30dc

Brzuch ciągnie okresowo a temperatura nie pozostawia złudzeń. Po odstawieniu Castagnusa zdecydowanie dokucza mi PMS. Wczoraj o zgrozo spałam 13 h... 😲
Dzis na szczęście udało mi się wstać o normalnej godzinie, zaraz biorę się za śniadanko dla mnie i męża. W kolejnym cyklu do suplementacji dołożę Dong Guai. Pierwsza porażka w 2020 boli, ale muszę być twarda. Przechodziłam to już tyle razy... 😢 Najgorzej bo przez @ będę zdychać w pracy 😭😭😭

dagmara Mój wyścig z czasem. 3 lutego 2020, 09:22

29dc
Temp 36,74.
Dziś miałam sen... Szykowałam się z synkiem na spacer, a w głębokim wózku leżała mała dzićka. Czy tak kiedyś będzie? Moje myśli ciągle krążą wokół drugiego dziecka. Kiedyś powiedziałam do męża, że nasza córeczka czeka w niebie. Trzeba ją tylko sprowadzić na ten świat...
Korci mnie, żeby kupić test ciążowy. Czy lepiej wiedzieć wcześniej, czy lepiej nie wiedzieć? Po poronieniu mam mieszane uczucia. Chcę, żeby to było już, w tym cyklu. A z drugiej strony, jeśli to będzie JUŻ, to będę się bała... każdego dnia...

Stefffcia88 Tu i teraz! 28 maja 2020, 21:44

Punkcja odbyła się zgodnie z planem.
Przed 8:30 byliśmy już w klinice. Starałam się opanować emocje, nie stresować się za bardzo... chciałam już opróżnić zawartość moich jajników.
Po wywiadzie z położna zaproszono mnie na sale zabiegowa.
Wybudziłam się po zabiegu dziękując wszystkim, dziękowałam im chyba ze trzy razy zanim przenieśli mnie na kolejna sale :) czułam ciągniecie jajników, zwłaszcza po prawej stronie, ale nie był to silny ból, bardziej ćmiący..
bez problemu wstałam, ubrałam się i czekałam na konsultacje z lekarzem. Popijalam małymi łykami wode... czułam się naprawdę dobrze :)
Lekarz który wykonywał mi punkcję, przekazał mi informacje ze komórek jest sporo i ze będziemy podchodzić do świeżego transferu. Dał mi rozpiskę leków i kazał czekac na telefon.
Wyszliśmy przed 12:00 z kliniki.
Jadąc samochodem czułam każda dziurę na jezdni, hamowanie powodowało ze robiło mi się niedobrze.. dopiero wtedy pojawiło się w mojej głowie milion pytan :
- ile dokładnie udało się pobrać komórek, ile z nich się nadaje
-w przypadku jeśli komórek byłoby naprawdę sporo chciałam zostać dawca, miałam po punkcji podpisac dodatkowa zgodę i oddać krew...
Teraz nie wiem czy wyszłam za szybko czy w rzeczywistości nie było aż tyle komórek bo nikt mnie nie zatrzymywał, nie wiem, poczekam na telefon z kliniki.
Po wejściu do mieszkania zrobiło mi się tak niedobrze ze po zjedzeniu suchej bułki, chwile później ja zwróciłam... na majtkach zobaczyłam krew. Dopiero wtedy zobaczyłam na karcie informacyjnej ze krwawiłam w trakcie punkcji...
Wymiotując, znowu poleciała mi krew...
czułam się słabo, naprawdę słabo ale czułam ze to żołądek.. jajniki już nie bolały. Usiłowałam zasnąć wiedząc ze nie dam rady przyjąć antybiotyku bo z pewnością bym go zwróciła. Dopiero koło 20:00 zdołałam zjeść śniadanie i przyjąć leki.. przede mną jeszcze luteina i duphaston :) ale dam sobie jeszcze chwile...

13 ms starań, 11 cs, 9 dc

No i ostatni zastrzyk z Gonalu pyknął. Szczerze mówiąc z dnia na dzień coraz gorzej mi to szło, więc dobrze że to już koniec. Oby 🙏🏼 W poniedziałek o 8 mam się zameldować na monit. Ciekawa jestem czy coś tam wyrosło, bo w sumie jajników to ja nie czuję za bardzo.

Mam wynik antykoagulanta tocznia i przeciwcial kardiolipidowych (czy jak to sie tam pisze). Oba wyniki negatywne. Czyli zespołu antyfosfolipidowego nie mam. Są tylko te mutacje. Od wczoraj zaczęłam znów brać acard. Dwie ciąże, gdzie beta urosła nieco więcej były w tych cyklach, gdy brałam acard. Może coś w tym jest? Teraz jedynie obwiniam siebie, bo nie trzymałam za dobrze swojej diety IO. Jestem na siebie zła przez to. 😔

Nie mogę skupić się na nauce. Nie mam już siły. Jestem w kosmos zestresowana tą obroną, a zmotywać się do nauki nie umiem 🤦🏻‍♀️ Jak żyć... Nawet teraz notatki leżą przede mną a ja piszę sobie pamiętnik. Czemu akurat moja katedra musi być tą, która nie podaje pytań, nawet zagadnień magistrantom? Echh. PRZEŻYĆ DO WTORKU. Oto mój plan.

Już chcę wtorek, żeby było po, żeby głowa już puściła. Jedziemy wtedy do spa. Mam wywalone na wszelkie „zalecenia” i mam zamiar napić się winka, posiedzieć w jacuzzi. Może nawet pyknę saune na chwileczke. I masaż. KONIECZNIE! Albo nawet dwa! A co! Należy mi się jak psu buda! Już się nie mogę doczekać. Bardzo bardzo.

Dziękuję wszystkim dziewczynom, które tu zaglądają, komentują i dodają otuchy. Na forum nie wchodzę. Jeszcze nie mogę się na to zdobyć. Przyznam szczerze, że dobrze mi z tą pustą głową, która cały czas się „wietrzy”. Ale bardzo dziękuję za każdy komentarz tu dodany. Za każde słowo wsparcia. To nadal dla mnie wiele znaczy. ❤️ Trzymajcie się wszystkie !

13 cykl starań. 13 to moja szczęśliwa liczba :) Czy w tym przypadku tak będzie? Raczej nie... Zaraz po HSG nakręciłam się na to, że nam się w końcu uda, że coś ruszy. Ale jajowody były drożne, więc czemu wcześniej się nie udawało, a teraz by miało? Gdyby się udało to byłabym w ciężkim szoku. Po tylu miesiącach starań ciąża w chwili obecnej to dla mnie coś abstrakcyjnego. Ale liczba 13 przewija się często w moim życiu (np. urodziłam się 13 dnia miesiąca, różnica wieku między mną a moim mężem to 13 miesięcy i takich przykładów mogę podawać wiele ;). Oczywiście, gdybym zwróciła uwagę na inną liczbę to podobne przykłady też bym odnalazła, ale od zawsze 13 była "moją" liczbą :)

Przypomniało mi się, że parę dni temu śnił mi się pozytywny test ciążowy, a dzisiaj, że karmiłam dziecko piersią. Chyba podświadomie jednak się nakręcam :P


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lutego 2020, 14:17

Agiii37 Do trzech razy sztuka 3 lutego 2020, 11:12

24t3d

U nas czas leci jak oszalał, mała szaleje w brzuchu, mam wrażenie że tylko w nocy w dzień jest spokojna, u Łukaszka bunt dwulatka pełną parą, zauważyłam że bardzo się denerwuje jak nie umie czegoś zrobić, ułożyć klocka itp, ale jak mu się wytłumaczy spokojnie to się zmienia, jest bardzo mądry, rozumie wszystko, chociaż jest bardzo uparty :)

W zeszlą niedzielę miałam chrzciny u siostry, byłam chrzestną, wszystko ok, chociaż kiedyś słyszałam zabobony że niby nie można, młody spał całą mszę były wogole dzieci bardzo grzeczne, było bardzo miło.

W ten weekend przyjechała do nas siostra męża, ona jest starą panną nauczycielką, nigdy nie miała chłopaka, w tym roku będzie miała 47 lat, jestem bardzo zmęczona jej wizytą, ogólnie nie jest jakaś zła, jest chrzestną mojego najstarszego syna, mają fajny kontakt, z Łukaszkiem też się bawiła, ale jak to zwykle mój mąż przy niej i swojej mamie, zmienia się jego stosunek do mnie, czuje się jak gowno, poniza mnie, wypomina mi różne rzeczy, jest opryskliwy i nie miły, nie wiem czy tak to te wizyty stresuja, tak ogólnie nasze małżeństwo jest udane, czas mi się kłócimy jak każdy, ale dzisiaj wyszłam z domu z płaczem do pracy, zapomniałam że dokumenty firmowe zostawiłam w pracy i się pokłóciliśmy o to zarzucił mi że sobie fruwam gdzie chce , że nic mnie nie interesuje, że wychodzę o 7 i wracam o 18 no szlak mnie trafia, prowadzę jego i moją firmę, pracuje od rana do wieczora, jeżdżę po towar, zajmuje się opłatami, fakturami, robię zakupy i słyszę takie coś że jestem do dupy, upiekłam mu nawet tort na urodziny które ma jutro, cały weekend chodziłam gotowałam, podawałam wszystko pod nos, jego siostra to tak jakby w restauracji była nie zrobiła nic, ani zmywarki, ja zawsze u niej robię czy gotuje czy naczynie pakuje, ona nic i tyle niewdziecznosci, aż mi się nie chce do domu wracać, muszę jeszcze po pracy jechać do okulisty , podbije mi kartę ciazy i wezmę soczewki, nie mam kiedy tego zrobić, nie mam takiej pracy żeby sobie wyjść z niej w każdej chwili, muszę załatwić dużo rzeczy i spraw po pracy i przed nią, nie mam z kim o tym pogadać, mama ani siostra nie zrozumieją tego, zresztą jak zawsze później wykorzystają to przeciw, zresztą nie chce je dopuszczać do naszego życia bo po co, tylko tutaj się mogę wyzalic, wszystko dusze w sobie, czasami mam już dość wszystkiego, hormony ciazowe też robią swoje, wiem że czasem ze mną trudno wytrzymać, ale czy tak dużo chce trochę szacunku to wszystko :(

adaska Nowy rok, to samo marzenie 3 lutego 2020, 11:17

Życie na nowo się skomplikowało 🤦🏻‍♀️ Sprawy rodzinne znowu są na pierwszym miejscu. Gdyby jeszcze były to sprawy dotyczące mnie, albo męża- a to sprawy moich rodziców.
Dodatkowo widze już po wykresie, że nic z tego nie będzie. Temperatura skacze, cały czas plamie po HSG i ogólnie nie mam już siły. Miałam nadzieje, że 14.02 zamiast okresu przywitają mnie dwie kreski na teście.
Znowu dupa... 15-sty cyklu starań, nadchodzę 😔

Joan Pamiętnik bez tytułu.... 3 lutego 2020, 12:32

27dc
Nic z tego. Beta dzisiaj 1,16 mIU/ml
Mam w planie w najbliższym czasie zrobić HSG.

Męczy mnie grypa...
Za to po 43 dniach, duphastonie i długim, długim oczekiwaniu w końcu przyszedł mój okres i mogę zacząć przygotowania do crio.
Oczywiście w głowie mam milion złych myśli czy przy przeziębieniu endo w ogóle urośnie ale przecież zawsze może mi COŚ wyskoczyć i w nieskończoność mogę szukać TEGO momentu.
Także ruszam :)

16dpt
Według aplikacji 5+1 tc
Wyglada na to ze nadal jestem w ciąży. Na razie nic się nie dzieje. Zbadałam betę jeszcze raz w 11dpt i wyszła 728. Przyrost w porządku, dzwoniłam do kliniki, mam już nie badać więcej bety, leki brać tak jak dotychczas (Estrofem, Duphaston i Utrogestan 3x1) i przyjść na wizytę 14 lutego. To dopiero za 2 tygodnie wydaje się bardzo daleko ale z drugiej strony dzisiaj uświadomiłam sobie że dziś dopiero 16 dpt wiec naprawdę nie ma się co spieszyć. Muszę się uzbroić w cierpliwość i uspokoić na tyle na ile dam rade. Wdech, wydech.
W zeszłym tygodniu w czwartek skoczył mi się folik i kupiłam sobie zestaw witamin dla kobiet w ciąży. Byłam taka dumna jak go sobie kupowałam ze aż mi głupio. Taka mała rzecz a tyle radości. Teraz za każdym razem jak biorę ta mała tabletkę czuję się jak wybraniec losu.
Jeżeli chodzi o samopoczucie to na razie czuje się normalnie. Wczoraj jedynie dosyć mocno zaczęła mnie bolec głowa. Zwykle biorę ibuprofen i przechodzi No ale teraz wiadomo - nie bardzo czym mogłam sobie pomoc. Położyłam się spać i dzisiaj wstałam z jeszcze gorszym bólem głowy. Do tego pojawiły się mdłości ale jeszcze nie wiem czy to z tego bólu głowy czy z ciąży. Jakoś się dowlokłam do pracy i wzięłam paracetamol - mimo ze zwykle nie pomaga to rym razem nawet zadziałał wiec ból głowy powoli przechodzi. Poza tym od czasu do czasu zdarzają się dosyć mocne skurcze brzucha okresowe. Piersi są tkliwe i twarde. Na razie tyle wiec chyba nie mogę narzekać - mimo ze generalnie jestem zmęczona to jestem w stanie funkcjonować - nawet w sobotę leciutko poćwiczyłam. Tak naprawdę to nawet jakbym się czuła koszmarnie to i tak nawet nie miałabym śmiałości narzekać - tak bardzo się cieszę ze się udało 🙃🙂🙃🙂

aster Plan B. 3 lutego 2020, 14:34

8 dc
No i mnie rozłożyło 😯 dzisiaj zamiast do pracy poszłam do lekarza i dostałam zwolnienie. Przynajmniej mam trochę czasu, żeby sobie bezkarnie poleżeć. Muszę tylko jutro jakoś stanąć na nogi bo mamy wizytę u lekarza, na którą czekaliśmy 2 miesiace. Chyba odpuszczę ten cykl. Temperatura nic mi powie (dziś rano miałam 38st). Jak poczuje się trochę lepiej to może przyjdzie ochota na ❤. A jak nie, to nie. Zresztą, co to jest, 1 zmarnowany cykl przy kilkunastu porażkach z rzędu?

Anulka0404 Chwile zwątpienia 3 lutego 2020, 14:35

Tak czytam te pamiętniki innych dziewczyn i zaczynam naprawde zdawać sobie sprawę, ze zajście w ciążę nie jest takie proste. Od dłuższego czasu o tym wiem, bo widzę ile par ma z tym problem... boję się, że podobnie będzie z nami 😔


14t+3d

102 DC

ZDROWY FACET!!! 😊😊😊

Mam dzisiaj gorszy dzień kilka razy już płakałam. Czasami w życiu popelnia się błędy naszym był powrót do mieszkania z tata w domu mielismy tak pięknie a znowu weszliśmy do tej samej rzeki... myślałam że coś ustaliliśmy z tata teraz się tego wypiera tesknie bardzo za naszym mieszkaniem niestety nie możemy wrócić na chwilę obecną bo je wynajmujemy ale życie na swoim jest bezcenne

Objaw, że świruję?

Szukam info na temat transferu 4-dniowca w 4. dobie. Bo tak nam niby wypadałoby, gdy: nie będzie hiperki, nie będzie prawdopodobieństwa hiperki, uzyskamy zarodki itd. W niedzielę klinika nieczynna. Punkcja we wtorek, no czyli do soboty mijają 4 dni. Znalazłam informacje o transferze 4-dniowca w 5. dobie, czyli, że był opóźniony. Ale już na szczęście jestem po lekturze artykułu, że transfer 4-dniowca w 4. dobie nie wpływa negatywnie na odsetek ciąż. Warunek - musi to być idealny 4-dniowiec.

Objaw, że nie świruję?

Śniła mi się dziś maszyna do układania dróg wspinaczkowych. Wyglądała jak maszyna do pisania, taka starego typu, co jak się naciśnie klawisz, to budzi cały blok. Zamiast literek miała kolory. I trochę działała na zasadzie takiego długopisu z dzieciństwa, co w jednym było wiele kolorów, ale jednocześnie można było pisać tylko jednym kolorem. Kojarzycie? Taki cpykany! Naciskało się klawisz z kolorem wyskakiwała droga A. Potem można było ten klawisz "wycisnąć do góry" i tym samym klawiszem wybrać inny odcień danego koloru i wyskakiwała droga B.

Hm. Jak to czytam, dochodzę do wniosku, że oba te objawy, to objawy świrowania. Tylko może w innych zakresach.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lutego 2020, 22:04

Dzieki dziewczyny!
@Esperanza Mia rowniez mam 3 podejscia i mysle, ze na tym sie skonczy, bo nie wiem ile moje cialo moze zniesc.
@Wio leki zaczynam brac od jutra...a moje samopoczucie, to koktail molotowa :)

Przyjechalam dzisiaj do pracy 2 godziny wczesniej, bo jakos jak wsiadam do pociagu pelnego ludzi zaczynam sie czuc jakbym miala miec atak paniki. Niestety tak jest codziennie od paru miesiecy i nie wiem jak mam sobie z tym poradzic. Najdziwniejsze, ze to tylko rano tak mam a pozniej jest juz spoko. Tak jak cale zycie lubilam sie przemiszczac, podrozowac teraz mnie to paralizuje i konczy sie rewolucjami zoladkowymi przewaznie w mojej glowie, ale ten strach powoduje ze nie chce wyjsc z domu.
Ciezko mi o tym powiedziec komus, bo to brzmi tak jakbym mi kabelki sie nie laczyly poprawnie. No i dodatkowy stres, ktory nie jest wskazany w obecnym momencie. Zastanawiam sie na kupnem CBD oil, ktora jak wiemy dziala na rozne dolegliwosci w tym na anxiety. Nie wiem tylko czy moge ja brac przy stymulacji, ktora zaczynam od jutra.
Siedze sobie w moim biurze i staram sie wypelnic formularz , ktory musze wyslac do mojej szefowej na moja roczna kariere rozwojowa. Jak ja nie lubie pisac o sobie, co poszlo dobrze, co zle itd. Prawda jest taka, ze zadowo nie moglaby byc lepiej: dostalam awans w zeszlym roku, przeskoczylam dwa poziomy a to oznacza bonus i w styczniu otrzymalam nagrode za caloksztalt mojej pracy i moja postawe. Nie powiem ciesze sie z tego, bo kariera zawsze byla dla mnie wazna, ale potem szybko zostaje sprowadzona na ziemie, bo zachodzenie w ciaze jakos slabo mi wychodzi :) Nagrody tutaj jak na razie nie otrzymuje tylko po lapach jak wyciagalam reke i myslilam, ze moze tym razem.....a tu co zawsze test bladzioch!
Mamy nowy rok (2019 rokszczesliwy zawodowo juz sie nie liczy) wiec wypowiadam wojne bladziochowy spadaj na bambus i nie wracaj juz do mnie. To jest moj czas tu i teraz!

Musze sie jakos pocieszac i motywaowac :)

Milego dni dziewczy!

dagmara Mój wyścig z czasem. 4 lutego 2020, 09:18

30dc
Temp. 36,77.
No dobra. Nie wytrzymałam i wczoraj kupiłam przez internet testy ciążowe. :) Teraz czekam, czy szybciej przyjdą testy czy szybciej przyjdzie plamienie. Z reguły na dzień do trzech przed okresem mam plamienia. Teoretycznie mogłoby się zacząć już dziś. Ale mam nadzieję, że nic się nie wydarzy.
Ostatnio spotkałam w sklepie dziewczynę, a raczej kobietę, 3 lata starszą ode mnie. Miała w głębokim wózku piękną dziewczynkę. Wiem, że to jej córeczka, bo jeszcze niedawno widziałam ją w ciąży. Ten widok jest dla mnie bardzo pocieszający. Że w tym wieku można jeszcze zostać mamą. Może mi też jeszcze się uda.
Plan na dziś: dotrwać do jutra bez plamień zwiastujących @.

Patt1002 Czekamy na Aniołka 21 stycznia 2021, 10:59

Instagram działa, ludzi przybywa :)
Mam nadzieje, że to będzie fajne miejsce :)
U mnie po staremu... Telefon milczy, projekt nie skończony, praktyki nie załatwione, zadania na studia w trakcie tworzenia, motywacja średnia... Szczerze mówiąc ostatnio największą radość sprawia mi taniec... Nawet jak mam lenia to efekty mnie tak motywują do działania, że głowa mała... Dobrze, że chociaż na ten kurs tańca można wyjść... Kiedy w końcu otworzą restauracje? Kina? Hotele?!

Prawdopodobnie 7 dni po owulacji, zaczynam się niecierpliwić. Z jednej strony nie mogę się doczekać chociażby 10 dpo, a z drugiej strony boję się kolejnego rozczarowania. Brzuch nie daje o sobie znać, może tak z 3 razy poczułam kłucie/ciągnięcie z lewej strony (z tej strony była owulacja)
To będzie mój pierwszy, tak krótki cykl. pierwszy raz owulacja ok 14 dnia więc nawet nie za bardzo wiem kiedy robić test, bo moje cykle były zazwyczaj 35 dniowe. Myślę że pierwszy test zrobię 10/11 dpo. Taki plan 😄

To właśnie dziś, mamy już 4 miesiące!
Początki były ciężkie, miałam wrażenie że żadna z nas sobie z tym nie radzi. W końcu się dotarłyśmy, jest już o wiele lepiej. Nasza mała księżniczka obkręciła nas sobie wokół palca. Potrafi wymuszać płaczem noszenie na rękach. Wszystko kręci się wokół niej i bardzooo mnie to cieszy <3 Jest naszym największym szczęściem, marzeniem!
Meczy się jeszcze biedna z tym noskiem, ciągle coś, jestem już bezradna bo nie wiem co z tym zrobić. 20go mamy kontrolną wizytę u laryngologa. Zapchany nosek ( bez kataru) i przeszklone oczy i wszystko po spaniu, później w dzień się to uspokaja. Nie mam pojęcia czy to alergia czy co.. bardzo się martwie ale zobaczymy co powie Pani Doktor.

Wierzę, że wszystko będzie dobrze i nasza malutka będzie zdrową i szczęśliwą dziewusią, Rośnij w zdrowiu 🤞🤞✊✊

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)