Wiecie jak to jest cierpieć dzisiaj, w dzień matki... Za czymś niemożliwym, utraconym, nieosiągalnym.
Postanowiłam zostać matką wiele lat temu. Chciałam dać miłość, chciałam dzielić każdy dzień z częścią mojego serca, chciałam się martwić i cieszyć, płakać i uśmiechać. Chciałam być matką...
Życzę nam wszystkim aby to był ostatni rok, w którym nie możemy świętować w ten dzień.
Oby za rok było inaczej...
Ciąża zakończona 22 maja 2020
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2020, 22:31
19dc
Tęsknie za dzieckiem, za tym żeby mieć małego człowieczka...córeczkę. At takie wymagania przy wtorku, a co. Małą słodką blondyneczkę. Ja miałam jasne włosy jak byłam mała. Od zawsze czuję, że będę mieć córkę. Pole albo Aniele. Nie wiem, jakoś tak podświadomość mi podpowiada. Oczywiście standardowo nie ważne kto ważne żeby było zdrowe...teraz dochodzi jeszcze nie ważna płeć ważne żeby w ogóle było. Życie weryfikuje marzenia. Ale wierze, że będzie.
Cykl bezowulacyjny. Strasznie bolą mnie cycki. Tak się zastanawiam może to nie pierwszy bezowulacyjny...zawsze myślałam „boli brzuch, bolą cycki no na pewno owulacje są ok”. Zdażyło mi się na monitoringu, że było widać że jestem albo przed albo po ale sama już nie wiem...Dziwne to wszystko.
Do tego jestem potwornie zmęczona, senna i mam uderzenia gorąca. Te antybiotyki namieszały mi w organizmie. Wypiłam jeszcze lampkę wina i przegryzłam truskawką niczym Kristal z Dystatii i dopiero dostałam uderzenia gorąca 🤦♀️ Starość nie radość, dziecko przychodź, łatwiej mamusi nie będzie...
Dziś 8 dzień cyklu, w teorii dni płodne mają zacząć się w piątek.
Może jestem paranoiczką, ale postanowiliśmy zacząć już teraz badać się by sprawdzić czy wszystko jest ok.
Ja mam niedoczynność tarczycy, Mąż cukrzycę I typu (od 5 roku życia) i nadciśnienie.
Jutro Mąż idzie na pierwsze badanie nasienia. Podpytuję go co czuje, wygląda na zdystansowanego czymś nowym.
Czymś nowym: jego pierwsza ejakulacja, za którą musi zapłacić (jego własne słowa) 
Zobaczymy jak wyjdą wyniki.
Do lekarza umówieni jesteśmy na przyszły piątek (5/06).
Mam nadzieję, że pani Doktor nam pomoże (podobno dobry ginekolog-endokrynolog, niegdyś pracowała w Św. Zofii).
Najbardziej dobija mnie moja własna niecierpliwość. Kiedy coś robię chcę widzieć tego efekt - a tu co miesiąc to samo.
Czasem sobie myślę, że to właśnie taki pstryczek w nos od losu. Wszystkie inne rzeczy, których się podejmowałam wyszły tak jak chciałam, więc nie może być za dobrze. Staram się jakoś pocieszyć samą siebie.
Bardzo wspiera mnie Mąż - moje przeciwieństwo. On wierzy, że dziecko przyjdzie do nas w najlepszy dla nas wszystkim momencie i na luzie do tego podchodzi. Wie, że Bóg nad nami czuwa i wie co robi.
Wszystko fajnie, tylko ja już chcę być w ciąży i rozkoszować się tym stanem (chociaż wiem, że jest na pewno ciężko).
Chcę już przestać pracować i skupić się na swojej rodzinie. Ze względu na plany ciążowe i dobrą umowę nie moge zmienić pracy, co jeszcze bardziej irytuje.
Na dziś to chyba tyle.
Uczucie wstydu z pisania pamiętnika po tylko 7 miesiącach starań nie ustaje.
21dc, 7/8dpo
Zadzwoniłam jednak wczoraj do mamy z życzeniami, stwierdziłam, że nie będę taka jak ona. Bądź co bądź urodziła mnie i wychowała, dawała jeść, dbała o to żebym była czysta i się uczyła. Największy zarzut mam o to, że nie przytulała mnie, nie rozmawiała ze mną, nie chwaliła, tylko oceniała, miała dużo pretensji, ale nie będę tego teraz roztrząsać.
Wieczorem, jak już układałam się do snu złapałam za telefon i naoglądałam się zdjęć matek z dziećmi, dosłownie wszyscy znajomi powstawiali zdjęcia z pociechami i podpisem jak to cudownie być mamą. Najbardziej ruszyły mnie za serce zdjęcia świeżo upieczonych mamusiek, takich kilkudniowych.. nie wytrzymałam i popłakałam się. Nagrałam wzruszający filmik, w którym zwracam się bezpośrednio do mojego przyszłego dziecka. Wylałam na tym filmiku morze łez, ale było mi to potrzebne. Może go skasuje, albo zostawię, jeszcze nie wiem.
Dzisiaj mam dobry dzień. Jest piękne słońce. Wczoraj opieliłam truskawki, już nawet kilka nadaje się do zjedzenia wyciągnęłam paletki do badmintona i namówiłam męża na grę. Zgrzałam się i zmachałam, ale było super. Musimy to powtórzyć.
W piątek mężu jedzie na badanie SCD (fragmentacji DNA plemnika) 
Dziś cały dzień myślę o wczorajszej diagnozie... Martwię się. Mam nadzieję, że mnie dobrze lekarz poprowadzi.
Za godzine ide sie spotkac z moja dobra przyjaciolka ktora za 3 tygodnie bedzie rodzic. Lamiemy zasady kwarantanny, ale jak czlonkowie rzadu moga i nie zostaja zwolnieni to ja ide. Mam dosyc siedzenia w domu. Co prawda zachowamy odleglosc ale pueprzyc to wszystko. Wiem, ze z zazdroscia bedempatrzec na ten jej brzuszek pilke i wiem, ze juz nie moze doczekac sie na Milosza. Nie moge sie jednak ilozowac od moich kolezanek, ktore zachodza w ciaze a ja nie. Na szczescie ta do ktorej ide jest wyrozumiala, sama miala problem wiec tez nie bedziemy rozmawiac tylko o dzieciach.
Dzisiaj jest 1dc wiec czuje sie fizycznie slabo, dziekuje bardzo za tabletki przeciwbolowe, ktore ratuja mnie co miesiac. Po moim ostatnim wpisie przemyslalam i przegadalam branie clo. Doszlam do wniosku, ze jednak nie bede ryzykowac, bo mam juz te 3 mrozaczki czekajace na mnie w szpitalu i jedyne co to musza wznowic procedury. Nie chce ryzykowac, ze wezme te tabsy i beda to jedna nieszczesna osoba, ktorej cos sie tam stanie. Czasami trzeba wstrzymac swoj zapal i czekac cierpliwie. Cos czuje, ze zaczynam miec alergie na slowa czekanie i cierpliwie 😁😁😁.
No nic trzeba miec nadzieje, ze klinika ogarnie sie i od czerwca jakos ruszy. Wznowie telefony od przyszlego miesiaca.
37+1
Dzisiaj o 17:00 przyszła na świat nasza córeczka! 💜
2800g 51 cm 7/7 i 8/8 w skali Apgar.
Był u mnie neonatolog. Lili jest na wspomaganiu oddychania cpap. Zaczęła sinieć podczas badania odrazu po wyjęciu z brzucha i podłączyli jej wąsy z tlenem na 70% czystego tlenu. Aktualnie się trochę ogarnęła i ma tlen nastawiony na 25% - w atmosferze jest 21% jak coś. Jest karmiona przez sondę i dopóki się nie ogarnie z oddychaniem, to nie może być karmiona nawet z butelki ani z cyca 🥺 a prognozy wyglądają tak, że będziemy w szpitalu około tygodnia leżeć.
Jutro o 5 rano będą mnie uruchamiać i zaczynamy walkę o mleko dla małej.
Florcia jest już u dziadków, a Mąż będzie mnie odwiedzał. Damy radę, musimy dac! 💜
Przy rozwarciu 2 cm zaczęłam krwawić stad decyzja o nagłym CC 🥲
1.10 pozytywny test, za chwilę plamienie, szybka beta: w 5tc tylko 25. Uznałam ciąże za biochemiczna. Aktualnie krwawienie jak zwykły okres. Nie przejęłam się zbyt. Widocznie tak miało być. Uzmysłowiłam sobie za to kilka rzeczy np, że kolejna ciąża nie będzie łatwa, bo dochodzi opieka nad dwulatkiem. Poza tym: chce pracować, a nie od razu isc na zwolnienie. Po trzecie: musimy zacząć starać się dość intensywnie, bo juz teraz różnica wieku wynosiłaby 3 lata... Ogólnie jestem pozytywnie nastawiona. Mam nadzieję, że niedługo zaciaze i po nudnych 9ciu miesiącach będę się cieszyć drugim synkiem (jakoś tak mi się marzy drugi chłopczyk hehe). A jak nie to i tak się cieszę z tego, co mam. Wiele ludzi ma jedno dziecko. Madonna na przykład (hahaha nie wiem dlaczego taki przykład mi do głowy przyszedł).
Moja walka trwa...pierwszy cykl z clo i co? I dupa. Na prawym jajniku nic się nie zadziało a na lewym jakiś przestarzały pęcherzyk
na przyszły cykl będzie zwiększenie dawki clo + zastrzyk na pęknięcie... to wszystko takie trudne..na dodatek sąsiadom chyba maleństwo się urodziło bo przy otwartym oknie słychać niemowlaka...
Dzisaj 3 dc. W poniedzialek przyszly zamowione ziola na nieplodnosc, dhea, koenzym q 10 i zaczelam tez brac aromek od 2 dc, pije ziola wieczorem i smakuja jak zwykla ziolowa herbata myslalam ze beda gorsze i ze sie nie bedzie dalo ich pic, ale sa ok. Nadal jestem wkurzona poniedzialkowa wizyta, jak kazali mi zaplacic za badanie na covid " bo takie rozporzadzenie weszlo i kazda pacjentka musi miec zrobiony test na wirusa przed rozpoczeciem stymulacji" to sie obudzili, tu luzuja obostrzenia a ja mam placic za kazda stymulacja za covid... kolejna wizyta w poniedzialek... mam dola, tez dlatego ze niedlugo mam urodziny i jak mysle sobie, ze jakos ta moja ciaza wydaje sie tak malo realna, ze szok. Serce mnie boli jak patrze na mojego meza i mysle sobie, ze jestesmy juz staruszkami rocznikowo. I ze za pozno sie poznalismy i juz nie ma czasu... nie mam sil. Dzisaj w pracy tez bylo mi smutno, bo dziewczyny gadaly o kolezance ktora w zeszlym roku wyszla za maz i nadal nie ma dziecka i takie zastanawianie sie dlaczego nie ma. Nie moglam tego sluchac i wykrecilam sie praca. Nie chce sie wdawac w takie dyskusje, co mnie to obchodzi. Zaczynam kurs w przyszlym tygodniu, i wlasnie w przyszlym tygodniu mam urodziny. Mezus szykuje niespodziankę, chcialabym gdzies jechac
ale zobaczymy co tam wymysli. Rozpoczelam tez stymulacje do inv aromkiem i potem menopur. Nie wiem czy cos sie uda. Moj organizm nie reaguje na leki, a tym bardziej na stymulacje, niby pechrzyki tam sa, ale i tak rosnie jeden lub dwa po konskiej dawce hormonow
Doktor M. mowi zeby probowac aromkiem, bo ladnie rosna po nim pecherzyki i zbierac komorki do 6, ale kiedy to bedzie zanim uzbieram ? Jak po konskiej dawce hormonow mialam zaledwie dwa pecherzyki i jedna komorke
Oby po aromku bylo wiecej i po picu tych ziol i braniu supli cos wreszcie ruszylo.
Wracając do poprzedniego wpisu.
Wierzę, że mówienie prawdy każdemu, byłoby dla nas uwalniające ale jest to dla nas tak osobiste, że nie każdego chcemy wpuszczać za te drzwi. Ponadto na ten moment ciężko byłoby mi znosić rady i współczujący wzrok ze strony innych ludzi. Syty głodnego (pomimo najszczerszych chęci) nigdy nie zrozumie. Prawdziwe.
Nigdy jeszcze nie usłyszałam, że nasze szanse na dziecko są mikroskopijne, jeśli teraz po tych wszystkich badaniach i działaniach z pomocą lekarza takie zdanie padnie to wtedy będziemy mówić o tym otwarcie - tak ustaliliśmy 
Obecny czas zawiesił nasze działania, stanęliśmy w miejscu i wiecie co...
dobrze nam z tym. Nasze życie zwolniło.
Nauczyliśmy się piec bułki
zaczęliśmy od najprostszych - wrzuć wszystko do miski, wymieszaj, upiecz. Później zrobiliśmy bułki czosnkowe, następnie chlebek z suszonymi pomidorami z Kwestii Smaku, a w między czasie powstał nasz pierwszy zakwas ❤️
Mam nadzieję, że jutro powstanie przy jego udziale nasz pierwszy chleb na zakwasie.
I tak sobie ostatnio żyjemy zajadając to co upieczemy i kochając się spontanicznie i często
Co za frajda kiedy nie musimy zastanawiać się czy ta pozycja jest optymalna i czy trzymanie pupy wyżej PO, faktycznie pomaga 
Moja głowa i serce odpoczywają - bardzo tego potrzebowałam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 marca 2020, 13:57
Cześć!
Dawno mnie tutaj nie było, ale też nie było o czym pisać...
Generalnie wczoraj byłam na kontroli w sprawie tej torbieli i jest okej, to znaczy wchłonęła się, lekarka powiedziała że mogę mieć skłonności do takich torbieli i powiedziała że do pełnego obrazu moich wyników potrzebuje jeszcze glukozę i insulinę żeby wykluczyć Insulinooporność.
No cóż zrobię te badania w przyszłym albo za dwa tygodnie bo jeszcze nie wiem czy w przyszłym tygodniu będę miała jakąś zmianę tak żebym mogła podejść do laboratorium...
Z innej beczki zaleciła mi na uregulowanie cykli i owulacji Ovarin albo Inofolic, brałyście może któryś? Który lepszy? Bo nie mogę się zdecydować...
A co do tego cyklu to raczej bez owulacyjny... Temperatura stała płaska xD
Pozdrawiam Ines.
![]()
Następne dni w szpitalu nie spędziłam najlepiej. W sumie wyszło 5 dni ( od nocy z piątku na sobotę 15/08 do środy 19/08. Zmęczenie i hormony zrobiły swoje. Miałam zjazdy emocjonalne..
Dostałam ankietę do wypełnienia o depresji poporodowej, nie chciałam jej wypełnić. Mąż chciał mi pomoc i czytał mi pytania i skończyło się to wszystko płaczem. Patrzyłam się w tą mydelniczke z moim dzieckiem i płakałam.. piżamka Alicji, śpiworek Alicji ale dziecko nie to ... Potrzebowałam czasu by odnaleźć się w nowej sytuacji, w nowej roli, w roli mamy, mamy drugiej córeczki. Póżniej pod tym względem było już dobrze 🧡 Czas potrzebny był czas.
Karmienie to była porażka. Prosiłam o laktator by rozkręcić laktację, odmówiono mi. Kazano mi przystawiać dziecko, tylko że średnio dawałam sobie z tym rade, do tego brodawki poharatane😕 Nawał przyszedł w 3 dobie. Tragedia 🤦🏻♀️ Wiedziałam że będzie boleć, bo pamietam nawał w tamtym roku ale...no właśnie ale... W tamtym roku dostałam od razu laktator, teraz prosiłam i prosiłam i jak grochem o ścianę! Nie! Mam przystawiać dziecko! Przyniesiono mi pampersy zamrożone z wodą do przyłożenia na piersi, super...ale ja potrzebowałam je opróżnić ... Nie przypuszczałam że takie problemy będą robić😞
Noc była tragiczna, wyłam razem z Niną, ona z głodu, ja z bólu. W końcu zaczęłam dzwonić po pielęgniarki i dalej im truć głowę o ten laktator! Już chyba miały dość mojego jojczenia i mi go przyniosły. Piersi opróżniłam, Nina mleko wypiła, mogłyśmy iść spać! Szkoda tylko że cała noc najpierw musiałyśmy przepłakać..
Na następny dzień wyszłyśmy do domu. Pamietam jak w tamtym roku tą chwile próbowałam wyobrazić sobie milion razy, ten dzień kiedy w końcu będę mogła zabrać moja córkę do domu..Pamietam jak lekarz mówił że w sierpniu wyjdziemy.. no i wyszliśmy...tylko nie w tamtym sierpniu, tylko rok póżniej i nie z Alicją tylko z Niną....
Jesteśmy po wizycie! 💜
mam same dobre wieści!! 💜💜💜
Florcia waży prawie 1200 g i mieści się w 50 centylu 💜
Szyjka na pessarze wydłużyła się do 3 cm!! 💜💜💜
Niunia obrócona główkowo, jak miałam usg transwaginalne oglądaliśmy przez szyjkę jej główkę 😁 na kolejnej wizycie będziemy się umawiać już na konkretną datę CC 💜
bo póki co jesteśmy umówieni na okolice 10.08 💜
w poniedziałek dostanę od położnej mojego lekarza namiar na położną środowiskową z polecenia, która jest z Ujastku 💜💜💜 ale jestem szczęśliwa!! 💜💜💜💜💜
BPD wymiar dwuciemieniowy 7.34 cm
OFD wymiar potyliczno-czołowy 9.33 cm
HC obwód główki 26.26 cm
AC obwód brzuszka 23.48 cm
FL długość kości udowej 5.37 cm
8dc
63cs
Zapisałam się na piątek do gina.
Chcę zrobić tylko USG. To będzie mój 12dc. Chcę wiedzieć czy na pewno mam owulacje.
W styczniu miałam ładne pęcherzyki (2 !) endometrium 11,4 mm. Wtedy dostałam Pregnyl na pęknięcie.
Bo co z tego, że badania, suple i leki jak nie ma owulki ? Podpytam go o HSG czy już robią (wątpię).
Jak zrobię pozostałe badania z immunologii, załóżmy, że dostanę leczenie to co mi z niego jeżeli mam niedrożne jajowody ?
Chyba z tego wszystkiego tego najbardziej się obawiam. Plus jeżeli nie będzie się dało nic z tym zrobić to będzie to koniec starań.... ehhhh
Jeżeli będę przed owulką (w zeszłym cyklu prawdopodobnie była w 12dc, po testach i temp) to chciałabym się wbić jeszcze na poniedziałek na USG.
Chciałabym, żeby mi ogarnął jakiś plan, bo mi zaczęło już ostatnio na głowę siadać.
Ten kurczący się czas pokrzyżował mi wszystko.
Nie ma już starania się na luzie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2020, 18:35
12dc
63cs
Dzisiaj miałam skok temperatury. Ovu od razu zmieniło mi dzisiaj dzień jako "niepłodny" wtf ?
okazało się, że owulkę mi wyznaczyło przerywaną linią w 9dc. No co do cholery !
byłam dziś u gina
i co się okazało ?
że jestem po owulacji !!! what what what ?!?!?!?
jest ciałko żółte i płyn. No tego się tak do końca nie spodziewałam, że rano w 12dc będę już po.
Bzyk był w 8 dc i w 11dc (10dc miał być ale mój nie chciał).
Endometrium mam 8,3mm więc takie raczej nie super. Lekarz powiedział, że na granicy.
a teraz lepsze wiadomości (sarkazm)
prawdopodobnie mam polipa na macicy !
lekarz powiedział, że nie jest pewien na 100% i trzeba przyjść zaraz po krwawieniu.
I że polip może utrudniać zajście w ciążę. I jak się potwierdzi to trzeba wyciąć.
Zapytałam czy jak tak wyjdzie to czy jednocześnie mogą mi zrobić HSG, powiedział, że tak.
Dziewczyny z mojego wątku mnie jednak pocieszyły, że może się złuszczyć razem z miesiączką i znają dziewczyny które po wycięciu polipa zaszły zaraz w ciążę. Tego się trzymamy.
O to HSG pytałam już na samym początku wizyty, Kiedy wróci. Powiedział, że od czerwca robią.
Mówiłam mu, że chcę zrobić najszybciej jak się da. A potem wyszła ta sprawa z polipem.
Czy te kłody pod nogi się kiedyś skończą?
PIĄTEK
Od jutra gonal... 😬 😵 Co to bedzie, co to bedzie 😜
Przyszły wyniki badań mutacji. Okazało się, że mam oba warianty MTHFR - heterozygota, oraz PAI-1 4G hetero. Czyli wiadomo, że nie przyswajam kwasu foliowego w zwykłej formie. Od blisko dwóch miesięcy biorę już formy metylowane witamin, także mam nadzieję, że powoli rekompensuję braki w moim organizmie.
W międzyczasie, dostałam drugi okres po zabiegu - hura!
Nadal walczę z jelitem grubym... W internecie przeczytałam, że mogę mieć kandydozę jelita grubego. Poszłam więc do lekarza, po receptę na leki. On jakoś za bardzo nie znał się na kandydozie, więc leków na to mi nie dał, tylko przyczepił się do mojego IBS i na to dał receptę. Więc nadal jestem sama na polu bitwy z moim jelitem... Póki co wykluczyłam całkowicie węglowodany i jest o niebo lepiej. Ale są jeszcze dni, kiedy nie czuję się dobrze. Jednak jest ich mniej niż było.
Zapisałam się do gina na wizytę. Po zabiegu nie miałam robionego USG, bo odwołano mi wizytę przez pandemię, więc teraz nadrabiam zaległości. Akurat będę w połowie cyklu, więc przy okazji zobaczę, czy jest pęcherzyk. Zastanawiam się czy wykonać od razu tą biocenozę? Koleżanka z forum poleca wykonanie badań na Mycoplasmę, Ureaplasmę i Chlamydię. Badania te kosztują 300zł. Przy tej cenie i przy braku dolegliwości, to raczej nie widzę sensu, żeby je robić.
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2020, 09:53
1 dc.
Wyraża więcej niż tysiąc słów.
A jeszcze @ kazała na siebie czekać i maltretowała tymi oczekiwaniami...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.