Ciężki czas... Trudne chwile przeżywamy teraz my Staraczki ojjj tego jeszcze nie miałyśmy co? tak do "kolekcji" przeszkód.. Wiem, że odezwą się głosy, że najgorzej mają teraz kobiety w ciąży lub te które mają rodzić- owszem .. ale czy My mamy łatwo? po pierwsze borykamy się z pytaniem, co dalej? czy działać, czy się wstrzymać.. U mnie akurat dziś 43 dzień cyklu.. już robiłam 2 testy na "wywołanie" okresu i nic.. pewnie ta lametta mi namieszała, zdaniem lekarza, to cykl bezowulacyjny, więc ma prawo się ciągnąć.. i tak też robi.. ech... W piątek mamy mieć wizytę pierwszą w klinice, póki co klinika działa normalnie ale do piątku kto wie.. a jeżeli nam odwołają wizytę to znowu kilka miesięcy czekania.. i tak w kółko coś.. A jest jeszcze informacja na stronie kliniki, że wizyty bez osób towarzyszących .. i teraz jak nie będę mogła wejść z Mężem na wizytę to sama nie wiem czy ma to sens.. jednak pierwsza wizyta w leczeniu niepłodności powinna być wspólna! muszę zadzwonić to ustalić..
A tak poza tym to siedzimy z Mężem w domu i pracujemy zdalnie.. póki co staram się podchodzić do sytuacji poważnie, bo z domu nie wychodzimy, ale też nie dać się zwariować i w domu starać się żyć normalnie i nie oglądać nadmiernej ilości informacji. Musimy dać radę, musimy! Zdrowia Dziewczyny i siedźmy w domu jak możemy!
34dc/31...
3dpt
Tempka w górę 36,98...
Można zwariować co?
Śluz kremowy rozwodniony
Jutro rano zrobię test... dzisiaj nie chciałam marnować bo i tak by nie wyszło nic...
Za kazdym razem miałam objawy przez tego dukpa więc zawsze był zawod ze jednak ciało mnie oszukalo. Ale tym razem to już naprawde z tym @ ... zeby tyle dni i nic??? Jeszcze tak to nigdy nie było. W lutym obiecalam sobie koniec i ze czekam cierpliwie na @ i się nie stresuję. No i tak bylo.. do 32dc a tu już 34!!! 😀 Co zrobie jak nic nie zrobię. Pojecia nie mam co myśleć.
Kosmos!
Cały czas wodnisty kremowy śluz ze mnie leci a ja myślę caly czas że sie zaczęło i biegam do łazienki. Delikatne skurcze brzucha potem spokoj, cycki bolą, tempka rośnie, teraz doszła wrażliwośćna zapachy, ostatnio była biegunka i cały czas jeździło brzuchu, napady gorąca duszność... a może.... to koronawirus! 😅
Objawy podobne...
Oby jutro test coś pokazał bo naprawde trafie do psychistryka!!! Ale test ciążowy póki co 😉🤔🤞
KasiaAsia nie dziękuje 🙂🤞
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2020, 23:05
35dc/31
4dpt
Rano test Chick&Go - biel vizira
Tempka po obudzeniu 36,93
Śluz kremowy
Uderzenia gorąca, ciężkość i ból piersi, pobolewanie podbrzusza na @
13:00 lekkie plamienie na papierze, biegunka
Kłucie prawego jajnika i wyczuwalne dziwnych zapachów, których nie czuje mąż. Wszystko mi śmierdzi.
23:00 silny ból prawego jajnika uniemożliwiający wyprostowanie się. Poszłam do łazienki spłonęło kilka brązowych kropel, plamienie nie przypominające czerwonego @..
24:00 ból p. Jajnika staje się nie do zniesienia. Nie mogę się ruszyć. Zawsze w ovu mnie boli ale nie aż tak...😞
2:00 w nocy plamienie się utrzymuje, nadal skąpe wymieszane ze śluzem i brązowe. Boję się, że to jednak nie kropek.
Na pocieszenie - znalazłam fajny artykuł o AMH. I już tak bardzo się nie boję bo według wieku mieszczę się w przedziale. Ale i tak trzeba to skonsultować bo 5,55 to sporo więcej niż 3.
https://stronazdrowia.pl/amh-czym-jest-hormon-antymullerowski-normy-stezenia-hormonu-we-krwi-i-wskazania-do-badania-amh-co-oznacza-niskie-amh/ar/c14-14329777
W pon kolejny test.
Nie wiem tylko czy teraz możemy się kochać czy nie, ale trochę za bardzo boli.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2020, 02:03
W poniedziałek byłam u ginekolożki, nowej bo moja poprzednia przeszła na emeryturę (choć jest ryzyko, ze ta nowa tez niedługo zakończy karierę). No i mówię jej, ze cykle mam nieregularne - „No ale srednio co 28 dni, nie przejmować się”. Mówię ze plamienia - „zbadamy szyjkę... szyjka w porządku. Jeśli chce pani zrobić usg przed kolejna ciążą, by upewnić się, ze nie ma polipów, proszę się umówić na wizytę na usg”. Pobrała wymaz na cytologię i tyle...
Nie wiem co myśleć, jakbym czytała wasze dziewczyny pamiętniki. „Wszystko w porządku, proszę się starać”.
Dostałam kwas foliowy. Tutaj każą brać przez 3 miesiące i potem dopiero jak się zajdzie w ciążę. No chyba ze długo się nie zachodzi w ciążę, to po ok pół roku znów dają na 3 miesiące. W poprzedniej ciąży brałam przez prawie rok, bo chciałam na 3 miesiące przed staraniami, potem odkładaliśmy trochę starania i przez całe starania brałam kwas foliowy na własna rękę. Kiedy powiedziałam o tym ginekolozce, kazała mi zrobić przerwę (a byłam wtedy na początku ciąży), ponieważ miałam ponoć duże zapasy po takim czasie przyjmowania. Pisze o tym, bo po czytaniu pamiętników, widzę ze bierzecie kwas foliowy przez cały okres starań, nawet jeśli to się wydłuża w czasie. Człowiek zgłupieć może.
No nic. Jakbym miała jakieś wielkie parcie na ciążę, pewnie już bym szukała innej ginekolozki, ale jakoś nie mam. Dzis 20 dc, jakieś 5 dpo. Nawet jakoś rzadziej niż zwykle się z mężem kochamy, raz na tydzień, czasem dwa. Zero parcia. No i dobrze, chyba o to nam chodziło.
Za nami trzecia porażka, tym razem już tak nie bolało jak za drugim razem. Może to już przyzwyczajenie... Zmieniliśmy klinikę, przetransportowaliśmy dwa ostatnie kropki. Pani dr w nowej klinice dała nam to co w starej już umarło - nadzieję. Zrobiliśmy mnóstwo badań , niestety nie znaleźliśmy przyczyny, dlaczego kropki nie chcą z nami zostać. Kolejny transfer ma być po raz pierwszy na cyklu naturalnym z embryoglue, Assisted hatching i płukanką z hcg przed transferem. W międzyczasie bratowa urodziła, trzy znajome zaszły w ciąże - za każdym razem lały się łzy, mąż mnie za to bardzo krytykuję. U mojego taty zdiagnozowano raka prostaty - dwa dni temu odbyła się operacja. Dużo tego do udźwignięcia jak dla mnie. Czasem myślę, że potrzebna mi pomoc terapeuty... Koleżanka, która bardzo mnie wspierała w staraniach (sama długo się starała) przestała się odzywać po tym jak sama zaszła w ciążę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2020, 22:02
Zaczynamy 20 TYDZIEŃ ( 19t0d)
Przytłacza mnie obecna sytuacja...Strach o zdrowie i życie najbliższych, wyalienowanie w domu. Chociaż wiem, że jest to podyktowane dobrem Nas wszystkich, to niestety nie działa dobrze na psychikę człowieka.Wczoraj udało mi się jeszcze zrobić planowane zakupy, bo w domu już były braki, potem rozpętało się w sklepach piekło. Na razie wszystko mam, więc siedzę w domu. Jestem jak najbardziej za prewencją, uważam że rząd podjął słuszną na tę chwile decyzję, przeraża mnie jednak bezmyślność polskiego kościoła, gdzie msze powinny być zakazane jako zagrażające życiu, przerażają mnie braki sprzętu medycznego, środków ochrony i testów na tego wirucha w polskich szpitalach. Zachorowań jest sporo na ten moment, jedna ofiara śmiertelna. W moim województwie póki co nie ma zakażeń ale to pewnie kwestia czasu...
Martwię się o swoich rodziców, są starsi, maja swoje choroby przewlekłe, tata nadal jeszcze pracuje, ma kontakt z wieloma ludźmi a niedaleko od nich jakieś 60 km są już zachorowania, chorzy przebywają w szpitalu. Martwię się o swojego malucha w brzuchu,czy zdrowa, czy wszystko u niej ok, nie widziałam jej od trzech tygodni, mam wizytę we wtorek i boje się że mogą ją odwołać przez to wszystko. To prywatna klinika ale pracują w niej lekarze ze szpitali, a tam zmieniają grafiki ze względu na wyjątkową sytuację. Już zmienili mi godz wizyty z popołudniowej na poranną. Potem za dwa tyg mamy echo serduszka, chyba najważniejsze badanie dla nas przy SUA i za trzy tygodnie 1 kwietnia mamy połówkowe. Oby wizyty się odbyły...Starszy synek jest ze mną od dziś w domu, przedszkole zamykają w poniedziałek, ale ja go nie posyłałam już dziś. No i boję się o męża, nadal chodzi do pracy, branża w której nie ma możliwości pracy zdalnej a ktoś na dom przecież zarabiać musi.
Ot takie moje rozterki...
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2020, 17:05
No i jest wynik... >0,1000
Świetnie. Przynajmniej się mogę napić wina.
10+5 tc
Samopoczucie: 😒
Znowu siedzę w domu na chorobowym. Całe 5 dni chodziłam do pracy. Bolał mnie brzuch i zatrzymało mi sikanie wiec zrobiłam badanie moczu i popędziłam do lekarza. W badaniu bakterie w moczu dość liczne wiec dostałam antybiotyk i mam siedzieć w domu. Na następny dzień przyszły wyniki posiewu i okazało się ze posiew czysty 🤷🏻♀️ Nie wiem jak to możliwe, w każdym razie mam nadal brać antybiotyk i siedzieć na tyłku. Akurat się to zbiegło z zaleceniami siedzenia w domu z powodu koronawirusa wiec w sumie się cieszę ze nie muszę w takiej sytuacji jeździć do pracy. Nie wiem czy nie zrobili tego posiewu jednak źle bo po kilku dawkach antybiotyku czuje się lepiej i sikam dużo swobodniej. Dzień przed badaniem moczu naszpikowalam się żurawiną i uroseptem wiec może dlatego? Nie mam pojęcia. W każdym razie podglądaliśmy dzidziusia czy wszystko u niego ok ( już podobno jest płodem a nie zarodkiem, tak że pękam z dumy ze idzie jak burza), wyglądał tym razem jak mały żuczek 🐞🐞🐞 jest duży, CRL wyprzedza datowanie z transferu o 2 dni. Troszkę się obawiam, bo myślałam nad tym - ja urodziłam się bardzo duża miałam 4400g, moje rodzeństwo tak samo (bliźniaki 3600g i 3400g), mój mąż w momencie urodzenia był jeszcze większy bo 4600g (i o zgrozo poród pośladkowy 😱) jeżeli geny się skumulują to mój potomek może być naprawdę duży a wtedy co z porodem SN? 😒 na razie nie będę myśleć o tym, nie będę się martwić na zapas. Na razie bliżej mam USG 1. trymestru - zaczynam się bać przed tym badaniem. Wcale nie chce specjalnie myśleć o tym, ale podskórnie odczuwam niepokój - bzyczący i denerwujący jak mucha, krążący wokół mojej głowy. Zawsze sobie znajdę powód żeby się o coś martwić, tak jak pisałam już nieraz - wszechświat nie znosi próżni- przestaję się martwić jednym i następne od razu wchodzi do glowy i dręczy. No nic, do badań jeszcze tydzień - postaram się zbyt dużo o tym nie myśleć, odpoczywać i futrować mojego żuczka i w końcu zacząć się trochę cieszyć tą ciążą, a nie tylko martwić!
12dc
W środę byłam na wizycie. Po pół roku wkoncu mam owulacje w prawego jajnika 
Nie ukrywam że pokładam w nim nadzieję.
Jednak mam pewne obawy w związku z tym co się teraz dzieje w kraju...
Czy starania teraz są rozsądne...
Sama nie wiem.
Jednak w tym cyklu z lekarka stwierdzimy że luzujemy i dajemy sytuacji rozwinąć się samej bez monitoringu i leków.
Zresztą teraz lepiej odpuścić sobie chodzenie po lekarzach:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2020, 09:11
33dc/31
2dpt
Termin 🐒 z poślizgiem
Od rana kiepskie samopoczucie... po południu mdłości i zmęczenie się nasiliły.
Zaczął pobolewać brzuch jak na @. Teraz przestał. Wczoraj wieczorem i dzisiaj po południu zgaga.
Zarobiłam sikanca facelle z Rossmanna o 14:00 wczensiej mniej piłam i od rana nie siusiałam, wiem że rano stężenie bety jest najwieksze jesli jest w ogóle ale juz nie ogarniam czemu nie ma @. No i biel Vizira... oszaleje..
Może jutro rano zrobię jeszcze test i zobaczmy.. ale czy jest sens jesli ovu mogla być w 29dc?
Po Waszych sugestiach czekam do soboty albo poniedziałku... obym nie zaszkodziła sobie brakiem luteiny jesli coś tam się dzieje jednak 😐
Przyszły wyniki AMH- 5,55 ng/ml (norma to chyba 1-3) rety to chyba za wysokie... co teraz???
Czytałam że może to świadczyć o PCOS (zespół publicystycznych jajników) albo guzek czy coś na jajniku...
Tak się bałam wyniku poniżej 1 a teraz boję się tak wysokiego poziomu. Czy można wtedy zajść w ciążę i ją donosić? Miała któraś z Was taki wynik???
Poszłam za Waszą sugestią i brałam konezym q10 z wit.E i może dlatego taki wysoki wyszedł ten wynik. Brałam tylko 1 tabletkę dziennie a zalecenia są 1 do 2. Mogło to wpłynąć na sfałszowany wysoki wynik?
Może przestać brać ten koenzym...
Boże pomocy 😞
Czytam o tym zespole to jest raczej przy nieregularnych miesiączkach a ja zawsze mieszczę się w przedziale 30-33 Max.
Jak myślicie jest się czego obawiać?
Bo mam już łzy w oczach, że jeśli to mam to ciężko jest zajść w ciążę i są cykle bez ovu...
We wtorek mam wizytę u gino to zapytam ale ja umrę do tego czasu...
W maju 2019 miałam badania:
P/ciała a-mikrosomalne <9 IU/ml (norma 0-34)
P/ciała a-tyreoglobulinowe <10 IU/ml (norma 0-115)
Obydwa wyniki lekarz określił jako w granicach normy.
Witamina D3 22,30 oznaczono niedobór i cały czas suplementuje 4000j.
Prolaktyna 377 (norma 102-496)- to też zawsze w normie.
Androstendion 2,53 ng/ml - lekarz powiedział że w normie.
W sierpniu był Wapń 2,39 (norma 2,15-2,5)
We wrześniu 2018 badałam testosteron wynik
37 ng/dl (norma 8,4-48,1) - w normie.
DHEA-S wynik 241,10 qg/dl - w normie
SHGB wynik 28,98 nmol/l (norma 32,4-128) - do wyluczenia insulinooporność, która jak teraz myślę faktycznie może świadczyć o PCOS, ale potem wiele razy badałam glukozę i insulinę na czczo i po jedzeniu i bylo OK.
wdrodze tak więc nie mialam tych badań o których piszesz 😞
Mialam USG vaginalne ostatnio w listopadzie po poronieniu i wszystko bylo OK z jajkami, żadnych torbieli i zawsze jeden dominujący pęcherzyk... i zawsze tak było we wszystkich USG.
Mam nadzieje, że ten wynik nie świadczy o PCOS.. może to przez ten koenzym brany od tygodnia albo przez niedoczynność tarczycy. Może da się to jakoś wytłumaczyć i okaże się, że tego nie mam.
Główne objawy PCOS to nadmierne tycie i nieregularne miesiączki a ja mam regularne miesiączki 30-33dc jestem bardzo szczupła i nie mam problemów z tyciem. Znaczy mam! Jak chcę przytyć to nie mogę 😅 Ale tak całkiem serio to naprawdę się boję...
Teraz to wygląda na to, że mam urojoną ciążę a nie ciążę... 33dc a tu nic i być może to ten cały PCOS... 😞
@ nadal nie przyszła...
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 marca 2020, 14:42
Moje samopoczucie jest dalej fatalne. Od soboty znowu wymioty nie wiem kiedy sie to skonczy. Powiem szczerze że jak mnie denerwowaly teksty przy staraniach weź wyluzuj tak teraz denerwuja mnie teksty że powinnam sie cieszyć. Zapytam wprost czy osoba chora jest usmiechnieta podczas choroby? A ja mam taka jelitówke od 7 tc źle mi na żołądku nie potrafie jeść a w nocy spać. Starania były ciezkie ale to co sie dzieje z moim organizmem to jakis armagedon.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2020, 08:19
https://naforum.zapodaj.net/387e8c5d3829.jpg.html
Nasza droga usłana igłami.
Zbliżamy się wielkimi krokami do połowy ciąży .. szok... Oczywiście pozytywny
dziś 17+5
Dobrze, że brzuszek powoli się powiększa, bo wierzę, że jestem w ciąży... Chociaż dalej to dla mnie taki Cud, wiem, że medycyna nam bardzo pomogła, ale i tak widzę w tym Cud 

Nasz Synuś...
Czuję się nadal bardzo dobrze, tylko ten tydzień jakiś taki "tak bardzo mi się nie chce..", może to kwestia weekendu, który był intensywnie towarzyski, korzystamy z Mężem razem i każdy z osobna, póki mamy siły (ja) oraz nie musimy ogarniać opieki dla Maluszka
i też mówimy na żywo o ciąży, chociaż mam wrażenie, że niektórzy znajomi to się dowiedzą jak urodzę, bo czasem jest tak ciężko się dogadać co do terminu.. nie przeskoczę.. a jednak nie chcę przez telefon, chociaż jak komuś ten sposób odpowiada to nie widzę problemu, ja próbuje osobiście 
Zabrałam się też za temat wyprawki, póki co buszuję po stronach z używanymi rzeczami, bo myślę, że taki Maluszek to mało co niszczy te ubranka, więc można tak temat ugryźć, poza tym też często są to rzeczy nowe z metkami, albo jedynie uprane, zresztą sama zobaczę, ile te ubranka wynosi nasz Synuś. Biorę rozmiary 56-62, w czerwcu jeżeli siły i okoliczności pozwolą chce też skorzystać z wyprzedaży czy to online czy stacjonarnie, może wtedy coś więcej będziemy wiedzieć o wielkości Synka, póki co Lekarz zawsze mówi, że dziecko jest w odpowiedniej wielkości do etapu ciąży. Liczę na to, że będę miała Go w co ubrać, albo po porodzie znajdę chwile żeby dokupić to czego nam brakuje, albo to co nam się sprawdziło, bo póki co kupuję według poleceń innych mam, plus to co mi się podoba i wydaje się praktyczne (ciekawe co faktycznie się sprawdzi). Tak sobie żyjemy spokojnie, czekamy na wiosnę żeby też więcej spacerować, bo w taką pogodę jak teraz nie chce mi się po prostu nic... Pod koniec miesiąca zapisujemy się też do szkoły rodzenia, na szczęście póki co spotkania mają być stacjonarnie i mam nadzieję, że tak zostanie, bo liczę na to, że szkoła rodzenia da mi teoretyczną wiedzę, dzięki której poczuję się lepiej, bo wiadomo życie dopiero pokaże mi jak to jest z Maluszkiem
czasem tak sobie siedzę i myślę jaki On będzie.. Na koniec anegdotka z cyklu nie wiadomo czy się śmiać czy płakać, chociaż ja to obróciłam w żart... gdy mówiliśmy, że będzie Syn, usłyszeliśmy "następna będzie dziewczynka"... no cóż jeszcze nie urodziłam jednego dziecka a już słyszymy o drugim.. Nie ma nawet co komentować, więc na koniec stwierdzę, że poproszę śledzia 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2021, 13:20
4dc
Właśnie dzwonili z kliniki, wizyta odwołana ze względu na zagrożenie koronawirusem ;( Myślicie , że mogę dalej normalnie brać Lamette?
Wracam do gry! W środę pozytywny test ciążowy w 31 dc. Przez szalejącego koronawirusa do lekarza na potwierdzenie pójdę może za jakieś 2/3 tyg. Na betę nie idę, nie chce ryzykować. Co ma być to będzie, jestem dobrej myśli
za drugim razem staran w zasadzie nie było, bo zaskoczyło już przy drugim cyklu, przy czym w pierwszym cyklu przez gości nie trafiliśmy w te dni
także w moim przypadku sprawdza się plotka ze w druga ciąże łatwiej zajść. Mam nadzieje ze to będzie bardzo nuuudna ciąża 
Pozdrawiam
Koronawirus......
Ostatnio myśli o dziecku jakoś odeszły na bok.. W głowie jedynie strach... Nie wiem czy to co się dzieje ten strach w nas potęguje... Jedni się śmieją a drudzy się boją... Do wczoraj inaczej do tego podchodziłam, ale zobaczyłam co się dzieje w sklepach... Brakowało podstawowych towarów...
Nie boję się tak o siebie, najbardziej boję się o moich bliskich ☹️☹️☹️
Moja siostra mieszka w Warszawie, codziennie musi jeździć do pracy Komunikacja Miejska, a tam wiadomo różni ludzie się przewijają... Ona jest najbardziej narażona na to że może się zarazić.. Boję się o moją mamę, jest kobieta w wieku kobiety która zmarła niedawno, a do tego ma cukrzycę...
Nie wiem może wyolbrzymiam wszystko ☹️ ale serio się boję ☹️
33+0
Jestem po wizycie. Wieści są słabe 
Mały waży - 2095 g, myślałam że będzie więcej, przyrost wagi zwolnił. Zawsze był większy niż przeciętnie ok 75 centyl, teraz jest poniżej 50 centyla.
Ale to nieistotne choć ma wpływ na to co chcę napisać.
Przepływy są słabe...
Są na granicy... Lekarz mocno zaniepokojony, badał kilka razy. Górki wyświetlały się na czerwono, kolor niebieski.
Za tydzień mam ponowną kontrolę przepływów i jak będzie źle to skierowanie na patologię ciąży. A tam może przetrzymają albo od razu poród. Tylko On mówi że chce mnie wysłać do Olsztyna, tam lepsza opieka. Zastanawiam się czy nie będę miec jakiś konsekwencji w związku z tym ze należę do KOC (program ministerialny koordynowana opieka nad kobietą ciężarną) w Białymstoku.
Jak rozmawiałam z mężem przez tel i mówiłam mu to wszystko to się rozpłakałam, jakoś czułam że te przepływy mogą być złe dzisiaj na wizycie. Tak bardzo chciałam rodzić naturalnie a tu zapewne cc mi zrobią. Oby tylko Maciuś był zdrowy, Boże oby nie był niedotleniony! Bo własnie te tetnice do mózgu mają zły przepływ
Ostatnio w ogóle nie mam n nic siły, mam straszne zadyszki. Odkurze dół chaty i jestem mokra, serce wali. 20 lutego moja hemoglobina 10,8 w pon dowiem sie jaka teraz.
Jeszcze ten cholerny koronawirus... jak mnie położą na patologię nawet mąż do mnie nie przyjdzie... tym bardziej ze bedziemy 150 km od siebie... a jak cos mi sie skonczy? pampersy? juz nie chce nawet o tym mysleć... teraz nawet w sklepach pustki, co za okres!!! musze poczytać co tam Olsztyn wymaga do porodu bo Biłystok ma własne ciuszki dla noworodków.
A jak okaze się ze za tydzien musza mnie polozyc? nie mam takich malych ciuszków, Maciuś miał być duży...
w tygodniu zamowilam paczke z gemini, ale czas wtsyłki 8 dni robocznych... jest tam reszta wyprawkowych rzeczy, jednak potrebnych do domu na szczescie, nie do szpitala.
ehh natłok myśli w mojej głowie, dziś sniło mi się że każdy skafander musi nosić...
mam zwalony humor 
48 dc 6tc+5. 48 kg
Jak ten czas leci. Wczoraj nie chciało mi się spać, mąż w pracy a ja do 24 przed tv. Tragedia. Rano pobudka a teraz chodzę jak czołg.
W czwartek miałam USG. Jakoś byłam spokojna aż za bardzo.
Gin od razu zaprosił mnie na USG. Pytał się czy mam objawy, ja do niego nic. Po prostu nic. Ani piersi ani mdłości, chyba jestem wyjątkowa. To minę zrobił jakby miało cos złego być
Wspomniałam o złej becie on stwierdził ile miał przypadków źle rosnącej bety na początku a potem wzrost.
No i zauważył maluszka 5,5 mm serduszko bije 120, 6tc +2 choć u mnie wskazywało 6tc+3. Krwiaków nie widac. Gin ucieszył się bardziej niż ja, bo ja jakoś nie dowierzałam, przecież wcześniej myślałam że puste jajo itd.
Zauważyłam że mój się bardziej cieszył niż ja.
Kolejna wizyta za 3 tygodnie.
Mam wybrać 14 ampułek prolutex i koniec. Pytam się go czy nie za wcześnie. Przecież łożysko przejmuje funkcje w 12 tyg nie 8. Mam się go słuchać.
Do tego mam schodzić z estrofem.
No tak ekstra. Mam przestać brać metformine. Już to robię aby porobić jak moja znajoma.
I człowiek ciągle musi sam zmieniać zalecenia.
Prolutex będę brać starczy mi do 11 tyg.
Moja koleżanka z kliniki.przestaka brać w 7 tyg i ma plamienia pewnie próg niski. O nie nie będę słuchać lekarzy. Już i tak zlecenia dużo zmieniłam.
Estrofem będę brać jeszcze. Tylko nie wiem do kiedy czy do 9 czy 20 tyg.
Może ktoś coś wie?
Metformine będę brać do 12 tyg. Najwyżej potem przejdę na insulinę. Nie będę teraz ryzykować.
Poprosiłam o przepisanie accofilu.
Bo Paśnik jest teraz zajęty i dostałam.
Za 3 tyg mam zrobić glukozę, mocz, morfologiie, odczyn coobsa.
Zrobiłam teraz TSH 1,17 to tylko cukry mi skaczą po encorton.
Oczywiście jakbym nie była sobą. Mam fajnego gina u którego kiedyś się leczyłam, ma super sprzęt. Będę chciała raz w tygodniu do niego jechać sprawdzić czy z maluchem jest ok. Bo ryzyko jest jeszcze około 3-4 tygodnie.
Dlatego jak mi doktor gratulował powiedziałam jeszcze się nie cieszę, a gratulacje przyjmę w 12 tyg.
Do tej pory pamiętam słowa Paśnika, proszę się jeszcze nie cieszyć, bo na tym etapie różnie może być.
I od tej pory zmieniłam nastawienie. I lepiej.
Teraz ten koronawirusa. Chyba tego najbardziej się boję. Bo narażone są osoby które biorą leki obniżając odporność. A ja przecież biorę encorton w dużej dawce. Więc jestem 1 w podstawce do tamtego świata.
W mojej pracy zrobili odizolowanie od ludzi z zewnątrz, dla mnie to mega plus. Inaczej już bym na L4 była.
Teraz pracy mamy więcej bo wszystko e-mail. Gdybym miała laptop służbowy w domu bym pracowała a tak......
Wczoraj rozmyślałam długo co robić
Stwierdziłam że jak USG w kolejnym tygodniu będzie dobre biorę wolne od 23-30 wykorzystam urlop z zeszłego roku. 30 USG w klinice jak z maluszkiem będzie ok to pójdę do pracy 31 i 1 a od 2 do 17 kwietnia idę ba urlop tzw wczasy pod gruszą abym dostała kasę, przyda się na leczenie.
A od 20 USG i L4. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Gdyby nie ten wirus od maja na L4 bym poszła, ale boje się, mimo że jestem odizolowana w pracy. A jaka mam pewność że inni są zdrowi. Nie mam.
Najgorzej że mąż pracuje na hali i tam też może się zarazić. Masakra. A na encorton będę jeszcze 6 tygodni.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2020, 17:58
Już myślałam że nam się udało okres spoźniał się tydzień postanowiliśmy że zrobimy test wyszedł negatywny jedna kreska 🙁stwierdziliśmy poczekamy, kolejny tydzień okresu brak kolejny test to samo jedna kreska. Dwa dni po dostałam okresu. Wstretna małpa spoźniała się aż 16 dni. A już miałam cichą nadzieję że w końcu nam się udało niestety nadal to samo.
Najgorsze w tym wszystkim jest to że ciągle myślę o tym jak straciłam swoje maleństwo, dwa lata po stracie nadal boli. Co miesiąc rozpacz że nie udało się, biorę leki witaminy nic badania są dobre a mimo to ciąży brak.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.