Sobota 26 dc / 35 cs
Powtórzyłam test. Negatywny. Jutro odstawiam leki. W poniedziałek miałam iść na betę, ale nie pójdę. Miesiączka wtorek-środa, więc jak jakimś cudem nie przyjdzie to wtedy się przejdę.
Plan jest taki:
- po miesiączce wizyta w klinice. Moja prowadząca jest na urlopie, więc nie mogę pójść w standardowym momencie tj 3-4 dc. Wstrzelę się z wizytą na kilka dni akurat przed naszym urlopem
- ten nadchodzący cykl będzie raczej "czystym" bez leków ( mam ich już dość, zwłaszcza że nie potrzebuje ani stymulacji ani ovitrelle, bo pęcherzyki hoduje sama co miesiąc i same mi pękają, więc leki w zasadzie są tak na wszelki wypadek)
- kolejny cykl tj sierpień pewnie na antykach
- wrzesień stymulacja do in vitro - transfer w zależności od decyzji albo świeży albo w kolejnych miesiącach.
Czyli mam nadzieję do końca roku zamkniemy temat ciąży, starania się etc. Wyczerpiemy wszystkie aktualne możliwości med. Aby mieć ze sobą dziecko. Tym samym nie będę mogła sobie zarzucić ze nie spróbowałam. Następnie w przypadku nie powodzenia zmieniam pracę bo tu już trochę się męczę. Doszłam do ściany z rozwojem i tyle, a ja nie lubię stać w miejscu. Potem spełnianie innych marzeń. W przypadku powodzenie... Hmm, w zasadzie w nie nie wierzę. I jakoś nie umiem sobie zwizualizować siebie jako matki. Nie umiem wyobrazić ani w ciąży ani jako matki. Choć bym bardzo chciała...
Mam nadzieję że na jesieni nie będzie kolejnego rzutu z covidem i moja lista zadać zostanie odhaczona i będę w końcu wolna! Nie każda bajka kończy się dobrze. Nie lubię takich bajek ale cóż, trzeba żyć dalej i spełniać się w innych płaszczyznach. Jedne kobiety wygrywają walkę z niepłodnością, a inne nie. Trzeba wiedzieć kiedy przestać. Wpis smutny ale obdzierający z kłamstwa i obłudy pozostawiając prawdę sama sobie. Im szybciej przestanę się rzucać i zaakceptuje fakt że bez dzieci także jestem 100 proc. Kobietą, tym lepiej dla mnie i dla mojego otoczenia.
Tak, to dzisiaj jest ten dzień koedy nie wiem co jest silniejsze...radość czy strach? Z rana na teście zobaczyłam II.. pierwszy odruch łzy szczęścia, obudziłam M, który także się popłakał...teraz z kolei przychodzi strach...tak ogromny że nie potrafię opisać go słowami! W tej ciąży od początku będę myślała tylko pozytywnie, przecież limit nieszczęść już wyczerpałam, prawda? Najbardziej martwi mnie ciśnienie...150/89 ale to może przez tą informację, że po 2 latach znowu się udało...zaraz powiem M że wstaje i jedziemy na betę! Panie ukochany czuwaj nade mną i tymi maluchami/maluchem które są pod moim sercem niech tym razem wszystko będzie dobrze!
Dziś jest ten gorszy dzień. Dzień płaczu i zwątpienia. No bo dlaczego akurat ja musze być niepłodna a mąż bezpłodny? Tośmy się dobrali... dwa wybrakowańce...
Po pierwszej diphelerine bóle glowy i uderzenia gorąca w nocy, czasem wieczorami. Po drugiej ból glowy, uderzenia gorąca w nocy, wieczorami i czasem w dzień. Po kolejnej bóle głowy i uderzenia gorąca w nocy, wieczorami i w dzień.
Współczuję kobietom na menopauzie. Tak się czasem zaleje potem, że najlepiej brałabym prysznic trzy razy dziennie żeby czuć się komfortowo.
I ja zmarzluch jestem. Więc te ciepełko nie jest tak uciążliwe.
Odliczamy. Za 4 dni estrofem.
3cs po cp, 13 w sumie, 7 dpo
Wróciłam znad morza. Ciągnę za sobą okropną pogodę i zaczyna mi już to działać na nerwy.
Jestem w tym pięknym momencie w cyklu kiedy to spadają mi morale i myślę, że znowu się nie udało. Zawsze wtedy wyrzucam sobie, że skoro dwukrotnie udało mi się chociaż zajść w ciążę, to powinnam przestać narzekać, że tyle to trwa. W końcu niektórzy czekają latami. Ale uczucia są uczuciami i zawsze na wierzch wypłyną.
Zamówiłam sobie witamin prenatalnych na pół roku, bo w aptece powiedzieli, że podnoszą VAT. O nie, już wystarczy mojego przepłacania za wszystko i żadnej pomocy od państwa - zamówiłam przez internet, póki ceny nie podnieśli. Najpierw dostałam maila, że mam 48h na odbiór, a po 12h napisali, że zostało mi 12. Nie rozumiem sytuacji, ale nie mam siły na kłótnie z ludźmi, więc pomimo kilku godzin snu, wstałam i wyciągnęłam psa na spacer po paczkę.
Mój mąż wraca jutro z kursu, dzwonił i pytał w który poniedziałek testujemy. Nienawidzę słyszeć tej jego nadziei w głosie, bo wiadomo, potem ja muszę patrzeć w te brązowe, ufne oczy i mówić "niestety Misiu, w tym miesiącu też się nie udało".
Wiem, że nie zawsze trzeba mieć objawy, ale to trochę takie pocieszanie, skoro znam swoje ciało.
Zastanawiam się czy mogę coś zrobić żeby "przyszypczyć" proces zachodzenia w ciążę. Wzięłabym jakieś leki, ale nie wiem czy lekarz mi przepisze, skoro mam książkowy cykl, no i nie wiem sama czy chce w nim majstrować. Mogłabym iść na monitoring, ale czy jest sens dokładać sobie stresu, skoro lekarze tak często się mylą przy tym USG. Mnie przed operacją nie widzieli 2cm ciąży pozamacicznej, dopiero przy laparoskopii znaleźli.
Czas skończyć marudzić. Dzisiaj się zajmę wyborami, jutro też. Potem zaplanuję już sobie starania na następny cykl. Kiedyś się uda, wiem to, tylko te comiesięczne rozczarowania są okropne.
P.S. mama ufundowała mi kolczyki. Wpadły mi w oko drzewka szczęścia z bursztynem. Od razu wiedziała, z jakim zamysłem zamierzam je nosić.
8cs 6dc
Wyniki mojego męża: prolaktyna, tsh, fsh i lh w normie. Jedynie testosteron 880 dla normy do 850. Nic w nie mogę znaleźć w necie na ten temat sensownego. Czy to może być jakiś problem?
04.07 cień kreski na teście ( taki serio cień )
07.07 kreska już normalnie widoczna
07.07 prog 1,70 beta 8
09.07 prog 0.58 beta 18
11.07 czekam na wyniki
Tyle czasu czekałam, aby móc ujrzeć pozytywny test. Radość miesza się ze strachem, cały czas sobie powtarzam, że będzie dobrze choć prog nie zostawia złudzeń.
Natłok myśli, a nie umiem tego przenieść by móc coś napisać .........
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2020, 14:04
Otrzymałam wyniki - Moje marzenie odchodzi, a ja nie jestem w stanie nic zrobić... Serce pęka na nie zliczoną ilość kawałków.
22 dc
Jeszcze tak mokro mi nie było nigdy na kilka dni przed @
Kamisia praktycznie żadnych. Owulacja ma miejsce, jajowody drożne, z medycznego punktu widzenia u mnie jest ok. Wyniki nasienia były by dobre gdyby nie Morfologia (2 razy wynik 0%, w lipcu 3%). Na obecną chwilę nie stać nas na in vitro, a inseminacja jest kilka razy tańsza więc na to chcemy się zdecydować. Chyba że lekarze sami stwierdza że to nie ma sensu. Nie chce mi się już przechodzić internetu w poszukiwaniu rozwiązań, chce by ktoś wziął nas za rękę i fachowo poprowadził.
U nas raczej spokojnie, mniej się ostatnio kłócimy, lada moment jedziemy na romantyczny wypad. Zapisałam się na depilację laserowa, na razie tylko pachy, jestem ciekawa efektów, w ciąży nie jestem i w najbliższym czasie nie będę. Myślę nad tatuażem (mój pierwszy) ale trochę się boję bólu i że mi się po jakimś czasie znudzi.
Zmykam spać. Jutro pobudka o 4:25 🙄
2 DC
Dzisiaj pierwszy zastrzyk gonapeptyl zrobiony przez małża, budzik nastawiony na 6.00, małż na spiocha zrobił ten zastrzyk. Jutro będzie się bardziej musiał obudzić bo wchodzi bemfola a tam jest więcej zabawy z zastrzykami. Jedziemy dzisiaj do koleżanki, która ma 5 miesięcznego bobasa, będzie mi ciężko ukryć emocje, ale nie mogę się tam rozkleić.
Zrobiłam dzisiaj badanie tsh tak dla siebie bo dwa tygodnie temu było 2,4 a dzisiaj jest 0,8 🎊🎉 miałam teorie że może przez antyki tak się podniosło, a teraz jak odstawiłam to spadło, ale żeby tak szybko? Po 5 dniach od odstawienia antyków 🤔 no nieważne, najważniejsze że spadło 🤓
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2020, 18:38
Dziś mamy gości.. Przyjechała siostra męża z dziećmi (4 latkiem i miesięczna córeczka) mają zostać na noc.. Ile bym dala aby być mama takiego szkraba...
Ciąża zakończona 12 lipca 2020
PONIEDZIAŁEK
Chrzciny przeżyłam, nikt nie zadawał zbędnych pytań, chyba szwagierka o to zadbała za co jej jestem wdzięczna 
malutki jest cudowny
miłość od pierwszego wejrzenia
taki pocieszny, śmieszek
koleżanka mi przed chrzcinami napisała "nie myśl o tym, że takiego nie masz, tylko skup się na tym, że za jakiś czas też takiego będziesz miała". I kurczowo się trzymałam tej myśli, bardzo mi pomogła 
Mąż się martwi, że się od niego oddalam... że ciągle jestem gdzieś indziej, że nie rozmawiam z nim, nie śmieszą mnie już jego żarty, że nie potrafi mnie rozweselić, nie chcę spędzać z nim czasu tylko zamykam się w pokoju przy komputerze, nie przytulam sie, chodzę taka przygnębiona, ciągle w innym świecie... że nie żyję tylko egzystuję
boi się, że za chwilę nic z naszego małżeństwa nie zostanie
chyba to już ostatnia chwila na tego psychologa... dobrze, że pierwsze spotkanie juz niedługo.
Jak to wygląda z mojej strony? To chyba prawda, bo wewnętrznie czuje nicość.... pustkę... nic mi się nie chce. Ledwo rano wstaję do pracy. Gdyby nie ona to chyba cały dzień bym gniła w łóżku... a tak to trzeba wstać, ubrać się, pomalować i wyjść do robotaju... wszystko mnie denerwuje, nie mam energii na nic... Nie wiem... czy to już depresja...? Chciałabym żeby się to wszystko już skończyło, a tu końca nie widać...
chciałabym normalnie zacząć żyć... ale nie potrafię
nie potrafię udawać, że nic się nie dzieje, że wszystko jest ok... nie potrafię się cieszyć niczym
18dc/3dpo
Dowiedzialam się dzisiaj o ciąży dobrej koleżanki. Dlaczego to jest takie trudne? Osoby które zaczęły się starać później niż ja już dawno jeżdżą z wózkiem😪 jeszcze trochę i do mnie też uśmiechnie się szczęście! Bo w końcu się uśmiechnie, nie?!
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lipca 2020, 11:47
Wyć mi się chce, brzuch strasznie boli, nie wiem co robić, nikt z otoczenia nie jest w temacie, więc jestem sama ze swoimi myślami. Jak się odnaleźć? Pozostaje milczenie i dobra mina dla otoczenia. Jak długo dam radę, może unikanie w czymś pomoże, schować się i czekać na koniec @. Może to czas by skończyć starania? Już wcześniej brałam to pod uwagę, ale marzenie wzięło górą.
28 dc
Piersi bolą jak na @ . Tracę nadzieje na II kreski
czuje tylko, że to takie niesprawiedliwe. Patola rodzi dzieci jedno po drugim. Maja zdrowe dzieci mimo że nie dbają o siebie podczas ciąży, a następnie nie dbają o dzieci
chyba już tracę siły w walce o drugiego maluszka
Kiedy jest nadzieja cos musi sie zepsuc. Choroba. Zaplenie gardla I zatok. A gdzies w głębi nadzieja. Mój Marcinek 3 ma urodziny myślałam ze będzie prezent. 😢 czekamy. Zastanawia mnie czemu tylko teraz wyliczono mi w 30 dzień miesiączkę jeżeli mam 27-28 🤔🤔
- 4cs - 27dc - 14dpo - a raczej...
4+0
Beta dodatnia ❤️ 186,5 mIU/ml
Z Brunem 14 dpo miałam coś ok. 130 mIU/ml więc całkiem podobnie 😊
Troszkę się uspokoiłam. Jeszcze czekam na wynik proga.
Nie mam za bardzo możliwości się tu rozpisać bo wciąż ukrywam się przed mężem 🤭
Niech to będzie długa i nudna ciąża! 🍀
Miało być tak pięknie ......
Jutro mnie wypisują że szpitala. Mały w nim zostanie jak długo nikt tego nie wie. Szukałam doktor która nim się zajmuje nie znalazłam byłam zbywana od pokoju do pokoju a ona znikła jak kantora. To już czuję te konsultacje telefoniczne jak nawet jej w pokoju nie ma. Pocałuje telefon i na tym się skończy.
Poszłam do małego tym razem położne wymyśliły sobie grafik.
Wyznaczają godziny kiedy można iść do maluszka no to już szczyt wszystkiego.
Bo za dużo osób nie może być w pokoju bo się dzieci zarazi ciekawe czym jak mamy covid ujemny. Naprawdę najlepszy szpital w Polsce a zachowanie nieludzkie.
Po ostatnim proteście zrobili hotel dla matek 35 zł dniówka bez wyżywienia. Teraz doliczyć koszt wyżywienia w szpitalu to + 100 dziennie. A najfajniejsze że brak miejsc do tego już ludzie czekają w kolejce.
A jak się że szpitala wyjdzie to już koniec odwiedzin.
Co mnie śmieszy położne lekarze spotykają się z kim chcą, ale my już wirusy, jesteśmy zarażeni, skażeni itd.
Jutro wrócę do pustego domu. Łóżeczko puste , nie tak to miało wyglądać. Zamiast się cieszyć, płaczę. Nie wiem kiedy mi go oddadzą. Nikt tego nie wie. Ma mieć antybiotyk do czwartku lub piątku a potem jakieś inne badania bo to wczesniak.
Urodził się nie potrzebował tlenu, sam oddychał, nie potrzebował ciepła. Jest idealnie przygotowany. Tylko te pierdzielone moje wody to one go zatrzymały,to przeze mnie on bierze antybiotyk i musi być sam.
Co za czasy. Kiedy maluch potrzebuje najwięcej miłości, ciepła to jest sam. To się potem odbije na psychice, leży w łóżeczku nie wiadomo jak się nim zajmują. Bo nie sądzę że tak idealnie. Są osoby które podchodzą jak trzeba a większość to ma gdzieś. Jak patrzę na matki które wychodzą z dzieckiem do domu zazdroszczę im. Ja wracam sama. Choć od dawna tak myślałam że będzie. Że wrócę do pustego domu. Nie wiem jak ten czas zniosę, chyba jakieś psychotropy wezmę by tylko spać.
To jest dla mnie jeden wielki koszmar 😭😭😭😭😭
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.