36 tydzień ciąży (35+5)
8 dni do wizyty
9 dni do ciąży donoszonej
30 dni do terminu porodu

W końcu odliczamy po jednej cyfrze! Musi być dobrze! Musi się udać! No nie ma innej opcji! Chociaż czuję się jak maratończyk wykończony tuż przed metą, ale nie poddam się. Synuś nie wychodzisz przez te 9 dni. Siedzimy grzecznie.
Coraz częściej kłuje mnie w pochwie, synek ciągle naciska na szew główką. Wczoraj trochę dałam sobie czadu. Męża naszło, że robimy przemeblowanie w pokoju. Córce wymieniliśmy łóżko i synka łóżeczko też już stoi przygotowane. No, a jak to ja musiałam trochę pojeździć mopem. Wiedziałam, że na wieczór będę zdychać i zdychałam.. Jakaś kolka mnie złapała po prawej stronie brzucha, że nie mogłam głębiej powietrza złapać. Masakra. Na szczęście trwało to z 15 minut i po nospie przeszło. Muszę trochę siąść na dupie żeby wytrzymać. Dzisiaj chyba znowu będzie gorąco. Jutro muszę kolejny raz spakować torbę. Ciekawe czy będę musiała ją pakować też 3 raz 😅 Pożyjemy zobaczymy 😉

Zrobiłam dzisiaj test czysta biel tego mozna bylo sie spodziewać zabieg plus teraz stymulacja plus dieta nie pomogły nam a tak liczylam ze moze uda sie ,,zaoszczedzic" pieniadze teraz trzeba myslec skad dalej brac kase na leczenie ja to czuje po sobie że mój organizm po tej ciazy pozamacicznej juz nie dzialał prawidłowo te owulacje juz były inne piersi to ja juz w ogóle nie czuje w zadnej fazie cyklu a kiedys przed okresem bolały. Za 3 dni powtarzam test i odstawiam leki nawet nie bede sie wyglupiac z beta.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2020, 07:16

1-szy cyklu - niby nic a - burzy cały plan... w środe miałam miec robiona laparoskopię z histeroskopia ... i teraz czekam do jutra zeby ustalić o ile przesunie sie wszystko.. ech. Życie, zycie ... mam tylko nadzieje ze nie bede musiała długo czekać ... w pracy wszystko przygotowałam na moja nieobecność ... od poczatku sierpnia Koleżanka idzie na urlop... oby sie wszystko dobrze poukładało...

Trzymajcie kciuki zeby w środe rano były tylko plamienia to pójdzie zgodnie z planem 😉


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lipca 2020, 17:37

aijbi Czas sie poddać? 11 marca 2022, 06:50

Wczoraj wypiłam lampkę winka i obżarłam się serów - trzeba brać z życia póki można :D!

życzę dobrego piątku i przesyłam dużo pozytywnej energii 😍

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 8 stycznia 2024, 17:05

Maluch konczy 5tyg i postanowil uczcic to katarem 🙈🙈🙈

anemic Wielkie chcenie ... 19 lipca 2020, 13:03

Dziękujemy :*

Poród- cc, planowane. Cięcie robił mój lekarz prowadzący, mam już w tej chwili ładną bliznę (wcześniejsza pozostawiałą wiele do życzenia). Bez komplikacji. Pobyt w szpitalu 2 dni po cięciu.

Ola je i spi (tfu tfu żeby nie zapeszyc). Jest śliczna i rozczulająca. Często mam wyrzuty sumienia, że musi tak duzo sama w łóżeczku spędzać czasu bez tulenia. Ładnie się karmi. Bardzo dużo ulewa, łącznie z wymiotami. Przybiera na wadze, położna mówi żeby się nie przejmować. Już w tej chwili po położeniu na brzuch przekłada głowę z jednej strony na drugą, podnosi ją. Jest niesamowita, po raz kolejny zalała mnie fala miłości.

Haneczka mój pobyt w szpitalu zniosła zadziwiająco dobrze. Duzo wczesniej tłumaczylismy jej, że przyjdzie dzień gdy pojadę po maleńką siostrę, ona zostanie z tatą i wszystko będą robić razem. Wiecie, że D,nigdy nie usypiał Hanki, ale ona taka mądra dziewczynka, że mówił jej, że pojechałam po siostrę i ona z nim bez najmniejszego sprzeciwu zasypiała.
Hania uwielbia siostrę, głaszcze ją, tuli, gdy nie zabiorę kocyka do kp, to ona mi go przynosi. Zaadoptowała lalkę na swoje dziecko i robi dokładnie to co ja z Olą, podaje jej probiotyk, kp, kąpie, daje odbić, tuli, szumi, niesamowity obserwator z niej.
Oczywiście miodu nie ma. Hania zauwazyła, ze reagujemy na płacz Oli i zaczeła udawać płacz. Albo idę odłozyc spiaca Ole do łożeczka, ona idzie za mną i wrzeszczy. Wpadała też w histerię (choć to juz przed porodem sie zdarzało, wiec raczej to wina wieku nie siosty). O pieluchę,że inną, ubrania wybiera sama po czym sie drze ze inne, wsiasc do fotelika nie chce, potem wysiasc... swieta cierpliwosci. na histerie pomaga przytulenie, czesto siła, teraz juz wie ze jak zaczyna ryczec to sama chce sie przytulic. cdn

Mierzenie temperatury tak mnie zainteresowało, że z fascynacją wpisuję na wykres kolejne wartości. A ponieważ apetyt na wiedzę rośnie w miarę jej nabywania to chcę jeszcze zacząć regularnie obserwować śluz i sprawdzać szyjkę macicy. Nie będę za to robić testów owulacyjnych. Na razie wydaje mi się, że to trochę kasa w błoto. Poza tym w tym momencie jestem entuzjastycznie nastawiona do swojego ciała i mam wielką ochotę sama się obserwować, bez wspomagaczy. Na testy owu pewnie jeszcze przyjdzie czas jak nie zaciążę przez najbliższe pół roku ;)

Ella79 Poroniłam 19 lipca 2020, 14:41

Super, dziekuje bardzo za podpowiedź Niko! Trzymam mocno kciuki, żeby Ci się udało!

Spuromix A może to już czas? 19 lipca 2020, 16:53

1 DC wczoraj wieczorem zaczęło się plamienie dzisiaj już @ się rozkręciła :)
Wniosek? Blokada psychiczna nie daje mi możliwości zacząć starań.... Zaczynam szukać przyczyny i rozwiązać problem... Starania "zawieszone" zaczynam obserwować cykle :)
I startuje z ziołami o.sroki :) byle do przodu :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2020, 16:54

Patt1002 Czekamy na Aniołka 19 lipca 2020, 19:12

Całkiem przykro, smutno i w ogóle trudno, bez sensu i wrrr!
Restauracje, baseny, siłownie, fryzjerzy, kosmetyczki, salony masażu.... wszystko działa! a nasz OA wciąż nie rusza... Okazało się, że miasto nie zezwala na szkolenia online, a tym bardziej na te w ośrodku. To jest straszne... Z tego co czytam wiele ośrodków działało od razu online... Jestem zła, wściekła i stoimy w miejscu.
Mam ogromnie nerwowy czas ostatnio...

Paulina Nessa Pamiętnik Nessy 19 lipca 2020, 20:52


Po zawirowaniach z hormonami, a w szczególności ze skokiem Fsh ruszyliśmy ze stymulacja.
Elonva w połączeniu z Puregonem dała nam 2 pęcherzyki. Udało się dojść do punkcji. No i tu niestety nie było już optymistycznie.
Nasza jedyna komóreczka okazała się nieprawidłowa.

No nic. Nie poddajemy się i działamy dalej.
Mam nadzieję, że moje hormony nie zrobią mnie znów w bambuko i od nowego cyklu znów ruszymy.
Póki co plan taki jak ostatnio: jak wyniki będą ok to jedziemy Elonva + Orgalutran. Oby nie trzeba było tym razem Puregonu a tym bardziej antyków.

Mam taką myśl, której kurczowo się trzymam od wczoraj gdy dowiedzieliśmy się, że nie będzie happy endu w postaci transferu: mam bardzo oporne jajniki, mimo dużych dawek leków nie chcą się ruszyć - czy uśpienie ich antykami na pewno pomaga? Może skutek jest odwrotny? Może trzeba spróbować stymulacje zaraz po poprzedniej, nie stosując antyków?

We wtorek mam badania krwi, na najbliższej wizycie mam też zrobić kariotyp.

Muszę się wyciszyć i spróbować bardziej wyluzować - moje kochane hormony reagują super na nerwy. Szkoda, że tak nie skaczą podczas końskich dawek w czasie stymulki! :)

Tylko mój mąż wie jak ciężki jest "krzyż niepłodności", często niesiemy go razem, pomaga mi się podnieść gdy upadam.

Niechętnie spotykam szczęśliwe rodzinki z małymi dziećmi a zwłaszcza ciężarne, niestety nie zawsze da się tego uniknąć. Urodziny bratanka ze strony męża (model 2+2), mnóstwo znajomych - wszyscy z dziećmi, dwie ciężarne, w tym jedna znajoma - wypada pogratulować, zapytać jak się czuję a przy tym uśmiechać, okazać zainteresowanie no i najważniejsze za nic w świecie nie dać po sobie poznać żalu jaki w tym momencie przepełnia moje serce. Impreza była zaplanowana, staram się na kilka dni wcześniej przygotować psychicznie, znów będę musiała założyć "moją maskę". Jedziemy do teściów, w drodze dostaję okres, strasznie boli mnie brzuch, biorę dwie nospy, nie pomagają. Okazuje się że ciężarna znajoma zaprasza wszystkich na grila, (szwagier z rodziną już tam jest), ja od razu mówię, że ja nie idę bo źle się czuję (dziś nie dam rady na odgrywanie szopki). Siedzimy sami w domu teściów, biorę ibuprom max- ból znika. Wieczorem wraca szwagier z rodziną (nie widzieliśmy się 7 miesięcy) przywitałam się i udaje ogromne zainteresowanie serialem, który oglądałam zanim przyszli, nie potrawie spojrzeć na jego dzieci ... Są dni kiedy jestem silna ale są też takie jak ten - kiedy nie potrafię zapanować nad tym co czuję. W drodze powrotnej opowiedziałam mężowi o swoich uczuciach, że takie spotkania są dla mnie czasem bardzo trudne to trochę jak samookaleczanie - po prostu muszę wytrzymać i nie dać po sobie poznać, co czuję. Zawsze w takich sytuacjach spotykam się z bolesną krytyką ze strony męża, on tego nie rozumie, uważa, że nie mogę zabronić innym mieć dzieci TYLKO dlatego, że ja ich mieć nie mogę. Wiem, że to złe co czuję, ale czasem to uczucie jest silniejsze ode mnie ... I to właśnie jeden z takich dni kiedy zostaje sama z moją niepłodnością, wtedy większa część tego krzyża spoczywa na moich barkach...


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2020, 22:09

37 tydzień ciąży (36+3)
3 dni do wizyty
4 dni do ciąży donoszonej
25 dni do terminu porodu

Niech te dni lecą jeszcze szybciej! Kuźwa tylko 4 dni, a ciągną się i ciągną. Chciałabym mieć już ten wewnętrzny spokój, że mój Tomuś jest donoszony. Ale to tylko 4 dni, tylko 4 dni..

Kochane, ponieważ na tel nie potrafięnodpisywać w komentarzach chciałam Wam z całego serca podziękować w osobnym poście. Natalia czytając Twój komentarz łzy same leciały mi po policzkach. Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczą takie gesty, ile dodają sił! Dziękuję z całego serca! Czekamynadzidzie modlę się do św.Rity codziennie, odmawiam także do niej nowennę, wierzę że pomoże..proszę także Jana Pawła II o wstawiennictwo.. modlitwa i wiara (choć ta jest ostatnio jak w kalejdoskopie) trzymają mnie przy sile i walce.
W piątek jadę na konsultację do Warszawy do dr. Michała Lipy z pośrednictwa fundacji Ernesta wierzę, że usłyszę tam choć odrobinę pokrzepienia..
Jeszcze raz dziękuję za każdą modlitwę!! ❤❤

Leksa Ile jeszcze ? :( 19 lipca 2020, 23:15

5 dc

Dziś nie będzie o staraniach.
Mam psa- śliczny roczny pekińczyk miniaturka. Nie widzi na prawe oczko. Miał wypadek. Mój pies - Roki, bo o nim mowa, lubi się przeciskać przez wszystko :D kilka miesięcy temu chciał przecisnąć się do kur teściowej. Tak walczył, że o mało co nie wydłubał sobie oka o płot. Skończyło się operacją. A dziś... dziś pękło mi serce mi z jego powodu. Przecisnął się przez bramę, pobiegł za kotem. Efekt ? Potrącił go samochód, pies nie żyje 😭 nie potrafię opisać tego co czuje. Wówczas mój 4- letni syn płakał, że to jego mały futrzak, że on go kocha. Serce kraja mi się podwójnie. Dostałam Rokiego od męża rok temu na początku lipca. Było to „pocieszenie” po tym jak poroniłam. Wszyscy zżyliśmy się z tym psiakiem, a teraz go nie ma 😭 siedzę razem z moim dzieckiem i oboje płaczemy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lipca 2020, 23:16

Brzuch sie troche zmniejszyl, hiperka odpuszcza a mnie ogarnia czarana rozpacz, ze pewnie znowu sie nie udalo moja glowa nawet nie dopuszcza do siebie tej mysli, ze mogloby sie udac. Nie chce znowu tego przechodzic...

tc: 25+6, waga 62,6 kg.

Wybraliśmy się na weekend do znajomych, do innej części Polski. 3 godzinna podróż zajęła nam 4 godziny. Częstsze i dłuższe przerwy. Kręgosłup jednak w jednej pozycji nie daje rady. W trasie złapała nas mocna ulewa, bębniło o szyby auta bardzo głośno. Malina w moment się spięła i zaczęła mnie okładać boleśnie od środka. Deszcz zmalał, brzuch się uspokoił. Uczymy się jej cały czas - a to przecież początki!

Tego mi było trzeba - weekendu bez remontu, ze zwykłymi towarzyskimi sprawami :) bez przerzucania internetu w poszukiwaniu jakiś jeszcze drobnostek remontowo-wykończeniowych. Usłyszeliśmy, że mam mały brzuch jak na ten etap ciąży (genetyka, a z Maliną i tak jest ok). No i dostaliśmy 2 reklamówki ubranek po dziewczynkach 😊 takie nawet do wieku 2 lata 😂 Zobaczyliśmy też jak różne mogą być dzieci tych samych rodziców. 8 lat - spokojne, dystyngowane wręcz, porozmawia o wszystkim, zaopiekuje się o młodszą siostrę i o wszystkie zwierzęta w domu (pies, kot, rybki). 4 - lata - "rozdarta morda", aktorka, "Ej ciocia, to moje miejsce jest, więc się przesuń". Wypadł jej telefon z ręki, rzuca tekstem do matki swej "Mogłaś trzymać ten telefon lepiej". Jak się poświęca chwilę czasu tej starszej dziewczynce, która mówi bardzo spokojnie, to zaraz wpada zazdrośnik i mówi swym donośnym głosem przekrzykując starszą siostrę. Ciekawe doświadczenie, naprawdę ciekawe doświadczenie. Ah, no i Mężuś był zauroczony ich domem (Tata, Mama i dwie córki) - tamtejszy tata zainstalował dla siebie w toalecie pisuar. Miał miejsce, owszem. Chyba tak dla podkreślenia, że w tym domu też jest facet. Myślę, że gdybyśmy byli na początku naszego remontu okazałoby się, że pisuar w naszej łazience jest niezbędny! 😂 A w chwili obecnej w łazience zostało pouzupełnianie silikonów, montaż jednej szafki, wieszaków na ręczniki, montaż kranu przy umywalce, naklejenie folii matujących na okno, przyklejenie moskitiery na okno i jedno malowanie. Ceramika jest już pomontowana, no i raczej nie zrobi kolejnego przyłączenia pod pisuar.

Korzystając z tego, że byliśmy w większym mieście uderzyliśmy do dwóch sklepów z wózkami, poszukać marek, których u nas nie ma. Trzy z nich zobaczyliśmy na żywo, czwartej się nie udało. I tak jesteśmy zadowoleni, bo to były wózki polecane dla wysokich. Dwa z oglądanych nam nie podpasowały. Trzeci był ok dla mnie, Mężuś narzekał. Ale też przy okazji spotkaliśmy fajną obsługę i Mężuś znalazł inny fotelik samochodowy niż ten, na który był zdecydowany.

Z innych kwestii byłam u dentysty :) okazało się, że nie mam żadnych ubytków! Bardzo się tego bałam, bo nocne podjadanie w pierwszym trymestrze nie zawsze kończyło się nocnym myciem zębów (często tylko płukaniem jamy ustnej - wstyd, wiem). Zrobił mi skalling, więc ząbki wyglądają jak nowe. Spotkałam się z różnymi opiniami na temat skallingu w ciąży - zarówno mój ginekolog, jak i stomatolog stoją na stanowisku, że jest dozwolony i nie szkodzi dziecku. Stomatolog zaproponował mi też jakiś zabieg na moje odsłonięte szyjki zębowe w górnych "czwórkach", jesteśmy więc umówieni na początek sierpnia. Malina była delikatnie pobudzona w trakcie skallingu, brzuch nie twardniał, nie spinał się, ale dawała wyraz swemu niezadowoleniu. Gdyby ktoś się obawiał wizyty u dentysty w ciąży - można. Stomatolog powiedział też, że gdyby był jakiś ubytek, to można go zrobić z znieczuleniu, więc nie ma problemu. Podpisał się w karcie ciąży.

miska122 Tęcza po burzy :) 24 stycznia 2021, 11:53

11 cs po cp, 5dc
Jesteśmy po wizycie u androloga. Zbadał męża i powiedział, że jest zdrowy. Fragmentacja nie wynika z żylaków, suplementacja też nie przyniosła skutków. Powiedział, że tutaj diagnostyka się kończy. Jest to jakaś wiadomość. Lekarz (chyba żeby nas wybadać) podpytywał czy nie chcemy próbować inseminacji. Od razu powiedziałam, że jeśli już to in vitro, bo szkoda czasu i pieniędzy. Zgodził się ze mną.
Zabieram się w takim razie za badania. Mamy zrobić kariotypy i jeszcze milion innych. Za tydzień na wizycie w klinice dopytam które badania z długą "datą ważności" mogę już zrobić.

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 20 lipca 2020, 10:10

11 dc
I po punkcji. Miałam małego stresa rano, nawet nie o sama punkcje ale o to co po punkcji, czy będzie co zapładniać i czy nie dopadnie mnie hiperka. Pobrali 11 kumulusow, po rozmowie z gin i embriologiem jednak zapładniamy 6 komórek (o ile będzie na tyle dojrzałych). Trochę nas zdziwiła ta rozmowa z gin, bo wcześniej przekonywała nas do zapłodnienia tylko 3 komórek🤔 nie mieliśmy z małżem czasu na zastanawianie, ale jednogłośnie stwierdziliśmy, że lepiej zapłodnić 6 bo nie wiadomo ile zostanie do 5 doby, a jak będzie 6 zarodków to później będziemy się zastanawiać co robić.
Po punkcji czuje się ok, boli mnie podbrzusze ale bardziej tak okresowo, na pewno będzie problem z ,, dwojeczka,, bo zawsze tak mam po znieczuleniu, ale już wypiłam białko, zjadłam trochę jajecznicy, wypiłam herbatę i będę się nawadniala, może uda mi się uniknąć hiperki.
Wychodzi na to, że jak będzie co transferować to będziemy mieli transfer w sobotę, troszkę mnie to dziwi bo estradiol z soboty to 4500 pg/ml a z tego co czytałam to jest wskazanie do odroczenia transferu, ale lekarz chyba wie co robi. Dostałam już od dzisiaj duphaston, luteinę, encorton i zastrzyki przeciwzakrzepowe. Trochę boje się encortonu, nie wiem jeszcze w jakiej mam dawce, ale jednak chodzę do pracy a w dobie korony szczególnie jest się narażonym na zarażenie. Znowu muszę zaufac lekarzowi, że wie co robi.
Mam tyle myśli w głowie, analiza musi być cały czas. 🤣 Dobrze, że jesteście dziewczyny i rozwiewacie wątpliwości 🤗


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lipca 2020, 10:10

Już spieszę z wyjaśnieniem odnośnie kakao 😉 bo w sumie nie kakao jest problemem, a krowie mleko, lekarka prowadząca ciążę powiedziała, że nie jest jeszcze pewna czy chodzi o laktozę, czy o to jak paszonone są hormonami krowy, aby były mleczne cały rok, ale zauważyła, że ma mniej powikłań w ciążach gdzie pacjentki odstawiają mleko krowie "od krowy można tylko masło, dozwolone jest mleko i wyroby kozie i owcze" (odpadają serki, jogurty, maślanki wszystkie przetwory mleczne i rzeczy które mają w składzie mleko jak np. czekolada, ciasta z mlekiem itd.). Jest naprotechnologiem, dzięki Niej nasze in vitrowe dziecko żyje, sprowadziła też naturalnie wiele maluszków na ten świat, mam do Niej 100% zaufania, gdyby kazała się smarować końskim guano też bym to robiła. Niestety okazało się, że mleko jest WSZĘDZIE, a ja jestem bardzo mleczna, ale jeżeli mogę zrobić cokolwiek, aby urodzić to to zrobię (z resztą same dobrze wiecie jak jest). "Mleka" roślinne to zupełnie nie moje smaki, kozie też średnio, ratuje się czasem owczym, ale jest trudno dostępne i drogie. Więc póki co pozostaje post, a kocham sernik i tiramisu i w ogóle dużo rzeczy, które mają mleko i śmietanę, o rety bita śmietana z truskawkami 🤤🤤🤤

Więc jak się tylko maluszek urodzi.. 😁😈

Co do wiesiołka i liści malin od 36tc, to działa to tak, że jak dzieć gotowy nie jest to go żadne naturalne eksmitery do wyjścia nie zmuszą. Nasz chłopak ma ponad 3 kilogramy więc na ten moment waga byłaby idealna na poród sn, koło 40tc pewnie będzie cesarka bo wagowo cały czas 95 centyl, więc może stuknąć 4-5kg. Google mówią, że jeszcze ananas jest dobry więc wjedzie jeszcze ananas 💪😁

Turkusowa82 wcinaj sushi wcinaj, bo później już tylko takie grzeczne "bez surowej rybki" 😉


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lipca 2020, 14:05

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)