1 dc / 29 cs

Jest. Jak w szwajcarskim zegarku! Cóż za idealny organizm. Bez kitu zaraz zacznę skłaniać się do teorii, że w tych moich pęcherzykach nie ma komórek jajowych, a AMH to ściema. Wszystko monitorowane, owulacje zawsze potwierdzone, objawy także są, seks jest. Nie ma bata abyśmy "nie trafiali" w okienko. Nie, nie jestem rozczarowana, bo za długo to już trwa, w tym miesiącu jestem wyjałowiona z emocji. Jestem za to mega ciekawa o co tu biega?? Jak to jeden z lekarzy powiedział " opierając się na dotychczasowych badaniach i ich wynikach powinna Pani zachodzić niemalże co miesiąc w ciążę". Potrzebny mi Sherlock Holmes medycyny, bo jest tu zagadka do rozwiązania...


P.S Przed miesiączką nie było plamień, sucho, czysto. Jedyna zmiana w tym cyklu to większa dawka estrogenu, czyli to jego zasługa. Ot plus i to nawet spory w tym cyklu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2019, 14:50

Łudzę się, że się nie łudzę. Eh. Oczywiście, że łudzę się naturalnym cudem. Oczywiście, że czuję @ za rogiem. Oczywiście, że sobie wmawiam, że nie liczę na cud. Mężuś za 30 minut ma badanie nasienia. Od wyników zależy jego humor na najbliższe dni. No i nasze decyzje, co dalej.

Przyjaciółka była w Ziemi Świętej. I przywiozła mi stamtąd proszek z Groty Mlecznej w Betlejem. Do spożywania przez pary, które borykają się z problemami z poczęciem dziecka. Poczytałam o nim. Nawet miejscowe muzułmanki przychodzą po ten proszek i modlą się swoimi słowami o dar rodzicielstwa. W Grocie czy jakoś obok jest galeria zdjęć dzieci poczętych właśnie dzięki temu. I świadectwa. Najważniejsze jednak z tego wszystkiego jest to, że nawet jak pytała o dzieci, to akurat (wydawało mi się) tak ładnie potrafiłam rozładować napięcie i ukryć emocje itd. I z uśmiechem na twarzy. No, ale... Co kumpela, która zna Cię od 13 r.ż. to kumpela, co Cię zna od 13 r.ż. Aż mnie zatkało. Tak z radości. I z tego, że nie ma się, co obawiać mówić ludziom, że jednak będą chętni nam pomóc na swoje sposoby i myśleć o naszej niepłodności i podpowiadać jakieś rozwiązania.

Niepogodzona To był bardzo Trudny czas 29 listopada 2019, 17:16

Moje Drogie,
dzisiejsza beta 0,2. leki odstawione. czekam na @. jak zobaczyłam wynik zrobiło mi się jakoś lżej. jest mi cholernie przykro. tak liczyłam, że od razu uda się wjechać z heparyną i wszystko będzie dobrze. za ~ 2 dni kolejny - przyjmijmy optymistycznie, że 2 cykl starań...

3 mc Kacperka :)
Moja trzecia milosc (pierwsza maz druga starszy ;) ) konczy dzis 3 mc :) ale czas leci. Kocham tego szkraba chociaz chyba mamy skok bo wczoraj maly byl jakby podmieniony... Placz i tylko na rece.
Ja dzis stanelam na wage po mc i co??? I stoi! Szlak :/ zla jestem bo myslalam ze cos spadnie ehh :( do chrzcin mc. Chcialam zablysnac a tu widze ze bede pulpet :( smutno mi bo sie pilnuje i nawet troche cwicze. A ta franca ani drgnie ;( liczylam ze juz pokaze 7 a tu nie :( a brakuje malo bo pol kg i bedzie 79,9 kg. Wiem wiem duuzo ale ja chce malymi krokami wrocic do wagi. Juz nie wiem co mam robic. :( jem zupy. Unikam chleba nie jem wcale prawie slodyczy. Pije wode. Slodkich napojow nie lubie. Po synu nie dojadam. Chyba ze zjem i nie jem juz nic innego. Ehh. Zaczne chyba zapisywac co jem dokaldnie co do kesa i moze wyjdzie mi ze w tym biegu jem wiecej?? Moze czas na glodowke ?? Chcialabym schudnac dla siebie dla meza dla dzieci zeby mama byla zdrowa ale i ladna sprawana. Smutno mi okropnie :(

23dc 6dpo

Zrobilam dziś progesteron. Wynik to 22,67. Szczerze to nic mi to nie mówi. Nie wiem czy to dobrze, czy źle.

aster Plan B. 28 listopada 2019, 23:57

Impulsem do rozpoczęcia tegoż pamiętnika była moja wczorajsza wizyta u nowego doktora. Wolałabym do tego nie wracać, ale chyba trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Ale od początku... Do tej pory myślałam, że nieźle sobie radzę z naszym problemem. Nie fiksuję, nie kupuję tony supli, od początku starań, czyli przez te 15 m-cy testowałam może 3 razy. Zresztą zawsze w tym samym dniu przychodziła @, wiec dałam sobie spokój. Z natury jestem cierpliwa, nie uważam ze dziecko nam się należy, bo się kochamy i bylibyśmy dobrymi rodzicami (chyba). Statystycznie w Polsce co piąta para ma problem z zajściem w ciążę. Po prostu wypadło na nas. Oczywiście bardzo chcemy dziecka, oboje. Do doktora P. dostałam kontakt od zaufanej osoby. Poleciła go jako rewelacyjnego ginekologa, który prowadzi jej drugą ciążę. Dusza człowiek i kompetentny. Mimochodem dodała, że właściwie to on specjalizuje się w leczeniu niepłodności i jest jednocześnie andrologiem. Tutaj zastrzygłam uszami - to chyba kogoś takiego szukamy...? Wcześniej nie miałam najlepszych doświadczeń z ginekolożkami, chodziłam bo musiałam. No więc umówiłam się na wizytę do doktora P. Prywatny gabinet, malusieńki, kameralna atmosfera. Pani w recepcji bardzo miła. Pan doktor wyszedł na korytarz, osobiście zaprosił mnie do środka. Niewiele myśląc weszłam, nieświadoma katastrofy jaka za chwilę miała się wydarzyć... Teczka z naszymi wynikami na biurku, nieśmiało zaczęłam: "Panie doktorze, staramy się bezskutecznie o dziecko, 15 miesięcy, zrobiliśmy podstawowe badania, chciałam prosić o konsultację." Przejrzał skrupulatnie każdą kartkę, nie spieszył się. A potem zaczął pytać o nasze starania... ale tak, że gula zaczęła mi rosnąć w gardle. Zupełnie nie wiem dlaczego. Słuchał cierpliwie, a ja rozpadałam się coraz bardziej. Podał chusteczki... Coś pękło, jakbym pierwszy raz usłyszała swoje słowa, że nie mogę zajść w ciążę. Tak szczerze rozmawiałam o tym tylko z mężem. Czułam się bardziej jak na sesji u psychologa. Było mi tak strasznie wstyd, że tak zareagowałam. Oprócz analizy moich emocji, była też ocena wyników. Nie jest źle. Powiedziałam że potrzebujemy planu co dalej. Na wydrukowanej karcie wizyty w zaleceniach doktor napisał wielkimi literami :
PLAN:
1. powtórne badania nasienia Pana
2. pogłębione badania hormonalne Pani
3. konsultacja wyników
4. badanie drożności jajowodów
Rozczuliło mnie to. Dał mi dokładnie to czego potrzebuję. Rozpisane. Na kartce. Na kolejnych kartkach wypisane rzeczy do badania, z wyszczególnieniem dnia cyklu.
To było dla mnie ciężkie doświadczenie, ale po wszystkim poczułam ulgę. Mamy plan. Muszę się tylko zebrać do kupy z emocjami, będzie dobrze :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2019, 20:02

Kd_eye Dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze? 29 listopada 2019, 20:33

Nareszcie jakas pozytywna wiadomosc. Moj maz byl wczoraj na rozmowie w sprawie pracy (etap2) i w drodze do domu zadzwonili i zaproponowali mu prace. Jak mi ulzylo to sobie nie wyobrazacie.....stres level 100000 zszedl do zera. Oczywiscie nie obedzie sie od atrakcji. Praca jest poza Londynem, my mieszkamy na pn a on prace bedzie mial na poludniu.....wiec musimy sie przeprowadzic. Prace zaczyna 6 stycznia, wiec mamy czas na znalezienie mieszkania. Dla mnie roznicy nie ma bo ja pracuje w samym centrum wiec z kazdej strony dojade.....a zawsze chcialam sie przeprowadzic do Surrey. Jazda bedzie po przeprowadzce bo invitro jest w klinice w pn-wsch Londynie, wiec podroz trochs zajmie. To i tak nic nie zmienia , ze bardzo sie ciesze z tych wszystkich zmian. 😉😉😉😉

Izape_91 Szycioterapia - po 3 latach jest! 23 listopada 2019, 14:53

13 t 0 d

Wchodzę co jakiś czas na aplikację ciążową i nie wierzę, że zaczął się juz 14-ty tydzień. Tydzień temu byliśmy na prenatalnych - maluszek miał 5,5 cm i wszystko wyszło dobrze. Trochę ciężar spadł mi z serca, bo się obawiałam i obawiam po tych wszystkich lekach. W środę znowu mam usg, a potem to pewnie gdzieś w połowie grudnia. U gina na NFZ mam sprawdzane tętno, więc w razie czego zawsze mogę znaleźć pretekst i umówić się na wiztę, żeby posłuchać serduszka :) Niby nic, a mnie to tak bardzo uspokaja. Powiedzieliśmy już najbliższej rodzinie o ciąży. Rodzice się cieszą, chociaż nie wiem jak teściowie, bo mam dziwne odczucia, no i mój tato sama nie wiem. On nie jest zbyt emocjonalny, chyba ciężko mu okazywać emocje. Okazało się też, że siostra mojego męża też jest w ciąży i ma taki sam termin porodu co ja.

Jesteśmy po USG.
Hipotrofia potwierdzona 😞
31w6d a Malutka waży 1400g - niby 200g w tydzień przybrała, a brzuszek z 27w3d w tydzień przeskoczył na 28w3 ale pani dr stwierdziła +/-200g błędu statystycznego, więc Malutka nic nie urosła... No jak to?😔
Łożysko zaczyna szwankować (być może przez z. sjögrena) i przepływy pępowinowe są trochę słabsze - jakiś ucisk na pępowinie. Pozostałe przepływy ok.
Wody płodowe na dolnej granicy normy 5cm - trochę za mało 🙁

Ogólnie 😰😰😰

Jak człowiekowi zmienia się perspektywa - marzę o wigilii na patologii ciąży. Tak, marzę, bo p. dr powiedziała, że będą mnie obserwować (6x dziennie godzinny zapis ktg) i zobaczymy ile Malutka wytrzyma, bo jak tylko odnotują spadki (?) na ktg, czy jakieś objawy niedotlenienia, to rozwiążą ciążę 😰
A mamy dopiero 32tc😰
Niby pani dr powiedziała, że teraz już bobas jest całkiem "spory" (chyba w sensie już ukształtowany) i sobie poradzi, ale nie wiadomo czy będziemy czekać 2-3 tyg, czy uda się więcej.

Marzę o styczniowym bobasku. Ale najważniejsze, że czuję, że jestem w dobrych rękach i wierzę, że lekarze podejmą tutaj najlepszą dla nas decyzję.

Aha podobno moje wyniki wątrobowe są słabe i muszę przejść na dietę wątrobową... Co jeszcze??? Ale średnio się tym przejęłam.

Od dziś będę liczyć każdy dzień, każdy tydzień i modlić się, by Malutkiej było w środku jak najdłużej dobrze.
Dzisiaj wyjątkowo była cały dzień bardzo aktywna jakby chciała dać znać - ej mamuśka! Damy radę! ❤️

PONIEDZIAŁEK 14dc / 38 cs - cykl z crio??

Poranny monit w klinice :
--> pęcherzyk 16 mm
--> endo menda 6 mm

Jestem niezadowolona. Już nie mogę się doczekać powrotu z urlopu mojej prowadzącej. Obecnie niestety jestem skazana na inną panią dr, która jest tragiczna. Dosłownie! Wcale się nie dziwię, że do Niej jedynej nie ma kolejek... Raz na monit trafiłam do kompetentnej pani dr, ale to było jednorazowe szczęście. Teraz nie ma miejsca do nikogo tylko do Niej.
Dziś mówię do Niej, że przecież Ona doskonale wie, że z takim endometrium to nie ma prawa się udać, że zmarnuje bardzo dobry zarodek +ich czas +nasze pieniądze. A Ona na to "no zobaczymy". Uderzam, więc z innej strony i pytam o Jej doświadczenie w takich sytuacjach, a ta " zobaczymy". No rzesz 🤬! Kolejne monity jutro i środa. Na jutro umówiłam się do mojej drugiej przychodni - niestety "zwykli" ginekolodzy, ale czasem mam wrażenie że jednak z dużo większą wiedzą niż Ci "niezwykli".

Ja swoją owulacje obstawiam na 16 lub 17 dc. Fizjologicznie bez wspomagaczy zawsze występuje około tych dni. Jeśli endo nie podskoczy do wartości 8, gdzie crio miałoby w ogóle sens, to rezygnuje z tego cyklu.

aster Plan B. 30 listopada 2019, 00:20

24 d.c.
Dzisiaj zrobiłam badania, oprócz lekkiej anemii spowodowanej nieprzyswajaniem żelaza i podwyższoną prolaktyną wszystko w normie. Progesteron wysoki, znaczy owulacja chyba była. Temperatura tez na to wskazuje. Kolejne wątpliwości rozwiane. Jutro wielki dzień, powtórka wyników nasienia po 3 miesiącach...
Seminogram to było razem z AMH pierwsze badanie jakie zrobiliśmy. I od razu kubeł zimnej wody na nasze nieświadome głowy. Większość parametrów poniżej normy, a co gorsze plemników o prawidłowej budowie - 0 %.... wtedy nie mieliśmy pojęcia co to znaczy, chyba nic dobrego. Pani doktor potwierdziła obawy, powiedziała, że z tego naturalneej ciąży nie będzie. Mąż przeszedł małą załamkę. Ja trochę też, ale z drugiej strony pocieszenie, że wiemy w czym problem. Wiemy z czym walczyć. Kochany mój też to zrozumiał, bo kupił worek witamin i dzielnie łyka :) wprowadziliśmy też orzechy brazylijskie i macę. Wiecej warzyw, mniej jedzeniowego szajsu. Nawet herbatę przestał słodzić! Jutro się okaże czy warto było...
No i dostałam juz umowę na czas nieokreślony. Czyli nic nie stoi na przeszkodzie żeby powiększyć naszą rodzinkę <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 listopada 2019, 11:57

MamaAlicji Rodzeństwo dla Alicji ❤ 30 listopada 2019, 07:33

2cs 19dc 3dpo

Pada śnieg! Taki gruby, piękny i puszysty! ❤

Dzisiaj sobota. Jadę zaraz do pracy. Moje miejsce pracy od poniedziałku będzie w nowej lokalizacji, więc jest ogrom roboty z przeniesieniem tego wszystkiego, a jeszcze dzisiaj mam 3 klientki. A przynajmniej swoje będę dziubała, a reszta niech ogarnia ten syf. Wczoraj też byłam do późna im pomagać, no i dzisiaj zostanę, no i niestety jeszcze jutro.. Ale przynajmniej cieszę się, bo będę miała w końcu miejsce pracy z prawdziwego zdarzenia, a nie taka prowizorka w dziupli. Strasznie się cieszę ❤
Owulację wyznaczyło mi na 16dc (toż to cud?), trochę temperatury marne, ale nie będę się kłócić. Cieszę się, że w ogole była, chociaż patrząc po tych temperaturach to niczego dobrego to nie zapowiada. Jak narazie okropnie bolą mnie cycki. I to by było na tyle 🖐

zakochanaaw A może to pomoże? 30 listopada 2019, 08:52

Dziś w nocy zaliczyłam konkretnego bełcika... Przed 20 minut tuliłam kibelek i śpiewałam do niego... 🤣 Czyli oficjalnie NIE MOGĘ SŁODKIEGO JEŚĆ! Albo jeśli już coś zjem w ciągu dnia to na wieczór muszę odpuścić sobie wzięcie Formeticu bo wtedy wymioty murowane... A narzeczony mówił "Nie jedz tego żebyś znów nie wymiotowała" jak przyszedł sprawdzić co się dzieje w tej toalecie to zapłakana resztakmi sił wydusiłam z siebie "no co ja mam Ci powiedzieć.. miałeś rację" 🤣🤣🤣🤣
No i mam nauczkę :p

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 30 listopada 2019, 08:55

Oluś skończył 9 tygodni a tym samym 2 miesiące <3
Ssie już piąstki jak chce cyca do spania,ślini się jak śliniak i jest przesłodki:D
Zrobił się okrąglutki,bardzo ruchliwy.
Spi ładnie i póki co bez względu czy go w dzień wybudzam czy nie to wieczorem się zdrzemnie 30 min.i wojuje do północy 🙈
Mamy codziennie ten sam rytm dnia,wczoraj byłam z dziećmi w Zusie, wszystko udało się załatwić;)
T.mi bardzo dużo pomaga. Robi zakupy,bawi się z dziećmi bym mogła poćwiczyć czy siedzi z Olkiem bym poszyla :)
Pola odlicza do Mikołaja, prezenty dla dzieci mamy już ustalone,została całą reszta.

Zaszalalam na Black Friday,więc liczę na hojnego Mikołaja w tym roku 😂

Dzisiaj cały dzień w domku więc w planie obiadek,porządki jakieś szafkowe, zabawy itd😁

33+1
Od jakiegoś czasu poprzestawiał mi się tryb dnia - TOTALNIE. W nocy nie śpie do 4 a jak w końcu usnę to albo wstaje o 7 wyspana, albo śpie do 13 i nie mogę się wyspać. Ostatnio pojawiła się też opcja, że usnęłam po północy, natomiast o 4 obudziłam się i miałam oczy jak 5zł. W każdej z tych opcji, wstaje i robie coś w domu, ostatnio posprzątałam łazienkę, zrobiłam dwa prania, nawet śniadanie zdarzyło mi się zjeść o 4.
A jak słyszę słowa bliskich " musisz się zmusić do spania" to sobie myślę "serio??? zmusić do spania?? To tak się da??" nie wydaję mi się..
Także dziś kolejny dzień, jest po 5, a ja nadal nie śpie, tym razem kończę książkę bo jest bardzo dobra, a jakoś nie mogłam się do niej zebrać...
Malutka fika i strasznie się wypina :D coś niesamowitego jak taki mały człowieczek może takie akrobacje wywijać w brzuszku :D <3
Mój M wrócił, co prawda tylko na weekend, wiec jutro już jedzie, no ale przynajmniej dokończy te nasze remonty... :D
Wizyta za 11 dni :) Więc czekamy ( jak zwykle zresztą wielkie odliczanie)

Niech ten czas leci, a ty maleństwo rośnij zdrowe i prawidłowo!!🤞🤞✊✊ Wierzę, że będzie dobrze!!! 🤞🤞✊✊

Anuśla Musisz dać życiu szansę 30 listopada 2019, 11:13

Kupiliśmy choinkę. Sztuczną, bo dla mnie święta to sztuczna choinka, zawieszone cukierki i kolędy Mazowsza w tle. Tak to pamiętam. Nie zapach lasu i spadających igieł, bo wychowałam się w starym, powojennym bloku, gdzie z dzieciakami z podwórka całą zimę ganialiśmy po polu, zjeżdżaliśmy na sankach, a kiedy nadszedł grudzień tata szedł na strych po tą sztuczną choinkę, której gałęzie trzeba był długo rozprostowywać. Mama wyciągała z pawlacza stare tradycyjne lampki, bombki i mnóstwo kochanych, komunistycznych ozdób. Potem nawlekało się cukierki na nitkę i były kłótnie, bo siostra zawsze je zjadała. Przy wigilii zawsze w tle leciały kolędy Mazowsza ze starej kasety w magnetofonie. Dlatego właśnie święta to dla mnie sztuczna choinka i kolędy w tle.

Kupiliśmy z mężem białą choinkę, do niej będą niebieskie lampki i srebrne bombki. W poprzednich latach nie mieliśmy choinki, co najwyżej taką malusieńką. Myślałam, że to nie są prawdziwe święta, bo nie jesteśmy pełną rodziną, więc nie ma czym się cieszyć. Ale życie jest tu i teraz i nie chcę, żeby to były kolejne smutne święta, przecież w styczniu ma powstać z nas nowe życie.

16 DC 8cs
Dawno mnie nie było 😁. W sumie dosyć ciężki czas ostatnio, ale to nic nowego u mnie. Praktycznie cały listopad przesiedziałam w domu. Zaczęłam tygodniem wolnego, a później stwierdziłam że pójdę na chorobowe bo byłam bardzo przemęczona i przybita. Poszłam do lekarza i ściemniłam,że umarł mi ktoś w rodzinie i poprostu nie jestem w stanie pracować... Wiem, głupie! Ale nie chciałam wymyślać sobie jakiś chorób, poprostu chciałam tydzień chorobowego bez zbędnych pytań.
Po 2 dniach dostałam telefon od ojca... Zmarła moja ukochana prababcia, która właściwie mnie wychowała. Serce rozpadło się na miliony kawałków. Szybki wyjazd do Polski, potem pogrzeb i całkowity młyn emocjonalny. Całe szczęście miałam po tym wszystkim jeszcze wolne + urlop. W międzyczasie wymyśliłam sobie jeszcze,że Grudzień to idealna okazja żeby zmienić pracę. W zawodzie pielęgniarki trzeba co roku wybierać dyżury w święta lub sylwestra. Nie wyobrażam sobie spędzać Świąt tylko z mężem z dala od rodziny, dlatego od kilku lat przepłacamy to brakiem sylwestra, ponieważ ja zawsze pracuję. W tym roku stwierdziłam że będzie inaczej! Tym samym złożyłam przedwczoraj wypowiedzenie i przez okres wypowiedzenia poprostu będę na chorobowym. Brzmi pięknie... Ale wiele mnie to kosztuje. Stres,że jeszcze nie mam nowej pracy, i że w zasadzie nie jest to wszystko do końca fear wobec pracodawcy przytłacza mnie. Ale w głębi serca czuję że potrzebuję pauzy i że wszystko będzie dobrze. Ten rok nocnych dyżurów naprawdę nie był łatwy. Po 4 tygodniach czuję dopiero że mój organizm wraca do równowagi. Zajrzałam ostatnio w mój kalendarzyk i okazało się że przed rozpoczęciem pracy nocnej, moje cykle były różnej długości ale często było to 27 dni lub 29 dni. Odkąd pracuję w nocnym rytmie, nie miałam krótszego cyklu niż 33 dni!! Przypadek?? Nie sądzę. W tym miesiącu ( 1 cykl z Castagnusem) cykl trwał 31 dni. Być może Castagnus coś zadziałał a być może powrót do normalnego trybu robi swoje. No ale do konkretów!! Moja wizyta u ginekologa już za mną. Byłam u niego w 14 dniu cyklu. Lekarz zajrzał tylko wziernikiem i mówi ,,wow, tu wygląda jakby Pani miała dziś dostać owulację''! A ja na to- no tak Panie doktorze, śluz zazwyczaj mam bardzo obfity, ale owulacji jeszcze poniżej 20 DC jeszcze u siebie nie zaobserwowałam...No to zrobimy USG i zobaczymy.
Rzut okiem na monitor no i tekst- ,,ma Pani rację... jajniki wyglądają dobrze ale pęcherzyki jeszcze małe, tu jest jeden większy ale mimo wszystko jeszcze mały''.
Pobrał mi krew, nie wiem dokładnie na co. Widziałam FSH i coś tam jeszcze, więc pewnie podstawowy zestaw. Kazał przyjść w poniedziałek na USG żeby zobaczyć czy ovu była i omówić wyniki.
Jak dla mnie super bo w końcu coś do przodu. Bałam się że odeślę mnie z kwitkiem i powie żeby się nie martwić i starać dalej.
Także czekam na Poniedziałek i dam znać co tam wyszło ;)

3dc
Poprzedni cykl trwał 24 dni. Brałam luteine od 16 dc i miałam brać do 25dc, lecz 9 dnia z rana zaczęłam plamic.. Nie wiem czemu taki krótki cykl miałam. Dużo roboty w pracy? Czy co... Może cykl bezowulacyjny lub może wcześniej miałam owulacje niż ok 15 dc. W sumie pracowałam 9 dni bez dnia przerwy.
Jeśli z końcem grudnia dostanę @ to w okolicy 10 stycznia idę na cytologie. Oczywiście wcześniej będę też brała gynofloru oraz lactovaginal, który kupię niebawem i będzie czekał w lodówce.
Mam nadzieję, że z nowym rokiem będzie tylko lepiej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 grudnia 2019, 09:55

Pinka. Piąty transfer 4 maja 2019, 15:24

6/7tc

Juz sama nie wiem jak mam liczyc te tygodnie. Na niektorych kalkulatorach pokazuje 6 tydzien a gdzieniegdzie 7 tydz. Dobrze ze mamy wizyte, doktorek specjalista od in vitro sam mi wyliczy. Wg usg wielkosc naszego kropka wskazuje juz 7 tydz.

Czuje sie okropnie, wciaz mi jest niedobrze, ale nie wymiotuje. Ciagle bym cos jadla ale nie wiem co. Zmeczona i senna wrecz bezsilna. Mam wolne wiec moge sobie pozwolic na odpoczynek, ale obiad i pranie same sie nie zrobia.
Zrobilam sobie napar z imbiru- specjalnie wepchalam sie do lidla aby zakupuc korzen. Dodalam miodu i jest calkiem pyszne-mam nadzieje ze pomoze na mdlosci. Jeden czy dwa dni mozna wytrzymac,ale kolejne tygodnie? Czuje sie tak jak podczas choroby lokomocyjnej :| przez 3 tygodnie. Wierze w dzialanie imbiru!!




Byłam w październiku u doktora B. Potwierdził,że mam brac to co doktor G. plus zalecił duphastone w drugiej fazie.
No ale w listopadzie prawie nic nie brałam bo jakoś tak choruje już miesiąc.Zaczęło się od tego,że ujawniło się wysokie ciśnienie i rodzinny zapisał mi betabloker.Czułam się po nim koszmarnie więc mi łaskawie zamienił na inny ale po nim też się źle czuje. Do tego przytrafiło się najpierw przeziębienie a potem zapalenie żołądka i zapalenie mięsni. Chodzę jak zombi, lekarstwa odstawiłam, poza tymi na ciśnienie bo żołądek szaleje. Masakra.
Do tego dowiedziałam się od teściowej,że rodzina się powiększy.Brat Fuma ,ten sam,który zaliczył z żoną wpadkę i potem wiecznie byli z czegoś niezadowoleni a ta żona to własnym dzieckiem zainteresowała jak skończyło rok bo wczesniej podrzucała komu się dało.No i teraz wpadli drugi raz. I znowu rozpacz bo jak sobie teraz poradzą,przecież z jednym dzieckiem ledwo dają radę.Już więcej dzieci nie planowali ale tak jakoś się zdarzyło.Kurczę, chyba wiedzą skąd się dzieci biorą? Jak nie chcą to może by się jakoś zabezpieczali albo co. I nie chodzi tu o kasę bo oboje dużo zarabiają tylko o to jak tu ogarnąć dwoje dzieci.Normalnie tragedia/
I jeszcze przykazali teściom,żeby nam nie mówili bo czasem im oczarujemy z zazdrości.Super ,ze nasze uczucia mają w d... tylko zabobony są ważniejsze. Paranoja.

Umówiłam się do doktora B. na grudzień, chociaż jeszcze badań nie mam ,może coś tam porobię jak się lepiej poczuję.Idę do niego głownie ze względu na tarczycę bo nie wiem czy znowu nie wariuje.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 listopada 2019, 15:03

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)