"Moje ramiona są puste..."
Jedno zdanie a wyraża wszystko, co leży głęboko w sercu.
Zbliżają się dni płodne i nie wiem czy się cieszyć, mieć nadzieję, % szans...
Już tak bardzo chciałabym mieć Ciebie obok, narzekać na nieprzespane noce, górę prania i brak czasu.
Chcę Ciebie, przyjdź.
Już.
Teraz
😥
5 dc
Do walki o ciążę w tym cyklu ,,rzucę,, chyba wszystkie możliwe siły i środki jakie moge w postaci suplementow, testów, mierzenia temperatury i ogólnie trybu życia 💪 Nie potrafię odpuścić i dać sobie spokój ze staraniami do czasu zielonego światła z kliniki w sprawie in vitro.
No więc tak, z suplementow i leków:
- rano: letrox 75, selen + Wit E, pyłek pszczeli
- popołudniu: kwas foliowy metylowany, Wit D, Wit C, olej z wiesiołka do owu, magnez+witB6
- wieczorem: MiosytigynGT, cynk, olej z wiesiołka
- na noc: acard 75
- po owu 2 x 2 monokoncentrat z ananasa przez 7 dni
- duphaston 2x 1 przez 10-11 dni
- beta karoten 1x1
Dodatkowo:
- mierzenie temperatury ( mierze w ustach,tak mi najwygodniej, mam nadzieje, że to nie ma znaczenia)
- od 10 dc testy owu dwa razy dziennie (godzina 11 i 18)
- żel intymny FertilSafe
- ograniczenie do minimum cukrów, ograniczenie glutenu, laktozy, dużo warzyw,picie wody min 2 l dziennie, dużo ryb, morele suszone, orzechy, migdały
- więcej ruchu (spacery i bieganie)
- ok 2 l wody dziennie
- no i oczywiście najważniejsze, 💓💓 co dwa, trzy dni 😉
Większość rzeczy oczywiście z powyższych już robiłam ale kilka pkt dorzucilam.
Może jeszcze coś dziewczyny mi podpowiecie? Może z czegoś powinnam zrezygnować??
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2020, 14:43
33 dc
Dzisiaj termin @. Nie przyszła, więc zrobiłam test. W sumie dwa. Clearblue. I co? I oba pozytywne. Ja pierdziu. To jest takie nierealne. Jestem w ciąży. Nie mogę w to uwierzyć.
https://zapodaj.net/bc7e783c8ce76.jpg.html
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2020, 19:29
No dziś nasi nowi przyjaciele (bociany) chyba postanowiły się troche zadomowic 😀😀😀 rozpoczęły budowę gniazda na słupie energetycznym zaraz koło domu 😀😀 może jak zamieszkają blisko i nas polubią... To może nam kiedyś coś podrzuca.... 😀😀😀😘 Bardzo bym chciała...
Dzisiaj mam doła.. Gdyby wszystko poszło dobrze może właśnie dzisiaj zostałabym po raz drugi mamą.. Nie umiem się pogodzić że stratą..Nawet sen miałam ,że urodziłam chłopca ...
7 cs (28 dc, 14 dpo)
W oddali słyszę szyderczy chichot losu. Jutrzejsza beta będzie tylko tego potwierdzeniem.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 czerwca 2020, 13:38
20dc
Dzis świętowaliśmy z moimi rodzicami 30 rocznicę ślubu. Mam mega apetyt od kilku dni. Nie nakręcam się. Czekam cierpliwie na efekty 🙂 Dobrej nocy dziewczyny 😘
Styczeń - pełna nadziei i energii do pierwszych aktywnych starań. Kupiłam testy owulacyjne, żeby choć trochę lepiej kontrolować czas w którym najlepiej serduszkowac. Prowadzę od kilku lat aplikacje kalendarzyk która wyznaczyła dni płodne na koniec grudnia początek stycznia. Sylwester, nowy rok, wydawać by się mogło, że super okazja żeby troszkę się odprężyć i podziałać. Nic bardziej mylnego... Mój M. Popił w Sylwestra że nie było mowy o 💓 tym bardziej że ja byłam na trzeźwo. Trochę rozczarowana, ale jednak dalej pełna optymizmu stwierdziłam że jeszcze jest czas. Taaa Nowy Rok = kac gigant i praktycznie cały dzień przespał. trudno zostało jeszcze 11 innych miesięcy.
5t4d
dzisiaj rano obudziłam się ze spuchniętym migdałkiem:/ strasznie boli. po ciepłej herbacie jest trochę lepiej, ale szału nie ma.
wyczytałam o płukaniu gardła wodą z sola, piciu naparu z imbiru - znacie jeszcze jakieś bezpieczne metody leczenia gardła w ciąży?
generalnie jestem spokojna, od czasu do czasu przyświruję czy wszystko jest ok?
nie mogę doczekać się jutrzejszej bety.
Jedyne objawy jakie mi się zdarzają to bóle jajników - kłucie / ciągnięcie i napięte podbrzusze - dzisiaj rano tego nie czułam więc zdążyłam spanikować, ale ból jajników wrócił 
no i piersi bolą bardzo - nie mogę się do nich dotknąć.
a z tym migdałkiem sama sobie jestem winna 
z racji tej zarazy i encortonu praktycznie nigdzie nie wychodzę- raz dziennie wieczorem na spacer z psem i tyle. Mąż namówił mnie, żebyśmy pojechali na działkę do lasu - odludzie, świeże powietrze. No i wczoraj było tak pięknie, tak słonecznie, że wyszłam na dwór z gołą szyją - musiało mnie zawiać
8 miesięcy i 21 dni 
Ale długo mnie tu nie było. Siadałam kilka razy, żeby skrobnąć kilka słów, ale zawsze coś mi przerywało.
Czas niestety płynie nieubłaganie. Jaś jest już taki duży 🥰.
Do kwietnia na spokojnie sobie pełzał, leżał na brzuszku i bawił się na macie.
A później przyszło bum :
-zaczął raczkować- dokładnie 4 kwietnia 🥰
-tydzień temu zaczął stabilnie siadać
-wczoraj zaczął nam się podnosić na nogi w łóżeczku i przy naszym łóżku (prawie dostałam zawału 😱)
-wdrapuje się na kolana, gdy siedzę z nim na podłodze i pokazuje że chce na ręce
-gada jak nakręcony, jeszcze po swojemu, ale czasem wymsknie mu się tata, mama albo baba,
-kręci głową na nie, nie, nie
-zaczyna rozumieć co się do niego mówi 😅
-uwielbia spać na prawym boku i na brzuszku
-nadal jest na piersi
-ładnie je kaszki, zupki ale prym wiodą owoce i deserki mleczne
-zębów brak, nie ma nawet rozpulchnionych dziąseł
-uwielbia spacery w spacerówce, co prawda 5 minut i śpi 😅 ale lubi.
-nosi rozmiar 74 i waży ok 10kg
dziś Dzień był bardzo udany. Byliśmy z mężem na lodach, później na rowerach. Od dziś wracamy do staran się o dziecko.,choc nie czuje się pewnie czy wszystko będzie dobrze, bardzo się boję że znowu stracę dziecko, choć staram się myśleć pozytywnie to gdzieś styłu głowy mam to że może się nie uda.
Co za dzień do dupy... dzisiaj miałam non stop chwile zwątpienia, płaczu, smutku, a nawet histerii.. M doprowadzał mnie do pionu, ale raz mu się to udawało innym razem już nie...widzę, że jest już zmęczony podnoszeniem mnie na duchu i mówieniem, że się uda...
Tak bardzo chciałabym przytulić te moje trzy Iskierki...pocałować...stworzyć z nimi szczęśliwą rodzinę...a tymczasem wszystko się sypie.. czasami mam wrażenie, że moje życie to kiepski żart.. wiem, że inni mają jeszcze gorzej ode mnie..są nieuleczalne choroby młodych osób, ludzie przez pandemię potracili pracę i nie mają za co żyć... ale jakoś tak po prostu, tak po prostu mam to swoje życie w dupie.
Mój pamiętniczku i moje kochane koleżanki, które jeszcze mnie pamiętają 
Cały czas jestem podekscytowana tym, że znów zaczynamy. Musiałam się z kimś tym podzielić. Mój unika tematu jak ognia - mówi, że go to stresuje i, że mamy robić to co lekarz każe i nie ma sensu ciągle o tym mówić. No i nadal mam zakaz wspominania o tym komukolwiek z rodziny i przyjaciół. A ja z natury wielka panikara i w dodatku lubiącą się rozgadywać na trudne dla mnie tematy.
Dobrze, że jest ten pamiętnik i, że są osoby, które zawsze wesprzą na duchu.
Ale po kolei.
1. W styczniu zaczęliśmy stymulke i była masakra. Nie doszliśmy nawet do punkcji 
2. W lutym okazało się, że stan moich jajnikow po stymulacji pozostawia wiele do życzenia. Estradiol masakryczny i rozjechana tarczyca. Antyki na cały cykl.
3. Marzec - pełna nadzieji tuż przed epidemia robię badania. Estradiol ok. Tarczyca się stabilizuje. Zalecenie przedłużamy anty i jak tarczyca będzie lepsza to zaczynamy. Jest nadzieja.
4. Buum! Koronawirus. Patrz początek wpisu :p panikara mocna miesza w głowie Nessy. Postanawiamy odłożyć wszystko i poczekać cykl może 2 aż będzie lepiej i nie będzie już korony. O ja naiwna.
No i w końcu dochodzimy do kwietnia. Mój mimochodem wspomina, że dawno okresu nie miałam. Sprawdzam - rzeczywiście. 36 dc.
Od tego się wszystko zaczęło - myślę sobie to znak - bierz się do roboty, młodsza nie będziesz, jajniki niedługo wogole przestaną działać. Szybki telefon do p. Dr, że chcemy już i teraz. Szybkie badania i szybka wizyta.
Tarczyca idealna. Wszystkie wyniki ok. Tylko prolaktyna 39! Stąd cykl wydłużony.
Dupek biorę od środy. Okresu zaklinam Cie wróć! I 3 dc oby OBY wyniki były ok i zaczynamy.
Ponownie pełna nadziei. Niepokój narazie wyrzucam z głowy.
- 2 cs - 8dc -
Chciałam tylko napisać, że muszę zrezygnować z tej pracy. Poczytałam stare wpisy i widzę, że już od dawna atmosfera tam była do bani. A wczoraj wieczorem zadzwoniła do mnie kumpela, że jej w poniedziałek nie będzie
Super, wracam po półtora roku do pracy i od razu mam być sama. Jak ja nawet hasła do programu księgowego nie pamiętam. Gdybyśmy się jeszcze nie lubiły albo coś, ale gdzie tam, niby takie z nas kumpele. I do tego ona do mnie "musiałam wziąć wolne, bo już mam dość". Czyli zaczyna się jej standardowe zrzędzenie, które pamiętam, że dość mocno skłaniało mnie do odejścia. Także oficjalnie postanawiam, że na pełny etat do tej firmy już nie wrócę. Mam ten rok na pół etatu. To jest mój czas na zajście w ciążę, w której OD RAZU pójdę na L4, potem macierzyński i jeśli wszystko pójdzie ok, to wówczas znów pół etatu. A potem nara. Nie mam zamiaru tracić zdrowia na chore zagrywki, na nastawionego na kasę szefa, który nie potrafi zadbać o nasze bezpieczeństwo w dobie pandemii, na wieczną spychologię z każdej strony, koniec z tym. Mogę sobie przychodzić na 3,5 h, robić swoje i uciekać do domu, ale już za długo mówię o odejściu stamtąd i nic za tym nie idzie. Jak już będę miała swoją wymarzoną dwójeczkę, to mogę zacząć nową pracę. Mam nadzieję, że nie złamię się w międzyczasie. I że maleństwo #2 nie każe na siebie zbyt długo czekać
Robaczku, chodź do mnie! Na L4 będzie nam na pewno spokojniej 
28.04 na świat przyszedł mój upragniony syn ♥️ 4510g, 57 cm, 10/10
W pn rano założono mi cewnik Foleya, który wypadł wieczorem. Zrobiło się rozwarcie. Na drugi dzień przebicie pęcherza, oksytocyna. 4,5h skurczy... Pierwsze próby parcia...
I nagle informacja, że poród zagrażający, szybka decyzja o cesarce bo dziecko się nie chciało odpowiednio wstawić w kanał, zaczęło spadać tętno... Potem stwierdzono przed głowie, co jak sprawdzałam, zdarza się na 0, 5-1% porodów...
Ogólnie długo by opowiadać...
Szczęśliwie wszystko dobrze się skończyło. Mam obok siebie swój upragniony dar od losu... Więc wierzę, że cuda się zdarzają. I zawsze warto walczyć o marzenia...
18 dc/3dpo
Czuję się dobrze. Ból owulacyjny zupełnie minął. Monitoring potwierdził pęknięcie pęcherzyka z lewej strony tak, jak zakładałam. Może to głupie ale pomimo że ta lewa strona nie jest drożna to i tak mam nadzieję. Tego nikt mi nie zabierze.
Owulacje są po obu stronach, pęcherzyki pięknie rosną i pękają. Lekarz powiedział że jak do sierpnia nic się nie uda to czeka mnie kolejne (trzecie) HSG. Jeśli wyjdzie niedrożność to skieruje mnie na plastykę jajowodów. Mąż dba o siebie, razem jemy zdrowo i bierzemy suplementy. Muszę zapisać go na badanie nasienia-poprzednie wyszlo całkiem przyzwoicie ale morfologia lekko obniżona. Z pewnością podwyższona prolaltyna i TSH miały na to wpływ ale sądzę, że to, co robimy przyniosło już efekt😊
Wiedzialam, ze nie bedzie tak latwo z otwarciem klinik nieplodnosci. Postanowilam powstrzymac moj zapal i nie dzwonic tam co chwila. Sprawdzilam strone kliniki i napisali, ze faktycznie Ministerrstwo Zdrowia powidzialo, ze trzeba wznowic wizyty to tak naprawde kazda klinika musi zrobic rozpoznanie czy moga to zrobic bezpiecznie, wiec nie mamy sie spodziewac, ze wszystko ruszy od 11 maja. Moja klinika jest w szpitalu uniwersyteckim w Londynie, wznowienie procedur moze potrwac. Po pierwsze najwieksza liczba zachorowan byla w Londynie, dwa klinika w szpitalu wiec pracownicy kliniki zostali przerzuceni na Covid-19.
Nie pozostaje mi nic innego niz czekac przynajmniej do 11 maja, bo wtedy do nich zadzwonie. Nie potrafie siedziec bezczynnie.
W liscie dostalam rowniez jak procedura transferu bedzie przeboegac. Wyglada na to, ze znow ok miesiaca, bo bede prac wszelakie tabletki. Na papierze jest ten sam lek, ktory bralam podczas stymulacji, ale musi byc zmienione. Na jednej z wizyt powiedzialam lekarzowi co sie ze mna dzialo i ze nie chce brac juz tego leku.
Ah zawsze cos, no nic piora trzeba otrzepac i biec dalej az w koncu zobaczymy mete. Mam nadzieje!
Przyszło lato,uwielbiam 
Jak na lato przystało był już wczoraj basenik,prace w ogrodzie.. 
Oluś już by tylko na nogach stał,przy sofie zaczyna chodzić! Pędzi na czworakach jak szalony. Z umiejętności robi brawo,papa,daje buzi (MI!),robi tuli,pokazuje jak jedzie autko,daje cześć a także pije z kubeczka oraz rurki,no i je sam - praktycznie wszystko prócz butli
Misio jest wpatrzony w Polę i ostatnio..w mamę
szuka mnie wszędzie, przytula się dużo,sam daje buziaki - mój cycuś
sam domaga się więcej cyca więc uf 
Pola uwielbia Olusia ,mają swoje zabawy ale bywa ,że woli się bawić sama a Oluś wiadomo- też jest ciekaw
ostatnio rower jest hitem,szaleje że nie można jej dogonić! lubimy też spacerki na hulajnodze.
Ja dostałam @ ! Zaskoczyła mnie 12.06 czyli dzień przed planowanym weselem . Już by było po wszystkim a tak to wciąż przed nami..
Weekend i po weekendzie...
A zleciał jeszcze szybciej z powodu pracki w piatek 
Jak na Polaka przystało był grill, było piwko i winko... upiekłam eklery...
Tylko do tej zakichanej bety czas sie dłuży. Nie mam nawet wielkiej chęci ani na nią ani na sikanca - wiem, że mogę sie rozczarować bo moje jajniki chciały w tym cyklu współpracować za bardzo i wybyczylo pecherzyki 😂
W ostatnim cyklu badałam bete i proga - jakoś totalnie o tym drugim zapomniałam i weszłam na wynik - widze 20cos.. myślałam ze to wynik betki 🤪 zawód był okropny.
Teraz badam dodatkowo tsh i t4... marzyło mi sie, zd gdy beta wyjdzie pozytywna - powiem staremu dzień pozniej w jego urodziny 😂
Ale wole sie miło zaskoczyć 
Takie tam smęty z wieczornym kieliszkiem wina.
Buziaki!
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 maja 2020, 23:08
Cześć!
To już czwarty dzień cyklu, od początku robię testy owulacyjne i zastanawiam się... Bo za każdym razem widzę i to bez domysłów drugą kreskę... Co prawda nie jest tak samo wyraźna ale jest... Może mam coś nie tak z hormonami... Bo chyba tak nie powinno być... Albo powinno? Sama nie wiem... Cóż... Może powinnam zrobić jakieś badana... Ale w obecnej sytuacji będzie to lekko utrudnione... Muszę poczekać i nie denerwować się i nie wyobrażać sobie najgorszych rzeczy...
Pozdrawiam Ines.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.