21tc+6d, waga 59,8kg (+5,8kg)
(Acard, Neoparin, Encorton, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin)
To niesamowite, ale taki dzieć z brzucha ma już swoje "upodobania", np. kiedy bujam się na ławce w ogrodzie staje się mniej aktywny, jakby ten rytmiczny ruch Go usypiał, z kolei w innej sytuacji potrafi oscentacyjnie zaznaczyć swoją obecność. Już od dawna w ruch poszły spodnie ciążowe, ale jednych bardzo nie lubi, kiedy je noszę mogę siedzieć tylko odchylona do tyłu, tak żeby ciało tworzyło kąt rozwarty, jak tylko usiądę tak normalnie to kopie w "pas" spodni, mimo że mnie nie uciskają, ale powiedzmy są w tym miejscu bardziej obcisłe niż inne. W ogóle to rozpycha się coraz bardziej, mam wrażenie jakby wciskano mi wnętrzności w przełyk, przez co coraz częściej wraca ślimak i chce mi się 🤢 nie jest to dobre, bo jak ślimak znika, to rzucam się na jedzenie, przez co w ostatnich dniach przytyłam wręcz skokowo prawie 2kg 🙊 ale co tam, w końcu ciąża, póki tyje tyle ile powinnam względem tc to jest ok 😊
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2020, 20:58
34 dc
Okresu brak, chociaż wczoraj wieczorem ból brzucha jak na @, który trwał moze godzinę i tyle, ból przeszedł. Rano jeszcze troszke brzuch zabolał okresowo zanim poszłam siku, patrzyłam na papier, ale czysto, nawet nie było brązowego plamienia. Boje się jutrzejszego testowania...
tc: 11+4, waga 57,2 kg.
Tygrys nas w tym tygodniu trochę nastraszył. Trochę mocno. Do tej pory miałam tak różnorodne i raczej męczące objawy, że każdą wolną chwilę przeznaczałam na spokój, bo musiałam odpoczywać. Nie mogłam się zamartwiać. W ubiegłą niedzielę natomiast bardzo bolał mnie prawy brok, jakby rwanie, kłucie, czasem się przemieszczało, czasem było w pachwinie. Generalnie dzień z życia wyjęty. Nie miałam plamień. Zafasowałam sobie w razie czego dupka (wtedy byłam jeszcze na crinone), nospę, magnezy. Zastanawialiśmy się cały dzień czy jechać do szpitala czy nie. W moim mieście sytuacja jest taka, że jeden szpital przerobili na zakaźny, a w drugim brakuje ponad połowy personelu, bo jest na kwarantannie. I najwięcej zakażonych to właśnie personel medyczny. Niefajnie. Stwierdziliśmy, że czekamy do poniedziałku. Mężuś wyczytał, że to może być rozciąganie więzadeł macicznych, albo pęknięcie torbieli. Masowanie, leżenie, delikatne rozgrzewanie. W poniedziałek od rana wisiałam na telefonach do różnych ginów. Do nikogo się nie dodzwoniłam. Wtedy byłam niestety sama, więc wsiadłam i samochodem krążyłam od gabinetu do gabinetu sprawdzając czy przyjmuje. Maska, rękawiczki, płyn do odkażania - razem ze mną. To było moje pierwsze wyjście na zewnątrz od dawna. I było w tym coś przyjemnego (mimo przyczyny wyjścia). Jeden ma kartkę - przychodnia nieczynna. Drugi ma kartkę - rejestracja telefoniczna od 12-19, spoko, spoko, nie mogłam się dodzwonić - chwytam za klamkę - zamknięte. No, ale jest kartka, że na wizyty bez osób towarzyszących, więc przecież wizyty się odbywają. Kolejny przyjęcia pilnych przypadków od 10-14. Było już po 14:00. I tak dalej, kilka gabinetów objeździłam. Generalnie dupa blada. Następnego dnia znowu wisiałam na telefonie. Udało się. To był wtorek, wizyta dopiero w czwartek - "A nie da się wcześniej?" - - "Niestety nie, Pan Doktor przyjmuje tylko pilne przypadki, więc to najwcześniejszy możliwy termin.". Dobra, zajęłam się serialami, dalej łykałam magnez i nospę, rozgrzewałam prawy bok. W czwartek poszłam z Mężusiem - ale wiadomo, zostawił mnie pod drzwiami gabinetu. Kolejka do gabinetu ustawiła się pod drzwiami wejściowymi, na podwórku. Do środka można było wejść, gdy poprzednia pacjentka wyszła. Wchodząc do rejestracji miałam mierzoną temperaturę (pani ubrana w fartuch, maskę, przyłbicę, rękawiczki), musiałam zdjąć swoje rękawiczki i maseczkę, pod okiem pani pielęgniarki umyć ręce, dostałam czyste rękawiczki i maseczkę. Na rejestracji panie w maskach i przyłbicach. Wypełniłam ankietę koronawirusową. I dopiero lekarz mnie zaprosił. Lekarz miał bardziej profesjonalne wdzianko (maska z filtrem). Sprawdził szyjkę - ok, wypytał o leki, o heparynę i inne, zrobił usg. Na usg Mały Człowiek ruszał się. Ruszał się super intensywnie, rączki, nóżki. Ma bardzo długie nogi, tak przynajmniej sobie pomyślałam. Lekarz wydrukował mi zdjątka, co Mężuś skwitował stwierdzeniem "Album rodzinny się powiększa!". Powiedział, że w jego ocenie to wiązadła. Maksymalnie 3 nospy dziennie.
Opowiadam Mężusiowi, jak Dziecko się porusza, jak intensywnie i jaki to cudny widok. A Mężuś patrzy na mnie ze szklącymi się oczami "Już mi nie opowiadaj, bo następnym razem też nic nie zobaczę i jest mi przykro z tego powodu".
Skończyłam crinone, bardzo mnie to cieszy!!! Skóra swędzi raz mniej, raz bardziej. Zmieniłam olejki na balsam dla kobiet w ciąży, zmieniliśmy również proszek do prania na taki dla alergików, zmieniłam płyny pod prysznic na takie nawilżające nie tylko z nazwy, ale i ze składników. Zobaczymy, czasem nie daje mi to spać!!!
W przyszłym tygodniu test PAPPA i ostatnia wizyta u gina z kliniki.
Skończyłam oglądać "Początek życia" na netflixie i obejrzałam również "Niemowlęta". Oba dość pouczające, ciekawie zrealizowane.
Jakoś tak sobie myślę, że to syn. I moje obawy dotyczące ciąży (może przez moją niefrasobliwość, lekkomyślność, albo wypranie emocjonalne po in vitro) to "Czy będę w stanie być dobrą matką dla mężczyzny?". Nie wiem, po prostu nie wiem. Tego się boję. Mam nadzieję (jeśli przypuszczenie okaże się prawdą), że nauczymy się siebie nawzajem.
P.S. Nie wiem, czy ktoś widział, Katarzyna Glinka jest twarzą akcji dotyczącej przywrócenia porodów rodzinnych (oczywiście przy wprowadzeniu odpowiednich środków zabezpieczenia) w trakcie epidemii.
Spokojnych Świąt!!!
Wielkanoc.... W tym roku trochę inna, spędzona w domu, z dala od rodziców, rodzeństwa... Dziś w tym dniu tak mi smutno... Dostałam od siostry filmiki jak dzieciaki się wygłupiały i aż mi łzy popłynęły... Pomyślałam sobie, że tyle matek narzeka na balagan, na brak spokoju, na brak ciszy... Ale według mnie te kobiety to prawdziwe szczęściary... Posiadają największy dar jaki mógłby dać Bóg kobiecie.... Też bym chciała mieć balagan w domu, brak spokoju, ciszy... Jednak nie wszystkie marzenia się spełniają 😪😪😪
Niedziela wielkanocna przyniosła wiele wieści o nowych ciążach - i przyznaje po 10 takiej wiadomości popłakałam się.. po prostu łzy same zaczęły mi lecieć i nie byłam w stanie tego zahamować.
Dodatkowo bardzo dobija mnie fakt, ze nie zobaczę się z mężem do końca kwietnia...
tragiczny dzień
Dzisiaj 11w0d waga już od kilku dni to 63,5 (niestety).
W czwartek miałam wizytę kontrolną i zobaczyłam dziecko na usg, widok był dużo bardziej szczegółowy niż się spodziewałam! 4,17 cm, tętno 170, wszystko póki co w porządku 
23.04 mam usg prenatalne +pappa, a kolejna wizyta 14.05.
Nadal męczą mnie mdłości i zgaga i czasem czuję się taka...hmm... wyobcowana. Ale na nic innego nie moge narzekac. Choć sam lekarz powiedział mi na dzień dobry na wizycie, że wyglądam na zmęczoną (miło
), to nie odczuwam spadku energii, może minimalny. Ale okazuje sie, ze moja twarz mowi co innego 
Od 2 dni miewam takie ukłucia jakby w szyjce macicy, trwające ok minutę, mam nadzieję, że to nic złego. Odebrałam książke W oczekiwaniu na dziecko i czytam, bardzo mi się podoba
7 dc
Kolejny miesiąc i kolejna szansa. Ale z uwagi na 👑 🧬 trochę się u mnie w pracy pozmieniało i teraz nie mam z mężem wspólnych zmian. Mijamy się w tygodniu 😫
Święta spędzamy we dwoje, tęsknię za rodzina, i ogólnie czuję jakby była zwykła niedziela. Poniedziałek Wielkanocny spędzimy przed tv z The Crown bo zapowiadają u Nas opady deszczu 🌧
Badanie nasienia oczywiście klinika nam przełożyła, prawdopodobnie końcem maja będzie kolejna okazja, no ale to tylko przypuszczenia InviMedu. Jak będzie to nikt nie wie.
Kochane trochę późno, ale życzę Wam radosnych Świąt Wielkanocnych 🐰 🐥🐣🐑🐏
Dzis 21 dzien cyklu. Zrobilam badania krwi. Liczylam na pozytywne wiadomosci i jak zawsze sie przejechalam. Dodatkowo dostalam wyniki z biopsji endometrium. Moj organizm to jeden wielki bajzel.
Mam dosc. Nie mam po prostu sily na to wszystko. Tak bardzo chcialabym, zeby wszystko bylo w normie. Staram sie ile moge, a wlasne cialo mnie nienawidzi. Nie lapalabym takich dolow gdybym byla dwudziestolatka, ale lata leca i czuje jak z kazdym miesiacem moje szanse maleja.
Cukier za wysoki. Tsh minimalnie ponad dolna granice. Ft4 w normie. Progesteron tragicznie masakrycznie niski. Biopsja endometrium - fragment w stanie nierownowagi hormonalnej ogniskowo z cechami sekrecji.
Zre ten caly euthyrox od paru lat, wszystkie suplementy lykam, z cukru praktycznie calkowicie zrezygnowalam, a w organizmie chaos. Czuje straszna bezsilnosc. Chcialabym przygotowac odpowiedni domek dla maluszka, ale nie potrafie. Wyniki lataja sobie gora-dol bez logicznej dla mnie przyczyny.
W piatek mam kolejna wizyte w Gamecie. Zobaczymy co powiedza. Prosze prosze prosze niech mnie naprawia.
35 dc
Wytrzymałam cierpliwie nie robiac testu do dzisiaj, wczoraj powinna być @. Obudzialam się już dużo wcześniej ale chciałam jeszcze poczekać żeby nie budzić męża. Właśnie wróciłam z łazienki, test negatywny 😒 nie ma ciąży, nie ma okresu to co jest? Przecież to niemożliwe żeby tyle czasu po owulacji jeżeli jestem w ciąży nie wyszedł test o czułości 10 🔨🔨 to gdzie okres, gdzie ból brzucha, piersi. Wczoraj wieczorem znowu przelewanie, bulgotanie w brzuchu i tak co wieczór od jakiegoś czasu. Zjedzony o 16.00 żurek stal mi w gardle do 1 w nocy, sutki są dalej wrażliwe a piersi nie bolą. No to do jasnej cholery co się dzieje....
Mąż już wie, że robiłam test, bo akurat musiał wstać zanim go wyrzuciłam. Udawałam twarda że to nic takiego, jedna kreska, nie pierwsza i nie ostatnia. To już nie jest żal, smutek że się nie udało tylko wkurwienie, co jeszcze mam zrobić żeby zobaczyć te dwie kreski????
Drugi dzień tych smutnych tegorocznych świąt....
Siedzę i myślę...
Myślę o tym co dalej.. Czytałam kilka artykułów nawet na temat adopcji dziecka... Przeglądałam jak codzień Facebooka... Patrzyłam na zdjęcia całych rodzin, na te uśmiechnięte twarze rodziców i rozradowane buziaczki ich dzieci.. I patrzyłam do kogo są podobne.. Do taty czy mamy... I w myślach znowu to samo... "Jakim jesteś szczęściarzem/szczęściarą"
Jak dobrze, że jutro już będzie po świętach....
Mimo porannego negatywnego testu dzień był fajny. Spędzony na oglądaniu serialu na Netflix (Unorthodox - polecam 😉), wylegiwaniu się w łóżku i jedzeniu. Te dwa dni zniweczyły 3 tygodnie ćwiczeń, mam postanowienie powrotu do biegania. Nie jestem raczej grubaskiem ale na tyle lubię swoje ciuchy, że szkoda mi jak przestaje się w nie mieścić. I o ile pozwolą mi na to kolana (przez ból kolan musiałam zrezygnować z biegania) to zacznę od biegania 3 km. 💪 Chociaż pewnie wolałabym od razu dyszke, bo ja tak mam ze wszystkim, jak już coś zaczynam to z grubej rury. Pierwsze moje wyjście na bieganie od razu założyłam że przebiegne 5 km, udało mi się ale po drodze umierałam 10 razy, w myślach przeklinalam bieganie i myślałam jak bardzo tego nienawidzę. A później tak się wciągnęłam, ze dzien bez biegania był dniem straconym. No ale te moje nieszczesne kolana nie wytrzymaly i trzeba było przerzucić się na inne aktywności.
Co do okresu to nadal nic nie ma. Nawet nie pisze o objawach bo jaki to ma sens, moj organizm robi co chce. Już chciałabym zacząć nowy cykl, skoro z tego nic nie ma i zacząć kolejny miesiąc starań.
Jutro do pracy a od czwartku urlop, myślałam że mam jeszcze 8 dni a mam 9 dni zaległego urlopu, yupiiii, posiedzę sobie chwile w domku, a dwa dni z mężem bo on akurat kończy urlop.
Mam ochotę gdzieś jechać, na spontanie, bez planowania ale trzeba czekać aż sytuacja z wirusem sie zakończy. Czekanie, czekanie, cały czas czekanie na coś.... 😁
Boje się kolejnej porażki, że będzie trudno ponownie się podnieść, nie chcę znowu przez to przechodzić. Zastanawiam się czy z czasem można się z tym pogodzić, odpuścić i zrozumieć że tak musi być, czy z czasem już nie boli... Mamy strasznego pecha ostatnio, kupiliśmy dom do którego nie możemy się wprowadzić, dzisiaj w skrzynce był kolejny list od prawnika... Wynajmowaliśmy dom przez jakiś czas a że znalazłam prace w pobliżu chcielibyśmy się tam w końcu wprowadzić, niestety ludzie którzy tam mieszkają nie chcą się wyprowadzić
Staram się tym nie denerwować, najważniejsze są kropki, a co jeśli już ich nie ma. Proszę zostańcie ze mną...
Już po wizycie... Nie była zbyt optymistyczna... Dostał witaminy... Androvit Plus, witamina C 1000, Koenzym Q10 200 mg.
Ma zrobić powtórkę badania nasienia po około 2,5-3 miesiącach...
Biopsja owszem ale w jego przypadku wiąże się z dużym ryzykiem, choruje na nadciśnienie i na lekka wadę serca, która przy tym zespole mogłaby się nasilić.. Dajemy sobie na wstrzymanie z tym wszystkim do czasu jak skończy te leki brać i powtórzy badanie..
A ta wada jest wrodzona i wyleczyć się jej nie da.. Tyle w temacie... Na pewno naturalne zapłodnienie nie wchodzi w grę..
Jeszcze tylko dzisiaj w pracy do 18 i tydzień urlopu! Nigdzie co prawda nie wyjeżdżamy, ale zrelaksujemy się jazdą na rowerze, nic nie robieniem :p spacerami itp... tak, jest mi to potrzebne! Dzisiaj test biały. Przykro mi ne jest, bo wiedziałam, że tak będzie. Plan na nowy cykl podwójne clo, a jak nadal pęcherzyków nie będzie to powiem, że chcę histero. Plan jest. W końcu musi się udać. Muszę w to wierzyć.
36 dc
Jak chodzi o okres to nadal nie ma, jest za to tam gorąco i wilgotno 😅 piersi są powiększone ale same w sobie nie bolą, wrażliwe są tylko sutki. Brzuch jest goracy i chyba nie boli, nie wiem w sumie, jest to dziwne uczucie, takiego ucisku, łaskotania 🤔 napewno nie boli typowo na @. Dzisiaj będę biegała co chwilę do toalety sprawdzać wkładkę. Sprawdziłam długość cykli w ostatnim roku i dwa razy zdarzyło się że trwał 36 dni 🤷
Dzisiaj mam trochę pracy, muszę przed urlopem skończyć parę rzeczy, przygotować koledze który mnie będzie zastępował.
Lubię wiosnę, lubię jak świeci słońce a wszystko jest takie soczyście zielone, chce się żyć, działać. Dzisiaj, po pracy jak nie będzie padało to pójdę biegać. Wczoraj wyszliśmy z mężem na spacer, złapała nas taka ulewa że nie została na nas sucha nitka, mam nadzieję że nie będzie z tego jakiejś choroby.
Naprawdę spadek prolaktyny może tak zmienić odczuwanie PMS??? 🤔
Miłego dnia dla wszystkich.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 kwietnia 2020, 07:34
18dpt beta 6637. Cieszę sie, bo wzrosła po piatkowym krwawieniu. Ale jednak wczesniej dwudniowy wzrost był 211%, teraz 61%. Zwolniła. Gdzieś czytalam, ze beta jak jest wysoka, to potem sa mniejsze przyrosty, spotkalyscie się z taka opinia? To byla ostatnia beta, bo inaczej w wariatkowie wyladuje. Znow nie spalam prawie cala noc. Teraz czekamy juz na nasze serduszko w poniedzialek. Panie Boże, wszystko jest w Twoich rękach.
24 cs. 19dc.
W piątek byłam u ginekolog. Niestety ale laparoskopia mnie nie ominie. Torbiel miala 43mmx29mm. Więc ciut mniejsza..Na początku roku mam się zgłosić po skierowanie do szpitala. W między czasie zaleciła mi także zrobienie drożności jajowodów. A tak po za tym. To podczas wizyty byłam już po owulacji (17dc). Widoczne było ciałko krwotoczne na usg. Endometrium 7,7mm. Więc ładne.
Teraz czekamy na testowanie. Pierwszy test planuje zrobic za tydzień. A w czwartek (8dp) mam zamiar iść zrobic proga i estradiol. Aktualnie lekarka nie kazała mi brać luteiny więc nie biorę. Zrobię proga bo jestem ciekawa jak on wygląda bez leków..
Hmm no ode mnie na dzień dzisiejszy to tyle 
Zapraszam na mojego IG pamiętnik_o_dzidziutku.
Pozdrawiam.
Miłej niedzieli ☺️❤️
30dc/32-34dc
Hm te które obserwują mój wykres wiedzą co i jak 😁
Ovu prawdopodobnie było w 20dc wskazały tak testy i podwyższona tempka, która utrzymuje się do dzisiaj w sumie. Od 36,8 potem 36,9 ostatnio 37 a dzisiaj rano 37,03.
Mąż mówił, że w nocy parzę 😅 zakręciła ostatnio wszytkie kaloryfery na noc bo miałam takie uderzenia gorąca. A w ciągu dnia jest mi raczej zimno, czoło ciepłe.
Od 22dc biorę luteinę. Jutro 31dc wiec ostatni dzień.
W czwartek rano testuję ...
No i znowu tym razem jest nadzieja ale chyba większa niż zawsze...
Pierwszy cykl gdzie dzięki luteinie branej w odpowiednim czasie mam wyższa tempke w drugiej fazie. I znowu mam wszystkie objawy: uderzenia gorąca, mega nabrzmiałe piersi, zmęczenie, senność, nasilony trądzik, czestomocz, duzy apetyt. Wcześniej były mdłości, ból głowy i kłucie w podbrzuszu. Teraz nadchodzi czas @... ale! Nie mam bóli miesiączkowych jak co miesiac. Zupełnie nic! Poza pelnoscia w podbrzuszu i bólu przy siadaniu nie ma innych objawów nadchodzącej @.
Do tego to plamienie.. rety.. oby to było to...
7dpo miałam cały dzień lekko zabarwiony śluz. Dziewczyny mówią, że to mogła być implantacja. Ja wiem jak to działa ale boje się o tym pomyśleć żeby nie zapeszać... Tak bym chciała.
Wcześniej zdarzały mi się plamienia ale raczej 12-14dpo i za 2 dni był @ a teraz minęło kilka dni i na @ się nie zapowiada. Oby dziewczyny miały rację.🤞
No i tak sobie obserwuję te moje objawy. Ostatnio taką wysoką temperaturę miałam w ostatniej ciąży. Śluz leje się ze mnie taki mega kremowy cały czas.
Piersi jak banie obolałe, nie mogę się przytulić nawet. I od 2 dni dziwne sny. Ostatnio śnił mi się test ciążowy pozytywny a tydzień temu noworodek, dla którego byłam obojętna bo nie wierzyłam ze się udalo i wiedziałam że czar prysnie. Przedwczoraj mega siedziało mnie ciało. Nie mogłam spać 😅
Ciekawym objawem jest to co zauważyłam w tamtej ciąży 😊 A mianowicie jestem nocnym Markiem i chodzę spać nie wcześniej niż 1, 2, 3 w nocy a wstaję nie wcześniej niż 10. Wtedy jak zaczynały się objawy ciążowe ale jeszcze nie wiedziałam o ciąży wszystko mi się przestawiło i to było duże zaskoczenie, że zasypialam po 22, 23 a wstawałam przed 9 rano.
I nie chcę się nakręcać bo już przez to przeszłam 😉 ale teraz od kilku dni mam tak samo i znowu nie chce żeby organizm mnie zrobił w konia. Ale znowu jestem wcześniej senna i wstaje rano jak nigdy normalnie. Do tego słuchajcie! Piłam sobie winko tak co kilka dni w tym cyklu- po lampce. Po ovu tak co dwa dni żeby na to endometrium pomogło. I słuchajcie kilka dni temu zaczęło mnie odrzucać od wina i od alkoholu. Mąż zrobił sobie drinka i mialam ochotę się napić i aż mnie cofnęlo jak powachalam. W święta podobnie. Jakaś wodeczka na stole a mnie aż odrzucilo. Nie chciałam nawet próbować. Ciekawe co...
Tak więc, jutro rano i wieczorem ostatnia luteina a w czwartek rano test. W piątek telewizyta luxmed z gino jesli test wyjdzie pozytywny. Boje się jak to teraz z tymi badaniami ale jesli w czwartek test wyjdzie pozytywny to chciałabym w piątek pobrać krew na betę, TSH i proga ale LuxMed nie pobiera chyba ze lekarz zaznaczy ze badanie konieczne.. Boje się teraz wychodzić z domu bo nie wychodzę w ogóle a tym bardziej do przychodni lux med ale jednocześnie muszę zrobić te badania. One przy moich problemach z niedoczynnością i niskim progiem są mega ważne.
Jestem miedzy młotem a kowadłem ale z drugiej strony chciałabym chyba mieć taki problem 😊🤞 Okaże się za dwa dni. Jeśli test wyjdzie pozytywny będę kombinować takie bylo moje założenie od początku. Test mam żółty bobo z Rossmanna tak jak pisałyście, że jest najlepszy i zobaczymy.
Jesli chodzi o suplementy itp to praktycznie wykonałam swój plan i wykorzystałam wszyrkie wasze sugestie wiec raczej nie mam sobie nic do zarzucenia.
Byl i koenzym q10 wit.E, i selen i cynk. Acard i ananas i wapno w okolicy ovu, winko... więc zobaczymy czy to coś dało.
Trzymajcie kciuki 🤞💚
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 kwietnia 2020, 23:54
🤰23t6d🤰❤ 60% ciąży za Nami
Wczoraj piękna rocznica ❤ Dokładnie 5 lat temu 14.04.2015 o 5:50 rano zobaczyłam piękne II na teście. Pierwsze. Cudowne. Maksowe. I Nasze życie zmieniło się niesamowicie 🤱
Dziś z perspektywy czasu myślę sobie - macierzyństwo to moje najpiękniejsze ale i najbardziej wymagające doświadczenie w 33 letnim życiu. Uczy cierpliwości, samodyscypliny, odpuszczania, wyzwala niesamowite pokłady nieznanej dotąd miłości i siły do działania. Weryfikuje plany i marzenia i zamienia je w kolejne, inne. Daje lekcje pokory i a nawet poświęcenia się dla malucha.Ta miłość pochłania Cię bez reszty, często kosztem własnego ja ....
Jednak kiedy Twoje dziecko mówi " Mamo kocham Cię tak bardzo, że aż nie mogę Cię nie kochac" kiedy widzisz jak trudny wychowania, powtarzane codzienne wartości, tradycje,okazywane uczucia i wsparcie przynoszą wymierne efekty w zachowaniu, postawie i mądrości dziecka serce pęka Ci z dumy ❤ I wiesz, że nie zamieniłabyś tego życia na inne 😍☺️
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 kwietnia 2020, 07:59
18 dc
Brzuch w dole mnie tak lekko szmera jak na okres. Śluz biały kremowy.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.