Wyniki Badań:
Leukocyty 10,6 tys/µl
Erytrocyty 3,8 mln/µl
Hemoglobina 10,5 g/dl
Hematokryt 30 %
MCV 79 fl
MCH 28 pg
MCHC 34,9 g/dl
Płytki krwi 304 tys/µl
RDW-CV 14,9 %
PDW 14,8 fl
MPV 8,2 fl
Neutrofile 7,58 tys/µl
Limfocyty 2,55 tys/µl
Monocyty 0,40 tys/µl
Eozynofile 0,09 tys/µl
Bazofile 0,0 tys/µl
Neutrofile 71,3 %
Limfocyty 24,0 %
Monocyty 3,8 %
Eozynofile 0,8 %
Bazofile 0,1 %
Atypowe limfocyty# 0,08
Atypowe limfocyty% 0,80 %
Niedojrzałe duże komórki (młode formy)# 0,04 tyś/ul
Niedojrzałe duże komórki (młode formy)% 0,30 %

Badanie ogólne moczu
Przejrzystość przejrzysty
Barwa żółty
Ciężar właściwy 1,005 g/ml
pH 7,00
Glukoza nie wykryto
Ketony nieobecne mmol/l
Urobilinogen prawidłowy
Bilirubina nieobecna
Białko nieobecne
Azotyny nieobecne
Erytrocyty nieobecna
Osad moczu
Nabłonki płaskie nieliczne
Nabłonki okrągłe 0-1
Leukocyty 3-5 wpw
Erytrocyty wyługowne 0-1 wpw


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 października 2013, 15:34

milunia PCOS zaczynam walczyc z Tobą :) 17 października 2013, 17:07

Pogoda dobija, pracować się nie chce , tylko bym spała i spała. Jesienna chandra chyba mnie dopadła. mój jak coś powie to czasem aż żal słuchać ale pewnie ja też wyolbrzymiam. Za tydzień mam dostać miesiączki więc jeszcze trochę czekania będzie ale i tak już wiem że przyjdzie na pewno. Nie chcąc się kłócić chyba faktycznie pójdę spać :(

Klaudia93 starania po stracie córeczki 16 października 2013, 15:50

Dziewczyny ale mam pozytywnego nastawienia;)) wczoraj poklocilam się.bardzo z mężem;( dziś mnie przeprosil i jest już ok;( postanowilismy pojechać.w góry w grudniu chociaż ma weekend odpocząć;) wiecie co się mnie dziś zapytal? Czy.wyszlabym.powtornie za niego zdziwilo mnie to pytanie przeciesz mamy już ślub ale cywilny a on że chce przysiac przed Bogiem że chciałby jeszcze kościelny ślub.. Jestem w szoku bo nie.rozmawialismy o ślubie kościelnym;) dowiedziałam.się też wczoraj że mój kochany tato może mieć raka trzustki;( za tydzień będzie musiał powtórzyć badania boję się o niego ale mam nadzieję że to fałszywy alarm.. Czemu ja mam takie fatum nad sobą? Masakra ale jestem pelna nadzieji żeby tato był zdrowy

biedronka1982 W poczekalni 16 października 2013, 16:20

Szybcy sa u mnie w pracy, nie ma co! W maju wynegocjowalam podwyzke. Pazdziernik juz mamy, a moja wyplata nie ulegla zadnym zmianom. Az tu dzis przychodzi do mnie pisemko z data lipcowa, gdzie czarno na bialym mam wieksze pieniazki juz od sierpnia. Super! Teraz musza mi to wyrownac. Dostane wiec zastrzyk gotowki! Jupi! :-) Ciekawe tylko, kiedy? :-P
Wspominalam, jak bardzo kocham moja prace? ;-)

Odebrałam wyniki bety i są fatalne!!!!!!! 23.35 przyrosła o 75% w ciągu tygodnia ..... od razu pojechałam do gina na usg i pęcherzyk ledwo widoczny malutki w ogóle nie urósł .... jutro mam powtórzyć betę ale chyba nie muszę mówić że szanse są znikome.... jestem załamana ...ile razy będę jeszcze w ciąży????? szok ręce opadają....

Dziewczyny mam do was pytanko? Wierzycie w siłe Bioenergoterapeuty??

Od końcówki tamtego cyklu i tego byłam 3 razy na wizycie u takiej osoby. Robiła mi senase na odblokowanie. Powiedziała ze mój organizm jest zablokowany na ciaże po tych stresach wszystkich. Moze to głupie ale próbowałam sie kazdego ratunku chwycic;) Co wy na to?? Wierze ze to tez pomogło. ;)

A no i jak mi ta pani rekami dotykała to czułam od niej takie ciepło mega ;)

Agi Radość.. 16 października 2013, 19:19

przeziębiona jestem ..z kataru boli mnie nos:( aż krew mi leciała osłabienie na całego.. i cały czas myślę o tej toksoplazmozie :(
mąż dalej połamany a uparty jeszcze bardziej mówię że masaż mu załatwię masażysta zobaczy co i jak to nie ..to nie, niech nie marudzi//bbbr gorzej niż z dzieckiem..
dziś rozczuliła mnie Róża kotka leżałam a ona podeszła powąchała mój nos i się położyła na klatce piersiowej :)pielęgniarka

Agi Radość.. 16 października 2013, 19:19

przeziębiona jestem ..z kataru boli mnie nos:( aż krew mi leciała osłabienie na całego.. i cały czas myślę o tej toksoplazmozie :(
mąż dalej połamany a uparty jeszcze bardziej mówię że masaż mu załatwię masażysta zobaczy co i jak to nie ..to nie, niech nie marudzi//bbbr gorzej niż z dzieckiem..
dziś rozczuliła mnie Róża kotka leżałam a ona podeszła powąchała mój nos i się położyła na klatce piersiowej :)pielęgniarka

milunia PCOS zaczynam walczyc z Tobą :) 16 października 2013, 21:03

Nie ma objawów, nie ma temperatury, test negatywny więc w tym miesiącu trzeba tylko czekać na @ i za miesiąc znowu próbujemy , badania porobiłam już jestem pewna że mi nic nie jest i nic nie będzie zagrażało dzidziusiowi. zobaczymy jak to wyjdzie bo już mój też jest nastawiony tak że nawet on o tym mówi coraz częściej. Wszystkim starającym się życzę dużo szczęścia i próbujemy w listopadzie. :)

dunia1287 Będzie co ma być. 16 października 2013, 21:59

To już rok...Rok temu trwały ostatnie i najważniejsze przygotowania przed laparotomią...Miało to pomóc,a wczoraj się dowiedziałam czegoś zupełnie innego... Mam tego wszystkiego serdecznie dość.Wszystko się wali...Biednemu zawsze wiatr w oczy...Przepraszam dziewczyny,że do Was nie zaglądam,ale nie oznacza to tego,że nie pamiętam.Pamiętam o każdej z Was,i pamiętać już będę zawsze!

Zaczarowana A miało być tak pięknie… 16 października 2013, 22:00

Jutro idę na badanie TSH, ft3, ft4, ATPO i robimy drugi seminogram. We wtorek jedziemy z Mężem do doktora, który ma specjalizację także z andrologii, więc chcemy mieć kompletne wyniki. W piątek idę na pierwszy w tym cyklu monitoring.
Jak moje samopoczucie? W sumie trudno powiedzieć. Nie mierzę temperatury, więc z jednej strony w pewnym sensie odpoczywam psychicznie, z drugiej strony "tyle porażek" dobija mnie. Mam wrażenie, że jestem pusta w środku, pozbawiona jakiejkolwiek nadziei. Mąż złości się na mnie, mówi, że jeśli takie będę miała podejście, to pewnie nie uda się. Pytam więc: jakie mam mieć podejście, skoro tyle razy miałam pozytywne i nic z tego nie wyszło? Dziwne to wszystko. Niby mam przebłyski myśli, że tak bardzo chciałabym, aby w tym cyklu udało się... z drugiej jednak strony mam świadomość, że głową muru nie przebiję, jakbym zobojętniała, chociaż to nie jest do końca właściwe słowo, bo przecież tak bardzo chcę. Widocznie tak ma być. Im bardziej chcę, tym bardziej nie wychodzi :(

To ostatnia szansa. Boże, proszę!

Ale ten dzień mija, kiedy ide na popołudniową zmianę to czas tak szybko ucieka, ledwie zdążę zjeść śniadanko, to juz czas na kawę później migusiem obiad i na ostatnią minutę do pracy, w której jak zawsze na popołódniówce niezły zap....
Ale nie narzekam, lubię swoją pracę, w końcu to mój zawód więc nie mam prawa narzekać:)
Jutro przychodzą 2 maluszki na zabieg, mam nadzieję że będą w dobrych humorach i pójdzie nam jak z płatka:)
Kocham te maluszki które przychodzą ale niekiedy brak mi cierpliwości i muszę wtedy wyciągac moje ostatnie zasoby tej zanikającej u mnie cechy;p Ale trzeba pomagać, najlepsze sa ich miny gdy idziemy do "magicznej szuflady" i moga wybrac sobie nagrodę:D
Jutro zmiana taka trosze zmodyfikowana gdyz jedna lekarka jest na urlopie więc jadę na 13.


Męzowi poprzestawiali załadunki więc nie wiadomo czy wróci na weekend czy dopiero w poniedziałek. Jakoś tak ostatnio coraz bardziej doskwiera mi jego nieobecność, wcześniej lepiej to znosiłam. Ale jemu chyba tez bo coraz częściej mówi że chyba czas na zmiane zawody lub zmianę pracy. Zobaczymy jak to będzie, teraz dążymy do II kreseczek a reszte decyzji podejmie się z czasem
pa:*

Witajcie kochane!!!
Nasz skarbek ma już 18 dni:), pije, śpi i tak na przemian. Jedyna zmora, to wieczorne kolki...masakra...poza tym, maluszek KOCHANY:)
5 pażdziernika zaczęłam szkołę...wiecie jak ciężko spędzać weekend poza domem? Za to jak wracam...piersi oberwane;)
Wracając do porodu...jak to zrobiłyśmy??? Trzy razy "S", myślę że dlatego poszło tak sprawnie...spacer, schody, na sex niestety brakowało sił...także u nas musiało starczyć 2 razy "S":)
A tak poważnie dziewczyny, to przyznam się, poród był krótki, ale bardzo gwałtowny, co za tym idzie bolesny...dobrze że trwał 20 minut, bo chyba bym zaczęła tam gryźć...
Mam porównanie, mój mały rodził się 40 minut, i wszystko następowało łagodnie, bezboleśnie, a to było jak...jestem odporna na ból, ale pierwszy party przeraził mnie...dobrze że za szóstym mała była na świecie! Także nie zawsze szybko= fajnie!!!

Dziękujemy za gratulacje i pozdrawiamy, trzymamy kciuki!!!

Zaczarowana A miało być tak pięknie… 17 października 2013, 19:57

Odebrałam wyniki.

TSH 0,960 (norma 0,350 do 4,940),
ft3 2,95 pg/ml(norma 1,71 do 3,71),
ft4 1,03 ng/dl (norma 0,70 do 1,48),
anty-TPO 50,18 IU/ml(norma do 5,61).

Nie wiem co o tym sądzić. Ostatnia szansa...pff! Nigdy nie zobaczę tych II kresek na teście! :(

No i powiedzieliśmy wczoraj teściom. Strasznie bałam się reakcji. Na szczęście oboje się ucieszyli, teściowa powiedziała, że sprawiliśmy jej ogromną radość, bo już nawet miała do nas podejść i pytać, czy coś planujemy, bo nie mogła się doczekać. Dobrze, że mamy to już z głowy. Oczywiście poprosiliśmy ich, żeby na razie nikomu nie mówili, przynajmniej do kolejnej wizyty. Teściowa tylko żałowała, że jak pojedzie do swojej mamy na Wszystkich Świętach, to nie będzie mogła powiedzieć, bo babcia też już ostatnio mówiła, że kiedyś to tyle dzieci było w rodzinie, a teraz młodzi się nie spieszą. Cieszę się, że tak fajnie wszyscy zareagowali. Teściowa mówiła, ze to bardzo dobry czas, że nie ma co bardziej odkładać, mamy skończone studia, oboje mamy stabilną pracę, dobre pieniądze, więc nie ma co czekać. A własnego, wymarzonego domu możemy dorobić się i za 10 i za 20 lat, a z dzieckiem już tak lekko by nie było.

I znowu inspiracja do zapisku....
Moja mama jest inna....

Ło! Jak miałabym określić relacje ze swoją? Masakryczne napięcie emocjonalne na samą myśl możliwej z Nią rozmowy. Zapewne nikt czytając ten zapis, nie zrozumie dlaczego tak między nami jest... Bo to temat na bestseller. W sumie os miesięcy z Nią nie rozmawiam. Mieszka jakieś z 300 km ode mnie. Kocham ją pomimo, że "jest inna" i nasze relacje są tak zachwiane, że lepiej jest jak nie rozmawiamy. Ja jestem wtedy bardziej zen a od donosicieli słyszę, że Ona miewa się doskonale. Ciekawe jest to zjawisko bo jak ja mam z nią kontakt, to zawsze jest do dupy. Ja już nie mam do mojej Rodzicielki zarzutów....no może wsadziłam je w kieszeń. Było to było. Ale po co powtarzać błędy? Nie uczy się ta moja mami na własnych błędach a popełniła ich jako matka więcej niż jakakolwiek z Was mogłaby sobie wyobrazić.
Tęsknię za Nią ale dla dobra wszystkich....dobrze jest jak jest. Ona beze mnie jest spokojniejsza a ja bez niej .... wolna, szczęśliwa, bez oznak depresji, bez płaczu, bez bólu.
To straszne. Zwłaszcza jak pomyślę, że to moja mama. Że to jedyna osoba z którą mam takie relacje ....albo właściwie ich nie mam.

Nie oczekuję zatem od Niej niczego. Bo nie jest zdolna do niczego. Do niczego tego co mogłaby dać jeszcze mi moja własna Matka. Czy mam żal i pretensje? Nie! Ludzie popełniają błędy. Nie można oczekiwać krystaliczności od rodzica. To tylko człowiek. A ja u mojej Mamy nie szukam już niczego bo wiem, że tego nie znajdę.

Ma oczywiście sporo zalet :) Ale o tym kiedy indziej.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2013, 08:39

Luteina jest obrzydliwa :/
Smak ma tak paskudny, że mdli mnie cały czas.
Dobrze, że to tylko do jutra...

DaRiA12 To zaczynamy od początku :) 17 października 2013, 17:01

Nie wiem jak to możliwe ale mój kalkulator wykrył mi owulację w 8 dniu cyklu mimo, że testy owulacyjne tego nie wykazały. Czy to możliwe, że tepratura lepiej określi owulacje niż test?Może to dlatego,że 2 miesiące temu odstawiłam tabletki wiecie może coś na ten temat kobietki?

Dukan23 Gdzie cierpienie, tam i nadzieja! 16 listopada 2013, 07:52

Nie wolno się załamywać, nie wolno się przekreślać, nie wolno gdybać, nie wolno się smucić.
Trzeba trzymać się twardo i powtarzać sobie że damy sobie z tym radę. I wyjdziemy z tych problemów silniejsi. Nigdy nie powinno się pozwalać na to żeby problemy nas zdominowały. One tylko na to czekają!


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2013, 10:12

dorota1987 Walka z czasem 17 października 2013, 19:07

Tak strasznie boję się, że zawiodą mnie moje przeczucia. Czuję, że to ten cykl, że się udało i to tylko kwestia kilku dni, żeby się upewnić. Temperatura sobie idzie do góry, nazbierałam już 16/100 punktów przez detektor i co najważniejsze była owulacja. Czy coś mogło pójść nie tak? Jeśli okaże się, że kolejna próba zawiodła to chyba nie dam rady. Podziwiam wszystkie dziewczyny, które walczą nawet kilka lat, to jest takie trudne.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)