Margryy Kiedy się uda ? 25 marca 2020, 17:53

Temperatura skoczyla do 37.3 jutro powinna byc Owulka , jajniki trochę pobolewają. Dzisiaj będziemy się starać. Nie mam za wielkich nadziei bo to dopiero 3 cykl z leczeniem , ale jakieś tak światełko swieci :((

No i sytuacja się powtarza z poprzedniego cyklu. Znowu delikatne plamienie. Fakt, że ostatnio było ciemno brązowe i mocniejsze , tym razem jasnoróżowe i delikatne. W poprzednim cyklu bylam podekscytowana że po raz pierwszy w życiu plamię w 9 dpo, wyobrażałam sobie że to na pewno plamienie implantacyjne a kilka godzin później przyszła @. Kilka dni za szybko. Teraz będzie podobnie...
Jaki wniosek? Mój organizm chyba jeszcze broni się przed ciążą :)

Kosmopolitka Rodzinka - marzenie 25 marca 2020, 18:39

Jestem w ciąży...

Miałam przeczucia, zreszta takie same jak miesiąc temu. Dzis 33 dc, poszłam do apteki odebrać mleko dla Fifiego, kupiłam przy okazji 2 testy. Zrobiłam zaraz po powrocie do domu (ok 17), bardzo wyraźna kreska pojawiła się niemal od razu. Wpadłam w panikę, powiedziałam mężowi, ze zrobiłam test i ze jest pozytywny, ze łzami w oczach. Mąż powiedział „No i co? Jesteś w ciąży...” (w sensie dlaczego ta panika?). Powiedziałam, ze nie wiem co myslec, ze miałam nadzieje, ze zejdzie nam kilka miesiecy na tych staraniach. Nie mam pracy, poszukiwania są zawieszone, No i przecież nawet nie mogę zobaczyć lekarza.
Mój synek widząc w mnie w tym stanie po raz pierwszy, zaczął mi dawać buziaki i rozśmieszać :) przesłodki jest, wszystko rozumie bez słów.
Wyszliśmy na zewnątrz, zaczerpnąć powietrza i porozmawiać. Rozmawialiśmy opcjach, padła opcja aborcji... wiem, wiele z was w tej chwili ogarnia złość, ale to nie tylko kwestia pracy mnie przeraża, również kwestia ewentualnych wizyt u lekarza, które przez kilka następnych tyg odbyć się nie będą mogły.
Stanęło na tym, ze ja nie potrafiłabym tego zrobić, nieważne w jakiej sytuacji bym się nie znalazła. Zreszta, ta mysl przyszła w wyniku paniki, szoku, trochę stresu. Po całej rozmowie ochłonęliśmy, mocno się przytuliliśmy, a mąż powiedział, ze jest szczęśliwy z tego powodu.

Tak wiec jestem w ciąży, lekko przerażona z powodu wielu nieznanych, ale nieśmiało szczęśliwa. Mysle, ze 60% moich emocji to jednak przerażenie ;)

W tym miesiącu totalnie nie staraliśmy się, kochaliśmy się wyjątkowo rzadko, owulacje chyba miałam 15 dc, a kochaliśmy się 14dc -raz w piątek rano, a potem pojechaliśmy na weekend do rodziny. W 26 dc miałam kilkugodzinne małe plamienie brązowe i z małą niteczką krwi, pewnie implantacja. Z objawów... chyba czesciej chodziłam siku od kilku dni, ale jeszcze bez przesady, po prostu czesciej niż zwykle. Często mi się odbija. Czuje się dobrze, ale dzis rano kiedy szlam po syna do jego pokoju, chyba za szybko wstałam i poleciałam na drzwi lekko się uderzając. Nigdy mi się to nie przytrafiło wcześniej. No to tyle.
Jestem w ciąży.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 marca 2020, 21:29

35+1
Gorzej być nie mogło.
Byłam na fajnym oddziale ale niestety dziś poszedł do remontu.
Wywalili nas po różnych oddzialach.
Ja z koleżanką trafiliśmy na położnictwo. Niestety dla nas miejsc nie było i wylądowaliśmy na korytarzu. Dodatkowo jest tam osoba z covudem, bo szpital wpuszcza wszystkich.
Mam już tego dość warunki super,
najchętniej bym już się wypisała.
Oczywiście ust nie zrobili. Co jedynie rano KTG. A ile wód mam ile mały waży nic nie wiem 😟
Wiem tylko że jak jestem zdenerwowana on bardzo się kręci takto spi. Chyba wyczuwa ten stres.
Wczoraj na KTG miałam pierwsze skurcze nawet ich nie czułam.
Dziś rano powtórka jedne do 80 drugie do 50
Więc chyba wkrótce się rozpakujemy a stres niestety nie pomaga

Edit o 17 znalazło się miejsce kobieta poszla rodzić
Wzięli pierw mnie bo stwierdzili że mi wody odpływają i jakieś warunki muszą być. Tym bardziej że dostaje kroplówki.

Anusla współczuję ci też lokatora jakiego miałaś. Niby covid rozdzielony ale paniusia sobie wychodzi. Szpital źle robi ze bierze wszystkich z ulicy a potem kładzie że zdrowymi i potem wychidzi.
Powiem ci że mam zaparcia a jak bym wzięła czopek i by mnie ruszyło a kible zajęte....m nie chce gadać co by było
Więc czekam a samo się wykluje.
Lokatorki mam dziwne dobrze że jutro albo pojutrze odchodzą.
A ja zajmuję miejsce dziewczyny która dziś przyszła i odpłynęły hej wody więc oby tak szybko u mnie się nie stało.
Już wolę rodzić od poniedziałku będzie bezpieczniej dla małego.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2020, 19:45

fotures Nadzieja 26 marca 2020, 09:15

Już po pierwszej wizycie u gin. Jest serduszko, ciąża zgodna z datą ostatniej miesiączki, także wszystko ok jak na ten moment :) Termin porodu na połowę listopada.

Nea Zostawić po sobie ślad 26 marca 2020, 11:47

Dzięki Niki za wsparcie.Ja wiem ze IUI jest metoda niezbyt skuteczna.Do obecnego lekarza poszliśmy z decyzja o IVF.StwierdIl ze wcześniej dwa razy inseminacja a w tym czasie badania do ivf.Dla mnie to trochę naciąganie na kasę szczególnie ze otwarcie na wizytach pada tekst skuteczność może 1% w waszym przypadku lub bez szans.Jest to dla mnie bardzo trudne dodatkowo w obecnej sytuacji.Co do mojego AMH to jest tragedia.W styczniu <0,14 poprzednie z 2018 robione w uk i po przeliczeniu wyszło 0,3.
Kilku lekarzy pytałam czy wynik prawidłowy wszyscy zgodnie ze tak tylko ze 2,18 pmol nie jest dobrym wynikiem.Problemy moje to połowa a druga to mąż u ruchliwość plemników na poziomie 20-25% przy ruchu szybkim A 0%.

24dpt
Mamy ♥️!!! Co prawda bije na dolnej granicy normy (102 FHR) i musimy to zweryfikować za kilka dni, ale już coś się dzieje! Chociaż do mnie wciąż to za bardzo nie dociera 😱 nie założyli mi jeszcze karty ciąży w luxmedzie, podobno zrobią to dopiero po kolejnym usg, czyli w przyszłym tygodniu. Pracuje normalnie (częściowo zdalnie, częściowo z biura). Poza sennością, która dopada mnie codziennie ok południa, porannym głodem (dotychczas jadłam śniadania ok 11, teraz muszę zjeść od razu po przebudzeniu) i ciągłym uczuciem, że "jest mi trochę niedobrze" (to są już nudności?) nie mam żadnych objawów. Dziś zrobiłam progesteron, estradiol i wit.d3 i czekam na wyniki, które pokaże jutro na wizycie w klinice (pierwsza wizyta od transferu. Liczę, że ustalimy jak długo mam brać jakie leki). Aktualnie biorę: luteinę dopochwową 3x3, estrofem 3x1, wit.d3 1x1, encorton 1x1, kwas foliowy 1x2, acard 1x1 .

Może będzie dobrze?


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2020, 16:08

No i sytuacja się powtarza z poprzedniego cyklu. Znowu delikatne plamienie. Fakt, że ostatnio było ciemno brązowe i mocniejsze , tym razem jasnoróżowe i delikatne. W poprzednim cyklu bylam podekscytowana że po raz pierwszy w życiu plamię w 9 dpo, wyobrażałam sobie że to na pewno plamienie implantacyjne a kilka godzin później przyszła @. Kilka dni za szybko. Teraz będzie podobnie...
Jaki wniosek? Mój organizm chyba jeszcze broni się przed ciążą :)

Piotruś wczoraj skończył 1 rok 5 miesięcy jak to zleciało.
Odkąd zacząl chodzić niż już go nie interesuje poza bieganiem i częstymi upadkami.
Teraz oceniam że ma lek separacyjny. Niech tylko zaloze kurtkę i pójdę bez niego płacz. W nocy jak śpi a sam się obudzi płacz, w łóżeczku musi dotknąć. Stary jak zostanie z nim sama na sam placz musi mnie szukać.
Nie umie i nie potrafi sam zostać. Babcia jak z nim siedzi mówi że wszystko musi z nim robić nawet do WC iść bo też płacz.

We wtorek byłam na wizycie u gina.
8 DC endometrium 7mm bardzo ładne
Kolejna wizyta będzie 16.03 wtedy też będzie podany wlew z accofilu a transfer zaplanowany na 21.03. Ekstra akurat w 1 dzień wiosny.
Jeszcze będę musiała zrobić wymaz z covid i progesteron przed transferem. Nie wiem jak to załatwię jak do 15 w sobotę muszę mieć wyniki a u mnie laboratorium takie szynie że wynik mogę mieć w niedzielę. Czy szykuje się kolejna wycieczka. Aby zrobić głupie badanie. A paliwo tylko w górę idzie.
Zobaczymy mam tydzień aby to jakoś rozwiązac. Jakby transfer był w sobotę byłoby lepiej.
Po transferze zamierzam iść do pracy będę mieć lepiej niż w domu.
Bo obawiam się że mały będzie chciał na rączki. A jak to z dźwiganiem jego. Jak stary w domu będzie będzie ok. Ale jak w pracy to będę musiała go z dolu na górę zanieść i rano odwrotnie. Chyba że przed spaniem.do wprowadzę na górę a rano obudzę i zejdziemy choć schodzić mu ciężko.
A jeszcze ubrać ehhhhh jednak pierwsza ciąża jest zawsze łatwiejsza. Jakoś to będzie.

Nea Zostawić po sobie ślad 27 marca 2020, 07:41

Dzięki jeszcze raz.Wiec tak nie palę mąż tez nie.Alko nie pamietam kiedy był.Z suplementów Proceive max women.Czekam na dostawę ale wirus wszystko krzyżuje.Zaczelam ćwiczyć jakiś czas temu.Z cukrem ograniczyłam 2-3 miesiące temu.Co jeszcze mąż stosuje Flavon Max+ tez chyba zakupie .

Kinga1001 Marzenia o dziecku 27 marca 2020, 07:52

6dc
W niedzielę, po odstawieniu tabletek antykoncepcyjnych przyszło plamienie.
Wczoraj byłam na pobraniu krwi i usg a później odbyła się konsultacja on-line z lekarzem. Dostałam kolejne leki a mianowicie deksametazon 1/4 tabletki raz dziennie no i menopur... oczywiście trzeba było trochę pojeździć po mieście, bo ogromny problem jest z tym lekiem... No ale wczoraj pierwszy zastrzyk za mną. Ale nadal mąż mnie kłuje :D kolejna wizyta 02.04. Pytałam też lekarza o to, czy w chwili obecnej są wykonywane transfery. Powiedział, że zaleca się je odsunąć w czasie, ale to musi być nasza decyzja... i wiecie jak to jest, rozum swoje a serce swoje...

Margryy Kiedy się uda ? 27 marca 2020, 10:47

9dc
Sama już nie wiem o co chodzi. Dzisiaj jest 9 dc tempka mi spadła do 36.7 pewnie już po owulacji. Robie to termometrem z czujnikiem w buzi.. ciekawe czy w ogóle ok. W tym cyklu miałam mało śluzu płodnego ale jajniki bolały.. pewnie ten cykl będę miała 24-25 dniowy. Zobaczymy. Jest taka piękna pogoda dzisiaj , a mi jakoś przykro. Ale nie poddajemy się walczymy !;)

Piątek 6dc / 32 cs - 4 po histeroskopii

Z podwórka staraniowego. We wtorek byłam w klinice na wizycie. W poprzednim cyklu brałam 4mg estrofemu, a mam mięśniaka, więc trzeba było go skontrolować. Przy okazji jajniki w trakcie miesiączki i macica. Wszystko w porządku, a mięśniak mimo przyjmowania dodatkowo estrogenów, wielkościowo nawet mniejszy o kilka mm. Dodatkowo przed miesiączką nie było plamień, więc przynajmniej tyle się osiągnęło. Gdybym nie starała się o dziecko w ogóle bym się tymi plamieniami nie przejmowała, bo jednak aby je wyeliminować bierze się dodatkowe hormony,a to na dłuższą metę wiadomo... Ale o dziecko jakby nie patrzeć się staram ( bo przecież seks bez żadnych środków zapobiegawczych), więc jeszcze chwilę trzeba zagryźć zęby i brać co dają.

Dodatkowe ustalenia:
* w tym cyklu stymuluję się letrozolem ( nie wiem po co, już to przerabiałam - mam swoje owulacje, letrozol nie zwiększał też ilości pęcherzyków, no ale niech będzie)
* w kolejnym tygodniu wizyta - ustalamy termin zastrzyku na pęknięcie, włączamy ponownie estrofem+luteinę
* czekamy......

Chwilę pogadałyśmy o obecnej sytuacji. Klinika przerwała stymulację, pobrania, transfery, inseminacje. Prowadzi tylko pacjentki takie jak ja + cieżaróweczki. Biedne te dziewczyny co są w trakcie procedury...tyle się namęczyć , tyle przejść, coś tam wyhodować, a potem się dowiedzieć, że niestety wszystko przepadło, cała praca, i pęcherzyki nie zostaną pobrane. Ja rozumiem, że to ze względu bezpieczeństwa. Myślę, że one także zdają sobie z tego sprawę, ale mimo wszystko mnie by było cholernie przykro.
I tutaj ponownie wróciłyśmy do mojego przypadku. Jak się uda z tzw "ciążą spontaniczną" to fajnie, a jak nie to i tak musimy z in vitro wstrzymać się kilka miesięcy. Nic nie przyspieszymy, bo nie możemy. Póki co mają nadzieję, że ponownie z procedurami ruszą w okolicy czerwca - lipca. Z tej pesymistycznej sytuacji jest coś optymistycznego... w lipcu planowaliśmy z mężem urlop, daleko na połnoc łapać "białe noce", zwiedzać lodowce, jaskinie etc ,wakacje raczej survivalowe a nie w stylu all inclusive. W ciąży byłoby ciężko. Jako, że z niewiadomych przyczyn w ciąży być nie mogę, i raczej nie będę , to przynajmniej zrealizuję kolejne podróżne marzenie. Ot co nam pozostało. Z perspektywy znajomych, którzy nie wiedzą o naszych problemach , prowadzimy "super wygodne, pozbawione problemów życie", heh...wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, co? Każdy ma problemy - małe , większe, dosłownie każdy, tylko nie zawsze chce się o nich mówić.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 marca 2020, 11:55

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 29 września 2020, 19:44

27.09.2020 ROK!

Mój malutki Oluś skończył rok! Łezka mi się w oku kręci,bo nie wiem kiedy to zleciało.
Jest już takim dużym,mądrym i kochanym chłopcem <3
Oluś w sobotę miał torba,balony A w niedzielę prezenty :) imprezy nie było oficjalnej ,ale była ta najważniejsza-nasza :) no i wybrał kieliszek haha :D
Oli od roczku pokonuje coraz dłuższe dystanse na nóżkach ❤ wczoraj mnie zaskoczył i podszedł z kanapy do mnie na koniec dywanu:)
Misio ma 4 zęby i widać już kolejne 2-dwojki na górze.
Nosi rozmiar 86 :)
Mówi dużo po swojemu,zawola babę,dziadka,tate,mamę,powie lampa,papa,da (dać),tak,nie :)
Robi papa (rozczula nas jak robi jak idziemy spać,bo wie że to ta pora :) ),wie że pod komoda/szafa coś może być i tak słodko się kładzie ,świeci latarka i szuka :)
Pokazuje jak coś chce,pokaze ucho,nożke, rączkę,wie gdzie są jego smoczki,bije brawo ,robi tuli,nadstawia czoło do buziaka,czesze włoski sobie i nam,karmi nas :D wrzuca klocki (ksztalty),potrafi posługiwać się kredka i robi "pisiu",sprawdza codziennie czy mam aparat :D robi akuku, uwielbia wygłupy i gilgotki. Najfajniejsze ostatnio jest tany tany :D jest mega bystrzakiem i nic się przed nim nie ukryje (np.wie kiedy Pola je i podchodzi i też chce ;p) lubi autka,piłki,męskie rzeczy wszystkie haha,i wiele innych umiejętności:)
Oluś je sam,blw A jedyne co to ja go karmię owsianka, lub dzisiaj koktajlem truskawkowym. Ma swoje smaki,są rzeczy których nie zje,ale w sumie ładnie je i jak coś mu smakuje to duuuuzo🙂 w naszym menu jest owsianka na mleku kokosowym z owocem lub warzywem, placki w każdej postaci (warzywne i na słodko z owocami,kaszami),naleśniki również kolorowe :) kanapki na milion sposobów,zawsze z warzywami, ostatnio weszła zupka ogórkowa:) tubki owocowe i warzywne,przekąski tj.chrupki kukurydziane, wafle ryżowe dla niemowląt, ciasteczka z amarantusa ze śliwką ,ziemniaczki,dzisiaj kotleciki mielony z cukinią, makarony kocha! Zawsze z sosami warzywnymi lub owocowymi. W dzień roczku jadł domową pizzę z pieczarka,kukurydza ,sosem czosnkowym i również smakowała:) frytki z batata również uwielbia. No jest roznorodnie:)
Śpi w dzień 2x 30-50 min.na noc po 19 zasypia już (dzisiaj jeszcze nie spi😏),wstajemy 6-7 . Bywają noce przespane,bywają z pobudkami na mleko (1-2)A zdarzają się i z kilkoma.
Oluś kocha spacery i podwórko ,lubi zasypiać jak biegam z wozkiem.
Zaskakuje nas codziennie,że nie sposób wszystkiego ująć i pamiętać tutaj,ale mój smieszek jest już chłopcem:)

Jutro mam z Pola szczepienie,niech już będzie po.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2020, 19:46

19tc+3d, waga +3kg
(1 dzień po USG połówkowym)
(Acard, Neoparin, Encorton, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin)

Dzieć zdrowy! Znów zmienił płeć, ale tym razem już nie ma żadnych wątpliwości, będziemy mieli syna!

Kopie bardzo często, jakby chciał mamke uspokoić, jak nie kopie to kładę rękę na brzuchu, czuję jak się rusza, a rusza sie cały czas (nawet zapytałam lekarza czy to normalne, ponoć tak). Dzisiaj syn znalazł pęcherz, mam nadzieję, że nie będzie to Jego ulubione miejsce do okładania, bo jeszcze przed porodem będę musiała zainwestować w pampersy i bynajmniej nie w dziecięcym rozmiarze 🙈 (ledwo zdążyłam do wc - magiczne przeżycie).

Kilka dni temu do przelyku wrócił ślimak, póki co nie wędruje pomiędzy migdałkami a żołądkiem, usadowił się w gardle i siedzi. Próbowałam go przepchnać jedzeniem, ale dziad się nie daje. Póki co nie utrudnia jedzenia i nie odbiera chęci życia, więc nie narzekam 😊 może się nawet zaprzyjaźnimy 😉

Dzięki Dziewczyny za wszystkie dobre słowa 💛💛💛

@Matt95 od początku ciąży nie wiem co to dobry sen 🤦‍♀️ toaleta wciąż mnie wzywa. Fakt, że teraz tylko 3 do 4 razy na noc, ale wcześniej maszerowałam co godzinę, więc i tak jest postęp 😁


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 marca 2020, 21:15

No i trzeci trymestr się zaczął. Nawet nie wiem kiedy to zleciało. I o ile w drugim trymestrze czułam się świetnie, tak teraz... eh, wszystkie problemy z pierwszego wracają i dochodzą nowe. Ostatnio syn przez pół dnia mi w żołądek napier... ból jak nie powiem co. Za to mąż żartuje że za takie kopanie matki da mu szlaban na konsolę :P
I niby wiem, że obiecywałam iż marudzić nie będę. I na prawdę cieszę się, że syn tak często i mocno się odzywa, bo przynajmniej wiem że z nim wszystko ok. Tylko czasami po prostu nie daje rady. Chodzę coraz bardziej niewyspana (w nocy budzi pęcherz lub skurcze nóg), a w pracy coraz większy stres... W ogóle to jestem ciekawa co moje kierownictwo sobie myśli. Jakbym w tym momencie poszła na L4 to są w czarnej dupie - nie ma ani jednej osoby która zna się na moich obowiązkach i mogłaby mnie zastąpić. Ba taka osoba musi przecież jeszcze przejść kurs i uzyskać certyfikaty, a ja przecież zaraz zniknę. W pracy o mojej ciąży wiedzą od początku, ale dopiero TERAZ przysyłają kandydatów na moje zastępstwo. A kandydaci po rozmowie ze mną tracą zainteresowanie. I szczerze? Nie dziwie im się. Też bym rezygnowała, jakbym po wstępnej rozmowie kwalifikacyjnej dowiadywała się że będę odpowiadać i obsługiwać mega drogi sprzęt, wymagający sporej precyzji i wiedzy, a czas na pozyskanie jej jest stosunkowo krótki. I niby ciągle powtarzam, że to nie moje zmartwienie jak wszystko jebnie bo to nie ja sprawę olałam. Jednak jest też druga strona i trochę mi zależy, aby wszystko się udało. W końcu jakby nie patrzeć pracuje tu od początku powstania laboratorium.

No nic, lepiej zmienię temat bo jakieś smuty mi tu zaraz wyjdą.
Z pozytywnych rzeczy - po woli zaczynamy kompletować wyprawkę. Mamy wybrane 3 modele wózków, ale nie umiemy się zdecydować na jeden konkretny. Ten co nam się najbardziej podobał ma średnie oceny na Internecie. Tylko, że w oceniające skarżą się głównie na wagę (nas nie dotyczy, wózka nosić nie będę), na to że materiał w gondoli się brudzi i trzeba często prać (wtf?), czy na to że jak masz białą ramę to po miesiącu robi się szara (no zaskoczenie, wózek trzeba czyścić). W większości opinii przewija się też, że wózek szybko zaczyna skrzypieć. Pozostałe mają lepszą opinię, ale raz są droższe, a dwa są jakieś takie nijakie kolorystycznie (różne odcienie szarości). No nic, mamy jeszcze trochę czasu.
Za to fotelik mamy wybrany, dostawkę do łóżka też. Ubranek mam sporo odziedziczonych więc na start wystarczą. No i w końcu znalazłam szkołę rodzenia, która zajęcia prowadzi późnym popołudniem (po 18). Serio, większość szkół w okolicy ma zajęcia niby popołudniu ale o 16 się zaczynają, albo i wcześniej. Nie wiem, czyżby wszyscy zakładali, że kobiety w ciąży nie pracują? A co z mężami czy partnerami których zachęca się do brania udziału w takich szkoleniach? No nic, najważniejsze że w końcu kurs zaczęliśmy i chodź trochę wiedzy zdobędziemy. Co prawda wiemy, że ten kurs na pewno nas nie przygotuje na wszystko co nas czeka, ale jakoś tak pewniej się czuję posiadając chodź trochę fachowej wiedzy.


Samopoczucie na dziś - trochę przemęczona, obolała, spuchnięta, jednak mimo wszystko szczęśliwa :)

Dżasta113 Czekając na motyle 28 marca 2020, 15:45

16 cs, 13 dc

Jestem po wizycie u ginekolog. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Tak w skrócie: usłyszałam ze jestem druga w tym tygodniu a nie wiem którą ogólnie pacjentką która przychodzi po wizycie z kliniki z diagnozą- tylko in vitro. Pani doktor była w szoku ze na podstawie samego amh u mnie oraz wyników właściwie tylko ogólnego badania nasienia partnera, zaproponowano nam od razu in vitro. Ludziom właściwie zdrowym, bez nałogów w wieku 32-35 lat. Nie sprawdzając dokładnie co się dzieje i gdzie jest problem. A gdzie posiew, androlog, urolog? Jakaś stymulacja? Odpowiedzialam ze na wizycie nie było mowy o takich rzeczach. Szczerze mówiąc ja sama z perspektywy czasu patrzę na ta wizytę inaczej. Nie czuje satysfakcji po niej, to znaczy nie oczekiwałam ze ktoś mi powie ze wszystko w porządku, wiedziałam ze coś może być nie tak ale lekarz nie zapytał nawet o to jakie leki brałam, o używki, styl życia itp. Zainteresowały go jedynie moje blizny po operacjach.
Nie chce sobie robić nadziei ale tak jak powiedziałam ostatnio do P: to nie jest kupno nowego auta (wiem ze głupie porównanie ale nauczyłam się ze do mojego faceta czasami trzeba prosto, a porównaniem najłatwiej czasami coś uzmysłowić), trzeba to wszystko przemyśleć i się zastanowić.
Dostałam dużo kontaktów od pani doktor, a zacząć mamy od naprotechnologii (któraś z Was już o tym wspominała :-)) Muszę to sobie wszystko poukładać bo niestety ale przez takie podejście lekarzy człowiek traci do nich zaufanie.

A w sprawie której poszłam czyli tych plamien, niestety nie dowiedziałam się wiele. Na usg wszystko w porządku. Jestem tuż przed owulacja, w lewym jajniku jest pęcherzyk, obiecujący podobno. Czekam na wyniki cytologii. Pozostaje mi wiec albo endokrynolog i dokończyć to co zaczęłam, albo zapisać się do tego instytutu naprotechnologii.
Mam o czym myśleć bo boje się narobić nadziei od nowa. Zreszta chyba już je mam.

Trzeci dzień czekam na @... Nigdy tak długo się nie rozkręcała od bólu do 3 h i była, a bole zaczęły się w poniedziałek były też wczoraj. W poniedziałek na szyjce macicy brunatny śluz, wczoraj pomieszany z małą ilości krwi, dzisiaj znowu plamienia brązowe... Dziwne to wszystko. Jutro mam jechać na test z krwi do szpitala i nie wiem co robić. 🤷‍♀️🤷‍♀️🤷‍♀️

Poziomka6 Wieczne czekanie 28 marca 2020, 10:10

Na dzień dzisiejszy wygląda na to, żer się udało. Bete rozbiłam tylko raz i wyszło 34. Nie mam gdzie zrobic ponownie, bo wszystko pozamykane. Jednak ciągły ból brzuch, oraz od wczoraj ból pleców i dziwny posmak w ustach uświadczają mnie w przekonaniu, że jestem w ciąży. Wizytę w kliniece mam chyba 7 kwietnia. Chyba, bo klinmika jest zamknięta i w sumie nikt nie daje mi gwarancji, że wizyta się odbędzie. Czekam na nią z utęsknieniem, bo przez ten ciągły ból brzucha w głowie mam tylko jedną myśl "ciąża pozamaciczna". Zobaczymy. Na razie się nie cieszę, tylko czekam na wizyte i staram się funkcjonować w obecnej rzeczywistości.

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 30 marca 2020, 18:53

Patryk ma rok 11 miesięcy i 20 dni
Na dworze dziś zimno jutro jeszcze też na być chłodno. Od środy ciepło no zobaczymy. Sytuacja z koronawirusem nadal kiepska zakażonych przybywa zaostrzyli zalecenia żeby wirus się nie rozprzestrzeniał. Dzieci nie chodzą do szkoły uczą się przez internet,odwołali nam wizyty lekarskie kardiologa i gastrologa Patryka pulmonologa nawet nie ma co umawiać póki co. Nie wiadomo co z moim lekarzem i badaniami które mam zrobić w czerwcu może do czerwca wszystko już będzie ok. A tą chwilę dzieci mają zawieszona szkole do 10.04 potem są święta i 14 miałyby iść do szkoły.
Dzieci już na szczęście zdrowe🙂
Cały czas myślę o tym jak to wszystko będzie dalej wyglądac jak długo to wszystko potrwa kiedy będzie można normalnie wyjść z domu do ludzi bo póki co to mogę wyjść ale tylko na swoje podwórko.
Patrys niedługo kończy dwa latka urodziny i święta spędzimy w domu.Dobrze ze jest internet i tel. 🙂🙂🙂

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)