Dzisiaj miałam zamiar powtórzyć betę, ale nie musiałam. Dostałam miesiączkę. Wczoraj kładłam się spać pełna nadziei, dzisiaj zostałam z niej odarta. Myślę, że mimo wszystko coś jednak ruszyło, bo cień drugiej kreski ewidentnie był. Robiłam 2 testy i oba go pokazały. No i ta beta. Brzuch boli mnie tak, jak dawno nie bolał. To będzie ciężka miesiączka...
19t+6d
Prenatane w czasach zarazy 😜😄
Luby utknął na kwarantannie za granicą, trochę sobie z tego żartujemy, a trochę się o niego martwię bo ma jakieś objawy lekkiego przeziębienia - choć na szczęście bez gorączki 🤦♀🙄Chcę żeby był już w domu.
Na wczorajszych prenatalnych było super. Mały wg BBF powinien ważyć ok.300g , a my mamy całe 430 gramów 😄Reszta wymiarów to samo - wszystko o prawie 2 tygodnie do przodu. Nóżki, o które się tak martwiłam skoczyły najbardziej i są prawie "za długie" 😄😜W samym szczycie górnej granicy normy. Wszystkie organy wewnętrzne prawidłowe, łożysko ok, pępowina super, szyjka 4,5 cm. Ryzyko przedwczesnego porodu 0,2%.
Mam nawet fotę 3d buzi ale niewiele widać bo nasz klusek ciągle robił facepalma 😄Generalnie wydaje się, że en face jest bardziej podobny do mnie, ale z profilu już do tatusia 😜No i te długie nogi i małe stópki zdecydowanie nie mogą być po mnie 😄Ja dostałam odwrotną kombinację! 🙄🤦♀😄
Ależ się nie mogę doczekać żeby już go zobaczyć - dotknąć - poznać! 🥰
Ach i nadal nie czuję ruchów - strasznie mnie to frustruje!
PS
Wyniki z labu też ok - krzywa cukrowa dobra (ufff), morfologia dobra, jakieś pojedyncze leukocyty w moczu - kilka dni uroseptu i powtórzę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2020, 07:50
🤰33 Tydzień( 32t0d)🤰
Wczoraj bardzo aktywny dzień. Sesja ciążowa w plenerze i studio udana. Mam nadzieję, że zdjęcia będą piękne. Jednak koniec 32tc to już jest późno na takie wygibas, człowiek się szybko męczy, jest ociężały i po prostu gruby 🤣 Maks też jak zwykle dokazywał...czasem brak mi do Niego cierpliwości już. Ten jego silny charakter...na szczęście dzięki cierpliwości fotograf będą wspólne zdjęcia. Nie mogę się już doczekać efektów naszej wpólnej pracy 🤰🤰👨👩👧👦
Dziś leniwie i spokojnie. Za oknem ponuro i deszczowo. Odreagowywuję tę bieganinę przed i na zdjęciach w łóżku. Mąż od rana wziął się za składanie komody. Póki co prezentuje się zacnie
Jestem taka szczęśliwa, że mamy za sobą już wszystkie większe wydatki przed pojawieniem się malutkiej i teraz można spać spokojnie, relaksować się i cieszyć ostatnimi tygodniami w dwupaku 😍
No a ja się czuję juz jak słoń. Gruba i pokraczna. Skórcze łydek bardzo mi już doskwieraja, dziś nad ranem znów ból jakbym miała dziurę w nodze. To pewnie przez to, że wczoraj mało piłam i mniej jadłam, bo jak tu na plaży sikać co 20 min ? No własnie, sikam jak koń wyścigowy, nawet co 15 min, tak jakby mój pecherz w ogólnie nie miał juz dla siebie miejsca. Nad zaparciami jakoś zapanowałam ( dzięki Bogu za maślankę, kefiry, ciemny chleb, arbuzy, siemię i lactulose) za to szanowny hemiroid się pojawił i wcale nie zamierza znikać 😔😪 Maści niewiele dają, a czopki niby dają ale mają efekty uboczne. Mam nadzieje, że po porodzie to minie...Biust jest ogromy, brzuchol też 🙃
Mała już mniej kopie- bardziej się rozpycha, wierci, ma czkawkę, rusza się bardziej zdecydowanie. Ostatnio mąż słyszał przez skórę jej serduszko. Cudowne uczucie i cudowny ich widok razem ❤ Szybko mi ta ciąża zleciała, dzięki pracy do połowy poniekąď, poten ta cholwrna izolacja domu przez 3 mc, teraz wszystko powolutku wraca do normy. Trzeba zacząć przygotowania do porodu, większość rzeczówek już mam, musze poszukać torby jakiejś pakownej na rzeczy małej, napisać plan porodu itd. Miłego dnia
Oficjalnie ogłaszam... Zaczynam nowy cykl 😓 beta nie pozostawia złudzeń.. Nic nie zaskoczyło.. Nie było biochema. Zaczynam od nowa. W tym cyklu z winem, wiesiołkiem, siemieniem lnianym i bromelainą. Boże niech to będzie ten cykl 🙏 nie zrobię wcześniej testu niż w dniu spodziewanej miesiączki.. Mam już testy, które nie powinny mnie oszukać. To bardzo boli zobaczyć ⏸️ i poczuć się oszukanym 😓 walczymy dalej.. P. idzie na badania nasienia, ja mam swoje do zrobienia
No i pierwszy transfer nieudany. No nic, mówi się trudno i próbuje się dalej. Bo co mam zrobić.
Doktor mnie pocieszył -drugi transfer mam na jak najbardziej naturalnym cyklu. Hura! Dostałam tylko duphaston i globulki.
Transfer - znowu stres nieziemski bo jestem panikarą, czemu nie umiem zaradzić. Aż się trzęsłam na fotelu próbując się opanować. Ale jakoś poszło, jestem po. Tym razem stwierdziłam że pozwolę sobie nagiąć system i zrobię betę wcześniej. 7dpt poszłam do punktu pobrań niezależnego od mojej kliniki. Pomyślałam, że w klinice mi tak wcześnie nie zrobią. Na wynik czekałam cały dzień i.... 2,3! Dwa przecinek trzy?! No kiepsko, myślę sobie. Z tego co czytałam w necie jakie wyniki kobietki mają to jest bardzo mały jak na ten dzień. Ech... pewnie znowu tylko lekko coś drgnęło i przestało.
Mój M. mówi żeby nic nie zakładać i zrobić znowu. Czekam, dzisiaj 10dpt idę do kliniki po test. Wyniki zawsze są w godzinę. Dzisiaj się rozstrzygnie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2020, 07:55
11dc
Wczoraj wizyta w klinice. Podpisaliśmy dokumenty.
Dziś był pierwszy zastrzyk gonapeptyl. Mam zrobić osiem zastrzyków, co drugi dzień. Ale dziś musiał mi zrobić mąż, bo za bardzo się stresowałam. Trochę mnie szczypało na początku. Teraz wizyta 26.03 a rano tego dnia badania na estradiol i progesteron.
Po długiej rozkminie umówiłam się do gin za tydzień. Skoro jest to dopiero początek epidemii i ma być jeszcze gorzej, stwierdziłam że bezpieczniej iść szybciej jak jest mniejsze ryzyko. Nie wiadomo co będzie za 2/3 tygodnie, może w ogólnie wszystko zamkną, a jednak chciałabym wiedzieć, czy wszystko ok.
U nas w pracy homeoffice, ale ja jeżdżę pracować do biura, bo przy młodym najzwyczajniej się nie da. W biurze poza mną jedna osoba więc ryzyko małe. Młody w domu z nianią, po którą codziennie jeżdżę z rana i odwożę po południu, żeby nie jeździła komunikacją miejską jak zazwyczaj. Mąż normalnie pracuje, ale u niego też poza nim 2 osoby w biurze, bo reszta na zwolnieniach na dzieci, które nam nie przysługują, bo dziecko nie żłobkowe. Na razie chcemy normalnie pracować, ja pracuję na akord, a mąż jak na złość od 1,5 miesiąca w nowej firmie, a za coś trzeba żyć.. No nic, mam nadzieje, że zachowując możliwe środki ostrożności będzie ok.
Co za czasy 
Odebrałam ostatnie wyniki badań.
Białko s 64,7%
Białko c 99%
Byłam na wizycie. Powiedział, że białko s powinno być wyższe. Na podstawie badań dna, białka i poprzednich wyników badań stwierdził nadkrzepliwość. Kazał dalej brać Acard 150 i dostanę heparynę od owulacji.
W związku z przeciwciałami ANA ma się skonsultować z kolegą co z ewentualnym encortonem i w jakiej dawce i kiedy. Porobił zdjęcia badań.
Zrobiłam posiew, ale z drożnością kazał się wstrzymać 3 miesiące. W sumie w związku z tym co się dzieje teraz w Polsce i na świecie to może i lepiej.
Na podwyższoną prolaktynę dostałam Norprolac. Chciał mi wypisać dwie recepty. Najpierw do wykupienia Bromergon a jak się będę źle czuła to wtedy Norprolac. Wybrałam od razu ten drugi, bo za dużo się nasłuchałam o Bromergonie złych rzeczy
Sam lekarz powiedział, że to w sumie trucizna 
Zobaczymy co się będzie dalej działo. On stwierdził, że znaleźliśmy przyczynę. Ja mam wątpliwości czy coś się zadzieje.
Potwierdził moje obawy o wygasającej rezerwie jajnikowej. Nie wyklucza ciąży, ale dużo czasu nie zostało...
Mam nadzieje, że nie zbankrutuje przez te wszystkie badania, leki i lekarzy... Kasa idzie z oszczędności. W sumie od początku roku wydałam na to 2500zł. Aczkolwiek czego się nie robi dla bycia rodzicem 
dziś Dzień jak codzień bardzo tęsknię za swoim aniołkiem lecz czasu nie da sie cofnac, muszę isc do przodu bo jest wielka nafzirja na szczęście przy boku mojego wspaniałego męża.
20 dc
Nastrój 4/10
5 dni po operacji. Fizycznie czuję się coraz lepiej ale psychicznie padam na twarz. Chciała bym wyjść z domu chociaż na krótki spacer z M, nie musieć leżeć na plecach 😥 zaczyna mnie już boleć kręgosłup od tej pozycji...rana w pępku swędzi więc przypuszczam że dość dobrze się goi. Dzisiaj kolezanka organizuje roczek swojej córeczki. Z jednej strony bardzo się cieszę ale nie wiem ile tam wytrzymam...
Wczoraj mieliśmy 1 kolizję, która spowodował mąż, a ja się dołożyłam - noooo wzbiliśmy się na wyżyny nieodpowiedzialności itp..🤬😡🤦
Mąż wziął Panka i jedzie z nami na rehabilitację. Zjeżdżamy z trasy szybkiego ruchu, zbliżamy się do świateł, mąż hamuje (tryb niedokonany!) - dzwoni telefon...
Moja 1 myśl (nie na głos) zjedź na pobocze
Moja 2 myśl (nie ma głos) dorzucę bo co załatwi bez komputera
Moja 3 myśl (na głos) odbiorę i dam na głośnik. Mąż -ok. Odbieram, włączam głośnik, nie słychać jednak...
Mąż się zdekoncentrował, a ja widzę rosnący tył samochodu przed nami i krzyczę - co Ty robisz??? Mąż hamuje gwałtownie i słychać BUM😖😖😖
W Polsce jest ok 300.000 nowych samochodów, na drogach, reszta to używane egzemplarze, a my akurat trafiliśmy
- kobietę w nowym samochodzie wartym ok 100tys. (O tyle istotne że szkoda tak malutka że podejrzewam że normalnie rozeszło by się po kościach, co najwyżej dostaliby od nas $ na usunięcie rysy, a tu buch , nówka z salonu - i ja jej bulwers rozumiem w pełni)
- jej pierwsza kolizja więc mega zestresowana i wrzeszcząca na nas (w 100% ją rozumiem, zachowywałabym się tak samo albo gorzej 🙈)
- z mężem adwokatem, który dojechał później na motorze i straszył nas pozwem za straty moralne🤦🙈🙈 Mąż mu też pojechał paroma "mądrymi" sentencjami jak to prawnik prawnikowi i chyba się zorientowali, że nas nie nastraszą, poza tym co i tak przeżywamy 🤷♀️
Efekt zdarzenia:
- "nasz" Panek bez szwanku żadnego (to było mega lekkie stuknięcie (uff, pierwszy raz się cieszę że nie nasze auto)
- ich samochód z minimalną rysą (nawet policja była lepiej do nas nastawiona niż do tej kobiety, bo do takiej głupoty wzywać służby 🙈🤦)
- 250zl mandat plus 6 pk (zasłużone 🤷♀️)
- nie dojechaliśmy na rehabilitację🤬😡
- mina policjanta jak zajrzał do nas przez okno gdy karmiłam Marysię piersią bezcenna🙈🤣
Dobrze że policja przyjechała w ciągu 10 min. i to tylko dlatego że kobieta zgłosiła, że w wypadku jest poszkodowane dziecko (nasze🤦🙈) Więc też policja była trochę na nią cięta bo na sygnale jechali do ... mini rysy🙈🙈🙈
Rozumiem tych "poszkodowanych" bo dla nas historia się kończy, a oni się będą bujać z firmą ubezpieczeniową i Pankiem 🤷♀️ chociaż na ich miejscu...no nie wiem czy bym zgłaszała likwidację szkody takiego rozmiaru. Więcej zachodu niż to warte, ale w sumie należy im się zwrot za lakier i robociznę🤷♀️
Mam mega wyrzuty sumienia za tą sytuację, idioci z nas, a na prawdę należymy do ostrożnych i odpowiedzialnych ludzi. I jeszcze taka głupota z Marysia w aucie 🤬🤬🤬
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2020, 20:25
Ciąża rozpoczęta 7 maja 2020
7dc.
Dwa dni temu byłam na kontrolnej u lekarza. Endometrium w 5dc - 6mm. Jajniki ok.
Dostałam duphaston od 15dc. przez 10 dni, ponieważ z wyników laboratorium 7 dpo progesteron był około 8, więc trochę niski żeby bąbelek mógł się zagnieździć.
Dupka mam brać przez najbliższe 2 miesiące i sprawdzić jak na niego reaguje mój organizm. Po 2 miesiącach kontrola i włączenie clo z monitoringiem.
Od wczoraj pobolewa mnie jajnik. Czyżby znowu owulacja miałaby przyjść tak wcześnie?
Jeśli tak, to kolejny cykl na straty ponieważ w tym tygodniu się rozchorowałam i pewnie nie zdążę zaserduszkować przed owulką. 🙁
Trochę to wkurza już ale staram się być dobrej myśli. Jak nie ten cykl to kolejny...
Plan na ten cykl :
💊 folik 1x1tabl
💊 olej z wiesiołka 2x2tabl. do owulacji
💊 wit D 4000j / 2000j
💊 ovarin 2x1tabl
💊 duphaston 2x1tabl od 15dc przez 10 dni.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2020, 15:11
Ciężki czas... Trudne chwile przeżywamy teraz my Staraczki ojjj tego jeszcze nie miałyśmy co? tak do "kolekcji" przeszkód.. Wiem, że odezwą się głosy, że najgorzej mają teraz kobiety w ciąży lub te które mają rodzić- owszem .. ale czy My mamy łatwo? po pierwsze borykamy się z pytaniem, co dalej? czy działać, czy się wstrzymać.. U mnie akurat dziś 43 dzień cyklu.. już robiłam 2 testy na "wywołanie" okresu i nic.. pewnie ta lametta mi namieszała, zdaniem lekarza, to cykl bezowulacyjny, więc ma prawo się ciągnąć.. i tak też robi.. ech... W piątek mamy mieć wizytę pierwszą w klinice, póki co klinika działa normalnie ale do piątku kto wie.. a jeżeli nam odwołają wizytę to znowu kilka miesięcy czekania.. i tak w kółko coś.. A jest jeszcze informacja na stronie kliniki, że wizyty bez osób towarzyszących .. i teraz jak nie będę mogła wejść z Mężem na wizytę to sama nie wiem czy ma to sens.. jednak pierwsza wizyta w leczeniu niepłodności powinna być wspólna! muszę zadzwonić to ustalić..
A tak poza tym to siedzimy z Mężem w domu i pracujemy zdalnie.. póki co staram się podchodzić do sytuacji poważnie, bo z domu nie wychodzimy, ale też nie dać się zwariować i w domu starać się żyć normalnie i nie oglądać nadmiernej ilości informacji. Musimy dać radę, musimy! Zdrowia Dziewczyny i siedźmy w domu jak możemy!
34dc/31...
3dpt
Tempka w górę 36,98...
Można zwariować co?
Śluz kremowy rozwodniony
Jutro rano zrobię test... dzisiaj nie chciałam marnować bo i tak by nie wyszło nic...
Za kazdym razem miałam objawy przez tego dukpa więc zawsze był zawod ze jednak ciało mnie oszukalo. Ale tym razem to już naprawde z tym @ ... zeby tyle dni i nic??? Jeszcze tak to nigdy nie było. W lutym obiecalam sobie koniec i ze czekam cierpliwie na @ i się nie stresuję. No i tak bylo.. do 32dc a tu już 34!!! 😀 Co zrobie jak nic nie zrobię. Pojecia nie mam co myśleć.
Kosmos!
Cały czas wodnisty kremowy śluz ze mnie leci a ja myślę caly czas że sie zaczęło i biegam do łazienki. Delikatne skurcze brzucha potem spokoj, cycki bolą, tempka rośnie, teraz doszła wrażliwośćna zapachy, ostatnio była biegunka i cały czas jeździło brzuchu, napady gorąca duszność... a może.... to koronawirus! 😅
Objawy podobne...
Oby jutro test coś pokazał bo naprawde trafie do psychistryka!!! Ale test ciążowy póki co 😉🤔🤞
KasiaAsia nie dziękuje 🙂🤞
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2020, 23:05
35dc/31
4dpt
Rano test Chick&Go - biel vizira
Tempka po obudzeniu 36,93
Śluz kremowy
Uderzenia gorąca, ciężkość i ból piersi, pobolewanie podbrzusza na @
13:00 lekkie plamienie na papierze, biegunka
Kłucie prawego jajnika i wyczuwalne dziwnych zapachów, których nie czuje mąż. Wszystko mi śmierdzi.
23:00 silny ból prawego jajnika uniemożliwiający wyprostowanie się. Poszłam do łazienki spłonęło kilka brązowych kropel, plamienie nie przypominające czerwonego @..
24:00 ból p. Jajnika staje się nie do zniesienia. Nie mogę się ruszyć. Zawsze w ovu mnie boli ale nie aż tak...😞
2:00 w nocy plamienie się utrzymuje, nadal skąpe wymieszane ze śluzem i brązowe. Boję się, że to jednak nie kropek.
Na pocieszenie - znalazłam fajny artykuł o AMH. I już tak bardzo się nie boję bo według wieku mieszczę się w przedziale. Ale i tak trzeba to skonsultować bo 5,55 to sporo więcej niż 3.
https://stronazdrowia.pl/amh-czym-jest-hormon-antymullerowski-normy-stezenia-hormonu-we-krwi-i-wskazania-do-badania-amh-co-oznacza-niskie-amh/ar/c14-14329777
W pon kolejny test.
Nie wiem tylko czy teraz możemy się kochać czy nie, ale trochę za bardzo boli.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2020, 02:03
W poniedziałek byłam u ginekolożki, nowej bo moja poprzednia przeszła na emeryturę (choć jest ryzyko, ze ta nowa tez niedługo zakończy karierę). No i mówię jej, ze cykle mam nieregularne - „No ale srednio co 28 dni, nie przejmować się”. Mówię ze plamienia - „zbadamy szyjkę... szyjka w porządku. Jeśli chce pani zrobić usg przed kolejna ciążą, by upewnić się, ze nie ma polipów, proszę się umówić na wizytę na usg”. Pobrała wymaz na cytologię i tyle...
Nie wiem co myśleć, jakbym czytała wasze dziewczyny pamiętniki. „Wszystko w porządku, proszę się starać”.
Dostałam kwas foliowy. Tutaj każą brać przez 3 miesiące i potem dopiero jak się zajdzie w ciążę. No chyba ze długo się nie zachodzi w ciążę, to po ok pół roku znów dają na 3 miesiące. W poprzedniej ciąży brałam przez prawie rok, bo chciałam na 3 miesiące przed staraniami, potem odkładaliśmy trochę starania i przez całe starania brałam kwas foliowy na własna rękę. Kiedy powiedziałam o tym ginekolozce, kazała mi zrobić przerwę (a byłam wtedy na początku ciąży), ponieważ miałam ponoć duże zapasy po takim czasie przyjmowania. Pisze o tym, bo po czytaniu pamiętników, widzę ze bierzecie kwas foliowy przez cały okres starań, nawet jeśli to się wydłuża w czasie. Człowiek zgłupieć może.
No nic. Jakbym miała jakieś wielkie parcie na ciążę, pewnie już bym szukała innej ginekolozki, ale jakoś nie mam. Dzis 20 dc, jakieś 5 dpo. Nawet jakoś rzadziej niż zwykle się z mężem kochamy, raz na tydzień, czasem dwa. Zero parcia. No i dobrze, chyba o to nam chodziło.
Za nami trzecia porażka, tym razem już tak nie bolało jak za drugim razem. Może to już przyzwyczajenie... Zmieniliśmy klinikę, przetransportowaliśmy dwa ostatnie kropki. Pani dr w nowej klinice dała nam to co w starej już umarło - nadzieję. Zrobiliśmy mnóstwo badań , niestety nie znaleźliśmy przyczyny, dlaczego kropki nie chcą z nami zostać. Kolejny transfer ma być po raz pierwszy na cyklu naturalnym z embryoglue, Assisted hatching i płukanką z hcg przed transferem. W międzyczasie bratowa urodziła, trzy znajome zaszły w ciąże - za każdym razem lały się łzy, mąż mnie za to bardzo krytykuję. U mojego taty zdiagnozowano raka prostaty - dwa dni temu odbyła się operacja. Dużo tego do udźwignięcia jak dla mnie. Czasem myślę, że potrzebna mi pomoc terapeuty... Koleżanka, która bardzo mnie wspierała w staraniach (sama długo się starała) przestała się odzywać po tym jak sama zaszła w ciążę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2020, 22:02
Zaczynamy 20 TYDZIEŃ ( 19t0d)
Przytłacza mnie obecna sytuacja...Strach o zdrowie i życie najbliższych, wyalienowanie w domu. Chociaż wiem, że jest to podyktowane dobrem Nas wszystkich, to niestety nie działa dobrze na psychikę człowieka.Wczoraj udało mi się jeszcze zrobić planowane zakupy, bo w domu już były braki, potem rozpętało się w sklepach piekło. Na razie wszystko mam, więc siedzę w domu. Jestem jak najbardziej za prewencją, uważam że rząd podjął słuszną na tę chwile decyzję, przeraża mnie jednak bezmyślność polskiego kościoła, gdzie msze powinny być zakazane jako zagrażające życiu, przerażają mnie braki sprzętu medycznego, środków ochrony i testów na tego wirucha w polskich szpitalach. Zachorowań jest sporo na ten moment, jedna ofiara śmiertelna. W moim województwie póki co nie ma zakażeń ale to pewnie kwestia czasu...
Martwię się o swoich rodziców, są starsi, maja swoje choroby przewlekłe, tata nadal jeszcze pracuje, ma kontakt z wieloma ludźmi a niedaleko od nich jakieś 60 km są już zachorowania, chorzy przebywają w szpitalu. Martwię się o swojego malucha w brzuchu,czy zdrowa, czy wszystko u niej ok, nie widziałam jej od trzech tygodni, mam wizytę we wtorek i boje się że mogą ją odwołać przez to wszystko. To prywatna klinika ale pracują w niej lekarze ze szpitali, a tam zmieniają grafiki ze względu na wyjątkową sytuację. Już zmienili mi godz wizyty z popołudniowej na poranną. Potem za dwa tyg mamy echo serduszka, chyba najważniejsze badanie dla nas przy SUA i za trzy tygodnie 1 kwietnia mamy połówkowe. Oby wizyty się odbyły...Starszy synek jest ze mną od dziś w domu, przedszkole zamykają w poniedziałek, ale ja go nie posyłałam już dziś. No i boję się o męża, nadal chodzi do pracy, branża w której nie ma możliwości pracy zdalnej a ktoś na dom przecież zarabiać musi.
Ot takie moje rozterki...
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 marca 2020, 17:05
No i jest wynik... >0,1000
Świetnie. Przynajmniej się mogę napić wina.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.