Więc tak,mocz zrobiony,glukoza też,gorzej było z krwią,nie mogła mi znależć żył ,wyglądam jak narkomanka hehehe,usg w poniedziałek,byłby 5 tydzień i 2 dni,mam nadzieje że bedzie wszystko ok,jajniki dają o sobie znać od czasu do czasu,gorzej wieczorem,podbrzusze ciągnie,o krzyżu niewspomne,ale to nieważne 
Więc tak,mocz zrobiony,glukoza też,gorzej było z krwią,nie mogła mi znależć żył ,wyglądam jak narkomanka hehehe,usg w poniedziałek,byłby 5 tydzień i 2 dni,mam nadzieje że bedzie wszystko ok,jajniki dają o sobie znać od czasu do czasu,gorzej wieczorem,podbrzusze ciągnie,o krzyżu niewspomne,ale to nieważne 
Więc tak,mocz zrobiony,glukoza też,gorzej było z krwią,nie mogła mi znależć żył ,wyglądam jak narkomanka hehehe,usg w poniedziałek,byłby 5 tydzień i 2 dni,mam nadzieje że bedzie wszystko ok,jajniki dają o sobie znać od czasu do czasu,gorzej wieczorem,podbrzusze ciągnie,o krzyżu niewspomne,ale to nieważne 
Mój organizm totalnie zwariował! Dobrze, że udałam się do lekarza i będę pod jego opieką. Wczoraj najbardziej płodny śluz jaki do tej pory miałam a dziś @ ?! Szaleństwo... Przecież nie jestem jakimś psiaczkiem żeby w czasie @ zajśc w ciążę ;-p Masakra. Ale, ale... cieszę się, że zaczął się nowy cykl. Teraz to już będzie tylko lepiej 
20+0
Wrocilam od lekarza.
Lekarka nie widzi nic podpadajacego w USG, ale dla pewnosci kazala mi isc do centrum badan prenatalnych (tak jak bylo wczesniej umowione). Termin mam w srode. Wszystko OK, tylko to moje dziecko wredne troche, bo sie odwrocilo pupa do lekarza. Pod koniec badania odwrocilo sie przodem, ale wsadzilo sobie reke miedzy nogi!
Na ulamek sekundy sie odwrocilo i lekarka widziala siusiaka, wiec plec chyba potwierdzona. Spytalam czy to na 100% pewne, a ona mi ze co w zyciu jest na 100% pewne.
Tak troche wg mnie po lepkach zrobila to USG, ale powiedziala, ze w tym centrum maja taki sprzet i takich specjalistow, a ta profesor u ktorej bylam to wogole najlepsza w Niemczech (ma na oko 40 lat i juz profesora), ze mam sie nie denerwowac i za tydzien isc do niej, to napewno potwierdzi ze wszystko jest OK.
Poskarzylam sie ze nie czuje ruchow dziecka, powiedziala (patrzac na USG), ze to przez polozenie lozyska. Lozysko podobno jest w tym miejscu, w ktorym sa nerwy i ze ono dziala jak poduszka i ze dlatego nie czuje ruchow. Faktycznie na USG Maly szalal jak pijany zajac (nie dalo sie go zmierzyc), a ja tego naprawde nie czulam, chociaz wiedzialam dokladnie gdzie i kiedy powinnam czuc.
Za miesiac badania na obciazenie glukoza.
Oprocz tego zameldowalam sie do szpitala na szkole rodzenia pod koniec stycznia, kurs intensywny: pt, sob, nd.
Owulacja za rogiem, czas brać się do pracy. Smutne jest to, że dziś mój 13 dc a na wykresie żadnego serduszka. Nie było czasu - cały czas coś.
Co u mojego N:
Najpierw badanie nasienia, później oczekiwanie na wyniki. Samodzielna diagnoza i radość, że chyba nie jest najgorzej. Później mail od Pani doktor "proszę próbować bo takie nasienie umożliwia zajście w ciąże, ale może to być trudniejsze"... Podejrzenie infekcji, wysłanie N na posiew nasienia z antybiogramem (a ja wiem, jakie to dla niego trudne
). Na szczęście mamy to już za sobą. N też stwierdził, że chce mieć to z głowy i zrobił to badanie wczoraj...
W międzyczasie odwołanie wizyty u androloga, żeby już pójść do niego z kompletem badań. Bo ceny niektórych specjalistów naprawdę są kosmiczne. 
A co u mnie:
Zawitała ciocia infekcja, przepisano mi globulki o działaniu plemnikobójczym. Co prawda od wczoraj już ich nie biorę ale kto wie ile to działa
Uciążliwy ból gardła i diagnoza postawiona przez lekarza: "zapalenie krtani" - antybiotyk...
Jednym słowem nie wiąże zbyt dużych nadziei z tym cyklem, a może pod koniec miło się zaskoczę. 
Najważniejsze jest chyba to, że mimo wszystko ten miesiąc jest dla Nas łatwiejszy, spokojniejszy. Nie ma już takiej presji z mojej strony. N nie musi mi tłumaczyć, że owulacja na pewno nie wystąpiła dzień po skończonej @ i takie tam 
Nie myślę o tym cały czas, nie mówię...
A w głębi serca obydwoje wierzymy, że już nie długo zostaniemy rodzicami 
Do terminu porodu zostało kilka dni... wg usg 23.10 wg ovu 29.10 a wg mnie 28.10. ale czuje że na dniach będzie rozwiązanie, mdli mnie okropnie jestem rozdrazniona bóle w dole brzucha i tępy ból w krzyżu... zobaczymy
i tak nie można przewidzieć kiedy dokładnie się urodzi... a może to nawet lepiej, mniej nerwów i stresu(choć i tak jest ich dużo) bo to ciągłe oczekiwanie na godz "0" mnie zaczyna dobijać.
W sumie to dobrze wspominam pobyt w szpitalu - sympatyczne panie pielęgniarki i lekarze też. Niestety miałam coś w postaci polipa i trochę przy duże endometrium (jak na fazę przedowulacyjną), zatem zwykłe wziernikowanie zakończyło się zabiegiem. No i teraz mam zagwostkę, jak to się ma do moich planów. Pod koniec miesiąca jadę na wizytę i miałam nadzieję, że lekarz od nowego cyklu (jakoś na początku listopada) da mi już zielone światło. Wydaję mi się, że będę szła krótkim protokołem ze względu na wysokie AMH, ale jak mi coś tam teraz "grzebali" to pytanie czy to zielone światło nie zaczęło właśnie mrugać na pomarańczowo.
Jak długo u Was dziewczyny był zakaz "gmerania" po zabiegu - bo na bzykanko mam szlaban co najmniej na tydzień (a w zaleceniach jest napisane że nawet na 4). No i co ja mam robić? Martwić się na zapas, czy te półtora tygodnia do wizyty starczy na zagojenie?
Dziękuję za słowa otuchy
*
Siedze i gapie sie bezmyslnie w ekran, jak ten gimbus! Robota lezy i kwiczy. Moze sama sie zrobi? Jakis taki wewnetrzny niepokoj we mnie, stres jakis. Jakbym miala zrobic cos waznego, o czym zapomnialam. Acha, zaraz, zaraz, juz wiem! Pracowac mialam! 
Mdli mnie jednak okrutnie. Moj stan psycho-fizyczny kwalifikuje mnie definitywnie do lezenia w lozku! Pod warunkiem, ze z lubym, bo znowu mi sie bzykac chce! 
Zapomniałam do pracy zabrać luteinę i teraz nie mogę jej sobie "wsadzić" 
lekarz co prawda powiedział, żebym ją odstawiła, że już nie ma potrzeby aplikowania, mimo tego i tak wkładałam chociaż 1 tabletkę (nie zabronił), ale i powiedział żebym przypadkiem nie doszukiwała się objawów jej braku. Psychicznie lepiej się czułam.
A teraz nie ma luteiny i co ? Pierwszy objaw! brzuch jest twardy
)
Jutro prenatalne na 9 45, niech już będzie po!
Miłego dnia:)
Dziewczyny nie wytrzymam, jutro z rana zrobię test.. Cos mi tu nie gra, caly dzien boli mnie podbrzusze jak na okres a przeciez jestem dzien po @ .. Cos jest nie tak.
wizyta już za mną...
dzisiaj było bez usg, ale podsłuchiwaliśmy malca przez detektor, kopał, szalał jak nie wiem.
serduszko ładnie biło.
jedyne co to muszę powtórzyć badanie moczu, bo jak to lekarz stwierdził, nie sztuką jest dać tabletki, jak może być to złe pobranie moczu. 
więc dla pewności muszę powtórzyć.
czeka mnie również mierzenie ciśnienia do następnej wizyty póki co, czyli 30 października, wtedy mam drugie badanie prenatalne. gdyż dzisiaj ciśnienie sobie skakało i w ostatecznej wersji wyniosło 125/90. i to trochę niepokoi lekarza, więc 2 razy dziennie muszę mierzyć i zapisywać.
tylko muszę się zaopatrzyć w ciśnieniomierz na stałe 
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/de4816ca9d48852c.html#
test z Dzisiaj
O matko polko ,jak mnie bolą plecy w odcinku lędżwiowym,masakra,nie plamie na szczęście,dziewczyny ratujcie,powiedzcie mi że to normalne:-(jestem zmartwiona,niedaj boże żeby to było poronienie!!!
Megaaaa wkurwienia 
No tak dni płodne a ja wielka złość na męża
czemu oni są tacy trudni do zrozumienia. Jestem tak zła że r*o*z*p*i*e*r*d*o*l*i*ł*a bym chętnie wszystkoooo. Foch nad fochami a on śpi i nie robi nic w tym kierunku a ja dopiero się nakręcam wrrrr.....
Już trochę ochłonęłam i chyba nie jest tak źle...Wczoraj w nocy rozryczałam się na maksa i chyba to mi trochę pomogło... U lekarza siedziałam dobre 30 min bez żadnych badań.Zaczął od przeglądania moich wyników.Jak wydział wypisy ze szpitala po HSG i laparotomii był w szoku po przeczytaniu.Stwierdził,że opisy nie są kompletne.Miałam chromotubacje obu jajników i do tego nie ma konkretnego opisu.Pytał mi się o te usunięcie zrostów.Mówiłam,że lekarz po operacji powiedział mi że jajnik był przyrośnięty do jelita.Zdziwił się,że powinno być to zapisane.Zapytał też jak to się stało,że doszło do zrostu,powiedziałam,że nie wiem, bo nikt mi tego nie powiedział.I to wielki błąd,bo jeśli nie znam przyczyny,to do zrostu znowu może dojść!Potem mi się pytał czy miałam coś robione z macicą,mówiłam że nie i tu się znowu zdziwił,bo na wyniku HSG było napisane "kształtu macicy nie uwidoczniono",więc powiedział,że mogę też mieć zapchaną macicę.Mogę mieć jakiegoś mięśniaka lub polipy... Pytał się czy przypadkiem nie miałam zapalenia przydatków lub jelita,ja znowu że nie,a on czy na pewno,a ja znowu że nie (bo chyba bym o tym wiedziała co?) Potem zapytał o cytologię,a ja że z jakieś 3 lata temu miałam robioną (nikt wcześniej nie robił),to powiedział że to tez trzeba wykonać. NAJGORSZE CHYBA BYŁY SŁOWA "WSZYSTKIE LATA PANI BADAŃ SĄ LATAMI STRACONYMI"... Szok!!! Mąż musi powtórzyć badanie nasienia ale już takie bardzo wyszczególnione.Z tym iść do niego.Wykona mi wtedy badanie ginekologiczne,USG przezpochwowe i oczywiście cytologię,no i USG piersi (w końcu,bo jeszcze nikt mi piersi nie badał)! We wtorek mi tego nie robił bo by zajęło zbyt dużo czasu,a ma jeszcze inne pacjentki a o 14 gdzieś musi być.Gdyby nie to poświęcił by mi nawet pół dnia! Powiedział też,że ma wszystkie wykresy stąd wydrukować i mu przynieść i dostałam pochwałę za prawidłowe mierzenie temperatury! Powiedział też niestety,że jest u mnie szansa na ciążę pozamaciczną,a to niestety kończy się operacją.To jest moja ostatnia szansa,potem powiedział,że zostanie mi tylko in vitro.Teraz musimy uzbierać kasę,bo leczenie będzie kosztowne... Nadal jestem w szoku,tylu lekarzy mnie badało,leczyło a zrobili wszystkie błędy jakie można było zrobić,tyle straconych lat,jest to przerażające. Hormony miałam robione ostatnio w grudniu 2010 i nie były najgorsze,ale oczywiście trzeba będzie wszystkie powtórzyć.Teraz trzeba jakoś kasę zbierać.Na pierwszym miejscu jest teraz to szczegółowe zbadanie nasienia. Mogę się założyć,że po przeczytaniu tego całego wpisu same będziecie w szoku...
Już trochę ochłonęłam i chyba nie jest tak źle...Wczoraj w nocy rozryczałam się na maksa i chyba to mi trochę pomogło... U lekarza siedziałam dobre 30 min bez żadnych badań.Zaczął od przeglądania moich wyników.Jak wydział wypisy ze szpitala po HSG i laparotomii był w szoku po przeczytaniu.Stwierdził,że opisy nie są kompletne.Miałam chromotubacje obu jajników i do tego nie ma konkretnego opisu.Pytał mi się o te usunięcie zrostów.Mówiłam,że lekarz po operacji powiedział mi że jajnik był przyrośnięty do jelita.Zdziwił się,że powinno być to zapisane.Zapytał też jak to się stało,że doszło do zrostu,powiedziałam,że nie wiem, bo nikt mi tego nie powiedział.I to wielki błąd,bo jeśli nie znam przyczyny,to do zrostu znowu może dojść!Potem mi się pytał czy miałam coś robione z macicą,mówiłam że nie i tu się znowu zdziwił,bo na wyniku HSG było napisane "kształtu macicy nie uwidoczniono",więc powiedział,że mogę też mieć zapchaną macicę.Mogę mieć jakiegoś mięśniaka lub polipy... Pytał się czy przypadkiem nie miałam zapalenia przydatków lub jelita,ja znowu że nie,a on czy na pewno,a ja znowu że nie (bo chyba bym o tym wiedziała co?) Potem zapytał o cytologię,a ja że z jakieś 3 lata temu miałam robioną (nikt wcześniej nie robił),to powiedział że to tez trzeba wykonać. NAJGORSZE CHYBA BYŁY SŁOWA "WSZYSTKIE LATA PANI BADAŃ SĄ LATAMI STRACONYMI"... Szok!!! Mąż musi powtórzyć badanie nasienia ale już takie bardzo wyszczególnione.Z tym iść do niego.Wykona mi wtedy badanie ginekologiczne,USG przezpochwowe i oczywiście cytologię,no i USG piersi (w końcu,bo jeszcze nikt mi piersi nie badał)! We wtorek mi tego nie robił bo by zajęło zbyt dużo czasu,a ma jeszcze inne pacjentki a o 14 gdzieś musi być.Gdyby nie to poświęcił by mi nawet pół dnia! Powiedział też,że ma wszystkie wykresy stąd wydrukować i mu przynieść i dostałam pochwałę za prawidłowe mierzenie temperatury! Powiedział też niestety,że jest u mnie szansa na ciążę pozamaciczną,a to niestety kończy się operacją.To jest moja ostatnia szansa,potem powiedział,że zostanie mi tylko in vitro.Teraz musimy uzbierać kasę,bo leczenie będzie kosztowne... Nadal jestem w szoku,tylu lekarzy mnie badało,leczyło a zrobili wszystkie błędy jakie można było zrobić,tyle straconych lat,jest to przerażające. Hormony miałam robione ostatnio w grudniu 2010 i nie były najgorsze,ale oczywiście trzeba będzie wszystkie powtórzyć.Teraz trzeba jakoś kasę zbierać.Na pierwszym miejscu jest teraz to szczegółowe zbadanie nasienia. Mogę się założyć,że po przeczytaniu tego całego wpisu same będziecie w szoku...
Dziewczyny strasznie się boję że to ciąża pozamaciczna bo te plamienia i ta niska beta... siedzę czytam i ryczę... mam strasznego doła tak strasznego że dosięgłam już samego dna i światełka nie widzę..... w takich momentach jak te tak strasznie mi jest brak mojej córeczki tak bardzo za nią tęsknie serce mam rozerwane na milion kawałków .... było już tak bardzo blisko była na wyciągnięcie mojej ręki i nagle coś czy ktoś mi ją zabrał ..... ile ja jeszcze muszę przejść ?czy będę miała tą upragnioną kruszynkę w ramionach? wiecie że ja nigdy w życiu nie trzymałam na rękach noworodka?nie wiem jakie to jest uczucie.... Dobija mnie fakt że tyle osób prze zemnie cierpi ...mój kochany mąż tak bardzo we mnie wierzy tak bardzo się cieszy razem ze mną przy każdym teście z 2 kreseczkami a potem żal że znowu się nie udało że znowu coś nie tak i wtedy cały czas powtarza jak bardzo mnie kocha a mi wtedy serce pęka...i moi kochani dziadkowie tak strasznie czekają na maluszka pytaj o każde badanie wszystko za mnie robią modlą się za mnie ....a tu czas mija inne kobiety rodzą rodziny się cieszą a Oni biedaki wiecznie czekają ....nie zniosę kolejnego rozczarowania w ich oczach po prostu nie zniosę .... Dziś chcę usnąć i się nie obudzić....
17 dc (około 11 dni do rozpoczęcia procedury)
11 dni.. a ja nie wiem czy tego chcę, wpadłam dzisiaj na wpis w pamiętniku, który rozdrapał stare rany.. a co jeżeli zajdę w ciążę i ją znowu stracę? Trójkę dzieci już straciłam, czy mam w sobie siły by żyć dalej gdyby los obdarował mnie kolejną stratą. Kiedyś wiara pomagała mi w trudnych chwilach, ale po tym wszystkim co się wydarzyło (nie tylko mi ale innym dziewczynom z tego forum), zaczynam wątpić w istnienie Boga, a jeżeli istnieje to nie wiem czy chce mieć z nim coś wspólnego.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 września 2019, 09:27
Za 5 dni wkrocze w drugi trymestr, ekscytujace:) A za 7 dni mam swoje pierwsze usg, bardziej ekscytujace:)
Kupilam doppler, dzisiaj doszedl w paczuszce, ale niestety nie moglam znalezc tetna Ktosia. Moze za wczesniej,albo za duzo tkanki tluszczowej, bariera nie do pokonania
Mdlosci prawie przeszly, czasem z glodu sie pojawiaja. Prawie codziennie mam zgage, okropnosci..
A tak poza tym Chiang Mai, to ten sprzet zlapal na razie tylko moje tetno.. gdzies tam, wiec jak zlapie Ktosia to Ci opowiem:)
Znajoma zadzwonila z wiadomoscia, ze ma pare rzeczy po swojej coreczce dla nas, jaki swiat jest laskawy:)
Mam nadzieje, ze dzis szybko zasne, bo jutro 12,5 godziny pracy..
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 października 2013, 22:26
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.