Kasia q **Nic a zdrowi ** 21 kwietnia 2021, 06:41

Dziś sobie jadę do teściowej. 😒
Dziś jak sobie włam to brzuch na le zabolał jak na miesiączkę 🙈 czyży przyjdzie wcześniej 🤷🙉

Mam wyniki, podwyższone ryzyko zespołu Downa, a dokładnie ryzyko "pośrednie" czyli 1 do 192. Ryzyko podniesione przez niskie białko Pappa (wolne Bhcg podobno dobre, ale na wydruku nie ma podanych żadnych norm ani przedziałów, więc to tylko słowa lekarza), mój wiek 36 lat i metodę zapłodnienia (o dziwo inseminacja podnosi ryzyko dużo bardziej niż IVF - dlaczego??)



wolne Bhcg 38,27 IU/I co odpowiada 1,159 MoM

PAPP-A 1,432 IU/I co odpowiada 0,388 MoM


Czy ktoś to potrafi rozszyfrować/zinterpretować? 😒




Zrobiłam rozszerzony pakiet NIFTY - wyniki za 6-10 dni.

P. na razie nic nie wie, wystarczy że ja umieram ze strachu. Powiem mu jak przyjdzie NIFTY i będzie wiadomo - wóz albo przewóz 😕




PS
Dziewczyny dzięki za pocieszające słowa! Emdar, posłałam ci zaproszenie bo chciałam podpytać o twoje badania a nie widzę wykresu ani pamiętnika 😚


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2020, 22:14


Ależ mam miły ostatni dzień I trymestru 🤦‍♀😒

No i nastał nowy 2021 rok...
Po decyzji o skorzystaniu z dawcy bardzo nie mogłam się go doczekać...
Dzis 1 dc.... I wiem, że powinniśmy już myśleć o zapisie do kliniki... Ale... No właśnie znowu to ale...... Mąż nie zaczął tego tematu od wtedy.. Od "podjęcia" tej trudnej decyzji... A ja??? Ja znowu mam w głowie milion myśli na ten temat 😐😐😐🤦‍♀️
Milion za i milion przeciw....
Wiem, że jedyna opcja dla nas jest dawca (mąż nie chce adopcji) ale ja kurcze znowu mam wątpliwości czy to będzie dobra decyzja, czy ta decyzja nie skomplikujemy sobie życia, czy mąż nie będzie patrzył na dziecko jak na obce.... Kur** a mieliśmy już sytuację wyjaśniona...

Dżasta113 Czekając na motyle 24 stycznia 2020, 07:39

14 dpo...

I na tym dniu chyba się skończy. Czuje ze dzisiaj pojawi się @, rano miałam uderzenia gorąca a prawie zawsze tak mam dzień przed albo w dniu okresu. I wydaje mi się ze na papierze widzę mały różowy ślad :(
Ta temp tez mnie dobija bo sama nie wiem co mam wpisywać. Budzę się o 5 (jak nigdy) do łazienki i wtedy temp mam niższa. Później śpię jeszcze i jak wstaje o swoim stałym czasie to jest wyższa. Wychodziłoby ze ani jedna ani druga nie jest miarodajna. Sama już nie wiem która powinna być wpisana.

Niby jestem kobietą a sama siebie nie rozumiem...

EDIT 13:30
Dostałam plamienia koło 10 wiec w sumie jutro powinno się rozkręcić. Oby, bo ostatnie moje miesiączki to więcej plamień niż normalnej krwi. A temp w końcu poprawiłam na wykresie jako „zignoruj”.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 stycznia 2020, 13:33

Niepogodzona To był bardzo Trudny czas 24 stycznia 2020, 08:50

Moni78 dziękuję Ci za ten komentarz.
Ale muszę jedną kwestię wyjaśnić.
ten pamiętnik to miejsce, gdzie przelewam myśli zazwyczaj wyrwane prosto z mojej głowy. nie opisuję wszystkiego z najdrobniejszymi szczegółami. pewnie dlatego można mnie odczytać jako myślącą tylko o sobie i swoim problemie egoistkę- ale tak nie jest. zdaję sobie sprawę, że krzywdzę męża, dlatego czasem przychodzi myśl o zwróceniu mu wolności.
nie jest też tak, że on wszystko robi - ja sprzątam, piorę i gotuję. dbam o niego jak umiem najlepiej.
znam go bardzo bardzo długo i pomogłam mu stać się takim jakim jest - pewnym siebie, przedsiębiorczym facetem.
widzę, że o mnie walczy, że chce mi pomóc, ale nie chcę żeby tonął razem ze mną.
serio tak częato piszę o pieniądzach? słabe masz rację. nie mam żalu, że to wszystko tyle kosztuje, mam żal że pomimo dobrej pracy i niezłych zarobków mnie na to nie stać. że nie ma dla mnie refundacji choćby na część świadczeń. pieniądze nigdy nie były dla mnie ważne. ale teraz są narzędziem do spełnienia marzeń - dlatego ich brak tak boli.
dziękuję jeszcze raz za to co napisałaś o moim mężu. nie chcę go stracić. to miłość mojego życia.
i napiszę to, nie on sam, ale razem zbudowaliśmy piękną chatkę w lesie - zupełnie sami- zawsze jak piszę, że mnie wywiózł do lasu, to właśnie tam. to jedyne miejsce na Ziemi gdzie odczuwam spokój.

dziękuję Wam wszystkim za słowa wsparcia. znikam na jakiś czas. pewnie pojawię się po powrocie do starań.
ściskam,
Lena.


13t+0d

Pierwszy dzień II trymestru.

Dziewczyny dzięki za wielkie wsparcie! Po waszych komentarzach, historiach i poczytaniu "internetów" jestem już dużo spokojniejsza.

Utwierdziłam się w przekonaniu, że ta zasrana PAPP-A służy głównie do ponoszenia kortyzolu u ciężarnych 🙄Nawet jeśli moje dziecko okaże się chore, to chcę wykonać badanie, po którym usłyszę "pani dziecko jest chore". Oczywiście o wiele bardziej chcę usłyszeć "pani dziecko jest zdrowe". Ale już najmniej chcę usłyszeć "pani dziecko ze sporym prawdopodobieństwem może być chore ale może być też zdrowe, a nawet jeśli będzie się wydawało zdrowe to i tak może okazać się chore" bo mniej więcej tak wygląda "wynik testu PAPP-A". Także drugi raz tego gówna nie zrobię 🙄 No way.

Co do jego skuteczności - szacuje się, że ok. 30% wyników jest fałszywie pozytywnych, kolejne 10% to wyniki fałszywie negatywne, wyniki "prawdziwe" to ok 60% - sorry mamo ginekolog (Niki dzięki za link) ale to nie jest 1 na 10 kobiet. Czułość 90%, o której mówią lekarze odnosi się tylko do wyników fałszywie negatywnych czyli przypadków, w których dziecko jest chore a test tego nie wyłapie. Wyniki fałszywie pozytywne są przemilczane. A 60% skuteczności to mniej więcej tyle, ile przy rzucie monetą.

Obliczanie ryzyka na podstawie wysokości białka Pappa, wieku i rodzaju zapłodnienia? Nawet przy dobrym USG?

Jeżeli przebywała pani ostatnio na dworze przy zimnej i wilgotnej pogodzie a dodatkowo stwierdzimy u pani obniżony poziom witaminy C w organizmie to pomimo braku objawów może mieć pani grypę... No tak to wygląda... 🙄

Paulcia i Emdar - też mam poniesione ryzyko hipotrofii i to sporo bo 1 do 78, ALE to ryzyko podniosło się tak drastycznie jak wpisali inseminację jako metodę zapłodnienia (wcześniej omyłkowo było IVF i wtedy ryzyko było jakoś 1 do 150). Jak na razie maluch jest o tydzień większy niż to wynika z OM, przepływy są prawidłowe - zupełnie się tym nie martwię jakoś (może niesłusznie). Lekarz powiedział, że w razie czego będę brała aspirynę i coś tam jeszcze i można to kontrolować. Zobaczymy co będzie.

Dokopałam się do info, że najlepiej jak wyniki w MoMach są w okolicy 1, ale norma przewiduje, że pappa powinna być powyżej 0,5 a wolne bhcg poniżej 2,5.

No i "wniosek końcowy": 1 do 192 to wciąż tylko trochę ponad 0,5 % ryzyka.

Ryzyko "podstawowe" niepowodzenia przy inseminacji wynosiło 90%, "skorygowane" dla mojego wieku, historii choroby itd - ok. 97 % 😜

Udało się.

Ryzyko poronienia w pierwszych tygodniach ok. 30%, skorygowane pewnie i 40%

Udało się.

😎

Także co będzie, to będzie.

Ale niech już przyjdzie to Nifty. I niech będzie dobre 😒

zakochanaaw A może to pomoże? 25 stycznia 2020, 09:14

Leki ostatecznie wzięłam, stwierdziłam, że jak ma być to będzie a pewnie nie będzie więc po co się męczyć... Z gardłem już coraz lepiej, już tak nie boli :)
***
Dziś mam 23dc 5dpo i od wczoraj zauważyłam u siebie mleczno rozciągliwy śluz, pierwszy raz w życiu taki mam. Zdarzały się suszę, mega kremowo też było ale tak mam pierwszy raz 🤷‍♀️
Do tego mam mega ból lędźwi i wczoraj jajniki trochę bolały a szczególnie też z którego była owualcja.
Lędźwie pewnie bolą przez to, że ciągle prawie leżę 😅
***
Wczoraj pół dnia przepłakałam a drugie pół przespałam... Przyjaciółka napisała, że urodziła, wysłała zdjęcia maluszka 😭 to dopiero 29tc 😭 maluch waży 1,4kg... Tak się boję o niego mam nadzieję, że płuca mu się szybko rozwiną, ładnie przybierze na wadze i bez innych komplikacji szybko wróci do domku 😭😭

aster Plan B. 24 stycznia 2020, 08:27

Mój mózg robi sobie ze mnie jaja 😒

Wczoraj napisałam, że jeśli zobaczę pozytywny test ciążowy, to nie uwierzę. No więc dziś zobaczyłam... Dwie wyraźne, grube, czerwone krechy. No i faktycznie, niedowierzalam. Rozważałam, czy kupić jeszcze ze 2 testy dla pewności, czy od razu jechać na betę. I potem poczułam w środku taką iskierkę nadziei która zapaliła rosnącą radość, nieopisane szczęście... chciało mi się płakać. Pomyślałam sobie, że to chyba sen....... I wtedy się obudziłam!! 😂 To było okropne, nie życzę nikomu takiego rozczarowania... chciałam spowrotem zasnąć i być w tej ciąży, ale budzik był bezlitosny.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 stycznia 2020, 08:38

20dc

PMS - mam takiego nerwa na męża, że powstrzymuje się by go nie opierdol**. Mam dość przypominania mu codziennie o tych pieprzonych tabletkach 💊. Zero własnej inicjatywy. Nigdy o nich nie pamięta a mnie to już delikatnie mówiąc "wyprowadza z równowagi".

Za miesiąc ma 30 urodziny 🎂. Na ten moment mam go tak serdecznie dość że najchętniej bym poszła do jego pokoju (śpimy osobno) i mu powiedziała że imprezę dla znajomych i rodziców ma sobie sam zorganizować bo ja palcem nie ruszę. Wiem że to by mi dało tylko chwilowa ulgę. Obawiam się jednak że rano i tak mnie zdenerwuje.
W takie dni jak ten nie mam ochoty nawet na niego patrzeć. A o co poszło? O 18 mieliśmy gości. A że mąż był śpiący to po pracy poszedł spać. Obudziłam go 5 minut przed ich przyjściem, bo facet to twarz przejmuje i jest gotowy. No i się zaczęła awantura, bo schowalam mu spodnie dresowe i on nie ma co na dupe ubrać. I wielka awantura, bo gdzie są jego spodnie?! Chwilę ich poszukałam ale on do mnie z awantura że ja mu je schowalam. No co za typ... Po cholere mi jego spodnie i w jakim celu miałabym je chować. Nie wiem czy to debilizm wrodzony, czy po prostu dopiero co wstał i był "marudny". W każdy razie skwitowalam że jest popierdolo**. No i się OBRAZIŁ. Jak goście już sobie poszli to kazał mi przeprosić. Nie ważne że skakał do mnie i wciskal mi kit że zabrałam mu spodnie. Ważne że ja go OBRAZILAM. Oczywiście tego nie zrobiłam więc stwierdził że idzie spać do drugiego pokoju.
I teraz mam 50% szans że "nasze" dziecko odziedziczy gen debilizmu po ojcu.
Odnośnie tego cyklu to raczej jest BEZOWULACYJNY, po dwóch dniach od skoku temperatura spadła tak nisko, że rano mierzylam temperaturę 2 razy, uznałam że termometr mnie oszukał. Nie czuję smutku - oczywiście na to jeszcze przyjdzie pora. Na razie króluje pms i ogólne wkur******.

PS. Sprzątając salon przed przyjściem gości zebrałam wszystkie ciuchy i wrzuciłam do kosza na pranie. Były tam jego felerne spodnie dresowe.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2020, 10:03

Jestem świeżo po wizycie, piszę tutaj bo się chcyba rozpłaczę. Podwójna dawka lametty spowodować spowodowała tylko jeden pęcherzyk 16mm. Endometrium cienkie jak cholera bo 6mm. Dostałam ovitrelle do wstrzyknięcia w niedzielę. W poniedziałek rano kolejna kontrola. Idę do apteki, nawet nie sprawdzam ile ten zastrzyk kosztuje... Nie chce mi się też liczyć wydatków na lekarza..

Patt1002 Czekamy na Aniołka 24 stycznia 2020, 16:15

Jestesmy po pierwszym szkoleniu rozpoznawczym ;) bylo bardzo fajnie. Od następnych zajęć zaczynają się poważne tematy.... ;)

Anuśla Musisz dać życiu szansę 24 stycznia 2020, 17:58

Dziewczęta dziękuję za troskę, jesteście kochane. To czekanie mnie dzis dobijalo, w koncu na obiad poszlam w przerwie, z kolezanka. I dzwoni embriolog! Nawet jak kolezanka widziala ze wyswietlo sie: Embriolog to majac juz 2 dzieci z pierwszych cykli nie wie za Chiny co to znaczy.
- Dzień dobry, klinika Artvimed, chcialam Pania zaprosic na jutro na transfer.
- Ufff....
To było troche jak zaproszenie na pokaz poscieli albo garnkow hehe. Ale w pozytywnym sensie, przemila kobieta. Mamy 3 ladne morulki, 2 zarodki sa slabe, nierowne i nie rokuja. Tak wiec mamy trzy zarodeczki!
Nawet nie zdawalam sobie sprawy z moich emocji, dopiero jak wrocilam do kolezanki to nie bylam w stanie pokroić nozem miesa ani trafic widelcem do buzi. Kolezanka chyba to widziala, ale przemilczala.
Jak ja usne? Jak wyczekam do bety? Jutro bede miala w sobie część Nas i juz to jest dla mnie niesamowite. Prosze o kciuki i modlitwe, za Was również modlę się codziennie!

10tc+1
Jakieś mnie zwątpienie dopadło :/
Nie męczą mnie już mdłości, nie mam wilczego głodu czuje się całkiem normalnie i już szukam...
Z jednej strony sobie myśle że przecież całkiem to jest normalne, że już ten „gorszy” czas mam za sobą że to już nie taki „początek” i że w pierwszej ciąży przecież nic mi nie dolegało..a z drugiej już mam myśli że może coś się stało. Do usg jeszcze dwa tygodnie 🤦🏻‍♀️ Boże jeszcze tak dluuuugo!
Myśli sto tysiące, zwariować można 😞😞😞 Proszę wyłączyć mi mózg..

Wkurzona jestem w ogóle sama na siebie, bo przyszła dziś babka spisywać liczbę ludności i musiałam się rozryczeć oczywiście bo zapytała o dzieci..
Babce głupio było, przepraszała..przecież nie jej wina skąd mogła wiedzieć, pytanie jak każde inne..pfffff brak słów...

Z Sezamkiem wszystko w porządku 💜💜💜
Nadrobił wzrostem i jest tylko jeden dzień do tyłu jeżeli chodzi o termin z OM 💜
CRL 3.31 cm 💜💜💜 kawał człowieczka 💜💜💜
W ogóle miałam łzy szczęścia podczas USG 💜💜💜
Maluch robił fikołki i machał rączkami i nóżkami 💜💜💜
Ginekolog w końcu założył mi kartę ciąży 💜💜💜
Mam termin porodu wyznaczony z OM na 20.08.2020, natomiast z USG 21.08.2020 💜💜💜
Jestem taka szczęśliwa 💜💜💜💜💜💜

e35c6945c07b0c03.jpg

Nobis moje gratulacje. Myślałam że z taką Morfologia nie ma nawet co podchodzić do inseminacji tylko od razu in vitro. Czasami człowiek się jeszcze zaskoczy 😉

My na razie suplementacja pełna para, jeśli mój mąż rzuci to palenie to będę w siódmym niebie. Na razie wziął się też za morsowanie. Świeża sprawa, był do tej pory 5 razy ale chyba mu się podoba bo chce sobie kupić specjalne buty do wody. Chciał mnie namówić ale ja kocham ciepło. Uwielbiam gorące kąpiele, a latem nie wejdę do wody jeśli nie ma słońca lub jest chociażby za chmurką. Mogę mu co najwyżej machać z brzegu jeziora 🤪 Oby w morsowaniu wytrzymał do wiosny. Może zyska dzięki temu lepsza odporność bo każda chorobę to on przynosi do domu. 🤭

Ja mam noworoczne postanowienie by ćwiczyć. I dziś był dzień treningowy. Przytyło mi się w ostatnim czasie i chce się tego pozbyć. Strach stawać na wagę! Dziś po treningu zjadłam 3 kawałki brownie. Ale upiekłam wczoraj i trochę szkoda by się zmarnowało. 🙄

Z mężem ostatnio miewam ciche dni. Ale to jego wina. Jego przyjaciel ma problemy w małżeństwie (żona mu odwala cyrki) i ma potrzebę ciągle zdawać relacje mojemu co ona mówi i co robi. No i min. 2x w tygodniu musi mu to powiedzieć na żywo. A mnie to już wkurza, bo chłop nie ma totalnie wyczucia i chciał by się widywać z moim w każdą sobotę. A mój chce go wspierać bo to jego przyjaciel i nie zawsze odmawia. Więc mamy konflikt. Przez zamknięte bary i zimę siedzieli u Nas w mieszkaniu. Oczywiście najlepiej by było gdybym ja na ten czas wyszła by mogli spokojnie pogadać. Skończyli w piwnicy. Bo ja sie z chaty nie dam wykurzyć. Koniec końców mój chce dobrze, tamten nie ma wyczucia a ja mam na typa uczulenie. Jak sobie pościelił tak ma.

We wtorek wracam do pracy po świątecznym lenistwie. Fajnie było odpoczywać w domu. Niestety wszystko co dobre szybko sie kończy 🤷🏻‍♀️


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 stycznia 2021, 18:04

27+3
U nas wszystko dobrze. Co post to inna historia, raz góry, raz doliny. Dziś jesteśmy góra!
Byłam na wizycie kontrolnej.
Szyjka trzyma ma około 2,3 cm. Także może ciut się wydłużyła ale doktor też mówił, że trzymamy się tych 2 cm i tak jest ok. Wszystko co ponad to nas cieszy. No wiadomo! Mi tego powtarzać nie musi.
Bilirubina może czasami się pokazywać ale to zostawimy do skontrolowania. Myślę, że gdzieś za tydzień pójdę powtórzyć badanie. Póki co nie przejmujemy się.
Cukrzyca jest taka na granicy. Różnie lekarze interpretują normy, jedni, że wynik powinien być do 153 po 2h, a inni że do 140. On mówi, że jest za tym 153 więc mam graniczny.
Najważniejsze to, że bedziemy to trzymać w ryzach bo cukrzyca w ciąży może się pogłębiać więc musimy trzymać rękę na pulsie.
Za kilka dni mam diabetologa, do tego mierze cukier glukometrem i spisuje wszystko jak należy. Odstawilam cukier, kupiłam ksylitol tak np do wypieku ciastek z niskim ig. Więc radzę sobie i się zawzięłam, że to ogarnę.
Kupiłam razowy makaron i akurat on mi wyrzucił cukier ponad normę po 1 i po 2h. Za to ziemniaki albo odgrzewany biały makaron mi służy. Pilnuje 5-6 posiłków dziennie. Także jem dużo. Co widzę bo też tyje... Waga ruszyła z kopyta ale jak patrzę w lustro to dobrze się czuje ze sobą, myślę że te kilogramy idą w brzuch bo nie zalałam się cała sadlem. Zobaczymy jak będzie dalej. To leżenie może mnie trochę dobić wagowo ale ciul z tym. Skoro już nie muszę zbierać na invitro to mogę zacząć na odsysanie tłuszczu 😂
Mała waży już około kilograma... Ach jak to brzmi... Kilogram córeczki 😍😍 jeszcze dwa razy pytałam doktora czy nic tam jej nie urosło między nogami ale na szczęście nie, wciąż śliczna cipeczka ❤️
W lutym nie będę się oszczędzać... Tzn nie będę szczędzić pieniędzy i ruszam na zakupy online.
Póki co o aktywności np gotowaniu czy spacerze mogę zapomnieć. Do lekarza mam 3 ulice na krzyż ale podjechałam autem. I tak samo zejście i wejście po schodach dało mi w kość. Brzuch zaczął ciągnąć, a plecy boleć jak w środku miesiączki, no okropnie... Ledwo wlazłam do domu spowrotem. No ale tylko się położyłam i po 20 min puściło.
Nie wiem czy to ciąża, tzn ze cos złego się dzieje... Możliwe, że mój organizm już tak osłabł, żeplecy odzwyczaiły się od dźwigania ciężaru mojego ciała i takie coś już mi dało w kość... No nic... Trzeba będzie się na nowo uczyć chodzić po tych miesiącach na kanapie. Ale przy dziecku to raczej się nie poleży 😂 nie mogę się doczekać!


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2021, 14:54

24 dc
Od 2 dni chodzę nabuzowana. Brzuch boli jak diabli. A @ jak nie było tak nie ma. Cycki zaczęły boleć 2-3 dni przed punkcja i do tej pory. Chyba to są hormony po stymulacji. Nigdy takiego PMS nie miałam. Mój że mnie nie wytrzymuje okropna się zrobiłam.
Temperatura w pochwie bardzo wysoka koło 38 . Chyba jajniki są jeszcze napuchnięte. Ale już sprawdzać nie chce bo potem mam niewielkie plamienie.
Gin mówił że po punkcji @ jest szybciej przeważnie w ciągu tygodnia.
A ja jestem 10 dpo. Jak do wtorku nie przyjdzie wtedy będę musiała brać luteinę na wywołanie.
Szlak by trafił, po raz pierwszy tak mi hormony buzują. Zwykle miałam lekkie bóle dzień przed okresem i koniec. A teraz ..... 😩😩😩
Na dokładkę tak mnie krosty wysypały jak nastolatkę, takiej twarzy to już dawno nie miałam aż wstyd z domu wychodzić 😵


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 stycznia 2020, 16:49

O rany, zaglądam do pamiętników na OF, czasami na forum BBF, a zupełnie zapomniałam pisać tutaj 🙈
No, może nie tyle zapomniałam, co po prostu łatwiej czytać niż pisać gdy tytule się dzieje, ale wrócę do systematyczności bo już żałuję że prawie 2 tyg. z życia Marysi mi uciekły.

Od 17 stycznia jesteśmy w domku♥️♥️♥️
13 stycznia Malutka cały dzień piła całe porcję z butelki a dzień później p. dr zapowiedziała wolność 😊 Tak szybko się to zadziało, że aż się przestraszyłam - no jak to? Już to domu? Yyyy...może jeszcze weekend spędzimy bezpiecznie w szpitalu... Głupia matka 🤦
Na szczęście w dniu wyjścia udało nam się przystawić do piersi za pomocą cdl, ale pani orzekła, że Malutka za malutka i nie ma siły ciągnąć, w c mamy próbować raz dziennie ale jej nie przemęczać. (O cycu będzie jeszcze później)
Wyszliśmy do domu z wagą 2330💪💪
Stan ogólny całkiem zdrowy bobasek tylko musimy przybierać na wadze 😊

Pierwszy tydzień za nami ♥️
Marysia jest cudowna, głównie śpi, budzi się, w raczej my ją budzimy na jedzonko. Grzeczna, urocza, proporcjonalna i tak słodko się uśmiecha. Jest perfekcyjna🙈

Szkoła życia w szpitalu pozwoliła nam przełamać lody i chyba nieźle sobie radzimy z opieką i pielęgnacją 😉 (rodzice moi wpadli na 2 dni i nawet mama uznała, że dobrze nam idzie. Chociaż chwilę żałowałam że byli tak krótko, bo jednak widziałam doświadczenie mamy jak przebierała bobasa. No cóż, jest jak jest, uczymy się siebie, jest dobrze 🙂
Po kilku dniach nawet zrobiliśmy samo kąpiel i Marysia to polubiła, chociaż rodzice jeszcze trochę nieporadni 🙈

Wizyta położnej pierwsza za nami, wszystko ok i wizyta u lekarza poz też - średnio jestem zadowolona, postraszyli nas żółtaczką, ale na szczęście wszystko ok. Mamy skierowanie do neurologa, ortopedy i poradni rehabilitacyjnej, ale wszystko na razie tylko kontrolnie. Muszę się za to zabrać i nad poumawiać - pewnie skończy się na prywatnej wizycie.

Pisałyście o sposobach na laktację - w skrócie - cdl w szpitalu powiedziała, że jestem perfekcyjnie przygotowana i znam teorie... No, tylko że okazuje się że to za mało.

Piję Femaltiker, odciągam co 3h nawet w nocy, czasami co 2-2,5h.
Stosuję system 77-55-33 a nawet power pumping. I dupa. Z 7-5-3 czyli po pół godziny mam ok 30ml z obu piersi łącznie, a przy pp, czyli po godzinie ok. 50 ml. 😢😢 Staje na rzęsach, system się ale ani mililitra więcej nie osiągam od kilku dni, a Marysia je teraz ok 70ml na jeden posiłek, więc jeszcze trochę że mm będzie w 6/8 posiłków 😢😢

Plan dnia przeplata się - co 3h przewijanie i karmienie (ok. 1h zamieszania), co 3h laktator (ok 1h), w międzyczasie coś jem, pomiędzy tym na sen w nocy zostaje ok 1-1,5h i to nie zawsze, bo np Malutka ma czas czuwania, albo budzi się na wcześniejsze karmienie.
Jesteśmy zmęczeni, ale jeszcze trzyma nad adrenalina i jakos dajemy radę - ciekawe ile. Aha, mąż czasami też karmi i przewija, ale głównie gotuje, sprząta, pierze, prasuje, no dosłownie robi wszystko czego ja nie robię no i czuwa nad Malutką gdy ją padam snem twardym o różnych porach. Przeraża nas tylko, że już ŻADEN budzik nas nie budzi 🙈 dobrze że ja się budzie intuicyjnie, bo męża to chyba alarm nuklearny już nawet nie budzi.

Resztę napisze później, bo kończę ściąganie pokarmu. Oczywiście 50 ml po godzinie 😢😢😢😢





Ingwer Mam swoją historię. 25 stycznia 2020, 19:54

28dc, wczoraj i przedwczoraj miałam dziwne bóle brzucha takie jakby na okres ale trochę inne, do tego doszły bóle krzyża, nie kojarzę żebym miała coś takiego kiedyś. Dziś za to nie boli mnie nic, wykres temperaturowy mierny, test ciążowy negatywny, czekam więc ma okres by ruszyć z nową nadzieją.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)