Mała Mi 2020 Ciągłe staranie 27 lipca 2020, 10:43

Kurczę boje się że coś jest nie tak ze mną dziś mam 25 dzień cyklu po tych brązowych plamieniach śladu nie ma tylko dzisiaj gdy wstałam rano zauważyłam że tak jakby zaczął mi się okres jest nieduża ilość krwi tak jak zawsze w moim przypadku gdy mam pierwszy dzień miesiączki. Ostatnią miesiączkę miałam 3.07-8.07 po 33 dniach była ale martwi mnie to trochę w marcu cykl trwał 43 dni w kwietniu 44 w maju 39 a w czerwcu 33...tak jakby wszystko wróciło do normy a jednak nie bo dziś mam 25 dzień i martwi mnie to że jakby okres mi się zaczął. W ciąży raczej nie jestem gdyż miałam miesiączkę na początku lipca i dobrze się czułam no kurcze czy to może przez to że ostatnio miałam rozlegulowane cykle, zawsze miałam 30-33dni cykle a ostatnio właśnie były dłuższe. Chyba muszę poszukać dobrego gin żeby zajął się mną.. Trochę się tym martwię nie wiem co robić nie chce też martwić swojego M niepotrzebnie bo wiem jak on to wszystko przeżywa... Może któraś z was mi coś doradzi.. Jak dzwoniłam do swojego gin to stwierdził że jestem paranoiczką i jestem przewrażliwiona na swoim punkcie tak że stwierdziłam że podziękuję za takiego lekarza i zaczynam szukać nowego gin
Ale czy to możliwe żeby mieć 2 raz w miesiącu okres..


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2020, 12:56

Marti... Goniąc czas 7 sierpnia 2020, 22:47

Jestem w 98proc przekonana,że w środę poronilam naturalnie.

Nie staramy się o 2gie dziecko, ale chyba była wpadka. Miałam okres 2 tyg temu.o czasie, normalnie, a teraz w środę pojawiło krwawienie. Narastalo. Potem wydalam dziwne cząstki , jak w połogu... Nie bolało...fizycznie. Ale jakoś nie mogę się pogodzić z ta myślą, sadze że to mogło być dziecko. Trwało dokladnie 2.5 dnia... jak mogłam nie poczuc, że mogę być w ciąży??? Nigdy tak wcześniej się nie stało. Najgorsze, że nie ma jak iść do lekarza.. czy wszystko jest ok? Nie wiem.

Jestem rozbita

Dzisiaj zobaczyłam 14mm człowieczka i ❤
Cieszę się bardzo że wszystko jest ok choć to taka stłumiona radość..po swoim doświadczeniu wiem że mogę się prawdziwie cieszyć gdy przytulę te dziecię do serca..
No i oczywiście mam cukrzycę ciążową. Absolutnie się tego nie spodziewałam :/ przecież to dopiero początek :/ no nic czytam nt.diety i nie mam wyjścia będę musiała nauczyć się inaczej odżywiać. Diabetologa mam 20.08 zatem do tego czasu ograniczę po prostu cukier na max..
Ciąża...tak długo wyczekiwany widok serduszka a mnie ograniczył przed radością strach...ehh...ciężkie to wszystko a to dopiero 8tc..

Ciąża zakończona 9 lutego 2021


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lutego 2022, 12:49

11+5
Po ostatniej wizycie okazało się, że kosmówka znowu zaczęła się odwarstwiać :( Lekarz kazał prowadzić oszczędny tryb życia i powiedział, że wszystko powinno się zrosnąć. Na szczęście nie mam żadnych plamień, ale martwię się. Od tygodnia jestem oficjalnie na l4. Przełożonej praktycznie od razu powiedziałam, że jestem w ciąży. Wiedziała też, że mieliśmy problemy z niepłodnością dlatego myślałam, że będzie dla mnie bardziej wyrozumiała. A okazało się, że jest na mnie zła, że nie poczekałam z L4 aż oni kogoś nie znajdą na moje zastępstwo i że tej osoby nie przyuczę. Przez 1,5 miesiąca gdy chodziłam jeszcze do pracy nie poczynili żadnych kroków w tym kierunku, a teraz są zdziwieni i źli... Dodatkowo moja mama bardzo mnie zdrzeźniła. Moja siostra ma 2 małych dzieci. Gdy była w pierwszej ciąży mama jeździła do niej sprzątać, gotować itp. teraz też zajmuje się jej dziećmi, cały czas sprząta w domu, pierze jej, gotuje. Dosłownie jest jej gosposią, mimo że jeszcze pracuje na etat. Ciąże siostry przebiegały bez problemu. Jedynie co to ma niedoczynność tarczycy i bierze euthyrox. Pamiętam jak mama z siostrą przeżywały, że teraz codziennie musi brać te tabletki, jakie to obciążenie itp. Nie chcę się licytować, ale oprócz tych tabletek muszę codziennie robić zastrzyki, bo mam problem z krzepliwością krwi i brać masę innych leków... i dodatkowo ta nieszczęsna kosmówka. wzięłam zalecenia lekarza bardzo poważnie i oszczędzam się jak mogę. Chcę mieć poczucie, że robię wszystko dla maluszka. A dzisiaj usłyszałam od mamy, że nie mam przesadzać, bo przecież ciąża to nie choroba. A poprosiłam ją tylko o to, żeby zrobiła kakao mojemu chrześniakowi. Może to bzdura, ale w tym momencie wybuchłam. Nie chodzi o to, że oczekuję, żeby mama mi usługiwała tak jak robi to siostra. Mi by było zwyczajnie wstyd. Chodzi mi o zwykłe wsparcie. A mama wszystko umniejsza co jest związane ze mną. Co z tego, że pyta się mnie jak się czuję, jak jej mówię co u mnie, np. kosmówka mi się odwarstwia i się martwię, to odpowie na to "Aha" i zmienia temat. A u mojej siostry przeżywała ten pieprzony euthyrox! Bardzo mi przykro, że w tym wyjątkowym i trudnym zarazem czasem nie mogę liczyć na moją mamę... :(

Palaczowa Nowy rozdzial 14 października 2020, 01:33

Bezsenność cos okropnego. Mijają minuty godziny. Wielkopolsce okropne ulewy wiatry, wszystko trzaska. Natłok myśli. Pragnienie dziecka. Tak bardzo chce spełnić jego marzenie. Nasze marzenie. Te czekanie patrzenie jak dni wolno lecą dobija strasznie.

Prawidłowa długość fazy lutealnej waha się od 10 do 16 dni, przeciętnie jest to 14 dni. Jej długość jest raczej stała, nie zmienia się z cyklu na cykl.

fotures Nadzieja 27 lipca 2020, 14:16

Odebrałam dzisiaj wyniki testu obciążenia glukozą i wyniki są ok! Uff, czyli w tej ciąży omija mnie cukrzyca, ale się cieszę :))))

17dc
4 dzień z heparyna - Po wczorajszym został tylko mały siniak, a dzisiaj już poszło sprawnie...
Pół dnia zastanawiałam się czy zadzwonić do kliniki, zapytać o moje zarodki w 3dobie, ale tymrazem postanowilam byc twarda i poczekać do poniedziałku, bo dzisiejsza informacja i tak nic by w sumie nie znaczyla, a w poniedziałek bedzie wiadomo ile dotrwalo do mrozenia... 🤯

Wera Nasze początki 27 lipca 2020, 14:58

Wynik bety z dziś 6276 🙂

Jutro mamy powtórkę badania nasienia... Bardzo sie boje.... W piątek byl ostatni seks przed badaniem, więc czas abstynencji będzie taki sam jak w poprzednich badaniach. Tylko ciekawe czy będzie co porównywać ☹️☹️☹️
Wczoraj byliśmy u mojego ojca na imieninach, była siostra z dwulatkiem, ależ on jest za nimi, ciąga tylko mamo, tato... Jakie to było slodkie tak patrzeć na taką pełna rodzinę....


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2020, 15:57

teverde Starania pomimo... Uda się? Uda! 13 sierpnia 2020, 08:21

8+3
Dziś po raz pierwszy od kilku tygodni mam siłę siąść i coś napisać. Ostatnie 3 tygodnie były pod względem samopoczucia tra-gi-czne! Mdłości non stop całą dobę, słabość nad słabości tak samo. Od 01 sierpnia jestem na szczęście na L4, mąż od 2 tygodni ma urlop, a tydzień wcześniej dziennie przychodziła do mnie mama. Dosłownie nie jestem w stanie zająć się Brunem. Kompletnie. Strasznie mi z tym źle, szczególnie jak mąż albo mama wysyłają mi zdjęcia ze spacerów i widzę ile mnie omija, ale na prawdę fizycznie nie daję rady. Mdli mnie na myśl o wszystkim, nawet jak mam na coś ogromnego smaka i to zjem, to jest koniec. Na samą myśl o tym napływa mi ślina do ust jak przy wymiotach. Stety niestety nie wymiotuję, czyli generalnie jest identycznie jak w poprzedniej ciąży. No i wtedy zaczęło pomału puszczać w 9 tygodniu więc mam ogromną nadzieję, że i tym razem zacznę wracać do żywych.

Co do ciąży, wczoraj byłam na wizycie u dr Piekarz i wszystko jest dobrze ❤️ Maleństwo ma 1,9 cm czyli ideolo jak na 8+2, serduszko pięknie bije. Torbiel dalej mam ale mam się nią nie przejmować, dostałam skierowanie na wszystkie badania i rozmawiałyśmy o L4, bez problemu będzie mi je kontynuować (na 1. wizycie byłam gdzieś indziej, prywatnie). Pamiętam, że moja dr nie była chętna do wypisywania L4 za szybko i trochę mnie to zestresowało, że wirus faktycznie jest realnym zagrożeniem, no ale w sumie co się dziwić.. Nie wiem przez to co zrobić z pierwszą komunią córki kuzynki. Ma ją mieć 29 sierpnia czyli już zaraz, a mama komunistki będzie przyjeżdżać z Anglii.. Trochę się obawiam takiego podróżowania ale wiem, że byłoby to bardzo źle odebrane jakbyśmy się nie pojawili. Do tego nie chciałam mówić o ciąży przed 12. tygodniem.. No nie wiem, mam zagwozdkę. Tak bardzo chciałabym już być w 12 tc, móc się już wyluzować i móc wykrzyczeć całemu światu, że jestem w ciąży ❤️ Czasie, przyśpiesz w tym miesiącu! Szczególnie, żeby te cholerne upały odpuściły! Dokładnie to samo przeżywałam 2 lata temu, skwar ogromnie pogarszał samopoczucie. I przez to człowiek ma takie wyrzuty, że zamiast się cieszyć, to marudzi non stop. Ileż razy powtarzałam, że mam już dość. I zawsze wtedy się łapię, jak źle to brzmi. Dam radę ze wszystkim, nawet jak chwilami jest cholernie źle, ale dam radę, tylko kruszynko rośnij zdrowo!


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2020, 08:28

I jak zawsze miałam długą przerwę w pisaniu. Zazwyczaj po takiej przerwie, moje wpisy były pełne żalu. W sumie, większość wpisów robiłam gdy miałam doła i musiałam się "wygadać". Takie wirtualne wygadanie też bardzo pomaga. Ale nawet w chwilach największego zwątpienia i największej rozpaczy, zawsze miałam iskierkę nadziei. Czasem niewiele większą od ziarenka piasku, ale zawsze gdzieś tak się tliła.
Po takim krótkim wstępie możecie się domyślać że ten wpis będzie trochę inny.

Moje cykle trwają najczęściej 26 dni. W ciągu ostatnich kilku lat, tylko kilka razy zdarzyło się że był krótszy (cykl bezowulacyjny około 23 dni) lub dłuższy (do max 30 przy chorobie).
Dziś jest 31 dzień cyklu. Objawów okresowych nie mam żadnych. Za to od piątku bolą mnie piersi (mega wrażliwe), od soboty mam praktycznie cały czas mdłości. Podbrzusze troszkę pobolewa, ale w porównaniu do normalnych bólów okresowych to jest nic. No i najważniejsze dwie poszlaki - wczoraj o 17 zrobiłam test. Kreska testowa pokazała się jeszcze przed kontrolną! Test o 17 popołudniu, w 30 dniu cyklu. Dwie wyraźne grube krechy! Drugiej najważniejszej poszlaki pewnie się już domyślacie. Dzisiejsza beta wynosi - 574,3

I wiecie co? Pozwalam sobie na mega radość. Ostatnio tak szczęśliwa czułam się jak mi się mąż oświadczył i na naszym ślubie. Przy poprzednich ciążach tak się nie czułam, bo za każdym razem było coś nie tak - silne skurcze, brak typowych objawów ciążowych no i krwawienia/plamienia. A teraz jest zupełnie inaczej. Same pozytywne objawy, niepokojących objawów brak.
Oczywiście w środę pójdę na powtórkę bety, a potem się do gina umówię.

Jestem po prostu szczęśliwa, bo wszystko wskazuje na to, że po 7 latach doczekaliśmy się naszego małego cudu :)



Samopoczucie na dziś – szczęśliwa, tak zwyczajnie i prosto szczęśliwa :)

6tc+0
Byłam dziś na USG- wszystko w normie, widziałam już mojego ludka 4.4mm i serduszko pięknie pika w tempie 111.. Mega wzruszająca chwila- życzę wszystkim staraczkom, aby mogły tego jak najszybciej doświadczyć 😍
Następną wizytę mam 22.02 u mojej doktor, która będzie prowadzić ciążę, więc pewnie zrobimy też kolejne USG..
Dziś mogę napisać jedno- jestem naprawdę szczęśliwa ☺️☺️☺️

gacka89 W oczekiwaniu na mój mały cud 12 lutego 2021, 12:04

1dc stymulacja clo start
Metformina skróciła cykl więc chyba działa. Nudności praktycznie minęły.
Mam jeszcze przedłużone L4 więc mogę się skupić na tym co najważniejsze :) jestem ciekawa jak teraz zareaguje na clo po laparoskopii. Dodatkowo dostałam skierowanie na komplet badań i panel tarczycowy chce się przygotować do wizyty u endokrynologa. Oby coś się zadziało w tym cyklu. Cokolwiek!

Sasanka55.. Uwielbiam Lentilki 8 czerwca 2023, 09:59

5dpt - moze nie jest tak idealnie, jak sobie wymarzylam, ale wierze w naszego malutkiego Hranolka <3

4dpt beta 1.1, prog spadl na tyle, ze musze wlaczyc zastrzyki domiesniowe. Oby pomogly, a beta poszybowala do gory niczym rakieta w brzuchu reprofitowego koguta 🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 października 2023, 14:59

Alusia1983_Bstok Czekając na jutro 13 października 2020, 22:08

A dzisiaj mam doła. Płakać mi się chce.
Jutro idę na monitoring a dziś pożarłam się tak z moim mężem, że katastrofa. Pewnie nic nie będzie że starań... A ostatni raz był w niedzielę wieczorem... Dziś jest środa wieczór i pewnie nic nie będzie ani w nocy ani rano ani jutro.... Bo panicz nafochany...
Ciekawe co jutro rano Gin zobaczy na USG... I ciekawe co będzie jak powie , proszę działać, starać się... A z moim gówno będzie bo przecież Wielki Pan obrażony.
Cały miesiąc znowu pójdzie się... Wiecie co. :(
I znowu dramat z czekaniem a to na okres a to na płodne... Czy my kobiety zawsze musimy mieć ciężej w życiu ?
Mój facet mam wrażenie niczym się nie przejmuje bo jego badanie nasienia wyszło ok to myśli że jest "wielkim ogierem", tylko niby ja mam problem... Tyle że to tylko ja cały rok staje na głowie żebyśmy mieli dziecko.... A on czy dni płodne czy nie to se spokojnie piwko popija i nie patrzy co ja myślę.
Czuję się jakbym ze wszystkim była sama. :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2020, 22:15

dagmara Mój wyścig z czasem. 14 października 2020, 10:35

Dziś 6t+3, a jutro wizyta.
Wczorajszy wynik TSH 2,57. Dwa tyg.temu po dowiedzeniu się o ciąży było 3,3 i od razu podniosłam dawkę Euthyrox z 25->50 i mamy spadek. Myślę, że zostanę przy tej dawce jeszcze z dwa tyg. i zobaczę, czy jest tendencja spadkowa czy wzrostowa.
Jak byłam wczoraj w labie, to po wyciągnięciu igły, nie leciała mi w ogóle krew... Zastanawiam się czy to normalne? Czy coś się dzieje z moja krzepliwością??? Dwa tyg wcześniej leciała mi bardzo, a wczoraj nic... Co o tym sądzicie dziewczyny???

Zastanawiam się tylko czy jeśli HBA wyjdzie do bani to czy od razu nie będą namawiać na in vitro. Wiadomo jak to w klinikach leczenia niepłodności. Tam na pierwszym miejscu jest kasa. A jednak chciałabym tego kosztu jakoś uniknąć. 😢

Na razie ciągle o tym myślę dlaczego po tych dwóch latach wciąż mamy Morfologie 0%. 😭😭😭

Trochę ostatnio spamuje ale mam milion myśli 🤔 i muszę to gdzieś przelać. 😢

37tc ciąża donoszona ❤️❤️❤️

Dawno nie pisałam. Tak wiec torby dla nas do szpitala spakowałam miedzy 35-36 tc 😊 Moja co prawda jest otwarta bo chodze jeszcze w niektórych ciuchach ale to tylko kwestia wrzucenia koszulki czy legginsów i zamknięcia :) I tak czekam.. Progesteron odstawiłam w 35tc, aspirynę w 36tc.
Od wczoraj zaczyna mi twardnieć brzuch i pobolewać małpowo 🙆‍♀️ Coś się zaczyna w końcu dziać ! Gorzej z ruchami. Nina ostatnie dwa dni była jakoś mało współpracująca, noce spokojne..no i zaczęło mnie to stresować oczywiście 😔 Po całej nocy myślenia i oczekiwaniu kopniaków, w końcu zebrałam się na kontrole do szpitala. Stwierdziłam że wystarczy zamartwiania się, pojadę i sprawdzę.
Fajnie jest u mnie na sorze, bo nigdy nie czekam. Dzwonię dzwonkiem i od razu mnie biorą na badania 😁 Ktg wyszło idealne, mikro skurcze się zapisywały 💪 Usg dobre, doppler też, łożysko już powoli się starzeje no ale to normalne na tym etapie, wody w normie. Lekarz stwierdził że nie ma się do czego przyczepić, na usg widać że Nina rusza/obraca głową, rączkami. Na tym etapie ruchy mogą być słabsze...wypuścili mnie do domu. Powiedzieli że jeśli stymulacja brzucha, zjedzenie słodkiego nic nie da i przede wszystkim będę się martwić to mam przyjechać to sprawdzą 😊Personel jest przemiły, zawsze trafiam tam na serdecznych ludzi ❤️ Także chociaż uspokoiłam się 👍 Za długi był czas bez wizyty, tak po 3 tyg to zaczynam świrować 🙄
Usg z moim lekarzem mam 4 sierpnia, także już za tydzień, tyle wytrzymam 😁

A i zapomniałam, odkąd wróciłam ze szpitala to Nina się rusza 🙆‍♀️ Chciało mnie dziecko wypuścić na spacer chyba 😅


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2020, 16:37

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)