Nowy rok, nowe nadzieje i nowy cykl. Przyszedł jak nigdy w 28 dniu, ale to przez luteinę. W przyszłym piątek monitoring u mojego lekarza, oby podwójna dawka letrozolu przyniosła porządny efekt. Pozostaje spokojnie czekać 😊
Oby ten rok był dla nas wszystkich owocny w staraniach 🤗
49 CS
1dc
Start ivf 💗
Dziś wstałam rano z myślą że może dziś dostanę. I co patrzę niewielka ilość żywej krwi, ale coś jest.
Stwierdziłam że i tak jadę do Łodzi to może i tam zrobię badania. Po pierwsze są tańsze, po drugie mam dziś wolne, po trzecie nie będę kombinować jak jutro wyjść z pracy a na dodatek będę sama, i jak tu wyjść z pracy by nikt nie zauważył nie realne po czwarte gin kazał zrobić badania 1-2 dc.
Trochę słabe te krwawienie ale jest żywa krew pomyślałam.
I postanowiliśmy od razu zrobić wirusowke bo wyszli nas o niebo taniej niż w moim mieście jak wyliczyłam na wszystkich badaniach 150 zł zysku.
Zrobiłam też AMH u mnie 185 zł tu 132 przebitka niezła.
Potem M poszedł oddawać nasienie. Sam. To jest jego próba przed....
A ja poszłam na rozmowę do embriolog.
Bardzo sympatyczna Pani bardzo dużo mi wyjaśniła i podpowiedziała. Z 40 minut rozmawiałyśmy. I co fajne konsultacja za darmo.
Pani w naszym przypadku zaproponowała ICSI MACS. Zaprzyjaźniłam się też z dziewczyną z mojej kliniki. Pierw miała pICSI bo uparła się , wyniki miała prawie identyczne tylko że morfologia 5-6%. No i niestety to był błąd, zarodki obumarły nie dotarły do 5 doby.
2 podejście ta metodą macs, śliczne zarodki a potem ciąża.
Więc zaufałam embriolog, stwierdziła że dobrze zrobiłam że mąż oddaje teraz nasienie zobaczymy jaka będzie morfologia.
Wyniki pewnie jutro
Moje wyniki hormonów tym razem takie super nie były.
Nie wiem czy za szybko je zrobiłam czy co.
Estradiol 42
Progesteron 0,34
FSH 8,57
LH 5,85
A co fajnego okres rozkręcił się po 11. Tak się dziś że mnie leje że lepiej nie mówić. Ostatni raz tak miałam z 18 lat temu.
I po czym to po screatchingu?? Cholera wie. Kto wie czy jak jutro bym badania zrobiła inne wyniki by były.
Tak czy siak dostałam zielone światło i od jutra stymulacja.
Gin kazał mi zrobić 1 podgląd po 6 dniach brania zastrzyków. Czyli 8dc w czwartek.
Ja się boje ze ovu może przyjść wcześniej. Intuicja każe mi przyjechać 2 dni przedniej czyli po 4 zastrzyku z 6.
Bo może lek za słaby, a może już będą ogromne pęcherzyki.
Wolę nie ryzykować.
A więc dziewczynki, zaczynam walkę.
Trzymajcie za mnie kciuki i módlcie się za mnie 😊🍀
Nie mogę uwierzyć że to już.......😨😨😨
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 stycznia 2020, 20:52
Witamy w Nowym Roku i życzymy WAm cudowności.
Mało czasu mam więc zwięźle.
Święta, w porównaniu z ubiegłym rokiem jak bajka. Tak jak pisze sss,święta z ponadrocznym dzieckiem są fajne. Hania zainteresowana choinką, podawała bombki do wieszania, wącha pomarańcze- nie wchodziy sobie w drogę.
Wigilię spędziliśmy w trójkę, pozostałe dni mieliśmy gości.
Sylwester: Hania zasneła 20.00, ja 22.00 D. 22.30 My nie obudziłyśmy się nawet na fajerwerki
Takie imprezowe z nas towarzycho.
Robimy już adaptację, sam żłobek/panie itd mocno mieszane uczucia we mnie budzą, ale o tym inym razem.
Mam wrażenie, że ma to wpływ na pogorszenie nocek, wybudza się jakieś 100tys razy, żuje pierś. Do zwariowania. Wczoraj poszła spać o 22- godzine noszenia na rękach, dość czesto wybudza się na 3 h w nocy, dzisiaj południowa drzemka trwała 15 min, chciałam ja polozyc wczesniej bo juz jojczała i stekała, o 19 wypiła dwa mleka, i zrobiła 40 min histerii, pierwszy raz taki cyrk, tak sie darła, az kaszlała,noszenie,tulenie, odlozenie, cyc nic nie pomagało. CZy to mozliwe, ze tak reaguje na żłobek?
Nadal nie chodzi, choc w sylwestra poczynila z 5 kroków i tak czasami robi.
Ja, nadal czuję się fatalnie, nadal wymiotuję, nadal nie mam sił na nic. Gdyby nie D., nie przetrwałabym ostatnich tygodni.
Jutro prenatalne.
To na tyle.
34+0
Najważniejsze rzeczy w ostatnim czasie:
- Dużo śpię.
- Maluch coraz bardziej się rozpycha.
- Zaczynam odliczać czas.
Sylwestra spędziliśmy aktywnie. Powiedziałam mężowi, że chcę robić to czego za rok, za dwa lata i ogólnie w najbliższym czasie nie zrobimy. Poszliśmy zatem na kolację, później do pubu w centrum (no nie wyobrażam sobie z wózkiem iść do pubu w sylwestra
) a koło 22, zawitaliśmy do sąsiadki na domówkę. Strasznie się wytańczyłam, aż ledwo co położyłam się w łóżku - tak mnie plecy bolały. Chyba moje mięśnie dają mi znać że daaawno ich nie używałam.
Czuję że moja wyprawka jest gotowa.
Oczywiście czekamy na łóżeczko, ale będzie pewnie w lutym (ciekawe czy uda się dostawa na czas!)
Nie wierzę że do terminowego rozwiązania zostało już tylko 6 tygodni!
minęło raptem 1.5 miesiąca od poprzedniego wpisu a u Kuby nastąpił niesamowity progres w ciągu tych zaledwie kilku tygodni.
Odpieluchowanie zaskoczyło szybko. Pieluszki mamy juz tylko do spania i tak pewnie długi czas będzie. Jeśli chodzi o dwójkę to poszło nam to w stronę zaparć, ale szybko zadziałałam czopkami i potrawami wspomagającymi ruch jelit i daliśmy sobie z tym radę.
Mowa jest już niesamowita. Potrafi lub przynajmniej proboje powtórzyć wszystko. Trzy sylabowe wyrazy to już norma. Mówi zdaniami, powtarza pierwsze wierszyki, zna niesamowite słowa. Nawet nie wiem skad. Naśladuje nas w różnych nawet drobnych gestach. to dziwne uczucie zobaczyć siebie samą w takim małym człowieczku. Kiedy mówi "jest git" , kiedy miesza w garnkach zabawkowe owoce, uderza dwa razy w kant garnka i odkłada łyżkę w charakterystyczny sposób - wszystko kropka w kropkę dokładnie tak jak ja. Lub przeciera szmatką swój zabawkowy zlew gdy skończy zmywać i sam mówi "tak jak tata".
Z zabaw lubi jeszcze krojenie plasteliny, puzzle (dopiero od niedawna więc jesteśmy "aż" na 6 kawałkach
). Sanki robią niesamowita furorę. Mógłby tak pewnie cały dzień jechać. Gdyby choć w połowie tak lubił wózek jak pokochał sanki to te dwa lata byłyby znośne (bo że wspominam niemowlęctwo jako niekończący sie koszmar pisałam nie raz i nie odwołuje tego) .
Bez grymasów ubiera wszystkie zimowe warstwy . A nawet wymienia co jeszcze należy mu założyć. No w końcu idzie się z chłopaczkiem dogadać, ustalić . Jest z niego przemodel jak się okazuje. Śmieszek, psotnik, żartowniś, gwiazda parkietu i dusza towarzystwa. Nic a nic się nie wstydzi. Jak pomyślę że pierwsze 8 miesięcy zapominal oddychać ze strachu gdy ktoś na niego spojrzał.....
Święta po raz pierwszy od dawna były przyjemnością.
Najświeższa nowością jest duże łóżeczko. Plan był taki że będą tam drzemki (choć usypianie miało być w naszej sypialni) , a w nocy nadal mial spac w starym łóżeczku z nami w pokoju. Głównie po to żeby nie spadł ani nie wędrował w nocy nie wiadomo gdzie. A tu łóżeczko okazLo się tak ukochane że nigdzie indziej już nie chce spać. Przeniesienie w nocy nie ma racji bytu bo rano robi awanturę że nie jest u siebie. Nawetg w ciągu dnia idzie czasem się położyć o odpocząć na 2-3 minutki. A to się nigdy nie zdarzało żeby sam z własnej woli położył się na czymkolwiek. Już jak miał 5miesuecy to przebierałam pieluchę na brzuchu bo on nie będzie leżał na plecach i tyle....
Szkoda tylko że poza kącikiem reszta pokoju była turbo graciarnia.... Ogarniamy w trybie przyspieszonym! Mega słodkie jest jak stoi z misiem i mówi wszystkim swoim zabawkom papa. Czasem nawet trafiają się takie abstrakcje jak papa fuga 
A jak się uda sprzedać biurko męża to i o reszcie mebli pomyślimy. I o dywanie w drogi.
Brzmi to wszystko trochę jak cukierkowa bajka. Nieeee. Jasne że nie. Nadal potrafi mnie tak wyprowadzić z równowagi że aż z tłumionej złości miewam bóle za mostkiem ale staram się nie wybuchac bo wiem że nie robi tego że złośliwości itp.
A jeszxzs jedzenie. Jako że nigdy nie mam nic naszykowane na śniadanie i kolacje to myślałam że będzie łatwiej jak już będzie mówił co chce. Cóż.... Chce tylko parówki i sporadycznie płatki lub owsiankę
a z owoców to rujnuje się na borówki. 40-50zl za kg a u nas tygodniowo idzie tego jakieś 2kg. Z zup ukochany jest rosół a z obiadów rzeczy mączne (pierogi, kopytka) i mięsa w sosie. Chyba typowo jak dla dziecka. Kategorycznie odmawia chyba tylko ryżu i cukini, a niechętnie je wszelkie placki więc nie jest źle.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2021, 09:25
37+6
Czwartek 2 stycznia 2020, przed 21
Przyszla na swiat Ona Łucja waga 3080g 55cm - troche niespodziewanie, z zaskoczenia, w ciagu 5minut decyzja o cięciu. Masa stresu, łez i bólu. Ale wazne ze juz z nami cala i zdrowa 10/10 ♥️
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2020, 05:06
7 tyg 1 dzień do porodu 230 dni
Jestem zaniepokojona, wczoraj pod prysznicem zaobserwowałam tuż przy sutku taka krosteczkę, zgrubienie. Wyczytałam cały internet. Możliwe że to zapalnie mieszka włosowego. Dziś pojawił się taki strupek. Małż uspokaja i każe czekać parę dni. Ja najchętniej już dziś bym była u lekarza sprawdzić co to takiego.
Wczoraj od rana miałam brązowe plamienie, było go malutko i o 12 już nie było po nim śladu, ostawiłam że to po tulkach z M.
Zaczęłam rozmawiać z moją kochaną fasoliną. Proszę żeby ładnie rosła i nie opuszczała mamy:) Zaczyna się nerwowy okres, w poprzedniej ciąży w tym okresie straciłam moje maleństwo. Teraz musi być inaczej. Moje love&bąbelkowe musi przetrwać całe 9 miesięcy.
Dziś 3dpo 21dc
Jestem chora, gardło to mi rozsadza, w nocy mam wrażenie, że tak puchnie że się zaciska i walczę by przełknąć ślinę. Dziś idę do lekarza by to obejrzał. Wczoraj już nie poszłam do pracy, przeziębienie plus męcząca biegunka... I jakby tego było mało popatrzyłam się mocno w nadgarstek, od razu pod wodę ręką poszła, później przez parę godzin robiłam okład z żelu chłodzącego a na koniec smaruje specjalnym żelem, piecze i jest zaczerwienione ale na szczęście nie zrobił się pęcherzyk uff
Pójdę do lekarza niech zobaczy to gardło, wydaje mi się że to migdałki... Boli mnie szczególnie z jednej strony i to już od dwóch tygodni.. cały czas mam uczucie że coś mi tam siedzi i gdy kaszlę lub czasami samo z siebie muszę odchrzaknac to wypada wielki kawał zielonej bądź brązowej flegmy 🤮🤮🤮🤮
10t+0d / 71 DC/58 DPO
Dziś pierwszy dzień 11 tygodnia.
Na szczęście ten żółtawy śluz zniknął już następnego dnia nigdy nie przekształcając się w żadne plamienie.
Ale w mojej psychice niczego to nie zmieniło 🙄Całe święta żyję w jakiejś chorej paranoi, że serce nie bije, że ciąża obumarła, że to poronienie zatrzymane... 🤦♀Że nie czuję się w ciąży (mimo że od miesiąca nie wychodzę z domu przez kosmiczne mdłości/słabości/pseudomdlenie i **uj wie co jeszcze), że w brzuchu jest cicho i pusto i na bank coś złego się stało... Czy ktoś mnie może pie****nąć w głowę? 😒
Dziś o 16.15 wizyta 😰Trzymajcie mnie...
Całe szczęście, że idę z lubym, choć on się martwi o naszego malucha chyba jeszcze bardziej niż ja. Jest tak przejęty tą naszą ciążą, że dosłownie nosi mnie na rękach. I całe szczęście, bo nie przetrwałabym tych świąt bez niego (następnego dzieciaka robię w surogatce, przysięgam!) Przenoszę się tylko z łóżka na kanapę bo każdy ruch powoduje falę mdłości, dreszczy, uderzeń gorąca i wrażenia, że świat kręci się razem ze mną. Coś jak skrzyżowanie najgorszego kaca z chorobą morską... Tylko że to trwa już miesiąc! Luby sprząta, gotuje, robi zakupy, nawet upiekł pierniczki - takie z dekoracjami i wszystkim 😜😄No i jak mu tu nie rodzić dzieci? 😜 🥰🥰🥰
Dorciu! Bardzo się cieszę, że cię widzę! Jak się trzymasz kochana? 😚🤗
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2020, 09:42
Dziś jest pierwszy dzień cyklu. Zaczynamy znowu od początku.
Dziś 29dc, 15dpo
Przewidywany termin @ był na 01.01.
@ brak, plamień brak, bóli jakichkolwiek brak. Tylko sutki mnie bolą bo piersi też już nie za bardzo bolą.
Dziwne to wszystko.
Tempka po spadkach lekko się dziś podniosła. Jeśli jutro tempka nie spadnie to zatestuje.
Ciąża rozpoczęta 12 listopada 2019
Nie wiem co robic
Ciąża zakończona 25 maja 2017
O godz. 06:00 na świat przyszła nasza córka Kornelia, o 06:01 dołączył do naszej rodziny syn Kajetan 
Wszystko poszło bardzo dobrze, mimo miesięcznego wyprzedzenia 
Kornelia 2620g, Kajetan 2350g
Oboje mierzyli po 53 cm i otrzymali po 10 i 9-10 pkt w skali Apgar.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 czerwca 2017, 16:12
13 cs! :-o
Dzisiaj rano uświadomiłam to sobie, że rozpoczynam 13 cykl. I wkręcam sobie na banie że może będzie to szczęśliwa 13stka. Bo ta cyfra jakoś prześladuje mnie w naszym związku i to od 13stki rozpoczęły sie wszystkie najmilsze chwile. Pewnie znowu niepotrzebnie się nastawiam.
Na razie tempka niska, więc czekam spokojnie na testowanie.
7 tyg 4 dzień, 227 dni do naszego pierwszego spotkania
Dwa dni temu obudziłam się z czerwoną krwią na wkładce. Stach. Poczekałam, umówiłam się na wizytę do
mojej gin.Po 2 h było już brązowe plamienie. Maluszek ma się dobrze a krew z malutkiego krwiaczka. Gin była zdziwiona, że się nie wchłoną tylko krwawi. Troszkę mi ulżyło, że jak na razie dzidzia bezpieczna. Mam odpoczywać do piątku, bo taki mniej więcej będzie czas plamień z tego krwiaką, sądząc po wielkości i wyglądzie.Jak plamienia ustaną mogę już zacząć powoli normalnie funkcjonować. Dziś jak dotychczas dosłownie śladowe ilości żółto- brązowej wydzieliny.Eh tak się martwię...
PORÓD.
Cc miało być ok 8-9, ale był jakiś Armagedon w szpitalu (11 cc plus sn-y) i musiałam czekać. Psychicznie mnie to zmęczyło bo od 5 rano byłam na nogach, a bo to trzeba się umyć, wygolić, nawodnić, przebrać, podpisać papiery itp. Na salę operacyjną wjechałam ok 12.30. Pierwsze problemy były formalne bo moje zaświadczenie od neurologa było "niewystarczające"🙈 acz nikt nie miał wątpliwości co do wskazań na cc. Drugi problem to taki, że podali mi zniecz. podpajęczynówkowe i... nie zadziałało 🙈 mimo sporej dawki ja nadal ruszałam stopami i czułam szczypanie po brzuchu, więc była powtórka dawki ... noooo udało się!
Jak wyciągali Marysię to czułam tylko takie "ugniatanie brzucha" niespecjalnie miłe, ale bezbolesne uczucie. Gdy ją wyjęli (13:16) to przez pierwsze 2-3 sekundy była cisza, a w mojej głowie panika. Aż słyszę głos lekarki, hej mały człowieku wiem że tu jesteś wbrew swojej woli, no ale...o zobaczcie posikała się (do mojego brzucha pewnie 😂) i w tym samym czasie słyszę już wyraźne leee...leee....leee❤️ wtedy pierwszy raz Ją zobaczyłam 😍
Pani neonatolog podeszła do mnie i mówi, że potwierdza hipotrofię, że waga 2070g i 55cm 😯 (przez dwa kolejne dni ustalaliśmy z mężem czy to możliwe bo Mała na tyle nie wygląda i personel też nie dowierza, no ale tak ma w papierach, a u nas bonusowo stres bo przecież mamy wyprawkę 44-50, a tu 56 trzeba 🙈 chociaż Malutka się w takim rozmiarze pewnie utopi bo jest chudzinka...)
Bałam się zszywania, że będę czuła ciągnięcie skóry, ale nie czuł kompletnie nic. Gorzej, że ciśnienie mi zaczęło szaleć i góra mi tak pulsowała, że myślałam że pęknie albo się uduszę. Anestezjolog próbowała coś zrobić, ale jeszcze pulsometr im nie działał, więc było trochę zamieszania. Przeszło dopiero na budziku.
Po operacji o 14 trafiłam na salę tzw. budzik. 3x morfina, 3x Ketonal, paracetamol i tak na zmianę. Średnio działało, ale głównie spałam. Położna odciągała mi siarę i ku mojemu zdziwieniu nawet coś tam szło trochę.
Męża wpuścili o 17 na kilkanaście minut do mnie. Pokazał mi zdjęcie Malutkiej zaintubowanej w respiratorze, same rurki, buzi nie było widać, ale 10/10 Agp. robiło już nadzieję że będzie dobrze.
Spionizowali mnie koło północy i przewieźli na ginekologię. Do tej pory żałuję że nie na położniczy, bo mam daleko do Malutkiej no i zero kontaktu z innymi matkami, nawet by się czegoś douczyć, podejrzeć a i personel tu nie dorasta do pięt temu z patologii ciąży. Trochę jestem zostawiona sama sobie.
Pewnie tych wrażeń nigdy nie zapomnę, ale musiałam to w razie czego zapisać 😊
CDN.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 stycznia 2020, 09:01
Dzisiaj pechowo rozpoczął się mój dzień. Na śniadanko chciałam zrobić owsiankę na mleku migdałowym. Zagotowałem mleko i jakoś garnek mi z rąk wyleciał i poparzył mi 3 palce lewej ręki. Po prostu super. Od razu pod wode zimna włożyłam rękę. Na szybko zjadłam owsiankę, , zdążyłam wziasc w sprey na oparzenia i poleciałam do pracy.
W pracy od razu micha z zimą woda, potem użyłam spreya. A ból jeszcze gorszy, postanowiłam isc do apteki. A tam brak leków na oparzenie, ekstra. Niestety moczylam palce 6 godzin w wodzie. Ale dużo pomogło. Już mnie mniej boli. A mąż do mnie. No to po ivf NK wzrosły i dupa. Jestem pewna że NK wzrosły ale opadną encorton i accofil da radę.
Co fajnego odebrałam wynik AMH
Szok wynik 2,9 a w sierpniu było 1,89
Napisałam do gina czy nie mam za dużej dawki leków bo w tej sytuacji różnie może być. I to że chce przyjechać wcześniej na monitoring bo się obawiam wczesnej ovu.
Chyba musiał byc zaskoczony bo kazał mi przyjechać we wtorek na 20. A ja zapisałam się wcześniej na 16 kiedy miejsca były wolne.
Więc odetchnęłam. Lekarz zrozumiał moje intencje wczesnych ovu
Czuję że punkcja będzie za tydzień w sobotę a transfer 16. Jeśli nic niespodziewanego się nie wydarzy.
Kolejna sprawa chciałam iść do swojego kolegi w listopadzie, aby mi powrozyl. Czy startować do ivf czy dać spokój. Niestety brak odzewu, stwierdziłam że wyjechał do Holandii. I odebrałam to jako znak. Kiedyś mi powiedział nie jestem ci potrzebny, ty sama znasz odpowiedzi na swoje pytania.
I co odezwał się dziś kiedy mąż mi robił 1 zastrzyk.
Powiedział tylko to, że to jest mój czas, wykorzystaj go 😊
Czuję że wszystko idzie jak być powinno...
Czuję już zastrzyk w organizmie, ciepło od góry do dołu. Wkrótce będę czuć jajniki. Wszystko będzie szybkie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2020, 22:26
🎄 🌠 🎄 🌠 🎄 🌠 🎄 🌠 🎄 🌠
Wszystkim staraczkom, przyszłym mamom i po prostu mamom życzę Wesołych Świąt w rodzinnej atmosferze, dużo miłości ♥ oraz spełnienia wszelkich marzeń.
🎄 🌠 🎄 🌠 🎄 🌠 🎄 🌠 🎄 🌠
Jejku dziewczyny jesteście przekochane ❤️
No więc siknęłam sobie na test czułości 10 około godziny 14? Jakoś tak oczywiście negatyw. I niedługo później co? Poszłam siku a przy podtarciu patrzę, że papier lekko zaróżowiony! Pod wieczór @ się rozkręciła troszkę więc właśnie dziś zaczynam nowy cykl 😬
Pierwszy cykl z clo, mam brać od 2dc do 6dc po pół tabletki ponieważ nie mam możliwości na monitoring a w poprzednim cyklu miałam ładną owulację i gin powiedziała, że trochę ją podkręcimy ale żeby nie przedobrzyc to tylko po pół 
Jestem pełna nadziei na ten cykl ❤️
I powiem szczerze, że olej z wiesiołka zadziałał nie tylko na śluz ale i na mój PMS bo pierwszy raz w życiu brzuch nie boli tak, że dostaje biegunkę i chce mi się wymiotować 😁 delikatnie boli, piersi w ogóle nie bolą i w ogóle nic, spokojnie jest. Oby jutro ból nie przyszedł haha 😁
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.