Ojoj jak dawno mnie tu nie było...

Dzisiaj mija dokładnie rok od kiedy spotkałam sie z moim synkiem..dokładnie 26.04.2018 miałam transfer..zrobiłabym to po raz drugi, trzeci, piąty i dziesiąty..mój Synek jest moim największym szczęściem!!

Moje szczęście dzisiaj kończy 5 miesięcy..a dokładnie 21 tygodni..powoli kończymy kontrole u specjalistów, pewnie do poradni neonatologicznej będziemy musieli jeździć dłużej. Na szczęście wszystko jest dobrze. jedynie co no to jeździmy na rehabilitacje, ale wizyty mamy co miesiąc i nakaz ćwiczenia w domu. Mam małego śmieszka w domku. Przesypia mi ładnie nocki a jest tylko kp. Zdarzają nam sie nocki gdzie spi ciągiem 8-9 godzin, a zdarza się i tak ze śpi 4 godzinki i częstsze pobudki. Z. jest bardzo pogodnym dzieckiem, spokojnym, prawie w ogóle nie płacze. Wszyscy mówią ze jest bardzo komunikatywny.
Bardzo go kocham..jego uśmiech wynagradza mi wszystko co przeszłam..Rośnie jak na drożdżach..bardzo długo zakładaliśmy rozmiar 56, a teraz jak wystrzelił to już powoli nie mieści sie w 68..zaraz wyrośnie z gondoli wiec muszę szukać spacerówki powoli. Pod względem ruchowym muszę mu odejmować 1,5 miesiąca z racji tego ze urodził sie wcześniej..ale nasz fizjo mowi ze jest bardzo dobrze rozwinięty..w przyszłym tygodniu planuje rozpocząć rozszerzanie diety...takiego dużego juz mam synka:)

Iva_82 Wciąż czekam na CUD 14 października 2020, 17:06

13 października wizyta o 12.40 wcześniej zrobiłam badanie bety HCG, progesteronu, estradiol. Otrzymałam wyniki przed wizytą, jeju są ok beta HCG 1334 mlU/ ml♥️♥️♥️♥️♥️🙏🙏🙏🙏🙏 Panie Boże spraw żeby wszystko było dobrze.
Pan dr zalecił kontynuacje leków, mam przyjmować luttagen 3x1 , lutinus 3x1, estrofem 3x1, prolutex i wizyta kontrolna za 2 tygodnie. Dostałam zwolnienie lekarskie 😊 oby teraz było już tylko dobrze

Napiszę teraz więcej o mojej chęci posiadania dziecka.

Ogólnie nie jestem osobą, która lubi dzieci. Kocham ludzi, kocham dorosłe osoby. Natomiast dzieci zawsze mnie irytowały. Nie jestem z tych kobiet, które wiedzą jak się zachować przy dziecku. Zwykle wtedy czuję się nieswojo.
Nigdy marzenie o dziecku nie pojawiło się w mojej głowie. Zajmowałam się nauką, dietetyką, pracą, moim związkiem. Uprawiałam sporty, dbałam o siebie. Ale ani nie marzyłam o ślubie. Ani o dziecku.

Miałam też przekonanie, że na dziecko się nigdy nie będzie gotowym. Tak samo jak nigdy nie będzie w 100% idealnego czasu na dziecko. Tak mówią.
Tak myślałam.
Jak dowiadywałam się, że moje rówieśniczki zachodzą w ciążę, to pojawiało się u mnie zdziwienie, pomieszane z lekkim szokiem, no bo jak...tak wcześnie? Oczywiście zapominałam ile faktycznie lat ja mam, a byłam w wieku 25-28 lat.

Oczywiście chciałam mieć dzieci, ale to wynikało z tego, że jak jest ryzyko, że tych dzieci nie będzie, to wtedy się chce. Standardowy schemat.
Ale nie sądziłam, że nastanie moment, że poczuję się fakycznie na to dziecko gotowa.


Aż do pewnego dnia gdzie wszystko się zmieniło. Pewnej wręcz sekundy.
To było latem 2019 roku. Stałam pod prysznicem. Woda leciała na mnie z górnej baterii nad moją głową. I poczułam TO. Poczułam, że chcę mieć dziecko. I nigdy niczego nie byłam tak pewna jak TEGO. Złapałam się wtedy za podbrzusze i ogarnęło mnie dziwne uczucie. Uczucie spokoju, dojrzałości, pewności. Eufouczucie.

Ja z natury długo podejmuję decyzje. Szczególnie te ważne, muszę mocno przemyśleć, a po drodze potrafię się wahać tygodniami, a nawet miesiącami.

Nie w tym przypadku.
Po tamtym zdarzeniu ja już nie miałam wątpliwości.
Chcę być mamą i jestem gotowa na bycie mamą. NIe sądziłam, że decyzja będzie taka prosta. I jestem wdzięczna za to, że to tak naturalnie przyszło do mnie. Kto ma problemy z podejmowaniem decyzji, ten zrozumie jaka to ulga, wiedzieć jaką decyzję podjąć.
Od tamtego momentu organizowałam swoje życie tak, by właśnie teraz w tym okresie móc starać się o dziecko.
I to jest cudowny okres. Jestem na pewnej drodze, na której od roku chciałam być....i jeszcze nie wiem jak ta droga się zakończy.

Karenira Droga do skarbu 3 sierpnia 2020, 11:47

1dc
Mam nadzieję, że nie dojdę nigdy do punktu, w którym ten dzień miałby powodować u mnie wybuch łez. Może i za oknem leje deszcz, może i brzuch dokucza mi okrutnie, ale z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że humor mam w sumie dobry. Pewnie dlatego, że jesteśmy w lesie. Wczoraj byliśmy na długim spacerze i sporą jego część poświęciliśmy na rozmowy o tym jak chcielibyśmy wychowywać nasze dziecko :) Dziś nawet odczułam lekką ulgę jak pojawił się okres. Tym razem lekarz mi nie powie, że nie widzi pęcherzyków, bo nie idę na żadne badanie :P Jeśli rzeczywiście poprzedni cykl był bezowulacyjny to ten zgodnie z naturalną koleją rzeczy powinien być już normalny. Zatem jest szansa na ciążę :) Na razie więc odczuwam głęboki spokój. Przypuszczam, że dopiero w przyszłym tygodniu zacznę się niecierpliwić i przejmować czy znajdziemy dla siebie czas w odpowiednim momencie. W końcu lada moment pojawią się teściowie i będziemy ich mieli tuż za ścianą...


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 sierpnia 2020, 11:48

40dc, 13dpo

Siedzę dzisiaj z rańca na kanapie w salonie... Pije kawę rozpuszczalną... Z mlekiem bez laktozy 😉 pierwsza od miesiąca i w sumie niepotrzebnie... Bo wolałabym wypić chyba herbatę. Za oknem pada deszcz, pierwszy od tygodni taki chłodny i deszczowy dzień, ale lubię takie dni 😉 jestem chyba typem melancholika, uwielbiam jesienne czy zimowe wieczory gdzie za oknem szaruga, w domu przytulnie i ciepło, w TV dobry film albo książka i ja jestem zadowolona 😊, jednocześnie gdy ten stan się przedłuża tęsknię wtedy za ciepłem i latem 😂...

Syn właśnie uświadamia mnie w swojej grze... Ma 7 lat a elektronika w jego rękach jest niczym nieodgadnionym... Te dzisiejsze dzieciaki, ja w jego wieku biegałam z koleżankami na podwórku, bawiliśmy się w szukano, albo na placu zabaw. Świat był inny.... Mieszkamy w centrum dużego miasta. Niestety w kamienicy... Nie ma tu żadnego podwórka czy placu zabaw żeby mógł sobie iść z kolegami i się bawić... Jedyne co w okresie teraz wakacyjnym gdzie nie chodzi do szkoły, to wyjście ale pod nasza opieką do parku lub na plac zabaw, wyjście na rowery. Dwa razy w tygodniu chodzi na treningi z piłki nożnej, które na szczęście są również w wakacje realizowane, zawsze jakieś spotkanie z rówieśnikami. Myśleliśmy o kolonii ale dopiero od 8 r.ż... Więc za rok na pewno😊

Ja z kolei czuję napięcie w dole brzucha, piersi nie są nabrzmiałe, trochę sutki mnie drażnią...i myślę że chyba jednak nici z tego wszystkiego 😔 boję się tych myśli... Miałam takie ciche nadzieję że może jednak ta owulacja która sama przyszła to znak... Jeżeli się nie udało to trudno, czuje ze trafiłam do dobrego lekarza. Działa od razu💪. Mąż dostał wytyczne, musi zrobić badanie nasienia, nikt wcześniej nie zalecił nam tego, więc był lekko w szoku, ale skoro ja mogę faszerować się lekami, robić sobie zastrzyki to on może choć raz wysilić się i zrobić jedno badanie 😁 ja natomiast mam Zrobić w między czasie badanie na trombofilie.

Czekamy... Chcę być pozytywnie zaskoczona a w głębi duszy czuję co nadchodzi... @😔


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 sierpnia 2020, 16:16

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 3 sierpnia 2020, 12:29

9 dpt
I koniec szczęścia 😭😭 w sobotę, w 7 dpt pojechałam na bthcg i było 19,15 miu/ml. I wiem że to na pewno nie było po ovitrell bo robiłam specjalnie w dniu transferu i beta była 4. Ten wynik mocno mnie zdziwił bo w tym dniu większość bet jest już ok 40-50, ale zrzuciłam to na późną implantację, chociaż w głębi serca widziałam, że raczej nic z tego 😟 jednak z nadzieją pojechałam dzisiaj zrobić kolejna betę i wynik mnie zalamal, jest 12,38 miu/ml. Wszyscy mi mówią żeby powtórzyć w środę bo podane byly dwa kropki , więc może oba się zagnieździly a później jeden obumarł i dlatego beta spadła ale może jeszcze odbije.... Nie wierzę w to niestety, może malutenka iskierka się tli i nie odstawiam leków, zresztą w klinice też kazaly nie odtawiac. Tylko że klinika może myśleć że pierwszy wynik był zafałszowany po ovitrell a ja wiem że tak nie było. 😟😟 Płakać narazie nie mogę, jestem w pracy ale wiem, że już pewnie nie będę płakała. To kolejna strata, i chyba się uodparnianiam. Wiem, że jest mnóstwo dziewczyn, które mają dużo gorsze doświadczenia i więcej strat za sobą. Jakiś plan już zaczynam sobie układać, i chyba podejdziemy do następnego transferu w następnym cyklu. Małż chce podać znowu dwa zarodki, ale dla mnie to nie na sensu. Zostały 3 a nie wiadomo czy kolejny transfer się uda i to są 3 szanse, przy podaniu 2 mamy tylko dwie szansę.
Wiem, że dzisiejszy wpis jest chaotyczny ale mam taką sieczkę w głowie jakiej dawno nie miałam.
Z chęcia rzuciłbym wszystko i wyjechała na tydzień.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 sierpnia 2020, 12:31

Konsultacja z dr Wolskim nic nowego nie wniosła.... Kazał się tylko zapisać do poradni genetycznej... I tyle... Jeśli chodzi o biopsje od razu odradził... Po pierwsze mąż choruje na serce a to byłoby zbyt dużym obciążeniem dla organizmu a po drugie biopsja byłaby zupełnie bez znieczulenia w jego przypadku... W ogóle dał nam 10% jeśli już, ale zasugerował od razu dawce... No jeśli kilku lekarzy mówi to samo..... To raczej sytuacja jest beznadziejna ☹️ jeszcze miałam nadzieję że Wolski pomoże (słyszałam że ma bardzo dobre opinie) no ale życie cały czas nas kopie po dupie ☹️☹️☹️☹️ nie wiem co dalej.... Jedyna opcja jaka została to in vitro i nasienie dawcy ☹️☹️☹️☹️

Beta 12 - 9dpt

Cieszę się bo to nie 0. To nie kończy moich marzeń... Ale wynik jest niski... Wiemy, że 95% takich wyników to biochemy więc pomimo wielkiej radości i nadziei nie pozostaje mi nic innego jak czekać dalej.
Proszę nie gratulujcie bo jeszcze nie ma czego ale myślcie o mnie dzisiaj ciepło i trzymajcie kciuki dalej.
Nie poddaje się! Dzgam się acofilem z przyjemnością i sercem błagam mojego leniuszka żeby ruszył z kopyta!
Najpierw zadzwoniłam do męża, ucieszyłam się jak szalona a teraz? Teraz chce mi się płakać... Taki wynik to jednak chyba nic dobrego... Pamiętam jak bardzo boli spadający wynik... Pamiętam tą niepewność i ten ogromny strach... Boję się... Jestem przerażona, a w tym wszystkim przepełniona nadzieją!

Marta1982 Zwatpienie i nadzieja 3 sierpnia 2020, 17:19

Dzis kolejna beta.

03/08 - 10 dpt - bhcg 428

Nie spie od 5. Chyba z nerwow, bo na dzis mialam zaplanowana kolejna bete i badanie progesteronu.
Wczoraj przylecielismy do Polski, wiec inne laboratorium, ale wydaje mi sie, ze przyrost jest na tyle dobry, ze nawet biorac pod uwage roznice w odczynnikach i technice, przyrost jest w porzadku.
Czy sie uspokoilam? Na 5 minut. Juz teraz mysle o srodowej powtorce i ogarnia mnie strach.
Napisalam do mojej pani doktor z kliniki. Ucieszyla sie przyrostem i zasugerowala usg tu na miejscu za jakies 10 dni, a potem wizyte w klinice po powrocie do Wloch.
O mamo, to sie dzieje naprawde! Po 4 latach walki, placzu, zalamania jestem w ciazy!
Cudzie trwaj!

Dzis mialam mala akcje z zastrzykiem. Po plamieniach w piatek wymusialam na klinice przepisanie progesteronu w zastrzykach (ladnie podzialal, wzrosl z 10 do 27 i plamien poki co nie ma, ale i tak za kazdym razem, jak cos poleci, to serce mi staje.).
No wiec w zadnej z 4 przychodni, w ktorej bylam nie chcieli mi go zrobic, bo nie mialam skierowania w jezyku polskim. Coz bylo pczac - zmobilizowalam sie i zrbilam sobie sama zastrzyk domiesniowy sama. Myslalam, ze to trudniejsze, ale okazalo sie, ze nie taki diabel straszny. Raz ciach, szybki ruch i voila:-)

Evelle28 Walka o Małe Szczęście 3 sierpnia 2020, 17:23

Witajcie ❤️
21 cs - 10 dc
Wizyta u ginekolog - Dostałam skierowanie na laparoskopię. Ale mam się umówić tak na początek listopada. Bo damy torbielce trochę czasu. Ta torbiel minimalnie się zmniejszyła bo była 48mmx33mm a jest 43mmx29mm. Liczę że obejdzie się bez zabiegu.

To tyle z tych gorszych info.

2 pęcherzyki wychodowałam ❤️ na lewym (z torbielą) 14 mm na prawym 8mm. Endometrium 5,4 w 10 dc! ❤️ Czaicie - jaram się.. Nie wiem czy to zasługa estrofemu czy tej codziennej lampki wina 😂🍷 ale w poprzednim cyklu w 21 dniu było 6,64... 😂

Bardzo się cieszę że są te pęcherzyki. Mam nadzieję ze pękną i stanie się CUD ❣️

W poniedziałek podskoczę do mojej gin na nfz i sprawdzę jak tam pęcherzyki ❤️

Trzymajcie kciuki ❣️❣️

Byłam dzisiaj na USG podejrzeć jak tam łożysko (i Małą oczywiście!) i wspaniałe wieści :-) Łożysko poszło do góry, nie ma cech przodowania, prawie 4 cm od szyjki, sama szyjka 4,5 cm. Pięknie! Mięśniaki też nie rosną. Mała za to ma już 662 g, idealnie odpowiada wielkością dacie transferu (23+5), dalej ma długie nogi i jak się dzisiaj okazało - również długie paluszki u rąk (to akurat po mnie). Nie chciała pokazać buźki, zasłaniała się rączkami i przytulała do łożyska🥲 Pani Doktor powiedziała, że Super Dziewczynka. Poszerzone miedniczki nerkowe też są już w normie, także ze szczęścia prawie wyfrunęłam z gabinetu.
Wraz z pogodą i nie opuszczeniem wczorajszych zajęć z fizjo lepiej się też czuję. Plecy odpuściły, robię raz dziennie taki klęk odciążający odcinek lędźwiowy. Jutro krzywa, morfologia i mocz, potem praca, w czwartek rano profesor.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lutego 2024, 17:11

Wera Nasze początki 3 sierpnia 2020, 19:18

Ciążowe dolegliwości pełną parą mdłości i senność 🙂co chwilę jem bo wtedy mniej mdli 🙂Maluszku rośni mama i tata Ciebie kochają 🙂 Odliczam do kolejnej wizyty 🙂

38 tydzień ciąży (37+6)
2 dni do spotkania z Synkiem ❤❤❤

Dzisiaj rano przyjechałam grzecznie do szpitala.na ściągnięcie szwu. Co prawda do innego niż było zaplanowane, bez swojej gin, ale najwyraźniej tak miało być. Nie robili problemów, że nie takie skierowanie, a gin z którym wczoraj rozmawiałam mnie pamiętał. Chwilę czekałam na przyjęcie, później na badanie. W pokoju badań 2 sympatycznych ginekologów. Nie spodziewałam się, że od razu ściągną szew a tu niespodzianka. Wyszłam na samolot, czułam ból przy zakładaniu wziernika i byłam zestresowana, że pewnie będzie bolało jak szlag. Gin poprosił o nożyczki i zaraz odłożył, a ja już?! A ten no tak 😅 nawet nie wiedziałam kiedy. Później wymacał palcami i szyjka jest prawie zgładzona i rozwarcie na palec i muszą mnie zostawić, bo poród może się zacząć. Myślę ok. Ale gin patrzy, że jestem po cc, patrzy na termin i się mnie pyta czy skoro już jestem to czy nie chcę w środę cc. I oczywiście, że się zgodziłam! Na początku myślałam o próbie, ale ten gin mówił, że i tak mam blizne i nie ma sensu maltretować krocza 😁 Więc za 2 dni poznam swojego drugiego maluszka ❤ przebieram nogami na samą myśl i nie mogę się doczekać ❤ Urodzi się dokładnie w 38+1tc jak jego siostra ❤

miska122 Tęcza po burzy :) 26 listopada 2020, 14:05

9cs po cp 1dc

Zaczynam 9 cykl starań. W grudniu powinnam mieć owulację z dobrej strony, jestem obstawiona lekami i mam kontakt do lekarki w klinice, obietnice heparyny też mam. Mąż jest na suplach i z nastawieniem, więc a nóż widelec uda nam się w tym miesiącu? Podliczam nasze wydatki i nie jest kolorowo, jeśli udałoby się uniknąć in vitro to byłoby coś super. Ale z drugiej strony nastawiam się już na ivf, czytam, liczę i mam zamiar być przygotowana :D
Grudzień jednak jest miesiącem spędzania czasu z rodziną, miłości i radości.
Leki? są. Ciepłe skarpety? są. Testy owulacyjne? są. Wspaniały mąż? jest. Ananas? jest. To spróbujmy jeszcze raz stworzyć dzieciaka <3

27 +4
Dzisiaj zaliczyłam fryzjera ;) mam nowa fryzurę czuje się jak nowa kobieta ;)
Choć już rano myślałam że może być różnie boi dostalam krwotoku z nosa lała mi się krew jak nie wiem to drugi raz już w poniedziałek to zgłoszę cisnienie dzisiaj miałam niskie może dlatego.
Fryzjerka to moja koleżanka chodze do niej juz długo ;) bardzo się cieszy z mojej ciąży bo wiedziała że długo się staraliśmy a tez nie dawno urodziła ;) pogadalyśmy tez o wyprawce o wielu rzeczach nie miałam pojęcia niektóre rzeczy naprawdę sa niepotrzebne a oczywiście internet wszystko nakręca że wszystko jest potrzebne :/

AguniWaj94 Z nadzieją przez świat 3 sierpnia 2020, 20:51

7dc

Dzisiaj czuje przypływ optymizmu !
Tak jakoś mi się wydaje , ze wszystko jest takie jakie poukładany sobie tam w głowie .
Ostatnio totalny dól, chyba to @ wykręcała mi zle emocje .
W pracy ładnie zakończyłam miesiąc wiec tez daje mi to kopa na sierpień !
W sobotę jedziemy z M. Do zakopca ! Cieszę się ze tylko we dwoje i wtedy tez szacuje ovu wiec kto wie 🙏🏼🙏🏼🙏🏼
Wczoraj byliśmy u moich rodziców , wpadłam na kuzynkę która oczywiście nie omieszkała skomentować tego ze nie jestem w ciąży i dopytać co i jak ... o mój Boziu , skąd biorą się tacy ludzie ? Jak bezczelnym i podłym trzeba być by zadawać tak intymne pytania ? Ja bym spaliła się ze wstydu i nie wyobrażam zreszta siebie w takiej sytuacji ..

Mam jakieś dobre przeczucie co do tego cyklu . Miałam ładna @ , ostatnio było to jak plamienia a teraz tak jak kiedyś - no prawie ! 😂
To chyba te moje suple , dziś kupiłam sobie jeszcze magnez i żelazo . Także zabrałam się za siebie na bogato 💪🏽
Za tydzień endokrynolog , a w tym tyg muszę zrobić Tsh !!!

Oby spełniło się moje marzenie ! 👶🏼👣


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 sierpnia 2020, 20:52

Anuśla Musisz dać życiu szansę 30 lipca 2020, 16:20

20 tc + 4
Wczoraj mieliśmy usg połówkowe. To już połowa ciąży za mna, nie chce się wierzyć. Tego badania balam się najbardziej ze wszystkich. A to dlatego, że moj brzuszek od jakiegoś czasu stoi w miejscu, a żadnych kopniakow nadal nie czuje. Ale z mała wszystko super, wszystko ma ładne i zgrabne nasza Kruszynka. Pani doktor za wszelką cene chciała jej ładna fotkę dla tatusia cyknac. Udalo się, ale nie byla z niej zadowolona, wiec kazala mi sie przespacerowac po gabinecie i znów probowala, ale tym razem Klarka już zaslaniala się raczkami jak mogła.
Odetchnęlam z ulga, wszystkie parametry sa dobre, przepływy super, szyjka dluga, trzyma mocno. Jeszcze tylko kopnij mnir Klaruś, no please. Ech co za matka ze mnie, niecierpliwie się na kopniaki, późno zacznie siadać też się bede stresować, potem,chodzenie, mówienie.
Patrze na swój brzuszek i myślę: jakim cudem tam jest dziecko które wyglada już jak dziecko? Nadal to do mnie nie dochodzi, niemniej kupilam wczoraj pierwsze ciuszki, butelkę i kilka pierdol. Dzisiaj jedziemy po kurę do karmienia, trafila się okazja z olx. Maż pyta: ale taka prawdziwa? ...... Pytał serio......
Czy to już czas, że wejdziemy dumnie do sklepu dziecięcego i będziemy testować wózki? Nadal to dla mnie abstakcja, że to marzenie się właśnie się spełnia. Mamy już upatrzony model fotelika i łóżeczko i wózek też. Trzeba tylko wypróbować. Mąż średnio sie zapatruje na wózek, bo podoba mi sie taki z Bebetto w kwiatowy wzorek. Będzie się wstydził tym jeździć. No cóż, męska duma na bok, nie dam za wygraną😄 Choć ostatnio zwraca uwage na sukienki w Smyku i pyta czy bedziemy nasza Klare tak ubierać i czy kupimy jej takie opaseczki z kokardkami. No ba, to księżniczka przecież będzie!
Zaczynam sie czuć dobrze. Męczę sie szybko, ale mdłości odeszły yupi! Za to zaczęła sie zgaga, więc wszystkie objawy muszę przerobić😄😄
A tu nasza Klara i mój brzuszek sprzed tygodnia:
af7e0b267f61.jpg

3e6237d1a896.jpg

SIERPIEŃ 2020

To już 3 lata marzeń o świadomym powiększeniu rodziny. Może nie 36 cykli starań ale tak 26-30.
Wciąż czekamy. Na razie bez znacznej ingerencji medycznej. Przestajemy wierzyć w cud.

21tc + 3d
Po połówkowych trafiłam od razu do szpitala. Łucja zdrowa. Niestety szyjka zaczęła puszczać. Robi się lejek od wewnątrz, a zamknięty kanał ma 2 cm. 1,5 tyg temu szyjka miała 4cm.
Szczerze, myślałam, że w tej ciąży będzie dobrze, że to się nie powtórzy, że wcale nie cierpię na niewydolność cieśniowo szyjkową... Ale jednak. Wczoraj pobrali wymaz, hodują bakterię, jeśli nie wyhodują nic niepokojącego to założą mi szew na szyjkę, no i czeka mnie dalsze leżenie. Dostałam dodatkowo luteinę w maksymalnej dawce, brzuch chyba dzięki niej się mniej spina.

Przez ostatnie kilka dni miałam pewność, że coś się dzieje, ale oczywiście nie zaufałam swojej intuicji i nie pojechałam od razu do szpitala. Na szczęście na połówkowych lekarka wyłapała nieprawidłowość. Mam nadzieję, że tym razem trafiłam do szpitala wystarczająco wcześnie 😳

5t+3d.

Pleasure - ja nie odpuściłam. Znaczy, owszem chwilowo zaprzestaliśmy in-vitro, ale ciągle mamy wykupioną jedną procedurę + jedną w gratisie. Ciągle miałam nadzieję, że może kiedyś się uda. Każdego miesiąca liczyłam, na to że tym razem zdarzy się cud i okres nie przyjdzie. Ostatni, czerwcowy okres przeżywałam najbardziej - dostałam go na weselu kuzyna. Na weselu z masą małych dzieci i pytań o to kiedy my. Możesz sobie wyobrazić mój stan.
Poza tym, za każdym razem obserwowałam swoje ciało. Ale ten cykl był inny - jedyne co świadczyło o zbliżającym się okresie to data. Żadnych innych objawów, ba nawet szyjka macicy na 2 dni przed okresem zaczęła się zamykać i podnosić (wcześniej była nisko i była mocno otwarta). Ten cykl tak bardzo się różnił od innych, nawet tych gdzie była ciążą, że dawał mi strasznie wielką nadzieję. Oczywiście starałam się ją zagłuszyć. Obiecałam sobie, że poczekam tydzień i wtedy pójdę na betę. No cóż, wytrzymałam 4 dni (dobrze że w niedziele są czynne niektóre apteki).

Anuśla - nie wiem czy serduszkowe, w czwartek mam pierwszą wizytę u gina. To będzie 5t +5d, więc może coś już być widać, ale raczej się nie znastawiam

Gaudianna - może tak, może nie. W sumie u mnie w rodzinie były bliźniaki, więc predyspozycje mam. Ale tu również się nie nastawiam. Przyjmę każdą ilość, byle by były zdorwe.


Samopoczucie na dziś - lekkie mdłości i lekko podbrzusze pobolewa. No ale w końcu macica musi się zwiększyć aby pomieścić nowego lokatora, więc wszystko w normie. Ogólnie czuje się bardzo dobrze - senność nie większa niż zazwyczaj, a nawet mniejsza. Z łóżka bez problemu rano wstaję. Jedyne co to mi zaczyna zapach czosnku przeszkadzać i moja ukochana herbata mi smakować przestała. Cóż, pozostaje przestawić się na wodę i soki.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2020, 08:11

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)