fotures Nadzieja 26 października 2020, 08:27

37+0 ciąża donoszona! Można rodzic :) i w sumie mam nadzieje ze będzie to szybciej niż później, mam ogromny brzuch i wieczorami już ledwo chodzę, meczy mnie zgaga i zaczynam puchnąć, także ciężko mi już... w środę wizyta, pewnie jedna z ostatnich, zobaczymy czy coś się dzieje.

Ciąża zakończona 17 października 2023


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 października 2023, 19:21

rosamare Droga Nadziei 18 marca 2020, 13:32

Wyniki Męża, poprawiły się - wszystkie parametry są w normie łącznie z morfologią, która podskoczyla z 2% do ponad 4% :)*

Przyszedł czas na stymulację, która wspomoglaby moje rzadkie owulacje i mam nadzieję zwiększyła nasze szanse.
Najpierw jednak chciałam umówić się na badanie drożności jajowodów.
Będę jednak musiała odłożyć to w czasie - jasna sprawa w tych trudnych dniach.
Mimo wszystko trochę szkoda bo przygotowywałam się do tego w swojej głowie już od kilku tygodni.
Nie boję się ewentualnego bólu. Boję się wyniku :(

*Cieszę się, że wyniki Męża się poprawily, że mamy plan działania dla mnie. Mimo to mam coraz mniej nadziei. Coraz mniej optymizmu.
Mam wrażenie, że przez te 4 lata starań, porażek i rozczarowań zgorzkniałam.
Piszę to ze smutkiem bo miałam nadzieję, że tak się mimo wszystko nie stanie.
Dowiedzieliśmy się w styczniu o ciąży w najbliższej rodzinie. I tak jak do tej pory wszystkie ciążę były dla mnie duża radością tak ta jest dla mnie dużym wyzwaniem. Nie wiem czy to wynika z ciągłego, uporczywego dopytywania tej pary o nasze działania w kierunku powiększenia rodziny. Czy z tego, że kiedy nie uzyskują od nas żadnej konkretnej odpowiedzi poza obróceniem pytania w żart, zwykle stwierdzają, że do tego trzeba dojrzeć i mieć odpowiedni metraż ( mamy mieszkanie dwupokojowe ). To boli. Może byłoby łatwiej gdybyśmy otwarcie mówili o naszych problemach? Z drugiej strony nie czujemy takiej potrzeby bo poza tą jedną parą, nikt aż tak nie dopytuje, nie wnika, nie naciska.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 marca 2020, 13:56

Wczoraj miałam powtórkę bety i wyszło 1033.00 mlu/ml. Wizyta u Gina dopiero w środę. Czy przyrost jest ok?? Jeszcze nie możemy z mężem w to uwierzyć. Tak się obawiam żeby tylko było wszystko dobrze bo ciągle pracuje a mam pracę bardziej fizyczną (choć wale ścieme jak tylko mogę) a i jeszcze wczoraj z ciekawości zrobiłam test i były 2 tłuściochy ❤️❤️❤️ kropeczko zostań z nami ☺️❤️

Wczoraj pochowaliśmy naszą Iskierkę ❤ było ciężko...poprosiliśmy o wyjęcie jej z urny...mamusia owinęła ją pieluszką, włożyliśmy jej małą zabaweczkę, aby miała się czym pobawić...kolejny raz na bilion kawałków pękło nam serce, ale po pochówku poczuliśmy się delikatnie lepiej. Nasz Aniołek jest już z siostrzyczkami a nie w tej cholernej chłodni..
Jest ciężko, ale staramy się jak możemy. Nie mamy innego wyjścia, musimy dać radę.
DTJ86 kochana wysłałam Ci zaproszenie do przyjaciółek, chciałabym podpytać o prof. Bombę.

18tc+2d
(Acard, Neoparin, Encorton, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin)

Może to wyda się dziwne, ale cały czas oswajam się z tym, że będziemy rodzicami.. Tak jakbym wciąż bała się uwierzyć w to, że jest dobrze, a przecież jest! Pokazuje mi to jak trudną i pełną bólu drogę przeszliśmy i jak nas to wszystko zmieniło, ale warto było, naprawdę! Ta kruszyna pod sercem wynagradza wszystko, każdą jedną przepłakaną noc. Od kiedy czuję dziecko jestem o wiele spokojniejsza, już nie muszę kłaść ręki na brzuchu, aby poczuć ruchy, czuje je dość często w ciągu dnia, zauważyłam też, że ma swoje pory aktywności. To niesamowite uczucie jakby w środku siedział mały alien, nasz alien, nasz cud <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 marca 2020, 14:34

13t2d +3,6kg ( najpier było -2kg)

Na początku ciąży schudłam 2 kg, jeszcze przed pierwszą wizytą . Teraz mi przybiera. Choć nie widać ;/.
trochę odstaje mi brzuch, bardziej niż zwykle- jest wzdęty. No ale za chwilę - bo już w niedziele rozpocznę 14t0d. Także 2 trymestr :). Więc jeszcze trochę i nie będzie jak go chować , sam będzie chciał się ukazać.
W niedziele, poinformujemy rodziców o ciąży no i nie tylko im , ale nie którym osobom :).
Chcieliśmy mieć to za sobą, najtrudniejsze chwile i 1 trymestr, temu postanowiliśmy trochę później poinformować bliskich.
Wczoraj byłam na wizycie prenatalnej. Pappa wyszła dobrze :) . Ciężko było z tym jezdzeniem po brzuchu, byłam wręcz maltretowana wrrr.
U KTOSIA serduszko pięknie bije 166/min :D . Wszystko jest na miejscu , pięknie się rozwija. Mierzy 6.38cm.
Co do płci - nieznana, był źle ułożony :(. szkoda :(
Będę musiała poczekac do kolejnej wizyty 28 października. Na szczęście będzie wcześniej bo o 13.15, tym razem u mojej doktor. Może wtedy pokaże kim KTOSIEK jest :) będzie to 17t3d jeśli dobrze policzyłam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2020, 11:01

Wiecie co? Jest mi źle, że będę musiała rodzić sama, bez partnera, że nie zobaczy dziecka od razu, chyba że na zdjęciu... Że zostanę sama z tym wszystkim, z emocjami, z bólem i strachem. Tak, wiem, kiedyś kobiety rodziły same, w trudnych warunkach i dawały radę.. Nie mówię, że nie dam. Muszę. Ale miało być inaczej...
Zostało ok 6 tyg. Wątpię, żeby coś się poprawiło w tej kwestii...

Na razie jest mi źle. Muszę to chyba przetrawić...

19t6d - 50 % ciąży - 140 dni za Nami

Po wizycie. Mała rozwija się prawidłowo waży idealnie jak na ten tydzień 337 g, BPD - 4,74 cm, obwód główki 16,39 cm, obwód brzuszka 14,33 cm, nóżka 3,49 cm. Serduszko biło 154 ud/min. Będzie drugie dziecko szczupłe i wysokie po mamie :p. Malutka ułożona jest miednicowo. Łożysko ok, mam na ścianie przedniej dlatego pewnie słabiej czuje jej ruchy. Wody płodowe ok. Przepływy dobre. Pępowina nadal dwunaczyniowa, brak lewej tętnicy pępowinowej - potwierdzone SUA. Organ widocznie daje radę wykarmić dziecko. Niestety pojawił się inny problem...

Skróciła mi się szyjka, ma ok 25 mm ( z Maksem na tym etapie miałam jeszcze 37 mm) Dostałam zalecenie oszczędnego trybu życia, luteinę dowicipnie 2x1 i duphaston 2x1. Poleguję, aplikuję leki. Za tydzień kontrola, jak będzie się pogłębiać, ryzyko zakładania szwu na szyjce. Martwię się i boję. Do tego taki zabieg jest inwazyjny i ma ryzyko powikłań... dla ciąży i mojej i tak nadwyrężonej trzema HSG, porodem i elektrokonizacją w zeszłym roku szyjki :-( :-(


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2020, 08:24

36+2
Dokładnie w tym tygodniu i dniu ciąży urodziłam synka w 2018 roku. Jestem świeżo po wizycie u ginekologa, dowiedziałam się że mam juz 3cm rozwarcia. Doktor powiedział, że mogę rodzić zaraz albo za tydzień albo i jeszcze blizej terminu. Wolałabym, żeby mała poczekała jeszcze troszkę. Waży 2500 więc nie jest jakaś duza... 17 percentyl. Mam teraz pełną motywację, żeby porządnie spakować torbę do szpitala. Maleństwo czekamy na ciebie 😍


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2020, 08:29

Nea Zostawić po sobie ślad 4 listopada 2020, 11:30

Bardzo dawno nie pisałem, bo tak do końca nie ma o czym.Byla kolejna konsultacja.Nie wyszli z tego nic pozytywnego.Tym razem dostaliśmy może 5% nie więcej.AZ czy też KD w dalszym ciągu nie wchodzę w grę u mojego męża.Nie potrafię się pogodzić z ta sytuacja.Czuje się gorsza od innych bez wartości.Pewne osoby z otoczenia nie ukrywają tego że dla nich jesteśmy gorsi.Nie potrzebuje takich znajomych.Ciraz bardziej dociera do mnie fakt że nigdy nie usłyszę "mamo"Beznadziejne to wszystko.
Jestem też pi kontroli u Endo.Wreszcie mam idealny wynik TSH -1,295.Polaczenie Euthyrox i siofor zadziałało.Lekarka bardzo zadowolona.W ust wyszły też dwa guzki na tarczycy ale tym mam się nie martwić.Chyba jedyny pozytyw w moim przypadku.
Na obecną chwilę zostałam sama w pl.Sama w dużym pustym domu.Maz już jakiś czas temu wrócił do Londynu.Tez bym to zrobiła ale nie ma tak dobrze.Co dalej okaże się bo przecież w perspektywie podwójne opodatkowanie nas czeka.Rozne rozwiązania bierzemy pod uwagę łącznie z fikcyjnym rozwodem czy też ubiegania się o obywatelstwo UK.Malo mamy problemów to jeszcze coś takiego nam serwują.Czas pokaże.

ladySiSi Nadzieja umiera ostatnia 19 marca 2020, 18:38

6dc
Mam blokadę minetkową. W wieku 19lat od chłopaka, któremu się oddałam, usłyszałam, że dziwnie pachnę tam na dole. Poczułam się jakbym dostała w twarz. Wiecie, dorastająca kobieta, pierwszy chłopak, pierwsze przytulanki i usłyszeć takie coś.. zastanawiałam się co jest ze mną nie tak, może się nie domyłam, może jakaś infekcja, milion pytań w głowie. Rozstalismy się a ja do tej pory mam traumę i jak tylko mąż wkłada mi głowę między uda to udaję laskotki i proszę żeby przeszedł wyżej. Przed każdym seksem myje i szoruje dokładnie psiochę bo myślę, że może się przełamie, ale zawsze kończy się tak samo i w głowie słyszę słowa tamtego chłopaka.

Dziś byłam u ginekologa... Na ostatniej wizycie w maju zeszłego roku, kazał mi przyjść w marcu gdyby coś nie wyszło. Obejrzał wyniki męża i powiedział że przykro mi ale tu się nie da nic zrobić. Że w grę wchodzi tylko dawca....
Rozpłakałam się jeszcze w recepcji. Nie mogłam powstrzymać łez. Szokuje mnie to, że po jednym, jedynym badaniu lekarze nie wachają się powiedzieć wprost - bezpłodność całkowita. Nic nie da się zrobić. Musi być aż tak źle...
Zapytałam, ale jak to? Przecież są najnowocześniejsze metody, można wyszukać plemniki bezpośrednio z jąder i tak dalej. Lekarz spojrzał na mnie litościwym wzrokiem i powiedział : tak, zgadza się...ale tu nie ma nic''...

W odpowiedzi na Wasze komentarze, wiem że teoretycznie jakość nasienia mężczyzny jest zmienna i zależna od wielu czynników. Da się ją teoretycznie poprawić ale najczęściej tylko w małym stopniu. Mówię tu oczywiście o przypadkach w których nie ma innych czysto fizycznych przyczyn osłabienia bądź braku plemników w ejakulacie ( np. niedrożność nasieniowodów) . Widocznie wyniki mojego męża są tak złe , że nawet jeśli uległy by jakiejkolwiek poprawie to i tak to nic nie zmieni...
Źle napisałam w poprzednim poście. Nie zespół OTA tylko OAT.
Zespół OAT to w skrócie wszystkie możliwe wady nasienia jakie istnieją w jednym.. Czyli bardzo mało plemników, zero ruchomych i zero o prawidłowej budowie.
Dziś na 17.00 mamy termin w klinice niepłodności. Zobaczymy co powiedzą. Ja mimo wszystko mam jeszcze płomyczek nadzieji...


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 marca 2020, 15:24

Nea Zostawić po sobie ślad 19 marca 2020, 16:09

25dc, 12 po IUI
Jutro wybieram się na betę.Mysialam szukać lab bo wszystko pozamykane do odwołania.Udalo się znaleść jedno i jesli to konieczne to mogę przyjść.Zasadniczo powinnam w sobotę ale o tym mogę tylko marzyć.Mam nadzieje ze ten dzień różnicy nie wpłynie bardzo na wynik.Nie myśle bardzo o tym .Objawowo nie wiem.Pierdi bolą -zawsze przed @ tak było.Sa bardziej pełne.Czuje ból miesiączkowy w zasadzie od zabiegu ostatnio mniej trochę, istatnio bardziej jajniki mnie kłują.Mdlosci sa ale to pewnie wynik brania luteiny w znacznych dawkach.Z nowości to ilość śluzu - duzo i ciagle uczucie wilgoci No i ból łydek.Dziwne.Co do sytuacji.Maz sprowadzony przebywa na kwarantannie 2 dzień.Ja nie muszę bi zamieszkał w naszym starym domu.Dobrze ze jest gdzie się izolować.Kontaktu nie mamy jedynie telefoniczny.Zakupy zostawiam pod drzwiami.Do samochodu naszego mogę wsiąść dopiero w poniedziałek .Dzis była policja na kontroli czy przestrzega zasad.Pozniej stali długo przy posesji.Zaczynam odczuwać na własnej skórze nieprzychylne zachowania.Bylam a znajomym sklepiku po zakupy No i znajoma na mój widok odwróciła się nie odpowiadając na przywitanie.Nie wiem jak dam radę jeszcze 12 dni i oby nic się nie działo.
Wiki dzięki za kciuki przydadzą się.

18tc+3

Uffff już po usg! 243 gramy zdrowej dziewczynki 😍😍😍🥰🥰🥰🥰. Ale się ciesze !!!!!!!!

Pojechałam do szpitala z mężem. Niestety musiał go opuścić, kazali mu wyjść. Zrozumiałe, ale mogli kartkę wywiesić przed wejściem/lub powinien ktoś tam stać i filtrować a nie jak spędził już 20 min w środku....
Cały personel w maskach ale nie obyło się bez kaszlących 😡 mam nadzieje że nikt mi niczego nie sprzedał...
Usg było dokładne lekarz sprawdzał wszystkie organy, głowę, serce i wszystko ok.
Mogę teraz siedzieć na kwarantannie i delektować się zdrową ciążą 😁

9dc

Od kilku dni jestem w gownie po lokcie. W doslownym znaczeniu.
Mala nie goraczkuje, mniej je, ale biegunke ma taka ze masakra nie raz po 2 razy dziennie przebierac ją trzeba. Jestem juz zmeczona bawienia sie w gownie !
Oczywiscie po 2 dniach takiej sraki bylam dzisiaj w przychodni. Wszystko dobrze.
Tak jak moja mama i z ovu pomoc Kaski w rozterce co dzieje sie. Wszyscy sa zgodni. Dziasla ! Chyba wyjda zeby kilka na raz ! Ostatni siodmy zabek 23 lutego wyszedl- dolna dwojeczka lewa.

W sobote mam podglad endometrium. Czasami mam sluz. Moze progesteron juz profesor mi wypisze w sobote jesli endometrium bedzie ok?
Moze do wyprawianych urodzin bede miala juz transfer. Obawiam sie , ze jesli transfer 19 marca bedzie to mezowi bede musiala wszystko napisac na kartce i przyszykowac co ma zrobic ! No ale zobaczymy w sob. Wtedy zobaczymy jak rozplanujemy czas.
Jeszcze chwile i 16 marca moje serduszko bedzie mialo roczek 🥰 czas szybko plynie. Za kilka dni konczy mi sie macierzynski i ide na zalegly urlop jeszcze z 2020r.
Mam nadzieje , ze transfer bedzie udany. Tak bardzo chce dac malej rodzenstwo. Choc za duzego wplywu nie mam. Ale trzymac kciuki trzeba i wierzyc ze sie uda.
Tym razem testy zakupie w dniu transferu w zaleznosci kiedy bedzie. Aby nie kusily za wczesnie 🤭


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 marca 2022, 12:17

2 miesiące minęły od ostatniego wpisu :OO o mamo! tak właśnie czas ucieka..

Oluś ma już prawie 15 miesięcy!! Jest ślicznym,grzecznym i mądrym chłopczykiem. Rozumie wszystko o co się poprosi ,co się powie :) dzisiaj sam mył sobie główkę czym mnie zszokował, na słowo odkurzacz leci po niego i potrafi włączyć (pilnujemy!) i odkurza :D zauwaza każdą zmianę w domu,np.brak lamp gdy sprzątamy przed świętami. Pokazuje jak ma za dużego pampersa :DUwielbia autka i piłki a najbardziej ostatnio otwieranie szafek i bawienie się makaronem :d jest strasznym przytulaskiem. Podchodzi się przytulać,wycałować ,uwielbia się wygłupiać i ma śmieszne minki :D jest ciekawy świata i wszystko chce to co starsza siostra :D Kocham go!! rozczula mnie każdego dnia,zaskakuje tym jak bardzo jest sprytny i mądry :)
Mielismy na początku grudnia szczepienie,po którym nie było nic zupełnie. UF! na samym szczepieniu nawet nie zapłakał <3 tak samo było na pobraniu krwi gdzie nie mogli się nadziwić jaki jest grzeczniutki <3 morfologia super wyszła :)
Mamy na ogół 1 drzemkę dłuższa. W nocy różnie bo sporo pije i siusia ale ze spaniem jest dobrze u niego :) drzemki są na spacerze . Uwielbia wszystkie owoce,warzywa zależy od dnia lub...talerza :D np.ze swojego ogórka nie zje a za 5 min.z męża talerza zje 3 kawałki :D wesoły chłopczyk mój <3

Moja Pola rośnie jak szalona. <3 zaraz 6 lat i przejawia swoją wrażliwą i artystyczną duszę. Ślicznie maluje,lepi z plasteliny, robi giltz. Jest bardzo pomysłowa! uwielbia wygłupy,domowe kina,je wszystko i zawsze ,jest przekonanym przytulaskiem :) Kocham ją mocno <3

Teraz 2 tyg.bylismy sami bo tata mial dziwne przeziębienie (to się okaże) ,ale fajnie nam było we 4 :) teraz sprzątamy na święta,ogarniamy się z domem,zakupami,prezentami itp. Ja ćwiczę ,szyje ,ostatnie prace do świąt jeszcze kończe więc jest gorący okres.
To w ogromnym skrócie,bo lecę do pracy :) postaram się w świeta skrobnąć :)

3 dc
Wykupiłam przed chwilką wersję premium ovu na razie na miesiąc. Wkurzałam się jak w aplikacji ginęło mi forum i pamiętnik, mój czas jest ograniczony w ciągu dnia więc wolałabym mieć dostęp kiedy chcę.
Dzisiaj rano skończyłam czytać ebooka Jak pokonać PSOS. Dużo stron, mogłoby się rzec dużo wiedzy, niestety bardzo dużo to takie wstawki zapchaj dziura. 100 zł w tej chwili dla mnie to dużo, chyba jednak spodziewałam się więcej. Generalnie to jest mój drugi w-book z Akademii Płodności, i w obu jest nieznaczna cześć czegoś dla mnie nowego. Dla osoby, która ma więcej czasu wolnego wystarczy usiąść przed YT i kanałem Akademii Płodności, przejrzeć wszystkie filmiki skrupulatnie wynotować o mamy tą samą wiedzę bez kosztów.
Dla mnie obecnie to ciężkie do realizacji. Nawet teraz przelewając tutaj swoje myśli jedną ręką bawię się w farmę zwierzątkami a drugą coś tu skrobię 😃
Dzięki wszechświecie za dar podzielności uwagi 😜

Poranek zaczął się dziwnie bo mąż mi zasłabł w łazience przed wyjściem do pracy. Ale wczoraj nie zjadł kolacji, poszedł późno spać a pracuje fizycznie więc mamy skutek. Teraz mówi, że czuje się dobrze.
Ja zaczęłam dzień od ogarnięcia siebie bo ostatnie dni miałam wyjątkowo dołkowe, dzisiaj wstałam z dobrym nastawieniem. To pierwszy dzień od wybuchu wojny kiedy wstałam i moje pierwsze myśli w ogóle nie były skierowane w stronę Ukrainy. Magiczne dwa tygodnie by ludzki umysł, organizm oswoił sytuację, by to znormalizować otaczający nas świat. Dzień zaczęłam od śniadanka bez węgli i od zielonej herbatki z cynamonem … podobno lux torpeda dla PCOSiek, wiec przecierpię 😭🤪
Wczoraj poczyniłam dużo zakupów wspomagających organizm, czekam na paczki.
Muszę poczytać o ziołach ojca sroko nr 3, do kiedy je stosować 🤔 wiem, że od początku cyklu do owulacji ale do dnia owulacji ? Czy zakończyć np już po pierwszym pozytywnym teście LH 🤔.

Właśnie przyjechała pierwsza paczka. Resvaratrol complex firmy Swanson. Braliśmy z mężem zwykły resvaratrol tej firmy teraz zakupiłam complex.

Dzisiaj wieczorem jadę do osteopaty. Już się nie mogę doczekać monitoringu. Dlaczego jestem taka niecierpliwa 😞

Piątek 27 dc / 31 cs - 3 po histeroskopii


Dziś 13 dzień po owulacji - zrobiłam test ciążowy. Nie ma plamień, leki miały być dziś odstawione, więc myślę sobie, że będę odpowiedzialna. Wcześniej nie robiłam testów bo były plamienia, więc jakby nie musiałam, i tak znałam odpowiedź. I cóż, wstałam , zrobiłam super czuły - Negatywny. Spodziewać to się spodziewałam takiego wyniku, bo pms od tygodnia, ale plamień brak, więc sobie pomyślałam,że zrobię, a nóż organizm mnie zaskoczy. Nie, nie zaskoczył. Nie jestem w ciąży.

Dziwny czas nastał.
Miesiąc temu byliśmy w górach i swobodnie przemieszczaliśmy się gdzie nas poniosło, a teraz siedzimy odizolowani. Tzn ja z Małą, bo Mąż ma taką pracę że musi wychodzić... i to na cały dzień.
Musiałam przejść na pracę zdalną. Miałam sporo obaw - czy ludzie będą chcieli korzystać z moich usług, skoro szykuje się kryzys a to raczej sektor premium? Jak zorganizować pracę, kiedy jestem sama z dzieckiem.
Im bardziej się stresowałam, tym bardziej Młoda była marudna, przylepna i nie chciała zasnąć - czy to na noc czy na drzemkę. I w końcu swierdziłam stop, zdystansowałam się, trochę wyluzowałam i nagle mam zupełnie inne dziecko...

Ale nie jest źle. Jaki pisał Jeżyk, wiele mam żyje w podobnej izolacji. U nas tyle lepiej, że dom jest duży, mamy podwórko na odludziu. Mała dużo mówi i można z nią porozmawiać, często swoimi tekstami i komentarzami rozładowuje napięcie :)
Odmienia wyrazy, używa liczby mnogiej w większości poprawne. Ma lekką mowę, powtarza wszystko co usłyszy. Umie nazwać podstawowe kolory. I owoce, warzywa, zwierzęta. Wyraża potrzeby, np. oddaje mi bidon z ciepłą herbatą i mówi: weź, daj wodę ZIMNĄ!
Wszystko zdrabnia, mówi np. mamusia, tatuś, motylek, delfinek, kotek, piesek, kwiatuszek, słoneczko
Ogarnęła samodzielne picie z doidy cup, ale zdarza się, że narobi szkody.

Zamówiłam jej na allegro naklejki wielorazowe, bo jeden zestaw zwykłych bardzo jej się spodobał. Trzymam na czarną godzinę książkę z okienkami Kicia Kocia i Nunuś - jak już braknie mi weny na dodatkowe zabawy.

A co tam u Was, jak sobie radzicie?

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)