Wyć mi się chce, brzuch strasznie boli, nie wiem co robić, nikt z otoczenia nie jest w temacie, więc jestem sama ze swoimi myślami. Jak się odnaleźć? Pozostaje milczenie i dobra mina dla otoczenia. Jak długo dam radę, może unikanie w czymś pomoże, schować się i czekać na koniec @. Może to czas by skończyć starania? Już wcześniej brałam to pod uwagę, ale marzenie wzięło górą.
28 dc
Piersi bolą jak na @ . Tracę nadzieje na II kreski
czuje tylko, że to takie niesprawiedliwe. Patola rodzi dzieci jedno po drugim. Maja zdrowe dzieci mimo że nie dbają o siebie podczas ciąży, a następnie nie dbają o dzieci
chyba już tracę siły w walce o drugiego maluszka
Kiedy jest nadzieja cos musi sie zepsuc. Choroba. Zaplenie gardla I zatok. A gdzies w głębi nadzieja. Mój Marcinek 3 ma urodziny myślałam ze będzie prezent. 😢 czekamy. Zastanawia mnie czemu tylko teraz wyliczono mi w 30 dzień miesiączkę jeżeli mam 27-28 🤔🤔
- 4cs - 27dc - 14dpo - a raczej...
4+0
Beta dodatnia ❤️ 186,5 mIU/ml
Z Brunem 14 dpo miałam coś ok. 130 mIU/ml więc całkiem podobnie 😊
Troszkę się uspokoiłam. Jeszcze czekam na wynik proga.
Nie mam za bardzo możliwości się tu rozpisać bo wciąż ukrywam się przed mężem 🤭
Niech to będzie długa i nudna ciąża! 🍀
Miało być tak pięknie ......
Jutro mnie wypisują że szpitala. Mały w nim zostanie jak długo nikt tego nie wie. Szukałam doktor która nim się zajmuje nie znalazłam byłam zbywana od pokoju do pokoju a ona znikła jak kantora. To już czuję te konsultacje telefoniczne jak nawet jej w pokoju nie ma. Pocałuje telefon i na tym się skończy.
Poszłam do małego tym razem położne wymyśliły sobie grafik.
Wyznaczają godziny kiedy można iść do maluszka no to już szczyt wszystkiego.
Bo za dużo osób nie może być w pokoju bo się dzieci zarazi ciekawe czym jak mamy covid ujemny. Naprawdę najlepszy szpital w Polsce a zachowanie nieludzkie.
Po ostatnim proteście zrobili hotel dla matek 35 zł dniówka bez wyżywienia. Teraz doliczyć koszt wyżywienia w szpitalu to + 100 dziennie. A najfajniejsze że brak miejsc do tego już ludzie czekają w kolejce.
A jak się że szpitala wyjdzie to już koniec odwiedzin.
Co mnie śmieszy położne lekarze spotykają się z kim chcą, ale my już wirusy, jesteśmy zarażeni, skażeni itd.
Jutro wrócę do pustego domu. Łóżeczko puste , nie tak to miało wyglądać. Zamiast się cieszyć, płaczę. Nie wiem kiedy mi go oddadzą. Nikt tego nie wie. Ma mieć antybiotyk do czwartku lub piątku a potem jakieś inne badania bo to wczesniak.
Urodził się nie potrzebował tlenu, sam oddychał, nie potrzebował ciepła. Jest idealnie przygotowany. Tylko te pierdzielone moje wody to one go zatrzymały,to przeze mnie on bierze antybiotyk i musi być sam.
Co za czasy. Kiedy maluch potrzebuje najwięcej miłości, ciepła to jest sam. To się potem odbije na psychice, leży w łóżeczku nie wiadomo jak się nim zajmują. Bo nie sądzę że tak idealnie. Są osoby które podchodzą jak trzeba a większość to ma gdzieś. Jak patrzę na matki które wychodzą z dzieckiem do domu zazdroszczę im. Ja wracam sama. Choć od dawna tak myślałam że będzie. Że wrócę do pustego domu. Nie wiem jak ten czas zniosę, chyba jakieś psychotropy wezmę by tylko spać.
To jest dla mnie jeden wielki koszmar 😭😭😭😭😭
26+0
Zapomniałam napisac po wizycie. Wizyta była 5.05 w 25 tyg. Majeczka ważyła 820 g, wszystko idealnie 😍łożysko delikatnie się podniosło ale trzeba dac mu jeszcze czas! Mocno wierze ze się podniesie i urodzę naturalnie. Jesteśmy po 2 zajęciach ze szkoły rodzenia, dziś kolejne.
Dzisiaj jest ważny dzień, dlatego nie śpię od 5.00😂😂🙈.
Kupujemy mieszkanie i idziemy podpisać umowę. M. Wziął sobie wolne na dziś, wiec szykuje się fajny wolny dzień -27 stopni 🤩🤩🌤 w końcu!
Wczoraj poszłam do lumpka i kupiłam tyle ciuszków za 50 zł ze żałuje ze tyle nowych kupiłam Mai. Następnym razem będę mądrzejsza 😜już nie mogę się doczekać naszego spotkania. Dwa dni temu pokazało 100 dni do porodu! Spędziliśmy super weekend z rodzinka. I z chrześnicą i z rodzicami w Toruniu.
65cs
5dc
w piątek powtarzałam hormony. Bałam się tego strasznie, że zobaczę wyniki gorsze niż pół roku temu.
Dorzuciłam CRP i OB i te wyniki wyszły w normie. Prolaktyna też 356,600 uIU/ml (102,000 — 496,000)
FSH miałam już w piątek i spadło do 10,1.
I cieszyłam się jak głupia, bo spadło z 16,0.
LH i estradiol odebrałam teraz.
I dziwne rzeczy:
LH 7,0 (było w styczniu 14,86)
ale estradiol 100,00 (było 60,1)
i tu się zaczyna lipa, bo:
"Dokonując oceny poziomu FSH, należy również brać pod uwagę podstawowy poziom estradiolu, gdyż jego wzrost może powodować supresję FSH i sugerować wynik fałszywie prawidłowy. Wartości prawidłowe poziomu estradiolu mogą się wahać w zależności od laboratorium, nie powinny jednak przekraczać 60 pg/ml."
"Normy:
3 dzień cyklu <75 pg/ml
Podwyższone E2 może oznaczać obecność torbieli lub obniżoną rezerwę jajnikową"
czyli wysoki estradiol zafałszował mi niski poziom FSH.
Liczę, na to, że jednak nie mam torbieli.
Wstępnie idę w środę do gina podejrzeć czy jest ten polip czy go nie ma. Chcę też skierowanie na HSG.
A więc przy okazji zobaczę czy to torbiel była wynikiem tego estradiolu.
no nie może być dobrze.
aaaaa byłam w piątek na usg piersi i torbiel z 11mm urosła na 17mm. Przy 11 mm mówiła lekarz, że wielkość jest na granicy do zrobienia biopsji. Dzisiaj mam wizytę.
Odebrałam wynik z wycinków jelita i jest ok. Obraz biopsji wskazuje na remisję colitis ulcerosa chronica. Chociaż to wyszło dobrze.
EDIT: dostałam skierowanie na biopsję cienkoigłową. Idę w następną środę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lipca 2020, 18:05
"Bądź dobrej myśli, bo po co być złej".
Przyznaję, w pierwszej chwili przestraszyłam się, że jestem już stara. Nie w kij dmuchał te 36 lat. Starość jak malowane. Przekroczyłam magiczną granicę wytyczoną przez lekarzy i być może czeka mnie już tylko niekończący się zbiór nieudanych cykli. Szereg badań, negatywnych testów i nie wiadomo co jeszcze. Akurat.
Zawsze byłam optymistką. "Płacz może trwać całą noc, lecz o poranku nadejdzie radość". Te słowa towarzyszą mi od bardzo dawna. Dlatego otrzepuję się z tego strachu. Nie pozwolę, by na stałe zagościł w moim sercu. Jestem dorosłą kobietą. Natura urządziła wszystko tak, by moje ciało było gotowe na przyjęcie dziecka. Wierzę jej. To nie musi być w tym miesiącu ani w następnym. Kto wie, może nawet nie zdarzy się w tym roku. Nie mogę wiedzieć co zdarzy się jutro, ale dziś należy tylko do mnie. Dlatego wypełniam go spokojem i ufnością.
Mam czas by siedzieć w ulubionym fotelu i czytać blogi o macierzyństwie. Powoli wyobrażać sobie jak to będzie.
24 dc
Dziewczyny bardzo ciągnie mnie by wykonać test ciążowy. Czuje się inaczej niż co miesiąc.
12 dc
Trudny weekend za nami. Spędziliśmy go u mojej rodziny, na chrzcinach synka kuzynki, a mój mąż sprawdzał się w roli dumnego ojca chrzestnego. Bardzo się tym zadaniem przejął 😁 Spędziliśmy trochę czasu z dzieciakami, zostaliśmy na noc u rodziców chrześniaka. Przyglądałam się tej chaotycznej atmosferze rozbieganych dzieci i ich zmęczonym rodzicom. Widziałam nutkę zazdrości w ich spojrzeniu, kiedy opowiadałam im o naszych planach wakacyjnych, podczas gdy oni jadą z dziećmi nad morze. Byliśmy świadkami napadu histerii malucha, któremu nie odpowiadał odświętny strój do kościoła 😆 Mój mądry Mąż stwierdzil, że wszyscy sobie czegoś zazdrościmy. Wieczorem posiedzieliśmy jeszcze z kuzynka i jej mężem, którzy padli że zmęczenia przed północą, a dzieci zarządziły pobudkę o 6. Nie przywykliśmy do takiego trybu zycia. Wstajemy w niedzielę przed 9 tylko jeśli wyjeżdżamy na wycieczkę 😛 Czasem zastanawiam sie, czy podołam tym wszystkim obowiązkom. Ale gdy 2-latka o oczach herubinka przychodzi do mnie, by się przytulic, albo gdy trzymam na rękach niemowlę to pękam. Tego nie da się niczym zastąpić. Mamy fajne życie i korzystamy z niego na ile się da, ale czuję, że to już czas by ono się zmieniło. O ile tam, na miejscu trzymałam się dzielnie i naprawdę zabawa z maluchami sprawiała mi radość, to w domu został już tylko smutek i strach, że nigdy nie będzie nam dane wyprawiać chrzcin...
Dzisiaj wróciłam po urlopie do pracy. Masakra, myśl, że byłabym już na l4 mnie dobija, że mogłabym się cieszyć życie które się we mnie rozwija-nie ma słów, żeby to okreslic... Strasznie mnie przez to rozbolała głową... Bardzo mi ciężko...
Ależ ten czas leci. Połowa ciąży za mną, dzisiaj 23 tydzień na liczniku. Jestem po badaniach połówkowych, synek rośnie ładnie, wszystko z nim ok. Ja niestety mam bardzo krótka szyjkę, przez co muszę brać progesteron, mam nadzieje ze nie wyjdzie z tego żaden szpital ani żadne powikłania..
Na początku czerwca mój pierworodny skończył 2 lata! Czas leci jak szalony przy dzieciach, mam wrażenie ze dopiero co się urodził, a teraz to już duży chłopak. Jest cudownym, bezproblemowym dzieckiem, rozgadanym na maksa, buzia mu się nie zamyka, mówi całymi zdaniami i niestety całymi dniami
Już dawno nie pamięta jak wyglada smoczek, od kilku miesięcy nie pije mleka z butelki, a od maja jest odpieluchowany. Czy jestem z niego dumna ? Bardzo! Przed nami piękne lato, dopiero trzecie wspólne ale tez ostatnie w trójkę
36 tydzień ciąży (35+0)
14 dni do ciąży donoszonej
35 dni do terminu porodu
No to mam pełną wrażeń końcówkę ciąży..jesteśmy w szpitalu. Wczoraj byłam na wizycie, wszystko ok, mały się pcha główką, ale szew trzyma, waży 2616g, trochę zwolnił z wagą, ale i tak więcej waży niż Alunia na tym etapie. No, ale tętno synka było bardzo wysokie. Gin powiązała to z moim sporadycznym kołataniem serca i masz babo placek. Jeszcze wczoraj na wieczór musiałam jechać do szpitala. Gdybym nie pojechała to nie darowała bym sobie gdyby coś się stało. Na szczęście odkąd tu jestem, tętno misia jest w normie, ktg też wychodzi ładne, więc oby tak dalej i obyśmy do piątku wyszli w dwupaku.
Najgorszy wczoraj był strach o synka. Czy wszystko w porządku, czy nie ma wady, czy nie urodzi się już. Nie wiedziałam jak się spakować, czy już na poród czy jak. Moja gin mówiła żebym w razie W miała przyszykowaną torbę dla dziecka. Ostatecznie wzięłam wszystko dla siebie, a dla synka zostawiłam torbę mężowi w domu. Jeszcze nie czas na rodzenie. A za 2 tygodnie znowu będę musiała z tymi manelami zapitalać do szpitala na ściągnięcie szwu. No cudnie. Nie ma nudy. Na sali leżę z 2 kobietami, z czego jedna chrapie, gada i krzyczy przez sen 😳
Strasznie wczoraj przeżyłam rozstanie z Alunią. Ryczałam jak bóbr, gdy musiałam ją zostawić. Ale ona da sobie radę. Przecież to tylko kilka dni. Oby tylko z synkiem było wszystko dobrze. Mam 2x dziennie ktg i dzisiaj jeszcze mam mieć ekg i konsultacje z kardiologiem. Będzie dobrze 💪
nie chce zapeszac ale chyba sie udalo z odpieluchowaniem.
po nocy/drzemce pielucha sucha.
od wczoraj kupa na nocnik tez. z kupa byl problem, bo trzemala wszystko caly dzien i pozenij przysiadala 100 razy na minute na nocnik. czula parcie, ale nie mogla wysiedziec. w rezultacie zdarzyly sie drobne wypadki obok nocnika,.... z ohydnych rzeczy, raz nie zauwazylam i wdepnelam bosa stopa... nie pytajcie jakie to uczucie. myslalam, ze sie porzygam
ale od wczoraj wysiaduje na nocniku. co prawda, jak chce kupe mowi sisi, ale ja widze po niej kiedy chodzi o kupe 
za dnia nie nosi pieluchy wcale. zero wpadek z sikami. jesli kupa utrzyma ten trend, to mozna mowic o sukcesie i o tym, ze najprawdopodobniej mamy w domu ostatnia w zyciu paczke pieluch. chce jeszcze na noc tylko jej zakladac, ale jak tylko sie skonczy paczka, nie zamierzam kupowac nowej.
yuhoooooooooooo. poszlo gladko. dziec byl gotowy i widze, ze jej sie to podoba! a to wazne 
w zlobku jest poprawa od wczoraj. znowu idzie chetnie. sadze, ze regres zwiazany byl ze skokiem. Rozwoj mowy. kilka nowych slow : auto jedzie, Ola tez, tam jest itd. kilka na raz. bardzo proste zdania sie pojawiaja. ale idzie sie dogadac
poza tym w tym samym czasie odpieluchowanie. wiec sadze, ze emocje sie nalozyly.
chwile zaczekam poobserwuje. jesli pozegnanie z pielucha jest na stale, to kolejny etap odstawienie smoczka.... tak smoczka. moje dziecko jest od niego uzaleznione niestety 
z pozytywow nocne karmienia mlekiem odstawione. pije tylko na noc (nawet jak jest napchana po kolacji po kokarde) i czesto prosi rano. ale to jest dla mnie akceptowalne poki co.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lipca 2020, 14:18
25 dc
Brak objawów zbliżającej się miesiączki nawet piersi nie bolą. Raz mnie dziś za kuło w dole brzucha przypomniało to ciągnięcia. Często chodzę siusiu.
5dc
Byłam dzisiaj na pierwszym podglądzie, mam 10 pęcherzyków (4 w prawym i 6 w lewym jajniku) 🥰 cieszę się jak głupia, a to dopiero pierwszy krok w pierwszym etapie. Nie wiem tylko jako progesteron i estradiol bo robiony był w klinice i nie mam wyników. Kolejny podgląd w czwartek i wtedy może dowiem się kiedy będzie punkcja, oczywiście mniej więcej. Ale już czuję jajniki, takie rozpieranie w dole brzucha, nie jest to narazie bolesne ale i pęcherzyki malutkie. Aż nie wierzę że to się dzieje i że to w sumie nie będzie tak długo trwało bo pewnie pod koniec przyszłego tygodnia punkcja będzie. O matko matko, jakie emocje...
Dzisiaj małż jedzie po kolejna dawkę zastrzyków do stymulacji, ciekawe czy będa refundowane 🤔 wizyta była tak szybko że zapomnialam zapytać, ale niezależnie od ceny i tak kupilibyśmy leki 🤷
W pracy szef już zapomniał u ustaleniach, tak jak myślałam. Na 29.07 ma być jakieś mega ważne spotkanie i oczywiście mnie wpisał, poszłam mu powiedzieć że mogę mieć wtedy zabieg i chce napisać 1 dzień urlopu, a jak nie to idę na L4. Pomruczal coś pod nosem, jutro pójdę z wnioskiem o urlop, zobaczymy czy mi podpisze. Tak sobie wyliczyłam, że właśnie w okolicach końca miesiąca mógłby być transfer, ale oczywiście wszystko zależy od terminu punkcji. Jak zwykle próbuje to sobie zaplanować 🙄Ale już w końcu coś się dzieje i to mnie cieszy i daje mi kopa i energie do życia.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lipca 2020, 14:51
Kiepski dzien w pracy jutro tydzien od podania ovitrelle przeczuc nie mam co do tego cyklu juz umowilam sie na kolejna wizyte narazie koniec stymulacji.
Chyba muszę iść do ginekologa zaraz po okresie... Jakiś bardzo dziwny ten cykl jest... Zdarzały mi się czasami plamienia pod koniec cyklu ale w tym to już w ogóle dziwnie jest... Różowy śluz miałam w 16 dc.. Ok może owulacja, choć nigdy tak nie miałam.. Dziś mamy 24 dc (cykle 28 dniowe) a od trzech dni śluz z domieszką krwi.. Tak tyci tyci ale jest... Martwię się że coś nie tak... Wcześniej gadał mi że mam małą nadżerke, ale jeśli cytologia wyszła dobrze to żeby nie martwić się tym, miałam cytologie powtórzyć w marcu, ale wtedy koronawirus sparaliżował wszystko.. Boję się że z tej nadżerki powstało coś złego 🙄. Normalnie w innej sytuacji bym się napaliła że zagnieżdżenie, ale nie teraz... Teraz raczej myślę że to coś nie tak się tam dzieje...
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lipca 2020, 20:56
Widzę, że od kwietnia nie pisałem. Nadrobie troche, bo Młoda właśnie zasypia... Na mnie. Zaraz skończy 2 lata A dalej uwielbia być blisko, podobnie jak w szpitalu pielęgniarki mi ja przyniosły w środku nocy bo mimo, że nakarmiona nie chciała spać.
Moje dziecko bardzo dobrze śpi... gdy jestem obok. To potrafi nawet do 10.
Pół nocy śpi w łóżeczku, potem się budzi i wola"chce do mamy" i ładuje u nas w łóżku. Na piersi jeszcze... Na szczęście głównie w nocy i nie dobiera mi się publicznie do biustu. Bardzo powoli to ograniczamy. Nie wiem czy się sama odstawi.
Chwilowo pracowalam zdalnie i planowałem wstawać wcześniej przed nią...zaraz wyczuwsla moja nieobecność i kaplica. Jak ja wstałam o 5 to ona też. Niewyspana. Marudząca. Było trochę frustracji, oj było... rzekłbym, ze mnostwo. Było, minęło.
"Bunt dwulatka" i podkreślenie autonomii w rozkwicie. Teraz juz jest troche lepiej. Wymagało to sporo zasobów i kreatywności by jakoś ograniczyć te wybuchy i awantury. Zły kolor kubka, słomki. Nie chce się kompac A potem nie chce wyjść z kąpieli. Ale wzielam ja sposobem typu zamiast "polz sie" mowilam "pokaz jak umiesz lezec"
Dziś byłyśmy na zaległym szczepieniu. Pielęgniarki pytały czy Mała chodzi do żłobka bo tak ładnie mówi. I przepis na jest. Kto jej.mowi "dziendobry" A ona "nie dzień dobry" i "wszystko na nie" a za chwilę zmienia w slodziaka opowiadajacego "O motylek na scianie, tu niebieski, biały, czerwony lata do nieba" itp
No i człowiek może się wsciekac A potem przychodzi ona, przytula i mówi "kocham mamę całym serduchem" albo przynosi rysunek i podaje "proszę, to dla Ciebie mama"
Uwielbia zupy i jak je to mowi"ta zupa jest znakomita" ( spodobało jej się z kici koci)
Uwielbia jeść owoce, mówi że wszystkie są ulubione. Muszę je chować. Teściowa spytała co ma jej przywieźć to Młoda odpowiedziała "kefira i banany"
No bo kefir i zsiadłe mleko uwielbia.
Nienawidzi lalek dalej, nie toleruje ich, rzuca nimi. Woli auta, puzzle układa jak się wcisnie A nie jak powinna pasować ale szczegół.
Czasem puszczam jej Binga i kicie kocie ( jest jeden odcinek na youtube) potem mloda mi opowiada imiona bohaterow, tlumaczy " nie sikamy do basenu, bing tak powiedzial" albo mówi że jest księżniczka kokolina i jest "zaszczycoba" chociaż od niej to brzmi jak "zawstydzona"
Czasem zadziwia mnie. Zna wiele warzyw np mówi "znalazłam groszek w zupie" albo jedząc gołąbki mówi że to jest kapusta A nie sałata, a w środku jest ryż.
Trochę się boję jak zacznie pyskowac
Bo jest szansa, że nas przegada
Przymierzam się do odpieluchowania. Pasowało by odstawić też od piersi. I smoczka ( chociaż jak zaśnie to wypluwa)
Tak mnie ostatnio naszło na przemyślenia i doszłam do wniosku, że początki macierzyństwa byłyby dla mnie łatwiejsze gdybym miała więcej rzeczy w dupie. Stawiała jasne granice. Nie czuła się gorsza. Nie pozwoliłaby sobie umniejszac
Więcej rzeczy bym odpuszczają niż na siłę za wszelką cenę sprzedała, nie rezygnowala ze snu. Czasu nie cofne.
Wykupiłam sobie znów dietę z Vitalii.
Za pierwszym razem dało mi się schudnąć ponad 10 kg, może tym razem też mi się uda zrzucić.
Chociaż 5 kg. 🙏
Nie proszę o wiele.
Będę fit.

Okresu nadal nie ma...🤦
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lutego 2021, 22:31
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.