przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 29 września 2020, 19:44

27.09.2020 ROK!

Mój malutki Oluś skończył rok! Łezka mi się w oku kręci,bo nie wiem kiedy to zleciało.
Jest już takim dużym,mądrym i kochanym chłopcem <3
Oluś w sobotę miał torba,balony A w niedzielę prezenty :) imprezy nie było oficjalnej ,ale była ta najważniejsza-nasza :) no i wybrał kieliszek haha :D
Oli od roczku pokonuje coraz dłuższe dystanse na nóżkach ❤ wczoraj mnie zaskoczył i podszedł z kanapy do mnie na koniec dywanu:)
Misio ma 4 zęby i widać już kolejne 2-dwojki na górze.
Nosi rozmiar 86 :)
Mówi dużo po swojemu,zawola babę,dziadka,tate,mamę,powie lampa,papa,da (dać),tak,nie :)
Robi papa (rozczula nas jak robi jak idziemy spać,bo wie że to ta pora :) ),wie że pod komoda/szafa coś może być i tak słodko się kładzie ,świeci latarka i szuka :)
Pokazuje jak coś chce,pokaze ucho,nożke, rączkę,wie gdzie są jego smoczki,bije brawo ,robi tuli,nadstawia czoło do buziaka,czesze włoski sobie i nam,karmi nas :D wrzuca klocki (ksztalty),potrafi posługiwać się kredka i robi "pisiu",sprawdza codziennie czy mam aparat :D robi akuku, uwielbia wygłupy i gilgotki. Najfajniejsze ostatnio jest tany tany :D jest mega bystrzakiem i nic się przed nim nie ukryje (np.wie kiedy Pola je i podchodzi i też chce ;p) lubi autka,piłki,męskie rzeczy wszystkie haha,i wiele innych umiejętności:)
Oluś je sam,blw A jedyne co to ja go karmię owsianka, lub dzisiaj koktajlem truskawkowym. Ma swoje smaki,są rzeczy których nie zje,ale w sumie ładnie je i jak coś mu smakuje to duuuuzo🙂 w naszym menu jest owsianka na mleku kokosowym z owocem lub warzywem, placki w każdej postaci (warzywne i na słodko z owocami,kaszami),naleśniki również kolorowe :) kanapki na milion sposobów,zawsze z warzywami, ostatnio weszła zupka ogórkowa:) tubki owocowe i warzywne,przekąski tj.chrupki kukurydziane, wafle ryżowe dla niemowląt, ciasteczka z amarantusa ze śliwką ,ziemniaczki,dzisiaj kotleciki mielony z cukinią, makarony kocha! Zawsze z sosami warzywnymi lub owocowymi. W dzień roczku jadł domową pizzę z pieczarka,kukurydza ,sosem czosnkowym i również smakowała:) frytki z batata również uwielbia. No jest roznorodnie:)
Śpi w dzień 2x 30-50 min.na noc po 19 zasypia już (dzisiaj jeszcze nie spi😏),wstajemy 6-7 . Bywają noce przespane,bywają z pobudkami na mleko (1-2)A zdarzają się i z kilkoma.
Oluś kocha spacery i podwórko ,lubi zasypiać jak biegam z wozkiem.
Zaskakuje nas codziennie,że nie sposób wszystkiego ująć i pamiętać tutaj,ale mój smieszek jest już chłopcem:)

Jutro mam z Pola szczepienie,niech już będzie po.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 września 2020, 19:46

19tc+3d, waga +3kg
(1 dzień po USG połówkowym)
(Acard, Neoparin, Encorton, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin)

Dzieć zdrowy! Znów zmienił płeć, ale tym razem już nie ma żadnych wątpliwości, będziemy mieli syna!

Kopie bardzo często, jakby chciał mamke uspokoić, jak nie kopie to kładę rękę na brzuchu, czuję jak się rusza, a rusza sie cały czas (nawet zapytałam lekarza czy to normalne, ponoć tak). Dzisiaj syn znalazł pęcherz, mam nadzieję, że nie będzie to Jego ulubione miejsce do okładania, bo jeszcze przed porodem będę musiała zainwestować w pampersy i bynajmniej nie w dziecięcym rozmiarze 🙈 (ledwo zdążyłam do wc - magiczne przeżycie).

Kilka dni temu do przelyku wrócił ślimak, póki co nie wędruje pomiędzy migdałkami a żołądkiem, usadowił się w gardle i siedzi. Próbowałam go przepchnać jedzeniem, ale dziad się nie daje. Póki co nie utrudnia jedzenia i nie odbiera chęci życia, więc nie narzekam 😊 może się nawet zaprzyjaźnimy 😉

Dzięki Dziewczyny za wszystkie dobre słowa 💛💛💛

@Matt95 od początku ciąży nie wiem co to dobry sen 🤦‍♀️ toaleta wciąż mnie wzywa. Fakt, że teraz tylko 3 do 4 razy na noc, ale wcześniej maszerowałam co godzinę, więc i tak jest postęp 😁


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 marca 2020, 21:15

No i trzeci trymestr się zaczął. Nawet nie wiem kiedy to zleciało. I o ile w drugim trymestrze czułam się świetnie, tak teraz... eh, wszystkie problemy z pierwszego wracają i dochodzą nowe. Ostatnio syn przez pół dnia mi w żołądek napier... ból jak nie powiem co. Za to mąż żartuje że za takie kopanie matki da mu szlaban na konsolę :P
I niby wiem, że obiecywałam iż marudzić nie będę. I na prawdę cieszę się, że syn tak często i mocno się odzywa, bo przynajmniej wiem że z nim wszystko ok. Tylko czasami po prostu nie daje rady. Chodzę coraz bardziej niewyspana (w nocy budzi pęcherz lub skurcze nóg), a w pracy coraz większy stres... W ogóle to jestem ciekawa co moje kierownictwo sobie myśli. Jakbym w tym momencie poszła na L4 to są w czarnej dupie - nie ma ani jednej osoby która zna się na moich obowiązkach i mogłaby mnie zastąpić. Ba taka osoba musi przecież jeszcze przejść kurs i uzyskać certyfikaty, a ja przecież zaraz zniknę. W pracy o mojej ciąży wiedzą od początku, ale dopiero TERAZ przysyłają kandydatów na moje zastępstwo. A kandydaci po rozmowie ze mną tracą zainteresowanie. I szczerze? Nie dziwie im się. Też bym rezygnowała, jakbym po wstępnej rozmowie kwalifikacyjnej dowiadywała się że będę odpowiadać i obsługiwać mega drogi sprzęt, wymagający sporej precyzji i wiedzy, a czas na pozyskanie jej jest stosunkowo krótki. I niby ciągle powtarzam, że to nie moje zmartwienie jak wszystko jebnie bo to nie ja sprawę olałam. Jednak jest też druga strona i trochę mi zależy, aby wszystko się udało. W końcu jakby nie patrzeć pracuje tu od początku powstania laboratorium.

No nic, lepiej zmienię temat bo jakieś smuty mi tu zaraz wyjdą.
Z pozytywnych rzeczy - po woli zaczynamy kompletować wyprawkę. Mamy wybrane 3 modele wózków, ale nie umiemy się zdecydować na jeden konkretny. Ten co nam się najbardziej podobał ma średnie oceny na Internecie. Tylko, że w oceniające skarżą się głównie na wagę (nas nie dotyczy, wózka nosić nie będę), na to że materiał w gondoli się brudzi i trzeba często prać (wtf?), czy na to że jak masz białą ramę to po miesiącu robi się szara (no zaskoczenie, wózek trzeba czyścić). W większości opinii przewija się też, że wózek szybko zaczyna skrzypieć. Pozostałe mają lepszą opinię, ale raz są droższe, a dwa są jakieś takie nijakie kolorystycznie (różne odcienie szarości). No nic, mamy jeszcze trochę czasu.
Za to fotelik mamy wybrany, dostawkę do łóżka też. Ubranek mam sporo odziedziczonych więc na start wystarczą. No i w końcu znalazłam szkołę rodzenia, która zajęcia prowadzi późnym popołudniem (po 18). Serio, większość szkół w okolicy ma zajęcia niby popołudniu ale o 16 się zaczynają, albo i wcześniej. Nie wiem, czyżby wszyscy zakładali, że kobiety w ciąży nie pracują? A co z mężami czy partnerami których zachęca się do brania udziału w takich szkoleniach? No nic, najważniejsze że w końcu kurs zaczęliśmy i chodź trochę wiedzy zdobędziemy. Co prawda wiemy, że ten kurs na pewno nas nie przygotuje na wszystko co nas czeka, ale jakoś tak pewniej się czuję posiadając chodź trochę fachowej wiedzy.


Samopoczucie na dziś - trochę przemęczona, obolała, spuchnięta, jednak mimo wszystko szczęśliwa :)

Dżasta113 Czekając na motyle 28 marca 2020, 15:45

16 cs, 13 dc

Jestem po wizycie u ginekolog. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Tak w skrócie: usłyszałam ze jestem druga w tym tygodniu a nie wiem którą ogólnie pacjentką która przychodzi po wizycie z kliniki z diagnozą- tylko in vitro. Pani doktor była w szoku ze na podstawie samego amh u mnie oraz wyników właściwie tylko ogólnego badania nasienia partnera, zaproponowano nam od razu in vitro. Ludziom właściwie zdrowym, bez nałogów w wieku 32-35 lat. Nie sprawdzając dokładnie co się dzieje i gdzie jest problem. A gdzie posiew, androlog, urolog? Jakaś stymulacja? Odpowiedzialam ze na wizycie nie było mowy o takich rzeczach. Szczerze mówiąc ja sama z perspektywy czasu patrzę na ta wizytę inaczej. Nie czuje satysfakcji po niej, to znaczy nie oczekiwałam ze ktoś mi powie ze wszystko w porządku, wiedziałam ze coś może być nie tak ale lekarz nie zapytał nawet o to jakie leki brałam, o używki, styl życia itp. Zainteresowały go jedynie moje blizny po operacjach.
Nie chce sobie robić nadziei ale tak jak powiedziałam ostatnio do P: to nie jest kupno nowego auta (wiem ze głupie porównanie ale nauczyłam się ze do mojego faceta czasami trzeba prosto, a porównaniem najłatwiej czasami coś uzmysłowić), trzeba to wszystko przemyśleć i się zastanowić.
Dostałam dużo kontaktów od pani doktor, a zacząć mamy od naprotechnologii (któraś z Was już o tym wspominała :-)) Muszę to sobie wszystko poukładać bo niestety ale przez takie podejście lekarzy człowiek traci do nich zaufanie.

A w sprawie której poszłam czyli tych plamien, niestety nie dowiedziałam się wiele. Na usg wszystko w porządku. Jestem tuż przed owulacja, w lewym jajniku jest pęcherzyk, obiecujący podobno. Czekam na wyniki cytologii. Pozostaje mi wiec albo endokrynolog i dokończyć to co zaczęłam, albo zapisać się do tego instytutu naprotechnologii.
Mam o czym myśleć bo boje się narobić nadziei od nowa. Zreszta chyba już je mam.

Trzeci dzień czekam na @... Nigdy tak długo się nie rozkręcała od bólu do 3 h i była, a bole zaczęły się w poniedziałek były też wczoraj. W poniedziałek na szyjce macicy brunatny śluz, wczoraj pomieszany z małą ilości krwi, dzisiaj znowu plamienia brązowe... Dziwne to wszystko. Jutro mam jechać na test z krwi do szpitala i nie wiem co robić. 🤷‍♀️🤷‍♀️🤷‍♀️

Poziomka6 Wieczne czekanie 28 marca 2020, 10:10

Na dzień dzisiejszy wygląda na to, żer się udało. Bete rozbiłam tylko raz i wyszło 34. Nie mam gdzie zrobic ponownie, bo wszystko pozamykane. Jednak ciągły ból brzuch, oraz od wczoraj ból pleców i dziwny posmak w ustach uświadczają mnie w przekonaniu, że jestem w ciąży. Wizytę w kliniece mam chyba 7 kwietnia. Chyba, bo klinmika jest zamknięta i w sumie nikt nie daje mi gwarancji, że wizyta się odbędzie. Czekam na nią z utęsknieniem, bo przez ten ciągły ból brzucha w głowie mam tylko jedną myśl "ciąża pozamaciczna". Zobaczymy. Na razie się nie cieszę, tylko czekam na wizyte i staram się funkcjonować w obecnej rzeczywistości.

Rene Szczęśliwy wakacyjny cykl:-) 30 marca 2020, 18:53

Patryk ma rok 11 miesięcy i 20 dni
Na dworze dziś zimno jutro jeszcze też na być chłodno. Od środy ciepło no zobaczymy. Sytuacja z koronawirusem nadal kiepska zakażonych przybywa zaostrzyli zalecenia żeby wirus się nie rozprzestrzeniał. Dzieci nie chodzą do szkoły uczą się przez internet,odwołali nam wizyty lekarskie kardiologa i gastrologa Patryka pulmonologa nawet nie ma co umawiać póki co. Nie wiadomo co z moim lekarzem i badaniami które mam zrobić w czerwcu może do czerwca wszystko już będzie ok. A tą chwilę dzieci mają zawieszona szkole do 10.04 potem są święta i 14 miałyby iść do szkoły.
Dzieci już na szczęście zdrowe🙂
Cały czas myślę o tym jak to wszystko będzie dalej wyglądac jak długo to wszystko potrwa kiedy będzie można normalnie wyjść z domu do ludzi bo póki co to mogę wyjść ale tylko na swoje podwórko.
Patrys niedługo kończy dwa latka urodziny i święta spędzimy w domu.Dobrze ze jest internet i tel. 🙂🙂🙂

Kwarantanna dzien 22466678899097655 🙈
Pomału zaczynam wariować. Ja nie wiem czy to kw3stia siedzenia w domu czy pomalu wchodze w jajas depresje, ale ciagle mam wrażenie ze robie wszystko zle przy malej. Że źle ja podnosze, źle nosze, źle odkladam, że przeszla juz praktycznie na mm bo ja stracilan pokarm. Nie wiem czyvto kwestia tego calego stresu tego co się dzieje.. Ale kazde karmienie to dantejskie sceny ona wyla a ja razem z nią, caly dzień histerie. Jak sie okazalo ona sie po prostu nie najadala, bo teraz wyglada to zypelnie inaczej.. Liczylam na to ze ten zatkany nosek to wina alergii na bialko mleka krowiego. No ale sie przeliczylam. Pani doktor powiedziala ze jak sie to uspokoi to da skierowanie do laryngologa, tylko kiedy to sie uspokoi...
Ja oszaleje naprawde, moja glowa peka od mysli, wyrzutów sumienia, przemyślen, zmartwień i od wszystkiego co tam się jeszcze zmiesci...
Księżniczko rosnij pieknie w zdrowiu ♥️

Sumireguska Pamiętnik Sumi 14 kwietnia 2020, 12:26

Partner miał obawy, kiedy proponowałam serduszkowanie stwierdzał że "ooo bo chcesz mieć dziecko i tylko dlatego proponujesz". Stwierdziłam że nie jest gotowy, odczekaliśmy pół roku - rozmów, ustaleń - aż w końcu coś pykło. Nadal nie jest do końca przekonany ale z drugiej strony mówi że kiedyś na pewno chce. Tylko niestety tego kiedyś nie można przeciągać w nieskończoność...
Sam ostatnio wręcz stwierdził że czuje sie tak jakby niedawno jeszcze był dzieciakiem a teraz sam ma mieć dzieciaka, nie może jakoś to do niego dotrzeć - a ma 30 lat :)
Takie dziwne czasy.
Spotkałam się też z takimi stwierdzeniami (a jest ich coraz więcej) że niedługo przyjdzie 'zagłada' w związku ze zmianami klimatycznymi i dziewczyny specjalnie nie chcą zachodzić w ciążę żeby nie sprowadzać na taki świat dziecka. Dla mnie osobiście to już trochę przesada, nie wiadomo co przyniesie przyszłość a jeśli okaże się że jednak będzie ok to strasznie to bedzie przykre dla tych par.. nie wiem..

Kolejny dzień pracy cale szczęście ze nie musze leżeć bo chyba jedlibyśmy suchy chleb :/ zrobiłam dzisiaj kapusty z grochem i grzybami. Zostalo mi parę rzeczy dekorowanie pierników, ciasta, sałatka i barszczyk ryby mój mąż bedzie robił. Ze sprzątania łazienki odkurzanie i umycie podłóg. Jakbym miała to wszystko 1 dnia zrobić to chyba bym sobie w łeb strzeliła :/ Choinkę tez mam już ubraną. W tym roku kupiłam nowe bombki są piękne ręcznie malowane najpiękniejszy prezent jaki mogłam sobie zrobić na swieta ;)

13 dpt, 29 dc, 4+1 wg OM

Najchętniej poszłabym spać i spała aż do usg. Bardzo bardzo się boję. Wiem, że zaroduś podjął walkę i jestem przeszczęśliwa. 🍀 Kropuniu proszę Cię walcz dalej. Nie odpoczywaj już tylko walcz. 🙏🏼🙏🏼🙏🏼

Nie wiem jak przetrwam do czwartku. Równo za tydzień będę już wiedziała, czy jest pęcherzyk. 🙏🏼 Gdy zobaczę serduszko obiecuję sobie, że już się uspokoję.

Plan do czwartku to dużo leżeć, odpoczywać i w miarę możliwości spać. Do tego netflix i książki.

Margryy Kiedy się uda ? 28 marca 2020, 17:21

10dc
Dziwna sprawa, po temperaturze wnioskowałam ze owulacja była przedwczoraj i był trochę zauważalny śluz płodny ale nie dużo. Dzisiaj od rana zalewa mnie nim bardzo dużo wiec to chyba jednak dzisiaj 🤪 staramy się z m co 3 dni bo wtedy wydaje mi się , ze nasienie ma najlepsza konsystencje. Zauważyłam , ze po profertilu jest bardzo gęste i rozciągliwe jak nasz płodny.. Dzisiaj przypada dzień 3. Idealnie się to dopasowało. Ostatnio odkąd jest koronawirus i nie muszę chodzić do pracy ,wychodzę za dom w pole i robie trening na świeżym powietrzu. Ale mnie wszystko boli masakra. Dzisiaj włączymy sobie teen wole na netflixie , przed nami jeszcze 70 odcinków ale radość. 🥳🤩.Chyba przestane mierzyć temperaturę i skupie się tylko na śluzie.
Pozdrawiam wszystkie dziewczynki jesteście bardzo dzielne.Uwielbiam was czytać i razem z wami przeżywam wzloty i upadki. Pozdrowionka 🤗


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2020, 17:33

Margryy Kiedy się uda ? 28 marca 2020, 19:52

Znajoma z 6 dzieckiem w ciąży no kur.. :D nie chciała i jeszcze mówi , ze narazie myśli ze nie jest i jest ok hehehe.. Ja piernicze


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2020, 20:51

margarethe Ciagla walka 29 marca 2020, 09:10

Postanowilam przelewac swoje emocje. Na poczatku czas leci tak wolno.... tyle czasu staran, klinika nieplodnosci. Na dodatek badania nasienie meza nie wyszly najlepsze, nie wiem czy faktycznie wynik byl tak kiepski czy to wina dlugiego ponad godzinnego transportu w zimnie.

Ku zdziwieniu kliniki... udalo sie, pozytywne testy, beta HCG potwierdzila ciaze ale na USG jeszcze za wczesnie... oczywiscie naczytalam sie w internecie historii i poronieniach o pustych jajach i lek i stres nie pozwalaja mi funkcjonowac ani spac. Odliczam dni, godziny i sekundy do USG, prawie nie spie, trzese sie jak galareta, ciezklo mi sie uspokoic... jeszcze 3 dni..

WrednaZośka Walczę dalej 29 marca 2020, 10:54

Ale by były jaja gdyby się części ludzi udało zajść w ciążę samoistnie podczas tej przerwy w klinikach. Po cichu trochę trzymam kciuki ale mózg mi krzyczy że na logikę nie ma przecież szansy.... oooo co za świat!

dagmara Mój wyścig z czasem. 10 listopada 2020, 07:25

No i już po. Po kolejnej - czwartej ciąży. Jestem już po zabiegu i badaniach genetycznych zarodka.
Dziękuję dziewczyny za rady, że powinnam obstawić się heparyną, encortonem i progiem. U mnie nie o to chodzi. Mój organizm "nie zwalcza" ciąży i dobrze ją "trzyma". Problem jest gdzieś indziej.
Powodem ostatniej straty był zespół Edwardsa. Powodem poprzedniej straty był... zespół Edwardsa... Także wadliwa komórka jajowa. Ciekawe tylko, że zawsze jest ta sama wada...
Nie mam pomysłu co robić dalej i czy w ogóle coś robić...
Znacie taki przypadek?

Po pandemii, po tym przymusowym wspólnym siedzeniu w domu zapowiadają falę ciąż albo rozwodów. Na rozwód się nie zanosi, bo jest nam całkiem dobrze, ale ta druga opcja wygląda kusząco! 🤭
Ale też niech już ta pandemia się skończy... Chcę zacząć działać. Zapisać się do poradni leczenia niepłodności na NFZ (a pewnie jeszcze poczekać co najmniej miesiąc na wizytę) i ruszyć z walka z tą całą niepłodnością idiopatyczną 🤒 Miałam krótka przerwę w staraniach ze względu na zmianę pracy, ale jednak nie przestałam myśleć i chcieć.
Nawet mąż mówi, że musimy coś zacząć robić, też ma poczucie bezczynności w tym temacie. Może jakaś bardziej rygorystyczna dieta albo witaminy?

63 dc 8tc 6

Od wtorku do jutra jestem na urlopie.
Miałam po nim iść na 2 tygodniowy urlop aby zgarnąć kasę. Ale dzień przed urlopem dowiedziałam się że mam możliwość pracy zdalnej, więc wystąpiłam o uprawnienia.
Kiedy byłam na urlopie koleżanka mnie powiadomiła że ustawiła mój komputer i mogę go zabrać. Więc w czwartek go zabrałam podłączyłam i sprawdziłam czy działa. I stwierdziłam że mogę tak pracować, a kasa się przyda. Tym bardziej że mąż chyba bez pracy będzie. Jego firma stoi a on z racji że jest na agencji a umowy na miesięczne może zostać z niczym.
Tak jest wściekły że lepiej nie mówić. Teraz twierdzi że mógł.zostac w poprzedniej robicie. A kto wiedział że przyjdzie wirus.
A mi praca się przyda bo jak mam wolne to głupieje.
Miałam w tym tyg jechać na USG do swojego zaufanego gina to otrzymałam info że jest badany na wirusa i nie może pacjentów przyjmować. Ekstra pomyślałam.
Wznowił wizyty w piątek, ale stwierdziłam że nie ma sensu jechać jeśli wizyta w klinice jest w poniedziałek.
Szkoda kasy.
A przez ten czas mam myśli schizy.
Nie mam objawów to znak że poroniłam.
Pójdę w poniedziałek i dowiem się że koniec. Nie umiem tych myśli się pozbyć.
Mam zakodowane w mózgu immunologia = poronienie. Tym bardziej że kilka moich znajomych miało poronienie w 8 tyg.
Może gdybym pracowała nie musiałaby za wiele.
Wcześniej jeszcze bolały mnie lekko sutki, teraz nic. Kompletnie nic.
Jedynie z czym walczę to od kilku dni grzybica. Nie pomaga priobriotyki ani lactovaginal. Ponoć do 12 tyg nie wolno nic brać ekstra bo zadrape się jak nic. Czułam w kościach że grzybica od sterydów mnie dopadnie i dopadła. Ciekawe co jutro gin wymyśli na to.
Już wolę zygac czy cokolwiek mówić innego byle to gówno ustąpiło.
Od kilku dni zauważyłam że mój kocurek przychodzi i żnow się kładzie się obok mojego brzucha, tak jak to robił na początku ciąży. Jakoś jego mruczenie mnie wtedy uspakaja i szybko zasypiam.
Jak ja się jutra boję 😞😞😞

teverde Starania pomimo... Uda się? Uda! 14 kwietnia 2020, 15:32

- 1cs - 13dc -
Raczej nic z tego cyklu nie będzie. Niby wiem, że na początku cykle mogą być bezowulacyjne, ale już rok się naczekałam i pomimo wszystko miałam nadzieję, że jak ruszę, to ruszę od razu z przytupem. A tu test owulacyjny bladziutki, drugi jeszcze bledszy, kolejny ciemniejszy, ale czwartego dnia znów bladzioch. Tak więc niestety chyba cykl będzie bezowulacyjny. Najpierw kłuło mnie w prawym jajniku, od dwóch dni kłuje mnie w lewym, do tego czuję taki jakby ból przed-okresowy. Pamiętam, że ja tak odczuwałam owulację, bo się nieraz dziwiłam, że to już czas @ a to był ból owulacyjny. No ale nic więcej za tym nie idzie. Temperatura też stale w okolicach 36,3'C. Tak ciężko mi się mierzy, żeby zachować ten wymóg 3-ech godzin nieprzerwanego snu. Do tego nie odważam się ustawiać budzika bo śpię z małym i zaraz by wstał. Tak więc mierzę między 4:30-5:30, w zależności jak się Bruno obudzi. Tak naprawdę nie chcę tak mocno kontrolować tego wszystkiego, nie chcę się tak wkręcić jak w walkę o pierwszą ciążę, ale chcę wiedzieć czy moja płodność wróciła. Żeby jak będę szła do lekarki wiedzieć co jej powiedzieć i wiedzieć z czym się mierzę. Także coś mnie trafia jak sobie pomyślę, że wreszcie się ucieszyłam, że wreszcie zaczynamy tą zabawę, a tu mi znów przychodzi czekać, no ale co począć.. Zaczęłam ostatnio medytować i czuję się dużo lepiej dzięki temu. Staram się godzić ze wszystkim, co mnie spotyka. Całe życie się o wszystko szarpałam, bo żyłam w przekonaniu, że wszystko trzeba sobie wywalczyć, zwykle z resztą tak było - rzadko kiedy udawało mi się coś "tak o". A może to nieprawda? Może na tym się całe życie skupiałam, a jakby się zastanowić, to równie wiele rzeczy otrzymałam od losu "tak o"? Staram się wyrobić w sobie takie podejście - co ma być, to będzie; głową muru nie przebijesz; los zapisany jest gdzieś u góry. Chwilami mi się to udaje i odczuwam wtedy mocny spokój ducha. Będę się więc tego uczyć.
Przy okazji medytacji usłyszałam ciekawą teorię dotyczącą jin i jang. Przy staraniach często kierujemy się energią jang - skupioną na działaniu bardziej taką "męską" energią - bierzemy suple, umawiamy lekarzy, przekopujemy internet. Zapominamy natomiast o drugiej stronie medalu, o żeńskiej jin. Zgodnie z nią powinnyśmy się po prostu otworzyć na to, co może być nam dane. Powinnyśmy się zatrzymać i otworzyć, a nie tylko działać. Nie umiem tego opisać słowami, ale przemawia to do mnie. Ileż par staje na głowie i robi dosłownie wszystko, żeby zajść w ciążę, a odpuszczając, przestając się tak szarpać, nagle im się udaje? Nie mówię, że odpuszczę, nie jestem naiwna. Wiem, że prędzej niż dobre myśli pomoże mi np in-vitro ale staram się trzymać się w ryzach.
Praktycznie od razu po urodzeniu Bruna stresowałam się w którą iść stronę - myśleć o kolejnym dziecku, a więc szybko odstawić pierś, wrócić na cały etat, żeby dostać później przyzwoitą kasę na L4? Czy założyć, że może się nie udać i skupić na małym - karmić go tak długo, jak będzie tego potrzebował i wrócić na pół etatu, żeby móc spędzić z nim więcej czasu. Wybrałam drugą opcję. Nie umiałam go "odpuścić" być może w imię niczego. Ale ograniczyłam pierś. Jeżeli przez powiedzmy 2 m-ce owulacja nie wróci, być może będę musiała go odstawić, ale teraz on ma już ponad rok, więc i tak jest długo karmiony. Ideałem byłoby zajść w ciążę w przeciągu najbliższych 2-3 m-cy, żeby L-4 nie było liczone na nowo, z nowej (a więc połowę niższej) pensji, ale wiem, że życie się tak nie układa, żeby nam było wygodnie. Będzie co ma być. Staram się tak do tego podchodzić. Choćbym miała zajść w ciążę w "najmniej odpowiednim"momencie - będzie ona dla mnie spełnieniem największego marzenia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 kwietnia 2020, 15:54

22 dc

Weekend minął bardzo szybko, szkoda że nie było słonecznie i ciepło. Cały na działce, kopiąc w ziemi, podlewając trawę i takie tam. 😉

Dzis zaczynam nocne zmiany więc odpuszczam pomiar temperatury. W sumie i tak dopadł mnie PMS, jajniki bolą, nie nastawiam się na żaden sukces. Jakoś nie wierzę w moc naturalnego poczęcia.

Wczoraj mieliśmy kiepskie popołudnie. Mąż całkowicie nieświadomy zadzwonił do dziadków, zapytać co tam u nich, itd. I się okazało, że jego dziadek ma niewydolność serca, dostał skierowanie do szpitala, ale babcia woli go mieć w domu. Choruje już od kilkudziesięciu lat, ale w ciągu ostatnich dwóch lat bardzo się pogorszyło. Wczoraj żegnał się ze swoją córką, mąż jutro jedzie w odwiedziny do nich. Dobiło nas to, dziadek jest już na końcówce i obawiam się pogrzebu w ciągu najbliższych kilku dni/tygodni. Wiem że mąż to bardzo przeżyję. Ja wczoraj płakałam na myśl że może odejść w każdej chwili. 😢

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)