Czekam na okres... dalej... i tak sobie czekam i czekam, a że jestem z tych niecierpliwych to napisałam maila do mojej Pani doktor ile jeszcze mam czekać czy aby nie przyjechać na wizytę, bo już sama nie wiem co się tam znowu u mnie dzieje... Na co otrzymałam maila zwrotnego (w błogiej nieświadomości, żyjąc, że coś może być nie tak z moją macicą, wysłałam Pani Doktor zdjęcia z mojego hsg, które wyszło dobrze..) i otrzymałam odpowiedź: "Macica ma T shaped" eeee że co? Mam macicę w kształcie litery T? I tak sobie od wczoraj myślę, co to w ogóle ma znaczyć? Doktor google zmolestowany, ale informacji jak na lekarstwo, dowiedziałam się tylko, że "rzadka wada budowy macicy".... czyli jestem "wyjątkowa" jednak... Początkowo ja przeczytałam maila od Pani Doktor to pomyślałam - "oooo, mamy nowy trop, może po skorygowaniu uda się zajść", potem mnie jakoś strach przed zabiegiem, przed rekonwalescencją obleciał.. Myśli mi się wczoraj kotłowały... Dziś po przemyśleniu sytuacji, widzę w tym szanse, na to, że może ten zabieg pomoże i w końcu się nam uda! Jedno mi trzeba przyznać, że cały czas uparcie twierdziłam, że coś w środku musi być nie tak i u mnie laparoskopia to krok niezbędny- myślałam, że mogę mieć endometriozę, a tu niespodzianka - wada w budowie macicy (tego to przez minute nawet nie zakładałam, a o wiele nieprawidłowościach/ schorzeniach czytałam). Także takie u mnie "niespodzianki". Wczoraj też powiedziałam Mężowi, że Jego argument (bądź też rady niektórych w stylu "Wyluzuj") że wszystko u mnie przez głowę (niby twierdził, że muszę wyluzować), to argument nie trafiony, bo być może u mnie "wszystko przez macicę". Także nie powiem mini satysfakcję mam hihihi. Czekam z utęsknieniem na wizytę żeby zbombardować moją Panią Doktor pytaniami
Całe życie człowiek się uczy!
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 kwietnia 2020, 13:58
14 dc
Pierwszy dzień w pracy po urlopie,oczy mnie bolą od komputera, dużo pracy ale przynajmniej czas szybko minął. Udało mi się zrobić test owulacyjny i kreska jest odrobinę jaśniejsza niż testowa, testuje dalej 🤷 Rano delikatny ból jajnika, śluz wodnisty i kremowy jednocześnie 🤔 zaznaczylam kremowy na wykresie.
Przed domniemana owulacją (obstawiam 18 dc) chce zrobić estradiol (dzięki Wiki za podpowiedź) myślę żeby jechać w sobotę to będzie 17 dc, mam nadzieję że nie będzie za późno, jakby nie to że 01.05 labo zamknięte to pojechałabym w piątek.
Moja klinika nadal nie zmieniła stanowiska co do punkcji i transferów, pod koniec maja mam planowany urlop i to byłby najlepszy czas na stymulację ( z prognoz wypada ze @ byłaby ok 20.05) punkcje i transfer bez nerwów i kombinowania w pracy. No i już sobie układam plany w głowie, a jak coś się sypnie to będę wkurzona, że nie jest po mojej myśli 🙄🙄
Chciałabym mieć czasami taki pstryczek, który wyłączyłby moje nadmierne planowanie i myślenie 😁😅
Znalazłam dwa opakowania duphastonu i tak myślę żeby po owulacji włączyć na 10-11 dni, myślę że nie zaszkodzi a może coś pomoże 🙏
Czytałam ostatnio, że w fazie lutealnej dobrze jest jeść beta karoten więc chyba też zapodam. Będę świecić za niedługo od tych leków 🤭🤣
Ale nie mam co narzekać bo z tego co czytam to inne mają dużo gorzej. 😭
A tak wogóle mam dzisiaj straszna ochotę na coś słodkiego, ostatnio ograniczyłam słodkie do minimum, nawet herbate słodzę miodem co wcześniej nie przeszloby mi przez gardło. I ograniczyłam kawę 😣 też prawie do zera, czasami zdarza mi się wypic kawke z ekspresu z pianką 🤤 żeby to wszystko przyniosło efekt w postaci ciąży to mogę już do końca życia nie jeść słodkiego, co jest wyrzeczeniem bo jestem slodyczozercą, ciasteczkowym potworem jak mawiał mój małz. Wczoraj mąż był zdziwiony, że moja ukochana czekolada Milka taka grubasna, duża się ostała, nie zjadłam ani kawałeczka 💪
Trzymajcie się cieplutko 🤗
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2020, 15:24
Dzis naszła mnie taka myśl... Jak to jest, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... Jeszcze niedawno byłam zupełnie anty in vitro.... Dziecko tak, ale naturalnie poczęte z miłości... A teraz???? Nie wiem co będzie dalej...
W głowie mam dwie opcje... Albo wydarzy się cud... I pojawią się jednak plemniki.. Nawet nie zastanawiałabym się, że to sztuczne zapłodnienie by było... Od razu bym w to poszła...
Druga opcja adopcja... Ale jest jedno ale.... Wolałabym żeby to było małe dziecko do roku, niemowlak, abym sama go mogła wszystkiego nauczyć ... Wychować....
Jest jeszcze trzecia opcja in vitro z nasieniem dawcy.... Ale ta opcja jest najbardziej odległa... Boję się że mąż inaczej mógłby na to dziecko patrzeć... Teraz mógłby powiedzieć że to będzie jego bo on będzie wychowywal, ale co jeśli po urodzeniu będzie inaczej??? Co jeśli jednak będzie patrzył na to dziecko jak na obcego... Czytałam kiedyś artykuł na ten temat... Przez in vitro rozpadło się małżeństwo... Oboje byli pewni tego i zdecydowali się na in vitro z dawca... Cała ciąża było ok, maz był w niebo wzięty... Ale po porodzie cos w nim pękło... Nie chciał się zajmować tym dzieckiem, od żony też się oddalił...
Czasami nawet myślę że na górze jest plan dla nas i wszystko samo się potoczy jakoś, że wyjarzy się cud... Ze ten czas jaki teraz przeżywamy jest po to aby nas umocnić i przygotować na najpiekniejsze chwilę... Ale potem za chwilę wracam z marzeń na ziemię.... I nagle myślę... Jaki cud.... Przecież z pustego to i Salomon nie naleje....
26dc
Ostatnio gryzło mnie te zawieszenie. Nic nie robienie, w sprawie dzidziusia.
Po rozmowie z pewną świeżo upieczoną mamą, i jej szybkim zajściu w ciążę, uznałam, że tkwię w martwym punkcie.
Może lepiej będzie jeśli zmienię lekarza? Klinikę? Nowe spojrzenie na mnie, na moje dolegliwości, może coś innego wyłapie doktor coś co zostało przegapione.
Krótka rozmowa, wymiana dosłownie kilku smsow z mężem. Zdaje się na mnie. Lubię swojego dotychczasowego lekarza, ale myślę że to nie wystarczy! Chce mieć świeże spojrzenie na sprawę! Chce działać! Chce zostać mamą. I może to będzie właściwe, zmienić klinikę na nową i będzie to trafione!
Wreszcie się uda. Wreszcie będę miała upragnionego dzidziusia.
Już pisałam e-maila w sprawie zmiany kliniki, mam zadzwonić i umówić się. Z dr A. K. z kliniki kriobank między 2~4dc z całą dokumentacja.
Ogólnie kluja od czasu do czasu jajniki, pobolewa podbrzusze od kilku dni. Także pewnie w przeciągu kilku dni powinien się pojawić @. Ale u mnie nigdy nie wiadomo także będę czekać i dzwonić.
Pozdrawiam Pełna nadziei 🍀
Jestem już po okresie, ale nie piszę który dzień cyklu bo nie liczę. Mąż na wyjeździe więc w tym miesiącu nic z tego. Wraca po mojej owulacji. Odpuszczam.
Poprzedni cykl zakończył się pozytywnym testem (po czasie), który zapomniałam wyrzucić i mąż go widział. Głupi nie jest, wie co znaczą II. Mówiłam mu, że po czasie to się nie liczy, że na pewno nie jestem w ciąży bo nic nie czuję. Okres spóźniał mi się kilka dni co dla niego było ewidentnym dowodem. Chodził uśmiechnięty, widziałam w jego oczach iskierki nadziei, ale ja wiedziałam że nic z tego. Dla pewności zrobiłam betę- negatywna. Byłam na to przygotowana ale on nie. Widziałam po nim zawód i nic nie mogłam zrobić, czułam się do dupy, znowu.
Mam już dość.
12 cs 11dc
Na monitoringu wszystko elegancko- pęcherzyk dominujący w prawym jajniku wielkości 15mm, endo 8.7mm. U mojego męża w posiewie znów wyszły nieliczne kolonie escherichia i faefalis.. Pewnie znów zanieczyszczenie próbki- choć zachował wszystkie standardy higieniczne.. androlog w środę się wypowie na ten temat-zobaczymy.. wymazu na chlamydie dalej brak- złożyłam reklamację w alab, mam nadzieję że ją rozpatrzą pozytywnie i oddadzą pieniądze. Jestem bardzo zaniepokojona sytuacja w kraju- zarówno covidowa jak i tematem aborcyjnym. Staram się zachować spokój, ale dokoła tyle złej energii, tyle nienawiści, tyle nieszczęścia.. Ten rok jest naprawdę trudny. My kobiety zawsze musimy z czymś się mierzyć. Ale wiecie co? Damy radę! Do starań podchodzę na chłodno, nie mogę walczyć sama ze sobą i z czymś nad czym nie mam totalnie kontroli.
11cs 9dc
Byłam dziś na monitoringu owu, torbiel na lewym jajniku zniknęła (kamień z serca), dziękuję za radę dotyczącą duphastonu od jednej z Was bo pewnie on pomógł. Jajniki na ten moment czyste, drobne pęcherzyki w obu, ale jeszcze wcześnie więc do poniedziałku pewnie się ujawni dominujący. Endometrium 8.6mm-jest moc ☺️ mój małżonek był we wtorek na wymazie z cewki na chlamydie, ureaplazme i mycoplazme.. Na szczęście dzielnie to zniósł, nie było tak strasznie jak się spodziewał. Wyniki będą do 10 dni roboczych więc jak zwykle czekamy...
Póki co nastrój pozytywny, rzadko zdarza mi się pozytywny wpis w pamiętniku 😁 myślę, że doszłam do etapu akceptacji sytuacji w jakiej się znaleźliśmy... Oby do przodu!
8dc
62cs
Dawno nie pisałam.
Pogłębiam diagnostykę. Ruszam oszczędności. Wchodzę w immunologię.
Zamówiłam badanie KIRów ze strony MEDGEN. Pani zapewniła, że przyjdą do mnie w tym tygodniu. A tu ani widu ani słychu. Jestem zła. Chciałam jak najszybciej zrobić i od razu odesłać, bo jest opcja dostania się do Paśnika w maju. Może się zwolni termin. Jak nie to wbijam do niego w czerwcu na bank.
Wczoraj byłam w labo i zrobiłam przeciwciała ASA i AOA.
Za dwa tygodnie robię profil limfocytarny.
W tym cyklu przykładam się do mierzenia temperatury i robienia testów owulacyjnych.
Suma sumarum heparyny nie dostałam (miał mi dać receptę z refundacją przez szpital), bo następnego dnia szpital zamknęli.... Napisał mi sms, że może mi dać receptę na 100%. Tylko wtedy musiałabym iść na wizytę i zabulić kolejne 200zł...
Wkurza mnie to wszystko, bo jak ruszyłam z diagnostyką, zdecydowałam się na HSG to się w kraju wszystko rypło.
Zobaczę co mi powie Paśnik.
Tylko niech mi kuźwa przyślą te KIRY. Jeżeli dostanę jutro paczkę przed południem, to uwierzcie mi zwolnię się z pracy by po nią pojechać do domu
i tego samego dnia nadam. Szkoda tylko, że w piątek jest święto. Tak by dostali w piątek i za dwa tygodnie w piątek możliwy byłby wynik.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2020, 16:38
Czas mija a ja dalej tkwię w miejscu. TSH ciągle skacze. Miesiąc temu było 0,9 teraz 2,7.
Zrobiłam też badanie homocysteiny 9,2, chyba dla starających się jest za wysoko..
Kwas foliowy mam w górnej granicy normy 17( norma do 18.7)
Witamina B12 jest w dolej granicy normy - wyszło 330 ( 197-770)
Nie wiem jak mam to wszystko ugryźć. Kolejnym krokiem chyba będzie wykonanie mutacji Mthfr.
Wydaje mi się że zdrowo się odżywiam, ćwiczę a efektów nie ma.
23 dc, 5 dpo
👋🏼👋🏼👋🏼 hej
Co u was dobrego? U nas wreszcie polało ❤️
Tak sobie czekam na to testowanie, jem ananasa i dupka, Licze te durne dni... i nie wiem 🤪
Zaczynając Dupka w pon 27go Licze 10 dni:
•od poniedziałku i testuje 6 maja
•od wtorku i testuje 7 Maja 🙄?
Sama nie wiem chyba jestem dzbanem 
Zamówiłam mojemu staremu w prezencie; jak juz zajdę; skarpety i Love Dad 
![]()
Miłego!
Ola
kwarantanna ciąg dalszy...
Już niedługo stuknie nam 4 miesiąc jak nasza królewna jest z Nami. 
Czy tylko ja tak mam że każdego dnia drżę o tą naszą małą kruszynkę, żeby była zdrową i szczęśliwą dziewczynką 🤞🤞✊✊
Teraz dużo czytając wiem, że miałam baby bluesa. Czułam się złą matką i w sumie nadal się taka czuje, mimo że staram się robić wszystko jak najlepiej potrafię, to za każdym razem odnoszę wrażenie że robię wszystko źle. Ta cała kwarantanna i ten wirus i to siedzenie w domu nie pomaga, bo człowiekowi jeszcze więcej myśli kłębi się w głowie..
Ona jest czymś najlepszym i najpiękniejszym co mnie w życiu spotkało, chociaż na początku nie radziłam sobie totalnie. Wydawało mi się zawsze, że będe dobrą matką, ale teraz wiem, że początki miałyśmy bardzo ciężkie i do dobrej idealnej mamy brakowało mi bardzooo dużo. Kocham ją nad życie i jest naszym wymarzonym i wyczekanym cudem 
Zżerają mnie wielkie wyrzuty sumienia, że na początku nie potrafiłam być tak bardzo taka jak chciałam, ale teraz, staram się to wszystko odrobić i nadrobić i być dla niej najlepsza!
Wierzę, że wszystko będzie dobrze i nasza malutka będzie zdrową i szczęśliwą dziewusią, Rośnij w zdrowiu 🤞🤞✊✊
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2020, 21:27
A jeszcze chcialam Wam opisac, historie o staraniu sie o ciaze jeden z mojej znajomych, ona wie ze my sie staramy od ponad dwoch lat. Ona w zwiazku z tym samym facetem od 15 lat, zachodzi w ciążę. Spotykamy sie, ja zmeczona staraniem mowie jej ze juz nie mam sily te starania mnie kiedys wykoncza
pytam ile sie starali zanim zaszla... a wiesz co wlasciwie to tydzien...ale wiesz taki intensywny i sie smieje... hmmm tez chcialabym taki tydzien
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 kwietnia 2020, 20:27
Koniec korona-rozłąki 🥰🥰🥰🥰🥰❤️❤️❤️❤️
Cała "trójka" znowu razem! Witaj słodka kwarantanno! 😜😄😄🥳🥳
PS
Dziewczyny dzięki za wszystkie ciepłe słowa, takie wsparcie potrafi wiele zmienić. To były koszmarne dwa miesiące, ale jak mówią słowa piosenki "wszystko mija" 😉
Wczoraj miałam histeroskopię, macica bez zarzutów. Pani dr powiedziała, że chciałaby, żebym ponownie zrobiła biopsję endo z komórkami nk. Nie wiem jaki ma to sens, robiłam to badanie w październiku zeszłego roku i było ok. Powiedziała, że miałam już tyle ingerencji w macice w tym transfery, że organizm może chcieć się bardziej bronić i się uodpornił zwiększając komórki nk. Zrobię dla świętego spokoju, ale nadziei, żadnych z tym nie wiąże.
Po badaniu pojechaliśmy do teściów bo mieszkają niedaleko naszej kliniki. Teściowa nieśmiale wypytywała o badania. Powiedziała, że trzyma za nas kciuki i że wie że jesteśmy w dobrych rękach, że przed nami jeszcze cała procedura, ale jak się nie uda to trzeba odpuścić. Poczułam jakby ktoś dał mi w twarz. To ja staram się teraz być silna , nawet nie dopuszczam do siebie myśli, że moglibyśmy odpuścić, zbieram siłę do dalszej walki a tu taki tekst.
Czasem mam potrzebę wygadania się ale zazwyczaj potem żałuję, oczekuję, że ktoś mnie zrozumie... Najczęściej w rozmowie pada jakiś głupi tekst a ja potem nie mogę się z tego pozbierać
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia 2020, 10:54
Jak pech to pech, wizyta do immunologa mialam umowiona na 07.05. , dlugo czekalam.... Zrobione badanie z krwi zeszlym tygodniu, zeby mu przedstawic na wizycie, a tu dzwoni pani pielegniarka, ze niestety musi Pani powtorzyc badanie w laboratorium okazalo sie ze cos jest nie tak z probką. Szlag, musze odwolac wizyte u immunologa. Terminow na maj juz nie ma. Zanim zrobie nowe badanie, musze czekac na wyniki 7 dni roboczych, nie zdaze do 7 maja. Bez sensu. Wiec wizyta do immonologa jak sie uda to na czerwiec 
7t + 1d
Miałam pisać wczoraj, ale nie było czasu.
Największy stres minął. Wczoraj badanie USG pokazało 7mm maluszka z bijącym serduszkiem. Ciąża jest jeszcze młodsza niż myślałam, ale wszystko wygląda prawidłowo jak na ten moment 🤗
Następna wizyta 20 maja. Mam nadzieję, że wszystko nadal będzie ok. Wtedy będzie prawie 10 tc.
O to dzieciątko boję się najbardziej. Liczę się z tym, że coś zawsze może być nie tak, ale staram się olewać takie czarne myśli.
Rośnij groszku ♥️
22dc, 9dpo
Obudziłam się dzisiaj godzinę przed budzikiem. Nie dlatego, że się już wyspałam albo ktoś mnie obudził, nie. Wieczorem kochaliśmy się z mężem po dłuższej przerwie i było super. Taka byłam wymęczona, że leżąc "po" zasnęłam i obudziło mnie uczucie mokrej Bożeny i że coś z niej wypływa. Nie wiem dlaczego rano mnie to obudziło, a nie w środku nocy, dziwne. Może w nocy byłam tak zaciśnięta, że nic nie było się w stanie przecisnąć. Jest już południe, a u mnie nadal mokro i pobolewa mnie brzuch tak okresowo, a do okresu jeszcze dobrych kilka dni. Obym tylko nie dostała szybciej, bo jutro planujemy zrobić grilla na działce (taki ala' urodzinowy) i czułabym się niekomfortowo. Teraz siedzę i planuję co przygotować na tego grilla. Dziewczyna przyjaciela jest na diecie i raczej nie zje kiełbasy czy boczku rolowanego. Na razie wymyśliłam dla niej tylko camemberta i szaszłyki warzywne, jeszcze jakąś sałatkę zrobię. Polecacie coś jeszcze? Jak Wasze plany na majówkę?
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia 2020, 11:47
Wracamy 
Udało się ustabilizować tarczycę to prolaktyna się odezwała. Dziś 39 dc i zaczynam dupka. Mam nadzieję, że szybciutenko okres się pojawi i ruszamy ze stymulką 
Tym razem jestem nastawiona bardzo pozytywnie. Oby nic nie podcięło mojego optymizmu
Hej
zrobilam spis moich badan
moze ktos cos doradzi bo mial podobnie lub jakie badania powinnam jeszcze zrobic.
Amh 2019- 0,586,
Tarczyca badania ok.
Wykazano obecnosc polimorfizmu w genie PAI 1 - 675 (4G/5G), czynnik v leiden wykluczony, mutacja 20210 G- A gemu protrombiny nie wykazano, bialko c w normie, homocysteina ok. Wykazano obecnosc mutacji CG 77T w jednym z allei genu MTHF w ukladzie heterozygotycznym, wykazano obecnosc mutacji A 129 8 C w jednym z allei genu MTHFR w ukladzie heterozygotycznym.
Genetyka kariotypy prawidlowe.
Histeroskopia 2019, jama macicy prawidlowa, ujscia jajowodow obustronnie waskie, nie regagujace na zmiane cisnienia.
Ana 2 slabododatni.
Kir BX. Niewykrytr 2DL3, 2DL4 del, 2DL5( gr 1), 2DS1, 2DS4 del, 2 DS5, 3DS1.
Wykryto obecnosc przeciwcial przeciwplemnikowych miano 1:40.
Przeciwciala przeciw B 2 glikoproteinie 1 IgG i 1 IgM ujemne.
Przeciwciala antykardiolipinowe IgG ujemny, IgM 35, 7 dodatni ( powtarzalam badanie w zeszlym tyg i czekam na wynik),
Przeciwciala p antygenom lozyska nie wykryto
Obecnosc przeciwcial blokujacych allo mlr 44,6%.
Ocena aktywniscu cytotoksycznych komorek NK: 42,4 %.
Zalecenia immunologa:
Metypred ( steryd) , intralipid okoloowulacyjnie, ale nie bralam jeszcze, bo kazal powtorzyc badanie krwi.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia 2020, 19:39
2dc
No i oczywiście zapomniałam zadzwonić. Grrr... 😡😡
W poniedziałek będę mieć czas rano na załatwianie spraw, mam tylko nadzieję że czas oczekiwania nie będzie długi.
Olympionica mi kiedyś ginekolog polecił InviMed dla męża, po pierwszym badaniu szukałam teorii spiskowej, bo skoro cała reszta super to dlaczego Morfologia do bani. 🤔 Pracę mam akurat stojąca, chodzona, a ból pleców pojawia się zazwyczaj w trakcie urlopu, weekendu. Teraz z bólem bujam się już dość długo. W pracy polecają mi wizytę u kręgarza, a przyjaciółka poleca też osteopate. Zobaczę jak będzie po rehabilitacji, na razie wystarczająco kasy wydajemy na suplementacje, a wizyty prywatne też swoje kosztują. 💰💰💰
Ostatnio jestem jakaś spokojniejsza, wiem że i w październiku i listopadzie w ciążę nie zajdę. Suplementy i zmiany w życiu potrzebują czasu. Ale pierwszy krok już za nami. Mąż jutro jedzie na siłownie, na razie udaje mu się robić treningi 3x w tygodniu.
Ja za to odliczam do końca 🐒. Zawsze czuję się taka wzdeta 😤😩 apetytu brak a i tak czuje jakbym była po dwu dniowym obiedzie. Weekend wciąż zapowiadają ładny więc na pewno ruszymy się z domu. 🏔☀
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.