10tc+1
Jakieś mnie zwątpienie dopadło :/
Nie męczą mnie już mdłości, nie mam wilczego głodu czuje się całkiem normalnie i już szukam...
Z jednej strony sobie myśle że przecież całkiem to jest normalne, że już ten „gorszy” czas mam za sobą że to już nie taki „początek” i że w pierwszej ciąży przecież nic mi nie dolegało..a z drugiej już mam myśli że może coś się stało. Do usg jeszcze dwa tygodnie 🤦🏻‍♀️ Boże jeszcze tak dluuuugo!
Myśli sto tysiące, zwariować można 😞😞😞 Proszę wyłączyć mi mózg..

Wkurzona jestem w ogóle sama na siebie, bo przyszła dziś babka spisywać liczbę ludności i musiałam się rozryczeć oczywiście bo zapytała o dzieci..
Babce głupio było, przepraszała..przecież nie jej wina skąd mogła wiedzieć, pytanie jak każde inne..pfffff brak słów...

Z Sezamkiem wszystko w porządku 💜💜💜
Nadrobił wzrostem i jest tylko jeden dzień do tyłu jeżeli chodzi o termin z OM 💜
CRL 3.31 cm 💜💜💜 kawał człowieczka 💜💜💜
W ogóle miałam łzy szczęścia podczas USG 💜💜💜
Maluch robił fikołki i machał rączkami i nóżkami 💜💜💜
Ginekolog w końcu założył mi kartę ciąży 💜💜💜
Mam termin porodu wyznaczony z OM na 20.08.2020, natomiast z USG 21.08.2020 💜💜💜
Jestem taka szczęśliwa 💜💜💜💜💜💜

e35c6945c07b0c03.jpg

Nobis moje gratulacje. Myślałam że z taką Morfologia nie ma nawet co podchodzić do inseminacji tylko od razu in vitro. Czasami człowiek się jeszcze zaskoczy 😉

My na razie suplementacja pełna para, jeśli mój mąż rzuci to palenie to będę w siódmym niebie. Na razie wziął się też za morsowanie. Świeża sprawa, był do tej pory 5 razy ale chyba mu się podoba bo chce sobie kupić specjalne buty do wody. Chciał mnie namówić ale ja kocham ciepło. Uwielbiam gorące kąpiele, a latem nie wejdę do wody jeśli nie ma słońca lub jest chociażby za chmurką. Mogę mu co najwyżej machać z brzegu jeziora 🤪 Oby w morsowaniu wytrzymał do wiosny. Może zyska dzięki temu lepsza odporność bo każda chorobę to on przynosi do domu. 🤭

Ja mam noworoczne postanowienie by ćwiczyć. I dziś był dzień treningowy. Przytyło mi się w ostatnim czasie i chce się tego pozbyć. Strach stawać na wagę! Dziś po treningu zjadłam 3 kawałki brownie. Ale upiekłam wczoraj i trochę szkoda by się zmarnowało. 🙄

Z mężem ostatnio miewam ciche dni. Ale to jego wina. Jego przyjaciel ma problemy w małżeństwie (żona mu odwala cyrki) i ma potrzebę ciągle zdawać relacje mojemu co ona mówi i co robi. No i min. 2x w tygodniu musi mu to powiedzieć na żywo. A mnie to już wkurza, bo chłop nie ma totalnie wyczucia i chciał by się widywać z moim w każdą sobotę. A mój chce go wspierać bo to jego przyjaciel i nie zawsze odmawia. Więc mamy konflikt. Przez zamknięte bary i zimę siedzieli u Nas w mieszkaniu. Oczywiście najlepiej by było gdybym ja na ten czas wyszła by mogli spokojnie pogadać. Skończyli w piwnicy. Bo ja sie z chaty nie dam wykurzyć. Koniec końców mój chce dobrze, tamten nie ma wyczucia a ja mam na typa uczulenie. Jak sobie pościelił tak ma.

We wtorek wracam do pracy po świątecznym lenistwie. Fajnie było odpoczywać w domu. Niestety wszystko co dobre szybko sie kończy 🤷🏻‍♀️


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2021, 18:04

27+3
U nas wszystko dobrze. Co post to inna historia, raz góry, raz doliny. Dziś jesteśmy góra!
Byłam na wizycie kontrolnej.
Szyjka trzyma ma około 2,3 cm. Także może ciut się wydłużyła ale doktor też mówił, że trzymamy się tych 2 cm i tak jest ok. Wszystko co ponad to nas cieszy. No wiadomo! Mi tego powtarzać nie musi.
Bilirubina może czasami się pokazywać ale to zostawimy do skontrolowania. Myślę, że gdzieś za tydzień pójdę powtórzyć badanie. Póki co nie przejmujemy się.
Cukrzyca jest taka na granicy. Różnie lekarze interpretują normy, jedni, że wynik powinien być do 153 po 2h, a inni że do 140. On mówi, że jest za tym 153 więc mam graniczny.
Najważniejsze to, że bedziemy to trzymać w ryzach bo cukrzyca w ciąży może się pogłębiać więc musimy trzymać rękę na pulsie.
Za kilka dni mam diabetologa, do tego mierze cukier glukometrem i spisuje wszystko jak należy. Odstawilam cukier, kupiłam ksylitol tak np do wypieku ciastek z niskim ig. Więc radzę sobie i się zawzięłam, że to ogarnę.
Kupiłam razowy makaron i akurat on mi wyrzucił cukier ponad normę po 1 i po 2h. Za to ziemniaki albo odgrzewany biały makaron mi służy. Pilnuje 5-6 posiłków dziennie. Także jem dużo. Co widzę bo też tyje... Waga ruszyła z kopyta ale jak patrzę w lustro to dobrze się czuje ze sobą, myślę że te kilogramy idą w brzuch bo nie zalałam się cała sadlem. Zobaczymy jak będzie dalej. To leżenie może mnie trochę dobić wagowo ale ciul z tym. Skoro już nie muszę zbierać na invitro to mogę zacząć na odsysanie tłuszczu 😂
Mała waży już około kilograma... Ach jak to brzmi... Kilogram córeczki 😍😍 jeszcze dwa razy pytałam doktora czy nic tam jej nie urosło między nogami ale na szczęście nie, wciąż śliczna cipeczka ❤️
W lutym nie będę się oszczędzać... Tzn nie będę szczędzić pieniędzy i ruszam na zakupy online.
Póki co o aktywności np gotowaniu czy spacerze mogę zapomnieć. Do lekarza mam 3 ulice na krzyż ale podjechałam autem. I tak samo zejście i wejście po schodach dało mi w kość. Brzuch zaczął ciągnąć, a plecy boleć jak w środku miesiączki, no okropnie... Ledwo wlazłam do domu spowrotem. No ale tylko się położyłam i po 20 min puściło.
Nie wiem czy to ciąża, tzn ze cos złego się dzieje... Możliwe, że mój organizm już tak osłabł, żeplecy odzwyczaiły się od dźwigania ciężaru mojego ciała i takie coś już mi dało w kość... No nic... Trzeba będzie się na nowo uczyć chodzić po tych miesiącach na kanapie. Ale przy dziecku to raczej się nie poleży 😂 nie mogę się doczekać!


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2021, 14:54

24 dc
Od 2 dni chodzę nabuzowana. Brzuch boli jak diabli. A @ jak nie było tak nie ma. Cycki zaczęły boleć 2-3 dni przed punkcja i do tej pory. Chyba to są hormony po stymulacji. Nigdy takiego PMS nie miałam. Mój że mnie nie wytrzymuje okropna się zrobiłam.
Temperatura w pochwie bardzo wysoka koło 38 . Chyba jajniki są jeszcze napuchnięte. Ale już sprawdzać nie chce bo potem mam niewielkie plamienie.
Gin mówił że po punkcji @ jest szybciej przeważnie w ciągu tygodnia.
A ja jestem 10 dpo. Jak do wtorku nie przyjdzie wtedy będę musiała brać luteinę na wywołanie.
Szlak by trafił, po raz pierwszy tak mi hormony buzują. Zwykle miałam lekkie bóle dzień przed okresem i koniec. A teraz ..... 😩😩😩
Na dokładkę tak mnie krosty wysypały jak nastolatkę, takiej twarzy to już dawno nie miałam aż wstyd z domu wychodzić 😵


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2020, 16:49

O rany, zaglądam do pamiętników na OF, czasami na forum BBF, a zupełnie zapomniałam pisać tutaj 🙈
No, może nie tyle zapomniałam, co po prostu łatwiej czytać niż pisać gdy tytule się dzieje, ale wrócę do systematyczności bo już żałuję że prawie 2 tyg. z życia Marysi mi uciekły.

Od 17 stycznia jesteśmy w domku♥️♥️♥️
13 stycznia Malutka cały dzień piła całe porcję z butelki a dzień później p. dr zapowiedziała wolność 😊 Tak szybko się to zadziało, że aż się przestraszyłam - no jak to? Już to domu? Yyyy...może jeszcze weekend spędzimy bezpiecznie w szpitalu... Głupia matka 🤦
Na szczęście w dniu wyjścia udało nam się przystawić do piersi za pomocą cdl, ale pani orzekła, że Malutka za malutka i nie ma siły ciągnąć, w c mamy próbować raz dziennie ale jej nie przemęczać. (O cycu będzie jeszcze później)
Wyszliśmy do domu z wagą 2330💪💪
Stan ogólny całkiem zdrowy bobasek tylko musimy przybierać na wadze 😊

Pierwszy tydzień za nami ♥️
Marysia jest cudowna, głównie śpi, budzi się, w raczej my ją budzimy na jedzonko. Grzeczna, urocza, proporcjonalna i tak słodko się uśmiecha. Jest perfekcyjna🙈

Szkoła życia w szpitalu pozwoliła nam przełamać lody i chyba nieźle sobie radzimy z opieką i pielęgnacją 😉 (rodzice moi wpadli na 2 dni i nawet mama uznała, że dobrze nam idzie. Chociaż chwilę żałowałam że byli tak krótko, bo jednak widziałam doświadczenie mamy jak przebierała bobasa. No cóż, jest jak jest, uczymy się siebie, jest dobrze 🙂
Po kilku dniach nawet zrobiliśmy samo kąpiel i Marysia to polubiła, chociaż rodzice jeszcze trochę nieporadni 🙈

Wizyta położnej pierwsza za nami, wszystko ok i wizyta u lekarza poz też - średnio jestem zadowolona, postraszyli nas żółtaczką, ale na szczęście wszystko ok. Mamy skierowanie do neurologa, ortopedy i poradni rehabilitacyjnej, ale wszystko na razie tylko kontrolnie. Muszę się za to zabrać i nad poumawiać - pewnie skończy się na prywatnej wizycie.

Pisałyście o sposobach na laktację - w skrócie - cdl w szpitalu powiedziała, że jestem perfekcyjnie przygotowana i znam teorie... No, tylko że okazuje się że to za mało.

Piję Femaltiker, odciągam co 3h nawet w nocy, czasami co 2-2,5h.
Stosuję system 77-55-33 a nawet power pumping. I dupa. Z 7-5-3 czyli po pół godziny mam ok 30ml z obu piersi łącznie, a przy pp, czyli po godzinie ok. 50 ml. 😢😢 Staje na rzęsach, system się ale ani mililitra więcej nie osiągam od kilku dni, a Marysia je teraz ok 70ml na jeden posiłek, więc jeszcze trochę że mm będzie w 6/8 posiłków 😢😢

Plan dnia przeplata się - co 3h przewijanie i karmienie (ok. 1h zamieszania), co 3h laktator (ok 1h), w międzyczasie coś jem, pomiędzy tym na sen w nocy zostaje ok 1-1,5h i to nie zawsze, bo np Malutka ma czas czuwania, albo budzi się na wcześniejsze karmienie.
Jesteśmy zmęczeni, ale jeszcze trzyma nad adrenalina i jakos dajemy radę - ciekawe ile. Aha, mąż czasami też karmi i przewija, ale głównie gotuje, sprząta, pierze, prasuje, no dosłownie robi wszystko czego ja nie robię no i czuwa nad Malutką gdy ją padam snem twardym o różnych porach. Przeraża nas tylko, że już ŻADEN budzik nas nie budzi 🙈 dobrze że ja się budzie intuicyjnie, bo męża to chyba alarm nuklearny już nawet nie budzi.

Resztę napisze później, bo kończę ściąganie pokarmu. Oczywiście 50 ml po godzinie 😢😢😢😢





Ingwer Mam swoją historię. 25 stycznia 2020, 19:54

28dc, wczoraj i przedwczoraj miałam dziwne bóle brzucha takie jakby na okres ale trochę inne, do tego doszły bóle krzyża, nie kojarzę żebym miała coś takiego kiedyś. Dziś za to nie boli mnie nic, wykres temperaturowy mierny, test ciążowy negatywny, czekam więc ma okres by ruszyć z nową nadzieją.

O rany, zaglądam do pamiętników na OF, czasami na forum BBF, a zupełnie zapomniałam pisać tutaj 🙈
No, może nie tyle zapomniałam, co po prostu łatwiej czytać niż pisać gdy tyle się dzieje, ale wrócę do systematyczności bo już żałuję że prawie 2 tyg. z życia Marysi mi uciekły.

Od 17 stycznia jesteśmy w domku♥️♥️♥️
13 stycznia Malutka cały dzień piła całe porcję z butelki a dzień później p. dr zapowiedziała wolność 😊 Tak szybko się to zadziało, że aż się przestraszyłam - no jak to? Już to domu? Yyyy...może jeszcze weekend spędzimy bezpiecznie w szpitalu... Głupia matka 🤦 na szczęście nikt nie podchwycił weekendu i e pt wieczorem pożegnaliśmy wszystkie położne i ciocie. Aż dziwnie było rozstać się ze szpitalem po 2 miesiącach. I pewnie dziwnie to zabrzmi, ale za jakieś 2 lata chętnie bym wróciła na patologię ciąży 🤦😜
Na szczęście w dniu wyjścia udało nam się przystawić pierwszy raz do piersi za pomocą cdl, ale pani orzekła, że Malutka za malutka i nie ma siły ciągnąć, więc mamy próbować raz dziennie aby jej nie przemęczać. (O cycu będzie jeszcze później a raczej jego braku).
Wyszliśmy do domu z wagą 2330💪💪
Stan ogólny - całkiem zdrowy bobasek tylko musimy przybierać na wadze 😊 Przybieramy obecnie ok. 36g na dobę ☺️

Pierwszy tydzień za nami ♥️
Marysia jest cudowna, głównie śpi, budzi się, a raczej my ją budzimy na jedzonko. Grzeczna, urocza, proporcjonalna i tak słodko się uśmiecha. Jest perfekcyjna😍

Szkoła życia w szpitalu pozwoliła nam przełamać lody i chyba nieźle sobie radzimy z opieką i pielęgnacją 😉 (rodzice moi wpadli na 2 dni i nawet mama uznała, że dobrze nam idzie. Chociaż chwilę żałowałam że byli tak krótko, bo jednak widziałam doświadczenie mamy jak przebierała bobasa). No cóż, jest jak jest, uczymy się siebie, jest dobrze 🙂
Po kilku dniach nawet zrobiliśmy pierwszą kąpiel i Marysia to polubiła, chociaż rodzice jeszcze trochę nieporadni 🙈

Wizyta położnej za nami, wszystko ok i wizyta u lekarza poz też - średnio jestem zadowolona, postraszyli nas żółtaczką, ale na szczęście wszystko ok. Mamy skierowanie do neurologa, ortopedy i poradni rehabilitacyjnej, ale wszystko na razie tylko kontrolnie. Muszę się za to zabrać i nas poumawiać - pewnie skończy się na prywatnej wizycie.

Pisałyście o sposobach na laktację - w skrócie - cdl w szpitalu powiedziała, że jestem perfekcyjnie przygotowana i znam teorie... No, tylko że okazuje się że to za mało.
Piję Femaltiker, odciągam co 3h nawet w nocy, czasami co 2-2,5h.
Stosuję system 77-55-33 a nawet power pumping. I dupa. Z 7-5-3 czyli po pół godziny mam ok 30ml z obu piersi łącznie, a przy pp, czyli po godzinie ok. 50 ml. 😢😢 Staje na rzęsach, staram się ale ani mililitra więcej nie osiągam od kilku dni, a Marysia je teraz ok 70ml na jeden posiłek, więc jeszcze trochę a mm będzie w 6/8 posiłków 😢😢

Plan dnia przeplata się - co 3h przewijanie i karmienie (ok. 1h zamieszania), co 3h laktator (ok 1h), w międzyczasie coś jem, pomiędzy tym na sen w nocy zostaje ok 1-1,5h i to nie zawsze, bo np Malutka ma czas czuwania, albo budzi się na wcześniejsze karmienie.
Jesteśmy zmęczeni, ale jeszcze trzyma nad adrenalina i jakos dajemy radę - ciekawe ile. Aha, mąż czasami też karmi i przewija, ale głównie gotuje, sprząta, pierze, prasuje, no dosłownie robi wszystko czego ja nie robię no i czuwa nad Malutką gdy ją padam snem twardym o różnych porach. Przeraża nas tylko, że już ŻADEN budzik nas nie budzi 🙈 dobrze że ja się budzie intuicyjnie, bo męża to chyba alarm nuklearny już nawet nie budzi.

Resztę napisze później, bo kończę ściąganie pokarmu. Oczywiście 50 ml po godzinie 😢😢😢😢






Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2020, 21:15

Anuśla Musisz dać życiu szansę 26 stycznia 2020, 09:23

Dziewczyny, pieknie dziękuję za wszystkie pozytywne słowa, ale u mnie już chyba pozamiatane. Nad ranem mialam jakis sen erotyczny. Bardzo rzadko mam takie sny, prawie wcale. I obudziłam sie z niego z bolem macicy. Wzielam 2 nospy, magnez i scopolan i polozylam sie. Bol sie nasilil, bolaly mnie jajniki tak jak na okres. Po 5 min przeszlo. Powtórzyło sie to co mialam raz 7 dni po IUI, tyle ze wtedy bol byl o wiele gorszy.
Moglam wziąć jednak atosiban. Wydaje mi się ze moja macica wypycha z siebie wszystko czego nie zna. Jestem zalamana, chce mi sie wyć

Dziewczyny, pomocy
Chodzi o zastrzyk ovitrelle. Zawsze myślałam że trzeba usunąć powietrze ze strzykawki. Jednak czytając ulotkę nie znalazłam takiej informacji. Poczytałam trochę, obejrzałam filmiki na yt i na niektórych wyraźnie mówią i piszą, żeby tego powietrza nie usuwać.
Któraś z was robiła? A jeśli tak, to co z tym powietrzem, usuwalyscie czy nie?

Edit: dziewczyny, dziękuję za odpowiedzi. Konsultowałam z lekarzem i jest tak jak mówi Niki, przy podaniu ampułkostrzykawki nie usuwa się powietrza, to już jest przygotowany zestaw gotowy do wstrzyknięcia w brzuch :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 stycznia 2020, 08:01

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 6 stycznia 2021, 08:23

W nowym roku życzę sobie i wszystkim zdrowia.

Muszę się tak trochę pożalić, trochę nie 😁
W piątek miałam krótką i niezbyt przyjemną rozmowę z mężem. Kiedy ku powiedziałam, że doktor zalecił m zbadać naienie to mnie zapytał: a stać nas w ogóle na drugie dziecko?
Trochę bardzo mnie zaskoczył, bo rozmawialiśmy o drugim dziecku i powiedział że jest gotowy i że będziemy się starać. Myślę że dwie kwestie sprawiły, że tak zareagował. Wiadomo jaki jest facet, jak trzeba mu zasugerować, że musi się zbadać to to narusza jego męskość, bo przecież jest zdrowy! To raz. A dwa, to chodzi o mojego doktorka. Facet faktycznie bierze dużo pieniędzy ale jest najlepszym i najprzyjemniejszym dla kobiety lekarzem. Dobrego młody i naprawdę przystojny 😄 tak więc po informacji, że w piątek wydałam 150 na lekarza, w aptece 113 na zastrzyk i do tego w poniedziałek idę jeszcze raz na monitoring, to mój mąż się trochę zdziwił.
JEDNAK DZISIAJ RANO
Po porannym numerku uśmiechnął się i mówi: leccie moje bojowniki! Haha 😅 do tego po cbwhili mówi: dawaj drugi raz się zapładniamy 😅
Koniec końców starania trwają, mąż powiedział że się przebada, owulacja zbliża się wielkimi krokami. Dzisiaj czas na zastrzyk, trzymajcie kciuki żebym nie zemdlała
Miłej niedzieli, kochane staraczki 🥰


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 stycznia 2020, 10:23

Poziomka6 Wieczne czekanie 26 stycznia 2020, 12:05

Byłam w piątek na wizycie. Niestety okazało się, że zgubili moje wyniki badań, które im ostatnio zostawiłam, więc lekarz miała problem z oceną sytuacji. Do tego coś tam w środku urosło: torbiel lub endometrioza. Na razie mam czekać na okres. Potem tabletki antykoncepcyjne. Po 14 dniach mam iść na wizytę, aby spr. Czy to endometrioza ( torbiel powinna zniknąć przy braniu tabletek). Jeśli wszystko będzie ok. To zaczynamy pod koniec lutego. Czyli znowu beznadziejne czekanie

No wszędzie u każdego rodzą się dzieci ☹️ na fejsie zatrzęsienie noworodkowe trwa w najlepsze ☹️☹️☹️ a ja załamana, nadal nic nie postanowiliśmy. Mąż nie zaczyna tematu, ja się boję go zacząć ☹️ wiem że stanie w martwym punkcie jest najgorsze.... Ale ja nie wiem jak zacząć, ja nawet nie wiem czego ja już w tej chwili chce ☹️ wiem że chce być mama, ale nie wiem czy dam radę (czy my damy radę) podjąć decyzję o skorzystaniu z dawcy ☹️☹️☹️☹️

dagmara Mój wyścig z czasem. 26 stycznia 2020, 14:09

Postanowiłam założyć pamiętnik jako swego rodzaju psychoterapię. W zeszłym roku byłam w ciąży. Niestety poroniłam. Od początku tej ciąży miałam mdłości. Nawet w dniu pamiętnej wizyty u lekarza, który powiedział: "Nie mam dla Pani dobrych wieści. Serduszko przestało bić...". Tego się nie spodziewałam. Przecież ciągle mnie mdli, więc jak to? To już koniec?? Tak po prostu?? O reszcie, która wydarzyła się potem, wolałabym zapomnieć.
To wydarzyło się 3 miesiące temu. Lekarz powiedział, że powinniśmy zaczekać z kolejnymi próbami 3, a najlepiej 4 miesiące. Ale ja przecież nie mam już czasu na czekanie. Mam 40 lat!
Po dwóch okresach znów podjęliśmy próbę. Jednak próba szybko się skończyła, bo zaczęłam mieć bóle macicy. Nigdy nie miałam bóli owulacyjnych. Po poronieniu zrobił mi się mały mięśniak w macicy. Może to to bolało?
Póki co jest 21dc. Czekam ok 10 dni na @ i znów podejmiemy walkę.

W końcu II kreski na teście owulacyjnym! :) Testuję od tygodnia, a dzisiaj już 17 dc. Już myślałam, że HSG przestawiło mi owulację. Poza tym śluz płodny powoli zanika i to trochę mnie niepokoiło, że cały czas jedna kreska wychodziła. Martwi mnie faza lutealna. Przed właściwą miesiączką zazwyczaj plamię przez 2-3 dni, a to wychodzi mniej więcej od 8-10 dnia po owulacji. II faza też nie jest rewelacyjna, bo ok 10-11 dni. Najdłuższa trwała 14 dni i wtedy faktycznie widać było duży skok temperatury. A zazwyczaj w czasie II fazy temperaturę ok 37 mam przez maks 2-3 dni, a poza tym są raczej niskie, chociaż wciąż nad kreską. Poruszę ten temat na nadchodzącej wizycie. Myślę też nad monitoringiem owulacji w przyszłym cyklu.

24dc
8dpt
1 dzień do testowania
Już jutro okaże się czy się udało czy nie. Jeżeli nie to jeszcze tylko dzisiaj mogę się łudzić ze jestem w ciąży. Głaskać się po brzuchu i mówić „zostań z nami”. Jeżeli jutro wyjdzie negatyw to tracę złudzenia i zostawiam wszystkie leki. Czekam na @ i podchodzę w następnym cyklu.
Nie mam żadnych objawów. Jeszcze wczoraj trochę miałam skurcze ale dzisiaj już nic, ani odrobine. Nie wiem czy to źle czy dobrze. Martwię się ze źle bo jednak dziewczyny przy udanych transferach jednak czuły bóle okresowe. Ale nie chce tez odbierać sobie nadziei, trzymam kciuki za naszego Zarodeczka. Od tej huśtawki emocji i ciągłego myślenia aż kręci mi się w głowie.
Dzisiaj była u mnie kuzynka ze swoją dwumiesięczną córeczką. Przedwczoraj moja młodsza siostra z kolei zabiła mnie informacją ze odstawiła tabletki i zaczyna się starać ze swoim chłopakiem. Koniecznie chciała ze mna dyskutować na ten temat, a jak tak bardzo bardzo nie chce teraz poruszać tego tematu. Staram się trzymać dzielnie i zachowywać normalnie ale to wszystko przychodzi w momencie w którym jestem wrażliwa, bezbronna, i sprawi ze porażkę będę przezywać dużo dotkliwiej niż gdyby mi wszyscy dali spokój. Z drugiej strony nie chce nikomu mówić o tym co teraz przeżywam bo wiem ze tym bardziej nie miałabym teraz spokoju, musiałabym się tłumaczyć ze swoich decyzji albo co gorsza dzielić się negatywnym wynikiem i następnie słuchać analiz dlaczego nie wyszło. O nie, to już wole zacisnąć zęby.
Mam taki plan żeby jutro pojechać na betę przed pracą. A potem w pracy nie sprawdzać wyniku - dopiero jak wrócę do domu. Bo jak się rozsypie totalnie to żeby to nie było w pracy. Wtedy się nie opanuję. Dopiero w domu, z dala od wszystkiego sprawdzę i jakbym bardzo dostała spazmów to napisze szefowej ze potrzebuje pilnie wolne na wtorek. Będę miała wieczór i cały następny dzień żeby dojść do siebie. Powinno wystarczyć. Plan jest to najważniejsze. Teraz żeby się jeszcze tylko opanować bo stres sięga zenitu.

aster Plan B. 27 stycznia 2020, 09:11

26 dc
36,6... moje ciało juz wie, że nie jest w ciąży. A więc @ najpewniej jutro. Sen pozostał tylko snem, jak się ma taki wykres, to nie trzeba robić testów.
Za tydzień nowa klinika, zaczynamy diagnostykę od początku, bo większość badań się już przedawniła. Czy dowiemy się czegoś nowego? Czy znów będzie zalecenie, by łykać suplementy, zdrowo odżywiać i starać się dalej? Ale czy można się bardziej starać??Tracę siły na to wszystko... Najbliższych parę dni zamierzam spędzić z moją mikro żałobą i nie odzywać się do nikogo, więcej, niż to konieczne.

22 +1

Leci mi ten czas teraz jak głupi! Aplikacja pokazuje 125 dni do porodu. To dużo i niedużo, sama nie wiem. Chcialabym się cieszyć tym stanem wiecznie! Mała wariuje w brzuchu aż miło. Uwielbiam te kopniaczki, które z każdym dniem nabierają mocy :) jak już kopnie to mąż nawet widzi jak skóra na brzuchu się unosi, a brzuch podskakuje. Zośka na niego zupełnie inaczej reaguje, jak tylko zacznie coś gadać to ona się uspokaja. Czasem mi się śmiać chce, bo on jest naprawdę szalony. Opowiada do brzucha historie o wypalaniu dpf i o tym jak mojej siostrze naprawiał samochód :p mówi że jej wszystko pokaże, jak wymienić filtry itd., że da sobie radę ze wszystkim sama. Śmiać mi się chce, ale to jest takie wzruszające, że nawet i łzy mi do oczu napływają. Uwielbiam jak tak do niej gada😍

Zaczęliśmy szkole rodzenia, po pierwszych zajęciach pozytywne wrażenia - młoda miła położna, ciekawie opowiada i jest nas tylko dwie pary, więc jest tylko nas :) mężowi napewno to się bardzo przyda.

Aktualizacja brzucha z wczoraj! I kilka ostatnich uszytkow😍 brzuch mam wrażenie, że mi zamiast rosnąć to zmalał :D

4f7d3f3213a2.jpg be319392439e.jpg b16f50345ee3.jpg 19951b86a1bb.jpg

Iza_Malarka Zaczynamy! 26 stycznia 2020, 17:35

Nie tym razem :)
Ale nie mam czasu by o tym rozmyślać - przede mną sesja a potem wyjazd do Lizbony ❤️❤️, a potem pisanie pracy magisterskiej 😱. Mam co robić, planować, zająć myśli :D w tym miesiącu postanowiłam tez wrócić do moich aktywności fizycznych - musiałam je przerwać gdy w listopadzie zaczęła wychodzić mi ósemka, potem na jej wyrwanie i gojenie. Ale czas zrzucić mały zapas zimowego tłuszczu 🙈 nie ma go jakoś dużo, ale zawsze mogłoby być lepiej.

Wiem, ze narazie nie staramy się wcale tak długo - tak naprawdę to nic w porównaniu do innych osób, których pamiętniki czytam. Ale ja jestem z tych osób, które jeśli coś chcą, coś sobie postanowią to maja to zaraz. I mimo ze zaczynam trzeci cykl starań, to gdzieś tam myśle sobie jak to możliwe? Jak to możliwe, że ja osoba której wszystko zawsze wychodzi, podejmuje trzecia próbę? Przecież poprzednie dwa cykle były idealnie obstawione, ale nie wymuszone serduszkowanie. Sama nie wiem, czasem gdy zostaje sama ze swoimi myślami - nachodzą mnie czarne scenariusze i duże obawy.
W marcu mam zeznawać na rozprawie o podział majątku rodziców - gdy sobie o tym pomyśle, to robi mi się słabo, i myśli ciążowe bolą jeszcze bardziej. W takich momentach jest mi najgorzej się z tym wszystkim uporać...
Dodatkowo teraz składając życzenia babci na jej dzień, usłyszałam że ona do szczęścia potrzebuje już tylko prawnuka - nie podobają mi się takie komentarze, myśle ze napewno chciała dobrze, ale mimo wszystko nie wydaje mi się to na miejscu. Nie jest to pierwszy raz gdy tak mówi, wspomina o tym czasem przy okazji składania życzeń przeze mnie i Męża.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)