Od wczoraj jestem w Portugalii.. kupiłam bilet w ramach prezentu urodzinowego dla mojego partnera. Dziś kończy 36 lat.. pierwszy raz w życiu poznałam tylu wspaniałych ludzi. Nie mówię po portugalsku a jedynie co rozumiem to złe słowa ale jeszcze w życiu nie spotkałam tak pozytywnych osób.. mimo iż w ogóle się nie rozumieliśmy to rozmawialiśmy godzinami...
Dzisiaj pierwszy raz od dawna.. bardzo dawna, trzymałam w ramionach małego człowieczka... Skończył 3 miesiące i jest słodkim małym chłopcem... Zasnął na moich rękach a wszyscy w około tylko wołali że będę cudowną mamą.. że mam to w genach.. że to jest właśnie nasz czas.... Obecnie to 24dc a ja mam wrażliwe piersi.. nie da się ich dotknąć bo są nabrzmiałe.. uwaga nadchodzi @......
2cs 14dc
Dzisiaj znowu poniedziałek. Masakra. Ale czas zapitala. Zaraz będzie grudzień i święta. Tak kiedyś lubiłam ten okres, a teraz jak pomyślę ile czasu spędzę w pracy to mi się odechciewa. No, ale fakt faktem, że święta to piękny czas.
Tak poza tym tu u mnie wiele się nie dzieje. Praca, dom, praca, dom. Zaraz też jadę do pracy. Ot życie.
Chciałabym żeby moja owulacja wróciła to dni sprzed ciąży i tabletek antykoncepcyjnych. Po prostu nic tak nie rozwaliło mi cyklu jak tabsy. Zaczęłam brać zaraz po pierwszym okresie po porodzie. I to był najgorszy błąd w moim życiu. W ogóle przed ciążą to cykle miałam piękne. Owulka 12 dnia cyklu, faza lutealna minimum 14 dni, cykle 27-28 dni a teraz..? Pff... Owulka ostatnio przy dobrych wiatrach 16 dnia cyklu (bywało i 20), faza lutealna tak plus minus 11 dni, a cykle ile trwają to już nie ogarniam..raz 27, raz 32.. taka loteria. I weź dziecko spokojnie zrób. A tabsy brałam od sierpnia 2017 do czerwca 2018 a mamy prawie grudzień 2019. Prawie 1,5 roku po odstawieniu a mi się ciągle cykle pieprzą.. Może kiedyś wrócę do czasów moich pięknych cykli..jak narazie cieszę się jak owulacja w ogóle jest 😉
Poniedziałek 25 dc / 28 cs
Od wczoraj 24 dc rozpoczął się pms :
- tkliwsze piersi
- chęć na coś słodkiego
- ból podbrzusza
- łatwo wyprowadzić mnie z równowagi
Przynajmniej jeszcze plamień nie ma, ot mały plus w tym cyklu.
Czemu żaden z lekarzy nie wie co mi jest? Czemu skoro wyniki są ok jeszcze nie zaszłam w ciąże? 2,5 roku czekania to mało? Czy to jakaś kara? Albo mam się czegoś nauczyć? Czy jestem aż tak złą kobietą, że nie zasługuje na dziecko?
Tylko badania i badania, a ja za każdym razem wierzę, że czegoś w końcu się dowiem. Mam wrażenie - przeczucie, że wszystkiemu winne jest to moje endometrium. Raz, że za małe, a dwa, że ono po prostu nie jest receptywne, że nie dopuszcza do zagnieżdżenia. Wtedy to już w ogóle byłabym w czarnej d*ie. I znowu łudzę się, że histero coś pomoże...
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 listopada 2019, 11:14
21dc
Wyniki mojego dalej nie przyszły... Jak do końca tygodnia nie przyjdą to będzie dzwonił i pytał, ja już 3dpo i od tych wyników zależy czy się napale, że mogło się udać lub będę ze spokojem czekać na @.
Dostałam dziś od ovu wiadomość, że zostałam zakwalifikowana do ich programu wsparcia czyli darmowej konsultaci w poradni leczenia niepłodności oraz rabat 50% na badanie ahm lub badanie nasienia casa w klinice Invicta, jestem tego ciekawa zapisałam się i mam czekać około 4 dni roboczych na telefon z kliniki w celu uzgodnienia wszystkiego. Zawsze warto pójść i zapytać postronnej osoby jak to widzi.
Moje Drogie,
wiele się wydarzyło. Kariotypy zbadane - prawidłowe u obojga. Dzisiaj miałam wizytę u hematologa. Po wywiadzie stwierdził, że z dużym prawdopodobieństwem mam problem z krzepliwością. W piątek robię betę, więc wypisał mi heparynę na 100%. W razie pozytywnego testu mam ją brać. Zabiła mnie cena badań -1300. Ostatnio jestem totalnie zczyszczona z pieniędzy. Pełno badań, wizyt, leków. Nie wiem jak to zrobię. Zalecił zrobić najlepiej jutro, ale finanse mnie mocno ograniczają, więc zrobie po pensji. Nie da rady inaczej. Jeszcze pokombinuję, ale czarno to widzę.
ta heparyna nie jeat taka droga podobno, więc jak coś będę jechać na 100%.
w środę robię sikany, bo to będzie 12 dpo, więc już powinno coś wyjść. Jak będzie pozytyw lece na krew.
Swoją drogą wierzę, że się udało- wszystkie objawy jak przy dwóch poprzednich ciążach. Wiem, że była podqójna owu, więc mam 2x większe szanse.
Z badań robiłam w piątek progesteron i wyszedł aż 114, w normie do 40 lekarka powiedziała, że jest rewelacyjny.
Tak bym chciała, żeby się w końcu udało.
Będę pisała co z betą. Trzymajcie proszę kciuki ❤
Czekam na pierwszą @ po poronieniu
Strasznie zmartwił mnie opis badania hist oczywiście jest po łacinie pisze w nim degeneratio hydropica villorum jak sobie wygoogloealam to na polski znaczy to zwyrodnienie zaśniadowe kosmków
Strasznie się wystraszyłam że to może być zaśniad częściowy(bo widziałam i słyszałam bicie serduszka)
Nie badałam jeszcze bety bo myślałam że nie potrzeba, ale idę zbadać w poniedziałek będzie to 4 tygodnie po zabiegu i w przyszłą środę idę do ginekologa na kontrolę chyba że dostanę @
Tak bardzo chciałabym już się starać o kolejną ciaze
Dzisiaj dwa lata temu kochalismy sie z moim mezem ktory w trakcie stwierdzil, ze powinnismy sie zaczac starac o dziecko. Jak ja sie wtedy przestraszylam, ze juz pewnie na bank jestem w ciazy a tu prosze.....przez caly ten czas ani razu nie mialam podstaw nawet na jedno podejrzenie, ze sie udalo. Od wczoraj mam plamienia i standardowy bol brzucha choc myslalam, ze bede musiala jeszcze troche poczekac do srody!
Dzisiaj bylam umowiona do lekarza, zeby przedyskutowac nieudane IUI i gdy zadzwonilam recepcjonista mowi mi, ze mamy byc oboje a moj maz w pracy. Probuje tlumaczyc, ze nikt mi nie powiedzial i pytam czy jak zadzwonimy do meza przez FaceTime to bedzie jakby byl na wizycie, bo to tylko miala byc rozmowa. Niby taki rozwiniety kraj, sami zachecaja do online konsultacji a tu mi mowia, ze nie ma bata. Najlepsze z tego wszystkiego bylo, ze mnie umowili na ponowna wizyte 11 lutego......no gdzie logika!!!!!!! Za tydzien zaczynamy proces invitro! Rece opadaja.
Niech ten wstretny okres juz przyjdzie i mnie wymeczy.
Jeszcze dzisiaj dostalismy zaproszenie na slub do kuzynki meza do USA na luty. Wiecie co jest najgorsze, ze sie nie ucieszylam z zaproszenia a sobie pomyslalam, ze jak zajdzie szybko w ciaze po slubie przede mna to sie zalamie. To juz sie zaczyna robic totalnie chore!!!!!!!!! Jestem pewna, ze zaczna sie starac od razu, bo kuzynka meza jest chyba tylko rok mlodsza ode mnie.
Polityka szpitala mówi że dwoje ginakologow ma zrobić USG i postawić decyzje jak będzie taka sama iż rozwoju ciąży brak wtedy podejmą decyzję czyli jutro kolejne USG i decyzja co dalej
W cuda nie wierze i dzidzia cudownie się nie pojawi boję się tylko że będzie potrzebny zabieg;(
Mam wyniki:
tsh 2.00 (24.10 było 0,912 czyli skoczyło dwukrotnie w ciągu miesiąca)
progesteron >60 co to ma być? muszę zadzwonić jutro rano, żeby podali dokładny wynik.
beta 1901,00 czyli wzrost 117,4%/24h - przyrost zwalnia ale według kalkulatora BBF chyba jest to "zwolnienie" normalne
![]()
Zakładając, że dynamika przyrostu znowu troszkę spadnie (ok. 110%/24h) jutro w czasie wieczornej wizyty beta powinna wynosić ok. 3100. Mam nadzieję, że zobaczymy ten pęcherzyk (pęcherzyki
) Oby!
A tak wygląda przyrost od pierwszego badania do dzisiaj (16.11-25.11)
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 listopada 2019, 15:20
Witam. Dzis mialam cwiczyc ale boli mnie brzuch mocno na dole-efekty zaparc bo mecza mnie od mc... I juz odpoczywam w pizamce. Chlopaki spia. Kacperek pewnie do 6-7
Bartus pewnie do ok 8
rozpieszczaja mnie. Tyle ze budza sie w nocy. Mlodszy monia szuka. Starszy czesto krzyczy przez sen zaczyna plakac ale szybko sie uspokaja.
Sssss tesciowa pomaga jak ma humor.
Czytam w pamietnikach ze moje "znajome" z czasow staran o pierwsze malenstwo juz sa w drugiej ciazy. Tak sie ciesze 
Z fajnych rzeczy u nas z mezem w lozku rozkwit
i mimo mooch kg i lekko obwislego brzuszka jest super a maz mnie adoruje ze potrafie zapomniec o swoim nieidealnym ciele. To bardzo wazne dla mnie. Bo powrot do formy wymaga czasu. I mimo ze staram sie trzymac diete to przy dwojce maluchow nie ma mozliwosci na reguralne posilki. Czesto zjem cos w biegu albo jak np dzis o 10:30 przypomnialam sobie ze po za kawa wypita po 7 nic nie zjadlam. A to wiadomo nie sprzyja efektywnemu odchudzaniu. No ale po cichiu licze ze do wiosny bede lala 
Poki co musze zrzucic to co mi zostalo po pierwszej ciazy bo po drugiej zostaly mi tylko rozstepy na brzuchu okropne 
Budowa domu weszla w stan surowy zamkniety. Za dwa lata pewnie juz zime bedziemy na swoim
nie moge sie doczekac.
Doskonale sie w szyciu.
Zaczelam ukladac puzzle. Mam juz dwa obrazy po 500 el. Zamowilam 1000 i 1500
19 dc
(Estrofem 2x1, Wit D, Wit C, B12, Magnez, olej z wiesiołka, Acard + popołudniu i wieczorem Utroestan)
Stał się Estrofemowy cud i moje liche endometrium przez 3 dni podwoiło swój rozmiar - obecnie 1,19 cm (czyli dość tłusto). Teraz się zastanawiam czy nie za tłusto?
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2019, 08:48
PONIEDZIAŁEK
Wracam do mojej pierwszej kliniki, do Angeliusa w Katowicach. Tam było mi zdecydowanie najlepiej, tam mam najlepszego lekarza pod słońcem. Dr Paligę 
Podchodzimy do 3 procedury. Tym razem krótki protokół (nie, nie wymusilam, Doktor sama zaproponowała). Jak się uda mi ogarnać wszystkich specjalistów to mozemy zaczynać w maju. Jeszcze mam sie udać do diabetologa i niech on oceni czy mamy zielone światło, czy moze trzeba krzywe cukrowa i insulinowa powtorzyc, zeby ocenić czy dawka leków jest odpowiednia. Wizytę mam w środę, więc zobaczymy. Nastawiam się na czerwiec na spokojnie, nie wiem czy na maj się wyrobię, mamy powtorzyc fragmentacje DNA nasienia, na które sie czeka jakies 3 tygodnie. Ja musze zrobic wymazy. W dodatku męża nie będzie w maju, wiec nie wiem kto mnie na tą punkcję by zawiózł. Jeszcze spróbuje oszacować te terminy, ale no dosyć napięte to wszystko, tak jak widzę 
20 dc (3 lub 4 dni do transferu)
(Estrofem, Utroestan, Acard, Encorton, Medargin, Metafolin, Wit D, Wit C, B12, Magnez)
Będzie transfer!! 
Lekarz określił, że grubość endo jest idealna i podajemy leki na dojrzewanie, czekam na info czy transfer w piątek popołudniu czy w sobotę rano
wszystko w tym cyklu było tak pod górę, że byłam pewna, że transfer zostanie odwołany, a tu proszę, taka niespodzianka!
@Wio Oby u mnie również okazało się szczęśliwe!
@Wiki Estrofem 2mg, dwa razy dziennie, rano i wieczorem jedna tabletka (myślę, że to efekt Estrofemu, diety i Silndenafilu)
@Linka2019 Nie jest trójlinijne, mój naturalny cykl nie dał rady wygenerować dobrej grubości endometrium a i na owulację zapowiadało się dość leniwie, więc przeszłam na cykl sztuczny, wczoraj endo osiągnęło dobry rozmiar więc podano mi progesteron na jego dojrzewanie.
Wtorek 26 dc / 28 cs
Dziewczyny - Esperanza, Niki345 , i pozostałe kochane babeczki, bo ja w temacie immunologii to mam wiedzę raczej średnią... Co ja mogę wykonać, jakie badania??? Robiłam do tej pory tylko AOA i ANA obie negatywne, ale to raczej podstawowe badania. Tyle, że wiem, że nie ma stanu zapalnego, przeciwciał w surowicy, zespołu antyfosfolipidowego, choroby tkanki łącznej, a moje jajniki działają prawidłowo i nie rozpoczął się proces ich wygaszania. Co zweryfikuje i da jakieś spojrzenie na endometrium, zagnieżdżenie etc? Zanim wydam kilkanaście tysięcy koła na in vitro, to może chociaż sprawdzę czy to ma w ogóle jakiś sens z punktu widzenia immunologicznego...
Estrogen nie zadziałał na endo, za to plamień BRAK. Ciekawe, że przy dobrych parametrach tzn. laboratoryjnych, poziomu estrogenów i progesteronu one występowały. Co za dziwna zależność i organizm. Badania badaniami, wyniki wynikami a organizm swoje.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2019, 22:49
Duzo się działo.
Miałam swój najpiękniejszy dzień w życiu.
To było coś pięknego.
Teraz czas na drugą walkę. Mam nadzieję, że tym razem wygrany tę wojnę.
Dzisiaj byliśmy w naszej klinice na wizycie, rozpisana została stymulacja.
Tym razem zaczynamy od 5 jednostek Rekovelle.
Już się mniej stresuje cała procedura, bo wiem z czym się to je.
Płaciliśmy tylko za leki.
Więc miła odmiana. Pierwszy raz coś dostaję za darmo od państwa... 🙈
28+4
Ciągle do przodu.
Właśnie wróciliśmy z weekendu w górach Świętokrzyskich. Pochodziliśmy po niskich górach, ale że co chwilę sapałam jak stara lokomotywa to były to raczej spokojne spacery
Nie mniej fajnie się poruszać, chociaż zakwasy na łydkach nie są najprzyjemniejsze!
Dzisiaj od rana w biurze.
Ciężko mi wysiedzieć ale jak tylko wstaję żeby gdzieś podejść mam wrażenie że brzuch robi się twardy i ciężki jak kamień. A nie wygląda na za duży.
Maks dodatkowo cały czas się kręci i wierci - przez co mam ochotę zwrócić całe drugie śniadanie.
30 dc
Dalej czekam na pierwszą @ po zabiegu. Chyba nigdy tak bardzo nie chciałam mieć 🙊 😂
Małpo przylaź!
Zrobilam sobie TSH, wyszło 1,8. Nie jest źle, ale zapisałam się na poradę z endokrynologiem, przed staraniami miałam idealnie 1, chce tyle mieć za 3 miesiące jak będziemy się znów starać.
Sobota, ogarniam dom, czuje się już świetnie. I czeeeeekam. Ostatnie 2 miesiące to ciągle oczekiwanie na coś. Może się w końcu doczekam pozytywnych rzeczy
12 dc
Wczoraj zakończyłam stymulację. Wszystko szło dobrze i gładko aż do wczorajszego usg kiedy okazało się ze na prawym jajniku z 8 pęcherzyków zrobiło się nagle 12 i wzrosło ryzyko hiperki. Było za dobrze musiało się coś zjebac. Lewy jajnik grzecznie pozostał przy początkowej liczbie 4 pęcherzyków. Mimo wszystko nie dostałam ovitrelle tylko 2 amp gonapeptylu i tyle - jutro punkcja. Pytałam doka o szanse na świeży transfer i powiedział ze widzi to 50/50 a on nie z tych którzy robią fałszywą nadzieje. Wiec mam jeszcze mikroskopijną nadzieję na serduszko przed świętami. Ale tez mocno się nie nastawiam - wole się nie rozczarować bo będę bardzo płakać a i tak nic nie poradzę - jak trzeba odłożyć transfer to trzeba i nie ma gadania. Co ciekawe czuje się całkowicie normalnie, nawet lepiej niż w normalnym cyklu wiec tym bardziej trudno mi będzie uwierzyć w odroczenie transferu. Z tego całego stresu nie spałam całą noc. Na dodatek mąż nie miał zrobionych badań grupy krwi wiec wczoraj po 19 jeszcze jeździł po całym Rzeszowie żeby wynik był gotowy na jutrzejszą punkcję. A dzisiaj dzwoniłam do kliniki żeby zamówić embrioskop na jutro i Pani mi powiedziała ze nie wiadomo czy będzie miejsce jutro na nasze zarodki! Strasznie mnie to wszystko załamało - tak bardzo mi zależało na tym embrioskopie. Przecież po to jeżdżę taki szmat drogi z Rzeszowa do Krakowa żeby było lepiej a nie gorzej
a tu może się okazać ze ani hiperki nie uniknę ani nie będę miała embrioskopu.
Strasznie mnie to wszystko dołuje i okropnie chce mi się płakać ale akurat mam dzisiaj cały dzień szkolenia dla Działu Eksportu wiec muszę się wziąć w garść. Nie ma co rozmyślać tylko przyjąć wszystko tak jak będzie - już tyle wycierpiałam ze to naprawdę drobiazg... 🥺
Nadal 20 dc (3 dni do transferu)
@Linka2019 miałam zrobione na receptę czopki dopochwowe, 2x dziennie przez 4 dni
Czy przypadkiem już nie wspominałam, że w tym cyklu wszystko jest pod górkę?
Właśnie dotarły do mnie dwie informacje, świeże jak ciepłe czerstwe bułeczki. Odebrałam wyniki dodatkowych badań i mam dodatnie HLA-1, lekarz chce zwiększyć dawkę leków, aby organizm nie odrzucił zarodka, ale najpierw mam zbadać czy nie toczą się w moim organizmie jakieś choroby bezobjawowo, które w przypadku obniżenia odporności wypełzną ze swojej pieczary, wyniki tych badań będą na wtorek w przyszłym tygodniu, a transfer w piątek w tym tygodniu.
jprd, czy to się kiedyś skończy?
Przysięgam, to moja pierwsza i ostatnia procedura, odbiorę moje mrozaczki i koniec, żadnych starań o dzieci!
Nie chcę więcej słyszeć o żadnych PAI-sraj, NK, czy innych g**.
15 ms starań, 12 cs, 18 dc
Wczoraj wylądowałam na izbie przyjęć. Gdyby nie kontakt z moim lekarzem pewnie by mnie nie przyjeli i nie zbadali. Nagle pojawił się okropny ból brzucha, nudności i wymioty tak silne, że powodowały bezdech. Już nie miałam czym wymiotować. 5 dni po podaniu ovitrelle już miałam czarny scenariusz hiperstymulacji w głowie.
Po 2h leżenia i przysypiania między kolejnymi torsjami z głową na stoliku w końcu mnie zbadali. Gdzieś na wpół przytomna, czekając w poczekalni oczywiście sama „bo covid” usłyszałam, że „ona na prawde cały czas wymiotuje”... nie kurwa udaje sobie bo lubie siedzieć w święta zupełnie sama na izbach przyjęć... brak mi słów. Covid covidem, ale możnaby umrzeć z jakigokolwiek innego powodu, a nikt się tobą nie zainteresuje bo kurwa covid.
Na szczęście to nie hiperka, ewentualnie jej łagodna forma. Wróciłam do domu. Wciąż ledwo żywa, heftająca, nieprzytomna prawie.
Wiem, że nie powinnam się tak czuć, ale teraz mi głupio, że 1 listopada wieczorem wydzwaniałam do mojego ginekologa. Nawet nie ja, a mój mąż. Głupio mi, że zajmowałam mu czas gdy to jednak nie hiperka. Czuję się jak jakaś panikara, mimo że wczoraj myślałam, że zaraz się przekręcę.
Jest mi też cholernie smutno. To już nie na moje siły. Już nie daje rady się ostrzykiwać, liczyć dni, bzykać się na zawołanie, brać leki i hormony, wyczekiwać na ciąże, która nie nadejdzie. Mam dość absurdalnie bolesnych aż do nieprzytomności okresów. Nie ma we mnie nadzieji. Jest smutek, apatia, rezygnacja. Mam już dość wszystkiego. Może powinnam zrobić sobie dłuższą przerwę. Albo wręcz przeciwnie zrobić jeszcze dwa cykle na zastrzykach i wtedy odpuścić z myślą i poczuciem, że na prawde już tylko ivf zostaje. I podejść do tego w nowym roku.
Wiem, że to mnie już przerasta. Że ja już na prawdę nie mam siły i nadzieji. Jestem pokonana.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.