Wdrodze odpisuję w nowym poście bo inaczej nie wiem jak :p lekarka mi tylko powiedziała że ona histeroskopii nie poleca, czemu? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, bo z wrażenia zapomniałam zapytać...ale teraz jak będę na monitoringu i znowu clo nic nie da to zapytam jej jeszcze raz..
Nie jest dobrze.
W mojej macicy w bliźnie zbiera się krew. Nie zeszła z miesiączką. Chyba mam tą niszę w bliźnie ale nie wiem jak to jest, że wcześniej tam nic nie było. Przecież ja jestem u ginekologa 40 raz w roku, a to już 4,5 roku po porodzie.
Czy teraz po poronieniu coś się zrobiło? Jakieś zrosty nie pozwalają tej krwi wypłynąć czy co?
Z tym nie mam opcji na powodzenie transferu. Jakby teraz było łatwo... To jest jeszcze gorzej.
Plan na teraz:
Immunosupresja na 40 dni przed cyklem transferowym.
Ściągnięcie krwi z macicy i dipherelina czyli sztuczna menopauza aby nie dopuścić do okresu i zbieraniu się krwi.
Jestem po antybiotykach na ewentualny stan zapalny.
Jeśli to wszystko się zgra i zadziała to transfer na przełomie października/listopada.
Jeśli nie to nie dość, że stracę ostatnią blastke to jeszcze czeka mnie reoperacja blizny po cc.
Chyba doszłam do ściany... Chyba to koniec 😭😔
Walczę ale widzę, że coraz ciężej mi przeskoczyć kłody stawiane pod nogi.
Mam jeszcze szansę ale boje się, że tym razem ostatnią 😔
Wróciłam! Jakoś odpuściłam kontynuowanie pamiętnika w pierwszej ciąży i bardzo żałuję. Podjęliśmy decyzję, że zaczynamy starania o kolejne bobo. Nasze pierwsze dziecko ma 14 miesięcy i ciągle w nocy dużo karmimy piersią.
Plan jest taki, żeby na razie nie odstawiać od piersi. Będziemy na razie próbować tak.
Obecnie drugi cykl starań. Mierzymy temperaturę i z moich obserwacji wynika że faza lutealna w poprzednim cyklu trwała tylko 7 dni
To stanowczo za mało... Zobaczymy w tym. Dziś 23 dc i kilka dni po owulacji. Czekamy
Starania od czerwca 2018
niskie AMH 😢 (POF)
ON:
Morfologia 5%,
Marzec - CLO - BYŁY OWULACJE 😊
Leczenie start
04.04.2019 - Artvimed Kraków
28.05. Decyzja o AZ
Maj - lipiec kompletowanie badań
29.10 przygotowaniem do transferu ☺
15.11.2019 transfer ❄ 4.1.1. 7dpt i 10 dpt <0,1😢
03.01.2020 histeroskopia diagnostyczna - mikropolipy w macicy, biopsja endometrium - brak stanu zapalnego. 🎉
10.02.2020. FET ❄4.1.1
6dpt II
7dpt beta 32,77mIU/ml
10dpt 154,20 mIU/ml
14 dpt 1153,00 mIU/ml
25dpt MAMY ❤️
22.04.2020 prenatalne - dziewczynka 👧
15.06.2020 prenatalne 100% dziewczynka 👸
Krwawienie i hospitalizacja, (krwiak)
Zostań ze mną... ❤️🙏
Zostały nam ❄❄
⚠️MTHFR_677-T i MTHFR_1298A-C heterozygotyczne
⚠️hiperinsulinemia
💊acard 75, metyle, metforimina
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 października 2020, 21:54
12 dc
Smutno mi coś dziś. Mdli mnie po śniadaniu
Zrobiłam zalecone badania i wyszła homocysteina za wysoka: 10,18, witamina B12 dużo za niska. Lekarka powiedziała, że najlepiej jak B12 jest w połowie normy, czyli ok.400, a u mnie raptem 164... Kwas foliowy 17. Ten wynik akurat nic mi nie mówi, czy to dobrze, czy źle.
Postanowiłam (zgodnie z zaleceniem lekarza) przez dwa miesiące brać kompleks metylowanych witamin B i zobaczyć , co dalej z tego wyniknie.
Aktualnie jestem po miesiącu brania witamin B i w przyszłym tygodniu wybieram się na badanie kontrolne, czy homocysteina drgnęła w dół. Oprócz tego zbadam też TSH, bo w ostatniej ciąży , szybko mi rosło, zobaczymy ile wynosi bez ciąży.
Branie witamin B, to jedna z dróg przygotowujących mnie, do ponownej walki o dziecko. Druga sprawa, to muszę ogarnąć moje jelito. Mam IBS i od jakiegoś dłuższego czasu, nie czuję się za dobrze. Winę upatruję w złej diecie, czyli przede wszystkim za dużo węglowodanów. Muszę to ogarnąć.
Oprócz tego postanowiłam schudnąć do ciąży 5kg. Nie jestem gruba, ale po wszystkich trzech ciążach zostało mi 7kg i czuję się z tym źle. Dlatego, dla własnego komfortu i lepszego samopoczucia, postanowiłam pozbyć się tych 5kg.
Jeśli z homocysteiną pójdzie zgodnie z planem, to starania zamierzam zacząć lipiec-sierpień. A żeby być jeszcze bardziej przygotowaną, postanowiłam zrobić zestaw mutacji: trombofilię, celiakię i mthfr. Nie chcę mieć sobie nic do zarzucenia i chcę być jak najlepiej przygotowana. W końcu czas leci i działa na moją niekorzyść.
Moje próbki z wymazem do badań są aktualnie w drodze do laboratorium. Zobaczymy, co przyniesie wynik.
- 2cs - 14dc -
Jestem taka szczęśliwa. Te wszystkie medytacje robią mi dużo dobrego w głowie. Muszę kiedyś tu spisać kilka kluczowych zdań, które mocno mi pomagają. Tak czy siak, mocno wierzę w kolejną ciążę. Jestem na nią przygotowana całą sobą. A do tego nie czuję już tej okropnej presji bo w pracy jest naprawdę spoko. Nie mam problemu porobić tam miesiąc, dwa, czy dłużej. Mam spoko nastawienie, nie pozwalam sobie wejść na głowę i myślę, że bardzo dużo od tego zależy. Także jak nie w tym cyklu, to w kolejnym, a może i jeszcze następnym, ale spotkamy się maluchu, z każdym dniem jesteśmy bliżej naszego spotkania 💙💛💚
25tc+6d, waga 60,7kg (+6,7kg)
(Acard, Neoparin, Encorton, Progesteron Bensis, wit C, wit D, Metafolin, Metylowana B12, Aspargin, Maglek)
Skurcze się uspokoiły, brzuch napina się jeszcze kilka razy dziennie, ale dosłownie na chwileczkę. Ostatnio coraz częściej coś mi się śni, pęcherz motywuje do wstania w nocy tylko 2-3 razy (cóż za luksus!), więc w łaski wróciła faza snu głębokiego 💪
Dostaliśmy od znajomych sporo rzeczy do dziecka, ale tak naprawdę sporo - wraz z łóżeczkiem. Bardzo mnie to cieszy z dwóch powodów, pierwszy to oczywiście oszczędność, drugi środowisko. Tym sposobem w pokoju zrobiło się tak jakoś "poważnie", w sensie obecność dziecka staje się już coraz bardziej widoczna. Mocno się tego obawiałam, chciałam robić wyprawkę po porodzie, za bardzo się boję, że coś może się jeszcze nie udać, ale sytuacja jest jaka jest, nie wiadomo jak będzie ze swobodnymi zakupami później, no i jak ktoś coś daje to też trudno prosić, aby przechowywał to do sierpnia.
Śnił mi się nasz młody człowiek, miał już ok 2 lat, taki mały tuptuś podszedł do mnie i zarzucił swoje rączki wokół szyi, rozpuściłam się zupełnie.. To był piękny sen, oby się ziścił 💛
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 maja 2020, 07:07
I tak mija mi dzień za dniem...jutro skończę 16tc, a we wtorek zacznę 17tc... 17tc...na tym etapie podobno zatrzymała się moja J.. ;( zbliżają się te straszne dla mnie tygodnie ale wierzę z całego serca w to że tym razem będzie inaczej. Los musi w końcu nam wynagrodzić cały ból. Jeśli o mnie chodzi czuję się dobrze..aż za dobrze..niby mam cukrzycę ale cukier dobry nawet jak wczoraj zjadłam 2 kawałki tortu także już sama nie wiem jak to jest... ciśnienie (odpukać) idealne..niech tak będzie do końca! W mieście w którym będę rodziła znowu pozamykali szpitale na porody rodzinne...jejku co to się wyprawia
ogólnie boję się cholernie pobytu w szpitalu ale dam radę. Dla tego malucha zniosę wszystko. Po CC jest się 2-3 doby w szpitalu i mam nadzieję że tylko tyle będę tam siedziała.. 16.10 mam wizytę..podejrzę maluszka..wiem że wszysto jest dobrze
mam tylko nadzieję że nabrał masy i nie odstaje wagowo bo to mnie martwi najbardziej.. za chwilę połowa ciąży...czas leci tak szybko! Oby do początku marca!
4 dpo
No więc aplikacja wreszcie mnie posłuchała i prawidłowo zaznaczyła owu 😊 przez 3 ostatnie dni bardzo bolały mnie piersi i sutki. Dzisiaj nie czuję tego bólu choć czasami coś w piersiach poczuję. Zakuje od czasu do czasu jajnik. No ale szyjka.. Szyjka nie spadła na dół jak po każdej owulacji. Nie stwardniała. Jest średnio wysoko i taka rozpulchniona. Zobaczymy jak będzie w kolejnych dniach ale wydaje mi się, że opadnie na dół 😊 nie mogę mieć tyle szczęścia. Bóg jest łaskawy ale raczej nie tak szybko 😊 temperaturka sobie wzrosła zobaczymy jak będzie dalej. Owulacja na pewno była, ciałko żółte 19 mm 😊
Lilcia ma już 5 lat.... zawsze przy jej urodzinach się rozczulam... wracam wspomnieniami do dnia,kiedy zobaczyłam na teście dwie kreski, pierwsza wizyta i to upragnione serduszko i jego dźwięk. Moja malutka córcia ma już 5 lat,wiem, wiem.... to i tak mało,a co dopiero jak będzie miała 10lat albo 15,ba albo jak będzie za mąż wychodziła
ale to odległe czasy. Mam nadzieję, że bawiła sie super na urodzinach. Oczywiście pogoda nam się popsuła musieliśmy uciekać do domu, ale jakoś się pomieściliśmy się
dostała trochę prezentów, ale raczej pytałam się jej co by chciała dostać. Najważniejsze,że byli wszyscy. Moja Lilcia jest kochaną dziewczynką, mam nadzieję, że będzie zdrowa, będzie miała tyle samo energii do odkrywania świata,a ja bardzo chce jej dotrzymać kroku
nie jest to łatwe,ale chce być przy niej
moje serduszko kochane. Uwielbiam jak się przytulamy,bawimy,robimy wspólnie fajne rzeczy, które jej ułatwią zrozumienie świata.
Wszystkiego najlepszego kochana córeczko!:*
- 3cs - 24dc - 10dpo
Zajebiście mi przykro. Taki spadek temperatury... Niby wiedziałam, że dupek nie działa termogennie ale myślałam, że wydłuży jakoś FL. Bo po co go biorę jak nie po to?! Jeszcze wczoraj miałam aż 37'! Do tej pory zdarzyło mi się to tylko raz - w ciąży. Eeeeeeeeeehhhhh, ja chyba nigdy nie przestanę sobie robić nadziei z byle powodu. Zawsze coś kuźwa wymyślę! Tak bardzo mi przykro..
I już sama nie wiem jak ten dupek ma działać. Czego się spodziewać. Pól forum przekopałam - niektóre dziewczyny dostają @ tak jak zawsze, pomimo jego brania, niektóre dostają po 2-3 dniach od odstawienia, a niektóre czekają aż 2 tygodnie! Ciekawe czy nie zesram sobie cyklów.. Mam mega zjazd dzisiaj, mam dość tego wszystkiego. A Z DRUGIEJ STRONY NIE POTRAFIĘ SIĘ PODDAĆ! Czasem naprawdę chciałabym już odpuścić.. Nie wiem jak... Nie umiem. Jestem więźniem swych emocji i oczekiwań..
Kolejny cykl będzie trudny, wiem jak przeżywałam czerwiec rok temu. Cały czas myślałam "O ja, dziś się zaczął mój cykl ciążowy! O ja, dziś się zaczęłam zastanawiam czy czasem nie wyszło! O ja, dziś dostałam wynik pozytywnej bety! O ja, dziś powiedziałam mężowi!" itp, itd.. Tak więc ten cykl zacznę jakoś podejrzewam 14.06, a mój ciążowy zaczął się 24.06.2018 r. Będzie ciężko, już teraz to wiem... 
Tak, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że staranie się 4 miesiące to statystyka i wielkie nic w porównaniu do dziewczyn, które próbują od x lat. Tak, wiem, że jestem młoda, potencjalnie zdrowa i większość moich lęków jest nieuzasadniona. Wiem również, że naciskanie i karmienie złych emocji we własnej głowie może jedynie utrudnić zajście w ciąże.
O wszystkich tych sprawach i zasadach wiem i mogłabym wybudzona w środku nocy wyrecytować je jednym tchem. Jednak mimo to, mam prawo się martwić, mam prawo się stresować i mam prawo trochę sobie pomarudzić od czasu do czasu. Wystarczy takie ciche przyzwolenie na obecność małego potworka pod kopułą by magicznie zmniejszył swój rozmiar z XXL do mocnego M. Samoakceptacja i samozrozumienie, tylko tyle i aż tyle. Podobno nawiększym wrogiem jesteśmy dla siebie sami. Po tylko i aż czterech miesiącach starań o dzidziusia zaczynam to rozumieć.
Mamy prawo się stresować i zastanawiać się nad tym co będzie dalej. Co jeśli się nie uda? Co jeśli będziemy wymagać długiego leczenia?
Nie dokładajmy sobie zmartwień dziewczyny notorycznie strofując się i próbując blokować nasze naturalne reakcje. Postarajmy się je zrozumieć, może nawet się z nimi zaprzyjaźnić, a być może z takim dobrze poznanym wrogiem walka okaże się łatwiejsza?
Chciałabym w tym cyklu odpuścić mierzenie temperatury i skrupulatne obserwacje i niewykluczone, że urlop będzie ku temu doskonałą okazją. Czy jestem w stanie odpuścić w tym momencie? Nie wiem. Co jeśli nie będę umiała się jeszcze powstrzymać i znowu nałożę sobie presję? Absolutnie nic.
No dobra. A teraz konkrety. W badaniach z 1dc TSH 1,58 więc nie tarczyca jest problemem. Prolaktyna 357 przy normie do 496. Dramatu nie ma ale moglo być lepiej. Spróbujemy z Niepokalankiem od fushi. Jedyny tabletkowy bez żelatyny. Podobno przetwarzany w niskiej temperaturze oraz w 100% raw, dzięki czemu zachowuje więcej wlasciwości odżywczych. 320mg w dawcę. Za miesiąc z ciekawości zrobię kontrolę, zobaczymy czy coś ruszyło.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 maja 2020, 13:57
41+0
Jutro o 7 mam być w szpitalu. Ciekawe co mnie czeka...
Ciągle nic, już nie wiem co robić, już nie wiem co myśleć! Na papierze wszystko wygląda wspaniale! Ale nic się nie dzieje 
Czy to wszystko ma sens? 
Hej,
Ciagle mnie przenosi do pamiętnika ciążowego... ale ja nie wiem czy chce. Czy nie zostać tu? A moze powinnam?
Betka po 48h skoczyła do 47.77, próg do 38.
Mam przyrost 440% 
W piatek wizyta u lekarza... ciekawe czy cos zobacze?
![]()
Mocno sie stresuje wiec prosze o kciuki ✊🏼
Wczoraj stary mnie zaskoczył 🥰 i chyba czuje chłopca 😂
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 maja 2020, 08:06
Endometrium 12 , progesteron 32, jutro transfer dwóch śnieżynek 4.2.1 i 5.1.1 😍😍
Moje uczucia na dzisiejszy poranek? Ból nie do opisania, smutek, rozżalenie, złość, rozgoryczenie i.....pustka...niewyobrażalna pustka. Dzisiaj na 11:30 mamy mszę święta za nasze córeczki...tak cholernie mnie boli ta niesprawiedliwość...nigdy nie pojmę dlaczego Bóg zabrał mi je aż dwie? Czy naprawdę jestem aż tak zła i nie zasługuję na to aby być ziemską matką? Niepotrzebnie zamawialiśmy tą mszę...chciałam zrobić "przyjemność" moim teściom, bo oni non stop msze zamawiają za swoich rodziców itp..więc stwierdziłam, że raz my możemy zamówić za dziewczynki jak wypada ich 2 i 3 rocznica śmierci...jednak już wiem, że to był zły pomysł...łzy same lecą mi po policzkach, gdy pomyślę, że w pięknye,słoneczne południe inne matki wychodzą na spacer ze swoimi dziećmi, a ja idę do swoich na mszę....czuję się...chyba brak mi już właściwych słów... 
Byłam dziś sprawdzić pęcherzyk. Ma prawie 20, ginekolog uważa ze pęknie jutro/pojutrze.
Pytanie czy ten cykl jest inny? Czy każdy był taki? Test owulacyjny wczoraj wyszedł mi pozytywny wiec niby dziś owulacja wg testu. Wg ginekologa nie...
Trochę zgłupiałam i już sama nie wiem..
Cieszę się ze testami się tylko wspomagałam i kochaliśmy się co 2/3 dni a nie tylko w ten jeden wyznaczony. Co nie zmienia faktu, ze w sumie myślałam ze wiem kiedy mam owulacje, a chyba coś mi umknęło...
wizyta u specjalisty od niepłodności 18.11 - kompletny bezsens bo mam na nią przyjść sama... a przecież wszędzie się mówi że to problem par. Ale gdy mamy COVID to widocznie tylko mój problem...
robiąc monitoring umawiam się do różnych lekarzy - zależy kto akurat ma wolne, czy pasuje mi miejsce i godzina. I w sumie już kilka razy usłyszałam pytanie czy robiliśmy badanie nasienia. No i nie robiliśmy. I tez mam/mamy ogromny mętlik w głowie - czekać do 18.11 żeby lekarz nami pokierował cxy zrobić na własna rękę ?
Minął prawie rok, niby czytałam, kontrolowałam, konsultowałam, szukałam i sprawdzałam. A mam wrażenie, że coraz mniej wiem 🤦🏽♀️ mam dziś kompletny mętlik w głowie...
Oczywiście mamy ogromne nadzieje, że to ten cykl kiedy się uda! Skoro pęcherzyk taki śliczny? 🤣
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.