Ciąża zakończona 25 maja 2017

O godz. 06:00 na świat przyszła nasza córka Kornelia, o 06:01 dołączył do naszej rodziny syn Kajetan :)
Wszystko poszło bardzo dobrze, mimo miesięcznego wyprzedzenia :)
Kornelia 2620g, Kajetan 2350g :D Oboje mierzyli po 53 cm i otrzymali po 10 i 9-10 pkt w skali Apgar.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 czerwca 2017, 16:12

Dżasta113 Czekając na motyle 3 stycznia 2020, 19:01

13 cs! :-o
Dzisiaj rano uświadomiłam to sobie, że rozpoczynam 13 cykl. I wkręcam sobie na banie że może będzie to szczęśliwa 13stka. Bo ta cyfra jakoś prześladuje mnie w naszym związku i to od 13stki rozpoczęły sie wszystkie najmilsze chwile. Pewnie znowu niepotrzebnie się nastawiam.

Na razie tempka niska, więc czekam spokojnie na testowanie.

ladypower Ładowanie Bąbla:) 27 lipca 2017, 12:48

7 tyg 4 dzień, 227 dni do naszego pierwszego spotkania

Dwa dni temu obudziłam się z czerwoną krwią na wkładce. Stach. Poczekałam, umówiłam się na wizytę do
mojej gin.Po 2 h było już brązowe plamienie. Maluszek ma się dobrze a krew z malutkiego krwiaczka. Gin była zdziwiona, że się nie wchłoną tylko krwawi. Troszkę mi ulżyło, że jak na razie dzidzia bezpieczna. Mam odpoczywać do piątku, bo taki mniej więcej będzie czas plamień z tego krwiaką, sądząc po wielkości i wyglądzie.Jak plamienia ustaną mogę już zacząć powoli normalnie funkcjonować. Dziś jak dotychczas dosłownie śladowe ilości żółto- brązowej wydzieliny.Eh tak się martwię...

PORÓD.
Cc miało być ok 8-9, ale był jakiś Armagedon w szpitalu (11 cc plus sn-y) i musiałam czekać. Psychicznie mnie to zmęczyło bo od 5 rano byłam na nogach, a bo to trzeba się umyć, wygolić, nawodnić, przebrać, podpisać papiery itp. Na salę operacyjną wjechałam ok 12.30. Pierwsze problemy były formalne bo moje zaświadczenie od neurologa było "niewystarczające"🙈 acz nikt nie miał wątpliwości co do wskazań na cc. Drugi problem to taki, że podali mi zniecz. podpajęczynówkowe i... nie zadziałało 🙈 mimo sporej dawki ja nadal ruszałam stopami i czułam szczypanie po brzuchu, więc była powtórka dawki ... noooo udało się!
Jak wyciągali Marysię to czułam tylko takie "ugniatanie brzucha" niespecjalnie miłe, ale bezbolesne uczucie. Gdy ją wyjęli (13:16) to przez pierwsze 2-3 sekundy była cisza, a w mojej głowie panika. Aż słyszę głos lekarki, hej mały człowieku wiem że tu jesteś wbrew swojej woli, no ale...o zobaczcie posikała się (do mojego brzucha pewnie 😂) i w tym samym czasie słyszę już wyraźne leee...leee....leee❤️ wtedy pierwszy raz Ją zobaczyłam 😍
Pani neonatolog podeszła do mnie i mówi, że potwierdza hipotrofię, że waga 2070g i 55cm 😯 (przez dwa kolejne dni ustalaliśmy z mężem czy to możliwe bo Mała na tyle nie wygląda i personel też nie dowierza, no ale tak ma w papierach, a u nas bonusowo stres bo przecież mamy wyprawkę 44-50, a tu 56 trzeba 🙈 chociaż Malutka się w takim rozmiarze pewnie utopi bo jest chudzinka...)

Bałam się zszywania, że będę czuła ciągnięcie skóry, ale nie czuł kompletnie nic. Gorzej, że ciśnienie mi zaczęło szaleć i góra mi tak pulsowała, że myślałam że pęknie albo się uduszę. Anestezjolog próbowała coś zrobić, ale jeszcze pulsometr im nie działał, więc było trochę zamieszania. Przeszło dopiero na budziku.

Po operacji o 14 trafiłam na salę tzw. budzik. 3x morfina, 3x Ketonal, paracetamol i tak na zmianę. Średnio działało, ale głównie spałam. Położna odciągała mi siarę i ku mojemu zdziwieniu nawet coś tam szło trochę.
Męża wpuścili o 17 na kilkanaście minut do mnie. Pokazał mi zdjęcie Malutkiej zaintubowanej w respiratorze, same rurki, buzi nie było widać, ale 10/10 Agp. robiło już nadzieję że będzie dobrze.
Spionizowali mnie koło północy i przewieźli na ginekologię. Do tej pory żałuję że nie na położniczy, bo mam daleko do Malutkiej no i zero kontaktu z innymi matkami, nawet by się czegoś douczyć, podejrzeć a i personel tu nie dorasta do pięt temu z patologii ciąży. Trochę jestem zostawiona sama sobie.

Pewnie tych wrażeń nigdy nie zapomnę, ale musiałam to w razie czego zapisać 😊
CDN.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 stycznia 2020, 09:01

Dzisiaj pechowo rozpoczął się mój dzień. Na śniadanko chciałam zrobić owsiankę na mleku migdałowym. Zagotowałem mleko i jakoś garnek mi z rąk wyleciał i poparzył mi 3 palce lewej ręki. Po prostu super. Od razu pod wode zimna włożyłam rękę. Na szybko zjadłam owsiankę, , zdążyłam wziasc w sprey na oparzenia i poleciałam do pracy.
W pracy od razu micha z zimą woda, potem użyłam spreya. A ból jeszcze gorszy, postanowiłam isc do apteki. A tam brak leków na oparzenie, ekstra. Niestety moczylam palce 6 godzin w wodzie. Ale dużo pomogło. Już mnie mniej boli. A mąż do mnie. No to po ivf NK wzrosły i dupa. Jestem pewna że NK wzrosły ale opadną encorton i accofil da radę.

Co fajnego odebrałam wynik AMH
Szok wynik 2,9 a w sierpniu było 1,89

Napisałam do gina czy nie mam za dużej dawki leków bo w tej sytuacji różnie może być. I to że chce przyjechać wcześniej na monitoring bo się obawiam wczesnej ovu.
Chyba musiał byc zaskoczony bo kazał mi przyjechać we wtorek na 20. A ja zapisałam się wcześniej na 16 kiedy miejsca były wolne.
Więc odetchnęłam. Lekarz zrozumiał moje intencje wczesnych ovu
Czuję że punkcja będzie za tydzień w sobotę a transfer 16. Jeśli nic niespodziewanego się nie wydarzy.

Kolejna sprawa chciałam iść do swojego kolegi w listopadzie, aby mi powrozyl. Czy startować do ivf czy dać spokój. Niestety brak odzewu, stwierdziłam że wyjechał do Holandii. I odebrałam to jako znak. Kiedyś mi powiedział nie jestem ci potrzebny, ty sama znasz odpowiedzi na swoje pytania.
I co odezwał się dziś kiedy mąż mi robił 1 zastrzyk.
Powiedział tylko to, że to jest mój czas, wykorzystaj go 😊

Czuję że wszystko idzie jak być powinno...
Czuję już zastrzyk w organizmie, ciepło od góry do dołu. Wkrótce będę czuć jajniki. Wszystko będzie szybkie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2020, 22:26

🎄 🌠 🎄 🌠 🎄 🌠 🎄 🌠 🎄 🌠

Wszystkim staraczkom, przyszłym mamom i po prostu mamom życzę Wesołych Świąt w rodzinnej atmosferze, dużo miłości ♥ oraz spełnienia wszelkich marzeń.

🎄 🌠 🎄 🌠 🎄 🌠 🎄 🌠 🎄 🌠

zakochanaaw A może to pomoże? 4 stycznia 2020, 00:17

Jejku dziewczyny jesteście przekochane ❤️
No więc siknęłam sobie na test czułości 10 około godziny 14? Jakoś tak oczywiście negatyw. I niedługo później co? Poszłam siku a przy podtarciu patrzę, że papier lekko zaróżowiony! Pod wieczór @ się rozkręciła troszkę więc właśnie dziś zaczynam nowy cykl 😬
Pierwszy cykl z clo, mam brać od 2dc do 6dc po pół tabletki ponieważ nie mam możliwości na monitoring a w poprzednim cyklu miałam ładną owulację i gin powiedziała, że trochę ją podkręcimy ale żeby nie przedobrzyc to tylko po pół ;)
Jestem pełna nadziei na ten cykl ❤️
I powiem szczerze, że olej z wiesiołka zadziałał nie tylko na śluz ale i na mój PMS bo pierwszy raz w życiu brzuch nie boli tak, że dostaje biegunkę i chce mi się wymiotować 😁 delikatnie boli, piersi w ogóle nie bolą i w ogóle nic, spokojnie jest. Oby jutro ból nie przyszedł haha 😁

Dżasta113 Czekając na motyle 4 stycznia 2020, 09:21

Ach ta mamusia...
Od 9 mam zielone światło do działania, a moja mama wpadła na zajebisty plan, że wpadnie do nas z ojcem w przyszły weekend. Na cały weekend. Na razie jest to pod znakiem zapytania bo mamy się zastanowić. Właściwie tylko ja mam się zastanowić.
Jak mam zakładać swoją rodzinę jak będę miała swoich i jego rodziców pod dachem? No jak? Cały czar pryśnie. P wróci w sobote rano z pracy, sprzątanie, gotowanie, zabawianie rodziców i spać bo nikt nie ma na nic siły. Przy dobrych wiatrach zostaje niedziela wieczór. Bo na tygodniu to mogę zapomnieć.

Czasami myślę, że jestem wredną córką ale to czekanie na CUD potrafi być dołujące i gdy wiesz już z góry, że masz cykl zmarnowany (jakkolwiek to brzmi) to robi się jakoś smutno na serducho i odechciewa się wszystkiego.

REKONWALESTENCJA
Wszyscy patrzą na mnie jak na kosmitkę bo dzień po cc śmigałam po korytarzach i na prawdę czuje się fizycznie nieźle. Kryzysowa była pierwsza doba, ale w trzeciej i czwartej to w zasadzie żadnych dolegliwości. Dziewczyny inne były pełne podziwu jak ja się poruszam - w sensie normalnie😜

Od trzeciej doby biorę paracetamol tylko z powodu bólu pleców, który się nagle uaktywnił. Do tego nogi dziś mi spuchły tak, że kostek nie widać 🙈 a i mam jakiś guzek pod pachą. Podobno związany z laktacją, ale może być też nowa odsłona chłoniaka... oby nie🙄

LAKTACJA
Mój słaby punkt 😔 Pierwsze doby to było kilka kropelek, teraz przy szpitalnym laktatorze i suplementach na laktację schodzi mi co 3h ok 10-15 mm. Walczę, ale moje piersi wcale nie wyglądają na poporodowe. Nie bolą, nie urosły, nie są tkliwej, są standardowe małe miękkie itd. A Marysia teraz je ok. 40ml na porcje więc beznadziejnie z moją produkcją 😕
Zanoszę jej wszystko co odciągnę, ale to zdecydowanie za mało więc ma też mm.

MARYSIA
Tylko przez pierwszą dobę miała wspomaganie oddechu, później zwiększenie tlenu w inkubatorze, a teraz tylko sobie w tym inkubatorku mieszka. Patologia noworodków jest na 2p. Ja na 1p. i muszę przejść całe korytarze by dotrzeć do córeczki, więc smutno mi. Największy kryzys miałam wczoraj jak inna pacjentka tu na ginekologii dostała bobaska na dzień i noc, co było słychać pół nocy, a moje maleństwo gdzieś tam na górze 😔
Już w czwartek chcieli mi ją dać, ale pojawił się jedyny nierozwiązywalny na razie problem - Marysia nie umie ssać i jest karmiona sondą, a puki tak będzie to jej nie dostanę 😰 Wiem, że wcześniak i ma swoje tempo, ale na naszej sali dużo młodsze wcześniaki ładnie sesja butelki. Czekam więc cierpliwie aż się Malutka ogarnie, bo tu jesteśmy bezradni. A w związku z tym to jest karmiona sondą i ma ten wężyk sądy prawie cały czas w nosku. Biedactwo moje ❤️
Cieszę się tylko że żadnych innych problemów nie ma.
Na długość faktycznie nie jest jakaś mikro, ale jest chuda, drobniutka.
Już ją parę razy w tym inkubatorku przewijałam, ale nadal się boję ją brać do rąk. Znaczy na razie nie mogę, no ale i tak strach takie maleństwo dotykać .

CDN. Zostali mi do opisania dziadkowie, czyli moi rodzice 🙈🙈🙈 temat rzeka 🤷


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 stycznia 2020, 18:21

Ciąża zakończona 7 listopada 2019

Wczoraj 12 dpo i dwie kreski na teście oczywiście testowa to cień cienia. Beta po południu 75,9. To był czwarty cykl starań, dzialalismy sami bez lelarzy. Trudno w to uwierzyć i jakoś mam wrażenie że ta informacja ciągle stoi gdzieś obok mnie. Cieszę się ale jednocześnie jestem bardzo spokojna i opanowana. Nie ma dzikiej radości. Trochę się spinam jak powiedzieć w pracy. Muszę chyba sama oswoić się z tą wiadomością. We wtorek powtórzę betę.

7tc+6d znowu krwawienie (36 dpt)

Koło 4 wstałam na tradycyjne już nocne siusiu, na podpasce krew, żywa, czerwona, w ubikacji zamiast żółto czerwono.. Znów krwawienie, ale tym razem mocniejsze, przy ostatnim straciłam jedno z bliźniąt, gonitwa myśli.. Może to sen, przecieram oczy, patrzę jeszcze raz. Nie, to nie sen, na papierze krew, świeża jak z otwartej rany.. Jak na złość objawy dzisiaj zelżały, mdłości słabsze, piersi miękkie, tylko spać mi się chce jak niedźwiedziowi w zimie i nastrój podły. Wiedziałam, że to nie będzie łatwa ciąża, wiedziałam że mój organizm będzie walczył z dzieckiem, ale żeby aż tak..?! Psychicznie jestem w proszku, rozdarta pomiędzy nadzieją, a czarnowidztwem (lub świadomością realnych szans). Noszę w sobie szóste dziecko, wszystkie poprzednie zasnęły pod moim sercem, ślad po jednym z nich nadal tam jest w postaci zanikającego pustego pęcherzyka. Jego obraz na usg jest jak ciemna pusta przestrzeń, jak odchłań skrywajaca ból, którego określić słowami się nie da, jest jak kolejna dziura w sercu, zastanawiam się ile jestem w stanie znieść. Dodatkowo informacja od osoby z forum, ze Jej dziecię zasnęło (nasze ciąże dzieliło raptem kilka dni), sprawiła że od wczoraj towarzyszy mi wisielczy humor. Dlaczego? Dlaczego tak się dzieje?

O 14 jadę do swojego lekarza sprawdzić dziecia, nie dałabym rady czekać do kolejnej wizyty w czwartek, a nie chce jechać na IP, jeżeli coś jest nie tak, to niech to powie mój lekarz w miejscu gdzie czuje się bezpiecznie. Ponoć nadzieja umiera ostatnia.. 😔

Edit: już po wizycie, Dziewczyny dzięki, Wasze wsparcie jest nieocenione! Prawie zjechałam ze stresu, nie ma krwiaka ani nic, nie widać źródła krwawienia, ale może to być z obkurczającego sie pęcherzyka, jest już o połowę mniejszy niż ten, w którym jest dzieć, a pro po dziecia to wszystko jest ok. Jest serducho, jest 1,38 cm, ale przyznam, że ręce nadal mi się trzęsą, a w oczach szklanka.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 stycznia 2020, 14:54

Leksa Ile jeszcze ? :( 15 kwietnia 2021, 18:37

16 cs 26 dc

Siedzę jak na szpilkach i czekam na wyniki badania nasienia męża. Miały być dziś ok. 13-14, a jest grubo po 18 😡 zwariuje jak dziś nie zobacze tych wyników 🤦🏼‍♀️

bertha Drzewo nadzei... 4 stycznia 2020, 21:43

Nowy rok, nowe nadzieje. To już 5,5 roku starań.
Niby już tak nie żyje staraniami, mam swoją pasje, a jednak dzisiaj jak mąż przekazał mi nowinę ze znajomi są w drugiej ciąży, rozryczałam się na głos.. ech...

No wiec prace rzuciłam. Czuje się z tym cudnie. :)
Teraz uczę się do egzaminów z medycyny chińskiej, na jakieś rozmowy chodzę, choć wolałabym pracować na cześć etatu a częściowo zajmować się już gabinetem medycyny chińskiej.. zobaczymy co świat mi przyniesie. Wierze ze coś dla mnie dobrego.

W noc sylwestrowa śniły mi się dwie krechy...
Niestety dzisiaj 11dpo i na testach biało.
Ale ten rok na pewno będzie przełomowy!!!

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 5 stycznia 2020, 08:04

Wielki dzien. Odstawiam Emila od piersi. Dzis w nocy maz z nim spal, ja w innym ppkoju. Pierwsza moja noc bez synka przy boku. Wzielam tabsy na zatrzymanie laktacji ale piersi i tak pękają. Kilka dni to pewnie potrwa. Smutno mi. Karmienie to hyly piekne chwile. Oczywiscie najbardziej docenia sie to, co sie straci ale i tak bylo to cudowne 1,5roku. Dodam, ze odstawiam go trochę pod presja otoczenia, sama karmilabym pewnie dalej... Ale maz, mama, tesciowa, przyjaciółki "kazali" mi zakonczyc proces i tzw "get a life", odpoczac, zadbac o siebie (bo absikutnie kazda noc zarwana, wieczne niedospanie wymeczyly moj organizm i ja, czlowiek z zelaza, zaczelam lapac infekcje). Anyway, kp-u will be missed.

Dzisiaj zaczynamy 20 tydzień ciąży!
Aby kiedyś móc wspomnieniami wrócić do tych chwil 😊
Jeszcze się nie znamy, a ja Cie juz tak mocno kocham♥️
15616789ed20.jpg

Emerycka środa... Najpierw wizyta u immunologa, a potem wizyta okulistyczna z badaniem dna oka i te cudowne kropelki... Atropina...Ciagle nie odzyskałam pełnej ostrości wzroku, dodatkowo mam zawroty głowy i jej bóle. Kiepsko się czuję. Dostałam podwójną dawkę, bo na pierwszą nie było kompletnie reakcji źrenic, a trafiły na pewno do oka.
Immunolog, bo to bardzo ważne. Wizyta trwała 40 minut. Przejrzał wszystkie wyniki, na spokojnie. Generalnie większych zastrzeżeń nie ma. Nie są tragiczne. Gdybym zachodziła w ciążę to by tego nie ruszał, ale ja nie zachodzę, więc wejdzie w modulacje mojej immunologii. Twierdzi, że kobiety z gorszymi wynikami zachodzą w ciążę, ale przychodzą do niego bo ronią te ciąże. Więc immunologia nie jest taka znowu zero-jedynkowa tzn masz kiepskie wyniki to na pewno nie zajdziesz w ciążę. Problemy mogą też zdarzyć się już po w ciągu kilku tygodni. Co do wyników. Nie przyczepił się o dziwo do limfocytów T, a do limfocytów B i do obniżonego białka S. Mam opóźniona jego reakcje co jest ważne w procesie implantacji i ochrony zarodka. Dodatkowo wskaźnik TNF/II 10 jest za wysoki. Ogólny TNF jest też za wysoki co wskazuję na coś zapalnego w organizmie, ale z drugiej strony inne badania tego nie potwierdzają, więc równie dobrze może to być coś pokarmowego, o czym nawet nie wiem. Dla Niego grunt aby nie wynikało z układu immunologicznego. Reszta badań jak najbardziej ok. I co robimy? Jaki plan? Na pewno przenosimy transfer o miesiąc, na marzec.

- - > w lutym mam przyjmować lek Zocor ( lek 1 rzutu na cholesterol 😁, druga tajemna wlasciwosc substancji czynnej to oddziaływanie na wyciszenie układu immunologicznego), mam go brać teraz od 1 do 28 dc

--> cykl transferowy - marzec - wlew z intralipidu na kilka dni przed transferem, a potem drugi po pozytywnej becie.

--> od dnia transferu clexan/heparyna + acard

Teraz suplementy do włączenia :
Colostrum
Wit E
Arginina
+ cała reszta moja ( metyl B12, metyl kw.foliowy, magnez, D3)

Zastanawiam się czy jeden wlew to nie za mało? Zazwyczaj czytałam o 3 tzn na początku cyklu, po owulacji/transferze, i 3 po pozytywnej becie. Ja tylko 1 przed transferem,a potem już po pozytywnej becie. Nie wiem, może to kwestia dawki wlewu? Albo że wcześniej będzie miesiąc z lekiem modulującym? Nie zapytałam.

Co do mojego szczepienia na Covid. Zostawił to mojej decyzji, ale zwrócił uwagę że po szczepieniach trzeba by odczekać około 4-6 miesięcy i po tym czasie na nowo zrobić badania immunologiczne. Postanowiliśmy z mężem, że się nie będę szczepić. Jakby to była kwestia 2 miesięcy do 3 to bym się zastanowiła, a tu 6... + oczekiwanie 1 miesiąc na wyniki badań immuno. Trudno. Ryzyk-fizyk.

Tak, więc co... Czekam... A jakże.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2021, 22:01

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 28 maja 2020, 10:08

16 dc
Wczoraj byłam na wizycie u edno. Naprawdę dawno nie spotkałam lekarza, który się nie spieszy, odpowiada na wszystkie pytania a nawet rysuje dla lepszego zrozumienia 😊 siedziałam u niego ok 45 min, i tak jak chodzi o tsh to oczywiście do zbicia, do letrox 75 dostałam letrox 100 i mam brać na przemiennie, jeden dzień 75 a drugi 100. Myślę że w miesiąc wynik ładnie spadnie. Jak chodź o prolaktyne to nie takie proste jak myślałam, że wezmę dostinex i pięknie mi spadnie. Lekarz nie chciał mnie już leczyć ,,objawowo,, dostałam skierowanie na test metoclopramidum, który jest dwustopniowy. Badanie przed wzięciem tabletki i dwie godziny po zażyciu tabletki. Dostałam też skierowanie na rezonans magnetyczny przysadki mózgowej i jestem umówiona na wizytę do Endo na nastepny czwartek z wynikami testu, bo na rezonans a szczególnie opis będę musiała poczekać. Glukometr zamówiony, tabela indeksu glikemicznego ściągnięta i biorę się za IO??
Dzisiaj w końcu jadę do fryzjera 🥰 aż mi głupio było chodzić z odrostem, w końcu będę wyglądała jak człowiek co mnie cieszy niezmiernie. I słoneczko świeci co też wpływa na moje samopoczucie. Wczoraj było średnie,ale to nie tylko że względu na deszczoww pogodę a konfrontacje z paniami w rejestracji szpitala. Na szczęście przeżyłam i opłaciłam to tylko bólem głowy i szczękościskiem żeby nie powiedzieć za dużo. 😁 Co akurat wymagało ode mnie dużo samozaparcia bo zazwyczaj mówię to co myślę.
Mam nadzieję tylko że rezonans wyjdzie w porządku. ✊✊

RudaMaruda Kiedy w końcu się uda? 23 września 2020, 17:13

22 dc 1cs po stracie

Czasami naprawdę się zastanawiam po co to wszystko. Naprawdę już mi się po prostu odechciewa. Tej całej budowy, wykończeniówki, ponownych starań, słuchania narzekań na sąsiadów i życie w bloku.
Mam już naprawdę dosyć i czuję jak w tym wszystkim się zapadam i niknę. Tracę cierpliwość, która i tak nie jest moją mocną stroną. Mam coraz mniej sił na zachowanie spokoju przy kolejnej sprzeczce lub stuknięciu sąsiada. Niech to się wreszcie skończy. Codziennie coś trzeba załatwić, zadzwonić, kupić, zawieźć.

Marzę by mieć w końcu święty spokój w domu i odliczam dni. Został tylko miesiąc, który ciągnie się w nieskończoność.
Marzę by w tym domu być w ciąży i cieszyć się spokojem. W końcu nie zajmować się idiotycznymi problemami w pracy.
Marzę by w tym domu mój Mąż był w końcu spokojny i zrelaksowany, by w końcu odpoczął i normalnie spał. By czuł, że to nasze miejsce i nasz azyl. Dla nas i naszych dzieci.

Kiedyś może się uda...


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 września 2020, 17:15

8tc+0d krwawienie ustaje (37 dpt)

Ponoć stres skraca długość życia.. Jeżeli to prawda to wczoraj ubyło mi kilku dobrych lat, a jak dzieć będzie robił takie numery to jest ryzyko, że niedoczekamy rozwiązania.. ech.. i w ten oto sposób z dość opanowanej na codzień osoby zrobiła się rozhisteryzowana baba. Wio obyśmy chociaż na jeden oddział leczenia takich przypadłości trafiły, to będzie nam raźniej 😎.

Jeszcze raz dzięki Dziewczyny, jesteście przekochane 💛

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)