dzieci!
Nie chcę więcej słyszeć o żadnych PAI-sraj, NK, czy innych g**.

15 ms starań, 12 cs, 18 dc

Wczoraj wylądowałam na izbie przyjęć. Gdyby nie kontakt z moim lekarzem pewnie by mnie nie przyjeli i nie zbadali. Nagle pojawił się okropny ból brzucha, nudności i wymioty tak silne, że powodowały bezdech. Już nie miałam czym wymiotować. 5 dni po podaniu ovitrelle już miałam czarny scenariusz hiperstymulacji w głowie.

Po 2h leżenia i przysypiania między kolejnymi torsjami z głową na stoliku w końcu mnie zbadali. Gdzieś na wpół przytomna, czekając w poczekalni oczywiście sama „bo covid” usłyszałam, że „ona na prawde cały czas wymiotuje”... nie kurwa udaje sobie bo lubie siedzieć w święta zupełnie sama na izbach przyjęć... brak mi słów. Covid covidem, ale możnaby umrzeć z jakigokolwiek innego powodu, a nikt się tobą nie zainteresuje bo kurwa covid.

Na szczęście to nie hiperka, ewentualnie jej łagodna forma. Wróciłam do domu. Wciąż ledwo żywa, heftająca, nieprzytomna prawie.

Wiem, że nie powinnam się tak czuć, ale teraz mi głupio, że 1 listopada wieczorem wydzwaniałam do mojego ginekologa. Nawet nie ja, a mój mąż. Głupio mi, że zajmowałam mu czas gdy to jednak nie hiperka. Czuję się jak jakaś panikara, mimo że wczoraj myślałam, że zaraz się przekręcę.

Jest mi też cholernie smutno. To już nie na moje siły. Już nie daje rady się ostrzykiwać, liczyć dni, bzykać się na zawołanie, brać leki i hormony, wyczekiwać na ciąże, która nie nadejdzie. Mam dość absurdalnie bolesnych aż do nieprzytomności okresów. Nie ma we mnie nadzieji. Jest smutek, apatia, rezygnacja. Mam już dość wszystkiego. Może powinnam zrobić sobie dłuższą przerwę. Albo wręcz przeciwnie zrobić jeszcze dwa cykle na zastrzykach i wtedy odpuścić z myślą i poczuciem, że na prawde już tylko ivf zostaje. I podejść do tego w nowym roku.

Wiem, że to mnie już przerasta. Że ja już na prawdę nie mam siły i nadzieji. Jestem pokonana.

zakochanaaw A może to pomoże? 28 listopada 2019, 11:28

Chyba ten cykl jednak bezowulacyjny :(
Mierze temperature o różnych porach i dziewczyny doradziły mi by mierzyć o równej, a jeśli się nie uda o tej samej to w zależności -0,05* lub +0,05* i spisałam sobie wszystkie temperatury, ustaliłam godzinę główna na 7:00 rano, i zrobiłam sobie wykres na kartce z tymi temperaturami już i przykro mi :(
https://zapodaj.net/35d577e1ccf08.jpg.html

zakochanaaw A może to pomoże? 27 listopada 2019, 23:55

Pokazałam narzeczonemu wpis jednej ze staraczek, którą już mocno łapie deprecha i stara się 14 miesięcy, narzeczony powiedział, że jak ona stara się tak długo to On to rozumie... A ja mu powiedziałam że by się w sumie staramy jakoś 36 miesiący a kiedy ja mam chwilę załamania to On tego nie potrafi zrozumieć... Po czym stwierdził, że według niego staramy się dopiero od marca tego roku odkąd znaleźliśmy dobrą ginekolog, która zajęła się nami i zdiagnozowała.... 🤦‍♂️🤦‍♂️🤦‍♂️ A wcześniej się nie liczy bo nie miałam owulacji 🤦‍♂️🤦‍♂️🤦‍♂️
Powiedziałam mu, że liczy się bo decyzję o dziecku podjęliśmy dawno temu i wtedy zaczęły się starania... Że przecież po ponad roku zaczęliśmy szukać przyczyny u ginekologów dlaczego wciąż nie zachodze i było po drodze kilku ginekologów zanim znaleźliśmy tą... Stwierdził, że rzeczywiście 🤣🤣🤣
A ja mu się przyznałam, że po kryjomu łykałam kwas foliowy na długo przed zaczęciem starań bo wiedziałam, że nadejdzie ten czas że się zdecydujemy na dziecko a często nie używaliśmy gumek i trochę liczyłam na najwspanialszą wpadkę 🤣🤣🤣 A On mi się przyznał, że dobrze wiedział, że biorę kwas foliowy!! Haha 🤣

Zosis Pamiętnik starań Zosi 5 października 2023, 07:56

28-my cykl starań, 2 dc, drugie podejście do IUI
No i przyszła 🐒, trzy dni spóźniona. Tym razem nie było mi przykro, czekałam na nią, wiedziałam że gdyby się udało zajść w ciążę to trzeba byłoby zgłosić gdzieś jakiś cud. Przed owu mieliśmy zakaz zbliżeń aż do dnia IUI, w trakcie owu – no cóż…

Plan na ten cykl jest dokładnie taki sam, jak na poprzedni.
- 3-7 dc letrozol,
- 10- 12 dc badanie estradiolu + monitoring (muszę dzisiaj zadzwonić i się jakoś umówić, ciekawie będzie, bo "najlepsze" dni na monit wypadają akurat w weekend),
- później jeszcze jeden monit, pewnie Ovitrelle dla pewności pęknięcia pęcherzyka ,
- no i IUI.

Robimy tylko jedną zmianę. Z punktu widzenia poprzedniego podejścia - kluczową. W dniu IUI zabawimy się w "szybkich i wściekłych" i będziemy dowozić nasienie do kliniki z domu. Stary ostatnio stwierdził, że "trudno, jak mnie Policja zatrzyma to powiem im gdzie jadę i jak muszą to niech wstawiają mandat, ale na miejscu, bo ja się nie zamierzam spóźnić, bo mam w słoiku zamknięte dzieci". 🤣 To będzie emocjonująca trasa - co prawda, teoretycznie mamy do kliniki jakieś max. 20 minut, a nasienie dostarczyć musimy w ciągu pół godziny, ale wiadomo jak to jest, jak się człowiek śpieszy - zawsze coś...

Staram się nie myśleć o tej inseminacji. W zasadzie chyba bardziej nawet Mąż ostatnio zagaduje o ten temat jak ja. A ja? Nie wiem. W sumie czuję się trochę wypalona. Jakieś takie surrealistyczne wydaje się być to, że w ogóle będę w ciąży. Oczywiście, suple łykam, dbam o siebie i suple Męża i podejdę do IUI, ale jakoś tak... Jakoś tak nie ma we mnie tych emocji, co ostatnio.

zakochanaaw A może to pomoże? 27 listopada 2019, 00:35

23dc
Wczoraj narzeczony zadzwonił do kliniki zapytać kiedy możemy się spodziewać wyników bo już minęło 4 tygodnie i pani powiedziała, że dziś w środę dopiero siądzie do nich jakiś profesor bo on jest tylko w środy itp. i on je przeanalizowuje.. także myślę, że w przyszłym tygodniu już chyba będą... Oby..
W piątek idę do swojego ogólnego lekarza wyprosić badania różne żeby mieć ładny komplecik do kliniki i mojej ginekolog. A koniecznie chcę zrobić progesteron zobaczyć na jakim jest poziomie itp. gdzieś tu na forum czytałam, że dziewczyna napisała że jeśli bolą piersi mocno po owulacji to może być za wysoki progesteron a właśnie ja mam problem z cycuchami bo mnie nakurwia*a ;p

inaa Mama,Tata i ...? 27 listopada 2019, 00:56

Zaczyna chodzić...

Moja najwspanialsza kokoszka.

Wiem, że teraz przez ten pamiętnik będzie wylewać się tęcza <3 haha, ale tak to czuje. W ogóle piszę tutaj by zachować wspomnienia- te lepsze i te gorsze.

Imprezka urodzinkowa w miare sie udała, ale wiecie jak to jest... szykowanie i ja cała sparzona, spocona, obiad ledwo udało mi sie zjesc póki go nie zabrali. Tylko wiecie co ? Mam to gdzieś - moje najcudowniejsze dziecie coraz bardziej mnie potrzebuje i coraz wiecej jest miedzy nami kontaktu.

Tydzien zleciał nam pod znakiem choróbska. Zaraziłam Jagunie katarem :/oh... pierwsza noc katarowa to masakra. Moje dziecie nie da sobie odciagnac, wytrzec ani psiknąć do noska. Indywidualistka :D ... po starym oczywiscie hehe.

Mega sie ciesze i mega jestem dumna z niej. Powinnam pisac tak od poczatku, ale dopiero moze ta depresja mineła i widze uroki tego całego macierzynstwa.

Wszystkim koleżankom z ovu i belly, które sa w drugiej i kolejnej ciąży bardzo gratuluje i trzymam kciuki <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 listopada 2019, 00:58

21dc

Temperatura zaliczyła spadek w dół. W ogóle dziś mam ciężki dzień. Totalny spadek mocy, czuję się okresowo chociaż planowany dzień przyjścia @ będzie dopiero za tydzień w czwartek.
Dziś zdecydowanie dzień śpiocha. Ale lada moment idę na nocną zmianę, a rano idę na paznokcie więc położę się spać około 11.
Progesteron będę badać w piątek. To będzie 6 dpo. Wyczytałam że należy być na czczo. Pół biedy nie jeść w pracy, ale jak nie pić? No ale dam radę, bo z uwagi na pracę zmianowa zawsze mam problem z robieniem wyników, tym bardziej tych które muszę robić w danym dniu. Jutro chyba pojadę w końcu zarejestrować się do lekarza ogólnego, by zlecił mi w końcu badania z krwi. Gdyby nie to że kobiety w przychodni maja problem z podniesieniem słuchawki już dawno miałabym to za sobą. A tak to mogę dzwonić nawet 50x dziennie a i tak nikt nie odbierze.

inaa Mama,Tata i ...? 20 listopada 2019, 00:38

15 listopada 2018 godz. 10:10
Stres, ból, szczęście - no i płacz noworodka :)

Tak... to już rok. Niesłychanie ciężki dla mnie i męża rok. Szok poporodowy, babyblues, nowa rola, wyczerpanie, zaprzepaszczona laktacja, denerwująca położna, złote rady, kolki, nadwrażliwość ... pierwszy uśmiech, pierwsze jedzenie, pierwsze słowa, samodzielne siedzenie, pierwsze zęby, raczkowanie, wstawanie, wygłupianie, kombinowanie, stawianie na swoim, wymuszanie i w koncu swiadome MAMA.

Jagoda

Moja córka

Ma już rok

Zleciało? Z tej perspektywy tak, ale wiem, że nie :D.

Ciekawe co będzie dalej <3

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)