Odebrałam już wyniki immunofenotypu jak szybciutko w szoku jestem. Wyniki wydają się ok... tylko komórki nk 23% wiec z tego co mi tam świta dla staraczek za wysoko... czekam jeszcze na ana i wizytę... jesień juz za oknem... szkoda, bo słońce zawsze lepkiej wpływa na samopoczucie... ale nic musza zatem wjechać dyniowe przysmaki i dobre książki!
Kochane kobietki mam do was pytanie, może któraś z was tak miała. Okres mam mieć dopiero na początku sierpnia, wczoraj miałam dni płodne dziś jest owulacja. Po wczorajszym stosunku zauważyłam nieduże ilości śluzu kolor taki beżowy leciutki brąz ale było go dosłownie troszkę. Zastanawiam się czy to coś poważnego czy może będzie zbliżać się miesiączka byłabym wdzięczna za pomocne informacje. Mój ginekolog jest na urlopie i wraca dopiero za tydzień więc planuje do niego wizytę jak tylko wróci...
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lipca 2020, 12:56
Nowa nadzieja!
Kiedy rano chciałam napisać post po wizycie kontrolnej u lekarza, miałam napisać, że wyniki stabilne i narazie trzeba czekać ale nie wiadomo co dalej. Ogólnie byłam podłamana bo pani doktor chyba też nie miała na mnie pomysłu i liczyła na cud po tych 3 miesiącach stosowania Mimpary, ale.. w poniedziałek napisałam MEiLa do Instytutu Onkologii, wręcz błagając o cud i przyśpieszenie wizyty, która najpierw ustawili mi w poradni endokrynologicznej na 21 lipca i udało się !!!😋 Dziś po południu oddzwoniła pani z rejestracji i zaprosiła mnie na wizytę 27 kwietnia! Kurczę nie spodziewałam się, że się uda tak szybko ( o 3 msc prędzej🙉) ale jednak. Jestem pełna nadziei i mam nadzieję, że tam mi pomogą. W styczniu jak wysłałam im wyniki i skierowanie to oddzwonili po 3 tygodniach i mieli termin na lipiec, a teraz 2 dni i termin za miesiąc 🤭 No jakoś się znalazł, jednak da się !Dziękuję mój aniołku, że czuwasz nade mną. Byle do przodu!👼
16dc
No i proszę, ciekawostka. Testy owu wyszły pozytywne, śluz się pojawił i temperatura skoczyła do góry. Dwie aplikacje: OF i OvuView wyznaczyły owulację w 13dc. Jak to powiedziała któraś z dziewczyn na forum, najpewniejszym potwierdzeniem przebytej owulacji jest ciąża 
To wszystko jest dla mnie nowe i dziwne. Nie mogę się powstrzymać przed zaglądaniem na forum. Potrafię zerkać na swój wykres po kilka razy dziennie dumając co z niego wyjdzie. Przyjemnie jest też kibicować innym dziewczynom i czytać o pozytywnych wynikach testów. Trochę też zabawne jest czekanie na wyniki cudzej bety prawie jakby chodziło o własną.
Miałam się tak nie wkręcać. Tłumaczę sobie, że to przecież dopiero początek. Tylko, że ja na nic nie umiem czekać z cierpliwością. Wszystko bym zawsze chciała na już, na teraz. Powinnam się skupić na pracy, zmobilizować do dalszej nauki programowania w wolnym czasie. Niedługo minie rok jak zmieniłam zawód i wciąż jeszcze wiele nauki przede mną. Zamiast się skupić bujam w obłokach. Wyobrażam sobie co poczuję, kiedy rzeczywiście zobaczę dwie kreski na teście. W jaki sposób powiem mężowi (hehe, on to ma pewnie nadzieję, że to się prędko nie wydarzy) i jak długo uda mi się utrzymać parę w buzi przed rodziną.
Mojej kochanej teściówce szepnęłam delikatnie, że zaczęliśmy się starać. Musiałam to komuś powiedzieć, bo myślałam że pęknę
Za to moja mama nie będzie miała o niczym pojęcia do samego końca. Zawsze jak jej mówiłam, że nie będziemy mieli dzieci (z wyboru) to kwitowała to krótkim "I dobrze". Heh, dzięki mamo...
Ona zaliczyła dwie wpadki, na szczęście dla mnie i brata. Zawsze jednak wiedziałam, że nie czuła szczególnie instynktu macierzyńskiego.
Nie to co ja. Ja będę hołubić swojego maluszka. Przeczytam też pewnie z milion książek, żeby nauczyć się instrukcji obsługi.
Myślę jednak, że najważniejszą rzecz już dla niego mam. Szczęśliwy dom. Reszta sama się jakoś ułoży.
Wynik bety z dziś 2200 🙂
Pierwsza wizyta u Pani doktor była 20lipca maluszek miał 2,9mm. Ale był też torbiel 5cm. Kolejna wizyta 28 lipca maluszek będzie większy. Pierwsza beta 17.07 161,2 druga 20.07 595,8.
Jutro jadę powtórzyć bete. Dziś jestem trochę wzdęta nie cały dzień tylko chwilami.
8cs 19dc
Byłam dziś na USG. Drugi pęcherzyk nie pękł i zrobiła się z niego torbiel 3.5cm.. ajjjj czy nigdy nie może być dobrze..
Nastrój mam do dupy. Mam takie wrażenie, że nigdy się nie uda.. Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że zajście w ciążę jest takie trudne to bym nie uwierzyła.. do pełnego roku starań zostało 5 cykli. Muszę się opamiętać. Z każdym mc coraz trudniej o spokój..
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lipca 2020, 14:53
No to żegnaj nadziejo, witaj nadziejo, czyli przyszedł okres...
Byliśmy we wtorek u lekarza.
Wizyta telefonicznie umówiona na 20:30. Pani na recepcji poinformowała, że nieprawda, bo na 20:40, i niezwłocznie dodała, że i tak jest opóźnienie godzinne.
Poczekaliśmy. Wizyta - 400zł .
Werdykt. Skoro byłam w ciąży to tym razem może to jednak nie do końca wina moja, mojego wieku, wad genetycznych, które jednak są tak małe, że większość społeczeństwa je ma i nie wpływa to jednak na ciążę, ale...partnera.
Przerzucamy się na niego i jego badać będziemy...
To co o nim wiemy - za mało. Będziemy teraz jego analizować i kilka stówek poleci... Pani teraz zbada tylko jeszcze raz ilość jajeczek, jakimi dysponujemy, aby określić ile mamy czasu, kiedy możemy pobawić się nim...
Litości!!!
Li-to-ści!!!!
Mam dosyć.
Mam serdecznie dosyć!
Badania zrobię tylko dla siebie. I dosyć! Aby wiedzieć sama dla siebie. Reszta... Pozostawiam wszystko losowi. Moim rodzicom też powiedzieli, że dzieci mieć nie będą, a mają dorodną 2kę dzieciaków... A bo to nie pierwwszy i ostatni raz słyszy się, że jak ktoś odpuszcza to zachodzi. Ja faktycznie odpuszczam. Mam psychicznie i wręcz fizycznie dosyć!!!
Za dużo tego!
Do tej wizyty przygotowałam się bardzo dokładnie i ułożyłam chronologicznie wszystkie badania, jakie kazano mi wykonać przez ten cały okres czasu... Od maja 2018 uzbierałam cały duży segregator!
W ręku trzymam kilkanaście tysięcy złotych wydanych na badania - bardzo często te same, bo może w tym miesiącu będzie wynik inny, może gorszy, to dołożymy kolejne badanie.... I kolejne złotóweczki polecą i wpadną do woreczka... Pani bardzo chce mieć dziecko to przecież Pani je zrobi, prawda?
I ja, w tym wszystkim, latająca z zegarkiem i kalendarzem w ręku, tu wizyta, tu leki, witaminy, zastrzyki, seks - dzisiaj koniecznie o 15:45, nie, nie możesz się napić wody przed, bo ja teraz jajeczkuję, potem, potem, teraz sypialnia...
Mam za sobą 2 lata bez wakacji, bo pieniądze trzeba oszczędzać na badania, a z drugiej strony - a jak akurat wtedy zajdę w ciążę... To ryzyko lecieć, bo niby nie ryzyko, ale jakby coś się stało to człowiek będzie sobie pluł w twarz, że poleciał...
Urodziny? Czy wina bym się napiła?... Szybko w myślach liczę dzień cyklu.... Może w tej chwili zachodzi we mnie cały magiczny cykl, więc... -"Nie, dziękuję, jakoś tak źle się czuję, więc pozostanę przy wodzie..." Z przerażeniem spoglądam na partnera, który chętnie łapie za kieliszek mając w głowie - "to po to tyle starań, a ty jednym kieliszkiem chcesz mi wybić wszystkie plemniki!!!!!!"
Ja już podziękuję... Tak ogólnie.
Jestem w tym dobrym położeniu, że nie można mi już wmawiać, że w ciąży być nie mogę, że nie dam się już dzięki temu pociąć, pokroić, nafaszerować...
Wiem, że ciąża w moim przypadku to również to coś innego, to ten brakujący pierwiastek, magiczny, którego nie da się połknąć w pigułce, nikt mi go na receptę nie przepisze i nie powie mi na zawołanie to w tej godzinie magia zadziała...
To coś innego niż leki, wizyty i całe to szaleństwo...
W ciążę zaszłam w miesiącu, kiedy odpuściłam - lekarzy, wizyty, leki, seks na zawołanie, jedzenie o wyznacoznych godzinach, aby wziąć leki...
Zaszłam w ciążę w miesiącu, kiedy seks był spontaniczny i cieszył nas oboje...
kiedy nie leciałam, tuż przed, do łazienki sprawdzić czy to dzisiaj powinniśmy czy może lepiej jutro...
kiedy zaraz po nie zadzierałam tyłka do góry, bo tak podobno lepiej, i czekałam tak 30 minut dla pewności...
kiedy zamiast tego tuż po wzieliśmy cudowny prysznic razem, zamiast przejmować się tym, że "wszystko ze mnie wyleci"...
kiedy wieczorem zasiadaliśmy z zimnym piwkiem w ręku i dobrym filmem, zamiast opowiadań o kolejnych wynikach i wizytach i tego, że napi/-ł(a)bym się piwa, ale nie można...
kiedy zamiast łykać witamin, bo przecież może zabrakność mi 1000 jednostek witaminy D i nie nadrobię już tego na drugi dzień, to byłam skupiona na normalnym jedzeniu wegańskim, jakim się karmię od lat, odkładając wszystkie sztuczne leki...
ogólnie rzecz ujmując zaszłam w ciążę, kiedy wyrzuciłam ze swojego życia wszystkich lekarzy i zaczęłam żyć nim sama, bez ich udziału...
Na dzisiaj mam dosyć...
Ta myśl kiełkuje we mnie od wtorku, wieczora i nie chce mnie opuścić...
Mam dosyć i chyba to mi wyjdzie na dobre...
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lipca 2020, 17:59
Akt 3
21:30
Marysia śpi 😴
Mąż: dlaczego nie idziesz spać? Jutro będziesz narzekać że niewyspana jesteś...
Ja: bo mam teraz 5 minut dla siebie, czyli na herbatkę i jogurt vege z chrupkami Tygryskami🙃
Mąż: a co czytasz na kom.?
Ja: sprawdzam co Marysia może zjeść żeby jej zatwardzenie ograniczyć no i ona te 💩💩💩 jakieś czarno-zielono-bordowo-brązowe robi 🤔
Mąż: kobieto! Wieczór piątkowy, a Ty zamiast chipsów, lodów (vege, no ba!), filmu, czy książki, że o sexie nie wspomnę... czytasz o kupkach i zatwierdzeniu?? Patrz, jaka matka polka się z Ciebie zrobiła 🤦
Ja: hmmm...🤭🤣
No więc idę spać. Na jakąś godzinkę 🙈
15 dc
Nadal mamy 5 zarodków, dwa trochę słabsze ale jutro ostatecznie okaże się ile bedzie zamrożone. Transfer mam na 10.00, tzn na tą godzine mamy być w klinice ale jeszcze spotkanie z embriolgiem i później zabieram dwa nasze skarby do domu 😍 jak uda się i będę w ciąży to ja oszaleje z małżem, nic mi nie wolno, schylić się żeby wyrwać trawę z kamyków, szybko chodzić, napic się kawy, zjeść chipsa a już jak miałam ochotę na lody to wogóle był obrażony, że zjadłam. Do sklepu też nie wolno bo za dużo zarazków, klima w aucie nie ma mowy, spodnie?? Przecież będą uciskać brzuch 🤣Najlepiej żebym leżała, nie ruszała się, jadła warzywa i tylko zdrowe rzeczy i pila wodę 🤣🤣 chociaz nie powiem, dzisiaj z okazji imienin zabrał mnie na sushi, ale pod warunkiem że już ostatni raz. Wiem, że to wynika z troski ale nie wytrzymam 9 miesięcy nic nie robiąc 😉
Osoby, które wiedzą o ivf bardzo nam kibicują, dzisiaj oprócz życzeń dostałam mnóstwo zacisnietych kciuków za jutrzejszy dzień.
W końcu się to dzieje...😍😍
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lipca 2020, 18:32
23cs. 48 dc.
A jednak okazało się że owulacji nie było wtedy co myślałam. Dziś byłam u mojej ginekolog i okazało się że w lewym jajniku (tym z torbielą) jest widoczne ciałko krwotoczne. Podejrzewam że owulacja mogła być z tydzień temu. Był seks w weekend - jeden raz. Więc kto wie złoty strzał? Endometrium ma 8,9mm więc to największy wymiar jaki udało mi się zobrazować na usg 🤭😁
Ale cofając się do 41 dc. Poszłam do ginekologa na NFZ. Zdarzyło mi się kilka razy u niej już być, ale moje zaufanie do niej jest ograniczone tylko do stwierdzenia wielkości pęcherzyka dominującego i endometrium. Według niej moja torbiel miała 40mm. Więc nie podlega laparoskopii. W sumie ucieszyłam się, ale dostałam od niej lek Endovelle do którego wogole nie byłam przekonana, ponieważ musielibyśmy przerwać starania na 3 miesiące a dla mnie to sporo. Stąd też dzisiejsza wizyta u Mojej Ginekolog. Więc u niej moja torbiel miała 47,5mm. Więc tamta musiała źle zmierzyć. Jest to raczej torbiel endometrialna. Decyzja jest taka po miesiączce o ile ją dostanę mam wykonać test ROMA, jeżeli wyjdzie dobrze to laparoskopię odkładamy,a jeżeli wyjdzie źle to odrazu na laparoskopię. Mam nadzieję ze bedzie wszystko dobrze, bo Pani Doktor mówiła że wtedy starania o ciąże jeszcze przyspieszymy.
Podjęłam decyzję że rezygnuje z Ginekologa na NFZ. Szkoda moich nerwów.
A więc czekamy na miesiaczke.. I działamy dalej, pełną parą 😍💚🥰
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 października 2020, 18:34
💗🤰39 tc ( 38td2)🤰💗
95% ciąży za Nami
12 dni do TP
4 dni do wizyty
Dni mijają spokojnie i leniwie. Czuje śię dobrze. Nic się nie dzieje. No może poza tym, że moja córka wyjada ze mnie chyba cały wapń i fosfor i kolejny ząb mi sie ukruszył, tym razem z przodu 😬 musiałam na gwałt udać się do mojej dentystki, bo bałam się że przy skórczach porodowych zostane bez zęba. Złota kobieta, przed urlopem mnie jeszcze przyjęła i naprawiła ząbka. Jak mnie zobaczyła to poszedł tekst " ooo brzuszek jeszcze nie opadł. Pani przez dwa tyg jeszcze nie urodzi " Realy ??? Ja mam inne plany 😆😛 Zostało 12 dni i ani dnia dłużej. Do tego coś się dzieje tam na dole, z moim wargami. Napuchły, są lekko bolesne i wrażliwe i lekko swędzą. Tak z dnia na dzień, wczoraj zaczęły mi przeszkadzać....Nie wiem co to mam, nadzieje że nie żadna infekcja czy bakteria. Mąż twierdzi że przygotowuje sie do porodu. Ja tam nie pamiętam takiego objawu za pierwszym razem. Ratuje się tantum rosa i cloctrimazolem i zobaczymy. Czytałam w necie zo żylakach warg sromowych w ciąży, objawy podobne, byłyby jeszcze do kompletu z hemoroidem 🙈 No nic poczekam do wizyty...
Dziś przyjeżdżają moi rodzice, posiedzą 3 dni i we wtorek zabierają Maksa do siebie. Wtedy mogę rodzić. Jak mały będzie zaopiekowany, to ja spokojnie mogę sie wypakowywać 😁😁 Jego zachowanie co by nie zapeszac ostatnio sie poprawiło. Rozmawiałam z Nim bardzo dużo o siostrze, i krótkich wakacjach u babci podzczas gdy ja będę w szpitalu i o tym że jak tylko urodze i odpocznę tata po Niego przyjedzie. Ostatnio czas spędzamy na placach zabaw, na plaży, na działce albo na ćwiczeniu literek i kolorowankach z dinozaurami. Muszś tutaj pochwalić swojego 4,5 latka. Wiecie jak on pięknie pisze literki ? Większość pamięta już, pięknie pisze po wzorze w liniaturze albo sam z pamięci. Cyfry podobnie 💗💗 Kochany mój. Ma świetną pamięc wzrokową, w ogóle świetną pamięć ma 😁🥰
Zaszalałam ostatnio dla mojego dziecia w sklepie z zabawkami i kupiliśmy mega basen ogrodowy ala' arbuz. I ponton do pływania- autko. Maks przeszcześliwy, od razu chciał je nadmuchać, wypróbować 😅😁🍉🚗 Mam nadzieje, że z taką radością pojedzie do dziadków.
Ostatnio odwiedziła mnie szwagierka z Maksa kuzynem, to żebyscie wiedziały jak wyciągał wszystko z małej łóżeczka, pokazywał bratu, jak sie cieszył i jaki był oburzony kiedy stwierdził że A. kwestia dzidzi w ogóle nie interesuje 🤣🤣Kochany mój, widać, że mu na malutkej zależy, jest przejęty....
No i z nowości, doczekałam sie zdjęci z sesji ciążowej. Moim skromnym i nie-fachowym okiem stwierdzam - że są przepiękne. Mimo mojego grubego już brzuchola w 33tc wyszłam delikatnie, kobieco, po prostu poczułam się piękną kobietą. Przepiękne zdjęcia są też z moim ukochanym mężem, urocze z Maksem i razem we 4. Już szukam odpowiedniej ramki by je powiesić na ścianie. Mam taki pomysł żeby były razem z tymi z sesji z Maksem w brzuchu ❤❤ I zamówiłam u kobietki od razu sesję noworodkową dla Liwii ❤❤
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lipca 2020, 06:45
Jestem.
Pierwszy dzień cyklu, pierwszy wpis do pamiętnika.
Emocje muszą gdzieś mieć ujście. Może tu?
Nie mam z kim porozmawiać, nie mam komu powiedzieć, co mnie zżera od środka. Co budzi mnie w środku nocy i co wylewa morze łez... Czemu nie mam siły na uśmiech, i tylko to jedno co czuję, że to nie ma sensu. Że moje życie jest go pozbawione.
Ale też znów wiara, że zaraz znów się staramy, że czekamy, że Bóg w końcu wysłucha...
Nie wiem czy doczekam wyniku... Zaczęłam plamić... 😢
13 dpt Beta 84 ale to było rano zanim zaczęłam plamić...
A z godziny na godzinę jest coraz gorzej... Boze dopomóż! Nie wiem co mogę zrobić... Jak to uratować....
Wczoraj robiłam ogórki, zakręcałam sloiki, musiałam w to włożyć trochę siły. Oczywiście mam wyrzuty sumienia, że to moja wina... Serce mi pęka.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2020, 14:29
6 dc - jak ten czas zasuwa!
Najnowsze info - zobaczyłam w tym tygodniu piękne dwie kreski na teście ciążowym! Piękne, grube, takie och ach i ech!
Oczywiście nie mój test i kreski nie moje... ale piękne mimo, że ich "właścicielka" była nimi bardzo zaskoczona (tak, tak bez jakiegokolwiek planowania)
Ale przyjęłam tą wiadomość z prawdziwą i szczerą radością, więc chyba dojrzewam do pewnych kolejnych etapów jak np. akceptowanie innych ciąż.
Podobnie miałam odwiedzając małego człowieka, bez niepotrzebnych negatywnych emocji!
Uff...
W międzyczasie zaczął się pracowicie ten sierpień, czas luzu w tym roku właśnie mija... no chyba że wrześniowy pobyt w szpitalu będę mogła zaliczyć do mini-urlopu
16 dc.
Mam stres, ściśnięty żołądek, jestem cała rozstrzesiona. Jak przed jakimś ważnym egzaminem 🤦🏼♀️ poprosiłam męża, żeby jechał po ziołowe leki na uspokojenie.
Właśnie tak się czuje... Czuję się tak, bo wiem że wyhodowałam 3 pęcherzyki, że wiem że robię wszystko tak jak trzeba. A nie wiem jaki będzie rezultat. I wiem, że będzie mi strasznie przykro jak nic z tego nie wyjdzie. A przecież może tak być, że się nie uda. Boję się tego jak będę się czuła.
Masakra, zaraz wsiadam na rower. Muszę się od wentylować...
Moje kochane dziewczynki 👼👼 dzisiaj kieruję wpis specjalnie dla Was..
Wiedzcie, że mamusia kocha Was dwie ponad wszystko..niezależnie od tego ile czasu upłynie moja miłość do Was jest i będzie bezgraniczna. Codziennie wyobrażam sobie jakbyście wyglądały, psociły, bawiły się...Wasz śmiech i uśmiech na pewno rozweselają całe niebo, jestem tego pewna. Nie ma dnia, abym o Was nie pomyślała, nie zatęskniła, aby nie uroniła się łza. Ludzie myślą, że z biegiem czasu, lat się zapomina...niestety z biegiem czasu odczuwa się coraz większą pustkę i żal w sercu..mamusia nauczyła się już pokazywać ludziom to, co chcą widzieć..a rzeczywistość jest zupełnie inna. Gdybym mogła cofnąć czas...postąpiłabym tak samo..mimo że nie widziałam Cię moja ukochana J to wiedz, że mamusia wie jak wyglądasz, mimo tego, że cisza która była po Twoim porodzie..ta cholerna cisza do dzisiaj nie daje mi spać po nocach to i tak zdecydowałabym się na ciążę z Tobą choćbym znała zakończenie. Ktoś by zapytał po co? A no właśnie dlatego, że moje dziecko było ze mną 6 miesięcy..to było 6 najwspanialszych, beztroskich ciążowych miesięcy..Pan wyznaczył dla Ciebie inną drogę, ale wierzę, że wynagrodzę Ci wszystko za jakiś czas, gdy do Ciebie dołączę...Ciebie najkochańsza P widziałam, przytulałam, śpiewałam Ci i byłam przy Tobie..okres spędzony przy Tobie był czasem, który mnie uszczęśliwiał mimo, że byłaś tylko w szpitalu, nie było dane być Ci w domku, w Twoim łóżeczku...mamusia z tatusiem zrobią wszystko, aby lekarze zapłacili za to że dzisiaj nie ma Cię przy nas!
Kocham Was całym swoim sercem..jesteście dla mnie najważniejsze ❤ chrońcie mamusię i Wasze rodzeństwo..opiekujcie się nami..a gdy mamusia do Was kiedyś dołączy..już nigdy więcej Was samych nie zostawi.. ❤❤
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lipca 2020, 08:31
Wczoraj zaliczyliśmy z mężem mała sprzeczkę ale przerodzila sie w wielka awanature nie wiem w sumie o co poszło mamy na koncie minus 1 talerzyk dzisiaj musimy pojechać do ikei bo na stanie mamy tylko 2 male talerzyki wprawdzie nie było ich duzo ale ja jeszcze wczoraj zmniejszyłam nasza kolekcje maz stwierdzil ze nie bedzie mnie denerwowal no wczas.
Moje sny ostatnio sa beznadziejne snia mi sie jakies erotyczne rzeczy a pozniej kobiety w ciazy i to po 50 🙈 obudzilam sie z bólem brzucha bylam pewna wrecz ze to juz koniec i mam okres wczoraj tez mnie pobolewal brzuch biore magnez troche pomaga. W zasadzie nie wiem po co ta moja Pani doktor kazala przyjsc za 7 dni od pozytywnego testu chyba powinno sie ok 6 tyg ciazy isc no ale leki mi sie będą konczyć to chociaż zapisze.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lipca 2020, 10:24
OMG, obejrzałam pierwszy film z mężem bez przerwy na kp🤭
Pewnie dlatego, że Marysia dziś pierwszy raz zjadła ananasa i teraz sobie musi we śnie przeanalizować nowe smaki 🤣
Mam nadzieję, że nie odziedziczyła po mnie bolesności języka po zjedzeniu ananasa, bo mi prawie język krwawi jak tylko zjem kilka kawałków 🙈
Do tego zjada coraz więcej kawałkowego jedzonka i mąż jak sprząta wieczorem jej kącik to znajduje resztki w coraz to bardziej dziwnych miejscach 😆
Dziś zaczęliśmy 5 tydzień z naszym maluszkiem 🙂
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.